Skocz do zawartości

śnieżka

Memberzy
  • Zawartość

    48
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Czas Online

    11g 57m 20s

3 obserwujących

O śnieżka

  • Ranga
    Podglądacz
  1. Trazodon (SARI)

    Brałam przez kilka miesięcy w dawce 150mg na noc i uważam, że to świetny środek nasenny, a działanie antydepresyjne przy regularnym zażywaniu jest wyraźnie odczuwalne. Miałam po nim kosmiczne i bardzo wyraźne sny, pobudka rano nie należała do najłatwiejszych, ale wystarczył kubek mocnej kawy, by ten efekt zniwelować. Przestałam go brać tylko dlatego, że przy kombinacji trazodonu z escitalopramem wpadłam w manię i lekarz odstawił mi wszystkie antydepresanty
  2. Benzodiazepiny - wątek ogólny

    @OomAmee jestem pewna, że wkradła się literówka i benyniacy mieli być benzyniakami, a ratunek grejfrutem to nic innego, jak sok grejfrutowy, który - optymalnie wypity na 30 minut przed zarzuceniem - wpływa na wytwarzanie pewnego szczególnego enzymu i potencjalnie wzmacnia działanie benzodiazepin
  3. Knajpa "Pod Depresantami"

    @Synchro , widzę, że u Ciebie pycha pysznie. I również ubolewam nad cenami kody! Jak powiedziałam, tak zrobiłam - przez ostatnie dni nie brałam benzo ani kody, za to piłam alkohol (nie ma to jak wypić pół 0,7l butelki whisky za jednym razem)! Dziś najadłam się cztery ceemce i na zakończenie rendez vous z tą substancją mam swój ukochany etizolam
  4. Knajpa "Pod Depresantami"

    Ostatni post z czerwca? Nie pozwólmy Knajpie umrzeć! Czy są tu jeszcze praktykujący miłośnicy depresantów? Ja sama robię akurat przerwę od ukochanych benzo, gdyż zjadłam 25mg clonazolamu w trzy czy cztery dni.
  5. Tachykardia... Co i jak? [pytanie, nie tutorial]

    @Ksenon moim zdaniem nie masz powodów do zmartwień, jeśli nie będziesz nadużywał stymulantów i tym podobnych substancji, a podczas testów będziesz miał pod ręką benzo, które w razie potrzeby spowolni puls i uspokoi organizm. Sama przez tachykardię mam przepisany Propranolol i gdy nie jestem pochłonięta badaniami, zażywam go dwa razy dziennie, dzięki czemu jestem w stanie chociażby napić się kawy bez wyjebania w kosmos przez tragicznie wysoki puls. Odradzam również alkohol w dużych dawkach; po wypiciu ok. 0,5l wódki na drugi dzień wylądowałam w karetce z tętnem bliskim 200.
  6. Hydroksyzyna

    Odświeżając ten stary temat dodam od siebie, że hydroksyzyna w dawce 25mg i większej działa również przeciwwymiotnie i niweluje mdłości. Działa również na ataki paniki, lecz gdy wykształcimy już tolerancję na ten lek, jego skuteczność niestety maleje (na szpitalnym oddziale musieli mi wprowadzić z powrotem benzo, bo hydroksyzyna przestała działać). W wysokich dawkach sprawdzi się jako środek nasenny. Plusem hydro jest to, że stosunkowo łatwo ją dostać.
  7. Kwetiapina

    @patryk123441 Miałam! Jestem narkoweteranką z zaburzeniami osobowości i miłością do chemii!
  8. Wenlafaksyna - Alventa, Efectin

    Trzy lata! Nic dziwnego, że masz dosyć, choć Twoja dawka jest trzykrotnie mniejsza od mojej... i wezmę sobie Twoją przestrogę do serca, choć chciałabym, by jej pozytywne, niwelujące dotkliwe skutki uboczne olanzapiny działanie nie przekształciło się w rozdrażnienie, irytację i zmęczenie, o którym wspominasz. To byłoby tragedią. Wyższe dawki silniej działają na receptory, przez co zalewa nas wyższa dawka hormonów szczęścia powodująca, że nie dostrzegamy skutków ubocznych - niby logiczne, prawda? Tyle, że przy wysokich dawkach szansa na skutki uboczne też jest większa. To zupełnie, jakby chodzić po cmentarzu w różowych okularach.
  9. Kwetiapina

    Kwetiapina jest dla mnie jak botoks - nic tak poprzez spłycenie afektu nie niweluje mimiki twarzy, jak ten lek, przez co mamy jedną i tą samą niewesołą minę przez cały czas jej zażywania. Skutecznie działa nasennie, lecz za wysoką cenę - wzmaga apetyt jeszcze bardziej, niż olanzapina, powoduje tachykardię, sprawia, że jesteśmy spowolnieni/przymuleni (gdy w liceum byłam na kwecie, miałam zwolnienie ze wszystkich pierwszych lekcji, tak, każdego jednego dnia, często nie byłam bowiem w stanie dobudzić się i dotrzeć do szkoły na czas, zaś nauczyciele byli poinformowani, że na pierwszych trzech godzinach nie ma sensu mnie o cokolwiek pytać, bo delikatnie mówiąc nie ogarniam), w dodatku obniża ciśnienie i powoduje koszmary senne.
  10. olanzapina

    Biorę Zolafren Swift (rozpuszczalny w buzi) w dawce 20mg (czyli bardzo wysokiej) i zazwyczaj kosi mnie w ciągu godziny, zapewniając twardy i nieco za długi sen, z którego zawsze budzę się z "neurokacem", czyli kacem po neuroleptykach, który da się zniwelować jedynie porannym papierosem połączonym z mocną kawą. W ramach ciekawostki wspomnę, że preparat preparatowi nierówny - Zolafren działa na mnie za każdym razem, natomiast przy 20mg Zolaxy Rapid, choć to niby ta sama substancja i dawka, zdarzały mi się nieprzespane noce bądź też takie, w których przesypiałam tylko kilka godzin, w dodatku budziłam się normalnie (bez żadnych skutków ubocznych). Na olanzapinie przytyłam siedem kilo, co mnie akurat wyszło na zdrowie, gdyż miałam znaczną niedowagę, dla innych jednak może to być niepożądany skutek uboczny (faktycznie po olanzapinie ma się napady głodu i wzmożoną ochotę na słodycze). Biorę ją tylko na noc; w szpitalu przez krótki okres czasu brałam ją w dwóch dawkach, 5mg rano i 15mg wieczorem, lecz nie sprawdziło się to, gdyż olanzapina zażywana w dzień zamieniała mnie w przymulonego, sennego i odrealnionego zombiaka - czułam się nierzeczywiście, jak we śnie, przez co lekarz przesunął poranną dawkę również na wieczór. W dzień biorę m. in. antydepresanty, które sprawiają, że w ciągu dnia nie odczuwam tak olanzapinowej senności czy przymglenia umysłu. Miałam do czynienia z różnymi neuroleptykami, od rysperydonu przez kwetiapinę aż po sam haloperidol i śmiem stwierdzić, że olanzapina, mimo przyrostu masy ciała, jest jednym z najlepszych leków z tej kategorii, gdyż jest skuteczna i dobrze tolerowana, a w dodatku - jak napisał @formi - świetnie nadaje się na wszelkiego rodzaju zjazdy i ponarkotykowe psychozy.
  11. SEN

    Dzięki za info Słyszałam o tym, lecz mając w pamięci doznania, jakie zapewniła mi benzydamina, nie skusiłam się dotąd na wypróbowanie wysokiej dawki difenhydraminy; wierzę jednak, że przyjdzie na to i dzień, i ochota, co zaowocuje kolejnym tripraportem
  12. Wenlafaksyna - Alventa, Efectin

    Z wenlafaksyną pod nazwą Faxolet ER/Oriven mam do czynienia na codzień od ponad sześciu miesięcy, biorę ją w dawce 300mg podzielonej na dwie części - jedną rano i jedną w południe. To skuteczny i aktywizujący antydepresant, który świetnie niweluje spowalniające i powodujące nadmierną senność działanie olanzapiny, którą biorę na noc w wysokiej dawce. Jedynym skutkiem ubocznym, który zauważam, to rozszerzone źrenice (wygląda się co najmniej tak, jakby całą noc romansowało się z władkiem). Gdy zdarzyło mi się pominąć dawkę, odczułam wyżej wspomniane "elektryczne wyładowania", czyli tzw. "brain zaps", które są koszmarne i towarzyszą odstawce większości antydepresantów. Mój organizm jest wybredny - sam lekarz prowadzący powiedział, że metabolizuję leki w nietypowy sposób znacznie odbiegający od normy - fluoksetyna (Prozac) powodowała u mnie stany lękowe oraz niepokój, zaś escitalopram potężną manię, w trakcie której ukradłam obrazek z przyszpitalnej kaplicy ("bo lubię drogę krzyżową"), wchodziłam w ubraniach do rzeki, piłam wódkę pod mostem, ciesząc się statusem najmłodszego menela w mieście i naciągnęłam poznanego dosłownie (!) pięć minut wcześniej czarnoskórego chłopaka na likier i lody (uciekłam mu mówiąc, że mam piętnaście lat i muszę iść do domu, po czym w domu napotkanego przypadkiem przyjaciela usiadłam na parapecie i za pomocą łyżki chlapałam lodami na chodnik), także ten, no... wenlafaksyna to jedyny wypróbowany przeze mnie dotąd antydepresant, który toleruję dobrze.
  13. pigulki 2 dni po / wczesnoporonne

    Od siebie polecam Escapelle jako tabletkę po. Kupiłam ją wprawdzie w niemieckiej aptece, lecz wiem, że w Polsce również jest dostępna. Zażyta nieco ponad 24h po stosunku zadziałała, jak trzeba. Jeśli zaś chodzi o usunięcie bardziej zaawansowanej ciąży, doradzam kontakt ze stowarzyszeniem Women On Web (Kobiety na Falach). Pracujący dla nich lekarze po krótkim wywiadzie - jeśli uznają, że stan zdrowia pacjentki jest odpowiednio dobry i ryzyko niepowodzenia bądź dotkliwych skutków ubocznych jest minimalne - przepisują znany na całym świecie duet misoprostol/mifepristone, który już raz uratował mi życie, gdy nieszczęśliwie zaliczyłam wpadkę i nie dość, że ciąża stanowiła dla mnie wówczas zagrożenie życia, to nie miałam ani warunków na dziecko, ani pieniędzy, nie mówiąc już o wsparciu rodziny czy partnera. Tabletki są odpłatne, lecz istnieje możliwość negocjacji ceny, jeśli jest się w trudnej sytuacji ekonomicznej (w moim przypadku obniżyli ją z 90 do 40 euro). Trzeba czekać na leki tydzień czy dwa, bo przychodzą z zagranicy, ale lepiej mieć je z zaufanego źródła, z którego skorzystało dotychczas mnóstwo kobiet, niż od pierwszego lepszego sprzedawcy z ogłaszamy24. Pracują tam polskojęzyczne osoby, co stanowi dodatkowe ułatwienie kontaktu.
  14. SEN

    Melatonina to dobra opcja. Doraźnie najlepiej działają benzodiazepiny, ale to krótkotrwałe rozwiązanie (ja w szpitalu dostawałam klonazepam, 6mg/dobę i odstawianie było koszmarem, nikomu tego nie życzę. Wyżej wspomniana kodeina może pomóc, tak samo jak Validol czy Neospasmina/Senospasmina w syropie, moim faworytem jest jednak Apap Noc. Jest bez recepty, stosunkowo tani, nie uzależnia i nigdy jeszcze się na nim nie zawiodłam. Dwie błękitne tableteczki i w ciągu godziny nawet najgorsze zejścia czy najbardziej dotkliwa bezsenność odchodzą w niepamięć.
  15. Benzydamina to narkomański demon, który jest w stanie bezwzględnie i okrutnie opętać naszą psychikę... i żadne egzorcyzmy nie pomogą! Po 1,5g (oczywiście po ekstrakcji) miałam potworne halucynacje wzrokowe - wszędzie widziałam pająki, których panicznie się bałam (o dziwo ten bad trip mnie z tego strachu częściowo wyleczył, choć było to brutalne, widzieć je wszędzie przez kilka ciągnących się w nieskończoność godzin). W trakcie tripa usiłowałam nawiązać rozmowę z partnerem, ale w trakcie wypowiedzi co chwilę milkłam, gdyż zapominałam, co mówię. Wzięta do ręki ulotka jakiegoś leku zamieniła się w pismo z hieroglifami. Nie byłam w stanie obsłużyć telefonu - to urządzenie wydawało mi się kosmicznie nie do opanowania. Gdy patrzylam przez okno, potrafiłam dostrzec najróżniejsze rzeczy (jak np. babuleńkę szorującą szybę od zewnątrz). Ciemne miejsca (jak cień pod drzwiami) zamieniły się w fioletowe plamy światła. Dźwięki miały mechaniczny pogłos, muzyka raz przyspieszała, raz zwalniała; miałam również powidoki i widziałam "poklatkowo". Trip zakończył się tym, że nie byłam w stanie wyczuć bicia własnego serca, przestraszyłam się więc, bo pomyślałam, że umieram - wpadłam w panikę, którą na szczęście udało mi się opanować i w końcu zasnęłam. Mój partner przez cały trip odganiał i zabijał nieistniejące komary, widział też dziecięcą lalkę jak z horroru, która zaczęła go prześladować; nie był w stanie nawet sam pójść do łazienki, tak bardzo się bał. Na drugi dzień obudziłam się cała obolała i wymęczona; czułam się gorzej, niż na alfowym zjeździe, co niedorzeczne i trudne do osiągnięcia. Nigdy już nie wezmę benzydaminy, chyba, że w miksie. 0,5g dodane do odpowiednio obliczonej dawki DXM pięknie podbija OEV'y, a przy tak stosunkowo niewielkiej ilości benzydaminy na szczęście nie ma tej mrocznej, delirycznej nuty psychodeli. Po zmieszaniu obu substancji widziałam latające przy suficie wróżki (jedna z nich obiecała spełnić moje życzenie) i ogromne, tajemnicze stworzenia na metalowych nogach krążące po pokoju. Oglądałam również odcinek anime, przez całe dwadzieścia minut... jak się na drugi dzień okazało, przy wyłączonym komputerze i monitorze. Musiał mi się włączyć tajny odbiornik w mózgu, gdyż wyraźnie pamiętałam cały odcinek CEV'y również piękne, bardzo liczne i kolorowe. Kac na drugi dzień znośny.
×