Słowik: Antynarkotykowy sukces Ministerstwa Zdrowia


Wojt

Taka paranoja może być tylko w Polsce, jak juz wiele razy wspominano dziennikarze podsuwają nam  i po częsci reklamują rozwiązania do obejścia ograniczeń nakładanych przez Państwo i pomysły nowych ministrów można omijać dalej. W normalnym Państwie nie było by poprostu tak chorego prawa, robionego sztucznie, które nie wiele zmienia po za biurokracją, tylko czym wtedy zajmowali by się kolejni "mądrzy" posłowie. Tworzenie przepisów na siłe, aby tylko coś zmienic i utrudnić zycie a to nie rozwiązuje żadnej sprawy.

 

Minister Radziwiłł początek roku zalicza do nieudanych. Jest bowiem ganiony za chęć ograniczania ludzkiej wolności. A to za sprawą obowiązujących od początku roku obostrzeń w nabywaniu produktów leczniczych zawierających określone substancje (pseudoefedrynę, kodeinę oraz dekstrometorfan). Wizja Konstantego Radziwiłła była zdaniem krytykantów taka: skoro jedna butelka syropu na kaszel pomaga w walce z kaszlem, a pięć butelek służy narkotyzowaniu się, należy ograniczyć możliwość kupowania syropu na kaszel do jednej butelki. Rzeczywiście podejście dość konserwatywne, zakładające, że obywatel jest idiotą i będzie chciał sobie zaszkodzić, a nie np. zrobić zapasy leku, by nie biegać do apteki co kilka dni.

Krytyka spływająca na Radziwiłła jest jednak zupełnie nieuzasadniona. Minister – jak przystało na skrajnego liberała – zadbał o to, aby każdy wolnościowiec, bądź co bądź człowiek światły, sobie poradził. I nowe restrykcyjne regulacje obszedł bez trudu.

Wystarczy zajrzeć do rozporządzenia w sprawie wykazu substancji o działaniu psychoaktywnym oraz maksymalnego poziomu ich zawartości w produkcie leczniczym, stanowiącego ograniczenie w wydawaniu produktów leczniczych w ramach jednorazowej sprzedaży. To właśnie w nim umieszczony został wspomniany zakaz. Już sama lektura tytułu aktu prawnego powinna sprawić, że w głowie przeciętnego wolnościowca zapala się lampka. Gdy zaś przeczyta już cały dokument – będzie ona promieniała intensywną czerwienią.

W resorcie zdrowia uradzili bowiem, że wystarczy wprowadzić ograniczenie w ramach „jednorazowej sprzedaży”. Tak, wiem, teraz Państwo myślą, że wystarczy zrobić rajd po lokalnych aptekach, by kupić kilka buteleczek syropu. Informuję: nie, nie trzeba. Wystarczy w jednej z wybranych placówek poprosić o medykament i zapłacić. Znów poprosić o medykament, zapłacić. I jeszcze raz. I tak aż do osiągnięcia wystarczającej liczby butelek.

09fb7fc6c7297aa54aff98c89b0bf053_3.jpg

Polecam wybierać apteki, które dostosowały się już do nowych przepisów i wyposażyły swoje kasy w oprogramowanie umożliwiające drukowanie paragonów z prędkością jednej sztuki na sekundę. Dzięki temu będziemy mogli nabyć aż 3600 opakowań leku w ciągu godziny!

I jak tu można tak oczerniać ministra Radziwiłła? Toż on chce jedynie zróżnicować sytuację bardziej zaradnych życiowo i tych mniej. Kwintesencja współczesnego liberalizmu!

Inna rzecz, że osobiście wolałbym wariant biegania od apteki do apteki w poszukiwaniu syropu na kaszel. Gdy dodamy do tego regulacje znajdujące się w poselskim projekcie nowelizacji prawa farmaceutycznego, zgodnie z którymi placówki powinny znajdować się w odległości co najmniej kilometra od siebie – rysowałaby się wreszcie spójna wizja polityki zdrowotnej państwa. Wówczas przy okazji walki z narkotyzowaniem się obywateli, Ministerstwo Zdrowia za jednym zamachem osiągnęłoby przecież inny ze swoich naczelnych celów: podjęłoby skuteczną walkę z nadwagą.

 

 

 

Serwisy.GazetaPrawna.pl

Edytowane przez Wojt

  Zgłoś NEWS


Opinia użytkownika


Moim zdaniem noże powinny być zakazane , przecież ktoś może nim kogoś zadźgać.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na stronach


Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz