Skocz do zawartości

Broda_Wikinga

Memberzy
  • Zawartość

    164
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1
  • Czas Online

    4d 1g 30m 33s

Broda_Wikinga wygrał w ostatnim dniu 11 Kwiecień 2016

Broda_Wikinga ma najbardziej lubianą zawartość!

1 obserwujący

O Broda_Wikinga

  • Ranga
    Kolekcjoner opakowań

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Kontakt

  • Skype
    stachu_wojak_pl

Ostatnio na profilu byli

3265 wyświetleń profilu
  1. LegalCHEM

    A ja wysłałem pieniądze w ***** rano i do teraz status wisi że oczekiwanie na przelew, a kasa napewno doszła.... I teraz czekanie aż w ***** wyślą dramat
  2. 3-CMC

    U mnie też bielutkie pięknuśkie kryształki mniam a tu zonk bo zero fazy tylko nieogar w bani i rozkminy pomylone.
  3. LegalCHEM

    czego strona nie dziala ?
  4. 3-CMC Gold

    Ogólnie mieszane odczucia. Na wielki plus to że paczka szybko wleciała co szanuje i cenie, a co do samego odczynika to strasznie mokry, przykleja sie do wszystkiego do karty i zatyka fifke, trudno rozkruszyć. Co do działania to nie mam za bardzo z czym innym porównać bo za często nie mam kontaktu z ketonami. Napewno aktywne choć za mocne to to nie jest, napewno jest nieogar, jakichś euforii nie uświadczono, za to przyjemna stymulacja która sie wkręca po paru, parunastu minutach.
  5. 3-CMC Gold

    Paczucha doszla szybciutko (cenie) w środku brązowe bursztynowe coś. Aktywne. Narazie tyle wracam do badań
  6. Jak najmniej ćpania w majówke i jak najwięcej czynów patriotycznych życzy Breivik

  7. MXP z buta wjeżdża

    1. FantasyBoy
    2. Broda_Wikinga

      Broda_Wikinga

      smaczne jest, można jeść bez żadnych obawień

  8. Opiszę tu moje drugie podejście, po kilkumiesięcznej przerwie, z MXP. Przyjmowana wraz z kwaskiem cytrynowym, wypijany roztwór wody kwasku cytrynowego i MXP. Ogólnie źle się czułem sam ze sobą od dłuższego czasu. Potrzebowałem tego tripa, takiej podróży w głąb siebie, wejście i zwiedzenie swojej duszy od środka. Nastawiałem się na troche bardziej rekreacyjne czynności na fazie (a tego raczej nie było), jednak ten trip nie był stracony bo przyjął formę takiej autoterapii, coś jakby wycieczki do muzeum gdzie eksponatami muzealnymi były moje przeżycia i moje wnętrze. Nie będę tutaj pisał wszystkiego bo chyba rozumiemy że to są moje intymne sprawy, dlatego skupię się na konkretach. Sama substancja wkręca się dość długo około 1 godzine 20 minut, i do tego wchodzi niepostrzeżenie. Przez cały trip nie mam pojęcia ile tego zjadłem, podejżewam mimo wszystko że za dużo Wypiłem, i w oczekiwaniu na efekty zająłem się takimi tam sprawami, troche ogarnołem przestrzeń aby był porządek aby było czysto, pootwierałem sobie w kompie różne tam aplikacje foldery z muzyką i tak sobie czekałem. Kupiłem tego samego dnia nową kalwiaturę do kompa za 90 zł, dopiero jak przyszedłem do domu to się zorientowałem że jest podświetlana, cała czarna z taką czerwoną poświatą, i jest gameingowa czyli przyciski są trochę inaczej rozłożone niż w takiej zwykłej klawie do pisania. Nie zdawałem sobie sprawy co przez to będę miał na fazie... Minęła już godzina, godzina 10 minut jak wypiłem cytrynian MXP i nagle niepostrzeżenie monitor przestał mieć tak jakby początek i koniec, nie mogłem sobie zdać sprawy gdzie zaczyna się jedna krawędź monitora a gdzie się kończy ani gdzie jest lewa oraz prawa krawędź, Wszystkie światła, monitora, klawiatury, myszki i modemu stały się jedną ciągłością, jednym czymś emitującym światła, a to coś mnie osaczyło i okrażyło, i sam byłem częścią tego wszystkiego. Tak jakbym był połączony z komputerem tymi wszystkimi światłami i danymi, i sam się poczułem wessany przez ten komputer do wymiaru cyfrowego. Chciałem sobie wlączyć jakąś nutę wcześniej przygotowaną ale nie mogłem sobie zdać sprawy gdzie wogóle jest kursor myszy na pulpicie (no przecież nie było lewej ani prawej krawędzi monitora...). No ale jakoś sobie poradziłem Wlączyłem sobie muzyczkę i naszła mnie ochota aby coś sobie wpisać w google. A tu niemiła niespodzianka. bo ta nowa kalwiatura miałą przyciski w innych miejscach niż byłem do tego przyzywczajony. Wydawała się nielogiczna. Wszystko pomieszane. Zdeformowane, nie na swoim miejscu. Do tego ta czerwona poświata sprawiła że ta klawiatura wydałą mi się Szatanem, Piekłem. Wstałem i odszedłem od komputera boi nie było to zbyt przyjemne, jakbym się troche bał tego wszystkiego tych świateł, monitora itd. Ale nie czułem strachu, czułem spokój, byłem obserwatorem tego co się działo. Wydawałao sie to wszystko być spiskiem Lucyfera z Komputerem. Tak naprawde to mnie to rozbawiło, były heheszki z tego, no ale odszedłęm od kompa bo nie chciałem tracić czasu na takie pierdoły Rozsiadłem się na łóżku i zaczołem zwiedzać swoje myśli, swoje przeżycia, swoją przeszłość. Zdałem sobię sprawę kto był w moim życiu dobry a kto był zły, kto był szlachetny i czysty a kto był brudny i nikczemny, bo pomimo, na pierwszy rzut oka, tego całego rozpierdolu w głowie, to myśli miałem kalrowne i czyste jak nigdy, czułem boski spokój mimo burzy jaka działa się w okół mnie, w moim pokoju. Sekundy i minuty stały się całkowicie względne, nie miały żadnego znaczenia bo sekunda mogła być godziną a minuty mogło nie być wcale. Mogłem sobie wybierać do przemyśleń każde wydarzenie z mojej przeszłości, idealna i absolutna pamięć i idealnie to sobie wszystko rozkminiałem. Mimo że wnisoki z tych rozkmin o moim życiu nieraz były druzgoczące, to jednak czułem boski spokój i mogłem na to wszystko spojżeć z każdej strony. Na trzęwo to bym od razu wpadł w jakś depresje, czy bym stłamsił te myśli aby o nich nie myśleć bo by bolały, ale na fazie przychodziło mi to z łatwością tak jakbym obserwował obrazy w galerii, wiedząc o nich wszystko Ogarnołem się. Muzyka z kompa (jak sie okazało po niemiecku) brzmiałą w jakimś dziwnym niezidentyfikowanym języku, że nie mogłem w ogóle zdać sobie sprawy w jakim, tak samo melodia, to był po prostu szum a dopiero jak się głebiej wsłuchałem to dało się usłyszeć melodie i słowa. Wszystko było ogólnie względne, wymiary, czas, to co fizyczne było niefizyczne i względne, jedyne co było prawdziwe to Prawda, Logika Kładąc się spać nie czułem wogólę się jak byt fizyczny, miałem grubość kartki papieru zawieszonej w przestrzeni. Ciekawee jest to że było to wszechogarniające ale nie nachalne, dałem radę ogarnąć to i nie musiałem myśleć o tym wcale jak nie było takiej potrzeby. Ogólnie cały trip był bez czegoś takiego jak euforia, itp, raczej spokój, spokojne zwiedzanie sowjej duszy i obserowanie sowjego wnętrza razem z przemyśleniami. Bardzo uczące doświadczenie:)
  9. świętujemy tu bo mamy święta

  10. Niszcz lewactwo, zwalczaj lewizne

    CWP \o

  11. Saluto Romano \o Max Korwin Cejrowski ,88

×