Skocz do zawartości
Gość zvcvwtoi

"Kryształowy wystrzał" czyli czemu lepiej nie zaczynać

Polecane posty

Gość zvcvwtoi

Nadchodzi dzień w,którym postanawiasz stać się królem imprezy i niczym wiedźma zerkasz w tajemne karty mrocznego tekstu pewnego znanego forum by dowiedzieć się więcej na temat magicznych rzeczy wywołujących mistyczne efekty.Twoje wyższe wykształcenie pozwala Ci już w tydzień czasu,po forumowych lajkach zorientować się co i od kogo jest na topie.Zamawiasz no i pech chciał,że przychodzi akurat w piątek.Nie mija chwila gdy lądujesz z kolegami z pracy w ulubionym klubie a ty nagle,nie wiesz jak,ale zostajesz sam na sam z wielkim kryształowym lujem.No i stało się.Kryształowy wystrzał odpalony.Na dzień dobry odruchy wymiotne od spływającej chemii oraz skurcze żołądka niepozwalające Ci nie zostawić tam przy okazji swojego brązowego balastu.Oczy robią się wyłupiaste a nos i gardło zaczyna piec jak rana posypana solą drogową ale to wszystko to nic bo jesteś zbyt zajęty wycieraniem potów.

Po chwili czujesz,że możesz wszystko! wszędzie! z każdym! Twoje zwoje mózgowe wchodzą na poziom premium.Bawisz się przednie i czujesz,że klub i ludzie powstali właśnie dla Ciebie.Jesteś pieprzonym królem pakietu,baru a nawet i kibla i wszystko ok gdyby nie te nieustanne ciche spojrzenia kumpli z pracy mówiące same za siebie "co on odpierdala!?".Zanim spojrzysz kolejny raz na zegarek będzie już jasno a z lokalu będzie Cię wyganiał łysy koleś,który za huja nie chce zrozumieć,że ty chcesz tak już do końca życia.Jak się okazuje 'kryształowy wystrzał' dalej prowadzi Cię i faceta z taxówki ulicami miasta zupełnie niepotrzebnie bo to był ostatni otwarty klub w ten piątek.

Ty jeszcze tego nie wiesz ale prawdziwy 'kryształowy wystrzał' dopiero się zaczyna...

Zmęczony,przepocony,bez pieniędzy,humoru i żadnej wyrwanej laski wracasz do domu,kładziesz się spać ale nie możesz usnąć bo twój nos przez całą noc był lotniskowcem dla odrzutowców mef-16 po czym stał się tak zalepiony,że możesz oddychać tylko ustami a każda próba smarkania kończy się na wodospadzie krwi.Nawet jeśli jesienne spreje z domowej apteczki chwilowo przebijają się przez to błoto to ciśnienie i stymulacja nie pozwalają Ci usiedzieć w miejscu pomimo,że jednocześnie jesteś wycieńczony i nie masz już siły kompletnie na nic.Ku twojemu zaskoczenie zimna kąpiel i suszona meliska od mamy nie zbijają twojego ciśnienia a chwilę po kąpieli znów jesteś zalany smrodem chemicznego potu.Widząc swój kalendarz ze zdjęciami i mając w głowie te wszystkie laski z,którymi tak hucznie biesiadowałeś postanawiasz dokończyć zabawę sam i wszystko byłoby ok gdyby nie fakt,że twój major a generał 'kryształowy wystrzał' się nienawidzą.Kolejny już raz zasmucony próbujesz usnąć ale to co wczoraj robiłeś nie dotyczy tylko Ciebie i w ten właśnie sposób zamiast śniadania do łóżka dostajesz porcję solidnych pretensji od swojej ex i całą masę smsów od kumpli z pracy.Kolejną godzinę tracisz na nic nie warte próby przekonywania jej,że wczorajsze zaloty to tylko głupi zakład do tego zastanawiasz się co powiedzieć a najlepiej jak w ogóle nie pojawić się w pracy.Widząc przejeżdżający radiowóz tuż za oknem zaczynasz się zastanawiać jaki może to mieć związek z tym,że akurat pisałeś smsy. Zaczynasz się pocić choć bardziej się już nie da.A co jeśli oni wiedzą? A co jeśli ktoś Cię widział? A co jeśli w kiblu były kamery? To tylko jedna z twoich kilkudziesięciu paranoi na 'kryształowym wystrzale' połączonych z totalną amnezją od wódy. To nie dla Ciebie,szybkim ruchem zasłaniasz okna i wyłączasz telefon,od tego wszystkiego zaczyna boleć Cię głowa do tego zaczynasz odczuwać zakwasy połączone z bólami kości i stawów,chcesz iść spać ale właśnie sobie uświadomiłeś,że jest już bliżej wieczora niż ranka i postanawiasz jeszcze tego nie robić choć wiesz,że i tak by Ci się to nie udało.Patrzysz na kartkę na lodówce z zapisanym pomysłem na sobotni obiad i wyrzucasz ją bo twój żołądek nawet po dwunastu godzinach wciąż nie zaczyna reagować.Po godzinach leżenia i zalewania się potami udaje Ci się zdrzemnąć w nocy z soboty na niedzielę.Niestety kolejnego ranka gdy już wszystko puściło zaczynasz czuć się jeszcze gorzej. Gdyby to tego dnia przyznawali dyplomy samopoczucia dostałbyś pomiętą kartkę z napisem "żywe gówno",zaczynają się o Ciebie upominać wszystkie miejsca twojego ciała z,których 'kryształowy wystrzał' wypłukał wszystko co pozytywne i ludzkie po czym zostawił Cię niczym gołego noworodka na pustyni. Ty jeszcze tego nie wiesz ale brak uczuć i emocji będzie Ci towarzyszył przez kolejny tydzień i niestety ale twojego szefa dowalającego Ci roboty jutro od siódmej rano gówno to obchodzi.Całokształt podbija solidny poranny paw śmierdzącą żółcią z żołądka bo przecież od dwóch dni nic nie jadłeś.Zaraz po nim dzięki porannemu wagowemu przyzwyczajeniu dowiadujesz się,że ten weekend kosztował Cię trzy i pół kilograma płynów.Po chwili dowiadujesz się również,że cała chemia,którą w siebie władowałeś postanowiła wyjść nie tylko potami dzięki,którym twoja nowiutka pościel jest do wymiany ale również za pomocą błyszczących biało-kremowych tłustych krost na twojej twarzy,których nigdy wcześniej nie miałeś. O tak... to właśnie ich i wszystkiego co zapamiętali twoi kumple brakuje Ci by rozpocząć jutro dumnie kolejny upragniony tydzień pracy. Środa - o tak, to będzie środa gdy dopiero zaczniesz się uśmiechać i w pełni wrócisz do życia,ale nie zapominaj,że od niej do kolejnego piątku już niedaleko.

 

Opowieść pisana dawno temu z nudów na kolanie w drogach do pracy,znalazłam na starym telefonie i myślę wrzucę no i wrzucam. :cheers3:

Edytowano przez zvcvwtoi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • REKLAMA

×