Skocz do zawartości

NEWSY

Aktualności z całego świata!

Wojt
Przyglądając się zamieszczonej fotografii można odczytać, że jedną z zabezpieczonych substancji jest 4MEC oczywiście jest ona w Polsce traktowana jako narkotyk. Lecz została zakwalifikowana razem z innymi rzeczami jako amfetamina, gdyż tak wykrywa ja tester którym posługuje się policja w naszym pięknym kraju. Czy zatem słusznym jest poddanie się dobrowolnemu ukaraniu? Nie, nigdy nie można pozwolić aby to prokurator decydował o przebiegu sprawy, mimo iż często on obiecuje niby o wiele niższy wyrok a tak na prawe chodzi mu tylko o statystyki, to nigdy tego nie róbcie.
 
Amfetaminę, z której można by było sporządzić ponad 1150 działek dilerskich oraz susz konopi indyjskich pozwalający na podzielenie go na ponad 200 porcji, posiadał w swoim mieszkaniu mężczyzna, zatrzymany przez policjantów z wydziału kryminalnego dąbrowskiej komendy. Do zatrzymania doszło w dzielnicy Ząbkowice, gdzie mundurowi znaleźli narkotyki przy zatrzymanym, a następnie znacznie więcej w jego mieszkaniu. Za posiadanie takiej ilości środków odurzających grozi mu do 10 lat więzienia.
Stróże prawa z wydziału kryminalnego dąbrowskiego garnizonu policji zatrzymali 31-letniego mężczyznę, przy którym w trakcie kontroli znaleźli amfetaminę i marihuanę

Szybko na jaw wyszło, że dąbrowianin w swoim mieszkaniu w Ząbkowicach posiadał ich znacznie więcej. Zabezpieczoną amfetaminę można by było podzielić na ponad 1150 porcji, natomiast z marihuany przyrządzić przeszło 200 działek dilerskich.
Policyjni śledczy zabezpieczyli narkotyki, a mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Za posiadanie znacznej ilości amfetaminy i marihuany grozi mu teraz do 10 lat więzienia.
 
 
 
http://www.policja.pl

Wojt
Materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 31-latkowi zarzutów m.in. udziału w obrocie 15 kg amfetaminy, 3 kg marihuany, 100 g kokainy oraz 500 szt. tabletek ekstazy. Podczas przeszukania mieszkania na bydgoskim Szwederowie, w którym przebywał policjanci zabezpieczyli 0,5 kg marihuany. Wobec niego prokurator wnioskował do sądu o aresztowanie. Sąd zdecydował, że bydgoszczanin najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie.
 
 
Policjanci Wydziału Kryminalnego KWP i KMP w Bydgoszczy zajmujący się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców nad tą sprawą pracowali kilka miesięcy. Zebrali pokaźny materiał dowodowy świadczący o obrocie dużymi ilościami narkotyków. Zarzuty usłyszało pięciu mieszkańców Bydgoszczy.
Działania związane z zatrzymaniem grupy osób zajmującej się handlem narkotykami zaplanowano na środę (19.04), wcześnie rano. Do akcji, przygotowanej przez kryminalnych z KWP w Bydgoszczy, włączyli się policyjni antyterroryści oraz policjanci z komendy miejskiej w Bydgoszczy. Zatrzymano pięciu mieszkańców Bydgoszczy w wieku od 30 do 50 lat.
Materiał dowodowy zgromadzony przez policjantów, w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Bydgoszczy, pozwolił na przedstawienie zatrzymanym zarzutów udziału w obrocie znacznymi ilościami narkotyków, przy czym z handlu tego podejrzani uczynili sobie stałe źródło dochodu. Jak wynika z informacji uzyskanych przez kryminalnych, narkotyki rozprowadzane były wśród pseudokibiców jednego z bydgoskich klubów.
Materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 31-latkowi zarzutów m.in. udziału w obrocie 15 kg amfetaminy, 3 kg marihuany, 100 g kokainy oraz 500 szt. tabletek ekstazy. Podczas przeszukania mieszkania na bydgoskim Szwederowie, w którym przebywał policjanci zabezpieczyli 0,5 kg marihuany. Wobec niego prokurator wnioskował do sądu o aresztowanie. Sąd zdecydował, że bydgoszczanin najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie.

Pozostali podejrzani usłyszeli zarzuty handlu narkotykami m.in. 50-latek handlu w ilości nie mniejszej niż 15 kg marihuany i kilogram amfetaminy. 34-latek w ilości nie mniejszej niż 5 kg marihuany. 30-latek handlu w ilości nie mniejszej niż 23 kg marihuany, 35 kg amfetaminy i 0,5 kg MDMA. Do czynów tych dochodziło, jak wynika z materiału dowodowego, na przestrzeni lat 2007-2016 na terenie Bydgoszczy, ale także w innych miastach. Wobec czterech podejrzanych prokurator zastosował policyjny dozór.
Praca nad tą sprawą ciągle trwa i możliwe są kolejne zatrzymania.
 
 
Kujawsko-Pomorska.Policja.gov.pl

Wojt
Ogromny sukces Dolnośląskiej policji która jednym uderzeniem, pozbawiła przestępców trzech laboratoriów gdzie produkowana była metamfetamina. Zatrzymano do sprawy 6 osób lecz na areszt tymczasowy zjechało tylko 4 z nich. W trakcie czynności funkcjonariusze zabezpieczyli kilkadziesiąt kilogramów odczynników chemicznych służących do wytworzenia tego narkotyku. Policjanci z dochodzeniówki nie wiedzą ile dokładnie wyprodukowano narkotyku i jaki dokładnie był produkt finalny który opuścił mury "fabryki".
 
Trzy laboratoria metamfetaminy zlikwidowali policjanci jeleniogórskiego CBŚP we współpracy w KPP Bolesławiec w trzech miejscowościach Dolnego Śląska. Funkcjonariusze zabezpieczyli kilkadziesiąt kilogramów odczynników chemicznych służących do wytworzenia tego narkotyku i zatrzymali 6 osób, w tym „chemika”. Już wiadomo, że gotowy środek trafiał do Czech i Niemiec. Wszyscy zatrzymani usłyszeli w prokuraturze zarzuty dotyczące produkcji i obrotu narkotykami. 4 osoby zostały tymczasowo aresztowane.
Funkcjonariusze jeleniogórskiego CBŚP współpracując z KPP Bolesławiec ustalili, że na Dolnym Śląsku funkcjonuje grupa przestępcza, która zajmuje się produkcją i handlem narkotykami – także poza granicami Polski. W ciągu kilkunastu dni zlikwidowali trzy laboratoria do produkcji metamfetaminy zlokalizowane w Ocicach (pow. bolesławiecki), Starym Zawidowie i miejscowości Posada koło Bogatyni. Podczas likwidacji miejsc produkcji funkcjonariusze CBŚP odkryli dwa zakonspirowane miejsca, w których członkowie grupy przechowywali broń gazową służącą do ochrony przestępczych interesów, jak też inne przedmioty, świadczące o przestępczej działalności.

Jak ustalili policjanci proceder trwał od kilku miesięcy. W tym celu przestępcy z Dolnego Śląska, wynajęli miedzy innymi dom jednorodzinny. Piwnice przystosowali do potrzeb produkcji, izolując ściany, instalując m.in. profesjonalne naczynia służące do produkcji narkotyków tzw. „gary”, odpowiednie oświetlenie i wentylację, zapewniając tym samym optymalne warunki sprzyjające do wytwarzania metamfetaminy.  Dodatkowo, jak ustalili śledczy, „producenci” kradli energię elektryczną. Na pozostałych kondygnacjach domu, w celu konspiracji tętniło normalne życie, nie wzbudzające podejrzeń sąsiadów.
Policjanci zatrzymali 6 osób w wieku od 24 do 50 lat, którzy zajmowali się produkcją, handlem i transportem metamfetaminy do Czech i Niemiec.

 
Funkcjonariusze ustalili, że grupa przestępcza mogła wytworzyć około kilkunastu kilogramów gotowej amfetaminy.
W prokuraturach Rejonowej w Zgorzelcu i Rejonowej w Bolesławcu mężczyźni usłyszeli zarzuty produkcji środków psychotropowych.
Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie dla 4 osób, natomiast wobec 2 podejrzanych dozór policji i poręczenia majątkowe.
 
 
Policja.pl

Wojt
Morze pełne kokainy, to brzmi pięknie. Nieznana jest dokładna wartość narkotyku, śledczy mówią o wielu tysiącach euro, lecz nie podają ile dokładnie. Pochodzenie kokainy też nie jest znane. Właście funkcjonariusze nie wiedzą nic, co może oznaczać, iż istnieje kanał przerzutowy o jakim do tej pory funkcjonariusze nie mieli pojęcia i zupełny przypadek sprawił jego zdemaskowanie.
 
 
Jedenaście paczek wielkości cegły, zawierających kokainę, Morze Północne wyrzuciło w ostatnich dniach na brzegi trzech Wysp Wschodniofryzyjskich: Borkum, Baltrum i Norderney - poinformowała niemiecka policja.

Czarnorynkową wartość narkotyku wstępnie oszacowano na "wiele tysięcy euro". Wszczęto śledztwo. Jeśli ktoś znajdzie taką paczkę i nie odda jej na policji, musi się liczyć z konsekwencjami karnymi - ostrzegli śledczy.

Nic nie wiadomo na razie o pochodzeniu narkotyku. Jednym z wątków śledztwa jest związek z podobny znaleziskiem u wybrzeży Belgii - na początku kwietnia policja wyłowiła tam z Morza Północnego ponad tonę kokainy zapakowanej w dwanaście sportowych toreb.
 
 
Niezalezna.pl

Wojt
Jeszcze nie tak dawno legalny w Polsce 25c-Nbome dzisiaj dla policji to szczyt odkrycia jako nowość na rodzimym rynku. W dobrze przygotowanej akcji udało się zabezpieczyć : 4 kg kokainy, 1,6 kg heroiny, 11 kg amfetaminy, 700 g mefedronu, a także 400 listków, nowego na polskim rynku, narkotyku 25-NBOMe (podobne w działaniu do LSD). Funkcjonariusze doprowadzili do tymczasowego aresztowania 8 osób. Wszystkim zatrzymanym do tej sprawy grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
 
 
9 osób zatrzymanych, zabezpieczone 4 kg kokainy, 11 kg amfetaminy, 1,6 kg heroiny i nowego na polskim rynku narkotyku 25C-NBOMe, zlikwidowane dwa kanały przerzutowe z Polski do Szwecji i Niemiec – to efekt pracy policjantów warszawskiego CBŚP. Policjanci zlikwidowali również magazyn narkotykowy. Zatrzymani usłyszeli w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie zarzuty przemytu i obrotu znacznymi ilościami narkotyków, a 8 z nich zostało tymczasowo aresztowanych. Grozi m do 15 lat pozbawienia wolności.
Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji od dłuższego czasu rozpracowywali grupę przestępczą, zajmującą się przemytem i wprowadzaniem na warszawski rynek znacznych ilości środków odurzających. Pracując nad sprawą funkcjonariusze zlikwidowali dwa kanały przemytnicze amfetaminy. Narkotyk trafiał z Polski do Szwecji i Niemiec. Jak ustalili policjanci, narkotyki do odbiorców w Szwecji trafiały za pomocą przesyłek kurierskich. Dla zakamuflowania kontrabandy amfetamina była ukrywana  w używanym sprzęcie AGD.

Jeden z takich przemytów funkcjonariusze udaremnili w pobliżu granicy z Niemcami w Świnoujściu. Po wpadce, przestępcy zrezygnowali z tej formy działalności, koncentrując się na uzyskiwaniu dochodów z handlu narkotykami w Warszawie.
Kolejnym etapem rozbijania tej struktury przestępczej było skonfiskowanie narkotyków, którymi dysponowali przestępcy. Policjanci namierzyli magazyniera i zlikwidowali należący do tej grupy przestępczej magazyn z kokainą, heroiną i mefedronem. W sumie policjanci zabezpieczyli narkotyki o szacunkowej wartości 1,2 mln zł. Były to: 4 kg kokainy, 1,6 kg heroiny, 11 kg amfetaminy, 700 g mefedronu, a także 400 listków, nowego na polskim rynku, narkotyku 25-NBOMe (podobne w działaniu do LSD).

W ostatnich dniach, przy współpracy z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Lublinie, policjanci zatrzymali 9 osób tworzących rozpracowywaną grupę przestępczą. Przestępcy usłyszeli zarzuty przemytu (kara do 15 lat) i wprowadzenia do obrotu znacznych ilości narkotyków, za co grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności. Ośmiu z zatrzymanych mężczyzn zostało tymczasowo aresztowanych.

 
 
Policja.pl

Wojt
Na trop słynnego przestępcy wpadli za sprawą fałszywego prawa jazdy, z którego korzystał i które okazał policji po wypadku samochodowym. Augusto Falcon i Magluta zostali aresztowani już w latach 90. Obaj odsiadują wieloletnie wyroki.
 
 
 
W ręce policji wpadł na Florydzie ostatni z tzw. kokainowych kowbojów, Gustavo Falcon, poszukiwany od ponad 26 lat przemytnik narkotyków - poinformowały w piątek źródła sądowe w Orlando.

55-letni Falcon został aresztowany w miasteczku Kissimmee w pobliżu Orlando, podczas przejażdżki rowerowej. Policja nawet nie przypuszczała, że przebywa on jeszcze w USA. Śledczy byli niemal pewni, że od dawna jest on już na Kubie lub w Meksyku.

Na trop słynnego przestępcy wpadli za sprawą fałszywego prawa jazdy, z którego korzystał i które okazał policji po wypadku samochodowym.



W latach 1978 - 1991 Gustavo Falcon, jego brat Augusto i Salvador Magluta przemycili z Kolumbii do USA, korzystając z szybkich łodzi motorowych, 75 ton kokainy o wartości 2 mld dolarów.

Augusto Falcon i Magluta zostali aresztowani już w latach 90. Obaj odsiadują wieloletnie wyroki.
 
 
Niezalezna.pl

Wojt
Policjanci podejrzewali, że kierujący volvo może przewozić środki odurzające. Funkcjonariusze policji w trakcie kontroli ujawnili kilogram marihuany. Młody 26-letni kierowca trafił na 3 miesiące do tymczasowego aresztu, grozi mu teraz do 10 lat pozbawienia wolności.
 
 
 
Za posiadanie znacznej ilości narkotyków odpowie 26-letni mieszkaniec powiatu puławskiego. Lubelscy funkcjonariusze ujawnili przy sprawcy ponad kilogram marihuany. Na wniosek Policji Sąd zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt. Młodemu mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Z kolei kryminalni z KWP w Szczecinie zatrzymali mężczyznę, u którego w mieszkaniu zabezpieczyli blisko 90 gramów marihuany, 16 tabletek extazy, młynek elektryczny oraz gotówkę. 22- latek już usłyszał zarzut. Prokurator zastosował wobec niego dozór Policji.
Do zdarzenia doszło w miniony wtorek tj. 11 kwietnia br. po godz. 9.00 w Rykach. Funkcjonariusze CBŚP Zarząd w Lublinie wraz z policjantami z Ryk zatrzymali do kontroli drogowej kierującego volvo. Policjanci podejrzewali, że może przewozić środki odurzające. Okazało się, że za kierownicą siedział 26-letni mieszkaniec powiatu puławskiego. Podejrzenia mundurowych okazały się słuszne. Mężczyzna posiadał ukryty w pojeździe worek z suszem roślinnym o wadze ponad kilograma.

Badanie narkotesterem wykazało, że jest to marihuana. Policjanci zatrzymali kierującego. W miejscu jego zamieszkania także ujawniono narkotyki. Wczoraj na podstawie zgromadzonego przez Policję materiału dowodowego Sąd Rejonowy w Rykach zastosował wobec 26-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy. Zgodnie z Ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii mężczyźnie grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
***
Na początku tygodnia funkcjonariusze z Sekcji do Walki z Handlem Ludźmi oraz Przestępczością Narkotykową Wydziału Kryminalnego KWP w Szczecinie realizując sprawę operacyjną zatrzymali mężczyznę, posiadającego znaczne ilości środków odurzających.
22-letni mężczyzna w wynajmowanym mieszkaniu na Pogodnie przechowywał blisko 90 gramów marihuany oraz 16 sztuk tabletek extazy.

Podczas przeszukania zajmowanych przez niego pomieszczeń kryminalni znaleźli i zabezpieczyli także gotówkę, młynek elektryczny i młynki ręczne służące do rozdrabniania suszu roślinnego.
Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Tam usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających. Przestępstwo to zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności. Prokurator wobec 22-latka zastosował dozór Policji oraz zakaz opuszczania kraju. O dalszych losach mężczyzny zadecyduje sąd.
 
 
Policja.pl

Wojt
Nieetatowa Grupa Realizacyjna z zielonogórskiej komendy doprowadziła do zatrzymania 31-letniego mężczyzny który podejrzewany był o posiadanie narkotyków. W trakcie realizacji czynności na miejsce wezwano funkcjonariuszy Straży Granicznej wraz z psem do wykrywania narkotyków.  W trakcie przeszukania zabezpieczono pół kilograma marihuany i około 250 gram amfetaminy. Za te przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności do lat 10.
 
 
Zielonogórscy policjanci Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową namierzyli, zatrzymali, a następnie doprowadzili do aresztowania mężczyznę, który posiadał duże ilości narkotyków. W jego zatrzymaniu uczestniczyła Nieetatowa Grupa Realizacyjna z zielonogórskiej komendy. 31-latek decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące.
W wyniku działań operacyjnych policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową KMP w Zielonej Górze uzyskali informację o mieszkańcu Zielonej Góry, który może posiadać w swoim mieszkaniu znaczne ilości narkotyków: marihuany i amfetaminy. Policjanci ustalili dokładny adres zamieszkania mężczyzny, a następnie podjęli decyzję o jego zatrzymaniu i przeszukaniu mieszkania. Do jego zatrzymania zaangażowana została Nieetatowa Grupa Realizacyjna KMP w Zielonej Górze.

Wytypowany mężczyzna został zatrzymany na jednej z ulic miasta, gdy wraz z innymi osobami jechał samochodem. Był kompletnie zaskoczony. Wraz z nim policjanci zatrzymali także jego konkubinę, a następnie udano się do mieszkania w celu przeszukania. Na miejsce zostali wezwani także funkcjonariusze Straży Granicznej wraz z psem do wykrywania narkotyków. W mieszkaniu znaleziono ponad pół kilograma marihuany, prawie 250 gramów amfetaminy i dwie tabletki ecstasy. Badania potwierdziły, że zabezpieczone substancje – susz roślinny i biały proszek - to narkotyki. Ponadto policjanci zabezpieczyli w mieszkaniu wagi elektroniczne i telefony komórkowe.
Zatrzymani kobieta i mężczyzna zostali przewiezieni na przesłuchanie do Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze. Oboje usłyszeli zarzuty za posiadanie znacznych ilości środków odurzających oraz usiłowanie wprowadzenia ich do obrotu.

Za te przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności do lat 10. Decyzją Prokuratora kobieta została objęta policyjnym dozorem, a także musiała wpłacić poręczenie majątkowe. W stosunku do mężczyzny Prokurator Prokuratury Rejonowej w Zielonej Górze wystąpił do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. Sąd Rejonowy w Zielonej Górze przychylił się do wniosku. 31-latek trafił do aresztu na 3 miesiące.
 
 
Policja.pl

Wojt
Polskie grupy przestępczy wynoszą produkcje z rodzimego kraju, produkują papierosy na Ukrainie a teraz wyszło na jaw że produkowali najczystsza od lat amfetamine w Holandii. Biuro kryminalistyki oceniło iż z zabezpieczonych 100 kilogramów amfetminy można uzyskać 400-500kg produktu końcowego, tak czystego narkotyku funkcjonariusze nie widzieli od lat 90. Polacy wybrali do produkcji Holandię gdzie prowadzili linie produkcyjna od 2015 roku.
 
 
Co najmniej 100 kilogramów amfetaminy o niemal 100 proc. czystości wyprodukowali w ciągu półtora roku gangsterzy, którzy urządzili fabrykę narkotyków w Holandii. Z takiej ilości tak czystego narkotyku można było zrobić nawet do 400-500 kg towaru sprzedawanego na ulicach. W ostatnich dniach policjanci poznańskiego CBŚP, przy pomocy holenderskich kolegów, ujęli czterech liderów bandy.
Po informacjach od funkcjonariuszy poznańskiego CBŚP, na terenie Holandii miejscowa policja zatrzymała cztery osoby, które od 2015 r. miały koordynować produkcję, przemyt i handel na dużą skalę amfetaminy. Narkotyk o czystości blisko 100 proc., bardzo rzadko spotykanej wśród handlarzy, trafiał na tereny województw dolnośląskiego i wielkopolskiego. Gang handlował także marihuaną, haszyszem oraz tabletkami ecstasy.
Zatrzymani, którzy działali co najmniej od 2015 r., liczyli, że ryzując na ternie Holandii będą mniej narażeni na wpadkę. Mieli trochę racji, bo wcześniej zatrzymano i aresztowano ponad 40 osób, które z nimi współpracowały. Na hersztów brakowało jednak mocnych dowodów. Udało się je zebrać w ostatnich tygodniach.


Gaśnice pełne proszku
Na trop gangu funkcjonariusze wpadli, gdy w czerwcu 2016 roku zatrzymali dwóch mężczyzn, o których wiedzieli, że wracają z transportem narkotyków z Holandii. Okazało się, że przewozili 2,5 kg amfetaminy o niemal 100-procentowej czystości. Narkotyk był sprytnie ukryty w gaśnicy samochodowej. Okazało się, że przemytnicy stosowali ten patent od bardzo dawna.
Funkcjonariuszy poznańskiego CBŚP zaciekawiła wysoka jakość narkotyku. Z kilograma tak czystej amfetaminy można zrobić 4-5 kilogramów „towaru” sprzedawanego na ulicach.
Funkcjonariusze ustalili siatkę zajmującą się handlem narkotykami. – Od pół roku trwały również zatrzymania osób powiązanych z grupą. Byli to kurierzy, przewożący narkotyki z Holandii do Polski, jak też dilerzy i hurtownicy. Pod koniec lutego 2017 policjanci zatrzymali w województwach kujawsko-pomorskim i wielkopolskim 9 osób, zajmujących się głównie handlem narkotykami – powiedział tvp.info kom. Rafał Szymański.
Nieuchwytni pozsuwali wciąż liderzy grupy, którzy zazwyczaj kontaktowali się z odbiorcami towaru przez zaufanych pośredników.
Będzie ekstradycja
Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, iż działająca w Holandii grupa wytworzyła i wprowadziła do obrotu co najmniej 100 kilogramów amfetaminy. Dotychczas policjanci zabezpieczyli przeszło 10 kg amfetaminy, kilogram marihuany, tysiąc tabletek ecstasy i pół kilograma haszyszu. U przestępców zabezpieczono mienie warte ok. 200 tys. złotych.
W śledztwie prowadzonym przez Wielkopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej i popełnienia przestępstw z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii usłyszało 50 osób, z czego 24 osoby zostały w tej sprawie tymczasowo aresztowane.
Czterech hersztów narkobandy czeka ekstradycja do Polski.
 
 

Tvp.info
 

Wojt
Łódź, to tutaj powstał pierwszy w Polsce sklep z dopalaczami i dość szybko udało się otworzyć drugi w błyskawicznym tempie. Każdy w tamtym czasie, nawet z innego miasta wiedział że na Piotrkowskiej jest sklep. Dzisiaj jest to jedno z pierwszych miast które po raz kolejny wygrywa małą walkę. Pozbywając się sklepów, przez pozywanie właścicieli budynków na wysokie kwoty odszkodowania za immisje.
 
 
W poniedziałek łódzki Sąd Okręgowy wydał orzeczenie, które dla wszystkich miast może okazać się wyjątkowo istotne. Uznał, że właściciel nieruchomości, wynajmujący lokal na sklep z dopalaczami jest odpowiedzialny za fatalny wpływ, jaki ten punkt wywiera na sąsiadów.

Chodziło o budynek przy Przędzalnianej, w którym jeszcze kilka miesięcy temu działał sklep z dopalaczami. Miasto pozwało właściciela nieruchomości który lokal na sklep wynajął. Władze Łodzi domagały się miliona złotych odszkodowania w ramach immisji, czyli szkodliwego wpływu tego punktu na sąsiedztwo i obniżenia wartości okolicznych, należących do miasta budynków. Sąd sprawę umorzył, bo sklep dawno już zniknął - zaraz po tym, jak miasto zagroziło pozwem. Uznał jednak, że koszty procesu zapłacić musi kamienicznik - a to jest równoznaczne z przyznaniem racji prawnikom z łódzkiego magistratu. Zdaniem sądu, kamienicznik nie miał prawa zasłaniać się niewiedzą, dotyczącą tego, do jakich celów wykorzystywany był wynajmowany przez niego lokal.
- Bardzo się z decyzji sądu cieszę, nie tylko jako prawnik, ale jako człowiek. W końcu mamy sposób na legalną i przede wszystkim skuteczną walkę z handlem dopalaczami - mówi Onetowi mec. Jarosław Stasiak, który z ramienia łódzkiego magistratu od miesięcy próbuje wyeliminować handel tak zwanymi "substancjami kolekcjonerskimi". - Sąd przesądził dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, to, że wynajmowanie lokalu na sklep z dopalaczami ma charakter immisji, że negatywnie wpływa na otoczenie. I po drugie, że właściciele kamienic nie mają prawa zasłaniać się niewiedzą - wyjaśnia mec. Stasiak.
Jak dodaje, właśnie w ten sposób nagminnie tłumaczyli się pozywani przez miasto właściciele nieruchomości, w których budynkach handlowano dopalaczami. - Jeden z administratorów nieruchomości odpowiadał na nasze listy w sposób bardzo obcesowy, pisząc, że nie obchodzi go, co się dzieje w wynajmowanym lokalu, że to działalność legalna i tym podobne... A przecież jeśli wynajmujemy lokal i dzieje się w nim coś złego, to nie powinniśmy pozostawać obojętni - mówi mec. Stasiak.
Jak dodaje, z metody Łodzi mogą teraz skorzystać inne miasta. - Długo szukaliśmy sposobu walki z dopalaczami, legalnych możliwości przeciwdziałania. Dobrze, że w końcu się udało a w Łodzi, jak wynika z informacji policji, nie ma już ani jednego sklepu z dopalaczami - mówi prawnik.
Przypomnijmy, jeszcze latem w mieście działało sześć sklepów, w których można było kupić dopalacze. Władze Łodzi chwytały się różnych metod, by z handlarzami walczyć. Najpierw przed sklepami stawiano na stałe patrole policji i straży miejskiej, a gdy to nie skutkowało, miasto wypróbowało inny sposób. Okazało się, że chodniki przed sklepami z dopalaczami "pilnie wymagają remontu". Rozkopane ulice powstrzymały kupujących tylko na krótki czas. Realne skutki przyniosło dopiero postraszenie właścicieli nieruchomości wynajmujących lokale na punkty, w których sprzedawane są tzw. materiały kolekcjonerskie wielomilionowymi pozwami.
 
 
Łódź.Onet.pl

×