Skocz do zawartości
Gość

WSPOMNIENIA Z WAKACJI - KONKURS!

Polecane posty

Pewnego poranka kurier się zjawił,

Paczkę mi pewną zostawił.

Myślę sobie będzie miły dzień.

Jednak nie brak mi wrażeń

Bad trip się we mnie odezwał

Szybko żem karetkę wezwał

Dojechałem do szpitala,

Trip dalej jednak odwala.

Myślę sobie o ucieczce,

Ze szpitala szybko drepcze.

Policja mnie łapie,

Jestem na nowym etapie.

Znowu do karetki wędruję

Na koniec psychiatryku ląduję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oto moja praca, już poprawiona z polskimi znakami. Nie dało się edytować postu wiec proszę moda o usunięcie mojej pracy z poprzedniej strony.

 

"Dziś opowiem o wakacjach zajebistych

Choć czyny owe mogą być niezdrowe

To właśnie od dopków zacząłem tą przygodę

Był piękny dzień, Słońca blask i lasu cień

Z grupą mych braci zapadliśmy w sen

Do duszy i ciała dodaliśmy biel

Zabawie i śmiechu nie było końca

Lecz nagle na niebie nie było już słońca

Wtenczas w krainie tej zapadł już zmrok

Razem przystaliśmy na kolejny krok

.

W szamańską drogę udać się czas

Tam z szacunkiem powitał nas ciemny las

W magicznym kręgu spoczęliśmy wśród drzew

Wszyscy czuliśmy natury zew

Tam zapłonęła fajka pełna szamańskiego ziela

Nasze zmysły wchłonęła magiczna atmosfera

Oczy widziały a uszy słyszały

Co wcześniej w ciemności gęstwiny skrywały

Wibracje lasu stan transu wzmacniały

Czas i przestrzeń istnieć przestały

Umysł najgłębsze tajemnice objawił

Ukryte swe prawa przed nami przedstawił

Wszystkim ukazał istotę wszechświata 

Jest taka sama dla każdej siostry i brata

To było przygody sedno

Wszyscy razem tworzymy jedność"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I4p3eF.jpg

Kolorowałem swój świat, przyglądałem się mu wciąż na nowo, za każdym razem był inny.

Czasem zakreślałem kredką wszelkie rysy i wypaczenia, kiedy indziej znajdowałem jego jaśniejsze stronę.

Nie potrafię się powstrzymać przed spoglądaniem w lustro.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ponieważ można wrzucać 2 prace, postanowiłem napisać wam co mi się przytrafiło pod sam koniec wakacji.

Była 20:00 .. i przez cały dzień siedziałem na orliku z kumplami .

NIkt do mnie nie dzwonił żeby komuś coś ogarnąć ani nic..

I bez żadnego bucha , bez żadnej używki siedziałem z nimi pijąc piwo .

I dzwoni mi telefon, dobry ziomek...

-halo .

-halo

-EJ ogarniesz mi 50x geesa.

-no z miejsca..

- a gdzie jesteś?

- No pod orlikiem 

-To bądź koło sklepu zaraz będe.

--

 

Dał mi hajs, poczekał 20minut , wracam .. daje mu 46.

On mi jeszcze dał 5 za ogarnięcie xD .

 

Wracam do ekipy .

I jakoś lepiej odrazu było :

http://www.upimage.net/di/DJBY/DSC_0026.jpg

 

W zdjęciu macie staff XDDD 

Co najlepsze żyłem z przekonaniem że 30ty sierpień, to będzie najgorszy weekend wakacji jaki miałem . Miałem mieć.

Ale wyszło inaczej : ) 
No to na tyle . 

Ale fajnie tak czasami posiedzieć na orliku, niby bez celu ... ale jednak by komuś pomóc haha :D 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Prolog

Nie wiem, czy praca jest na temat. Na pewno to dość osobisty tekst.

 

Czerwiec 2014

To już pół roku od ostatniego zamówienia, choć nie od ostatniego odurzenia... Musiałem kiedyś przerwać swój kilkuletni ciąg i rozpocząć detox. A najgorsze miało dopiero nadejść - czas wakacji, urlopów, spotkań i imprez nie sprzyja raczej wstrzemięźliwości od szeroko rozumianej zabawy. Do tego wyjazd na dwa miesiące poza miasto, gdzie do tej pory miałem dostęp do krypto-sklepów stacjonarnych posiadających w ofercie kolorowe ognie, płomienie, podpałki czy talizmany. Tak, wiem z jakim narzutem są tam sprzedawane maczanki. Zdaję sobie również sprawę, ile sprzętu można zrobić za 100zł zainwestowane w kannabionoidy i jak wyglądałyby wtedy moje kolejne dni. Kupowanie w krytycznej chwili jednego grama po złodziejskiej cenie pozwoliło mi oddalić się od ciągów, bez kuszenia zamówieniami w sklepach internetowych. Po prostu miałem taki komfort psychiczny, że gdy raz na jakiś czas naszła mnie ochota, to po 20 minutach byłem posiadaczem maczanki, która zaspokajała potrzebę zapalenia jakiegoś tam syntetycznego gówna. Ten komfort miałem własnie stracić...

 

Lipiec 2014

Planowanie, zakupy, pakowanie i wyjazd z miasta do malowniczej miejscowości znajdującej się nad trzema jeziorami. Do tego dwie rzeki i mnóstwo lasów. Teoretycznie żyć nie umierać chyba, że jest się uzależnionym od maczanek ćpunem. Po sklepach stacjonarnych nie ma już tutaj śladu, a kiedyś działały trzy jednocześnie. O zamówieniu internetowym nie ma mowy - mógłbym pójść w ostre tango połączone z hip-hopem i progresywnym metalem jednocześnie. Mieszkam u znajomych, którzy nie są zbytnio w temacie dopalaczy, więc muszę być grzeczny. Przecież nie ulegnę pokusie upierdolenia się chemią tylko dlatego, że jest okazja, ładna pogoda i generalnie warunki sprzyjające melanżowi. Mamy charakter i silną wolę, czy jej nie mamy? Niewolnik, czy pan własnego losu? Po raz pierwszy od kilku lat czuję się jak ten drugi, co nie znaczy, że przychodzi mi to z łatwością... 

Pierwsze dni mijają na zwiedzaniu okolicy, poznawaniu ludzi oraz grillowaniu i opalaniu. Niestety czegoś brakuje, choć usilnie odpycham wszystkie natrętne myśli. Co jakiś czas muszę usiąść do kompa, bo klienci wakacji nie mają. W międzyczasie sprawdzam, ile mam kilometrów do najbliższego sklepu stacjonarnego - na szczęście tam nie jadę. Niby się bawię, ale bez entuzjazmu znanego z kannabinoidowego uwalenia. To była dla mnie taka przyprawa dla rzeczywistości. Czyli danie zwane życiem już nigdy nie będzie smakować tak samo? Czuję się podobnie jak przy odstawieniu soli i pieprzu - potrawy stają się wtedy bezbarwne, bezpłciowe, takie nijakie. Czas wakacji spotęgował to uczucie. Wygram fazę, czy przegram życie? Katuję się i biczuję w myślach, więc mimo uśmiechu na twarzy czuję się raczej kiepsko. To jest maska dla znajomych, którzy nie mają pojęcia, że przez kilka lat wyprodukowałem i wypaliłem setki gram maczanek (pewnie kilka kilo - wolę o tym nawet nie myśleć). Stymulantów też trochę było. Nie wiem, czy kiedykolwiek poczuję na trzeźwo dawną ekscytację z byle powodu. A może kupię sobie marihuanę? Eee tam, to już na mnie dawno przestało działać. Receptory mam pewnie przepalone, bo faza po mj jest wysoce niezadowalająca, a do tego nawyk dopalania powoduje, że błyskawicznie znikają pakiety, niezależnie od zakupionej ilości. Ach, żeby móc kupić choć jedynkę maczanki...

 

Sierpień 2014

Okazuje się, że nie wszystkie wakacje muszą być wspaniałe. Niby jest trochę lepiej, choć wszystko co robię wydaje się takie jałowe. Podczas imprezek zalewanych alkoholem z częstotliwością co godzinę myślę o dopalaczach: jak by się tutaj przydały, ile urozmaicenia by wniosły i swoim działaniem ubarwiły spędzanie czasu. Równolegle widzę siebie stojącego jakby poza zabawą na totalnym przepizganiu maczanką, wewnętrznie usztywnionego, z tachykardią i brakiem chęci na kontakt z innym człowiekiem. Faza i pokaranie stały się dla mnie jednością - tak zacząłem to jakiś czas temu postrzegać...

Nie siedzę za dużo przed kompem, stopniowo moje myśli uspokajają się, jednak praktycznie codziennie wchodzę na forum. W specyficzny sposób pozwala mi to na naładowanie narkomańskich akumulatorów. Nic tak nie umacnia w detoksie jak przeczytanie o jakimś bad tripie, przepaleniu czy pokaraniu przez RC. Uzmysławiam sobie, że (poza aspektami zdrowotnymi) to właśnie nieobliczalność i niestabilność fazy kannabinoidowej przegoniła w pizdu mój nałóg. Gdzie ja miałem kurwa głowę? Jeśli kogoś chciałem oszukać, to tylko samego siebie. To jest chemia, a nie cudowne, legalne zamienniki. 

Pod koniec miesiąca mam okazję kupić dobrą jakościowo mj. "Niby holender, pierwsza klasa" - taaa ile razy to już słyszałem, a potem co 5 minut dopalałem. Tym razem miało być inaczej. Jakież było moje zdziwienie, gdy po jednym szkle upaliłem się jak meserszmit - oczka małe, banan na ryju, o co chodzi? Działa! Nadal brakuje mi dopalaczowego wystrzelenia i tej mocy, ale aktualnie mam to w dupie - biegamy skołowani między grillem i werandą; gdzieś miałem piwo ale chuj z nim; chodźcie coś Wam pokażę; a słyszałeś to czy tamto; ejj przypala się!; ogień bucha z grilla; śmiejemy się jak wariaci; nie wiemy o co chodzi; jest zamieszanie i kocioł w głowie... Sytuacja powtórzyła się podczas kolejnych "testów", co odrobinę przywróciło moją wiarę w konopie. O to chodziło - potrzebny był mentalny reset, który do tej pory zapewniały tylko maczanki. Tylko? To było złudzenie. Potrzebowałem nabrać odpowiedniego dystansu, żeby zobaczyć siebie z boku - naćpane zombie zmierzające do nikąd na krzywej, taniej, pseudo-legalnej fazie.

 

Wrzesień 2014

Głód na maczanki powoli mijał, podobnie jak czas wypoczynku, świetnej pogody i miłych spotkań. Teraz czeka mnie powrót do miasta. Przez ponad dwa miesiące mocowania się ze samym sobą wypracowałem coś w stylu "mechanizmu obronnego" przed RC. Można powiedzieć, że poczułem wstręt do substancji, które zrobiły mi kisiel z mózgu, pozbawiły kontroli oraz rozmazały cele. Nigdzie nie dojdziesz, jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz. A ja zmierzałem na cmentarz, ale w porę chwyciłem za ster. Opamiętanie przyszło chyba w ostatniej chwili i właśnie te wakacje okazały się kluczowe dla mojego wyjścia z uzależnienia. Zamknąłem do końca drzwi, których nie powinienem był otwierać. Niestety zabieram ze sobą kilka "pamiątek". Prawdopodobnie poniosę konsekwencje zdrowotne swojej bezmyślności związanej z kompletnie niezrozumiałym zaufaniem do chińskich produktów typu RC (polskie syntezy pewnie niewiele lepsze).

Powyższy tekst nie oddaje drogi przez mękę, którą przeszedłem. I nie jest to pierwszy demon, którego w swoim życiu pokonałem. Okazuje się, że nie wszystko idzie ubrać w słowa. Wiem, że część z Was doskonale mnie rozumie - macie zapewne podobne problemy. Część z nas wchodzi do tej rzeki i z miejsca zostaje porwanymi przez nurt. Inni swobodnie surfują na granicy. Ja ją kolejny raz przekroczyłem i dziś wiem, że narkomanem pozostanę do końca życia.

 

Epilog

Dwa znane mi sklepy stacjonarne zostały w międzyczasie zamknięte. Nowe znalazłbym pewnie w ciągu doby, ale założyłem sobie własnie na takie działania blokadę, podobnie jak wcześniej w przypadku zamówień internetowych. Tym samym wykonałem kolejny, olbrzymi krok w kierunku normalności. Życzę całej forumowej braci tego samego - funkcjonowania bez syntetycznych tripów. Życie jest piękne. Na trzeźwo. W wakacje i w każdy inny dzień roku.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ode mnie 2 wierszyki. Wiem, że budowa tekstu może wyglądać troche chaotycznie, ale stawiam przecinek zawsze po KAŻDYM rymie, jeśli to ma dla was tu w ocenianiu jakieś znaczenie.

 

Wszystkich miłych panów, ostrzegam na wstępie,
Że żadnych morałów, nie znajdziecie w tej piosence,
Bo jedynie o ćpaniu, całkowicie będzie,
O tym jak z kryształów, wyciągam całe moje szczęście,
Dorzucam według planu, zaczyna przyśpieszać serce, jeszcze,
Zjadam pare gramów, otwierając zmysłom przejście,
Do wyższego stanu, zmieniam całe swe podejście, wrzeszcie,
Z tego koszmaru, uciekne, w lepsze, miejsce, gdzie,
Znikają problemy wszelkie, i wszędzie, jest tak pięknie, nie?
Gdy w ręce, trzymam 3eMeMCe, to nie chce, nic więcej, mieć,
I wiem że, później czy prędzej, nadejdzie ten dzień,
W którym bez sens, przegra w wiecznej, walce z sensem, ej!

W końcu nadszedł, wolny czas yes!
Słońce ogrzewa nas więc, trzeba wdepnąć w gaz wiesz,
Rozkręcić jakąś jazde, po za miastem,
Przecież znasz mnie, mi nie straszne,
Żadne, z faz chce, na podwójnej dawce,
Podkręcić na max te, akcje,
Nawet jeśli skończe jak psychiczny, pacjent,
Przez syntetyczny drug test,
To bede ćpał, ten szajs, nawet na kolacje,
Tak spędziłem te wakacje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
post-15022-0-54785400-1410807518_thumb.j

Pierwszorzędnie skojarzył mi się jeden z lipcowych wieczorów spędzony w sposób powyżej przedstawiony. Niby nic specjalnego, ale to tylko wstęp do całej historii. Właśnie tego dnia, siedząc w oparach gęstego dymu na jednym z wieżowców z bardzo nastrojowym widokiem zebrało Nam się na wspomnienia i opowiadania. Dobrze, nie będę przedłużał. Postaram się przedstawić kilka ciekawszych, bo na wszystkie naprawdę nie starczyłoby miejsca. Nie są to jakoś bardzo wyszukane historię ze względu na to, że na pisanie zebrałem się w ostatni dzień, wybaczcie Dx

 

Wspomnienie 1

   Wracając z wyjazdowego meczu w Krakowie na około dziesięć autokarów, zatrzymaliśmy się na CPNie. Około tysiąca ludzi ruszyło prosto na stacje, wybiegając z środków transportu. Niestety pracownicy nie zdążyli zamknąć stacji. I tym, że sposobem około 400 osób zmieściło się w środku :D

Dużej części było ciasno, dlatego też postanowili znaleźć trochę miejsca na zapleczu. Pamiętam tylko, że ktoś powiedział "Bierzemy coś i spi*****amy". Nie wiele myśląc złapałem jakiś kosz w ręce dość ciężki (było tam ciemno). Wybiegliśmy na zewnątrz i okazało się, że trzymam pełen kosz parówek do hot-dogów. Przyniosłem kosz do jednego autokaru, ale niestety nie zdołaliśmy zeżreć wszystkiego przez drogę powrotną. Pamiętam jak ktoś na gastro maczał parówkę w jogurcie i jadł, ale to tylko taki szczegół. Więc po powrocie do Kielc zrobiliśmy parówkowego wielkiego grilla na jednej ze spacerowej ulic. Zainteresowanie jedzeniem parówek z grilla przez przechodniów o godzinie około 1:00 było bardzo duże. Niektórzy nawet chcieli płacić, ale jako że kibic to nie bandyta otrzymywali jedzonko za darmo Dx

 

Celowo też założyłem konto na youtube i wrzuciłem filmik właśnie z tego postoju, a mianowicie małego pokazu po oblężeniu stacji. Filmik został nagrany przeze mnie.


 

Wspomnienie 2

Miałem nadal opisywać historie w powyższej tematyce, ale jednak w głowie pozostała mi całkiem inna.

 

   Otóż w te wakacje na tym jakże zacnych forum, choć momentami denerwującym poznałem kobietę. 

Wstępnie dużo rozmawialiśmy i byłem bardzo zaskoczony, że na takim forum może przebywać tak piękna osoba, zarówno duszą jak i ciałem Dx (przyznaję, że nie dowierzałem, wybacz Aga). Nigdy bym nie pomyślał też, że taka znajomość może przerodzić się w miłość. Choć kiedyś naszym wspólnym tematem były magiczne proszki to dziś nie ćpamy, mamy się dobrze i staramy się poukładać wszystko w całość. Myślałem nad wrzuceniem wspólnego zdjęcia, ale jednak ze względu na tematykę forum odpuszczę pokazywanie twarzy. Może kiedyś się pokażemy oficjalnie chociaż wiele osób i tak Nas już widziało :P Kocham Cię bardzo Agnieszka :* I dziękuję temu forum, że mogłem tutaj poznać tak cudowną osobę Dx

 

Napisałem również szesnastkę, której niestety na razie nie nagram, ze względu na to, że chwilowo nie mam dostępu do studia. Szesnastka miała przypominać posturę kibica piłkarskiego i wyszło mi coś takiego :D

 


Cofam się wstecz, Kielce nadal tu jestem

Cofam się wstecz, ale tylko myślami #Flashback

Wychylmy raz jeszcze butelkę za cały nasz świat

Za jedno serce, jedno serce, które bije dla jednych barw

Za adrenalinę i za strach, za wszystkie wyjazdy w teren

Za dziewczynę za rap, za trzy punkty jak i powroty z zerem

Oprawy, walki, barwy, kominiarki, chłopaków z charakterem

Za tych z farbami jak i z markerem, za tych, co wlepiają wlepki

Za tych, co trenują, by na awanturach łamać szczęki

Za tych, co malują na murach żółć i czerwień, a nie błękit

Za tych, co polegli,za najlepszy doping z Młyna

Scyzory, Scyzory! Jedna wielka kielecka rodzina!

Zawsze będę wspominał i nigdy nie zapomnę

Wszystkich akcji, których nie da się opisać ziombel

Jebać układy, nakazy i zakazy, tego ognia nie zgasisz #Kieleccy piromani

Ultrasi, chuligani, wszyscy oddani, wszyscy oddają serce i ja oddam też za nich

 

Pozdrawiam całe Forum z tego miejsca :)


 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No to ja też dołoże swoją cegielkę:)

 

HIGH DEFINITION (32bitowa, 20+MB):

 

http://www.sendspace.pl/file/0c8cfc37f8ba9cfce77dc3d

 

wersja JPG:

 

http://postimg.org/image/f6m04uqcl/

 

 

 

OPIS: to jest kolaż, wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa, za wyjątkiem "Get in:)"

lekko dopasowane do tematyki naszego forum:) Wykonane w okolicach mojej miejscówki na tripy...
(lasek okolice miasta, tam też są 'sanktuarium' i 'transmitery' - dosłownie i w przenośni:D)

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wyniki:

 

I miejsce - SKO (300 zł + zapalniczka DOPALAMY.COM)

 

Praca SKO wyróżniała się i widać, że użytkownik poświęcił temu wiele czasu - gratulujemy!

 

II miejsce - CrazyWolf (200 zł + zapalniczka DOPALAMY.COM)

 

Zdjęcia cieszące oko, wg nas lepsze od użytkowników, którzy również zastosowali taką formę pracy.

 

III miejsce - Koneser (100 zł + zapalniczka DOPALAMY.COM)

 

Bardzo rozbawiła nas ta historia - miejmy nadzieję, że prawdziwa  %-)

 

Zwycięzców prosimy o kontakt. Co należy wysłać, jest napisane w I poście tego tematu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Temat jest zablokowany i nie można w nim pisać.

  • REKLAMA

×