Jump to content

Psylocybe Cubensis i łysiczki - Magiczne Grzyby


mrassasinpl
 Share

Recommended Posts

@mrassasinpl
Planuję zrobić sobie pierwszą uprawę i dlatego upatrzyłem sobie w necie growkita za około 170 PLN (Golden Teacher).
Kilka pytań:
1. Czy to prawda, że trzeba je przynajmniej chwilę naświetlić? (Na innych forach wyczytałem, że nawet kilka sekund światła wystarcza.) Mogą to być np. LED'y (bodajże 15W)?
2. Kiedy dokonać zbiorów? Słyszałem o jakimś "pękaniu" ("veins") i by dokonać harvestu tuż przed tym.
3. Jak suszyć? Można w piekarniku na niskim ustawieniu wraz z wiatraczkiem odpalonym (tak suszyłem swoje zbiory leśne więc xD). Słyszałem również, że można je na "mokro" spożywać i podobno mają wtedy dosyć mocne działanie (kiedyś wpierdoliłem 13 gałek muszkatołowych więc zły smak mi nie straszny).
4. Ile wrzucić na pierwszy raz? Z LSD już miałem kilka przygód i bardzo lubię wskakiwać na głęboką wodę więc czy np. 7 gram na pierwszy raz byłoby ok (mocny trip)?
5. Co jak już dokonam pierwszego zbioru? Pozbyć się growkita czy dalej go "nawadniać", grzyby mogą dalej rosnąć mimo, że wszystko zebrałem?

Jak wszystko pójdzie dobrze to może zamieszczę jakieś fotki, elo pozdro

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

@koniczua

1. Grzyby nie lubią światła.

2. Pękanie to sytuacja kiedy kapelusz się otwiera żeby wypuścić zarodniki. Wiele się nie stanie jeśli zbierzesz już po tym.

3. Tak można jeść na surowo. Przy suszeniu zaleca się unikać ciepła, a już zwłaszcza światła. Najlepiej rozłożyć je na tacy i wiatrak nad nimi postawić. A jeśli chodzi o gałki, one wcale nie są złe, w każdym razie mówię tak po jedzeniu muchomora, tataraku, ziaren wilca i piciu roztworu HOMiPT'a.

4. Jeśli mówimy o suszonych, 7 g to faktycznie skakanie na głęboką wodę, ale jeśli jesteś fanem tego podejścia, raczej zawiedziony nie będziesz.

5. Podlewaj dalej, spokojnie jeszcze plony kilka razy zbierzesz ;)

Link to comment
Share on other sites

  • 5 months later...

Jak co roku, zimni ogrodnicy odchodzą a ja odżywam, obserwując ogród i planując kolejne sezony z różnymi roślinami. W tym roku stwierdziłem, że pora dać szansę tym growkitom - wszak migają mi w Sieci od ponad 10 lat, a, że są już dostępne w Polsce... Wybór padł na odmianę Malabar - ktoś już może jej próbował? Grzyby konsumowałem jedynie w formie łysiczek i trufli, więc aż mi się morda cieszy. 

Aha, growkit dorwałem za 150 zł ryzykując zakup w Shroom.*t, z wysyłką na narkomat - jedyny minus za brak płatności BTC, jeśli wszystko dojdzie możecie liczyć na mały growlog.

 

Edit: growkit odebrany, po wstępnym zalaniu do pełna odlałem wodę w ogródku (wraz z paroma osadzonymi na wieczku ziarnami podłoża), kilka pozostałych ziaren z wieczka rozmieściłem w kilku doniczkach z niepozornymi roślinami (miałbym wylać wodę w której najpewniej są zarodniki do kibla? ) zalałem wskazaną ilością wody, wrzuciłem growkit do growbagu i zabezpieczyłem worek, umieszczając go w zaciemnionym cienką kurtyną miejscu. Za 2 tygodnie powinno coś się zacząć dziać, póki co pozostaje regularnie psikać :)

Link to comment
Share on other sites

Wolałbym by był to osobny post, tak jak kolejna kartka z kalendarza (idea growlogu), jednak jeśli jakiś służbista musi, niech sklei go z postem powyżej. 

"17 maja, WWA będzie more fiyah, zbierze się cała zgraja..." dziś kolejna rocznica. Nasiona otworzyły się już wczoraj, wszystkie po jedynych 2 dniach (wliczając czas w wodzie) i to bez precrushingu - co mnie zaskoczyło, pamiętałem czasy pierwszych automatów i byłem gotów pomagać nasionom.  Dziś kiełki wylądowały w ziemi, po wcześniejszym jej wypieczeniu i wymieszaniu z plastikowymi kulkami dla lepszego napowietrzenia. Niedługo powinny się z nami przywitać ^^

Z growkitu część wody porozlewałem w ogrodzie, licząc na miłą niespodziankę za parę miesięcy, resztka stoi w lodówce i czeka aż podłoże się wysterylizuje. Chcę równolegle spróbować hodowli "na odwal się", zaszczepiając (o ile faktycznie w tym płynie ostały się jakieś zarodniki) podłoże po prostu wrzucone do przepłukanego wrzątkiem dillpacku z suwakiem - zobaczymy jak będzie, dla bezpieczeństwa głównego pudła eksperyment przeprowadzę w innym, zamykanym pokoju. 

 

IMG_20190517_180614.jpg

Growkit z boku - zawsze mnie zastanawiał realne wymiary. 

IMG_20190517_175824.jpg

Kiełki Konopielki

IMG_20190517_160711.jpg

Growkit od góry, jakby ktoś był ciekaw. 

IMG_20190517_182250.jpg

Zasadzone. Jestę przestępcom.

17.05.2019

Z growkitu część wody porozlewałem w ogrodzie, licząc na miłą niespodziankę za parę miesięcy, resztka stoi w lodówce i czeka aż podłoże się wysterylizuje. Chcę równolegle spróbować hodowli "na odwal się", zaszczepiając (o ile faktycznie w tym płynie ostały się jakieś zarodniki) podłoże po prostu wrzucone do przepłukanego wrzątkiem dillpacku z suwakiem - zobaczymy jak będzie, dla bezpieczeństwa głównego pudła eksperyment przeprowadzę w innym, zamykanym pokoju.

Link to comment
Share on other sites

@resreved

Aż zachęciłeś mnie do powrotu na te różowe forum pokazując duszę mykologa :) Polecam wykorzystać samą grzybnię po jej zużyciu, gdyż mycelium jest nadal żywe i spokojnie ożyje ponownie i wypuści grzyby jak dostarczysz nowy pokarm. Testowałem tą metodę i rzuciła się pleśń, ale zanim przeżarła wszystko to miałem parę pokaźnych rzutów. W domowym kwiatku wyszedł mi po paru miesiącach 1 cm grzyb cubensis i padł z niewiadomych powodów.

Jak ktoś jest ciekawy to od bardzo długiego czasu zbierałem print z każdego grzyba, a mowa tutaj o setkach kapeluszy (o ile nie tysiącach). Mój magazyn jest tak pełny, że zacząłem po parę kapeluszy do jednego sreberka pakować na printy z lenistwa po tylu miesiącach precyzji :E

Planuję zacząć stosować microdosing grzybów, ale do tego potrzebowałbym ich kolosalnej ilości więc myślę nad wykorzystaniem paru kilo kompostu do stworzenia warunków na dworze. Ładna pogoda teraz to może akurat zaskoczy i przetrwa na tyle długo by wydać parę kilo grzybów.

 

Poniżej moje obecne terrarium. Skład "ciasteczek" udoskonaliłem na tyle, że nie różni się niczym za dużo od jakości tego sklepowego za 150-200 zł.

P1010001.thumb.JPG.7965a7c0a6f71ff505f99324036a490f.JPG

Ciasteczka są już dosyć zużyte np. ten w prawym dolnym rogu ma już parę miesięcy, a nadal potrafi wydać rzut małych grzybów.

Reszta zdjęć:

 

P1010002.thumb.JPG.92dc94bb24c9299d94b383a04c624168.JPG

Niżej printy robione z lenistwa :p Te akurat są z najniższej jakości kapeluszy, te najlepsze mam tak gęsto opakowane zarodnikami, że ho ho. Nie otwierałem ich do zdjęcia, bo mam je zabezpieczone przed zarodnikami z powietrza.

P1010003.thumb.JPG.4b8c994617f6f09ffec2035b1f2588d0.JPG

Link to comment
Share on other sites

Kombinowałeś z ekstrakcją substancji czynnych? Już prosta ekstrakcja alkoholowa/acetonowa powinna dostarczyć dość sensowny, choć nieoczyszczony (to by wymagało przynajmniej ekstrakcji dwufazowej), produkt do microdosingu. Porządne wymieszanie tak uzyskanego prochu zapewniłoby stałe stężenie substancji czynnych, co jest ważne przy mikrodawkowaniu - dawkę należy wtedy wyliczyć eksperymentalnie, jednak raz określona zapewni wiarygodność "terapii". Ewentualne problem gastryczne również powinny być mniejsze. 

Moja hodowla ma służyć właśnie temu celowi, choć nim uzyskam odpowiednią ilość materiału minie sporo czasu.

No i nie przesadzaj z kilogramami grzybów - mikrodawkowanie LSD to około 1/10 dawki. 1/10 z 5 g (dla wysokiej tolerki) to 500 mg. Kilogram to 1000000 mg. 1000000 / 500 = 2000 dawek. :)

PS Tak BTW to również dzięki - za ten temat, gdyby nie on to pewnie dalej bym się wstrzymywał. :elo: Na przyszłość - staraj się chociaż sprawdzić dział w którym publikujesz, bo wątek o łysiczkach jest na forum od bardzo dawna. Należałoby w jasny sposób rozgraniczyć wątki, ale... To już nie moja działka :D

Edited by resreved
Link to comment
Share on other sites

Chciałem nawiązać bardziej do substancji w tych grzybach, a nie samych łysiczek, dlatego założyłem taki, a nie inny temat, choć pisałem go wtedy na psajko więc może być troszkę niedopracowany.

Co do ekstrakcji to owszem robiłem, ale bardziej naturalną czyli kwasem cytrynowym by imitować pH żołądka. Niestety tak mnie wtedy przeczyściło, że wolę jeść naturalnie. Choć musiałbym spróbować jeszcze raz, bo wtedy to od nadmiaru bakterii było (trenuję non stop układ odpornościowy na bakterie i wirusy, im więcej przeciwciał tym lepiej). Na forum haszysz czytałem, że profesjonalna ekstrakcja powoduje, że grzybom brakuje tego czegoś jakby coś traciły, więc wolałem ją omijać.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...