NEWSY

Aktualności z całego świata!

Wojt
W Polsce rośnie aktywność międzynarodowych grup przestępczych.  Wietnamskie triady opracowały bardzo wydajne metody upraw. Zbierają plony po ośmiu, góra dziesięciu tygodniach. To pozwala na pięć do sześciu narkotykowych żniw w ciągu roku. W 2016 roku w ramach prowadzonych przez Centralne Biuro Śledcze Policji spraw operacyjnych zainteresowaniem objętych zostały 874 zorganizowanych grupach przestępczych, w tym: w 739 polskich, 126 międzynarodowych, 3 rosyjskojęzyczne i 6 innych cudzoziemskich.
 
 
Wietnamskie triady kontrolują w Polsce plantacje marihuany, a wespół z Chińczykami zarabiają miliardy na handlu podrabianym towarem: od zabawek po odzież. Ukraińcy są główną siłą roboczą w nielegalnych fabrykach papierosów, zajmują się także handlem ludźmi i legalizowaniem pobytu w Polsce swych rodaków. Gangi z Albanii zajmują się u nas przemytem papierosów i narkotyków. O sile tzw. etnicznych grup przestępczych świadczy ich hermetyczność i unikanie konfrontacji z polskimi gangami. Bo to zwracałoby na nich uwagę policji. Od kilku lat rośnie w Polsce aktywność międzynarodowych i etnicznych grup przestępczych. W 2016 roku w ramach prowadzonych przez Centralne Biuro Śledcze Policji spraw operacyjnych zainteresowaniem objętych zostały 874 zorganizowanych grupach przestępczych, w tym: w 739 polskich, 126 międzynarodowych, 3 rosyjskojęzyczne i 6 innych cudzoziemskich.

Gangi z Azji i krajów byłego Związku Radzieckiego traktują Polskę, jako swoistą bramę do Europy. Nasze położenie sprzyja powstaniu nad Wisłą swoistych centrów logistycznych przy dystrybucji podrabianych towarów czy leków, ale także do produkcji narkotyków czy handlu ludźmi. Cudzoziemcy przestępcy zarabiają na swojej działalności miliardy dolarów. Zwalczanie ich jest trudniejsze niż rodzimych gangów, bo są bardziej hermetyczni, a w przypadku grup z Azji czy Kaukazu w grę wchodzą bariery językowe, co niestety nie ułatwia inwigilacji tych przestępców.   Zielona Azja nad Wisłą

Od początku roku, policjanci zlikwidowali już kilkanaście plantacji marihuany, zabezpieczając tysiące krzaków konopi indyjskich. W większości z nich, doglądaniem roślin zajmowali się „ogrodnicy” z Wietnamu. Tak było w m.in. podwarszawskim Piasecznie, Ząbkach czy w okolicach Torunia. W każdym z tych miejsc, działały nowocześnie wyposażone plantacje. Na miejscu przejmowano narkotyki i zatrzymywano zazwyczaj tylko „ogrodników”, którzy nie potrafili nawet powiedzieć, kto ich zwerbował do pracy.

Mechanizm działania wietnamskich plantatorów jest zawsze taki sam. Najpierw gangsterzy wynajmują na podstawione osoby odpowiednio duże posesje. Podszywając się np. pod przedstawicieli dużych azjatyckich firm potrafią, za pośrednictwem agencji nieruchomości wynająć od razu kilka posiadłości. Gangsterów interesują nierzucające się w oczy posesje na uboczu okolic dużych miast. – Każde pomieszczenie zostaje dostosowane do produkcji. Nie ma tam wolnych przestrzeni. Do odpowiednio przerobionych domów sprowadzany jest sprzęt: profesjonalny system ogrzewania, nawadniania czy wentylacji. Do tego dochodzą nawozy i specjalistyczne odżywki. Sprzęt ten można kupować legalnie i nie ma nad nim żadnej kontroli – opowiada oficer CBŚ.

Wietnamskie triady opracowały bardzo wydajne metody upraw. Zbierają plony po ośmiu, góra dziesięciu tygodniach. To pozwala na pięć do sześciu narkotykowych żniw w ciągu roku!   Zyskowne podróbki

Wietnamscy przestępcy współpracują także z chińskimi triadami na rynku dystrybucji podrabianych towarów. Ten biznes przynosi azjatyckim gangom znacznie większe zyski niż handel narkotykami czy przemyt ludzi. – Szacujemy, że na przemycie i handlu podróbkami zarabiają nawet kilka miliardów złotych rocznie. Pieniądze są następnie transferowane przy pomocy kurierów do Rosji czy Ukrainy, skąd trafiają do Wietnamu czy Chin.

O skali działalności tych grup świadczy m.in. incydent sprzed kilku lat, gdy polscy gangsterzy obrabowali kuriera wiozącego pieniądze do banku – 600 tys. zł. Okazało się, że takie kursy odbywają się, co kilka dni, a straty pieniędzy nikt oficjalnie nie zgłosił – opowiada jeden z prokuratorów zajmujących się zwalczanie przestępczości zorganizowanej.

W 2016 r. podczas jednej z wielu akcji policji i straży granicznej w centrum handlowym w Wólce Kosowskiej przejęto kilkaset tysięcy podrobionych towarów wartych ok 30 milionów złotych. Funkcjonariusze Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej zabezpieczyli 101 busów wypełnionych podrobioną markową odzieżą, obuwiem, galanterią oraz kosmetykami. Towar sprzedawany był w hurtowych ilościach pośrednikom, jak również detalistom, a następnie rozprowadzane do sklepów, hurtowni i bazarów na terenie całej Polski.   Przestępcze klany

O sile etnicznych grup przestępczych świadczy najlepiej przypadek Arkadiusza Ł. ps. Hoss, zwanego „królem przestępstw na wnuczka”. „Hoss” jest członkiem jednego z licznych romskich klanów, który działa na terenie zachodniej Europy. – Więzy rodzinne sprawiły, że niemal niemożliwe było rozbicie przestępczej solidarności grupy. W jego siatce działy osoby w mniejszym lub większym stopniu spokrewnione z „Hossem”. Bardzo trudno było np. tłumaczyć rozmowy telefoniczne między członkami grupy, którzy w kontaktach ze sobą używali specjalnego dialektu – mówi jeden ze śledczych.

Według austriackich śledczych, w latach 2010-2014 Arkadiusz Ł. i podobnie działające inne szajki miały wyłudzić ponad miliard euro od emerytów z Niemiec, Austrii i Szwajcarii. W Polsce został zatrzymany w 2014 roku, ale porozumiał się z prokuraturą, że dobrowolnie podda się karze i odzyskał wolność. Gd miało dojść do procesu zażądał procesu i zaczął chorować. W lutym 2017 został zatrzymany ponownie i. zarzucono mu oszustwa na sumę 1,4 mln zł. Sąd jednak nie zgodził się na jego aresztowanie, bo „Hoss” przyznał się do zarzutów. Na wolności znów się ukrywał i wpadł po miesiącu.

Policjanci przyznają, że przestępstwa „na wnuczka” i „na policjanta” to w naszym kraju często jest domena Romów mających związki z półświatkiem.   Papierosy i niewolnice ze wschodu

Znaczącą rolę w cudzoziemskim półświatku odgrywają Ukraińcy, a to za sprawą najliczniej obecnie migracji mieszkańców z tego kraju do Polski. W 2016 r. funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 540 osób związanych z podrabianiem bądź przemytem wyrobów tytoniowych. Zdecydowaną większość stanowią Polacy - 383 osoby, ale aż 123 zatrzymanych to Ukraińcy. – Ci ostatni często są wykorzystywani przez grupy przestępcze do pracy przy produkcji nielegalnych papierosów. Nasi wschodni sąsiedzi pracują na czarno. Często wielu z nich nie zdaje sobie sprawy, że zajmują się przestępczym procederem, choć nie jest tajemnicą, że wielu z nich godzi się na to, z braku uczciwej pracy. Liczą, że w razie wpadki, najwyżej po krótkim pobycie za kratami wyjadą z Polski – wyjaśnia oficer CBŚP.

Ukraińskie gangi zajmują się także handlem kobietami i legalizacją pobytu swoich rodaków w Polsce. Grupy te współpracują najczęściej z polskimi grupami przestępczymi, zajmującymi się „dystrybucją” dziewczyn do domów publicznych. O ile pewna część kobiet zostaje prostytutkami z wyboru, to jednak wiele z nich wpada w sidła oszustów obiecujących normalne prace: kelnerek, pomocy domowych czy sprzątaczek. Dziewczyny są bite i gwałcone przez gangsterów, a potem sprzedaje się je po kilka tysięcy euro. Gdy się znudzą w jednym miejscu, są – jak przedmioty - sprzedawane dalej.

Handlem żywym towarem zajmują się także „Bułgarzy”, którzy gangsterom z Polski i Niemiec dostarczają: Bułgarki, Ukrainki, Mołdawianki i Rumunki. Kobieta, która trafia do agencji towarzyskiej gdzie jest niewolnicą gangsterów, kosztuje od kilkuset do kilku tysięcy euro.  
 
 
Tvp.info
 
Wojt
Robi się coraz cieplej za oknem, więc policjanci są wyganiani z za biurek do pracy w terenie, a ta przynosi im efekty i to dość pokaźne. W trakcie czynności udaremniono możliwość dalszych upraw 3 plantacji. Zabezpieczono ogromne ilości roślin. Antynarkotykowi oszacowali że z zabezpieczonych sadzonek grupa przestępcza mogłaby uzyskać około 400kg suszu do sprzedaży.
 
 
Ponad 2 tys. krzewów marihuany zabezpieczyli policjanci warszawskiego CBŚP w Ciechanowie, Ostrowii Mazowieckiej na Mazowszu i w Zgorzale pod Piasecznem. Z takiej ilości można by było uzyskać ponad 400 kg gotowej marihuany o wartości ponad 6,5 mln zł w obrocie hurtowym. Funkcjonariusze zatrzymali pięciu mężczyzn, którzy w wynajętych magazynach uprawiali konopie. Teraz odpowiedzą za wytwarzanie narkotyków za co grozi im do 8 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze warszawskiego CBŚP ustalili, że w Ciechanowie w wynajętym magazynie została zorganizowana uprawa konopi indyjskich. Plantacja funkcjonowała w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań. Policjanci weszli więc do magazynu. Zatrzymali dwóch mężczyzn. Funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 530 krzewów konopi, z czego można uzyskać kilkadziesiąt kilogramów gotowej do sprzedaży marihuany. Jeden z zatrzymanych został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

Następnie w miejscowości Ostrów Mazowiecka funkcjonariusze ujawnili kolejną plantację marihuany. Tym razem jednak w hali było ponad 1600 krzaków marihuany i gotowy produkt. Na posesji w garażu dla samochodów ciężarowych funkcjonariusze odkryli bardzo dużą, w pełni wyposażoną uprawę konopi. Magazyn był podzielony na 7 stref, a w każdej z nich były rośliny w krzewach. W sumie było ich 1620. Policjanci weszli do pomieszczeń tuż przed zbiorami konopi. Plantacja była profesjonalnie wyposażona, jak też "producenci" korzystali nielegalnie z podłączenia elektrycznego. Plantacji doglądał obywatel Wietnamu. Funkcjonariusze warszawskiego CBŚP zatrzymali też właściciela posesji. Również w tym przypadku na wniosek Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Ciechanowie sąd zastosował tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące.
Następnie w Zgorzale pod Piasecznem, CBŚP ujawniło kolejne miejsce przygotowywane przez grupę na plantację. Funkcjonariusze zabezpieczyli całe kompletne wyposażenie plantacji, która jeszcze nie została uruchomiona. O skali planowanej produkcji świadczy jednak fakt, że na miejsce zostało dowiezione ponad 1800 doniczek na krzewy marihuany. Zdecydowane działania policjantów nie pozwoliły, w tym wypadku na uruchomienie produkcji. Policjanci ustalili i zatrzymali organizatora plantacji, którego po przedstawieniu zarzutów, sąd aresztował na 3 miesiące.

W ujawnionych miejscach funkcjonariusze zabezpieczyli aparaturę służącą do produkcji i chemię organiczną wykorzystywaną w cyklu produkcyjnym. Jak ustalili policjanci, by ukryć charakterystyczny zapach, organizatorzy plantacji zbudowali specjalne instalacje filtrujące.
Z takiej ilości zabezpieczonych krzewów można uzyskać blisko 400 kg marihuany o wartości 6,5 mln zł. 
Sprawę nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Ciechanowie.
Policjanci nie wykluczają dalszych zatrzymań.
 
 
Policja.pl
Wojt
Przyglądając się zamieszczonej fotografii można odczytać, że jedną z zabezpieczonych substancji jest 4MEC oczywiście jest ona w Polsce traktowana jako narkotyk. Lecz została zakwalifikowana razem z innymi rzeczami jako amfetamina, gdyż tak wykrywa ja tester którym posługuje się policja w naszym pięknym kraju. Czy zatem słusznym jest poddanie się dobrowolnemu ukaraniu? Nie, nigdy nie można pozwolić aby to prokurator decydował o przebiegu sprawy, mimo iż często on obiecuje niby o wiele niższy wyrok a tak na prawe chodzi mu tylko o statystyki, to nigdy tego nie róbcie.
 
Amfetaminę, z której można by było sporządzić ponad 1150 działek dilerskich oraz susz konopi indyjskich pozwalający na podzielenie go na ponad 200 porcji, posiadał w swoim mieszkaniu mężczyzna, zatrzymany przez policjantów z wydziału kryminalnego dąbrowskiej komendy. Do zatrzymania doszło w dzielnicy Ząbkowice, gdzie mundurowi znaleźli narkotyki przy zatrzymanym, a następnie znacznie więcej w jego mieszkaniu. Za posiadanie takiej ilości środków odurzających grozi mu do 10 lat więzienia.
Stróże prawa z wydziału kryminalnego dąbrowskiego garnizonu policji zatrzymali 31-letniego mężczyznę, przy którym w trakcie kontroli znaleźli amfetaminę i marihuanę

Szybko na jaw wyszło, że dąbrowianin w swoim mieszkaniu w Ząbkowicach posiadał ich znacznie więcej. Zabezpieczoną amfetaminę można by było podzielić na ponad 1150 porcji, natomiast z marihuany przyrządzić przeszło 200 działek dilerskich.
Policyjni śledczy zabezpieczyli narkotyki, a mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Za posiadanie znacznej ilości amfetaminy i marihuany grozi mu teraz do 10 lat więzienia.
 
 
 
http://www.policja.pl
Wojt
Materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 31-latkowi zarzutów m.in. udziału w obrocie 15 kg amfetaminy, 3 kg marihuany, 100 g kokainy oraz 500 szt. tabletek ekstazy. Podczas przeszukania mieszkania na bydgoskim Szwederowie, w którym przebywał policjanci zabezpieczyli 0,5 kg marihuany. Wobec niego prokurator wnioskował do sądu o aresztowanie. Sąd zdecydował, że bydgoszczanin najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie.
 
 
Policjanci Wydziału Kryminalnego KWP i KMP w Bydgoszczy zajmujący się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców nad tą sprawą pracowali kilka miesięcy. Zebrali pokaźny materiał dowodowy świadczący o obrocie dużymi ilościami narkotyków. Zarzuty usłyszało pięciu mieszkańców Bydgoszczy.
Działania związane z zatrzymaniem grupy osób zajmującej się handlem narkotykami zaplanowano na środę (19.04), wcześnie rano. Do akcji, przygotowanej przez kryminalnych z KWP w Bydgoszczy, włączyli się policyjni antyterroryści oraz policjanci z komendy miejskiej w Bydgoszczy. Zatrzymano pięciu mieszkańców Bydgoszczy w wieku od 30 do 50 lat.
Materiał dowodowy zgromadzony przez policjantów, w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Bydgoszczy, pozwolił na przedstawienie zatrzymanym zarzutów udziału w obrocie znacznymi ilościami narkotyków, przy czym z handlu tego podejrzani uczynili sobie stałe źródło dochodu. Jak wynika z informacji uzyskanych przez kryminalnych, narkotyki rozprowadzane były wśród pseudokibiców jednego z bydgoskich klubów.
Materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 31-latkowi zarzutów m.in. udziału w obrocie 15 kg amfetaminy, 3 kg marihuany, 100 g kokainy oraz 500 szt. tabletek ekstazy. Podczas przeszukania mieszkania na bydgoskim Szwederowie, w którym przebywał policjanci zabezpieczyli 0,5 kg marihuany. Wobec niego prokurator wnioskował do sądu o aresztowanie. Sąd zdecydował, że bydgoszczanin najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie.

Pozostali podejrzani usłyszeli zarzuty handlu narkotykami m.in. 50-latek handlu w ilości nie mniejszej niż 15 kg marihuany i kilogram amfetaminy. 34-latek w ilości nie mniejszej niż 5 kg marihuany. 30-latek handlu w ilości nie mniejszej niż 23 kg marihuany, 35 kg amfetaminy i 0,5 kg MDMA. Do czynów tych dochodziło, jak wynika z materiału dowodowego, na przestrzeni lat 2007-2016 na terenie Bydgoszczy, ale także w innych miastach. Wobec czterech podejrzanych prokurator zastosował policyjny dozór.
Praca nad tą sprawą ciągle trwa i możliwe są kolejne zatrzymania.
 
 
Kujawsko-Pomorska.Policja.gov.pl
Wojt
Ogromny sukces Dolnośląskiej policji która jednym uderzeniem, pozbawiła przestępców trzech laboratoriów gdzie produkowana była metamfetamina. Zatrzymano do sprawy 6 osób lecz na areszt tymczasowy zjechało tylko 4 z nich. W trakcie czynności funkcjonariusze zabezpieczyli kilkadziesiąt kilogramów odczynników chemicznych służących do wytworzenia tego narkotyku. Policjanci z dochodzeniówki nie wiedzą ile dokładnie wyprodukowano narkotyku i jaki dokładnie był produkt finalny który opuścił mury "fabryki".
 
Trzy laboratoria metamfetaminy zlikwidowali policjanci jeleniogórskiego CBŚP we współpracy w KPP Bolesławiec w trzech miejscowościach Dolnego Śląska. Funkcjonariusze zabezpieczyli kilkadziesiąt kilogramów odczynników chemicznych służących do wytworzenia tego narkotyku i zatrzymali 6 osób, w tym „chemika”. Już wiadomo, że gotowy środek trafiał do Czech i Niemiec. Wszyscy zatrzymani usłyszeli w prokuraturze zarzuty dotyczące produkcji i obrotu narkotykami. 4 osoby zostały tymczasowo aresztowane.
Funkcjonariusze jeleniogórskiego CBŚP współpracując z KPP Bolesławiec ustalili, że na Dolnym Śląsku funkcjonuje grupa przestępcza, która zajmuje się produkcją i handlem narkotykami – także poza granicami Polski. W ciągu kilkunastu dni zlikwidowali trzy laboratoria do produkcji metamfetaminy zlokalizowane w Ocicach (pow. bolesławiecki), Starym Zawidowie i miejscowości Posada koło Bogatyni. Podczas likwidacji miejsc produkcji funkcjonariusze CBŚP odkryli dwa zakonspirowane miejsca, w których członkowie grupy przechowywali broń gazową służącą do ochrony przestępczych interesów, jak też inne przedmioty, świadczące o przestępczej działalności.

Jak ustalili policjanci proceder trwał od kilku miesięcy. W tym celu przestępcy z Dolnego Śląska, wynajęli miedzy innymi dom jednorodzinny. Piwnice przystosowali do potrzeb produkcji, izolując ściany, instalując m.in. profesjonalne naczynia służące do produkcji narkotyków tzw. „gary”, odpowiednie oświetlenie i wentylację, zapewniając tym samym optymalne warunki sprzyjające do wytwarzania metamfetaminy.  Dodatkowo, jak ustalili śledczy, „producenci” kradli energię elektryczną. Na pozostałych kondygnacjach domu, w celu konspiracji tętniło normalne życie, nie wzbudzające podejrzeń sąsiadów.
Policjanci zatrzymali 6 osób w wieku od 24 do 50 lat, którzy zajmowali się produkcją, handlem i transportem metamfetaminy do Czech i Niemiec.

 
Funkcjonariusze ustalili, że grupa przestępcza mogła wytworzyć około kilkunastu kilogramów gotowej amfetaminy.
W prokuraturach Rejonowej w Zgorzelcu i Rejonowej w Bolesławcu mężczyźni usłyszeli zarzuty produkcji środków psychotropowych.
Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie dla 4 osób, natomiast wobec 2 podejrzanych dozór policji i poręczenia majątkowe.
 
 
Policja.pl
Wojt
Morze pełne kokainy, to brzmi pięknie. Nieznana jest dokładna wartość narkotyku, śledczy mówią o wielu tysiącach euro, lecz nie podają ile dokładnie. Pochodzenie kokainy też nie jest znane. Właście funkcjonariusze nie wiedzą nic, co może oznaczać, iż istnieje kanał przerzutowy o jakim do tej pory funkcjonariusze nie mieli pojęcia i zupełny przypadek sprawił jego zdemaskowanie.
 
 
Jedenaście paczek wielkości cegły, zawierających kokainę, Morze Północne wyrzuciło w ostatnich dniach na brzegi trzech Wysp Wschodniofryzyjskich: Borkum, Baltrum i Norderney - poinformowała niemiecka policja.

Czarnorynkową wartość narkotyku wstępnie oszacowano na "wiele tysięcy euro". Wszczęto śledztwo. Jeśli ktoś znajdzie taką paczkę i nie odda jej na policji, musi się liczyć z konsekwencjami karnymi - ostrzegli śledczy.

Nic nie wiadomo na razie o pochodzeniu narkotyku. Jednym z wątków śledztwa jest związek z podobny znaleziskiem u wybrzeży Belgii - na początku kwietnia policja wyłowiła tam z Morza Północnego ponad tonę kokainy zapakowanej w dwanaście sportowych toreb.
 
 
Niezalezna.pl
Wojt
Jeszcze nie tak dawno legalny w Polsce 25c-Nbome dzisiaj dla policji to szczyt odkrycia jako nowość na rodzimym rynku. W dobrze przygotowanej akcji udało się zabezpieczyć : 4 kg kokainy, 1,6 kg heroiny, 11 kg amfetaminy, 700 g mefedronu, a także 400 listków, nowego na polskim rynku, narkotyku 25-NBOMe (podobne w działaniu do LSD). Funkcjonariusze doprowadzili do tymczasowego aresztowania 8 osób. Wszystkim zatrzymanym do tej sprawy grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
 
 
9 osób zatrzymanych, zabezpieczone 4 kg kokainy, 11 kg amfetaminy, 1,6 kg heroiny i nowego na polskim rynku narkotyku 25C-NBOMe, zlikwidowane dwa kanały przerzutowe z Polski do Szwecji i Niemiec – to efekt pracy policjantów warszawskiego CBŚP. Policjanci zlikwidowali również magazyn narkotykowy. Zatrzymani usłyszeli w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie zarzuty przemytu i obrotu znacznymi ilościami narkotyków, a 8 z nich zostało tymczasowo aresztowanych. Grozi m do 15 lat pozbawienia wolności.
Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji od dłuższego czasu rozpracowywali grupę przestępczą, zajmującą się przemytem i wprowadzaniem na warszawski rynek znacznych ilości środków odurzających. Pracując nad sprawą funkcjonariusze zlikwidowali dwa kanały przemytnicze amfetaminy. Narkotyk trafiał z Polski do Szwecji i Niemiec. Jak ustalili policjanci, narkotyki do odbiorców w Szwecji trafiały za pomocą przesyłek kurierskich. Dla zakamuflowania kontrabandy amfetamina była ukrywana  w używanym sprzęcie AGD.

Jeden z takich przemytów funkcjonariusze udaremnili w pobliżu granicy z Niemcami w Świnoujściu. Po wpadce, przestępcy zrezygnowali z tej formy działalności, koncentrując się na uzyskiwaniu dochodów z handlu narkotykami w Warszawie.
Kolejnym etapem rozbijania tej struktury przestępczej było skonfiskowanie narkotyków, którymi dysponowali przestępcy. Policjanci namierzyli magazyniera i zlikwidowali należący do tej grupy przestępczej magazyn z kokainą, heroiną i mefedronem. W sumie policjanci zabezpieczyli narkotyki o szacunkowej wartości 1,2 mln zł. Były to: 4 kg kokainy, 1,6 kg heroiny, 11 kg amfetaminy, 700 g mefedronu, a także 400 listków, nowego na polskim rynku, narkotyku 25-NBOMe (podobne w działaniu do LSD).

W ostatnich dniach, przy współpracy z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Lublinie, policjanci zatrzymali 9 osób tworzących rozpracowywaną grupę przestępczą. Przestępcy usłyszeli zarzuty przemytu (kara do 15 lat) i wprowadzenia do obrotu znacznych ilości narkotyków, za co grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności. Ośmiu z zatrzymanych mężczyzn zostało tymczasowo aresztowanych.

 
 
Policja.pl
Wojt
Na trop słynnego przestępcy wpadli za sprawą fałszywego prawa jazdy, z którego korzystał i które okazał policji po wypadku samochodowym. Augusto Falcon i Magluta zostali aresztowani już w latach 90. Obaj odsiadują wieloletnie wyroki.
 
 
 
W ręce policji wpadł na Florydzie ostatni z tzw. kokainowych kowbojów, Gustavo Falcon, poszukiwany od ponad 26 lat przemytnik narkotyków - poinformowały w piątek źródła sądowe w Orlando.

55-letni Falcon został aresztowany w miasteczku Kissimmee w pobliżu Orlando, podczas przejażdżki rowerowej. Policja nawet nie przypuszczała, że przebywa on jeszcze w USA. Śledczy byli niemal pewni, że od dawna jest on już na Kubie lub w Meksyku.

Na trop słynnego przestępcy wpadli za sprawą fałszywego prawa jazdy, z którego korzystał i które okazał policji po wypadku samochodowym.



W latach 1978 - 1991 Gustavo Falcon, jego brat Augusto i Salvador Magluta przemycili z Kolumbii do USA, korzystając z szybkich łodzi motorowych, 75 ton kokainy o wartości 2 mld dolarów.

Augusto Falcon i Magluta zostali aresztowani już w latach 90. Obaj odsiadują wieloletnie wyroki.
 
 
Niezalezna.pl
Wojt
Policjanci podejrzewali, że kierujący volvo może przewozić środki odurzające. Funkcjonariusze policji w trakcie kontroli ujawnili kilogram marihuany. Młody 26-letni kierowca trafił na 3 miesiące do tymczasowego aresztu, grozi mu teraz do 10 lat pozbawienia wolności.
 
 
 
Za posiadanie znacznej ilości narkotyków odpowie 26-letni mieszkaniec powiatu puławskiego. Lubelscy funkcjonariusze ujawnili przy sprawcy ponad kilogram marihuany. Na wniosek Policji Sąd zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt. Młodemu mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Z kolei kryminalni z KWP w Szczecinie zatrzymali mężczyznę, u którego w mieszkaniu zabezpieczyli blisko 90 gramów marihuany, 16 tabletek extazy, młynek elektryczny oraz gotówkę. 22- latek już usłyszał zarzut. Prokurator zastosował wobec niego dozór Policji.
Do zdarzenia doszło w miniony wtorek tj. 11 kwietnia br. po godz. 9.00 w Rykach. Funkcjonariusze CBŚP Zarząd w Lublinie wraz z policjantami z Ryk zatrzymali do kontroli drogowej kierującego volvo. Policjanci podejrzewali, że może przewozić środki odurzające. Okazało się, że za kierownicą siedział 26-letni mieszkaniec powiatu puławskiego. Podejrzenia mundurowych okazały się słuszne. Mężczyzna posiadał ukryty w pojeździe worek z suszem roślinnym o wadze ponad kilograma.

Badanie narkotesterem wykazało, że jest to marihuana. Policjanci zatrzymali kierującego. W miejscu jego zamieszkania także ujawniono narkotyki. Wczoraj na podstawie zgromadzonego przez Policję materiału dowodowego Sąd Rejonowy w Rykach zastosował wobec 26-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy. Zgodnie z Ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii mężczyźnie grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
***
Na początku tygodnia funkcjonariusze z Sekcji do Walki z Handlem Ludźmi oraz Przestępczością Narkotykową Wydziału Kryminalnego KWP w Szczecinie realizując sprawę operacyjną zatrzymali mężczyznę, posiadającego znaczne ilości środków odurzających.
22-letni mężczyzna w wynajmowanym mieszkaniu na Pogodnie przechowywał blisko 90 gramów marihuany oraz 16 sztuk tabletek extazy.

Podczas przeszukania zajmowanych przez niego pomieszczeń kryminalni znaleźli i zabezpieczyli także gotówkę, młynek elektryczny i młynki ręczne służące do rozdrabniania suszu roślinnego.
Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Tam usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających. Przestępstwo to zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności. Prokurator wobec 22-latka zastosował dozór Policji oraz zakaz opuszczania kraju. O dalszych losach mężczyzny zadecyduje sąd.
 
 
Policja.pl
Wojt
Nieetatowa Grupa Realizacyjna z zielonogórskiej komendy doprowadziła do zatrzymania 31-letniego mężczyzny który podejrzewany był o posiadanie narkotyków. W trakcie realizacji czynności na miejsce wezwano funkcjonariuszy Straży Granicznej wraz z psem do wykrywania narkotyków.  W trakcie przeszukania zabezpieczono pół kilograma marihuany i około 250 gram amfetaminy. Za te przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności do lat 10.
 
 
Zielonogórscy policjanci Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową namierzyli, zatrzymali, a następnie doprowadzili do aresztowania mężczyznę, który posiadał duże ilości narkotyków. W jego zatrzymaniu uczestniczyła Nieetatowa Grupa Realizacyjna z zielonogórskiej komendy. 31-latek decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące.
W wyniku działań operacyjnych policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową KMP w Zielonej Górze uzyskali informację o mieszkańcu Zielonej Góry, który może posiadać w swoim mieszkaniu znaczne ilości narkotyków: marihuany i amfetaminy. Policjanci ustalili dokładny adres zamieszkania mężczyzny, a następnie podjęli decyzję o jego zatrzymaniu i przeszukaniu mieszkania. Do jego zatrzymania zaangażowana została Nieetatowa Grupa Realizacyjna KMP w Zielonej Górze.

Wytypowany mężczyzna został zatrzymany na jednej z ulic miasta, gdy wraz z innymi osobami jechał samochodem. Był kompletnie zaskoczony. Wraz z nim policjanci zatrzymali także jego konkubinę, a następnie udano się do mieszkania w celu przeszukania. Na miejsce zostali wezwani także funkcjonariusze Straży Granicznej wraz z psem do wykrywania narkotyków. W mieszkaniu znaleziono ponad pół kilograma marihuany, prawie 250 gramów amfetaminy i dwie tabletki ecstasy. Badania potwierdziły, że zabezpieczone substancje – susz roślinny i biały proszek - to narkotyki. Ponadto policjanci zabezpieczyli w mieszkaniu wagi elektroniczne i telefony komórkowe.
Zatrzymani kobieta i mężczyzna zostali przewiezieni na przesłuchanie do Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze. Oboje usłyszeli zarzuty za posiadanie znacznych ilości środków odurzających oraz usiłowanie wprowadzenia ich do obrotu.

Za te przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności do lat 10. Decyzją Prokuratora kobieta została objęta policyjnym dozorem, a także musiała wpłacić poręczenie majątkowe. W stosunku do mężczyzny Prokurator Prokuratury Rejonowej w Zielonej Górze wystąpił do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. Sąd Rejonowy w Zielonej Górze przychylił się do wniosku. 31-latek trafił do aresztu na 3 miesiące.
 
 
Policja.pl