Skocz do zawartości

Chong

Doświadczony
  • Zawartość

    623
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Chong

  • Ranga
    Weekendowy entuzjasta władka

Informacje o profilu

  • Płeć
    Nie powiem
  1. Pozwole sobie jedynie zauwazyc ze 2 mln pln to maksymalna kara jaka moze orzec GIS wobec sprzedawcow dopalaczy. Dobrze, ze wiadomy chemik wyszedl na wolnosc - oby juz na niej pozostal.
  2. Myślę, że "od tego shitu odjebało" każdej osobie która nie dostrzega w cytowanym fragmencie sarkazmu mającego na celu sprowokowanie odbiorcy do wypracowania własnej wersji zeznań na podstawie wzorca.
  3. Porwali mnie kosmici i nie stać mnie na powrót do domu. Tęsknię za Wami, po powrocie na portal trafią kolejne newsy.

    1. p4e1
    2. mojo

      mojo

      Kiedy wracasz? Newsy by się przydały.

  4. DYSKUSJA nad składami mieszanek

    Co do Concrete - możesz mieć rację. Warto brać pod uwagę wpływ oleamidu na działanie. Obecny mocarz to prawdopodobnie UR-144 + oleamid. Jak uważacie?
  5. Funboosters.com - wątek główny

    Oj, mało kopcę ostatnio maczanek, jednak muszę zastrzec, że Fly High bardzo pozytywnie zapisał mi się w pamięci, podobnie do Melange, który jest od niego odrobinę inny. Dobre mieszanki, w miarę wydajne (0,5-1 lufka). Podkład się zmienił od 2010, toteż melange mnie odrobinę zawiódł pod tym względem. Jakkolwiek uważam, że warto spróbować choćby ze względu na sentyment - opakowań nie zmienili. Crack Inside działał długo, acz całkiem przyjemnie. Coś jak rozsądne ilości długodziałających spidów. asot - kupowałeś? Jeśli nie, to skąd taka opinia?
  6. Z roku na rok informacje o niebezpieczeństwach związanych z nadużywaniem nowych legalnych środków chemicznych stają się coraz bardziej niepokojące. Skłania to rządy to zmiany taktyki w walce z narkotykami. Gazeta „The Washington Post” i wiele innych mediów na świecie poinformowało ostatnio o nowym podejściu do problemu: Nowa Zelandia reguluje rynek nowych używek. Tak prawie jednogłośnie postanowił w lipcu tamtejszy Parlament. Siedem różnych partii z całej sceny politycznej w Nowej Zelandii pogodziło się w tej kwestii: prawo przeszło stosunkiem głosów 119-1. Przełomowa ustawa pozwala na regulowanie i kontrolowanie – zamiast kryminalizacji - tak zwanych "soli do kąpieli" i innych nowych narkotyków syntetycznych. Pierwsze w swoim rodzaju prawo Psychoactive Substance Regulatory Authority weszło w życie w dniu 18 lipca 2013 roku. Ustawodawstwo tworzy nową agencję rządową: substancji psychoaktywnych. Jest to organ regulacyjny w ramach Ministerstwa Zdrowia, który będzie sprawdzał czy syntetyczne produkty psychoaktywne spełniają odpowiednie normy bezpieczeństwa przed wprowadzeniem na rynek. Nowy organ regulacyjny także zajmie się wdrażaniem i administrowaniem systemem licencjonowania dla potencjalnych importerów, producentów, hurtowników, detalistów i badaczy. Prawo natychmiast ustanawia szereg ograniczeń regulacyjnych: wiek klienta minimum 18 lat; ograniczenia w punktach sprzedaży detalicznej, w tym zakaz sprzedaży w innych sklepach; wymagania dotyczące oznakowania i pakowania, w tym obowiązkowych ostrzeżeń zdrowotnych; zakaz reklamy, z wyjątkiem miejsca sprzedaży; zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych po użyciu. "Stanowi to potencjalnie transformację i przełom w regulacji prawnej narkotyków, których użytkownicy zazwyczaj są karani bez chwili zastanowienia", powiedział Ethan Nadelmann, dyrektor wykonawczy Drug Policy Alliance. „To prawo zatrzęsło gmachem zakazu narkotyków". W ostatnich latach wiele krajów przyjęło mniej represyjną politykę antynarkotykową, w tym metody redukcji szkód i dekryminalizację. W Ameryce Łacińskiej i wielu innych częściach świata istnieje pęd ku wypróbowaniu środków innych niż karne i represyjne, które ograniczyłyby gospodarcze, społeczne i ludzkie koszty wojny z narkotykami. Osoby i firmy, które chcą ubiegać się o zatwierdzenie nowego produktu muszą wykazać, że produkt stwarza niewielkie ryzyko. Proces aplikacji wymaga od produktu przejścia rygorystycznych badań klinicznych toksyczności oraz działania uzależniającego (na koszt producenta / importera), a następnie oceny wyników przez niezależnego eksperta komitetu doradczego. "Same zakazy tylko skłaniają producentów do opracowania nowych wersji, które obejdą prawo - niezależnie od efektów dla osób, które je biorą”, powiedział Ross Bell, dyrektor wykonawczy New Zealand Drug Foundation. "Ten model zachęca producentów do opracowania używek, które są bezpieczniejsze. Uważamy, że jest to o wiele lepszy sposób, aby się do tego zabrać". Zwolennicy nowej regulacji prawnej argumentowali, że ustawodawstwo kryminalizujące zjawisko sprowadza te produkty do podziemia i na rynek, który nie przewiduje żadnych ograniczeń wiekowych ani innych regulacji i form kontroli. Co więcej, próby zakazywania jednej nowej substancji po drugiej okazały się być daremne – na rynek natychmiast trafiały kolejne nowe, niesprawdzone i często bardziej niebezpieczne środki wypełniając pustkę po poprzednich. Eksperci twierdzą, że ustawa stworzy jeden z pierwszych na świecie otwartych i uregulowanych rynków narkotyków. Pierwsze będą oferowane do sprzedaży już w 2014 roku – tak wynika z prognoz i szacunków widocznych w dokumentach wydanych przez urzędników. Nowy system ma na celu zlikwidowanie niekontrolowanego przemysłu, który według skromnych szacunków zarobił 250.000.000 dolarów w ciągu 10 lat. Nieuregulowany rynek oferował legalne środki o efektach działania imitujących nielegalne substancje, takie jak np. marihuana czy ekstaza. Biuro rządu przyznało, że oznacza to powstanie legalnego rynku narkotyków. "To jest absolutnie intencją tego systemu. Problem w przeszłości tkwił w tym, że mieliśmy zupełnie nieuregulowany rynek używek z kto wie jakimi substancjami w nich zawartymi. Nie zamierzam tchórzyć i unikać zmian, które uczynią życie bezpieczniejszym dla młodych Nowozelandczyków", powiedział Dunne. Sprawozdanie Dunne'a dla rządowej Komisji Polityki Społecznej stwierdza, że użytkownicy nadal powinni zakładać pewne ryzyko, ale to i tak jest lepsze rozwiązanie od obecnego systemu, który nie przewiduje żadnych środków zapobiegania. Liczne media na świecie i naukowiec z Massey University dr Chris Wilkins nazwali system "rewolucyjnym". Wilkins skomentował: "Posiadanie zatwierdzonego przez rząd przemysłu legalnych nowych używek to dość radykalne podejście. Nowa Zelandia jest pierwszym krajem na świecie, który pójdzie tą drogą". Ross Bell z New Zealand Drug Foundation powiedział, że „propozycja jest na miarę XXII wieku" i stawia społeczeństwu poważne nowe pytania: „Co się stanie, gdy ktoś wymyśli tabletkę lub proszek, które dostarczą ci samopoczucia jakiego pragniesz, są całkowicie bezpieczne, nie uzależniają i można po nich prowadzić samochód? Czy jest w tym coś nie w porządku?". Ustawa reprezentuje nowe podejście i odwrót od tradycyjnego zakazywania narkotyków syntetycznych. Szybko znalazła w centrum uwagi rządów na całym świecie, które borykają się z rozprzestrzenianiem się podobnych produktów. Teraz wszyscy z niecierpliwością oczekują pierwszych wyników. Im dłużej będą czekać, tym gorzej dla lokalnej młodzieży – dlatego podobne inicjatywy wysuwa coraz więcej odważnych urzędników. Grupa brytyjskich parlamentarzystów w tym roku zalecała przyjęcie podobnej polityki. Australijscy urzędnicy kontaktowali się ze swoimi odpowiednikami w Nowej Zelandii, aby dowiedzieć się więcej. Nowojorska organizacja non-profit Drug Policy Alliance, opowiadająca się za legalizacją marihuany, pragnie doprowadzić do uchwalenia podobnej ustawy w Kongresie USA. Gra w kotka i myszkę rządów z producentami nowych narkotyków zdenerwowała urzędników ONZ oraz skłoniła ich do monitoringu. Niedawno ogłoszony raport Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości stwierdza, że międzynarodowy system kontroli narkotyków jest bliski upadku ze względu na szybkość i kreatywność chemików i producentów nowych odmian narkotyków. Wytwórnie są zlokalizowane głównie w Chinach, Indiach i Europie. Na przełomie lipca i sierpnia 2013 w ciągu zaledwie dwóch tygodni 2 kolejne stany USA, w tym miasto Chicago, zalegalizowały marihuanę w medycynie (już 20 stanów posiada podobne prawa); Urugwaj zalegalizował konopie „w całości”, czyli także do celów rozrywkowych; natomiast Nowa Zelandia zalegalizowała produkcję nowych używek. Wyrwy w murze prohibicji stają się coraz większe. Źródło: Soft Secrets nr 4/2013
  7. Żeby nie było tak monotonnie.. Bo grunt to mieć swój ukochany monopolowy. Policjanci z powiatu legnickiego wystąpili do sądu z wnioskiem o ukaranie mężczyzny, którego dwukrotnie zatrzymano za kradzież alkoholu w jednym ze sklepów na terenie miasta. Jak ustalili funkcjonariusze podejrzany bezpośrednio po kradzieży na terenie sklepu spożywał skradzione trunki… W czasie ostatniego weekendu do jednego z legnickich supermarketów przyszedł mężczyzna, który na stoisku z alkoholem odkręcił trzy małe butelki z wódką, wypił ich zawartość, a następnie próbował niepostrzeżenie wyjść ze sklepu. Został zatrzymany przez ochronę, ale po kilku minutach stracił przytomność i po udzieleniu mu pomocy został przewieziony do miejscowego szpitala. Jak ustalili funkcjonariusze dwa dni później mężczyzna znowu pojawił się w tym samym markecie i ponownie wypił jedną małą butelkę wódki. Po zatrzymaniu ochrona sklepu przekazała 25-latka, który jak się okazało nie ma stałego miejsca zamieszkania policjantom. Zatrzymany mężczyzna został umieszczony w Izbie Wytrzeźwień. Funkcjonariusze zajmujący się tego typu sprawami wystąpili do Sądu z wnioskiem o ukaranie mężczyzny. Decyzją Sądu bezdomny legniczanin trafił na 20 dni do aresztu. st. asp. Łukasz Dutkowiak Źródło: KMP Legnica Oficer Prasowy podinsp. Sławomir Masojć
  8. Policjanci interweniowali w jednym z jeleniogórskich mieszkań gdzie zastali nietrzeźwą kobietę, która opiekowała się 3-letnim chłopcem. Badanie wykazało ponad 2 promile alkoholu w jej organizmie. Pijana kobieta wezwała funkcjonariuszy, bo wydawało jej się, że ktoś kradnie z mieszkania piec. Jeśli okaże się, że 24-latka opiekując się dzieckiem w tym stanie mogła narazić je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia, grozić może jej kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności. 16 października 2013 roku policjanci z Komisariatu I Policji w Jeleniej Górze pojechali na interwencję do jednego z jeleniogórskich mieszkań, gdzie według zgłoszenia ktoś miał kraść piec. Funkcjonariusze w mieszkaniu tym zastali zgłaszającą pijaną 24-letnią kobietę i jej 3-letniego synka oraz matkę. Okazało się, że wezwała funkcjonariuszy, gdyż wydawało jej się, że ktoś kradnie piec z mieszkania. W trakcie rozmowy z matką zgłaszającej policjanci ustalili, że to nieprawda, a najprawdopodobniej sama chciałaby ten piec sprzedać i uzyskane pieniądze przeznaczyć na alkohol. Od kobiety wyraźnie czuć było woń alkoholu, miała również problemy z utrzymaniem równowagi i porozumiewaniem się. Przeprowadzone przez funkcjonariuszy badanie wykazało ponad 2 promile alkoholu w jej organizmie. Dodatkowo w trakcie interwencji kobieta była agresywna. 24-latka została zatrzymana do wytrzeźwienia w policyjnym areszcie. Natomiast dziecko przewieziono do szpitala, gdzie pozostało. Obecnie policjanci wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tej sprawy. Następnie zgromadzone materiały zostaną przekazane do sądu rodzinnego, który podejmie decyzje, co do dalszego sprawowania przez zatrzymaną opieki nad dzieckiem. Jeśli okaże się, że 24-latka sprawując opiekę w takim stanie mogła narazić dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia, grozić jej może kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności. st. asp. Łukasz Dutkowiak Źródło: KMP Jelenia Góra Oficer Prasowy podinsp. Edyta Bagrowska
  9. Jest, czarną czcionką. To założenia nie pasują do projektu, nie projekt do założeń. A tak poważnie: koszulka z mordą musi być. Logo stworzą osoby z większym doświadczeniem z grafiką.
  10. Biorąc pod uwagę poziom wiedzy FBI o działaniu Silk Road, można się było spodziewać, że nie tylko DPR zostanie zatrzymany. Z całego świata napływają informacje o kolejnych aresztowaniach dilerów, sprzedających narkotyki przez internet. Z ujawnionych do tej pory dokumentów procesowych można było wyczytać, ze agenci FBI, rozpracowujący Silk Road, nie tylko analizowali zawarte tam transakcje, ale także sami sprzedawali lub kupowali narkotyki. Podobno takich transakcji zrealizowali ponad 100 – dzisiaj zbierają ich plony. Jak do tej pory pseudonim sprzedawcy poznaliśmy tylko w przypadku Stevena Lloyda Sadlera, który występował na Silk Road jako NOD i znajdował się w 1% najlepiej ocenianych sprzedawców. Według aktu oskarżenia handlował kokainą, heroiną i metaamfetaminą. Swój towar wysyłał np. wewnątrz kartki z życzeniami urodzinowymi i środkami zapachowymi, które miały zmylić psy węszące w sortowniach poczty. We wrześniu 2012 służby pocztowe przechwyciły (dzięki wskazaniom psów) sześć nadanych przez niego przesyłek – w większości była heroina, a w jednej 3200 dolarów. Wszystkie przesyłki miały ten sam rozmiar, charakter pisma i znaczek. O ile w przypadku przesyłek z narkotykami adres nadawcy był fałszywy, o tyle paczka z dolarami wskazywała na adres skrzynki pocztowej, wynajętej w placówce UPS. Dalsze śledztwo wykazało, ze wynajmujący wylegitymował się fałszywym prawem jazdy – ale co ciekawe, tego samego prawa jazdy użył, by wynająć jeszcze dwie inne skrzynki. Skrzynki zostały poddane obserwacji. W październiku na jedną z nich nadeszła przesyłka z Pakistanu. Było tam 900 tabletek Alprazolamu, jednak nikt nie zgłosił się po jej odbiór. Przesyłki, adresowane tym samym charakterem pisma, regularnie pojawiały się w sortowni poczty. W końcu ktoś przypomniał sobie, że znaczki, jakie znajdowały się na tych przesyłkach, kupowała charakterystyczna blondynka. Jej zdjęcie wyciągnięto z systemu telewizji przemysłowej. Po kilku tygodniach pracownikom poczty udało się zapisać numer rejestracyjny jej samochodu. Auto zarejestrowane było na jej chłopaka, który okazał się być posiadaczem fałszywego prawa jazdy, z pomocą którego wynajęto skrzynki pocztowe. W marcu 2013 w jednej z przechwyconych nadawanych przesyłek znaleziono 1.5 grama heroiny oraz kokainy. Agenci złożyli odbiorcy przesyłki propozycję nie do odrzucenia, dzięki czemu dowiedzieli się, ze nadawcą był NOD z Silk Road. Poprosili odbiorcę o zamówienie kolejnej porcji i śledząc jej trasę potwierdzili, że ich podejrzany był nadawcą. Agenci dostali zgodę na umieszczenie nadajników GPS na samochodach podejrzanego i jego dziewczyny. Dzięki temu wynalazkowi ustalili, że regularnie odwiedzają oni dziesiątki urzędów pocztowych w okolicy Seattle. W celu zebrania kolejnych dowodów agenci zamówili u NODa kilka gram kokainy – które następnie znaleźli w przesyłce, nadanej przez podejrzanego w jednym z urzędów. NOD był jednym z bardziej szanowanych sprzedawców na Silk Road. Jego kokaina „cięta prosto z cegły” zbierała bardzo wysokie oceny. Agenci przejrzeli jego 1400 opinii od klientów i doliczyli się w sumie 2629 gramów kokainy, 593 gramów heroiny oraz 105 gramów metaamfetaminy. Dane te dotyczyły tylko 4 miesięcy, a działalność prowadził co najmniej od roku – zatem wartości pewnie trzeba przemnożyć przez 3. Co ciekawe, w całym akcie oskarżenia nie ma ani słowa nawiązania do działań FBI przeciwko samemu DPR oraz Silk Road, jednak nie bez powodu dokumenty ujawniono kilka godzin po ogłoszeniu zamknięcia Silk Road. Kilka dni później aresztowanie 4 mężczyzn, związanych z handlem na Silk Road, ogłosiły służby z Wielkiej Brytanii. Akcja była przeprowadzona w ścisłej współpracy ze służbami amerykańskimi. Z kolei szwedzka prasa donosi, że aresztowano dwóch sprzedawców marihuany, działających wcześniej na Silk Road. Spodziewamy się kolejnych podobnych doniesień w najbliższych dniach. Źródło: http://zaufanatrzeciastrona.pl/post/plon-akcji-przeciwko-silk-road-aresztowania-dilerow-w-usa-uk-i-szwecji/
  11. Przepadł. W dodatku zniszczył samochód własnego sędziego
  12. Klienci internetowych sklepów z narkotykami nie mają łatwego życia. Po Atlantis i Silk Road dzisiaj zakończył działalność jeden z najstarszych serwisów, Black Market Reloaded. Tym razem rzekomo poszło o wyciek kodu serwisu. Prawie miesiąc temu sklep Atlantis ogłosił, że zamyka swoją placówkę ze względów bezpieczeństwa. Dwa tygodnie temu FBI zamknęło Silk Road, największy i najpopularniejszy serwis tego typu. Kolejnym najstarszym ciągle działającym sklepem z narkotykami był Black Market Reloaded, jednak również i on właśnie przechodzi do historii. Dzisiaj na forum BMR pojawił się wpis administratora i właściciela serwisu, występującego pod pseudonimem „backopy”. W tym wpisie informuje on, że kod php głównej strony serwisu który pojawił się znienacka na pewnym niemieckim forum, jest prawdziwy i faktycznie pochodzi z serwera BMR. Jak mógł wyciec kod serwisu? Wnioskując z wypowiedzi administratora, zdecydował się on na skorzystanie z wirtualnego serwera VPS zamiast dedykowanej maszyny. Prawdopodobnie przyczyną była chęć sprostania nagłemu wzrostowi liczby użytkowników po zamknięciu Atlantis oraz SR. Skąd jednak kod znalazł się nagle w sieci? Backopy w swoim ogłoszeniu pisze, że gdy administrator serwera zorientował się, co znalazło się na jego maszynie, opublikował fragment kodu w sieci. Z kolei autorzy wpisu na forum tłumaczą, że po prostu zajrzeli na BMR i przy pierwszych odwiedzinach otrzymali plik index.php w postaci do pobrania – z czego skorzystali. Wyjaśniają także, że skoro mogli go pobrać, to pewnie nie byli jedynymi, którzy to zrobili a wśród nowych posiadaczy kodu serwera mogą być również organa ścigania. Nie jesteśmy w stanie ustalić, która teoria jest prawdziwa (choć ten drugi przypadek brzmi bardziej prawdopodobnie), lecz oba warianty oznaczają poważne naruszenie bezpieczeństwa serwisu, a zatem także i prywatności jego administratora i użytkowników. Posiadacz kodu źródłowego może albo być już posiadaczem bazy serwisu (jeśli przyjmiemy wariant ze złośliwym administratorem VPSa) lub może znaleźć błędy w kodzie, umożliwiające wyciągnięcie bazy danych. Decyzja o zamknięciu całego przedsięwzięcia wydaje się zatem uzasadniona. Właściciel serwisu może jednak mieć także inne problemy. Internauci szybko ustalili, że fragmenty opublikowanego kodu są bardzo podobne do kodu serwisu BCEmporium. Backopy twierdzi, że nie ma nic wspólnego z tym drugim serwisem, a jedynie korzystał z fragmentów jego strony, jednak niewykluczone, że ta relacja może zainteresować organa ścigania. Czyżby szykował się nam kolejny przypadek wpadki przez nieuwagę? Sam backopy zapowiada, że pracuje nad kolejną wersją BMR, jednak nie uruchomi go wcześniej niż za miesiąc. Tymczasem ruszył już interfejs, pozwalający użytkownikom na wypłatę środków – co po przeżyciach związanych z likwidacją Atlantis I SR musiało być dla wszystkich dużym zaskoczeniem. http://zaufanatrzeciastrona.pl/post/powazna-wpadka-i-zamkniecie-kolejnego-sklepu-z-narkotykami-w-sieci/
  13. Przestępcy działający w internecie coraz częściej współpracują z kolegami po fachu, zajmującymi się działalnością tradycyjną. Tym razem policja namierzyła przemytników narkotyków, którzy prowadzili interes przy pomocy komputerowych włamywaczy. Przemytnicy mieli prosty pomysł na biznes. W portach Ameryki Południowej ładowali do cudzych kontenerów swój towar. Zapewne przekupując lokalnych pracowników uzupełniali ładunki bananów przesyłkami z kokainą. Wybierali zawsze kontenery, które miały być rozładowane w Antwerpii, jednym z największych europejskich portów towarowych. Kiedy kontener docierał do portu przeznaczenia, jedynym problemem było już tylko jego odebranie, zanim zgłosi się po niego prawowity właściciel. Zamiast, jak w serialu The Wire, porozumieć się ze związkiem zawodowym dokerów, wynajęli specjalistów. By odebrać kontener z portu, potrzebna jest szczegółowa wiedza, którą dysponują firmy spedycyjne. Poza znajomością procedur trzeba wiedzieć, że kontener już dotarł oraz należy znać unikatowy kod, identyfikujący kontener oraz jego odbiorcę. Przemytnicy tymi kodami nie dysponowali, dlatego wynajęli profesjonalnych hakerów, których zadaniem było zdobycie odpowiednich informacji. Hakerzy początkowo uzyskali dostęp do systemów dwóch firm, prowadzących działalność spedycyjną na terenie portu. Użyli w tym celu taktyki zwanej spear-phishing, czyli wysłali na adresy poczty elektronicznej pracowników firm odpowiednio spreparowane wiadomości, zawierające złośliwe oprogramowanie. Za jego pomocą uzyskali dostęp do interesujących ich danych. Kiedy odkryto włamanie i zastosowano dodatkowe środki bezpieczeństwa, włamywacze zmienili taktykę. Atakujący dostali się do siedzib firm i zainstalowali w nich urządzenia, służące do kontrolowania przepływu informacji. Przeprowadzony audyt wykrył zarówno rejestratory naciśniętych klawiszy, wpinane między klawiatury i porty USB (keyloggery), jak i urządzenia, służące do zdalnego dostępu do myszy, klawiatury i ekranu (KVM). Trzeba przyznać, ze ataki z użyciem urządzeń typu KVM stają się w tym roku coraz bardziej popularne. Nieautoryzowany sprzęt, wyposażony w karty WiFi, znaleziono schowany w listwach zasilających oraz w obudowach zewnętrznych dysków twardych. Kiedy technologia zawodziła, przemytnicy sięgali do sprawdzonych metod. W jednym przypadku, gdy kontener został odebrany przez prawowitego właściciela, jego ciężarówka została napadnięta przez grupę osób uzbrojonych w kałasznikowy i obrabowana. Po dwóch latach śledztwa policji udało się rozpracować grupę 15 osób, zajmujących się tym procederem. W trakcie zatrzymania skonfiskowano m. in. tonę kokainy, tonę heroiny, 1.3 mln euro w gotówce, sprzęt komputerowy i broń palną.
  14. "Tu można oberwać - jak wszędzie. Tak samo można dostać wielkie serce."

×