Skocz do zawartości

NEWSY

Aktualności z całego świata!

Wojt
Mieszkaniec Jarosławia "baronem dopalaczy"("baron"-został opisany aż w 6 portalach), tak żartobliwie należy opisać zatrzymanie 24 letniego mężczyzny. W trakcie przeszukania, funkcjonariusze zabezpieczyli "ogromne" ilości dopalaczy - dokładnie kilkadziesiąt woreczków z dopalaczami, jak również nieznaną nikomu sproszkowaną białą substancję. Tutaj kolejnym sukcesem było zabezpieczenie, jako dowód w sprawie 170 gramów marihuany - już jako narkotyków zbadanych testerem aby mieć pewność co do zatrzymanego produktu. Zatrzymanemu grozi do 10 lat pozbawienia wolności. 
 
Śledczy zabezpieczyli samochód 24-latka i także zastosowali poręczenie majątkowe na łączną kwotę 16,5 tys. złotych. Młodemu mężczyźnie grozi teraz do 10 lat więzienia.

Kilka dni temu policjanci w ramach śledztwa pod nadzorem prokuratury przeszukali mieszkania i zabudowania gospodarcze w Jarosławiu. Szukano środków odurzających należących do 24-latka. Domysły funkcjonariuszy potwierdziły się:
- Podczas przeszukania w domu mężczyzny, został zabezpieczony susz konopi indyjskich, sproszkowana biała substancja, a także kilkadziesiąt woreczków z dopalaczami. Policyjny tester potwierdził, że ponad 170 gramów suszu to marihuana.
Powołany w sprawie biegły określi skład pozostałych ujawnionych substancji - informuje KPP Jarosław.
24-latek usłyszał już stosowne zarzuty. Zastosowano zabezpieczenie majątkowe na pojazd w kwocie 10 tysięcy złotych, policyjny dozór, a także 6,5 tysiąca złotych poręczenia majątkowego.
Za posiadanie środków odurzających w znacznej ilości grozi do 10 lat więzienia.
 
 
Rzeszow.Eska.pl

Wojt
Ogromna akcja funkcjonariuszy CBŚP na terenie Polski, Holandii i Niemiec. Według śledczych zabezpieczono prekursory do produkcji amfetaminy i mdma. Podczas przeszukania w Polsce zabezpieczono 4kg amfetaminy i 17,5 tysiąca litrów substancji wykorzystywanych do produkcji syntetycznych narkotyków. Na poczet przyszłych kar funkcjonariusze zabezpieczyli mienie warte pół miliona złotych. 


CBŚP, we współpracy z policją niemiecką i holenderską, zlikwidowały pięć laboratoriów do produkcji środków psychotropowych oraz kilka magazynów. Zatrzymano 14 osób podejrzanych m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i produkcję środków psychotropowych.
Jak poinformowała rzecznik Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz podczas działań przeprowadzonych w Polsce, Holandii i Niemczech zabezpieczono setki kilogramów narkotyków i środków chemicznych do ich produkcji.
Według śledczych z zabezpieczonych podczas tej operacji substancji można by wyprodukować nawet kilkanaście ton narkotyków.
Na trop przestępczej grupy narkotykowej działającej na terenie Polski, Holandii i Niemiec wpadli policjanci z Zarządu CBŚP w Gorzowie Wlkp. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa z tego miasta.
Ustalono, że członkowie grupy zajmowali się m.in. przewozem z Polski do Holandii substancji wykorzystywanych do produkcji narkotyków syntetycznych w postaci amfetaminy czy MDMA, a także mogli organizować nielegalne laboratoria do produkcji tychże narkotyków.
Na podstawie zgromadzonych informacji w przeciągu dwóch dni, na terenie trzech państw przeprowadzono działania przeciwko tej grupie przestępczej.
W Polsce, w woj. wielkopolskim policjanci zatrzymali siedem osób. Jednemu z zatrzymanych przedstawiono zarzut związany z kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą. Pozostałym osobom grozi odpowiedzialność za udział w tej grupie.
Zatrzymani usłyszeli także zarzuty dotyczące produkcji substancji psychotropowych w związku z wewnątrzwspólnotowym obrotem środkami chemicznymi służącymi do produkcji narkotyków. Decyzją gorzowskiego sądu rejonowego zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące; na poczet przyszłych kar zabezpieczono mienie warte ponad pół mln zł.
Podczas działań w naszym kraju funkcjonariusze CBŚP u jednego z zatrzymanych zabezpieczyli 4 kg amfetaminy, a w firmie produkującej odczynniki chemiczne 17,5 tys. litrów substancji wykorzystywanych w procesie produkcji narkotyków syntetycznych.
W Holandii zlikwidowano laboratoria i miejsce magazynowania odczynników do produkcji narkotyków syntetycznych. W działaniach wzięło udział ok. 200 policjantów, którzy przeprowadzili czynności w 13 miejscach, zatrzymali i aresztowali siedem osób, zlikwidowali 4 laboratoria (MDMA, metamfetaminy, BMK), w tym jedno mobilne.
Ponadto znaleziono miejsca składowania wielu ton odczynników chemicznych do produkcji narkotyków. Substancje te były zarówno w magazynach, jak też w laboratoriach; zabezpieczono dużo sprzętu niezbędnego do uruchomienia kolejnych laboratoriów.
Jak przekazała rzecznik CBŚP, łącznie podczas kwietniowych działań w Holandii zabezpieczono 105 kg MDMA, 57 litrów amfetaminy w płynie, 1000 litrów prekursora BMK, 30 litrów prekursora PMK. W ręce policjantów wpadło ponad 67 ton różnych odczynników chemicznych służących do produkcji narkotyków syntetycznych.
Według szacunków śledczych z takiej ilości zabezpieczonych substancji można by wyprodukować nawet kilkanaście ton narkotyków. Policja zabezpieczyła też cztery sztuki broni palnej, 50 sztuk amunicji, dwa kradzione pojazdy ciężarowe oraz osiem motocykli.
Na podstawie wcześniej przekazanych informacji stronie holenderskiej, w marcu br. tamtejsi policjanci zlikwidowali laboratorium MDMA i zabezpieczyli 125 kg MDMA i 46 litrów oleju safrolowego oraz odczynniki chemiczne służące do produkcji narkotyków. Wówczas zatrzymano jedną osobę.
Z kolei policjanci z Niemiec, współdziałając z policją polską i holenderską przeprowadzili działania, podczas których znaleźli 7,4 tys. litrów odczynników chemicznych o podobnym składzie do tych znalezionych w Holandii i Polsce. Według śledczych substancje te mogłyby być wykorzystane do produkcji narkotyków syntetycznych i nie wykluczone, że trafiły do Niemiec z Polski.
 
 
Niezalezna.pl/224229-akcja-cbsp-przeciwko-dilerom
 
 

Wojt
Blisko 9 ton kokainy, zarekwirowały służby mundurowe na statku płynącym z Kolumbii. Wartość zabezpieczonego narkotyku, wynosi blisko 2 miliardy polskich złotych. jest to kolejne tak duże zatrzymanie kokainy przez ostatnie pół roku. przypomnijmy, że w grudniu przejęto prawie 6 ton kokainy, co było największym udaremnieniem przemytu w ciągu ostatnich 18 lat.
 
 
Na statkach z Kolumbii przejęto 8,7 tony kokainy ukrytej w trzech kontenerach z bananami – poinformowało hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. To największa ilość przechwyconego narkotyku, zanotowana dotychczas w Hiszpanii.

– Operacja miała miejsce w niedzielę w porcie w Algeciras na południu kraju – podał resort spraw wewnętrznych.
W związku ze sprawą zatrzymano co najmniej pięć osób – w Algeciras i Maladze oraz we francuskim Lyonie.
Według hiszpańskich mediów 8,7 tony jest rekordową partią, również jeśli chodzi o narkotyk znaleziony w kontenerze na statku w Europie. Wartość przechwyconej kokainy szacuje się na rynku europejskim na 470 mln euro.
Przy okazji tej operacji przypomina się o przejęciu w grudniu 2017 roku 5,8 tony kokainy, co było wówczas największą od 18 lat w Hiszpanii skonfiskowaną partią narkotyku.
 
 
TVP.info
 

Wojt
Kolejny już artykuł, opisujący śmierć 3 dorosłych mężczyzn, po zażyciu dopalacza jak na tą chwile o nie znanym nikomu składzie. Przypuszcza się, iż to śmiertelne żniwo zbiera, któryś z opioidów. Na obecną chwile, nie jest znana dokładna substancja z nazwy. Jedna osoba która przeżyła tą feralna imprezę, jest w kiepskim stanie psychicznym, co nie pozwala na złożenie przez nią zeznań.
 
 
Na ciele nie mieli żadnych obrażeń, a jednak nie żyli. Pomoc przyszła za późno. I wcale nie chodzi o ulatniający się czad, a dopalacz, który zbiera śmiertelne żniwo
Ponad dwa miesiące temu ciała trzech mężczyzn znaleziono w domu w Kwiatkowicach pod Gorzowem. Czwarty z mężczyzn do tej pory walczy o życie. Przeżył, bo najprawdopodobniej był najmłodszy i najsilniejszy. Ma 29 lat. Jego koledzy, 35-latek i dwóch 40-latków, umarli zastygając w śmiertelnym paraliżu. Razem świętowali urodziny.
Czad, a może zabójstwo?
Na ciele mężczyzn nie było żadnych ran, zadrapań ani siniaków. Początkowo śledczy przypuszczali, że powodem zbiorowej śmierci może być ulatniający się czad. Tę wersję szybko jednak wykluczyli strażacy.
Dopiero sekcja zwłok i analiza toksykologiczna dały rozwiązanie zagadki i powód śmierci. We krwi mężczyzn znaleziono dopalacz. Środek daje duże stany euforii, działa znieczulająco, ale... – Skutkiem ubocznym jego zażycia jest porażenie ośrodka układu oddechowego – mówi Roman Witkowski, rzecznik gorzowskiej prokuratury. A to mogło spowodować niewydolność krążeniowo-oddechową i śmierć.
Kto mężczyznom dostarczył narkotyki? Tego śledczy na razie nie mogą ustalić, bo jedyna z ofiar dopalaczy, która przeżyła, nadal nie może zostać przesłuchana, ze względu na zły stan zdrowia.
Dopalacz, można go nabyć w wersji płynnej lub tabletki, zbiera już śmiertelne żniwo za oceanem. W USA po jego zażyciu zmarło kilkadziesiąt osób. W męczarniach. Narkotyk powoduje paraliż i przestajemy oddychać.
 
 
Zielonagora.wyborcza.pl

Wojt
Policjanci pracujący, przy jednej z największych spraw, związanej produkcja amfetaminy na całą Polske i wprowadzeniem na rynek przez pośredników 500kg amfetaminy, wkroczyli do mieszkań i melin by zatrzymać 23 osoby odpowiedzialne za handel tym narkotykiem. W akcji brało udział ponad 100 funkcjonariuszy. Najważniejszy podejrzany będący odpowiedzialnym za produkcje narkotyków Jacek D., jest od lat dobrze znany policji - opisywany jako świetny organizator i wyjątkowo ostrożna postać. Zaopatrywał grupy przestępcze z całej Polski, po rozbiciu gangu Ożarowskiego i Mokotowskiego działał w "cieniu", nie rzucając się w oczy.
 
Nawet pół tony amfetaminy mogli sprzedać gangsterzy zaopatrujący się w towar u Jacka D., jednego z największych producentów tego narkotyku w centralnej Polsce. Podczas obławy na członków jego gangu oraz klientów zatrzymano w ostatnich dniach 23 osoby. Kolejnych 10 osób, w tym sam herszt, zostało doprowadzonych z aresztów i więzień. Jeden z przestępców został zabrany przez policjantów wprost z sali sądowej, gdzie toczył się jego proces o przestępstwa sprzed wielu lat.
Jedną z największych obław na gangsterów w tym roku zorganizowali funkcjonariusze kieleckiego CBŚP oraz wydziału do walki z przestępczością narkotykową Komendy Stołecznej Policji, którzy wchodzą w skład specgrupy powołanej przez szefostwo policji. Wspierali ich koledzy z zarządów CBŚP z Łodzi, Lublina, Radomia, Olsztyna, Warszawy i Krakowa. 
W sumie, ponad 100 policjantów. W połowie ubiegłego tygodnia funkcjonariusze wkroczyli do kilkudziesięciu mieszkań i melin w Warszawie oraz na Mazowszu, Lubelszczyźnie i w Łódzkiem. Podczas akcji zatrzymano 23 osoby, a kolejne 10 zostało doprowadzonych do prokuratury z aresztów i zakładów karnych. 
Śledczy przekonują, że policjanci byli wyjątkowo zdeterminowani. Jeden z tzw. figurantów sprawy – Dawid B. uniknął zatrzymania podczas głównego uderzenia. Mężczyzna ukrywał się i regularnie zmieniał kryjówki. Funkcjonariusze CBŚP nie dali za wygraną. Ustalili się, że podejrzany ma stawić się w jednym z warszawskich sądów rejonowych.
Szok na sali rozpraw 
– Rozprawa rozpoczęła się o godz. 10, a już kwadrans później do sali wkroczyli funkcjonariusze. Spojrzeli na ławę oskarżonych i powiedzieli, że Dawid B. jest zatrzymany w związku z podejrzeniem o handel narkotykami. Wszyscy byli zaskoczeni, a nasz figurant w totalnym szoku. Myślał, że nikt nie będzie go szukał w sądzie – opowiada jeden z uczestników akcji. 
Nowe zarzuty usłyszał Jacek D., który jest już podejrzany o produkcję amfetaminy i marihuany. Teraz usłyszał zarzuty udziału w obrocie kilkuset kilogramami narkotyków. 
Wszyscy zatrzymani usłyszeli w mazowieckim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zarzuty związane z wprowadzaniem do obrotu substancji odurzających i psychotropowych. 24 podejrzanych trafiło do aresztów. Zabezpieczono także na poczet przyszłych kar 54 tys. euro i ponad 60 tys. zł w gotówce.
Chemiczne imperium 
Na trop grupy trafili przed ponad rokiem policjanci kieleckiego CBŚP. Z ich ustaleń wynikało, że na terenie centralnej i wschodniej Polski gangsterzy z Mazowsza uruchomili kilka fabryk narkotyków, w których zaopatrują się gangi z całego kraju. W lipcu 2017 roku mundurowi odkryli trzy laboratoria amfetaminy i pięć plantacji marihuany. 
Jedna z fabryczek syntetycznego narkotyku działała w ziemiance w okolicach Sochaczewa. Biegli ustalili, że wyprodukowano tam co najmniej 500 kg amfetaminy. Z racji nietypowego miejsca wytwarzania narkotyków, funkcjonariusze nazwali jej właścicieli „partyzantami”. 
Podczas lipcowej obławy zatrzymano Jacka D. i sześć innych osób. Przejęto także prawie 8 kg amfetaminy, 8 l płynnej amfetaminy, prawie 200 g kokainy, 149 sztuk tabletek ekstazy i substancje chemiczne służące do produkcji amfetaminy oraz 484 krzewy konopi indyjskich i 12,5 kg marihuany. 
 
Policjanci zabezpieczyli także 234 tys. zł w gotówce, samochody oraz wartościowe przedmioty, m.in. biżuterię i zegarki.
Człowiek z cienia 
Główny podejrzany w tej sprawie, Jacek D., to jedna z barwniejszych postaci stołecznego półświatka ostatniej dekady. Po akcji w lipcu 2017 roku prokuratorzy i policjanci prosili, aby nie ujawniać jego personaliów, bo mogłoby to wypłoszyć osoby, które kupowały od niego narkotyki. 
– To bardzo ostrożny człowiek i świetny organizator. Po rozbiciu takich gangów, jak ożarowski czy mokotowski lub grupy „Szkatuły”, działał w cieniu i stworzył niezależną grupę, która zaopatrywała w narkotyki inne gangi z całej Polski. Koordynował pracę kilku laboratoriów i plantacji marihuany, inwestując w produkcję, a później sprzedając „urobek” – ujawnia jeden ze śledczych. 
Jacek D. od lat wymykał się organom ścigania, choć wielokrotnie był zatrzymywany podczas akcji antynarkotykowych. Bardzo szybko opuszczał areszt, bo zazwyczaj udawało mu się wykpić niezbyt poważnymi zarzutami. Przed 2017 rokiem wpadł tylko raz – w 2013 roku podczas obławy na handlarzy narkotykami powiązanymi z gangiem ożarowskim. Jego kompani nie wiedzieli wówczas, że co najmniej od roku sam produkuje narkotyki i dystrybuuje je przez swoich kompanów. 
 
 
 

tvp.info/36943249/oblawa-na-dilerow-jeden-z-gangsterow-ukryl-sie-w-sadzie
 
 
 
 
 

Wojt
Zatrucie to coraz częstszy sygnał, że ludzie nie uważają na siebie, często też wydaje im się, że "niema takiej mocnej wódki, której nie da się wypić" po czym duszą się "po łyku spirytusu". Nie edukują się sami, nie przemawia do nich głoś rozsądku innych. Dokąd zmierza dzisiejsza młodzież?
 
 
W Illinois już co najmniej trzy osoby zmarły a około 120 trafiło do szpitali w wyniku wewnętrznego krwotoku po zażyciu syntetycznej marihuany, znanej m.in. jako K2, Spice i fake weed. Mimo kampanii edukacyjnej w mediach liczba ofiar dopalacza rośnie. Używających nie przerażają relacje o krwawiących oczach, uszach, dziąsłach, o kasłaniu krwią i krwi w moczu. Jak mówi nam Ala Hołyk, terapeutka uzależnień z chicagowskiego Haymarket Center, głód narkotyku zagłusza rozsądek i strach przed drastycznymi konsekwencjami użycia.
Pułapka nałogu
Uzależnienie jest ciężką chorobą o komponentach psychologicznych i fizjologicznych. W trakcie używanie nie tylko dochodzi do uzależnienia od psychicznych efektów narkotyku. Psychoaktywna substancja zmienia też procesy metaboliczne i uzależnia cały organizm. – Zaczynamy używać z różnych powodów: żeby uśmierzyć dyskomfort psychiczny lub ból fizyczny, albo by przeżyć high, odurzenie, euforię. Niepostrzeżenie znajdujemy się w pułapce nałogu i okazuje się, że musimy używać narkotyku, bo objawy odstawienia i głodu są fizycznie tak przykre, że nie możemy funkcjonować – wyjaśnia terapeutka.
Wśród pacjentów Ali Hołyk używających syntetycznej marihuany są kobiety i mężczyźni w średnim wieku. – Są to osoby od dawna zmagające się z uzależnieniami, które zażywają różne substancje i które zdiagnozowano nie tylko z uzależnieniem, ale również z chorobą psychiczną – podkreśla Hołyk, która w Haymarket Center pełni funkcję zastępcy dyrektora ds. klinicznych.
Ćpają młodsi i starsi
W świetle statystyk Departamentu Zdrowia Publicznego Illinois (IDPH) osoby wieku od 25 do 34 lat stanowią najliczniejszą grupę, bo 43 proc., pacjentów hospitalizowanych z krwotokiem po zażyciu syntetycznej marihuany. Na drugim miejscu plasuje się grupa wiekowa 35-44 lat z wynikiem 26 proc. i na trzecim miejscu, 23 proc., grupa wiekowa 15-24 lata i osoby powyżej 45 roku życia – 21 proc. (W przypadku pozostałych hospitalizowanych brakuje informacji odnośnie wieku).
Statystyki IDPH pokazują też, że najwięcej ofiar syntetycznej marihuany odnotowano w centralnym Illinois, w powiecie Tazewell – 39 oraz w Chicago i w powiecie Peoria – po 30 przypadków. W powiecie Cook poza granicami miasta Chicago do szpitali trafiło 8 osób, a w powiatach DuPage, Fulton, Kane, Kankakee, Mason, McLean, Will i Woodford zarejestrowano od jednego do dwóch przypadków.
Stanowa służba zdrowia poinformowała, że dwie ofiary śmiertelne to mężczyźni w wieku dwudziestu kilku lat, a trzeci zmarły miał ponad 40 lat. Już około 120 osób zostało hospitalizowanych w Illinois z objawami odkrztuszania krwi, krwawiących oczu, uszu i dziąseł oraz krwi w moczu. U większości testy wykazały obecność w krwi substancji pn. brodifacoum, zabójczego antykoagulantu zwykle występującego w trutce na szczury.
Jak stwierdził dyrektor IDPH, dr Nirav D. Shah w Illinois codziennie przybywa ofiar narkotyku. – Syntetyczne kanabinoidy są bardzo niebezpieczne. Nie podlegają żadnej kontroli i dlatego nie wiemy, jakie konkretnie chemikalia zawierają. Władze bardzo starają się, aby wyeliminować owe substancje ze sprzedaży, ale zawsze należy liczyć się z tym, że gdzieś się one pojawią. Dlatego apelujemy, żeby nikt nie dał się skusić i nie używał syntetycznych kanabinoidów – wskazał dr Shah.
K2, Spice, Black Mamba, Bombay Blue, Genie, Zohai i fake weed
To nazwy „rynkowe” syntetycznych kanabinoidów. Jak informuje IDPH są one psychoaktywnymi substancjami wyprodukowanymi przez człowieka, które zwykle są nasprejowane na susz roślinny, by można je było palić w skrętach lub przy pomocy różnych akcesoriów. Mogą też występować jako płyn do e-papierosów lub innych urządzeń. Często reklamowane są jako aromatyczne zioła lub kadzidła stosowane w celach rekreacyjnych ,o działaniu takim jak marihuana i bezpieczne dla zażywającego. Ale bezpieczne nie są, a ich działanie może być nieprzewidywalne, szkodliwe, a nawet zagrażające życiu, o czym świadczy seria ostatnich zatruć. Władze informują, że tani narkotyk, choć nielegalny w Illinois, jest ogólnie dostępny, m.in. w niektórych dzielnicowych sklepach spożywczych, na stacjach benzynowych oraz w sprzedaży internetowej.
Władze ścigają dilerów
Na początku kwietnia służby federalne zlikwidowały jeden z wielu punktów sprzedaży syntetycznej marihuany z trutką na szczury. Aresztowały trzech podejrzanych o handel dopalaczami: 48-letniego Fouada Masouda, 44-letniego Jamila Jada Allaha i 44-letniego Adila Mohammeda. Handlarze wpadli w pułapkę po tym, jak tajny agent federalny kupił narkotyki w prowadzonym przez nich sklepie King Mini Mart w rejonie 1300 South Kedzie Ave. w dzielnicy Lawndale na południu miasta. Podejrzani usłyszeli formalne zarzuty w sądzie federalnym w Chicago. Każdemu z nich grozi do 20 lat pozbawienia wolności. Śledczy federalni poinformowali, że podejrzani codziennie sprzedawali w sklepie od 50 do 60 jednorazowych porcji narkotyku. Federalne i lokalne organy ścigania kontynuują akcję ścigania dilerów niebezpiecznej substancji w celu wyeliminowania jej ze sprzedaży.
Popularne dopalacze
Syntetyczna marihuana jest znanym i popularnym dopalaczem również w Polsce i w Europie. Tak jak większość dopalaczy, sprzedawana jest pod postacią suszu roślinnego. W wielu krajach występuje pod różnymi nazwami, m.in.: Spice, K2, Yucatan Fire, Scooby Snax. W lipcu 2015 roku był przyczyną fali zatruć w Polsce dopalacz pn. Mocarz.
Zdaniem Ali Hołyk normalnie myślący ludzie w ogóle nie dotykają dopalaczy, a sięgają po nie tylko osoby mocno uzależnione. – Przymus brania narkotyków można zrozumieć tylko przez pryzmat choroby uzależnieniowej. Racjonalny, zdrowo myślący człowiek nie może zrozumieć, jak można zażywać tak bardzo niebezpieczne substancje, narażając się na utratę zdrowia i życia. I to pokazuje najlepiej, czym jest uzależnienie. To mechanizm, którego nieuzależniony nie jest w stanie zrozumieć – podkreśla Hołyk.
Gdzie po pomoc
Masz problem z uzależnieniem? Jest wiele instytucji, które mogą ci pomóc. M.in. pomoc oferuje Haymarket Center w Chicago: www.hcenter.org, Zrzeszenie Polsko-Amerykańskie (Polish American Association): www.polish.org, (773) 282 8206, a na przedmieściach LEAD Prevention Coalition: www.leadingefforts.org/lead/. Dodatkowo więcej informacji na temat epidemii zatruć syntetyczną marihuaną można znaleźć w witrynie stanowej służby zdrowia: www.dph.illinois.gov.
 
 
http://dziennikzwiazkowy.com/chicago/386348/

Wojt
Trzej mężczyźni w wynajmowanym mieszkaniu w Lublinie prowadzili przestępczą działalność. W trakcie przeszukania lokalu, funkcjonariusze zabezpieczyli 25 kilogramów różnego substancji bliżej nie opisanych. Policjanci prowadzący czynności zabezpieczyli 80 przesyłek gotowych do wysłania.  Decyzją sądu wszyscy trzej podejrzani zostali aresztowani.
 
 
 
Ponad 25 kg substancji psychoaktywnych powszechnie zwanych dopalaczami, w tym blisko 2500 tabletek ekstazy oraz ponad 150 g marihuany odnaleźli i zabezpieczyli policjanci w jednym z mieszkań na Czubach w Lublinie. Zarzuty usłyszało trzech mężczyzn w wieku od 26 do 42 lat. Decyzją sądu zostali tymczasowo aresztowani. Grozić im może do 10 lat pozbawienia wolności.
Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową KMP w Lublinie wspierani przez mundurowych z Wydziału dw. z Cyberprzestępczością weszli do jednego z mieszkań w dzielnicy Czuby.  Policjanci zastali tam mężczyzn, którzy nie spodziewając się wizyty funkcjonariuszy właśnie przygotowywali nielegalny towar do wysyłki.  Kilkanaście minut później w mieszkaniu pojawił się  42 latek odpowiedzialny  m.in. za nadawanie przesyłek pocztowych.

Podczas przeszukania mieszkania odnaleźliśmy i zabezpieczyliśmy ponad 25 kg substancji psychoaktywnych zwanych powszechnie dopalaczami, w tym blisko 2500 tabletek ekstazy oraz ponad 150 g marihuany.

W mieszkaniu odnaleźliśmy ponadto młynki, wagi laboratoryjne oraz foliowe woreczki, a także prawie 80 przesyłek gotowych do wysłania. 
Jak ustalili policjanci mężczyźni w wynajmowanym mieszkaniu prowadzili przestępczą działalność. Od ubiegłego roku działając wspólnie, w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, wprowadzali do obrotu szkodliwe dla zdrowia substancje psychoaktywne.

Towar zamawiany był za pośrednictwem jednej ze stron internetowych, później paczkowany i wysyłany. Szacujemy na tą chwilę jak wielka mogła być skala tego procederu. Osoby zamawiające towar pochodziły z terenu całej Polski.
Wczoraj podejrzani w wieku od 26 do 42 lat usłyszeli zarzuty. Dotyczą one wprowadzenia do obrotu środków chemicznych mogących stworzyć zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób oraz posiadania znacznych ilości marihuany i tabletek estasy.
Czyn ten zagrożony jest karą do 10 lat pozbawienia wolności. Wczoraj decyzją sądu wszyscy podejrzani zostali tymczasowo aresztowani.
 

Policja.gov.pl

Wojt
W lokalu policjanci zatrzymali 21-latka oraz znaleźli prawie 150 opakowań z dopalaczami o wartości blisko 5 tysięcy złotych. Zabezpieczono również ponad 2 tysiące złotych w gotówce.
 
 
 
 
Bytomscy policjanci zlikwidowali sklep z dopalaczami przy ul. Świętochłowickiej. Stróże prawa przejęli blisko 150 opakowań oraz ponad 2 tys. zł w gotówce. Ich wartość oszacowano na prawie 5 tysięcy złotych. W ręce policjantów wpadł 21-letni chorzowianin.

Policjanci z bytomskiej komendy zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej oraz kryminalni z komisariatu przy ulicy Rostka zdobyli informacje o dopalaczach, które miały być sprzedawane w bytomskim sklepie.

Znajdował się on w jednym z lokali, przy ulicy Świętochłowickiej w dzielnicy Łagiewniki. Obserwacja tego miejsca utwierdziła stróżów prawa, że mają do czynienia z nielegalnym procederem.

W lokalu policjanci zatrzymali 21-latka oraz znaleźli prawie 150 opakowań z dopalaczami o wartości blisko 5 tysięcy złotych.

Zabezpieczono również ponad 2 tysiące złotych w gotówce. Okazało się, że lokal był wynajmowany, a jego użytkownicy handlowali w nim dopalaczami.

Teraz biegli wypowiedzą się czy substancje zawarte w tych środkach są zakazane. Od wyników analizy będzie zależało dalsze postępowanie w tej sprawie.
Zatrzymanemu chorzowianinowi może grozić nawet do 10 lat więzienia.
 
 
Slaska.Policja.gov.pl

Wojt
Uderzenie policji w Polskich dostawców marihuany w Irlandii. Funkcjonariusze zabezpieczyli ogromne ilości suszu gotowego do dalszej sprzedaży. Śledczy oceniają, że zarekwirowane narkotyki sa warte ponad 1,6 milionów euro.
 
 

Współpraca służb polskich i irlandzkich przyniosła kolejne wymierne efekty. Tym razem policjanci z CBŚP ustalili, że na terenie Irlandii, dwóch Polaków zajmuje się przestępczością narkotykową. Tę informację przekazali Policji irlandzkiej, która zatrzymała dwóch podejrzanych o udział w obrocie hurtowymi ilościami narkotyków oraz zabezpieczyła 78 kg marihuany, wartej 1,6 miliona euro. Działania były koordynowane przez Europol.

Wszystko zaczęło się, gdy policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji dotarli do informacji, z której wynikało że dwóch Polaków przebywających na stałe w Irlandii łamie prawo handlując tami narkotykami. Zebrane dane polscy funkcjonariusze, poprzez oficera łącznikowego CBŚP przy Europol-u, przekazali policjantom z irlandzkiego Krajowego Biura do Walki z Narkotykami i Przestępczością Zorganizowaną (Garda National Drugs & Organised Crime Bureau). 

W miejscowości Carlow w wynajętym domu policjanci zlikwidowali magazyn narkotykowy. Podczas przeszukania domu, mieszkania oraz pojazdów użytkowanych przez podejrzanych, funkcjonariusze zabezpieczyli łącznie 78 kg marihuany oraz pieniądze w kwocie 21 tys. euro.
Wartość zabezpieczonych podczas akcji w Irlandii narkotyków szacowana jest na 1,6 miliona euro.

Irlandzcy policjanci zatrzymali Mariusza S. (38 lat) oraz Tomasza W. (39 lat).Obydwaj zatrzymani mężczyźni zostali aresztowani przez tamtejszy sąd.
Za posiadanie i obrót dużą ilością narkotyków na terenie Irlandii grozić może kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Dodatkowo jeden z mężczyzn na terenie Polski poszukiwany był listem gończym przez Sąd Rejonowy w Zamościu.
 
 
Policja.pl

Wojt
W czasie gdy funkcjonariusze forsowali drzwi wejściowe do lokalu gdzie miał odbywać się handel dopalaczami, właściciel sklepu starał się spalić produkty kolekcjonerskie w piecu, niestety nie wszystkie opakowania się spaliły całkowicie. Pomimo to sklep został zamknięty.
 
 
 
Katowicka policja wraz z sanepidem zamknęły otwarty kilkanaście dni temu sklep, w którym sprzedawano dopalacze. Jego właściciel przed wpuszczeniem mundurowych wrzucił nielegalnych towar do pieca. - Niewiele mu to dało, naszym ludziom udało się ugasić ogień - podkreśla rzecznik komendy.

Kilkanaście dni temu przy ulicy Markiefki w Katowicach otworzył się sklep, w którym – zdaniem policji – można było kupić dopalacze.
Nie miał żadnego szyldu, na witrynie były opuszczone rolety, a przed wejściem zamontowano kamerę monitoringu.
To właściciel sklepu decydował o tym, kogo wpuścić do środka.
W czwartek do lokalu wkroczyli oficerowie z wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej komendy w Katowicach, policyjni wywiadowcy oraz pracownicy sanepidu.
Zanim udało się im sforsować drzwi, właściciel sklepu wrzucił do pieca cały posiadany towar.
 
 
Katowice.wyborcza.pl
 
 
Kolejny sklep z dopalaczami zlikwidowany

Katowiccy policjanci z wydziału antynarkotykowego cały czas sprawdzają i weryfikują informacje o miejscach, gdzie mogą być sprzedawane tzw. dopalacze. Wspólnie z pracownikami sanepidu skontrolowali oni sklep przy ulicy Markiefki w Katowicach. W piecu znaleźli nadpalone opakowania z dopalaczami, które zostały zabezpieczone przez pracowników sanepidu. Substancje te zostaną poddane szczegółowej analizie laboratoryjnej. Od jej wyników będzie zależało dalsze postępowanie w tej sprawie.
Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Katowicach cały czas skrupulatnie weryfikują i sprawdzają informacje o miejscach, gdzie rozprowadzane są dopalacze.
Mundurowi uzyskali informację, że takie środki mogą być sprzedawane w jednym z lokali na ulicy Markiefki.

Antynarkotykowi, wspólnie z wywiadowcami i pracownikami sanepidu, natychmiast po uzyskaniu tej informacji wkroczyli do akcji i przeprowadzili tam kontrolę. Gdy weszli do środka sklepu, w piecu odnaleźli nadpalone opakowania z dopalaczami. Pracownicy sanepidu zabezpieczyli te środki. Przejęte specyfiki zostaną poddane analizie w laboratorium, celem określenia dokładnego składu tych substancji.
Od wyników analizy będzie zależało dalsze postępowanie w tej sprawie. Sklep funkcjonował zaledwie kilkanaście dni i dzięki szybkiej akcji policjantów i pracowników sanepidu już został zlikwidowany.
 
 
Katowice.Ślaska.policja.gov.pl

×