Skocz do zawartości

NEWSY

Aktualności z całego świata!

Wojt
Jak każdemu wiadomo, lub właśnie co po niektórzy dowiedzą się teraz, policja ma swoich sprzedawczyków co walą z dupy na wszystkich, nie ważne czy to rodzina czy koledzy czy inny diler lub ktoś łamiący prawo. Możesz nawet nie wiedzieć, że ktoś kto najgłośniej krzyczy "JP" - nadaje policji, i nikt mu nic nie robi. Będziecie zaskoczeni, w tym artykule funkcjonariusze przyznają się oficjalnie, że aby mieć większą wykrywalność muszą się zaprzyjaźnić z przestępcami.
 
 
Marihuana i amfetamina - to narkotyki, które najczęściej trafiają na Pomorze. Pomorska policja ma coraz więcej sukcesów w walce z tego typu przestępczością. W ciągu ostatnich trzech miesięcy przechwyciła ponad 300 kilogramów różnego rodzaju środków odurzających.

To o 25 procent więcej niż w całym ubiegłym roku. Nasz reporter sprawdził, w jaki sposób policjanci ze specjalnego wydziału do walki z przestępczością narkotykową docierają do przestępców.
- W naszej komendzie istnieje wyspecjalizowany wydział zajmujący się właśnie zwalczaniem przestępczości narkotykowej. Policjanci z tego wydziału mają za zadanie rozpracowywać zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się handlem,dystrybucją lub produkcją narkotyków – mówił podkomisarz Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. 
Policjanci z tego wydziału zajmują się również zwalczaniem dopalaczy na terenie województwa pomorskiego. - Wszystkie zadania policjantów z tego wydziału są działaniami niejawnymi. Są to policjanci pracujący głównie operacyjnie. To oni docierają do informacji, które później wykorzystują. Efektem tych działań są zatrzymania oraz zabezpieczone narkotyki – mówił Sienkiewicz. - W połowie lutego br. policjanci zabezpieczyli blisko 300 kilogramów narkotyków. Była to głównie marihuana i haszysz, ale również kokaina. To był bardzo dobry wynik. Nie pamiętam tak spektakularnej akcji z terenów województwa pomorskiego – podkreślał Sienkiewicz. 
SPEKTAKULARNE AKCJE
- Często, żeby zatrzymać przestępców, najpierw musimy się z nimi zaprzyjaźnić – zdradził oficer operacyjny z wydziału walki z przestępczością narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.
Lepsza skuteczność i kolejne spektakularne akcje są efektem stażu i doświadczenia funkcjonariuszy. - Osoby działające w naszym wydziale są wyselekcjonowane. To osoby, które bardzo angażują się w swoją pracę. Czasem zatrzymanie to dzień lub dwa, ale samo przygotowanie trwa wiele miesięcy. To jest wiele godzin poświęcenia, dzięki czemu mamy takie wyniki. Chociażby ostatnie zabezpieczenie ćwierć tony narkotyków – podkreślił. 
JAK NARKOTYKI TRAFIAJĄ NA POMORZE?
- Na samym początku zadajemy sobie właśnie to pytanie: jak to trafia, skąd i kto jest tego głównym organizatorem. Jest kilka szlaków przemytniczych. Najczęściej są to kierunki z Hiszpanii czy Holandii. Stamtąd narkotyki trafiają w tirami lub busami na nasz teren – mówił oficer operacyjny. - Ilość narkotyków na rynku może się nie zwiększa, ale zwiększa się skuteczność policji. Z roku na rok zdejmujemy coraz więcej narkotyków. Zatrzymujemy coraz więcej osób. Mamy bardziej i szerzej rozpoznane grupy przestępcze, które się tym zajmują. Skala narkotyków ujawnia się dopiero, kiedy my je ujawnimy – dodał. 
Samych metod policjanci zdradzać nie mogą, ale - jak mówią - jednym z ważniejszych czynników jest człowiek, czyli zaangażowanie i dużo pracy terenie. - Można powiedzieć, że zanim zatrzymamy takich przestępców najpierw musimy się z nimi zaprzyjaźnić, poznać ich słabe i mocne strony - wyjaśniał policjant.
 
 
RadioGdansk.pl
 

Wojt
Funkcjonariusze wraz z antyterrorystami doprowadzili do zatrzymania sześciu mieszkańców Zabrza, 2 mieszkańców powiatu gliwickiego w wieku 29 i 32 lat oraz 28-letniego katowiczanina. Wszyscy zatrzymani odpowiedzą za posiadanie i sprzedaż narkotyków, dodatkowo może ciążyć na nich zarzut, przynależności do zorganizowanej grupy przestępczej. 
 
 
 
Ponad 100 kg narkotyków, wartych w sumie ok. 4 mln zł, wprowadzili na czarny rynek członkowie przestępczego gangu, wywodzącego się ze środowiska stadionowych chuliganów. Zatrzymano 9 osób, które usłyszały łącznie 237 zarzutów - podała policja.

- Zarzuty dotyczą udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a w przypadku jednej osoby - kierowania tą grupą. Zatrzymani są także podejrzani o popełnienie szeregu przestępstw z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii - poinformowała rzeczniczka śląskiej policji podinsp. Aleksandra Nowara.
Nad rozpracowaniem grupy, rozprowadzającej duże ilości środków odurzających i psychotropowych w miastach woj. śląskiego, policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach pracowali od kilku miesięcy.
W ostatnim czasie funkcjonariusze, wspierani przez śląskich antyterrorystów, wkroczyli do mieszkań podejrzanych w Zabrzu, okolicach Gliwic i Katowicach.
- Stróże prawa zatrzymali sześciu mieszkańców Zabrza w wieku od 21 do 38 lat, dwóch mieszkańców powiatu gliwickiego w wieku 29 i 32 lat oraz 28-letniego katowiczanina - podała rzeczniczka.
W mieszkaniach zatrzymanych policjanci odkryli ponad 25 kg narkotyków: marihuany, amfetaminy, mefedronu, kokainy oraz tabletek ekstazy o czarnorynkowej wartości przeszło 700 tys. zł. Funkcjonariusze znaleźli również ponad 100 tys. zł w gotówce; pieniądze zatrzymano na poczet przyszłych kar i grzywien.
Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Po przedstawieniu podejrzanym zarzutów, prokurator zdecydował o skierowaniu do sądu wniosków o ich tymczasowe aresztowanie - pięciu podejrzanych już zostało aresztowanych, sprawy pozostałych są w toku. Śledztwo w tej sprawie trwa, policja nie wyklucza zatrzymania kolejnych osób.
Za zarzucane podejrzanym przestępstwa może grozić nawet 12 lat więzienia.
 
 

Niezalezna.pl

Wojt
W trackie czynności w Bielsku-Białej, funkcjonariusze zlikwidowali grupę trudniącą się sprzedażą różnych narkotyków i substancji chemicznych. Zatrzymani posiadali ponad 2 kilogramy substancji, którą funkcjonariusze opisali jako PHP, 1200 różnorakich tabletek - które wstępnie określono jako extazy, do tego zatrzymani posiadali pół kilograma amfetaminy.
 
 

Policjanci z wydziału kryminalnego w Bielsku-Białej, wspierani przez policjantów z wydziału prewencji oraz kryminalnych zajmujących się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców z komendy wojewódzkiej w Katowicach, rozbili wywodzącą się ze środowiska pseudokibiców narkotykową grupę przestępczą. Podczas zatrzymania śledczy znaleźli ponad 1200 tabletek ecstasy, 2121 gramów narkotyku PHP, ponad pół kilograma substancji psychotropowych oraz amfetaminę. Wartość zabezpieczonych substancji, to blisko 80 tys. złotych.

W wyniku realizacji przeprowadzonej w ostatnich dniach, policjanci zatrzymali w kilku miejscach na terenie Bielska-Białej członków grupy pseudokibiców.
Podczas zatrzymania kryminalni znaleźli ponad 1200 tabletek ecstasy, 2121 gramów narkotyku PHP, ponad pół kilograma substancji psychotropowych oraz amfetaminę. Wartość zabezpieczonych substancji jest warta na czarnym rynku blisko 80 tysięcy złotych.

Zabezpieczono też ponad 15 tys. zł i m.in. markowe zegarki, pochodzące ze sprzedaży środków odurzających, o łącznej wartości ponad 20 tys. zł. Grupa ma na swoim koncie także szereg wymuszeń rozbójniczych.
Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego w Prokuraturze Rejonowej Bielsko-Biała Północ przedstawiono już zatrzymanym zarzuty.


Wobec trzech podejrzanych mężczyzn w wieku od 27 do 45 lat, na wniosek śledczych, sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.
Za posiadanie znacznych ilości narkotyków, handel nimi i wymuszenia rozbójnicze, sprawcom grozi kara do 12 lat więzienia.
Dwaj zatrzymani mężczyźni byli już karani za podobne przestępstwa, a jeden z nich także za udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
 
 
Policja.pl
 

Wojt
Produkuj 4-cmc mówili, będzie fajnie - mówili. Milion złotych kary, za wytwarzanie niebezpiecznego narkotyku nowej generacji, szkoda tylko, że nikt nie zwraca uwagi że to nie jest narkotyk wpisany do ustawy, substancja będąca jak na tą chwile, nadal legalną, jedynie wpisana jest do rozporządzenia jako psychoaktywna.
 
 

W lipcu 2017 r. funkcjonariusze CBŚP przy udziale pracowników Państwowej Inspekcji Sanitarnej zlikwidowali w północnej Polsce nielegalne laboratorium produkujące nowy syntetyczny narkotyk o nazwie 4-chlorometkatynon (4CMC), będący składnikiem popularnych „dopalaczy”. Środek ten jest niebezpieczny dla zdrowia i życia człowieka, jego zażywanie wywołuje zaburzenia rytmu serca, długotrwałe ataki paniki, skurcze mięśni oraz bóle i zawroty głowy. Na miejscu zabezpieczono łącznie 128 kg tej substancji w różnej fazie produkcji, w tym ponad 56 kg gotowego produktu, z którego można przygotować ok. 2 mln dawek aktywnych nowego narkotyku o wartości czarnorynkowej nawet 2,5 mln zł

Niezależnie od postępowania prokuratorskiego, obejmującego szereg przestępstw, w tym dotyczących prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej, zgodnie z art. 52a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, właściwy organ PIS nałożył w styczniu 2017 r. na pierwszego z uczestników tego nielegalnego przedsięwzięcia, karę 1 mln zł za wytwarzanie w okresie co najmniej od maja do lipca 2017 r produktu zawierającego substancję 4CMC.
Strona złożyła odwołanie od tej decyzji do organu wyższej instancji, które w wyniku ponownego rozpatrzenia sprawy nie zostało uwzględnione. Karze, zgodnie z prawem, nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Na wysokość kary wpłynęła wyjątkowa szkodliwość opisywanego procederu w tym znaczna ilość wytworzonej nielegalnie substancji.
Wymierzenie kary w maksymalnie przewidzianej prawem wysokości, świadczy o stanowczości służb państwowych w walce z niebezpiecznym zjawiskiem, jakim są obecnie narkotyki nowej generacji, zwane potocznie „dopalaczami”. Było to również możliwe dzięki wzorowej współpracy PIS z Policją i organami prokuratury.
 
 
 

GIS.GOV.pl
 

 

Wojt
Śledczy prowadzą postępowanie w oparciu o materiały wyłączone do odrębnego postępowania ze śledztwa zakończonego 11 grudnia 2017 roku skierowaniem do Sądu Okręgowego we Wrocławiu Wydział III Karny aktu oskarżenia wobec 19 osób, w tym kierujących zorganizowaną grupą przestępczą jak i innych osób wchodzących w jej skład.
 
 

Zatrzymania to kolejny etap śledztwa prowadzonego przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu we współpracy z Centralnym Biurem Śledczym Policji Zarząd we Wrocławiu.

Śledztwo dotyczy sprowadzania od 2014 roku we Wrocławiu niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez wyrabianie i wprowadzanie do obrotu szkodliwych dla życia i zdrowia środków określonych jako preparat do czyszczenia obudów komputerów stacjonarnych i laptopów oraz pochłaniaczy wilgoci do komputerów.
Usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej
W dniu 7 marca 2018 roku na polecenie prokuratorów Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej funkcjonariusze Policji zatrzymali 10 osób, którym tego samego dnia przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz produkcji i wprowadzania do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji.
W trakcie dokonanych przeszukań w miejscach zamieszkania podejrzanych, użytkowanych przez nich lokalach i samochodach ujawniono i zabezpieczono między innymi broń gazową, naboje, broń białą oraz środki odurzające. Na poczet grożących kar majątkowych zabezpieczono pojazdy samochodowe oraz środki pieniężne.
Trzymiesięczne areszty wobec pięciu podejrzanych
Wobec pięciu osób, na wniosek prokuratorów, Sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy, natomiast wobec pozostałych pięciu, zastosowano środki o charakterze wolnościowym w postaci dozorów Policji, zakazu opuszczania kraju i poręczeń majątkowych.
Akt oskarżenia przeciwko 19 osobom
Aktualnie śledczy prowadzą postępowanie w oparciu o materiały wyłączone do odrębnego postępowania ze śledztwa zakończonego w dniu 11 grudnia 2017 roku skierowaniem do Sądu Okręgowego we Wrocławiu Wydział III Karny aktu oskarżenia wobec 19 osób, w tym kierujących zorganizowaną grupą przestępczą jak i innych osób wchodzących w jej skład.  Do chwili obecnej w tej sprawie, rozpoznawanej przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu, nadal stosowane są tymczasowe aresztowania wobec 8 oskarżonych osób. Wobec 6 oskarżonych, którzy przyznawali się do popełnienia zarzucanych im czynów, zostały wydane prawomocne wyroki skazujące w trybie dobrowolnego poddania się karze.
300 zatruć miesięcznie po użyciu nieznanych substancji
Jak wynika z dotychczas poczynionych ustaleń co najmniej od 2014 roku, we Wrocławiu funkcjonuje kilka grup przestępczych, dla których jedną z gałęzi działalności jest produkcja i sprzedaż substancji psychostymulujących.
Z uzyskanych od Głównego Inspektora Sanitarnego informacji wynika, iż  w Polsce odnotowywanych jest miesięcznie co najmniej 300 zatruć po użyciu nieznanych substancji, potocznie nazywanych dopalaczami. W latach 2014 – 2017 na terenie samego Wrocławia i okolic zatruciu mogło ulec nawet kilkaset młodych ludzi.
Zasadniczym i głównym argumentem pozwalającym na podjęcie działań procesowych i operacyjnych w tej sprawie była praca biegłych z dziedziny fizyko-chemii oraz medycyny sądowej, którzy opracowali na potrzeby śledztwa stosowne opinie.
 
Niebezpieczny dopalacz
Należy wskazać, że wszystkie zatrzymane osoby uczestniczyły w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu produkcję i wprowadzanie do obrotu szkodliwych substancji zawierających od około kilkudziesięciu do nawet kilkuset miligramów substancji chemicznej o nazwie N-etylohexedron. Taka ilość substancji znajdowała się w pojedynczej, sprzedawanej na użytek klientów saszetce, oznaczonej nazwą „Mały Turbo Pochłaniacz Wilgoci”. N-etylohexedron zaliczany jest do grupy syntetycznych katynonów i jest substancją o silnym działaniu psychoaktywnym.
Zasadniczym sposobem działania katynonów jest pobudzanie ośrodkowego układu nerwowego. Katynony mają zdolność przenikania przez barierę krew-mózg, w związku z czym oddziałują bezpośrednio na komórki układu nerwowego. Pochodne katynonów mają oddziaływanie zbliżone do kokainy i ekstazy.
Oddziaływanie na organizm ludzki
Najczęściej opisanymi działaniami niepożądanymi katynonów są zaburzenia ze strony układu sercowo-naczyniowego, nerwowego oraz zaburzenia psychiczne, w tym ostre psychozy. Katynony, u niektórych osób je zażywających, wywołują stan bezpośredniego zagrożenia życia. Skutki zażycia katynonów w postaci odwodnienia, rozpadu mięśni z ostrą niewydolnością nerek oraz niewydolność wątroby, w ciągu kilku dni mogą doprowadzić do niewydolności wielonarządowej i śmierci.
Pochodne katynonów coraz częściej obecne w dopalaczach
Z doświadczenia klinicznego biegłego opiniującego w tej sprawie, a jednocześnie lekarza zespołu specjalistycznego pogotowia ratunkowego wynika, że osoby przyjmujące tzw. dopalacze, coraz częściej stykają się z pochodnymi katynonów. Po przyjęciu tych związków prezentują najczęściej dramatyczny obraz skrajnego pobudzenia z halucynacjami, agresją, zburzeniami koordynacji ruchowej, z szeregiem zaburzeń somatycznych takich jak przełomy nadciśnieniowe, hipertermia, zaburzenia rytmu serca z bardzo szybką akcją serca.
 
 
PK.Gov.pl
 

Wojt
Przy współpracy Polskiej policji, CBŚP jak również Hiszpańskiej policji, rozbito grupe zajmująca się produkcja i dostarczaniem narkotyków z Hiszpanii do Polski. W trakcie przeszukania, dokonywanego przez służby mundurowe Hiszpanii przy współpracy pracowników CBŚP zabezpieczono 10,5kg przygotowanego do sprzedaży suszu marihuany. W trakcie dalszych czynności zlikwidowano plantacje konopi, liczącą blisko 200 roślin. Zatrzymani odpowiadać będą za przemyt, wprowadzanie do obroty znacznych ilości jak również za ich produkcje.  
 
CBŚP wspólnie z policją hiszpańską rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą. Jej członkowie podejrzani są o produkcję, przemyt i wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających. Podczas akcji w Gandii zlikwidowano plantację konopi oraz zabezpieczono 10,5 kg marihuany. Do sprawy zatrzymano cztery osoby, dwie w Hiszpanii i dwie kolejne w Polsce. W łódzkim wydziale zamiejscowym prokuratury krajowej podejrzanym ogłoszono zarzuty.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Łodzi ustalili, że kilku Polaków może prowadzić przestępczą działalność narkotykową w Hiszpanii. Funkcjonariusze przez wiele miesięcy pracowali nad tą sprawą. Wykonując kolejne czynności policjanci ściśle współpracowali z policją hiszpańską, przy wsparciu EUROPOL-u. W efekcie rozbili zorganizowaną grupę przestępczą działającą na terenie Europy zachodniej. Z ustaleń policjantów CBŚP wynika, że członkowie grupy zajmowali się produkcją, przemytem oraz wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

W styczniu przeprowadzono działania w Hiszpanii. Funkcjonariusze CBŚP, wspólnie z policjantami z Hiszpanii, w miejscowości Gandia przeprowadzili realizację sprawy. Podczas przeszukania domu wynajmowanego przez obywateli Polski znaleźli i zlikwidowali plantację prawie 200 krzewów konopi indyjskich oraz 10,5 kg gotowej marihuany. Do sprawy zatrzymano również dwoje obywateli Polski przebywających na stałe w Hiszpanii.
Policjanci CBŚP wiedzieli, że w sprawę zamieszane są inne osoby, które próbowały unikać kontaktu z organami ścigania. Bardzo ważne było, aby wszystkie osoby zamieszane w przestępczy proceder odpowiedziały przed sądem. Dlatego też w ostatnich dniach policjanci zatrzymali na południu Polski następne dwie osoby.

Po zebraniu materiałów dowodowych podejrzani usłyszeli zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz produkcji, przemytu i wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

Sprawa jest rozwojowa i policjanci cały czas wykonują czynności pod nadzorem Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Łodzi.
 
 
 
Policja.pl

Wojt
Funkcjonariusze, za cel obrali sobie środowiska i grupy zajmujące się zarówno produkcją narkotyków jak i każdym handlem który tylko da się wykryć i przebić w sukces. Dilerzy padają jak muchy, funkcjonariusze czyszczą co chwile inne miasto, po paru dostawców... Czy to początek podwyżki cen w całej Polsce? Czy tylko chwilowe napiętrzenie się wzrostu wykrywalności ? Przekonamy się o tym w ciągu kilku miesięcy.
 
 
Stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością narkotykową zlikwidowali magazyn, w którym przechowywana była znaczna ilość środków odurzających i substancji psychotropowych. Funkcjonariusze przejęli blisko 60 tys. porcji handlowych narkotyków o czarnorynkowej wartości 3 000 000 złotych.

W ich ręce trafiły cztery osoby podejrzane o udział w ich obrocie. Za to przestępstwo grozi kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.
Policjanci ze stołecznego wydziału do walki z przestępczością narkotykową ustalili, że na terenie Śródmieścia i Bielan mogą znajdować się magazyny, w których przechowywane są środki odurzające i substancje psychotropowe. Z informacji policjantów wynikało, że w tych miejscach dilerzy zaopatrują się w „towar”, który następnie trafia na warszawski rynek.

W działania zmierzające do zatrzymania osób mających związek z tym procederem  oraz zdobycia dowodów wskazujących na przestępczą działalność zostali zaangażowani policjanci z Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw KSP, Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową KWP w Radomiu oraz  Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny Policji w Warszawie.

W ręce policjantów trafił najpierw 38-letni Marcin R. oraz 32-letni Tomasz M. Następnie w bloku na warszawskim Śródmieściu został zatrzymany Piotr P. 28-latek  wpadł w momencie, kiedy opuszczał mieszkanie, w którym jak wynikało z informacji policjantów, mogą być przechowywane narkotyki. Mężczyzna miał przy sobie torbę, w której znajdowały się narkotyki.

Policjanci podejrzewając, że w mieszkaniu mogło dojść do narkotykowej transakcji  i znajduje się w nim „hurtownik”,  podjęli decyzję o siłowym wejściu do lokalu, aby nie dopuścić do zatarcia jakichkolwiek śladów. Tam został zatrzymany 38-letni Piotr P, poszukiwany listem gończym do odbycia kary 1,5 roku pozbawienia wolności za przestępstwa narkotykowe.
Podczas przeszukania mieszkania policjanci znaleźli narkotyki oraz elektroniczną wagę. Do sprawy zabezpieczono ponad 13 kilogramów amfetaminy, blisko 15  kilogramów marihuany, litr płynnej amfetaminy, kokainę mefedron. Z takiej ilości narkotyków można przygotować blisko 60 tys. porcji handlowych o czarnorynkowej wartości 3 mln. złotych.

Policjanci po zebraniu materiałów w tej sprawie, przekazali je do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Prokurator przedstawił już wszystkim mężczyznom zarzuty za uczestniczenie w obrocie narkotykami w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. 38-letni Piotr P., który odbywał już za przestępstwa narkotykowe karę 7,5 roku pozbawienia wolności, odpowie za ten czyn w warunkach multirecydywy. Wszyscy mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani przez sąd.
 
 

Policja.pl

Wojt
Zastanawiasz się, jak bardzo funkcjonariusze różnych służb, mogą uprzykrzać życie przestępcom? Będziesz zaskoczony, jak daleko już teraz posunęła się policja z Wielkiej Brytanii aby uprzykrzyć życie dilerom narkotyków. Dzisiaj tak robią za granicą a co powiesz, gdy to trafi na Ciebie bądź Twojego znajomego. Polska inwigilacja, to jest nic, przy tym co mogą teraz zrobić zagraniczne służby.
 
 
Technika której użyli nie była bezpośrednio atakiem DDoS, ale jego odpowiednikiem atakującym telefony. Wynik końcowy był taki sam, urządzenia dilerów stały się bezużyteczne. Takie rozwiązanie daje nadzieję na skuteczniejszą walkę z narkotykami.

Według informacji podawanych przez Motherboard, brytyjska policja przetestowała nową taktykę. Jej celem jest zakłócenie przebiegu handlu narkotykami, poprzez zdalne zablokowanie telefonów dilerów. O wykorzystaniu tego rozwiązania poinformowali urzędnicy podczas ostatniej konferencji policyjnej.
Technicznie ta praktyka działa w inny sposób niż atak DDoS, ale efekt jest bardzo podobny, nakazuje operatorom rozłączenie niektórych telefonów. W zeszłym tygodniu, podczas konferencji Society Evidence Policing, urzędnik policji opowiadał serwisowi Motherboard o działaniu tego ataku DDoS.
Korzystanie z takiego rozwiązania jest efektem wprowadzonego niedawno prawa. Dzięki niemu, dostawcy usług telekomunikacyjnych muszą współpracować z policją, w oparciu o nakaz sądowy. Urządzenie może być zidentyfikowane przez numer IMEI, IMSI, identyfikator karty SIM lub przez numer identyfikacyjny systemu Android.
Dostawcy mają obowiązek ograniczenia usług konkretnego urządzenia. Zlecenia te mogą być stosowane, gdy policjanci nie są w stanie ścigać podejrzanego dilera narkotyków. Zamiast tego, spowalniają i utrudniają jego handel narkotykami.
 
 

Tech.WP.pl
 

Wojt
W okolicach Radomia, prężnie działało laboratorium amfetaminy z kompletem 8 linii umożliwiających produkcję amfy. Zatrzymani mężczyźni dostaną zarzuty: produkcji narkotyków, posiadania, amfetaminy i  kokainy, obrotu narkotykami a jeżeli okaże się, iż reszta zatrzymanych substancji, podczas badań wykaże inne rzeczy, dojdą kolejne zarzuty. Sprawa jest rozwojowa, planowane są kolejne zatrzymania.
 
 
Zlikwidowane laboratorium amfetaminy z 8 liniami umożliwiającymi produkcję tego narkotyku, to wynik wytężonych działań policjantów z Centralnego Biura Śledczego Policji z Olsztyna. Dwaj podejrzani zostali zatrzymani podczas transakcji, której przedmiotem było 1,5 kg narkotyku. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga w Warszawie. Policjantów CBŚP podczas działań wsparli funkcjonariusze z BOA KGP, KSP i KWP w Radomiu.

Policjanci z Zarządu w Olsztynie CBŚP pracowali nad sprawa wiele miesięcy. Dzięki temu ustalili miejsce produkcji narkotyku. Pierwsze czynności realizacyjne funkcjonariusze CBŚP przeprowadzili w Warszawie zatrzymując dwóch mężczyzn. Podejrzani wpadli w trakcie transakcji sprzedaży blisko 1,5 kg amfetaminy. Podczas przeszukań ich miejsc zamieszkania zabezpieczono m.in. telefony komórkowe, elektroniczne urządzenia zagłuszające, fałszywe dokumenty tożsamości, pieniądze w łącznej kwocie blisko 80 tysięcy złotych, kokainę oraz płynną amfetaminę.
Wszystko wskazywało na to, że amfetamina, która była przedmiotem transakcji narkotykowej została wyprodukowana w Polsce. Dlatego też policjanci CBŚP musieli ustalić, a następnie zlikwidować linie produkujące substancję psychotropową.

Trop prowadził na teren województwa mazowieckiego. W pomieszczeniu gospodarczym w jednej z niewielkich miejscowości w pobliżu Radomia, funkcjonowało laboratorium amfetaminy wraz z kompletem 8 linii umożliwiających produkcję tego narkotyku. Tam też policjanci zabezpieczyli blisko 200 litrów różnego rodzaju substancji chemicznych, które obecnie poddawane są badaniom w laboratoriach kryminalistycznych.
Zatrzymani mężczyźni usłyszeli zarzuty dotyczące udziału w obrocie znacznymi ilościami substancji psychotropowej w postaci amfetaminy, a następnie postanowieniem Sądu Rejonowego dla Warszawy-Pragi Północ zostali oni aresztowani na 3 miesiące.
Śledztwo prowadzą policjanci z Zarządu w Olsztynie Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga w Warszawie. Policjantów CBŚP w trakcie czynności wspierali funkcjonariusze z BOA KGP oraz z Laboratorium Kryminalistycznego KSP i KWP w Radomiu.
 
 
 
Policja.pl

Wojt
Rodzic doniosł na policje że jego syn znowu się "naćpał", bo sklep który funkcjonariusze zamknęli, tego samego dnia został otwarty i sprzedawał produkty dalej. 
No i jak to tak, czemu Wy tam nie zrobiliście nic, żeby jej syn się nie mógł "naćpać"? 
 
 
 

W sklepie przy ul. Przemysłowej, który został zamknięty przez policję 27 lutego, znowu można dostać dopalacze. Tak twierdzi mieszkaniec poznańskiej dzielnicy Wilda, którego syn miał tam kupić środki odurzające. Policja potwierdza, że plomby założone na drzwiach sklepu zostały zerwane. - Prowadzimy działania sprawdzające ws. ewentualnej sprzedaży dopalaczy - powiedziała podinsp. Iwona Liszczyńska.

W poniedziałek z redakcją "Głosu Wielkopolskiego" skontaktował się mieszkaniec Wildy, który twierdził, że dwa dni po akcji policyjnej i zamknięciu sklepu znów ruszyła tam sprzedaż dopalaczy.
- Gdy tylko policjanci się zwinęli, przyszli, zerwali plomby i sprzedają dopalacze. Syn w niedzielę wrócił naćpany - powiedział.
 
Mężczyzna opowiadał, że jeszcze tego samego dnia osobiście udał się do sklepu przy Przemysłowej. Bez problemu miał kupić tam jeden ze specyfików, by mieć dowód, że sprzedaż dopalaczy jest prowadzona.
 
Policja ponownie sprawdza sklep
Sprawę zgłosił policji. - Sprawdzamy każdą informację, która dotyczy sprzedaży dopalaczy w mieście. W sklepie przy ul. Przemysłowej, wspólnie z sanepidem, prowadzimy obecnie kontrolę. Mogę potwierdzić, że faktycznie ktoś zerwał plomby, które były tam założone - powiedziała polsatnews.pl podinsp. Liszczyńska.
 
 
 
PolsatNews.pl
 

Sklep z dopalaczami został zamknięty przez policję 27 lutego. Zatrzymano wówczas pięć osób, w tym dwie, które miały sprzedawać dopalacze. Policyjna akcja została przeprowadzona wspólnie z inspekcją sanitarną.
Policjanci zamknęli w Poznaniu sklep z dopalaczami. "Był jak bunkier"
mr/2018-02-28, 17:43
Pięć osób zatrzymali poznańscy policjanci w miejscu, w którym miały być sprzedawane dopalacze. Lokal został zamknięty, zabezpieczone substancje zostały przekazane do badań laboratoryjnych.
Mł. asp. Patrycja Banaszak z biura prasowego policji podała w środę, że by dostać się do sklepu, funkcjonariusze musieli użyć siły. Policjanci zatrzymali pięć osób, w tym dwie, które miały sprzedawać dopalacze. Policyjna akcja została przeprowadzona wspólnie z inspekcją sanitarną.
 
- Sklep został zamieniony niemal na bunkier. Ponieważ nikt nie otwierał drzwi na wezwanie, podjęto decyzję o siłowym wejściu do środka. Wewnątrz zatrzymano dwóch mężczyzn, którzy mieli zajmować się sprzedażą dopalaczy. Jeden z nich posiadał przy sobie niewielką ilość amfetaminy. Usłyszał już zarzut posiadania środków odurzających - podała Patrycja Banaszak.
 
Zatrzymani klienci sklepu
Poza nimi policjanci zatrzymali jeszcze dwie osoby - klientów sklepu.
- Do wyjaśnienia została również zatrzymana osoba, która była zainteresowana zakupem dopalaczy - dodała Banaszak.
 
Zabezpieczone podczas przeszukań substancje zostaną poddane szczegółowym badaniom. Jeżeli badania potwierdzą, że są to środki odurzające, osoby, które je sprzedawały, mogą trafić do więzienia na trzy lata.
 
 
 

PolsatNews.pl
 

 

×