Skocz do zawartości
load6

Nastolatek zatruł się dopalaczami

Polecane posty

Gość

jak czytam jak to uratowali mu życie to aż śmiać mi się chce... mnie też raz zawijali po maczankach z HH bez kontaktu i z jakimiś drgawkami a jakoś tylko kroplówkę mi dali i na korytarzu mnie położyli nikt tam specjalnie o moje życie się nie bał. heh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę znasz takich, co zaczynali ćpać w wieku 10 lat??? Ja znam przypadki, ze małolaty próbowali palić papierosy, a ci trochę starsi, to tam raz czy dwa razy napili się piwa/wina, ale narkotyki??? Jeszcze ci starsi mogą raz, czy dwa razy spróbować marihuany, bo to dość popularne i łatwe do załatwienia, jednak naprawdę prawdziwe dopalacze i narkotyki mogą trafić do dzieci? Czy aby nie ulegamy stereotypowi? Przynajmniej w moim środowisku czegoś takiego nie było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie ulegasz stereotypowi??? Naprawdę tak myślisz, ze taki sprzedawca czując wielką niechęć opini publicznej, oraz mając świadomość, ze wszelkie służby z ochotą by zniszczyły taki sklep, to taki sprzedawca by sprzedawał osobom wyglądającym na małolatów??? Ja przypuszczam, ze taki sprzedawca był nie raz poddawany różnego typu prowokacjom tak dziennikarzy, jak i wszelkich służb państwa, jaki i tzw czynników społecznych. To było by super proste, tak że nie trzeba by było przeprowadzać delegalizacji sklepów stacjonarnych, tylko wystarczyło dokonać zakupu kontrolowanego przez małolata... Wg relacji UŻYTKOWNIKÓW TUTAJ NA FORUM DOPALAMY, to kiedyś przy każdym sklepie stacjonarnym był tłum dzieciaków i małolatów... To dlaczego Tusk nie powsadzał tych sprzedawców do kryminału (przy aplauzie społeczeństwa) tylko bawił się w delegalizację na granicy prawa? Oraz najważniejsze- UWAGA- dlaczego dzisiejsze sklepy działają dalej, dlaczego policja i prokuratura nie może sobie z mini poradzić, jeżeli wystarczyło by zatrzymać dziecko w chwili robienia zakupu w takim sklepie?

.

Może umowny się tak, że jeżeli ktoś jeszcze raz tutaj napisze o dzieciach robiących zakupy narkotyków w sklepach, to niech też natychmiast poda adres takiego sklepu, a ja to sprawdze naocznie... Dla wiadomości. Ja od ponad 30 lat robię badania nad zjawiskiem stereotypu, czyli gdy nieomal całe społeczeństwo mówi na czarne, ze jest białe... Wbrew pozorom, to jest bardzo częste zjawisko, jednak mało kto zwraca na to uwagę oprócz tych, którzy są na to wyczuloni. Ja z uwagi na moje wieloletnie badania, jestem właśnie na takie rzeczy wyczuony. Wielkim stereotypem jest też zjawisko- narkotyki a dzieci. Gdy ja znam narkomanów, którzy mają od 30 do 60 lat, to w mediach ciągle słyszę o narkomanach w wieku dziecięcym...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

2 posty wyżej napisałeś:

"Naprawdę znasz takich, co zaczynali ćpać w wieku 10 lat??? "

A powyżej już piszesz tylko o zakupach. To są 2 różne sprawy, oczywistym jest że dziecko 10 letnie nie pójedzie do sklepu, a nawet jak pójdzie to nikt mu nie sprzeda. Ale oczywistym ( nie dla Ciebie, bo Ty od 30 lat robisz badania :P ) jest że są gówniarze którzy w takim wieku zaczynają palić. Ja osobiście nie znam, znam tylko statystyki z uczelni, ale wiem że je obalasz bo robisz badania od 30 lat.

Fiesta, ostatni raz odpowiadam na jakąkolwiek Twoją filozofię ( i tak mnie właśnie tknęło, że już praktycznie nikt inny tego nie robi, więc ... ) ale szkoda mi tylko tego, że te filozofie będą wisiały i ktoś może je brać za słuszne.

Zdrówka.

a

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Często jakaś przypadkowa jednorazowa przygoda z jakąś substancją, jest w tych badaniach klasyfikowana jako- zaczął ćpać. Wg tych badań naukowych, to wszyscy ludzie są palaczami papierosów i alkoholikami, do tego, co -zaczęli jako młodocianni, bo w bardzo mądrych ankietach młodzież zaznaczała rubryki- już paliłem papierosa, już piłem alkohol... Napewno też tam jest rubryka- marihuana, więc jak byk można wyciągnąć wniosek- nasze dzieci ćpają narkotyki.

.

Aha, dodam coś jeszcze. Ja nie znam żadnych badań naukowych, ale za to znam skutki tych badań, czyli gdy na przełomie lat 80tych i 90tych cała Polska, tj wszyscy politycy, wszyscy terapeuci (w tym kotański i jego monar), oraz wszyscy publicyści zgodnym hurem krzyczeli o natychmiastowej potrzebie zaostrzenia kar i delegalizacji. W licznych publicznych debatach, różni lekarze, terapeuci i eksperci powoływali się właśnie na badania oraz na tzw ciemne liczby. Doszło do tego, ze znajomi profesorowie z liceum zaczepiali mnie na ulicy i się pytali- naprawdę we wszystkich szkołach tak masowo zażywa się narkotyki??? Ale w naszej szkole tego zjawiska zupełnie nie ma! Albo ci uczniowie potrafią się aż tak maskować, ze nauczyciele tego nie widzą, albo w telewizji kłamią? Idź sobie do biblioteki i poczytaj sobie gazety z tamtych lat, wtedy zobaczysz, jaka wtedy w Polsce była powszechna histeria na tym punkcie. A najlepsze jest to, ze kilka lat później, tj. z początku lat 90tych nagle w Polsce masowo zaczęły powstawać wytwórnie amfetaminy i wkrótce rzeczywiście amfetamina przez pewien czas była obecna nawet w szkołach... Jednak tania i łatwa amfetamina bardzo szybko została z Polski wyparta, więc tak jak nagle się pojawiła w szkółach, to tak samo szybko znikła. Ale co ciekawe, akurat wtedy nie było w Polsce żadnej histeri o ćpunach w szkołach! Aha, wspomniana przeze mnie histeria z przełomu lat 80tych i 90tych, to dotyczyła... heroiny. Czyli ze niby po szkołach masowo uczniowie ćpali heroinę domowej roboty, tzw kompot. Dzisiaj ludzie nie potrafią sobie wyobrazić, jaka w tamtych czasach w Polsce panowała histeria na punkcie- dziecko narkoman, oraz narkotyki w szkołach. Wtedy też kotański, monar i inni powoływali się na jakieś badania i na tzw ciemną liczbę.

.

O stereotypie okrutnego dealera, co podstępnie wciąga swoje biedne ofiary w nałóg przez dawanie darmowych dawek, to nawet nie wspomnę... Aaaa, UWAGA. Najlepszy był inny stereotyp z tamtych lat, o którym dzisiaj jest cicho, tj ze okrutni dealerzy podrzucają dzieciom (np place zabaw, piaskownice) ...zabawki nasączone narkotykami, aby biedne dzieci stawały się ćpunami! Dla przykładu pokazywano np. jakieś znaczki nasączone narkotykami, które niby były podrzucane nieświadomym dzieciom w czasie ich zabawy, aby one faszerowały się narkotykami i przez to wpadały w nałóg... Tacy ci dealerzy są przebiegli i bezwzględni! Naprawdę polecam wizytę w bibliotece i poczytanie sobie gazet z tamtych czasów

Edytowano przez Fiesta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja osobiście nie znam i nie znałem nikogo kto sięgałby po prdukty "aktywne" w wieku 10 lat. Ale byłem świadkiem "incydentu" i znam dobrze "ancymonków" w wieku 12 i 13 lat. To jeszcze dzieci... Pytanie w jakich ideałach i kulturze ukształtowane zostały takie dzieci to pytanie o rodziców.

Zgadzam się również z opinią, że właściciele sklepów i dystrybutorzy w takiej otoczce i atmosferze nagonki robią co mogą jeśli chodzi o bezpieczeństwo i troskę o możlwość kontynuowania udostępniania tychże produktów. Oczywiście muszą i zapewne będą się pojawiać niekorzystne wyjątki i dobrze wszyscy wiemy, że sprowadzają się one do nieodpowiedzialności a przede wszystkim chciwości niektórych.

Moje spojrzenie na całe to zamieszanie to spojrzenie osoby na tyle świadomej i odpowiedzialnej za własne zachowania by zdawała sobie sprawę, że jedynymi i w zasadzie każdy to dobrze wie, osobami które mają kontrolę nad sytuacją jesteśmy my sami, z osobna. Poniekąd to apel do zapewne niemałej części tu zgromadzonych osób by uświadomiły sobie, że ewentualne szkody jakie mogą wyniknąć z bezmyślności, nieodpowiedzialności i głupoty to także szkody takich osób jak ja. Wielce chwalę sobie współprace z jednym dystrybutorem, którego renoma jest bardzo dobrze znana i po kilkuletnich doświadczeniach obserwuję zdrową relację pomiędzy dostawcą a klientem, czyli mną. Jak do tej pory nie miałem żadnych przejść, zawsze i bez ani jednego wyjątku jestem zadowolony z oferty produktów i nigdy się nie zawiodłem. Tu ważne - i to jest kolejny raz gdy polecam stosować podobną strategię postępowania - wszystko opiera się na moim umiarze, niewygórowanych oczekiwaniach i świadomości - bardzo głębokiej - z czym mam do czynienia. Mam 35 lat i 20 lat doświadczeń w tej materii. Wnioski jakie zgromadziłem z obserwacji swoich własnych poczynań są oczywiste - nie przekraczam nigdy swoich możliwości i pomagają mi w tym obserwacje samego siebie, reakcji, wiedza i wsparcie choćby osób jak tutaj zgromadzone ( przynajmniej te, które wyraźnie dają do zrozumienia, że zależy im na odpowiedzialnym i fachowym podejściu, gdyż tak samo jak ja życzyłyby sobie by "nasz proceder" nie został ukrócony przy byle okazji ). Właśnie ! Te okazje to każdy ten głupi "wybryk" gdy ktoś chce przedobrzyć lub rozumuje kategoriami im więcej tym lepiej.

Już wiele stuleci temu słynni medycy i praprapradziadkowie powiedzmy fearmakologii ( jak Paracelsus na przykład ) ujawnili nam prawdy na temat ingerowania subst.w działanie ustroju człowieka. Satrożytny filozof Arystoteles już kilka tysięcy lat temu przekazał nam pewne wskazówki i do dziś znamy owoc tych przemyśleń - słynne powiedzenie, znane wśród lekarzy, że "lekarstwo od trucizny dzieli tylko dawka" - to podstawowa zasada toksykologii ! Niech młodsi, niepokorni, niedoświadczeni i zbyt zachłyśnięci możliwościami takich substancji przyswoją sobie to dobrze ! Pomyślcie w ten sposób - żyjemy w XXI wieku, od czasów starożytnej Grecji minęło już ponad 2000 lat a w dalszym ciągu nowoczesna młodzież ( i dorośli także ) kierują się głupotą i niewiedzą. Nie jest wstyd niektórym, że "prehistryczni" dziadkowie co śmigali w sandałach z koziej dupy byli mądrzejsi od tylu dziś ponoć wykształconych i postępowych dzisiejszych ludzi ! TAK TO JEST APEL bo tylko można apelować o rozsądek... zawsze się jednak znajdą idioci i "mądrzejsi" od wszystkich i nic na to nie poradzimy. Ważne by z naszej strony wszystko się odbywało w odpowiedzialny sposób - NIE DAWAĆ PRETEKSTÓW - a to także mój interes ( będę rozczarowany jak zamkną "interesy" bo któryś z was powie sobie "a co mi tam..." ), interes tych co mają z tego dochody ( mój dostawca jest w tej kwesti przykładem profesjonalizmu... brr jak zimno dzisiaj ;) )

I oczywiście, nie będę ukrywał, zdarzały mi się "kiepskie jazdy" nie raz. Co ciekawe wszystkie związane były z nielegalnymi ( ulicznymi ) produktami. Dbajmy więc o to co jest teraz gdyż dla mnie to jest na serio świetna sprawa... I pozdrawiam recenzentów, testerów, sprzedawców, załogantów tego forum - życzę wszystkim wesołych, udanych ( i z umiarem - tak samo jak z wódą, telewizją, prędkością na drodze, solą w zupie, ilością uszek w barszczyku ), odlotowych i wyluzowanych świąt...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To była wyśza szkoła jazdy w komentowaniu! Kiedy zarejestrowałem się na to forum, był mniej więcej taki "uniwersytecki" poziom wypowiedzi!

Nie będę wywoływać longinów userów z którymi toczyło się retoryczne dyskusje, często do białego rana. :)  Ale zawsze miło powspominać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Młody'mNs

Powinny sie gnoje przekręcić , nie umia brać to niech spier... Przez takie osoby nie ma stacjonarek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Młody'mNs

Nienawidze widzieć dzieci ,,zjaranych ,, czy tam na speedzie . Z daleka widać że przypał odpier..niczaja .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

                    Używki zawsze i w większości społeczeństw, kultur były i są pewnym tabu, tzn. mogły być dozowane pod pewnymi warunkami. W kulturach pierwotnych były (są) to najczęściej święta i dotyczyły określonych grup społecznych (szamanów, osób chcących dokonać duchowej przemiany, a także chorych, których używkami próbowano leczyć). W społeczeństwach tzw. wysokorozwiniętych znaczenie praw zwyczajowych zmniejszyło się na skutek zmniejszenia roli tzw. duchowości w codziennym życiu. Rolę tabu zaczęło spełniać w sposób nieudolny i często szkodliwy prawo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powiedzmy ze mam swoje lata, i sam otarlem sie o smierc. Lekarze mowili ze brakowala mi godzina i bym zmarl. Mialem wrzoda ktory mi pekl, zoladek zszywany, rurka przez nos do zoladka, druga wbita w brzuch. Mam blizne od pepka do klatki piersiowej, a pisze to ku przestrodze, bo styl zycia ma duzy wplyw na nasz organizm i zdrowie. Warto sie czasem zatrzymac i przemyslec po co biegniemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • REKLAMA

×