Skocz do zawartości

ODKLEJONY HORSII

Użytkownik Forum
  • Zawartość

    36
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Czas Online

    4d 17g 13m 15s

2 obserwujących

O ODKLEJONY HORSII

  • Ranga
    Podglądacz

Ostatnio na profilu byli

936 wyświetleń profilu
  1. Co ty kurwa poszła gadzina 

  2. ODKLEJONY HORSII

    Fake Amnesia Weed

    Mysle, ze wpadnie niebawem w moje rączki zdam relacje, dawac kurwa narkotyki.
  3. ODKLEJONY HORSII

    Synthetics.pro - TEMAT OGÓLNY

    Ja polecam również 3CMC. 3MMC mnie zmula, chociaż to kwestia sortu. Ps. Jest zakaz wchodzenia do lasów hehe
  4. ODKLEJONY HORSII

    Sposób ułatwiający odstawienie kannabinoidów

    Myślę, że to nerwic.a.
  5. ODKLEJONY HORSII

    Jak opanować pocenie?

    mikroelementy, sport, zdrowy tryb zycia. stres, nerwica? moze celuj w to, ja mialem nadpotliwosc przez stres zwiazany z przezyciami odkad zmienilem otoczenie wszystko ustalo. pZDR
  6. ODKLEJONY HORSII

    Bezdech, duszenie sie mind fack?

    tak jak asot napisal to raczej glowa, bo odkad sie nie nakrecam i oddycham normalnie nawet gdy zaczyna mnie brac na dusznosci jest SI, dzieki !
  7. ODKLEJONY HORSII

    Bezdech, duszenie sie mind fack?

    tak jak myslalem, mysle co tu radzic nie wkrecac sobie po prostu akcji i myslec, ze przejzie czy skorzystac z porady lekarskiej
  8. ODKLEJONY HORSII

    Bezdech, duszenie sie mind fack?

    Witam od odstawienia snifowania zauwazylem ze mam problem z oddychaniem, tak jakby ciezko mi sie pobiera powietrze jesli sie na tym skupie uwage, natomiast jak jestem czyms zajety to jest ok. Mial ktos tak kiedys?
  9. ODKLEJONY HORSII

    Cząstka Boga : Bhima

    Staż ok 9miesiący głównie, praktycznie zerowe z kanna. Wszystko grała gitara, ale ta cząstka dajta spokój, uświadomiłem sobie, że wole "raczyć" się alkoholem niż bać się o swoje narządy i na przyszłość żałować
  10. ODKLEJONY HORSII

    Cząstka Boga : Bhima

    Witam jestem tu nowy, mam 19 wiosen za sobą, głupich i bardziej głupich wybryków, ale przejdźmy do rzeczy. Czwartkowe popołudnie troszeczkę smętne z racji okresu przygotowawczego do świąt. Zamulałem jak zawsze przed komputerem muzyka, youtube, fejsbuk, nagle napisał do mnie koleżka że ma ciekawy temat o zapachu "wiśni" ze sklepu stacjonarnego w mieście. Moja reakcja była jednoznaczna kiedy, co i jak. Dogadaliśmy się, że koleżka po mnie wyjdzie. Wziąłem swój ekwipunek i ruszyłem w miasto. Gdy spotkałem się z koleżką udaliśmy się do pobliskiego sklepu po gumy do żucia i papierosy następnie udaliśmy się na naszą miejscową ławeczkę w celu konsumpcji. Gdy wyjął z czarnego opakowania na którym widniał napis "Cząstka Boga : Bhima z dolin Gangesu..." poczułem wiśniowy aromat, usatysfakcjonowany zabrałem mu torbę i przeszedłem do badania narazie wzrokowego.. malutkie kryształki niczym rozbite malutkie kawałeczki "szyby"? o kolorze leciutko różowym, mocna woń wiśni niczym sok tymbark. Stwierdziliśmy, że za taką cenę temat może być mocny i spróbujmy po 60mg. Godz 14:30 Lajny rozłożone, troszkę problem był z uformowaniem kleiło się do karty. Pierwszy snif poszedł załączyła się momentalnie chęć na komunikację, przeróżne pomysły chcąc czy nie chcąc skończyło się tak, że poszliśmy po piwko. W drodze do sklepu cały czas ciągnęła się gadka, spływ okropny pali gardło w odczuciu lekki smaczek wisienki. Godz 15:00 Po kupieniu piwka znowu miejscówka tam kolejny szczur miej więcej tyle samo, faza lekko podbiła, pikawa weszła na większe obroty, zrobił się lekki rozpierdol dzień leciał, gadka się kręciła, browar był pity, pominę fakt, że 4turnusy były po piwko. Godz 16.. faza momentalnie zeszła, czułem się jakbym nie aplikował nic w dniu dzisiejszym, kumpel też zamulony, momentalnie zrobiła się taka zamółka, nie było tematu do rozmowy. Przez dłuższy czas szukaliśmy kontaktu do rozmowy, a to fejs, albo telefon, nikt nie mógł, a to przygotowanie swiąt, a to zmęczony po robocie i inne śmieszne wymówki. Po jakimś czasie koleżanka odwiedziła nas na miejscówce, z początku było ok wypiliśmy po jednym piwku pograliśmy trochę w karty chcąc czy nie chcąc musiała się zmywać. Godz 17:10 kumpel powiedział "nie nie będę tego zostawiał przywalmy po ostatniej. Tym razem z osadu worka i zawartości tego co było, zastało się więcej niż ostatnie snify, rach ciach pach i poszło na lewą, serce strasznie się pobudziło, po wypaleniu papierosa poczułem strasznie kujący ból całego brzucha, tak jakby brzuch był jednym wielkim problem, nerki, śledziona przeszkadzała przy głębokim oddychaniu, częściowo jak ryba w wodzie łapałem tlen bo bałem się że uduszę i chyba faktycznie tak było. Nadmienię, że gdy wstałem przez około 10min miałem uczucie jakbym nie oddychał, nie wiem jak to ująć, ale łapiąc powietrze nie czułem przypływu tlenu, na co ziewałem jak smok. Do godziny 20 czułem się fatalnie, najgorzej było jak wszedłem do sklepu, myślałem, że mózg mi wybuchnie, zdrętwienie lewej ręki i kolosalne napięci wszystkich mięśni, ból w mostku nieraz miejscowo był taki jakbym miał uczulenie był taki hm... "parzący, drętwiejący" nie wiem jak to ściśle ująć. Był to chyba mój największy bad trip i to po tak małej ilości 0,3. Godziny snifowania też stosowane z głową. Najbardziej przeszkadzał ból brzucha, na drugi dzień po braniu Verdinu jakoś ustał, ale zrobił się taki nadęty i spompowany.
×