Witamy w nowej odsłonie DOPALAMY.COM!

Prosimy o zgłaszanie wszelkich sugestii oraz błędów w tym temacie: KLIKNIJ

Anpax

Kanna

43 postów w tym temacie

Kanna to sceletium tortuosum.

Sfermentowany materiał roślinny najczęściej się pali, wciąga nosem lub żuje. Kanna ma działanie odurzająco-sedatywne, poprawia nastrój i powoduje przyjemne doznania cielesne. Niektórzy użytkownicy donoszą o euforycznych i pobudzających właściwościach tej rośliny. Kanna jest znana z wyraźnie antydepresyjnych właściwości, acz spotkałem się także z opiniami osób u których wywoływała uczucie rozdrażnienia. Przy częstym stosowaniu można się od niej uzależnić. W Polsce ta roślina najczęściej jest sprzedawana w postaci sproszkowanych, sfermentowanych liści.

Wciąganie nosem

Kiedyś wciągałem ją nosem, ale było to bardzo nieprzyjemne, wręcz bolesne doświadczenie. Zaletą tej metody jest to, że przy większych dawkach kanna działa bardzo mocno. Stan w jakim się znajdowałem powodował, że musiałem się położyć. Byłem silnie odurzony. Osobiście wolę umiarkowane działanie kanny, więc ją żuję.

Żucie kanny

Bierzesz gumę do żucia i ją żujesz aż będzie miękka. Następnie rozpłaszczasz ją i obtaczasz w proszku. Wkładasz do ust gumę z kanną i żujesz. Po przeżuciu proszek jest równomiernie rozprowadzany po całej gumie i możesz ponownie ją obtoczyć w kannie. Jeżeli chcesz zażyć większe ilości to być może warto rozważyć żucie dwóch lub trzech gum naraz. Z tego co pamiętam to nie miałem nieprzyjemnych niespodzianek w postaci proszku między zębami lub w ustach. Tą metodą spożyłem nawet dwa gramy kanny w trakcie podróży pociągiem. Działanie tej rośliny spowodowało, że na miejsce dojechałem w mgnieniu oka.

Nie pamiętam czy kiedykolwiek paliłem kannę. Jeżeli ktoś kiedyś się od niej uzależnił to byłbym wdzięczny za podzielenie się swoimi doświadczeniami.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

przy paleniu nie działa prawie wogóle.natomiast ja żułem sfermentowaną,aczkolwiek różnicy między ciętą a sfermentowana kanną nie ma ;)

uspokaja i nastawia pozytywnie,jednakże jej działanie jest subtelne i warto je dołaczyć do jakichś pigułek, czy palonka .polecam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
jej działanie jest subtelne

Zależy od dawki. Jak wciągałem większą ilość nosem to mnie zupełnie ścinało z nóg. Co do żucia to polecam dawkę jednego lub dwóch gramów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żuta smakuje tak sobie. Działanie typowo relaksacyjne, zbyt psychodeliczne ono raczej nie jest.

Jednak dobra jest na łagodzenie nerwów i napięć. Pozwala się odprężyć, podobno jest różnica. Sfermentowana kanna jest deczko mocniejsza. Palenie daje ciekawy efekt, ale jak dla mnie zbyt dużo materiału trzeba spalić żeby coś poczuć.

Lepszym naturalnym środkiem relaksacyjnym jest świeżo ścięta sensimilla. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Lepszym naturalnym środkiem relaksacyjnym jest świeżo ścięta sensimilla. :)

Upalony mózg jest lata świetlne od stanu relaksacji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Lepszym naturalnym środkiem relaksacyjnym jest świeżo ścięta sensimilla. :)

Upalony mózg jest lata świetlne od stanu relaksacji.

Upalony mózg można mieć po chemii albo skunie z ulicy. Sensi naturalna świetnie odpręża i relaksuje, nie tylko umysł ale również ciało oraz zmysły. ^^

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Upalony mózg można mieć po chemii albo skunie z ulicy. Sensi naturalna świetnie odpręża i relaksuje, nie tylko umysł ale również ciało oraz zmysły. ^^

Propaganda. Naukowe badania i moje własne (bardzo bogate ;) ) doświadczenia mówią coś innego. Jednak nie o tym jest ten temat (ani to forum), więc nie spierajmy się dłużej ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

a jaka kanna jest lepsza? sfermentowana,czy cięta zwykla?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wszędzie jest napisane, że sfermentowana jest znacznie lepsza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

a ja właśnie spotykałem się z głosami, że kanna sfermentowana wcale nie ma większego potencjału.

mógłbyś to jakoś udowodnić?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
W liściach Sceletium zawiera szkodliwe kwasy oxalowe, które powodują zmniejszenie się absorpcji wapna i magnezu w organizmie człowieka. Aczkolwiek nie jest to raczej szkodliwe przy pojedynczym użyciu, jednak przy częstszym stosowaniu warto zadbać o fermentacje, która niszczy te kwasy. Badania wykazały także znaczny wzrost alkaloidów po zastosowaniu samej fermentacji. Najprostszym nowoczesnym sposobem, aby to zrobić jest włożenie liści do piekarnika na parę minut, w temp. ok.100C. Tradycyjnie natomiast Sceletium było owijane skórą i pozostawiane przez tydzień na słońcu, po czym ktoś wyjmował je i pozwalał na całkowite wyschnięcie.

Ja mam pytanie z innej beczki . Czy wie ktoś gdzie można zakupić ekstrakt z owej rośliny? :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

bo po ekstrakcji wbrew pozorom wcale nie zwiększa swojej mocy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kanna jest oczywiście legalna, możesz nawet dostac nasiona i trzymac u siebie w domu:)

Znajdziesz np w Shamanshop.pl Magiczny ogród czy smartshop

Świetnie nadaje sięjako wypelniacz do jointów a sproszkowana donosowo równiez umili wieczór. Osobiście uwielbniam kanne mieszac z tabaką i do noska :mrgreen:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

mógłbyś podać namiar na sklep z nasionami? i coś więcej powiedzieć o uprawie tej rośliny ??

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pozwole sobie zacytować z jednej strony (zgadzam się w 100% z tym):

Powłoka nasion zawiera substancję, która hamuje proces kiełkowania. Należy więc włożyć nasiona do wody na ok. 24h, po czym wsadzić do ziemi. Kiełkują różnie, czasem w ciągu tygodnia, czasem po dwóch miesiącach. Jak zapewnimy im wahania temperatury pomiędzy nocą(0-10C), a dniem(20-25C) to wykiełkują o wiele szybciej. Szczególnie w początkowych etapach rozwoju należy zapewnić mokre podłoże, młode roślinki nie przeżyją suszy, później rodzina radzi sobie z suszami - nie wolno jej przelewać. Kiedy roślinie żółkną liście, a końcówki schną, to sygnał, że trzeba roślinę przesadzić do większej doniczki. Początkowo roślina rośnie bardzo wolno, ale już po okresie pół roku zaczyna niesamowicie się rozwijać i rozgałęziać we wszystkie strony. Można także roślinę przyciąć, co spowoduje ładne rozgałęzienie jej tuż przy przycięciu. Sceletium można także rozmnażać za pomocą sadzonek, należy natychmiast zanurzyć je w ukorzeniaczu i włożyć do ziemi.

Ja zamawialem z tąd:

http://shamanshop.pl/sklep/product_info.php?products_id=320

Roślina wygląda bardzo ciekawie i wcale nie jest taka ciężka w uprawie :) Do tego rodzina już się przyzwyczaila że kupuje jakies dziwne nasiona czy sadzonki, także podczas kiełkowania pestek MJ nie mam żadnego przypału :-P

A wlasnie co do extraktów-faktycznie często idzie spotkać kiepską ich jakość która nie odbiega mocą od zwyczajnego suszu. Udało mi się 2 razy kupić dobry extrakt któy pamiętam do dziś. Może niektóre sklepy robią same extrakt i kiepsko im to wychodzi? Nie wiem ale przed zakupem radze rozeznać się

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ciekawa informacja, zastanawiam się, czy samemu nie pobawić się w ogrodnika, byłoby fajnie mieć w ogródku dobrą roślinę do spożytkowania :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Sceletium tortuosum, Kanna, Channa, Kaugoed

Sukulent powszechnie występujący w południowej Afryce, o owalnych, długich zielonych liściach. Kwiatostany są bardzo charakterystyczne gdyż przypominają ukwiał, są białe o bardzo cienkich płatkach, nasiona natomiast żółte.

sc_to_flo2.jpg

Kanna swoją popularność zawdzięcza plemionom Hotentotów, którzy ją żuli niemal nałogowo. Współczesną nazwę zawdzięczamy Holendrom przybyłym do Afryki w XVI wieku, nazywali ją Kaugoed, co znaczy dosłownie ?coś do żucia?.

W późniejszym okresie pisał o niej wybitny szwedzki naturalista (można powiedzieć, że jeden z pierwszych etnobotaników), Carl Peter Thunberg:

"Żuli, a później palili korzenie lub liście, po czym ich zwierzęce duchy były budzone. Ich oczy iskrzyły, a ich twarze pokrywały się uśmiechem. Tysiące niesamowitych pomysłów się pojawiało oraz doświadczali przyjemnej wesołości. Biorąc tą substancję bez umiarkowania, tracili przytomność i pogrążali się w straszne delirium?.

Warto zaznaczyć, że w porównaniu do roślin o mistycznym i odurzającym działaniu używanych w obu amerykach, kanna była dostępna dla wszystkich, nie tylko czarowników.

Działanie psychoaktywne kanna zawdzięcza wielu alkaloidom jakie znajdują się niemal w każdej części rośliny: mesembrynę, mesembrenon oraz mesembranol, tortuosaminę. Średnie ogólne stężenie alkaloidów wynosi aż 3% w łodydze i 2% w liściach.

Warto na wstępie opisu efektów zaznaczyć, że w obu przypadkach spożycia są takie same.

W małych dawkach przeważa uczucie znieczulenia, lekkości i pływania, czyli kolokwialnie mówiąc ? chill out. Możliwy jest także natłok abstrakcyjnych myśli, identyczny do tego po spaleniu marihuany, jednak bez żadnych zewnętrznych objawów spożycia. W większych dawkach dochodzi euforia, pogłębiające się rozluźnienie, poczucie współistnienia w jednym ciele z muzyką. Medycyna często wykorzystuje kannę, jak naturalny środek antydepresyjny (głównie Chiny oraz kraje Afryki) ze względu na działanie podobne do substancji wykazujących SSRI.

Dawkowanie oraz sposoby przyjęcia są, można stwierdzić, z góry ustalone. W przypadku żucia, najlepiej połączyć kanne z gumą do żucia, dawka powinna się zmieścić w granicach 0,5-2 gramy, czas działania ok. godziny.

Wciągana nosem, 50-200mg, 4o minut, nie należy się martwić jeśli po wciągnięciu nastąpi niewielki krwotok z nosa, minie po kilku minutach. Jest także palona jednak ze względu na nieprzyjemny dym jest coraz rzadziej przyjmowana w ten sposób, 100-250mg, od 40 minut do godziny. Bardzo ważne jest aby nie przekraczać podanych dawek, z przedawkowania mogą wystąpić: złe samopoczucie, bóle głowy i brzucha, nawet wymioty, a rzadkich wypadkach drgawki i szczękościsk oraz zawroty głowy.

Kanna nie wywołuje uzależnienia psychicznego ani fizycznego. Po spożyciu nie występuje efekt zejścia z negatywnymi skutkami, jednak istniej możliwość przedawkowania.

UWAGA!  Nie wolno łączyć z lekami/roślinami wykazującymi działanie SSRI lub MAOI! Dla własnego zdrowia i życia nie eksperymentuj i nie łącz kanny ze środkami co do których składu nie jesteś pewien!

Do kupienia:

Naturalna - <a href="http://www.magicznyogrod.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=71&category_id=6&option=com_virtuemart&Itemid=127" class="bbc_url" title="Zewnętrzny link" rel="nofollow external">http://www.magicznyo....pl/index.php?p ... Itemid=127

Z RPA - <a href="http://www.magicznyogrod.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=783&category_id=6&option=com_virtuemart&Itemid=127" class="bbc_url" title="Zewnętrzny link" rel="nofollow external">http://www.magicznyo....pl/index.php?p ... Itemid=127

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Polecam 0,5 - 1,0 grama obtoczyć w jednej lub dwóch gumach do żucia. Po wstępnym przeżuciu proszek z łatwością przylega do gumy. Jak nie wszystko się przykeli to przeżuj to co masz i po chwili nanieś resztę proszku. Opis może zbyt szczegółowy, a metoda niezbyt ekonomiczna, ale przy tej ilości efekty są bardzo zadowalające i trwają około dwóch godzin. Poza tym jest estetyczniej, a żucie gumy nie wzbudza niczyich podejrzeń.

Kanna doskonale sprawdza się gdy przez dłuższy czas trzeba na coś czekać, np. jadąc kilka godzin pociągiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
mam pytanko gdzie kanna jest dostępna w warszawie??

Jedynie w sklepach etnobotanicznych w necie- SS i MO

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pomijając samą przyjemność hodowania takiej rośliny, to czy z ekonomicznego punktu widzenie jest w ogóle sens się za to zabierać? Czy poza korzeniami inne części kanny nadają się do użycia? Nie uśmiecha mi się pół roku hodować roślinę tylko po to, aby ją zabić i mieć materiału na tydzień zabawy. Szczerze mówiąc, już wolałbym aby sobie rosła ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz