Jump to content

KORONAWIRUS - DYSKUJSA OGÓLNA


Recommended Posts

  • Replies 229
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

ale to nie ten wilk xD  tamten to Mr Wilk czy jakoś tak, a to stary poczciwy Wolf...

aha heheheh ok dałem dupy

Posted Images

  • 2 weeks later...
Czy to nie jest tak?
Alkodemia
Wyobraźmy sobie, że możni tego świata chcą się pozbyć alkoholu, bo w jakiś sposób przeszkadza im w osiągnięciu np. politycznego celu. Oczywiście nie mogą go zakazać „just like that”, bo alkobiznes to wielka machina, z której pośrednio lub bezpośrednio utrzymują się miliony ludzi – muszą mieć pretekst. Jak to zrobić?
Najpierw jednak należałoby zmienić definicję alkoholizmu na taką, w którą wpisywałaby się znaczna część społeczeństwa, aby pokazać rangę i powagę problemu. Następnie należałoby np. codziennie raportować do mediów informację ilu pijanych kierowców spowodowało wypadki, ilu przez to było rannych, ilu zabitych. Jednak, aby pokazać „olbrzymią” skalę tego zjawiska, trzeba by znacznie zwiększyć liczbę kontroli kierowców. Nagle okazałoby się, że pijanych kierowców na drogach jest – załóżmy – nie 100 dziennie tylko 10 000. A jeszcze jakby alkomaty były tak czułe, że wykrywałyby alko nawet wtedy jak tydzień wcześniej ktoś wypił dwa browary do meczu, czy zjadł cukierka z alkoholem to wyszłoby, że pijaków na drogach jest zatrzęsienie. Więc tę masę „pijaków” trzeba zgarnąć, przewieźć na komendę i tam zbadać już dokładnym alkomatem. A przecież pijany człowiek może być niebezpieczny, dlatego do czasu zbadania go, trzeba by trzymać w radiowozie do momentu kiedy będzie możliwe przeprowadzenie testu. Wtedy by się okazało, że przed komendami stoją kolejki radiowozów pełnych „pijanych” kierowców. Media obiegłyby te dramatyczne zdjęcia, powstałyby rządowe programy walki z alkoholizmem na olbrzymią skalę, kto wie – może nawet wymyśliliby w rok szczepionkę, która skutecznie by obrzydzała ludziom wódę, ale to raczej mało prawdopodobne, bo jak wiemy bezpiecznej szczepionki w tak krótkim czasie nie da się opracować. A nie, czekaj... Nieważne... Tak czy siak stosowaliby wszywanie Esperalu.
Do dramatycznych komunikacyjnych liczb rządzący mogliby dołączać statystykę osób, które popełniły przestępstwo będąc pod wpływem alkoholu, kogoś zabiły, pobiły itd. Do zgonów „powiązanych z alkoholem” można by dopisywać zmarłych, którzy nie spożyli alkoholu, ale np. wiozły go dla kogoś, kto pił, albo jechał na zakrapianą imprezę lub z niej wracał, bo przecież mógł mieć kontakt z alkoholem lub osobą pijaną. Szpitale mogłyby dostawać dodatkowe pieniądze w przypadku, gdy ktoś w przyczynie zgonu miał wpisany np. wypadek komunikacyjny z udziałem osoby pijanej lub leczenie alkoholika. Powód? Oczywiście dezynfekcja oddziału, bo ktoś może poczuje zapach wódy i nabierze ochoty na strzemiennego.
W telewizji wypowiadaliby się znani terapeuci od uzależnień, ludzie bombardowani codziennymi występkami nawalonych osób zaczęliby patrzeć na tych kupujących alkohol w sklepie jak na „siewców śmierci”, czy „potencjalnych morderców”. Ci, którzy kupiliby sobie alkohol musieliby zasłaniać go, aby nie promować alkoholizmu, a po spożyciu zasłaniać usta, aby nie rozsiewać woni alkoholu. Rządy wprowadzałyby dwutygodniowe lockd..., prohibicje, czyli zamknięcie sklepów z alkoholem, pubów i innych miejsc, gdzie można ten zabójczy trunek zdobyć. Zakazano by wesel, czy imprez rodzinnych, a już na pewno imienin Andrzeja, bo tam na pewno będzie pite. W razie czego zamknięto by też lasy, bo przecież tam ktoś może pędzić bimber i mogą się pojawiać ogniska alkoholizmu. Po wprowadzeniu prohibicji prawdopodobnie liczba osób pijanych by spadała, ale nie od razu. Skutki zamknięcia byłyby widoczne dopiero po około 14 dniach od rozpoczęcia prohibicji, bo przecież ktoś mógł mieć zapasy i dopiero po tym czasie liczba pijanych osób byłaby mniejsza – z pustego to i Salomon nie naleje.
Niestety po ponownym uruchomieniu punktów z alkoholem ludzie tłumnie rzuciliby się do barów, czy sklepów monopolowych, bo niektórych życiowych sytuacji „na trzeźwo się nie da”. I znów to samo. Rząd wprowadziłby zakaz wspólnego spożywania alkoholu oraz zachowanie dystansu społecznego, aby spożywający nie nakłaniali innych do picia. Po zmianie definicji alkoholizmu, zaczęłoby brakować miejsc w ośrodkach dla osób uzależnionych i rząd mógłby utworzyć takie tymczasowe ośrodki w halach czy na stadionach.
Aby zwiększyć wykrywalność i bezpieczeństwo sklepy zaczęłyby sprzedawać jednorazowe alkomaty, aby można szybko sprawdzić, czy jestem trzeźwy lub czy osoba, z którą przebywam jest „czysta”. Osoby, które mają wszyty Esperal dostawałyby dyplomy po wszyciu (którym mogliby się pochwalić na Fejsbuniu i innym Instagramie) oraz paszport wszyciowy, który umożliwiałby wejście do restauracji, na basen, uprawniałby do wejścia do restauracji i uprawiania sportu – bo wiadomo, że osoba trzeźwa raczej nie będzie zagrażać innym (ale 100% pewności nie ma).
Po pewnym czasie rząd zapowiada wprowadzenie „Nowego Ładu”. Mimo twardej walki z alkoholizmem i zaszycia znacznej części społeczeństwa Minister Trzeźwości nie ma dobrych wieści – gdy będzie coraz bliżej do lata, będzie się chciało pić, pokusa będzie duża, dlatego trzeba będzie jeszcze raz wprowadzić prohibicję na co najmniej dwa tygodnie, które później być może będzie trzeba przedłużyć, gdy ludzie nie będą odpowiedzialni. Na jesieni nieco poluzują, ale też nie do końca, bo pogoda „barowa” i to mówi samo przez się – wtedy alkohol będą mogli spożywać zawodowcy, czyli sommelierzy i inni, którzy utrzymują się z picia. W zimę spożycie piwa co prawda zwykle spadało, ale niezaszyta część społeczeństwa może stanowić duże zagrożenie dla swoich rodzin, bo podczas przerwy świąteczno-noworocznej wielu spożywa mocne alkohole, często w dawkach przekraczających „śmiertelne”. Dlatego rząd będzie zalecał spędzanie świąt w samotności.
Kiedy to wszystko się skończy? Minister Trzeźwości w wywiadzie dla jednej ze stacji telewizyjnych poinformował, że „pokolenie dzisiejszych 40 i 50-latków raczej do końca życia będzie żyło w stanie zagrożenia alkoholowego”, więc raczej nie prędko.
Tekst ma charakter humorystyczny, nie ma na celu wyśmiewania ani bagatelizowania zagrożeń płynących z otaczającego nas świata.
 
Link to post
Share on other sites

Koronawirusa mam za sobą - zrobiłem test na przeciwciała, bo nie byłem pewien czy te chuje-muje co przeszedłem to covid czy nie 

Pierwszy tydzień bolały mnie kości jak nigdy dotąd 

Drugi i trzeci tydzień bolały mnie kości ja przy zwykłej chorobie 

Czwarty- szósty tydzień nawracające bóle gardła ze suchym kaszlem, które w dużym stopniu można było ladodzic 

Nie miałem:

- gorączki

- utraty smaku i węchu 

- zmęczenia 

- bólu głowy oraz innych neuroschiz 

Co ludzi naumieralo co ja i h kojarzyłem lub moja rodzina to szok !

 

Link to post
Share on other sites

Czy któryś z użytkowników forum po przebyciu koronawirusa, też na uporczywy suchy kaszel, na który nic nie pomaga, można go tylko trochę łagodzić ???

Podobno osłuchowo dobrze 

Jak się go pozbyć na dobre ?

Pewnie mam jakieś zmiany na płucach?

Jakby ktoś coś wiedział niech napisze w tym wątku lub na PW 

Z góry dziękuję 

Pozdrawiam i życzę zdrowia 

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.


×
×
  • Create New...