Skocz do zawartości
kajabuza

Atak tachykardii!!

Polecane posty

Witam. 

Eksperymentów z RC boję się od pewnej sytuacji która miała miejsce jakieś dwa lata temu. 

Z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę nocki na "władziu", w niedzielę spokój, wieczorem spać bo rano do pracy. 

Po pracy obiad, prysznic, kawa, papieros i dosłownie szczypta "władzia" w nos. (wcześniej tylko i.v.)

Nie minęło pół godziny, nagle uderzyło jakby we mnie coś, serce nawala, czuję tylko to bicie, słyszę je itd. Wystraszyłem się, skończyło się karetką i SORem. W karetce złapałem się za pięty i naciągałem ciało, nie wiem czemu. Błagałem też ratowników, żeby coś zrobili z sercem. Oni zbadali na szybko i tylko powiedzieli, że nic mi nie grozi. 

Druga sytuacja, Cherry kokolino po delegalizacji ostatniej, było fajnie ale miałem jeszcze 0.2 funkiego z kolka. Dosłownie na czubku noża, może z 10 mg rozrobiłem,  huknąłem i to samo ale na szczęście faza wzięła górę i zająłem się czymś innym niż skupianie na sercu. 

Nie miałem tak już więcej, ale jednak za każdym razem jest lęk, bo to co czułem za tym pierwszym razem, nie życzę najgorszemu wrogowi 

I tu pytanie, czy spotykacie się z czymś takim i czy można się jakoś zabezpieczyć w razie "wu"? 

PS. Staram się raczej bezpieczne i sprawdzone rzeczy testować, ale jednak ten dreszcz jest za każdym razem. 

Edytowano przez kajabuza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

kawa + papierosy + amfa na zwale to odpowiedź sama w sobie trzeba było jeszcze hexem poprawić :cwany:

jeśli chodzi o zapobieganie to poczytaj o benzo i zawsze miej pod ręką ale jeśli wciąż będą Ci się zdarzać takie kardiofazy przejebane to lepiej odpuścić stimy na słabe serce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, kurakov napisał:

Weź rutinoscorbin.

 

1 godzinę temu, Venoom napisał:

I dużo Aspiryny

eeeheheheehehenryk Sienkiewicz... ;)

 

No właśnie zawsze mam klonozepam na zaśnięcie, ale rozumiem, że w razie takiego ataku przyjęcie go uspokoi serce czy też osłabi działanie RC a co za tym idzie bicie serca? 

PS. Wladziu ten z kolka był na MPa wtedy ale to w sumie pochodna metamfetaminy z tego co wiem plus bełtany w kofeinie był prawdopodobnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Joe napisał:

Ja pierdole... Zwykla paranoja i schizy zlapales.. 

Tak ale schizy i paranoje napędziło kurewskie walenie serca, nie mocne, nie szybkie jak czasami po różnych rzeczach. No miotało mną jak szatan. Na początku wyszedłem się przewietrzyć, uspokoić ale nie pomogło. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Venoom napisał:

I dużo Aspiryny

Aspiryna rozrzedza krew.

 

8 godzin temu, zvcvwtoi napisał:

kawa + papierosy + amfa na zwale to odpowiedź sama w sobie trzeba było jeszcze hexem poprawić :cwany:

jeśli chodzi o zapobieganie to poczytaj o benzo i zawsze miej pod ręką ale jeśli wciąż będą Ci się zdarzać takie kardiofazy przejebane to lepiej odpuścić stimy na słabe serce

Takie podklady to kwestia tygodni i bedzie mogl zgasic swiatlo.

 

O 8.10.2017 o 19:36, kajabuza napisał:

Witam. 

Eksperymentów z RC boję się od pewnej sytuacji która miała miejsce jakieś dwa lata temu. 

Z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę nocki na "władziu", w niedzielę spokój, wieczorem spać bo rano do pracy. 

Po pracy obiad, prysznic, kawa, papieros i dosłownie szczypta "władzia" w nos. (wcześniej tylko i.v.)

Nie minęło pół godziny, nagle uderzyło jakby we mnie coś, serce nawala, czuję tylko to bicie, słyszę je itd. Wystraszyłem się, skończyło się karetką i SORem. W karetce złapałem się za pięty i naciągałem ciało, nie wiem czemu. Błagałem też ratowników, żeby coś zrobili z sercem. Oni zbadali na szybko i tylko powiedzieli, że nic mi nie grozi. 

Druga sytuacja, Cherry kokolino po delegalizacji ostatniej, było fajnie ale miałem jeszcze 0.2 funkiego z kolka. Dosłownie na czubku noża, może z 10 mg rozrobiłem,  huknąłem i to samo ale na szczęście faza wzięła górę i zająłem się czymś innym niż skupianie na sercu. 

Nie miałem tak już więcej, ale jednak za każdym razem jest lęk, bo to co czułem za tym pierwszym razem, nie życzę najgorszemu wrogowi 

I tu pytanie, czy spotykacie się z czymś takim i czy można się jakoś zabezpieczyć w razie "wu"? 

PS. Staram się raczej bezpieczne i sprawdzone rzeczy testować, ale jednak ten dreszcz jest za każdym razem. 

Masz rozyebane 

Elektrolity

Hipoglikemie

Jestes odwodniony

Raczej wszystko naraz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, kajabuza napisał:

Tak ale schizy i paranoje napędziło kurewskie walenie serca, nie mocne, nie szybkie jak czasami po różnych rzeczach. No miotało mną jak szatan. Na początku wyszedłem się przewietrzyć, uspokoić ale nie pomogło. 

haha ja miałem kiedys takie schizy ze mysalem  ze  umieram , to było tak realne ze szok :niewinny:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W początkach moich przygód odwaliłem taki numer, że sobie naszykowałem dwie ścieżki jednego 3-cmc, słynącego wówczas z mocy. Miało pójść na dwa razy. Ale coś mi się popierdzieliło i jak przyszło do brania, to uznałem, że to dwie kreski, każda do jednej dziurki (bo tak też robiłem). Czyli jako kompletny nowicjusz, bez krzty tolerki, zapierdzieliłem podwójną zalecaną porcję.

Porobiło mi to cuda ze wzrokiem. Ale także czułem, jakby mnie rozsadzało od środka i jakbym miał wybuchnąć. Z życiem się także już żegnałem. Na szczęście miałem etizolam, szybko pobrałem i powoli przeszło.

Po właściwie każdym testowanym stimie miałem podobne uczucia, że jestem o włos od zejścia. Nie wiem tak naprawdę, czy to miało podłoże fizyczne, czy psychiczne - pewnie i jedno i drugie. Ale stimy omijam już z daleka. A bez ratunkowej ilości eti nic już nie testuję.

Etizolam na takie sytuacje bardzo polecam, najlepiej w roztworze, bo szybciej zaczyna działać niż tabletkowy. A w takich sytuacjach szybkość działania ma duże znaczenie.

 

A właśnie, to może przy okazji zapytam. Czy znany jest Wam jakiś sposób na przyjęcie etizolamu, który działa szybciej niż roztwór?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale jak to robisz nosem?

Rozkruszone tabletki, czy masz jakąś specjalną metodę na proszek? Bo ja sobie nie wyobrażam odmierzenie odpowiedniej ilości tego :niewinny:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bywałem naspeedowany ale bez uczucia, że zaraz zejdę:)

Jednak ciężko mi osiągnąć taki stan, więc obecnie preferuję eufo i lekkie sajko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, kajabuza napisał:

Tak ale schizy i paranoje napędziło kurewskie walenie serca, nie mocne, nie szybkie jak czasami po różnych rzeczach. No miotało mną jak szatan. Na początku wyszedłem się przewietrzyć, uspokoić ale nie pomogło. 

Taaa yhym... Sluchaj sie wujka jak prawde Ci mowi. 

Serducho na dzien dobry odrzucilem po tym co sam napisales

O 8.10.2017 o 19:36, kajabuza napisał:

Błagałem też ratowników, żeby coś zrobili z sercem. Oni zbadali na szybko i tylko powiedzieli, że nic mi nie grozi. 

Pamietaj ze strach polaczony ze schiza jest najsilniejszym placebo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

tak samo benzo nie tyle uspokoi serce (troszke) co uspokoi cie psychicznie i w dużej mierze sam sobie to wkręcisz. ale nie oszukujmy  sie to tez pomaga. ale to tylko naprawdę, naprawdę przy w chuj awaryjnych sytuacjach. i to żadnych jebanych rc benzo, bo za dobę będzie wątek "atak padaczki!!!!! - już w kinach"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • REKLAMA

×