Skocz do zawartości
RaulDuke

Świat na Wspak

Polecane posty

Jakiś czas temu dane mi było przeżyć coś niesamowitego i chciałbym się tym podzielić. W sumie to nie tylko ja. Opisałem już tę sytuację w komentarzu, więc go tu przytoczę, ale raport będzie dopiero teraz kompletny, gdyż będzie zawierał relację drugiej strony.

"

Ostatnio przeprowadziłem eksperyment z tą substancją, który dał bardzo ciekawe wyniki. Najpierw słowo wstępu. Zastanawiałem się często czy każdy tak widzi to wszystko jak ja czy jest to kwestia osobnicza, ale nie miałem zbytnio nikogo kto by próbował psychodeliików, a jeśli z kimś jadłem to nie był mi on na tyle bliski,  i nie nadawał tak bardzo na moich falach jak osoba z którą to zrobiłem teraz. Wielu osobom opowiadałem jak to jest po tym, ale oni tego nie rozumieli, nie byli w stanie. To trzeba przeżyć samemu, ale wiadomo nie można nic na siłę, tym bardziej jeśli chodzi o psychodeliki. W tym momencie pojawia się moja najlepsza przyjaciółka (trip to potwierdził w 100%). Znam ją od gimnazjum, ale w pewnym momencie urwał nam się kontakt jednak i tak się odnaleźliśmy :). Prosiła mnie żebym pożyczył jej jakąś książkę, więc wpadłem na szyderczy plan i pożyczyłem jej "Drzwi Percepcji" A. Huxley'a. Ta książka sprawiła, że bardzo chciałem spróbować psychodelików. Wiedziałem, że ona też tego chce, a nawet potrzebuje. Tylko ciężko jej się będzie zdecydować, a namawiać nie ma co. Pewnego razu przeczytała tę książkę na raz i na drugi dzień powiedziała mi, że musi tego spróbować :D.

Ogólnie nie mogę wyjść z podziwu jak sobie z tym poradziła. Kazałem jej mieć otwarty umysł i wyjebane bo i tak ją to zaskoczy i nie da się tego spodziewać. Miała naprawdę grubo, ale zrozumiała wszystko co się dookoła niej dzieje (trochę jej w tym pomogłem). Posunęła się nawet dalej i znalazła określenie na tę fazę, którego mi brakowało, aby wszystko do siebie pasowało. Patrząc na wizuale i ogólnie wszystko to ta faza jest jakby wywrócić wszystko na lewą stronę. Te fraktale, które zajmują pole widzenia, wiją się i pływają. To jest rzeczywistość wywrócona na lewą stronę, tak to wygląda przyjrzyjcie się. Wszystko jest takie wypukłe i rozlane, jakby się obróciło na lewą stronę. Tak samo ty. Nic nie ukryjesz. Wszystko masz na wierzchu bo jesteś na lewą stronę, emocję, podświadomość - wszystko na wierzchu. Trochę jak po drugiej stronie lustra ;). Jak wiadomo po tripie już nigdy nie będziesz taki sam bo jak już coś raz wywrócisz na lewą stronę to po odwróceniu będzie miało trochę inny kształt :). Do tego nie mogłem uwierzyć, że nie dość, że widzimy to wszystko tak samo to wychodzi na to, że to po prostu sobie jest i można to oglądać, a każdy widzi to takie jakim jest, a nie zależnie od swojej głowy. Już tłumaczę. Patrzeliśmy się na zdjęcie lasu. Wpatruję się w nie i zaczynają pojawiać się wzorki itp. Wszystko się delikatnie buja, ale nagle się to wszystko tak mocno i gwałtownie poruszyło i przybrało inny kształt. Nie mogłem uwierzyć, że w dokładnie tym samym momencie kiedy to zobaczyłem i się zdziwiłem usłyszałem z jej ust zdziwienie i pytanie: Widziałeś to? Oglądaliśmy też różne mandale i opowiadaliśmy sobie jak się zmieniają i biją kolorami. Wszystko tak samo.

Nigdy tego nie zapomnę. Byłby z tego zajebisty tripraport, ale musiałbym to z nią napisać. Ogólnie nazwaliśmy tego tripa frappe. W pewnym momencie rozlałem jej się i wymieszałem z rzeczywistością i nazwała to frappe, nawet mi narysowała poglądowo jak to wyglądało :).  

"

 

A tutaj wersja mojej przyjaciółki. To był jej pierwszy raz z psychodelikami.

 

Słowem wstępu, ostatnio odnowiłam kontakt z moim kumplem z lat gimbazjalnych. Nazwijmy go X. Na imprezach niczym klecha wygłaszał prelekcje na temat specyfiku jakim jest LSD, słuchałam go, ale nie docierało to mnie to co mówił, nie byłam sobie w stanie tego wyobrazić chociaż bardzo się starał. Przypadkiem pożyczyłam od niego książkę A.Huxleya Drzwi percepcji ( jak się później okazało, był to jego niecny plan ;) Książkę przeczytałam w piątkowy wieczór i postanowiłam, że muszę tego doświadczyć na własnej osobie, możliwie jak najszybciej.

 

Następny sobotni dzień okazał się być na to idealną okazją, a i wewnątrz czułam oprócz silnego parcia, że to jest właśnie ten dzień. Bez zbędnego biadolenia, zgraliśmy się cudem na wieczór. Przeszkód było wiele, jednak oto jesteśmy, wrzucam kartonik, on dwa. Byłam podniecona jak zakonnica przed trójkątem z dwoma nieznajomymi facetami, ale dobrze przygotowana dzięki mojemu przyjacielowi i z otwartym umysłem po całym ciężkim dniu.

 

Było kolo 22 jak zaczęło się ładować, pierwsze objawy to kłucie w mostku i wrażenie obcego ciała. Strach zmienił się w śmiech, źrenice coraz większe. W oczach mojego przyjaciela, widać było wszechświat. Pierwsze wizuale to ruszające się pierścienie na panelach, leżeliśmy na ziemi, ciesząc się jak dzieci. Od tego momentu straciłam poczucie czasu. Faza od razu zwaliła mnie z nóg, więc byłam gotowa na wszystko. Nieoceniona jest tu rola mojego najlepszego przyjaciela, który dzielnie pilnował, żebym nie schizowała. Nie wiedział, że byłam wtedy najszczęśliwszą osobą na ziemi, mimo okropnego ciśnienia na głowie. Wszystko to odbywało się u mnie, więc czułam się bardzo komfortowo. Musiałam, chyba siedzieć cały czas z rozdziawioną gębą, bo wszystko było takie piękne, wyjątkowe i nienormalne. Oddychająca firanka, szafa, meble, one żyły własnym życiem. Moje dłonie były na zmianę grube, ogromne lub bardzo długie. Łapaliśmy się za ręce, ale były lepkie gęste, rozlewały się jak krowie placki. Co za niesamowite doznanie widzieć przedmiot i jego cień, który również falował. Nie da się tego opisać słowami. Mój żyrandol wił się jeszcze bardziej niż zwykle, jakby chciał mi usilnie przed oczami pokazać, że żyje, jego cień również. Do tego te kolory, mieniące się tęczowe wstążki, a klosze rozdziawiały falując swoje mordki. Zapomniałam o swoim ciele, miałam tylko oczy. Takiego zooma to nawet iphone nie ma. Każda nitka na koszulce, obrusie, widać było każdy szczegół. Moje ręce były takie wielkie, jak obcej osoby. Nie wiedziałam czy moja fajka jest długa czy krótka, miałam też problem przez to żeby trafić nią do ust czy potem do popielniczki. Na zewnątrz czuć było gęstość powietrza i jego warstwy. Zgodziłam się z tezą przyjaciela że wszechświat płynie. Zapaliliśmy MJ, wkoło pełno fraktali, położyliśmy się, jednak nie byłam w stanie słuchać muzyki, nie mogłam nawet zamknąć oczu, bałam się przez chwilę nawet leżeć bo czułam jak mnie wciąga i pochłania jeden wielki fraktal, moje ciało zlewało się z nim. Kafelki, zwykle płaskie tym razem wychodziły ze ściany, kłębiły się, pęczniały, a ja przecierałam oczy ze zdumienia. Siedzieliśmy przy świecach, gdy znowu poszliśmy zapalić mj przy świetle i chciałam spojrzeć na twarz X skupiłam się by go zobaczyć jednak zlał mi się z otoczeniem jakby wywrócił się na lewą stronę. Było to bardzo zabawne, nazwałam to frappe, było to jedno z niewielu słów, które wypowiedziałam oprócz DZIWNE.

 

Około 3 w nocy, wróciłam do siebie, tzn. poczułam własne ciało. Ciśnienie z głowy zeszło, i ten dźwięk, który mi cały czas towarzyszył z tyłu głowy.

Wtedy dopiero mogłam pomyśleć, co w ogóle wcześniej miało miejsce. Lepiej już się nam rozmawiało, doszłam do wniosku, że wszystko było wywrócone na lewą stronę. Wizuale, nasze zachowanie, świat, my. Idąc dalej, człowiek wywrócony na lewą stronę ukazuje swoje prawdziwe wnętrze. Kwas wywraca Cię na lewą stronę jak formę, po możesz wrócić do normalnego stanu jednak nie do pierwowzoru. Dyskutowaliśmy i świetnie się rozumieliśmy, jakbyśmy czytali sobie w myślach. Każdemu, życzę takiej relacji, uznaliśmy, że chyba jesteśmy mózgiem jednego kolesia. Ten trip bardzo nas do siebie zbliżył. Później szczęśliwi jak dzieci, jedliśmy żelki. Miały uśmiechnięte buźki. Wybuchłam śmiechem, gdy żelka X z boku miała jakby prawdziwe oko. Spojrzał na nią z boku okiem inżyniera i stwierdził, że tedy biegnie fraktal. Potem próbowałam ogarnąć telefon, ale tapeta na ekranie zaczęła żyć, ruszać się i w tym samym momencie widzieliśmy to samo. Oglądaliśmy też mandale opisywaliśmy sobie jak które części się ruszają i jakie mają kolory. Widzieliśmy wszystko identycznie. Cóż w końcu jesteśmy tym samym kolesiem. Walczyliśmy razem dzielnie do końca, chociaż noc trwała w nieskończoność a dzień nigdy nie chciał nadejść. Było już koło 7 rano, a ja za cholerę nie chciałam zmrużyć oka. Wypiłam kawę, X rumianek, zapaliliśmy i słuchając muzyki siedzieliśmy wpatrzeni w ruszające się literki tvp historia, gdyż nie było jeszcze programu i nie mogliśmy wyjść z podziwu jak możemy być do siebie tak podobni w sferze psychicznej. Wreszcie nastał upragniony dzień, a ja w końcu zasnęłam. X się ucieszył. Wszystko na odwrót....

 

Nie mam zamiaru opisywać tutaj moich wizuali itp. bo w sumie to byliśmy jak jeden koleś i moja kompanka to zrobiła za mnie. Do tego miałem tylko 5 dni przerwy od ostatniego tripa i byłem bardziej trip sitterem. Z ciekawszych sytuacji pamiętam jeszcze jak w pewnym momencie usłyszeliśmy dziwny dźwięk z okolic gniazdka, jakby coś miało wybuchnąć zaraz. Okazało się, że słyszymy jak ładowarka ładuje telefon. Ogólnie to był najgłośniejszy blok w jakim byłem :E. W pewnym momencie zacząłem mieć trochę wyrzuty sumienia, że tak popsułem moją przyjaciółkę. Jeszcze paliła ze mną mj, ale mimo wszystko nie żałuję ani trochę. Można powiedzieć, że jestem z niej dumny :). Ten trip uświadomił mi jaki poziom wzajemnego zrozumienia można osiągnąć tylko trzeba tę osobę na tyle lubić i znać, aby w pełni móc jej zaufać. Jeszcze raz powtórzę, że nigdy tego nie zapomnę i życzę każdemu, żeby miał choć jedną taką osobę która go dobrze rozumie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wyjątkowy trip raport. Już samo to ze pisany przez dwie osoby sprawia że jest inny niż wszystkie, ale to co przezyliscie dobitnie potwierdza jego wyjątkowość. Bariery ludzkiego mózgu są dla nas w dalszym ciągu nieznane  (I pewnie nigdy poznane w pelni nie zostana) ale dzięki takim właśnie chwilom i doswiadczeniom można poznać coś wyjątkowego co normalnie jest nieosiagalne. Mysle ze jest to jedno z najlepszych przezyc jakie można osiągnąć przy uzyciu środków psychoaktywnych bo można z niego bardzo wiele się nauczyć i wyciągnąć wiele wartościowych wniosków. Takie połączenie dusz i przekraczanie barier jest przeżyciem które pokazuje jak wiele jeszcze nie wiemy i jak wiele możemy się nauczyć podczas wspólnych tripow. Dla mnie raport który na pewno na długo zapamiętam i będę dążył do przeżycia czegoś podobnego osobiście. :)

Dzięki za podzielenie się i pozdrawiam. Noo i trochę zazdroszczę :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, ale z roztargnienia nie napisałem jakiej substancji dotyczy ten tripraport :). Pisałem wcześniej komentarz w dziale tej substancji i to dlatego. Chodzi o 1P-LSD. Dodam jeszcze coś o czym zapomniałem. Kiedy byłem w łazience i spojrzałem w lustro to zobaczyłem coś jak okładkę pierwszej płyty Pink Floyd. Rozśmieszyło mnie to i stwierdziłem, że znajdę ją na telefonie i pokarze towarzyszce. Rozjebało mnie jak przeglądałem zdjęcie na telefonie obok przyjaciółki, żeby znaleźć tę okładkę. Ona tylko patrzała na mnie z boku, a jak otworzyłem to zdjęcie, to krzyknęła tylko: Co to? Normalnie widziała to zdjęcie z boku w 4d. Mam na to wyjaśnienie. Pink Floyd wiedzieli o co chodzi i to zdjęcie jest jak puzzel. Pasuje do fraktali :). Polecam każdemu spojrzeć na to na tripie i przekonać się samemu, że mam rację ;)

256eqae.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@RaulDuke weź przysłuż się ludzkości i załóż bloga ;) tutaj coś napiszesz, to zaraz w aktywnościach jest zakopywane przez lawinę mało znaczących wypowiedzi i można przegapić. A powiadomienia już ignoruję, bo przynajmniej 2 razy dziennie dostawałem jakieś o Twoich wpisach sprzed miesięcy... i w dodatku najczęściej z działu o sklepach ;)

 

Godzinę temu, RaulDuke napisał:

[...]Kiedy byłem w łazience i spojrzałem w lustro to zobaczyłem coś jak okładkę pierwszej płyty Pink Floyd. [...]

Mam na to wyjaśnienie. Pink Floyd wiedzieli o co chodzi i to zdjęcie jest jak puzzel.[...]

To mówisz, że widziałeś czterech typów z czego chyba dwóch nieżyjących? :E Nie no, wiem o co chodzi – oglądałem kiedyś na fazie podobne grafiki. W ogóle w twórczości wielu artystów, właśnie tak od połowy lat 60. można doszukać się masy psychodelicznych smaczków, które mają swoje ukryte znaczenie/przesłanie etc 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Galaxy of Mind

Hahahahaha :D. Myślałem już wcześniej o jakimś blogu, ale nie brałem tego w sumie na serio. Teraz chyba to przemyślę jeszcze raz. Dobre też były obrazy Witkacego.

P.S. Pink Floydzi żyją chyba wszyscy. No oprócz Syda Baretta, ale on był tylko na początku :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@aGlassOfMilk

Życie pisze najlepsze scenariusze. Ostatnio mnie tak zadziwia mocno, że już się nie zdziwię jak zadziwi mnie jeszcze bardziej :E

Ogólnie mamy z koleżanką już materiał na książkę, która by zrobiła rozpierdol w literaturze, a to dopiero początek :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • REKLAMA

×