Skocz do zawartości

OomAmee

Memberzy
  • Zawartość

    29
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Czas Online

    1d 22g 33m 42s
  1. 3-CMC Gold

    Wiem jedno. Nic mi od dawna tak nosa nie przeżarło. Będę używał do odtykania, jak mi się zrobi beton a jeszcze bym coś sniffnął Nie wiem, jak zadziała, na razie głównie cierpię i smarkam.
  2. 2C-B-FLY

    Genialne szczury bywają na tym świecie. Tyle rzeczy potrafią, że jak kiedyś homo sapiens się wyeliminują, to pewnie one przejmą władzę nad światem Fajny opis. Właśnie moje szczury poprosiły o testy tej karmy a ponieważ je lubię, to zamówiłem.
  3. RC a Libido

    Co było? Opowiedz Ku przestrodze, czy coś.
  4. Kłucie w klatce piersiowej lewa strona

    @Joe Z wierzchu wygląda na prostą! Ale wiem o co Ci chodzi i zapewne tak jest. Ale powiem szczerze, że dopóki niedawno nie odkryłem tego nowego hobby, to nie zdawałem sobie z tego sprawy i w niczym mi to nie przeszkadzało. A mam już kilka dych na karku
  5. Kłucie w klatce piersiowej lewa strona

    Powiem Ci, co odkryłem w swoim przypadku. Kompletnie nie wiem, czy ma to związek z Twoim ale może ma, to napiszę. A jak nie - to po prostu będzie jako ciekawostka. A przy okazji, może ktoś mi tu potwierdzi albo zdementuje, czy moje "odkrycie" w ogóle ma sens. Tytułem wstępu - mam nierówne dziurki w nosie, bardzo Lewa ma przelot i cug ze cztery razy większy niż prawa. A oprócz tego (a może właśnie dlatego) ma często suchą śluzówkę. Od zawsze, nawet gdy nawet nie myślałem o dodatkowej "pracy" dla niej. Taka przypadłość. Był długi czas, że starałem się towar sprawiedliwie dzielić między obie dziurki. Ale ponieważ lewa ma tą zwiększoną moc, to bardzo często wciągałem go centralnie do gardła a, jak dziś mniemam, zapewne i do płuc. Też tak miałem, że mnie kłuło w klacie po dłuższych sesjach. Martwiłem się, że to serce, choć lokalizacyjnie mi się to kłucie z sercem nie do końca zgadzało Do czasu aż przestałem się upierać przy pobieraniu lewą dziurką. Więc z perspektywy czasu i podsumowując mój wywód. Mam wrażenie, że czasem można sobie nawalić tego towaru do płuc - a konkretnie pyłu z towaru. Jak się za mocno, za szybko albo za dużo naraz wciąga. I wtedy kuje w klacie. Czy to prawda, czy nie, stwierdzić nie umiem. Ale wiem, że jak sobie odpuściłem tą lewą super-przepustową dziurkę, to problemy z kłuciem zanikły. A poza tym kłucie w klacie może oznaczać naprawdę dużo rzeczy, zobacz przykładowy link, który zapodam na samym końcu. Ale jak widzisz wyraźny związek między sesjami a tym kłuciem, to lepiej nie lekceważ. Coś trzeba zmienić, bo żadne kłucie dobre nie jest. http://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/sygnaly-ciala/klucie-w-sercu-bol-w-klatce-piersiowej-przyczyny_34786.html
  6. AMP-Citrate

    Warto to używać z kofeiną, bo wzmacnia działanie tego specyfiku. Moja typowa mieszanka to: półlitrowa woda kofeinowa (jest taki wynalazek do kupienia w niektórych spożywczakach, Belief to się nazywa), do tego wsypuję 200 mg AMP Citrate. A jak jestem wyjątkowo zmulony, to dorzucam jeszcze kofeinowego Plussza Active Forte. Mam przygotowane na każdy dzień dwie takie mikstury. Ale ile spożyję i w jakim tempie, to już zależy od samopoczucia, wysiłku w danym dniu, wyspania itp. Zdarza się, że wykorzystam tylko jedną a zdarza się, że do południa pójdą obie. Czyli mam wyznaczoną maksymalną dawkę ale sobie steruję potrzebną ilością wypijając mniej lub więcej. Jak się zdarzy dzień, że nawet maksymalna wyznaczona ilość nie podziała, to znak, że trzeba zrobić parę dni przerwy.
  7. AMP-Citrate

    Używam regularnie. Pierwsze moje kontakty z tym były mega-pozytywne. Poza sprawami pomocnymi przy ćwiczeniach (czyli zwiększeniem energii/wytrzymałości) bardzo fajnie wpływał na motywację. Pomijając ćwiczenia, porobiłem na chacie rzeczy, które odkładałem od miesięcy Dziś już tak "psychologicznie" na mnie nie działa ale pozytywny wpływ podczas ćwiczeń jest cały czas. A czasem używam, żeby się wybudzić, napędzić, jak z rana jestem za bardzo zamulony. Szybko rośnie na to tolerka. Więc trzeba przyjąć stałą ilość i jej się trzymać. Jak się czuje spadek działania, odpuścić na parę dni i potem znowu działa. Ciężko stwierdzić, czemu u Ciebie tak jednorazowo zadziałało. Może bierzesz inne rzeczy, które z tym kolidują?
  8. RcHiro.ru -- Dział ogólny

    @storczyk22 Jedno i drugie znakomite. Zwłaszcza ta czwórka - na ten moment nie znam lepszej w popularnych sklepach. Ale i trójka to pierwsza liga.
  9. Bo wagę dobrze jest mieć :)

    @emce79 Łap poniżej linka do mojego posta o wagach z innego tematu. A tak w skrócie, to druga i pierwsza to to samo i śmiało wystarcza na opisane potrzeby a nawet jest o wiele bardziej dokładna:
  10. No, co kto lubi Ja wolę, jak mi wchodzi wolniej. Ale wiem, że inni wolą jebnięcie
  11. Działa bardzo dobrze. Musisz się tylko nastawić na nieco późniejsze wejście w porównaniu z roztworem, nie mówiąc już o snifie. Ja mam również taką osobistą obserwację, że wejście z roztworu jest jakby łagodniejsze, w sensie rozkręca się wolniej. A z kapsułki długo, długo nic i nagle jeb!
  12. the**ploaders

    Jest tam coś takiego, że się motają z wysyłkami. Trzy razy prosiłem o wysyłkę na inny adres niż domyślny a i tak przygotowali wysyłkę na ten domyślny. Na szczęście w aplikacji widać wysyłkę już na etapie przygotowania etykiety dla niej, więc miałem czas zareagować. A potem poszły dwie paki (choć zamawiałem jedną) w końcu na ten poprawny adres a jeszcze trzecia cholera wie gdzie ale zupełnie w inną stronę Polski. Tak, że tak. Ładne paczuszki, nienajgorszy towar, ale logistyka, jakby się tam sami swoim towarem raczyli
  13. RcHiro.ru -- ETIZOLAM

    Właśnie przyszła dostawa od Hiro i niebawem zostanie przetestowana. Mam nadzieję, że jest dobrej jakości, bo przywykłem do takiej od innego vendora, który ostatnio tajemniczo znikł Eti, to dla mnie jedna z najlepszych rzeczy, jaką odkryłem, odkąd w ogóle zacząłem eksperymenty z niestandardowymi polepszaczami nastroju. Z ilu przykrych faz mnie uratował, to już nawet nie policzę. Ile serii niedospanych nocy zakończył solidną porcją głębokiego snu, również. Nawet jakbym odstawił wszystko inne, to eti pozostanie zawsze pod ręką. Najlepiej moim zdaniem działa w roztworze. Ja osobiście preferuję kupić 2-2,5 mg prochu i rozpuścić w setce spirytusu. Następnie rozlewam w probówki po 0,5 ml. Na lekkie sytuacje wystarcza mi wtedy jedna probówka, na gorsze dwie a na super-ciężkie trzy załatwia sprawę. Nigdy go nie przyjmuję rekreacyjnie i zupełnie nie mogę pojąć, co on daje w takim trybie. U mnie on kompletnie wyłącza wszystkie fazy i szybko usypia. Może w większych ilościach albo z czymś zmieszany działa inaczej.
  14. Jaką wage kupić?

    Mam kilka osobistych doświadczeń z poszukiwaniem dobrej wagi, więc się podzielę. Nigdy jeszcze na tym forum nie dodawałem nic poza tekstem, więc jeśli coś popierdzielę, to z góry sorry i będę starał się ogarnąć. Po pierwsze primo - już zdążyłem się zorientować, że o prawdziwą dokładność co do 0,001 w warunkach domowych jest bardzo trudno, nawet z dobrą wagą. Bo na ważenie z taką dokładnością ma wpływ praktycznie wszystko dookoła: powierzchnia na której stoi waga, pojemnik w jakim coś ważysz, to czy równomiernie rozłożysz towar w tym pojemniku, nawet czy oddychasz na wagę, czy nie itp. Po drugie primo - za prawdziwą dokładność 0,001 to trzeba tak naprawdę zapłacić co najmniej kilka-kilkanaście stówek plus dodatkowy ekwipunek laboratoryjny, który tą wagę odizoluje od wspomnianych wcześniej czynników zewnętrznych, które mogą zaburzać proces ważenia. Po trzecie primo - będąc jednak bardziej przyziemnym realistą, przetestowałem dwie wagi z mniejszego przedziału cenowego. Obie kupiłem w czymś, co się zwie Zdrowy Sklep. Każda kosztowała w momencie zakupu około 120 zł (po jakichś tam przecenach a wcześniej około 160 zł). I każda miała deklarowaną dokładność 0,001 przy pomiarach do wysokości 1-2 g. Generalnie im więcej towaru, tym deklarowana dokładność niższa. Poniżej zamieszczę ich zdjęcia nazwane 'waga1' i 'waga2' Pierwsza waga ma nazwę 'Diamond Professional Mini' i ją już na wstępie odradzam. Już przy pierwszych testowych ważeniach wiedziałem, że można liczyć na dokładność co najwyżej 0,005. Na upartego, po wykonaniu kilku dodatkowych ważeń weryfikujących, można było liczyć na 0,003. Do tego dość szybko uległa dziwnej awarii - ale o to nie mam pretensji, bo zdarzało mi się ją przewozić niedbale zabezpieczoną, mogłem uszkodzić. Ale o dokładność pretensję mam Druga ma nazwę 'Mini Digital Scale'. Przy czym te nazwy, to są raczej jakieś farmazony. Bo to są najwyraźniej jakieś chińskie produkcje typu no-name tylko tak szumnie nazywane. Z tą jest znacznie lepiej. Pierwsze pomiary wykazały, że spokojnie można liczyć na dokładność 0,003. A wykonując serię pomiarów weryfikujących można naprawdę dojść do 0,001. Więc póki co, jestem z niej zadowolony (z zastrzeżeniem, że używam dopiero kilka tygodni). Do tego jest wyposażona w taką małą szaleczkę, na której się umieszcza ważone rzeczy. Szaleczka ma coś w rodzaju uchwytu i dzióbek do zsypywania. Więc do tego, do czego jest nam przeważnie potrzebna, jest to bardzo wygodne i praktyczne. Inna sprawa, że bez użycia tej szalki praktycznie nic się nie da zważyć. Ponieważ sama powierzchnia bezpośrednio na wadze, na której kładzie się ważone rzeczy, to małe kółko o średnicy tak gdzieś z półtora centymetra. Idealnie dopasowane do denka tej szalki. Ale to nie jest jakiś wielki problem. Jak się chce zważyć coś większego od szalki, wystarczy na nią położyć coś płaskiego, np. kartę. Ogólnie ta waga póki co, rokuje dobrze. Jak będzie z upływem czasu, to się okaże. A teraz nastąpi próba dodania zdjęć.Muszę się skupić Chyba się udało. Aha i jeszcze coś. Nie byłbym uczciwy wobec Was nie wspominając, że przy zakupach w tym Zdrowym Sklepie miałem różne przygody. A to przysłali coś innego a to gdzieś indziej coś spartaczyli. Zawsze to potem naprawili a nawet należycie zrekompensowali, więc to nie tak, że są nieuczciwi. Tylko jakiś pierdzielnik trochę mają w procesach sprzedażowych Więc, jak się komuś spieszy, to niech się liczy z potencjalnym opóźnieniem.
  15. RC a Libido

    Po trójkach mam podobnie ale na mniejszą skalę. Szybciej przechodzi ta faza "niemocy" i na resztkach działania można dokończyć. Ale jednak osłabienie jest odczuwalne. Plus, że można dłużej, minus, że nieraz trzeba się cholernie napracować A jak kiepsko rozpoznam moment, że już można, to jest to praca na pograniczu rozpaczliwej walki o cokolwiek. Ogólnie to już od jakiegoś czasu odpuściłem sobie te tematy. Obserwuję ten temat szukając inspiracji
×