Jump to content

Welcome to Dopalamy.com!

You are currently viewing the forum as a guest, you do not have access to the full forum manual and a lot of material that can only be viewed by the registered new forum. Create an account and use a powerful knowledge source! By registering an account, you have a no-logs policy. We do not store private user data.

See what you gain by staying on our forum:

  • The ability to send private messages to other users
  • Participate in the full RC chat news
  • Access to partner subforum, contests, free samples

Don't wait, Sign Up today!

Runner

Użytkownik Forum
  • Content Count

    428
  • Joined

  • Last visited


Reputation Activity

  1. Like
    Runner got a reaction from indazole-3-carboxamide fam in Ciekawe drinki   
    Jakiś czas temu znajomy pokazał mi prosty i zajebisty w smaku drink.
    Skladniki : Żubrówka
    sok jabłkowy
    power be z biedronki w kapsułkach takich jak plusz.
    Jako, że normalnie nie lubię zajebiście żubrówki, gdy zobaczyłem co wyjął skosiłem sie trochę. Wlał trochę żubrówki, dolał soku jabłkowego i... jedną tabletkę power be. Poczekałem aż skończy buzowac i się napiłem. Efekt - malina!
    Nie spodziewałem się takiego smaku! Drink pierwsza klasa!
    Drugi ciekawy drink to " koszykarz"
    Skladniki:
    Syrop malinowy ( smak do wyboru )
    spirytus
    zapalniczka
    trochę odwagi
    Nalewamy do kieliszka syropu tak na 75% pojemności kieliszka, na górę wlewamy spirytus tak na 10% pojemności kieliszka, podpalamy spirytus, przykładamy do kieliszka dłoń, kieliszek się zasysa do naszej dłoni, potrząsamy kieliszkiem jak byśmy odbijali piłkę do kosza, odklejamy kieliszek od dłoni i ... zdrówko do dna!
    Tutaj trzeba uważac żeby nie nalac zbyt dużo spirytusu żeby sobie nie podpalic dłoni.
    Ja te dwa próbowałem i zdecydowanie polecam.
  2. Like
    Runner got a reaction from Arl123 in Czego słuchasz ? ( Muzyka )   
    Czego w tej chwili słuchasz? Albo Twoje ulubione kawałki. Wrzucajcie każdy coś od siebie. Będzie co posprawdzać
    Ode mnie na początek :
    Łona - miej wątpliwości

    Coś na wieczór
    ostr - jak nie Ty to kto?


  3. Like
    Runner got a reaction from Aleksandra97 in Czego słuchasz ? ( Muzyka )   
    Czego w tej chwili słuchasz? Albo Twoje ulubione kawałki. Wrzucajcie każdy coś od siebie. Będzie co posprawdzać
    Ode mnie na początek :
    Łona - miej wątpliwości

    Coś na wieczór
    ostr - jak nie Ty to kto?


  4. Upvote
    Runner got a reaction from AngellaRebella in Zażalenia.   
    Oka dzięki za info :) Już nie będzie Cię dręczył :P
  5. Upvote
    Runner got a reaction from SKO in "Rosyjska Ruletka Kolekcjonera"   
    „Rosyjska Ruletka Kolekcjonera” grudzień Polska 2010
    Zimowe popołudnie okres między świętami, a nowym rokiem.
    1.Ujęcie jak zadowolone dłonie rozpakowują paczkę z lufką, na którą tak niecierpliwie czekałeś.
    Pokazanie lufki w całej okazałości, pustej wyjętej z paczki.
    Zakręcenie bębnem…
    2. Szybki pokaz nabijania lufki. Między czasie zrzut ekranu z szałtem z forum. Użytkownicy czekają na efekt końcowy
    3. Nabitą lufkę pokazujesz, i zaczynasz kręcić bębnem z ręką w górze ( jak w filmie trzynastu )
    Łapiesz Buszka…
    Zaczynasz kręcić. Bueszk….
    Kręcisz…
    Buszek…
    Kręcisz…
    Buszek…
    Nagle ujęcie jakby aparat wypadł Ci z rąk. Czarny ekran… I szummm… Brak sygnału.
    Główna rola: Cichy Bob
    Film dokumentalny – szeroka kategoria opisująca jedną z form ekspresji filmowej. Początkowo, tym co wyróżniało ten rodzaj filmów było dokumentowanie oraz przedstawianie faktów, co odróżniało je od filmów fabularnych, przedstawiających fikcyjne wydarzenia. Filmy dokumentalne były często tworzone w celach informacyjnych lub dydaktycznych. Służyły też propagandzie, czego przykładem jest twórczość Leni Riefenstahl, a ostatnio "Fahrenheit 9/11" Michaela Moore'a.
    źródło : wikipedia.pl
    Póki co jest to scenariusz do filmu, na ktory czekamy z niecierpliwością.
    Zobaczymy jak Cichy Bob go zrealizuje
    Niebawem dalsze szczegóły
  6. Dislike
    Runner got a reaction from pempommumvefe in Amphibia [Dopalacze.com]   
    Tak podobno jest, a to ze względu chyba, że są na ketonach. cena-działanie naprawdę OK.
  7. Dislike
    Runner reacted to kurczak861 in Misza   
    no misza stanoł na wysokosci zadania ale powiem szczerze nie oskubał kurczaka tak jak było kiedys gdy kurczak idac zapiac spotkał na swojej drodze sztywnego misze. Palonkoo tak jak by nie do końca dosuszone, ciemne, i wydajne.
    Palonko dobre nalajta, do szkoły i do chlebaka.
    Pozdrawiam i polecam produkty jak najbardziej.
    Panowie staneli na wysokosci postawionej belki jaka wyznaczył XXI w.
    Korzystjcie puki panowie prosperują.
    Kurczak zadowolony z zakupy(Concret, Misza, AK47, Rasta) podziw panowie max wydajne i fajna jazdaaaa
  8. Dislike
    Runner got a reaction from JAVb in Uwaga TVN - Kto handluje dopalaczami   
    Siema, pewnie większość z Was już obejrzała tę audycję, a kto jeszcze nie obejrzał pewnie to sprawdzi
    http://uwaga.onet.pl/37046,wideo,198005,kto_handluje_dopalaczami_2,kto_handluje_dopalaczami,reportaz.html
    Jest już komentarz na portalu http://dopalamy.com/story/uwaga-tvn-reportaze-kto-stoi-za-dopalaczami-komentarz
    Jakie macie odczucia po tym co mogliście zobaczyć i usłyszeć?
    Mnie niewątpliwie zapadł w głowie fragment : " co Pan myśli na temat ludzi, którzy stoją u Pana pod sklepami? - Mister King of dopalacze odpowiedział " że są debilami "
    Potraktował swoich klientów całkiem brzydko jak to mama kiedyś mówiła - nieładnie tak nu nu...
    Osobiście akurat do jego sklepów nie uczęszczam gdyż mi nie po drodze. Po tym stwierdzeniu natomiast nie chcę czuć się debilem i po drodze mi tam raczej już nie będzie.
    Moim zdaniem koleś dorobił się dobrej kasy ( czego szczerze gratuluję ) i chyba przestał przywiązywać do tego wagę czy ten biznes dalej się utrzyma.
    Ma kapitał, może inwestować teraz w różne rzeczy, które mu przyniosą mniejsze lub większe pieniądze.
    W skrócie w moim odczuciu dał taki wywiad jakby chciał wejść między stado wściekłych wilków.
    Jak to bolek określił samobój - dokładnie tak to bym nazwał.
    To, że pokazał produkcję również uważam za niedopuszczalne w świecie gdzie typowy Polak tylko czeka na możliwość szybkiego dorobku. Teraz producenci-amatorzy, którzy sądzą, że to wszystko jest banalnie proste będą wytwarzać swoje "oryginalne" produkty przeze mnie nazywane po prostu mózgojebanmi. Byle kopało,tanio i dużo - motto takich ludzi, nie zważywszy na skutki swojej profesji.
    Kiepsko to wszystko wyszło, a sądziłem, że człowiek, który to tworzy będzie próbował uświadomić społeczeństwu w jakiś sposób plusy tego biznesu i otworzy szerzej oczy szarej masie.
    Myliłem się... On jeszcze ich utwierdził w przekonaniu, że to zło wcielone no i użytkownikami tego typu produktów są sami debile.
    A Wy jakie macie na ten temat odczucia?
  9. Upvote
    Runner reacted to A.K. in Dopalacze - haj na wyciągnięcie ręki (1/4)   
    Sklepy stacjonarne zaatakowały



    Okres czerwiec 2008 - marzec 2009.








    Specjalnie dla portalu i forum
    Dopalamy.com


    Autor: A.K.









    Wstęp

    Wielu kolekcjonerów, którzy dopiero niedawno poznali dopalacze, albo się nimi poważniej zainteresowali, może nie wiedzieć jak to wszystko się zaczęło. Co spowodowało, że dopalacze stały się jednocześnie tematem tabu, jak i nośnym materiałem dla mediów? I jaka sieć była pierwsza? Postarałem się w pierwszej części możliwe dokładnie, a przy tym zwięźle opisać okoliczności pojawienia się dopalaczy w Polsce, oraz początkowych reakcji tak ze strony mediów jak i rządu.


    Trafienie na nasz rynek

    Gdybyśmy chcieli podać tylko jedną datę, choćby nawet roczną, która na lini czasu będzie wyznaczała początek ekspansji dopalaczy (oficjalnie nazywanych "produktami kolekcjonerskimi") w polsce, rok 2008 będzie pasował idealnie. Owszem, na długo przed pierwszymi sklepami stacjonarnymi, w sieci preżnie działały pojedyncze sklepy, z których jeden w krótkim czasie opanował rynek wchodząc ze swoją ofertą na rynek sprzedaży bezpośredniej. Jednocześnie, z każdym kolejno otwieranym sklepem, zwracając uwagę mediów oraz rządu. Od roku 2007 można było już bez problemu zakupić dopalacze w sklepach internetowych, jeśli tylko wiedzieliśmy jak odnaleźć stronę sklepu (np. po nazwie sieci, produktu). Jednak to rok 2008 jest dla nas ważny - w Łodzi (którą można było nazywać polskim Amsterdamem w latach 2008-2010) otwarto pierwszy sklep stacjonarny, należał do firmy World Wide Supplements, a także był pierwszym sklepem sieci Dopalacze.com. Warto w tym miejscu dodać, że już w czerwcu 2008 roku, Dopalacze.com pojawiły się na Global Gathering w Poznaniu - osoby które już wtedy kolekcjonowały, zapewne pamiętają galerię zdjęć namiotu z dopalaczami, jaka była dostępna na stronie sklepu.
    Pierwsze stacjonarne sklepy tej sieci zaatakowały największe miasta, głównie wojewódzkie. Co teraz może dziwić, wtedy sklepy się reklamowały, choć z dozą ostrożności, obecne były banery reklamowe czy ulotki. Dla bezpieczeństwa wprowadzono, znane dzisiaj już wszystkim, pojęcia i informacje przyklejane na opakowania np. że produkt nie nadaje się do spożycia przez ludzi lub o zgłoszeniu się do lekarza w przypadku zażycia. Dopalacze się "kolekcjonowało", nawet kategorie produktów podzielono na sole do kąpieli, nawozy do kwiatów doniczkowych czy kadziedełka aromatyczne.
    W krótkim czasie do Polski zawitały sieci Smile Shop czy Smartszop, który szczególnie wyraźnie zapisał się w pamięci kolekcjonerów, przede wszystkim dzięki swojemu właścicielowi - Dawidowi Bratko (w 2010 roku otrzymał od mediów przydomek "króla dopalaczy").


    Okoliczności pojawienia się dopalaczy

    Jak właściwie dopalacze trafiły do polski i omijając prawo trafiły na rynek? Europę takie produkty zdobyły jako "suplementy diety" (od 2000 roku zaczęły rozkwitać pierwsze poważne sieci), u nas poszło znacznie łatwiej. Produkty, dzięki wspomnianym etykietom ostrzegawczym, oficjalnie nie nadawały się do spożycia. Niestety, nasze sieci naklejały swoje etykiety na oryginalne opakowania, które z kolei miały nadrukowaną zupełnie inną treść, tyle, że w języku angielskim - "suplement diety". Według naszego prawa, każdy produkt spożywczy musi przejść odpowiednie testy w sanepidzie, co za tym idzie - uzyskać pozwolenie od Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Kiedy tylko GIS zauważył tą nieścisłość w informacji, oskarżając sieci z dopalaczami o błędne informowanie klienta, rozpoczął "krucjatę" przeciw dopalaczom. Kontrole inspektorów w sklepach, pierwsze zamknięcia stacjonarek oraz zainteresowanie rządu tym bezprecedensowym zjawiskiem - w państwie, gdzie panuje jedno z najbardziej restrykcyjnych w europie praw antynarkotykowych, można legalnie kupić narkotyk.
    Narodziny samych dopalaczy, jako produktu, były także następstwem coraz popularniejszych substancji Research Chemicals, czyli nowych narkotyków. O nieznanym dokładnie działaniu, czy skutach zażywania. W tym czasie dostęp do takich sklepów był zastrzeżony dla wybranych, a żeby zdobyć namiar na jeden sklep - trzeba było się pokazać od dobrej strony na forum jak i konkurencyjnym portalu. W odpowiedzi na ich popularnośc pojawiły się gotowe mieszanki do palenia, sole do wciągania z dobrze dobranymi proporcjami i łatwe do dawkowania nawet bez wagi.


    Pierwsze reakcje rządu i mediów

    Początek 2009 roku. Polska poznała takie substancje jak osławione BZP (benzylopiperazyna, popularny składnik szeroko pojętych "pixów") czy syntetyczne kannabinoidy (stosowane w mieszankach ziołowych/kadzidełkach). Przeciętny Kowalski coraz cześciej słyszy i czyta o dopalaczach, ich toksyczności i niezbadanym dotąd wpływie na zdrowie. Bah, o nieznanym składzie większości z nich! Nagonka wkrótce przeistoczyła się w problem, który natychmiast trzeba zwalczyć. Racjonalne zastanowienie się nad sytuacją, musiało ustąpić oczekiwaniom publiki, także przerażonych rodziców. Wydarzenia tego okresu przebudziły narodowe przywary i naszą mentalność - strach przed wszystkim co obce oraz niechęć do dowiedzenia się czegoś więcej o danym problemie. Bez żadnych profesjonalnych badań, czy nawet dokładnych paru najpopularniejszych składników dopalaczy, zaczęły się prace sejmu nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. 20 Marca 2009 ujrzała światło dzienne nowa ustawa. Jak zapewniano w mediach - lepsza. Co zmieniono? Nic, poza dodaniem do listy substancji kontrolowanych oraz zakazanych nowych związków chemicznych oraz, bah, roślin. Wśród zdelegalizowanych środków znajdziemy rośliny będące składnikami ayahuasci, kaktusy zawierające meskalinę (m.in popularny San Pedro) czy wspomnianą BZP.
    Spory wkład w wzniecaniu społecznego strachu przed nowym rodzajem używek, miała stacja TVN. Liczne reportaże oraz poświęcanie im w Faktach wiele uwagi, nawet przypominając stare i nieaktualne już informacje. Pamiętny jest też odcinek Rozmów w Toku o dopalaczach, który można oglądać jak dobrą komedię.
    Oczywiście, nie należy udawać, że dopalacze były nieszkodliwe. Przeciwnie - BZP, mimo bardzo interesującego i mocnego działania, niezwykle mocno obciążało serce i układ krwionośny, a zjazd potrafił trwać kilkanaście godzin. Dla osób niedoświadczonych, oraz nieposiadających wiedzy o spożywanej substancji, nawet pojedynczy eksperyment mógł się skończyć tragicznie. Brawura nastolatków oraz chęć "zaszpanowania" przed kolegami, również doprowadziło do hospitalizacji.
    Dopalacze stały się następnym rekwizytem partii politycznych w walce o głosy oraz jako temat zastępczy dla niewygodnych spraw. Według danych odnalezionych na wikipedii, w lutym 2009 roku działały, mimo już wtedy pewnych zmian w ustawie, 42 sklepy stacjonarne. Nikt wtedy chyba nie spodziewał się, że w przeciągu nieco ponad roku, liczba ta zwiększy się 30-krotnie. O tym jednak, w następnej części.
    Bibliografia:
    http://www.rynekzdro...zek,2153,6.html
    http://galerie.money...ria,1404,0.html
    http://onlinelibrary...s.1811/abstract
    http://wiadomosci.ga..._na_legalu.html
    http://www.abc.com.p...u/2009/0520.htm
    http://www.codzienni..._prawne/103.pdf
    http://wypalacze.com...iara-dopalaczy/
    http://wyborcza.pl/1..._dopalacze.html
    http://wiadomosci.ga...nad_ustawa.html
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dopalacze
    http://www.trojmiast...row-n29721.html
    ... oraz wiele więcej stron oraz oczywiście nasz portal.


    Wszystkie prawa zastrzeżone.
    Kopiowanie, modyfikacja, publikacja, używanie w celach komercyjnych całości lub części artykułów
    bez uprzedniej zgody jego autora - surowo zabronione.

  10. Upvote
    Runner got a reaction from A.K. in Czat - Wasze spostrzeżenia i wnioski   
    Prywatnej rozmowy na pewno.
    Kliknij na użytkownika po prawej stronie.
    Minikonferencja chyba nie :)
  11. Upvote
    Runner reacted to decster in Zakup Kontrolowany !!!   
    (...)
    W sukurs rządowi przyszedł w ostatnich tygodniach parlament. Na wniosek posłanki PO Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, Biuro Analiz Sejmowych przygotowało dokument, dzięki któremu ma być możliwa likwidacja internetowego kanału dystrybucji dopalaczy. Według sejmowych prawników, wysyłanie z zagranicy środków zastępczych (pod taką nazwą kryją się dopalacze w znowelizowanej ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii) jest de facto wprowadzaniem ich do obrotu na terytorium Polski i udostępnianiem osobom trzecim. Tego zaś ustawa zabrania.

    Co to oznacza w praktyce? Pełne ręce roboty dla urzędów celnych i Sanepidu. Ta pierwsza instytucja już od jakiegoś czasu wyrywkowo zatrzymuje niektóre podejrzane przesyłki z Czech, otwiera je, po czym kieruje dopalacze do laboratorium. Po stwierdzeniu, że zawarta w nich substancja może być szkodliwa dla zdrowia, urząd celny prosi o ostateczną opinię ­Sanepid, a ten zgłasza do sądu wniosek o przepadek mienia. Teraz jednak, po wydaniu przez Sejm ekspertyzy, możemy się spodziewać całej fali takich przypadków, co oznacza jednak spore koszty dla państwa. Każdą próbkę trzeba będzie przebadać. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, celnicy już weszli w kontakty z firmami kurierskimi i mają doskonałe rozeznanie, z jakich firm w Czechach trafiają do Polski dopalacze.
    Zamówienie w laboratorium
    Postanowiliśmy sprawdzić, jak to wygląda w praktyce. Poprzez internet zamówiliśmy w czeskim Libercu, w sklepie prowadzonym oczywiście przez Polaków, jeden z najpopularniejszych dopalaczy (nazwy nie podajemy, by nie reklamować produktu). Chcieliśmy go przekazać do badań w krakowskim Zakładzie Medycyny Sądowej.
    Według sejmowych ekspertów co prawda sprzedawanie dopalaczy jest zabronione, ale już nabywanie ich jest zgodne z prawem. Złamalibyśmy je dopiero, gdybyśmy poczęstowali kogoś naszym suszem.
    Źródło: Onet.pl 26.04.2011 CAŁOŚĆ
  12. Upvote
    Runner reacted in [LSD + 2 c-e] czyli psych(odel)iczna jazda w sylwestra   
    Set & Setting: Sylwester 2011. Początek w domu, potem wycieczka na pokaz fajerwerków do centrum stolicy, potem powrót do domu i tam spędzona cała reszta tripu. Tripowanie w standardowym składzie ja + narzeczony + współlokator + kumpel.
    Dawka: ~ 7 mg 2 c-e + 1 kartonik sld + mj w blizej nieokreślonych ilościach
    Wiek: 20 lat
    Waga: ~69 kg
    Doświadczenie: wtedy: 2 c-e, 2 c-p, 4 HO-met, mj, różne mieszanki ziołowe i sole, tramal
    Wydarzyło się to w Sylwestra 2011. Początek jak zwykle w domu, wieczorkiem wpadł znajomy i oznajmił, że oprócz upragnionego kwacha przywiózł również 2 c-e. Nie myślałam (tak samo jak reszta) wtedy o konsekwencjach mieszania, był Sylwester, a ja chciałam się jak najlepiej bawić, nie zważając dosłownie na nic. Oprócz wymienionych substancji mieliśmy również blizej nieokreśloną ilość mj (ach, te dziury w pamięci ).
    Około godziny 21, 21:30 postanowiliśmy wypić po drinku z ~7mg 2 c-e każdy, po czym wzięliśmy sie za nadmuchiwanie baloników, których kumpel przyniósł całą reklamówkę . Niewiele czasu minęło, a nasz pokój wyglądał niczym basen wypełniony różnokolorowymi balonikami. Ciesząc się zbliżającym sie nowym rokiem już o godz. ~22, 22:30 zaczęłam czuć pierwsze uroki 2 c-e (przypuszczalnie wzmocnione dzięki mj) rozkoszując sie głośno puszczonym, godzinnym mixem "deep & chilled euphoria cd2", mając ochotę niemal wpłynąć do głośnika i czując wibrowanie baloników na podłodze. Było mi bardzo dobrze i czułam się błogo. Siedzieliśmy tak wszyscy wyczekując wyjscia, bo ja sobie wymysliłam, że koniecznie muszę zobaczyć sztuczne ognie w stolicy koniecznie w takim stanie! No cóż... niedługo później przekonajłam się, że to wcale nie jest taki super zajebisty pomysł... Ale o tym potem.
    godz. ~23:20, 23:30 ostatecznie postanowiliśmy, że wychodzimy z domu wzięliśmy po 0,5 kartonika pod jezyk i heja na dwór. Z początku nic dziwnego nie zauważyłam. Standardowe czekanie na przystanku na autobus. Tylko dlaczego nasza czwórka tak dziwnie wygląda? I czemu kumpel zapomniał czapki, teraz nie wpasuje sie w tłum i na pewno ludzie poznają, że coś jest nie tak! Kupiliśmy wszystkim bilety w automacie, teraz można spokojnie jechać do centrum. W autobusie poczułam już pełną moc działania obu substancji i zaczął sie bad trip jak mniemam... Jeden kumpel cały czas coś żywo tłumaczy drugiemu "pewnie chce go wkręcić" - pomyślałam. Na przystankach wchodzi coraz więcej dziwnie wyglądających ludzi. Co się stało z ich wyrazami twarzy? No i dlaczego cały czas się uśmiecham, a niektórzy ludzie w autobusie mają minę, jak by życzyli mi rychłej śmierci!? Coś tu jest nie tak. Odwracam się. Na przegubie jedna osoba drugą łapie za fraki...Może to kanar?! Przecież kupowaliśmy bilety... a co jeśli zapomnieliśmy skasować?! Złapią nas i na pewno zauważą, że coś z nami nie tak! Odwracam się po raz drugi. za przegubem siedzi obok siebie dwóch czarnoskórych gosci. O kurczę... spojrzałam się na nich z uśmiechem na twarzy! Na pewno pomyślą sobie, że coś do nich mam i będzie przerąbane, co teraz?! Jakiś czas potem zaczęłam się zastanawiać, dlaczego podróż autobusem, która miała być krótka, trwa już tak długo! Pewnie przejechalismy przystanek i nie zdążymy powitać nowego roku! Mój plan weźmie w łeb i będzie chuj nie nowy rok. Na każdym przystanku wysiadają ludzie, którzy mają wyrazy twarzy, jakby uznawali nas za frajerów, bo jedziemy dalej. O co im do chuja chodzi?! Jedziemy dalej. Któryś z pasażerów uznał, że kierowca robi nas w chuja, bo jeździmy dookoła jak głupki (do dziś nie wiem, czy to były czyjeś słowa, czy tylko ich wyobrażenie). W pewnym momencie coś strasznie zaczęło śmierdzieć spalenizną, ktoś powiedział, że coś sie pali. "O boże! Autobus się pali, zginiemy, zaraz wybuchnie!" - panikowałam w myślach. Tak właściwie to były smród z ulicy, gdzie sporo ludzi zaczęło już świętować nowy rok.
    W końcu wysiedliśmy - czy już po? Nikt z nas nie wziął telefonu w obawie przed stratą, więc nie wiemy która godzina. Na ulicach pełno ludzi zmierza w stronę głównej imprezy, więc na pewno jeszcze się nie zaczęło. Rozdzieliliśmy się. Kumple poszli w inną stronę, my w inną. Wtedy kierunki dla mnie miały akurat małe znaczenie, a zatrzymując się przed pasami widząc, jak przejeżdża po nich pędząca karetka na sygnale czułam się co najmniej dziwnie. Cała impreza zagrodzona i wszędzie pełno ochrony. Jakaś laska do barierek znajdując swoich znajomych, ochroniarze ich wpuszczaja "Idziemy tam udając, że ją znamy?"- wpadłam na pomysł. Jednak mój narzeczony słusznie uznał go za nieodpowiedni, znaleźliśmy więc miejsce gdzie przechodziło dużo osób i przez chwilę (która mi się wydawała niezwykle długa) zastanawialiśmy się, czy iść tam, czy nie. Widząc same złowrogie spojrzenia ludzi opuszczających imprezę wahałam się, po czym ostatecznie się zgodziłam. Droga ta nie miała chyba więcej niż 100 - 200 metrów, czułam się jak bym szła w tunelu wypełnionym ludźmi. Ci którzy szli w stronę imprezy byli zadowoleni, dobrze się bawili. Ci którzy wracali mieli grymasy na twarzach i niemalże wściekłe miny. Przerażona tym całym widokiem postanowiłam, że lepiej będzie zawrócić. Liczba ludzi wydała mi się ogromna i przytłaczająca. Zdecydowaliśmy się w końcu stanąć na rogu najbliższych ulic i stamtąd oglądać cały pokaz.
    Gdy nadeszła już ta wyczekiwana godzina i ogromne fajerwerki zaczęły ukazywać się na niebie przede mną, z jednej strony byłam rozczarowana... Przecież po kwasie miało być tak suuuuper i niezwykle. Ale z drugiej strony widząc to co widziałam i słysząc wybuchające petardy i fajerwerki naokoło, przy wspomnieniu poprzedniej sytuacji z karetką poczułam się jak bym była na wojnie. Centrum stolicy pogrążone w wojnie. Wojnie na tle rasowym, poglądowym, wiekowym i bóg wie jakim jeszcze! I choć do zakończenia głównego pokazu mi się nawet podobało (kolory i wielkość jednak robiły wrazenie ) to po zakończeniu, kiedy to postanowiliśmy się udać w stronę przystanku, kiedy nagle naokoło nas wybuchło kilka petard miałam wrażenie, że one właśnie we mnie celują i jestem na polu bitwy, gdzie chcą się mnie pozbyć . Istna psychoza. Po drodze na przystanek zobaczyliśmy ochroniarzy i w obawie przed... sama nie wiem czym, przeszliśmy na drugą stronę. Mijając ludzi skręcających za rogi ulic i widząc ich miny byłam zdziwiona. Czy cały świat się dzisiaj na mnie uwziął? Na biedną pogubioną i pragnie jej zguby? Miałam wrażenie, że coś źle zrobiłam i że koniecznie powinnam sie z kimś czymś podzielić... Ale czym? Nie miałam nawet zakichanego ruskiego szampana! Czego Ci wszyscy ludzie ode mnie chcą?! Wyobrażam sobie, że muszę cudacznie wyglądać w zbyt luźnych spodniach, które muszę ciągle podciągać, bo nogawkami cioram po ziemii... Po drodzę natknęliśmy się na naszych współtowarzyszy, którzy spokojnie sobie szli po drugiej stronie ulicy... Czy jeden z nich się chowa przed kimś?! Nie usłyszeli gwizdnięcia, a akurat przejeżdżała policja... Nie chcieliśmy kłopotów, więc poszliśmy dalej w stronę przystanku myśląc, że na pewno sie jakoś odnajdziemy.
    Dotarliśmy na przystanek. Czas zapalić papierosa. Stanęliśmy więc z boku, żeby nie przeszkadzać innym i zajaralismy. Ludzie odsunięci kilka metrów od nas wyglądają niczym głodne wilki chcące sie rzucić na nas i rozszarpać na kawałki z powodu odmienności. Obok nas przeszła jakaś rodzinka z dzieciakiem. Mamuśka spojrzała na nas z ukosa... pewnie ma problem do tego, że dzieciaka trujemy dymem. Przeszli dalej. Minęły wieki ( a w rzeczywistosci pewnie ok. 10 - 20 minut) zanim przyjechał autobus. Wcisnęliśmy się do srodka i stanęliśmy prawie z samego przodu za jakimś łysym gościem, który stał zaraz koło kabiny kierowcy. " Teraz to już na bank kanar!" - myslałam patrząc na niego, po czym musiałam kilka razy upewniać się, że na pewno mamy skasowane bilety. Oczywiscie ów gość wcale nie był kanarem, a my mieliśmy bilety. Po drodze nagle jakieś fajerwerki wybuchnęły tuż przed autobusem, przerażona stałam cały czas wtulona w mojego jedynego wybawcę .Obok nas siedziały jakieś dwie kobiety. Przez chwilę wydawało mi się, że słyszę ich rozmowę (No i wiesz, oni w Sylwestra biorą kwasa i potem zachowują się "tak, tak i tak" - tu opisała mój dokładny stan), czułam się zrezygnowana, chciałam jak najprędzej dojechać na miejsce i wyjść z tego autobusu. Wychodząc miałam dziwne uczucie, jak bym powinna komuś zostawić mój bilet - "Przecież w autobusie jest kanar!". Powstrzymałam sie jednak i ucieszyłam się z wyjścia na świerze powietrze. Przed nami widziałam kilka par zmierzających przez chwilę w tym samym kierunku, wyglądali jak zaprogramowane owce... Ja nie chcę być taka jak oni! Po drodze do domu przechodziła chodnikiem grupka jakichś dziwnych ludzi... najmniejszy z nich życzył nam szczęścia (Szczęścia młodej parze!), skad on się tu wziął i dlaczego sądzi, że jesteśmy po ślubie?! Może chce wysępić fajkę?
    Dotarliśmy wreszcie do domu. Towarzysze jeszcze nie dotarli i przez nieługi czas zastanawiałam sie co mogło się z nimi stać. Była godzina 1:00, może 2:00 w nocy? Im później sie robiło tym mam większe dziury w pamięci i gorszą jazdę... Nasi towarzysze wrócili jakieś 15 - 20 minut po nas i chyba wtedy przyszedł czas na drugą połówke kartonika... Dlaczego ja ją wzięłam? Nie wiem do dziś - chyba tylko dlatego, bo wszyscy brali, to czemu ja bym miała odmówić? Ale niestety... to nie były tic tac'ki i skutki były duzo gorsze, bo po dosyć krótkim czasie zaczęło coraz mniej informacji z zewnatrz do mnie docierać i współlokator użyczył mi i mojemu narzeczonemu swojego pokoju. Poszliśmy i usiedliśmy na jego materacu. Mój kochany puscił Enyę z laptopa... Ta muzyka brzmiała kosmicznie. Dźwięki zdawały się wyginać i razem z wygaszaczem ekranu wypływać z monitora do pokoju. W rogu sufitu zauważyłam pajęczynę... przy której za chwilę pojawiły się jakieś obleśne robale - fuj! Skąd one się tu wzięły? Nie mam siły już patrzeć. Kładę się mojemu lubemu na kolanach, zamykam oczy i odpływam gdzieś w mroczne zakamarki mojego umysłu. On co chwilę mówi do mnie "Gdzie mi odlatujesz?", "Gdzie mi uciekasz?". Wiem, że strasznie się martwi moim stanem... ale nie jestem w stanie nic w tym momencie z tym zrobić. Na chwile się ocknęłam. On wpadł na jakiś niezwykle ważny wątek, mówiąc, że osiągnęliśmy wyższy poziom niż para naszych znajomych (małżeństwo). Do dziś oboje nie wiemy czego ów poziom miał dotyczyć... ale zapewne było to w tym momencie coś niezwykle ważnego . Odpowiedziałam coś i dalej pogrążałam się w swoich chorych jazdach. Patrząc mu w oczy widziałam w nich swoje odbicie... a w tym odbiciu następne odbicie i następne, tak w nieskończoność. "Czy to jest normalne?" - zastanawiałam sie. Ale niedługo, bo chwilę później jego oczy zamieniły się we fraktale i wokół tych prawdziwych oczu pojawiły się łańcuszki coraz mniejszych i mniejszych ich kopii. Widok ten był kosmiczny i w lekkim stopniu napawał mnie lękiem. Znowu zamknęłam oczy. W mojej chorej jeździe po kolei stawałam się różnymi odrżającymi stworzeniami i czułam np. straszną winę z powodu tego, że jestem kobietą. Poczułam do siebie wstręt. Źle czułam się w swoim ciele. "Gdzie mi znowu odfruwasz?" - zapytał. Zajarzył, że w mojej głowie dzieje się coś niedobrego, bo za wszelką cenę starał się położyć temu kres. Musiałam mieć smutną minę, bo powiedział mi, żebym wyobraziła sobie, że jestem uśmiechem. W tym momencie czułam każdy fragment moich ust z każdej strony... Jak bym naprawdę się stała tym uśmiechem. Poczułam jakby inny wymiar, a z moich ust zaczęły tworzyć się fraktale podobnie jak wcześniej z jego oczu. Nie chcę tu szczegółowo opisywać jazd, które miałam w swojej głowie. Jest to niezwykle krępujące i wstyd mi za nie, dlatego nie powiedziałam i nie powiem o tym nikomu i nigdy, zrozumcie mnie proszę. Był również taki moment kiedy patrząc na niego miałam wrażenie, że oglądam jego twarz na ekranie w sali kinowej i ta twarz wydawała się być rozświetlona od środka niesamowitym blaskiem. Jedną z pozytywnych wkręt było również wrażenie, że jestem bogiem i odgrywam główną rolę w tworzeniu samej siebie i tego co mnie otacza.
    Nie mam pojęcia, czy spałam, czy tworzyłam sobie w wyobraźni jakieś chore projekcje, ale trochę to trwało... Może nawet kilka godzin. Wtedy czas był dla mnie naprawdę mało ważny. Kiedy już zdecydowaliśmy się wrócić na "imprezę" do pokoju pełnego baloników, okazało się, że mamy seans filmowy i lecą "Legendy Sowiego Królestwa". Ta bajka była po prostu zabójstwem dla mojego mózgu. Zastanawiałam sie, dlaczego te sowy tak dziwnie wyglądają. Każdy dialog w filmie zdawał się mieć jakieś drugie dno i sens ukryty między wierszami. W połączeniu z natłokiem myśli dawało to mieszankę wybuchową + film zdawał się być o wiele dłuższy i bardziej rozbudowany niż w rzeczywistości.
    Zaczęło robić się jasno. Miałam dość tej całej imprezy, byłam tym wszystkim zmęczona i chciałam jak najszybciej odpocząć. Stałam się strasznie drażliwa i warczałam, szczególnie na współlokatora. Łzy same mi napływały do oczu. On z kumplem zaczęli się zbierać. Kumplowi zajęło to niedużo czasu, ale współlokator wciąż łaził o czymś sobie przypominając. W pokoju był straszny syf, opakowania po różnych ciastkach, chrupkach, puste butelki po coli... Wszystko to doprowadzało mnie do szaleństwa. Na początku siedziałam koło narzeczonego przy komputerze i z każdą chwilą przedłużania przez współlokatora "teleportacji" do jego pokoju czułam się jakby coraz bliżej śmierci. Jakbym miała z 90 lat i będąc coraz bardziej zmęczona tym wszystkim, czułam się jakbym unosiła się coraz wyżej i wyżej opuszczając moje ciało. Przeniosłam się na łóżko i usiadłam na nim. Moja irytacja sięgała granic, szczególnie, gdy twarz współlokatora zmieniała się w jakąś paskudnie roześmianą emotikonkę. Nawarczałam na niego... "Ej, to wy tak na poważnie?!" - spytał zdziwiony. Nie miałam siły mu tego tłumaczyć. Ze złości wzięłam do ręki balonika i ścisnęłam go z całej siły - pęknął. A ja się czułam jak bym pękła razem z nim. W końcu zostaliśmy sami. Poszłam sobie wymyć zęby, bo miałam okropny niesmak w ustach po coli, papierosach i skrętach. W łazience patrząc w lustro robiłam różne groźne i straszne miny, wyglądałam naprawdę jak opętana. Wróciłam. Niestety okazało się, że wcale nie tak łatwo będzie zasnąć. Dopiero teraz nawiedziło mnie do reszty. Leżałam na łóżku za narzeczonym i szeptałam jakieś dziwne rzeczy... sama nie wiem do dziś co to dokładnie było. Wszystkie wkręty wieczora, plus wkręty z filmów obejrzanych w przeszłości na jazdach po 2 c-e, 2 c-p i homecie nagle mną zawładnęły. Przez najbliższe pół godziny - godzinę leżałam tak szepcąc i mówiąc różne dzine rzeczy. On miał już tego dość. Był zrozpaczony moim stanem i stwierdził, ze przestaje mnie poznawać. "Przecież wiesz, że Cię kocham" - powiedziałam ze łzami w oczach. W końcu po jakimś czasie udało mi się zasnąć na parę godzin, on też zasnął.
    Obudziłam się wieczorem mając w głowie niemiłe wspomnienia poprzedniego wieczoru, o których miałam ochotę jak najszybciej zapomnieć, oraz dziury w pamięci, co też nie należało do najprzyjemniejszych uczuć. Teraz już wiem, że przy następnej okazji (jeśli w ogole się takowa nadaży) będę bardziej ostrożna i już na pewno nie będę tak mieszać... Bo za bardzo może mi to namieszać w głowie. Mam nadzieję, że ten tr będzie również przestrogą dla niedoświadczonych kolekcjonerów, którzy szukają mocnych wrażen - Nie warto!
    Na pewno cała ta jazda zmieniła trochę moje spojrzenie na życie. Czując się jak bym już wycierpiała za moje "grzechy" mogę znów cieszyć się życiem. Pozbyłam się dzięki temu również kilku kompleksów... straciło to dla mnie sens i wiem, że niektóre kompleksy to po prostu złudzenia.
    Wybaczcie długość i niejasności jeśli chodzi o porę niektórych zdarzeń... Zawarłam tutaj mniej wiecej wszystko, o czym zdołałam sobie przypomnieć.
    Pozdrawiam forumowiczów
    Pogubiona
    Pamiętaj chemiku młody - nigdy nie mieszaj kwasa z 2 c-e
  13. Upvote
    Runner got a reaction from A.K. in Headshot już dostępny w hasacze.com! Nowa mieszanka   
    Nowa mieszanka headshot już dostępna w hasacze.com
    Naszym skromnym choć mało obiektywnym zdaniem jest to lider wśród mieszanek i spodoba się tym, którzy stawiają przede wszystkim na jakość.
    Jest to mieszanka bardziej strong niż light, ale o tym musicie się sami przekonać ponieważ nie nam tu oceniać
    Cena przystępna.
    Aha może zawiedziemy Was, ale nie jest to mieszanka nastawiona na energy lecz skupiona na tym aby było jej jak najbliżej oryginału! I sądzimy, że nieźle to wyszło
    Pozdrawiamy!
  14. Upvote
    Runner reacted to Kwiatek in Paczka zatrzymana przez służby celne do sprawdzenia   
    Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 9 grudnia 2009 r. w sprawie sposobu wykonywania kontroli przesyłek w obrocie pocztowym. http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20092181697
  15. Upvote
    Runner got a reaction from Tor in Czego słuchasz ? ( Muzyka )   
  16. Upvote
    Runner got a reaction from Lucjan in Czego słuchasz ? ( Muzyka )   
  17. Upvote
    Runner got a reaction from Greenboy in "Błędy" narkotestów   
    Przy mnie i na moich oczach wyszło na tym teście policyjnym typu woreczek z jakąś cieczą łamie się jakby go i substancja wpada do środka.
    Po wymieszaniu wykazuje, że coś tam jest lub nie - oznacza to kolor w jaki ta ciecz się zabarwia.
    Więc tak : amphibia 2 i crack inside wyszły jako amfetamina.
    Test wykonywała policja więc nie wiem co to za firma testu itd.
    Pozdrawiam teoretyków, którzy w takie rzeczy nie wierzyli. Mniej teorii więcej praktyki.
  18. Upvote
    Runner got a reaction from Ludomir in Konkurs Crunchips   
    źródło : kwejk.pl
    A co powiecie o takich chipsach ?
  19. Upvote
    Runner got a reaction from devnull in Konkurs Crunchips   
    Całkiem całkiem projekt mój głos poszedł
    Powodzenia !
  20. Upvote
    Runner reacted to starykoń in Glod Narkotyczny- jak zwalczyc   
    W ten sposób można wytrenować siłę woli.
    Ja nie uzależniłem się od żadnych prochów, a jedynie od papierosów (rzuciłem ok 10 lat temu) i MJ. MJ co ciekawe potrafi człowieka rzeczywiście uzależnić, ale nie w każdym przypadku. Podam przykład: abstynencja (nieplanowana - a taka na skutek okoliczności) od MJ daje w moim przypadku dość nieprzyjemne doznania. Kłopoty ze snem, poirytowanie, nadmierna potliwość dłoni, ale tu ciekawostka. Wszystko zależy od okoliczności. Miałem już przerwy w paleniu sięgające 1.5 roku, innym razem kilkumiesięczne. Czynnikiem który znosił dolegliwości abstynecji były np... pieniądze.. Kiedyś udał mi się jeden interes który zapewniał mi przez jakiś czas niezłe dochody. Nie dość że z łatwością wstawałem o 5 rano (co normalnie jest czynnością prawie niewykonalną - tu wiedząc po co wstaję tj. żeby zarobić niezłe pieniądze nie miałem z tym najmniejszych problemów), to ciśnienie na MJ w ogóle w tym czasie u mnie nie występowało! Na palenie MJ nie miałem czasu, a zarobione pieniądze tak mnie ekscytowały, że nawet nie chciało mi się haju. Tak działa ludzka psychika. Jesteśmy uzależnieni od sukcesów, od przyjemnych doznań, dobrych kontaktów międzyludzkich i tym podobnych rzeczy. Jeśli tego wszystkiego zaczyna brakować - siła działania MJ jest nieoceniona. Natomiast kiedy życie idzie tak jak trzeba, MJ jest tylko skromnym dodatkiem do niego. W przeciwnym razie staje się ona wręcz niezbędna, co w warunkach naszego specyficznego kraju staje się normą.
  21. Upvote
    Runner reacted to psychodela in Potrzebuję waszej pomocy w znalezieniu domu dla 2 psów   
    Witam
    Tak jak w temacie.
    Pies-niespełna 2 letni,większy. Zrównoważony,poszłuszny.Ładnie chodzi na smyczy.Może mieszkac na podwórku.Toleruje inne psy jednak walczy o przywódzctwo.Dobrze spełni rolę stróża.
    Suka-średnia,mix teriera.Roczna.Potrafi chodzic na smyczy,raczej wylewna ale jak trzeba także broni.
    Psy od niedawna przebywają w jednym ze schronisk.Jak znajdzie się ktoś chętny bedę organizować TRANSPORT .Do psów dorzucam smycze,karmę.
    Popytajcie znajomych,sąsiadów.LICZĘ NA WAS!!!!!!!!
  22. Dislike
    Runner reacted to Ciociacoca in Uwaga! JWH 018 i JWH250 w: tajfun grengo I love wid   
    To jest kit dla ludzi którzy nigdy nie byli na komendzie. Bez badań LABORATORYJNYCH nie można nikomu przedstawić zarzutów!!! Jeżeli nie ma zarzutów to nie ma postępowania PRZECIWKO TOBIE. Gdyby jak twierdzisz mieli wyniki badań to jaki ktoś miałby interes słuchać Cię jako świadka? W charakterze świadka też masz prawo do odpisu protokołu z Twoimi zeznaniami. Nie wiem o co jest afera? Skąd Ty możesz wiedzieć co tam było jak nawet Prokuratura jeszcze tego nie wie, bo gdyby wiedziała już dawno miałbyś postawione zarzuty. Bajka dla grzecznych dzieci ta Twoja historia.
  23. Dislike
    Runner reacted to Ciociacoca in Uwaga! JWH 018 i JWH250 w: tajfun grengo I love wid   
    Runner ja mam daleko czy jest to JWH czy nie, bo wiem że dzięki na opinii nowego użytkownika który podaje się za właściciela sklepu i tak się tego nie dowiem. ( naskoczyłeś na mnie, a ta dla przynajmniej średnio rozwiniętego myślącego człowieka jasne jest, że on coś kręci). Znam się natomiast doskonale na polskim prawie jak i na procedurach i pod tym kątem analizowałem ten temat. Nikt nikogo nie przesłuchuje bez analizy substancji. Jeżeli Cię zatrzymują z towarem czy to jest gram czy pięć kilo - substancja jest badana testerem policyjnym. Jeżeli okaże się że są to narkotyki automatycznie nie jesteś świadkiem - tylko PODEJRZANYM i w takim charakterze zostajesz przesłuchiwany. Wyjaśnienia tyczą się pochodzenia towaru jak i przeznaczenia. Następuje również szereg różnych czynności przygotowawczych min przeszukanie miejsca zamieszkania. Następnie wszystko wysyłają na badania, a Ciebie puszczają lub jeżeli są przesłanki zostajesz tymczasowo aresztowany (pomijam tu już dołki zatrzymania itd). Gdyby zatrzymani z narkotykami dostawaliby status świadków to mogliby na przesłuchaniach pieprzyć co im ślina na język przyniesie oraz nie można by ich zamknąć na sankcje ponieważ polskie prawo mówi, że tylko osobę podejrzaną lub oskarżoną można przetrzymywać w areszcie dłużej jak 48h. OSKARŻONYM stajesz się dopiero w momencie otrzymania przez prokuraturę wyników badań, no i oczywiście kiedy okazuje się, że są to substancje niedozwolone. W momencie znalezienia przy tobie podejrzanej substancji ANI PRZEZ CHWILE W TOKU POSTĘPOWANIA PRZYGOTOWAWCZEGO NIE WYSTĘPUJESZ JAKO ŚWIADEK I JUŻ SAMO TO ŻE NAPISAŁEŚ W JAKIM CHARAKTERZE CIĘ PRZESŁUCHIWANO JEST DLA MNIE BAJKĄ Skąd masz informacje jaka to dokładnie substancja? Policyjne testery nie podają nazwy - tym bardziej jeżeli chodzi o nowe substancje typu JHW. W ogóle to co piszesz nie trzyma się kupy.
  24. Dislike
    Runner reacted to Ciociacoca in Uwaga! JWH 018 i JWH250 w: tajfun grengo I love wid   
    1) Bob nie mamy tu doczynienia z dopalaczem. Jeżeli substancja została zakazana to jest ona już "środkiem narkotycznym" i egzekwowaniem jej posiadania/sprzedaży zajmuje się już nie sanepid, a wymiar sprawiedliwości. Nie ma tu mowy o porównywaniu tego do "wojny z dopalaczami"
    2) Oczywiście Bobie uważam, że możliwe byłoby występowanie tych substancji w składzie dopalaczy. Nie mówię, że to jest kłamstwem i możliwe, że faktycznie tak jest jednak osoba stawiająca tą tezę bez argumentów, dowodów oraz co najważniejsze wciskająca bajki o procedurach jakie wobec niej zastosowano jest kompletnie niewiarygodna.
  25. Dislike
    Runner reacted to Ciociacoca in Uwaga! JWH 018 i JWH250 w: tajfun grengo I love wid   
    Nie mogą go wezwać na świadka, bo świadkiem czego był? Jeżeli zainteresowali się substancją to pierwsze co mają obowiązek zrobić test zwykłym, testerem jaki ma policja. Gdyby ten tester pokazał zawartość narkotyków automatycznie osoba posiadająca/sprzedająca staje się PODEJRZANYM w sprawie. Nigdy nie będzie świadkiem. Poza tym te testery nie podają nazw substancji. Przesłuchanie jako świadek to parodia... Równie dobrze na pytanie "gdzie pan widział te substancje" można odpowiedzieć "babcia była na łące". Następnie jak będą Ci zarzucać coś stwierdzić że nie chciałeś obciążać sam siebie i tak odpowiedziałeś.
    @ I dawajcie sobie minusy przy każdym moim poście. Skoro osoba ze znajomością prawa karnego i tłumaczącą wam procedury jego działania (poświęcając na to swój czas) jest dla was kandydatem na "minusa" to Przepraszam, że ktoś zdemaskował Ci tą bajkę którą nam tu opowiadasz.

Tags

Dopalamy.com


dopalacze sklepy, opinie o sklepach z dopalaczami, sklepy z dopalaczami, dopalacze sklepy internetowe, dopalacze sklep internetowy, dopalacze sklep, gdzie kupić dopalacze, research chemicals, research chemicals shop, research chemicals opinions, research chemicals reviews, buy research chemicals, buy research chemicals online, kopen research chemicals, winkel research chemicals, Meningen research chemicals, beoordelingen research chemicals, kaufen research chemicals, Geschäft research chemicals, Meinungen research chemicals, Bewertungen research chemicals, comprar research chemicals, tienda research chemicals, comentarios research chemicals, opiniones research chemicals, 3-CMC, 4-CMC, 4-CEC, 3-CEC, 4-MMC, 4-EMC, 4-MEC, 3-MMC, 3-MEC, alfa-PVP, alpha-PVP, α-PVP, HEX-EN, NEH, MDPHP, HEP, NEP, MDPEP, alfa-pihp, alpha-pihp, alfa-php, alpha-php, a-PVT, pentedron,

Main

helpful links


Chatbox Clubs Calendar Ranking

Important Links

Most Important Links


News Chat unban Rank Advertisement Hall of Fame

Staff Team

List With Staff Members


×
×
  • Create New...