NEWSY

Aktualności z całego świata!

Wojt
W wyniku przeszukania lokalu sklep z dopalaczami policjanci zabezpieczyli ponad pół tysiąca sztuk dopalaczy oraz ponad 23 tysiące złotych. Policjanci wraz z prokuraturą wnioskują o tymczasowe aresztowanie 20-latka.
 
 
 
Policjanci zatrzymali 20-letniego mieszkańca Olsztyna podejrzanego o handel dopalaczami. W wyniku przeszukania pomieszczeń, w których funkcjonował sklep oraz mieszkania, funkcjonariusze zabezpieczyli ponad pół tysiąca sztuk dopalaczy, marihuanę oraz ponad 23 tysiące złotych. Funkcjonariusze wraz z prokuraturą wnioskują o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności. Również katowiccy policjanci z wydziału antynarkotykowego, wspólnie z pracownikami sanepidu oraz funkcjonariuszami Śląskiego Urzędu Celno- Skarbowego skontrolowali miejsca, gdzie mogą być sprzedawane tzw. dopalacze. Podczas działań przejęli oni w dwóch sklepach ponad pół tysiąca opakowań substancji psychoaktywnych.
Wczoraj około godziny 8.30 w jednym z lokali  przy ul. Jagiellońskiej policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie zatrzymali 20-letniego mieszkańca Olsztyna. Mężczyzna podejrzany jest o handel dopalaczami. Na miejscu w działaniach brali udział również pracownicy sanepidu i funkcjonariusze krajowej administracji skarbowej. Wszystkie czynności wykonywane były pod nadzorem prokuratora.

W wyniku przeszukania lokalu w którym funkcjonował sklep z dopalaczami policjanci zabezpieczyli ponad pół tysiąca sztuk dopalaczy oraz ponad 23 tysiące złotych.  Gotówka trafi na poczet poręczenia majątkowego i przyszłej kary. Policjanci zabezpieczyli również przedmiot przypominający broń. Kryminalni pojechali również do mieszkania, które wynajmuje podejrzany. W przeszukaniach brał udział przewodnik z psem tropiącym z Zakładu Karnego w Barczewie. To jego czujny nos wskazał miejsce, gdzie schowane był narkotyki. Policjanci zabezpieczyli blisko 20 działek dilerskich marihuany.

Postępowanie w tej sprawie prowadzone było od kilku miesięcy. Policjanci zwalczający przestępczość narkotykową z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie prowadzili intensywne czynności, dzięki którym zebrali materiał dowodowy, który pozwolił na zatrzymanie 20-latka.

Dziś młody mieszkaniec Olsztyna został przewieziony do Prokuratury Rejonowej Olsztyn - Północ, gdzie prokurator przedstawił mu zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji, czyniąc sobie z tego źródło dochodu oraz posiadania środków odurzających. Podejrzany nie kwestionował swojej winy i złożył wyjaśnienia. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara nawet 12 lat pozbawienia wolności.


Policjanci wraz z prokuraturą wnioskują o tymczasowe aresztowanie 20-latka. O tym, czy zostanie wobec niego zastosowany ten środek zapobiegawczy zadecyduje sąd.
***
Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Katowicach skrupulatnie weryfikują i sprawdzają informacje o miejscach, gdzie rozprowadzane są dopalacze. Kilkanaście dni temu przejęto 500 sztuk niebezpiecznych środków.  Dzisiaj kolejny raz policjanci wspólnie z pracownikami sanepidu wkroczyli do akcji. Pierwszy raz do działań zaangażowano funkcjonariuszy Śląskiego Urzędu Celno- Skarbowego. Przeprowadzono kontrolę miejsc, gdzie już wcześniej dochodziło do handlu tymi środkami. W dwóch sklepach podczas działań znaleziono łącznie 532 sztuki opakowań produktów o różnych nazwach, które to środki mogą powodować zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego.
Policjanci interweniowali u właściciela nieruchomości przy ulicy Warszawskiej i dzisiaj został on wezwany na miejsce. W trybie natychmiastowym wypowiedział najemcy umowę najmu tego lokalu. W sklepie zostały wymienione zamki i został on zamknięty przez właściciela budynku.
W sklepie przy ulicy Tysiąclecia pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej wydali decyzję administracyjną o zamknięciu lokalu.
Przejęte specyfiki zostaną poddane analizie w laboratorium, celem określenia dokładnego składu tych substancji. Od wyników analizy będzie zależało dalsze postępowanie w tej sprawie.
 
 
 
Policja.pl
Wojt
60-latek trafił do Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód, gdzie zostały mu przedstawione zarzuty posiadania znacznych ilości środków odurzających. 




 
Prawie 8,5 kilograma marihuany miał 60-Ietni mieszkaniec Torunia zatrzymany przez policjantów CBŚP. Mężczyzna był magazynierem, który przechowywał towar. W Prokuraturze Rejonowej Toruń-Wschód 60-letni Marian S. usłyszał zarzuty posiadania znacznej ilości środków odurzających, za co grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd zadecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na 3 miesiące.
Do mieszkania służącego za narkotykowy magazyn policjanci CBŚP z Torunia trafili rozpracowując zorganizowaną grupę przestępczą handlującą marihuaną i amfetaminą w kujawsko-pomorskim. Już przed drzwiami lokalu mieszkalnego funkcjonariusze wyczuli charakterystyczną woń marihuany.

Na miejscu zastali 60-letniego mężczyznę, który "opiekował się" magazynem narkotykowym. Podczas przeszukania okazało się, że część marihuany, Marian S. trzymał w szafie. Funkcjonariusze znaleźli tam trzy worki z narkotykiem i wagę elektroniczną. Pozostałe worki z marihuaną były ukryte pod stertami ubrań w nieużywanym pomieszczeniu.

W lokalu funkcjonariusze znaleźli prawie 8,5 kilograma marihuany i śladowe ilości amfetaminy.
60-latek trafił do Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód, gdzie zostały mu przedstawione zarzuty posiadania znacznych ilości środków odurzających.
 


Policja.pl
Wojt
Przestępcy którzy przygotowali ogromną plantacje, stworzyli bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia okolicznych mieszkańców poprzez wykonanie nielegalnego przyłącza energetycznego mogącego zaopatrzyć w energię duże osiedle mieszkaniowe. Wobec wszystkich zatrzymanych zastosowano tymczasowy areszt na 3 miesiące. Stopień zorganizowania procesu uprawy wymagał od organizatorów poniesienia nakładów rzędu około 2 milionów złotych.

 
 
2,5 tys. krzewów konopi, 65 kilogramów marihuany, 3 osoby zatrzymane – to efekt współpracy funkcjonariuszy CBŚP z Chełma i BiOSG. Funkcjonariusze zlikwidowali dwupoziomową plantację i zabezpieczyli sprzęt wartości 2 mln złotych. Wartość zabezpieczonych narkotyków szacuje się na 12 mln złotych. W lubelskim Wydziale Zamiejscowym ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji PK w Lublinie, mężczyźni usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej w związku z wytwarzaniem znacznych ilości narkotyków, za co grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Kilkumiesięczna praca funkcjonariuszy CBŚP z Chełma i Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej doprowadziła do likwidacji jednej z najlepiej zorganizowanych upraw konopi indyjskich. Funkcjonariusze namierzyli posesję w powiecie cieszyńskim, na której została zbudowana cała instalacja do uprawy. Kiedy weszli do budynku przemysłowego w miejscowości Chybie okazało się, że plantacja mieści się na dwóch piętrach. Na miejscu mundurowi zatrzymali 42-letniego Marka K. z Niemiec – organizatora uprawy i dwóch jego współpracowników – 35-letniego Marka F. z Bochni i 33-letniego Krzysztofa S. z Wisły.

Budynek podzielony był na dwa piętra. Jak oszacowali policjanci stopień zorganizowania procesu uprawy wymagał od organizatorów poniesienia nakładów rzędu około 2 milionów złotych. Plantacja wyposażona była min. w kompleksowe systemy oświetlania, nawadniania, wentylacji, kontroli wilgotności oraz nawożenia, których procesy nadzorowane były przez synchronizowany zestaw urządzeń monitorujących parametry wpływające na szybki wzrost roślin w celu uzyskania jak największej wydajności.

Przestępcy stworzyli także bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia okolicznych mieszkańców poprzez wykonanie nielegalnego przyłącza energetycznego o mocy kilkunastu tysięcy volt mogącego zaopatrzyć w energię duże osiedle mieszkaniowe.
Na miejscu funkcjonariusze zabezpieczyli prawie 2,5 tys. krzewów w różnym stanie wzrostu, 65 kilogramów gotowego suszu, 15 litrów oleju konopnego.
Przestępcy z zabezpieczonych roślin mogli uzyskać 700 kg marihuany o czarnorynkowej wartości ponad 11 mln zł, natomiast zysk z już gotowych ujawnionych narkotyków przeznaczonych do sprzedaży mógł osiągnąć kwotę ponad 1 mln zł.

W Wydziale Zamiejscowym ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie nadzorującej to postępowanie, mężczyźni usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej w związku z wytwarzaniem znacznych ilości narkotyków. Te przestępstwa są zagrożone karą pozbawienia wolności nawet do 12 lat.

Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Lublinie zastosował wobec wszystkich zatrzymanych tymczasowy areszt na 3 miesiące.



Policja.pl
Wojt
Zatrzymani usłyszeli łącznie 9 zarzutów za posiadanie znacznej ilości narkotyków i handel nimi. Wobec jednego z nich sąd zastosował 3-miesięczny areszt. Wszystkim grozi kara nawet do 10 lat więzienia



 
Namysłowscy kryminalni zabezpieczyli ponad kilogram środków odurzających i substancji psychotropowych – w tym mefedron, amfetaminę, marihuanę i tabletki ekstazy. W związku policjanci zatrzymali 3 mężczyzn w wieku od 22 do 24 lat.
Policjanci z Namysłowa rozpracowywali grupę młodych mężczyzn podejrzanych o przestępczość narkotykową. Śledczy sądzili, że sprzedawali oni znaczne ilości środków odurzających i substancji psychotropowych.

Kryminalni ustalili, że w grupie tej działało 3 mężczyzn w wieku od 22 do 24 lat z powiatów oleśnickiego i oławskiego. Podczas zatrzymania podejrzanych, funkcjonariusze zabezpieczyli przy nich narkotyki i gotówkę. Przypuszczenia policjantów, co do skali działalności zatrzymanych potwierdziły wyniki przeszukania ich posesji. W mieszkaniach i piwnicach podejrzanych kryminalni znaleźli łącznie kilkadziesiąt tabletek ekstazy, blisko 500 gramów mefedronu, ponad 250 gramów marihuany i  amfetaminę. Oprócz narkotyków, policjanci zabezpieczyli kilka telefonów komórkowych, samochód osobowy oraz 10 000 złotych, które schowane były w piwnicy.
Zatrzymani usłyszeli łącznie 9 zarzutów za posiadanie znacznej ilości narkotyków i handel nimi. Wobec jednego z nich sąd zastosował 3-miesięczny areszt. Wszystkim grozi kara nawet do 10 lat więzienia.
 
 
Policja.pl
Wojt
Zwykły poczęstunek suszu z bliżej jeszcze nie zbadaną substancja może nieść bardzo negatywne skutki. Gdy parę dni temu wyszło na jaw, prze co 16 i 17 latek trafili do szpitala ich kolega został przesłuchany, dziś następują kolejne zatrzymania.
 
 
 
Policjanci Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy i Komendy Powiatowej Policji w Świeciu zatrzymali trzech bydgoszczan do sprawy zatrucia dwóch nastolatków nieznaną substancją. U jednego z zatrzymanych znaleziono woreczek z zieloną substancją. Dwóch usłyszało już zarzuty pomocnictwa w przestępstwie.
Policjanci z Bydgoszczy i Świecia, pracujący nad sprawą zatrucia dwóch 16-latków, zatrzymali wczoraj (08.06.2017) kolejne osoby zamieszane w ten incydent. Kryminalni namierzyli i zatrzymali podejrzewanych na terenie bydgoskiego Szwederowa.

17, 21 i 23-latek trafili do policyjnego aresztu. Funkcjonariusze u 21-latka znaleźli woreczek z zieloną substancją. Jeszcze tego samego dnia dwaj z nich (17 i 23-latek) usłyszeli zarzuty dotyczące pomocnictwa w narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
 (09.06.2017) śledczy ze Świecia będą przesłuchiwać 21-latka. Niewykluczone, że usłyszy taki sam zarzut, co jego koledzy. Dodatkowo, może odpowiadać za posiadanie narkotyków, jeśli okaże się, że zabezpieczona substancja jest zakazanym środkiem psychoaktywnym. Zatrzymanym grozi do 3 lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się w środę (07.06.17) krótko przed godz. 19:00, kiedy to policjanci ze Świecia otrzymali zgłoszenie, że na terenie miejscowości Pruszcz, w pobliżu dworca kolejowego przebywają pijane osoby. Gdy policjanci przyjechali na miejsce ustalili, że na ulicy przebywają dwaj 16-latkowie i 17-latek, których stan i zachowanie wskazują, że mogli zażyć jakąś substancję. Dwaj 16-latkowie z uwagi na stan zdrowia, zgodnie z decyzją obsługi karetki, która była na miejscu, zostali przewiezieni do bydgoskiego szpitala.
Z ustaleń policjantów wynika, że młodzi mężczyźni jechali pociągiem wracając ze szkoły. W pociągu, wszyscy trzej wypalili nieznaną substancję, którą dał im 17-latek.
Do wyjaśnienia sprawy włączyli się policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy.
Na podstawie zebranego materiału dowodowego zatrzymany do wyjaśnienia 17-latek usłyszał zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
 
 
Policja.pl
Wojt
Katowiccy policjanci przeprowadzają kontrole miejsce gdzie wcześniej dochodziło do handlu dopalaczami, w 2 różnych lokalizacjach  zabezpieczyli 500 sztuk nieznanych do tej pory produktów, które zostały określone jako niebezpieczne. Funkcjonariusze po skatalogowaniu zabezpieczonych rzeczy, skierowali je do badań. 
 
 
Katowiccy policjanci z wydziału antynarkotykowego, wspólnie z pracownikami sanepidu skontrolowali miejsca, gdzie mogą być sprzedawane tzw. dopalacze. Podczas działań przejęli oni w dwóch sklepach 369 opakowań substancji psychoaktywnych, natomiast policjanci z katowickiej "szóstki" w kolejnym sklepie zabezpieczyli 131 sztuk. Przejęte środki zostaną poddane szczegółowej analizie laboratoryjnej. Od jej wyników będzie zależało dalsze postępowanie w tej sprawie.

Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Katowicach skrupulatnie weryfikują i sprawdzają informacje o miejscach, gdzie rozprowadzane są dopalacze.
W piątek, 09.06.br., policjanci wspólnie z pracownikami sanepidu wkroczyli do akcji. Przeprowadzili kontrolę miejsc, gdzie już wcześniej dochodziło do handlu tymi środkami. W dwóch sklepach podczas działań z sanepidem znaleziono łącznie 369 sztuk opakowań produktów o różnych nazwach, które to środki mogą powodować zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego.
W tym samym dniu policjanci z Komisariatu Policji VI w Katowicach wkroczyli do akcji i w kolejnym sklepie w centrum miasta, zabezpieczyli 131 sztuk opakowań środków zastępczych.
Przejęte specyfiki zostaną poddane analizie w laboratorium, celem określenia dokładnego składu tych substancji. Od wyników analizy będzie zależało dalsze postępowanie w tej sprawie.
 
 
Policja.pl
Wojt
Funkcjonariusze pozyskali informacje o laboratorium, ktoś, czyżby ktoś za dużo opowiadał?  Wyszła informacja jaką lubią dostawać policjanci o łamaniu prawa. Wręcz bez wysiłku uzyskano potrzebne informacje do zlikwidowania tej małej produkcji narkotyków. Chemik został zatrzymamy w areszcie z zarzutem wytwarzania i przemytu środków odurzających.
 
 
Laboratorium metamfetaminy w powiecie zgorzeleckim zlikwidowali policjanci CBŚP z Jeleniej Góry współpracując z funkcjonariuszami organów finansowych ze Zgorzelca. Funkcjonariusze zatrzymali troje obywateli Czech i zabezpieczyli kompletny sprzęt służący do produkcji narkotyków, 7 litrów efedryny oraz odczynniki chemiczne służące do produkcji narkotyku. Handlarze mogli wyprodukować prawie 5 kg narkotyku o czarnorynkowej wartości prawie 400 tys. zł. Pomysłodawca procederu został tymczasowo aresztowany.
Funkcjonariusze CBŚP z Jeleniej Góry uzyskali informację o laboratorium, w którym wytwarzane są znaczne ilości metamfetaminy. Policjanci wspomagani przez funkcjonariuszy UCS ustalili miejsce, w którym mogła odbywać się produkcja. Na ustalonej posesji w Starym Zawidowie zastali 40-letniego obywatela Czech. W trakcie rozmowy z mężczyzną, policjanci wyczuli charakterystyczny zapach chemikaliów wykorzystywanych do produkcji narkotyków. Funkcjonariusze CBŚP przeszukali dom i zabezpieczyli kompletny sprzęt i substancje chemiczne służące do produkcji metamfetaminy. W budynku byli też 33-letni mężczyzna i 39-letnia kobieta – również obywatele Czech.

Policjanci ustalili, że produkcją narkotyków zajmował się 40-latek, którego zastali po wejściu na posesję. Kolejnych dwoje cudzoziemców przybyło  w odwiedziny do kolegi, przy czym jedna z osób dostarczyła naczynia i substancje potrzebne do wyprodukowania narkotyku.
Funkcjonariusze CBŚP, poza sprzętem służącym do produkcji, zabezpieczyli 7 litrów efedryny i komponenty niezbędne do produkcji narkotyków. Policjanci szacują, że handlarze mogliby wyprodukować prawie 5 kg metamfetaminy o czarnorynkowej wartości prawie 400 tys. zł.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, gdzie usłyszeli zarzuty związane z produkcją i przemytem środków odurzających. 40-letni chemik na wniosek prokuratora trafił do aresztu na 3 miesiące.
 
 
Policja.pl
Wojt
Miała być medyczna marihuana z Polskich zbiorów, będzie jedyny Izraelski dostawca o ile ustawa Koalicji Medycznej Marihuany, która została całkowicie zmieniona przez PIS, nie zostanie wycofana. Okazuje się, że kolejny raz ustawa jest pisana pod jedną konkretną firmę, dodatkowo nie będzie refundacji tego typu preparatów, przez co część chorych będzie pozyskiwać susz w nielegalny sposób.


 
Medyczna marihuana w Polsce to nadal gorący temat. Ponad rok temu, w lutym 2016 roku, Liroy złożył w Sejmie projekt stowarzyszenia Koalicja Medycznej Marihuany. Co od tego czasu się zmieniło, opowiada w Dużym Formacie autor projektu ustawy, Jędrzej Sadowski.
Jak twierdzi autor ustawy, znalazły się w niej najlepsze rozwiązania podpatrzone na całym świecie. – Zakładał, że wyspecjalizowane ośrodki – uczelnie, jednostki naukowe – mogłyby starać się o zezwolenie na uprawę medycznej marihuany i zaopatrzenie w nią pacjentów – tłumaczy Sadowski.
Twierdzi jednak, że politycy PiS usunęli zaproponowane w projekcie ustawy rozwiązania i zamienili je swoimi. Z pierwotnego dokumentu został tylko tytuł. – Od wiceministra zdrowia Jarosława Pinkasa usłyszeliśmy, że mamy „brać, co dają”, i cieszyć się, że w ogóle z nami rozmawiają – mówi.
Ustawa o medycznej marihuanie według PiS-u
Zgodnie z nowymi zapisami marihuana ma nie być produkowana w kraju, ale kupowana zagranicą i sprzedawana w aptekach. Różnice są tak różne, że Sadowski mówi wprost o wycofaniu projektu. Pierwotnie miało nie być możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, uprawa miała być prowadzona przez ośrodki naukowe. Rząd z kolei skupił się na tworzeniu rynku, co wiąże się z wprowadzaniem skomplikowanych regulacji prawnych, a zarazem dużą stratą czasu.

Zagraniczna firma musiałaby uzyskać w Polsce zgodę na import surowców, wytwarzanie leków, dopuszczenie każdego produktu do sprzedaży. A że marihuana nie jest zwykłym proszkiem o identycznym stężeniu w każdej dawce, nie można do niej stosować standardowych przepisów. – Więc mnożą się pytania. Czy marihuana przyjedzie w postaci proszku, czy całych krzaków? Jeśli proszku, to co z liśćmi, z łodygą? Na liściach jest żywica, substancje psychoaktywne. Kto zliczy, z jakiej ilości marihuany produkuje się susz? Jakie są normy tego ważenia? To nie jest powszechnie znana praktyka. Tu jest cały szereg problemów, które przy zezwoleniach na pewno będą polem do zaczepki – tłumaczy Gazecie Wyborczej autor pierwszego projektu ustawy.
Problemem może być także przeterminowanie się suszu, który chociaż zachowa właściwości związane z rekreacyjnym paleniem, do leczenia nie będzie się już nadawał.
Poza tym medyczną marihuanę łatwo można wyhodować sobie w domowych warunkach. To oznacza, że pacjenci i tak będą korzystać z czarnego rynku – jakość ta sama, a cena znacznie niższa. – Jeśli marihuana w ogóle w tych aptekach będzie. Zwłaszcza, że PiS już przesądził na poziomie ustawowym, że nie będzie refundacji. Więc obawiam się, że pacjenci i tak będą ją sobie sami uprawiać albo kupować u dilerów – przepowiada Jędrzej Sadowski.

Tym bardziej, że już dzisiaj medyczną marihuanę produkowaną w Holandii można kupić na czarnym rynku za 50 zł za gram. Gdy ceny w aptekach będą wyższe, te czarnorynkowe mogą spaść.
Sadowski sugeruje nawet, że ustawa jest specjalnie zmodyfikowana pod jednego, konkretnego producenta. – Były już dyrektor Narodowego Instytutu Leków palnął – czego byłem świadkiem – podczas spotkania w ministerstwie: „Przecież marihuanę możemy mieć od…”, tu podał nazwę izraelskiej firmy. Zapanowała niezręczna cisza, a zaraz potem zaczęliśmy pytać – ktoś to konsultował? – wspomina. Kilka ni później dyrektor stracił pracę.
Przepisy działają w dwie strony
Sprowadzanie substancji z zagranicy wiąże się również ze spełnieniem przez tamtejszego producenta kolejnych lokalnych wymogów. Produkcja roślin na eksport i samo wywiezienie medycznej marihuany również obarczone jest przepisami.
Ponadto Polska stanie na świeczniku – ile zamawiamy, ilu mamy chorych, zdaniem Sadowskiego nie jest wykluczone, że sprawą zaczną się interesować ONZ czy inne organizacje. – My się awanturujemy, bo nie chodzi o to, żeby pacjent mógł sobie uprawiać marihuanę w domu. To odpuściliśmy już na początku. Chcemy, żeby były przewidziane uprawy dla krajowych podmiotów, żebyśmy byli niezależni wobec wszystkich tych wewnątrz- i transgranicznych animozji. Bo na pewno będą – tłumaczy.

Były wiceminister zdrowia, Krzysztof Łanda zapowiadał, że jeśli import będzie niewystarczający, rząd rozważy uprawę w kraju. Zdaniem autora projektu ustawy to wypowiedzi „pod publikę”, a medyczna marihuana w Polsce jeszcze długo nie będzie dostępna. – Lekarz lubi korzystać z gotowych wzorców. Z leków wprowadzonych do aptek, z określonym dawkowaniem, składem, drogą podania, wskazaniem, na jaką są chorobę, informacją o potencjalnych działaniach niepożądanych – mówi.
Zdaniem Sadowskiego większość lekarzy nie szuka nowych dróg, by pomóc pacjentowi, ale działa według utartych schematów. Ba, większość z nich nawet nie wie, jak można leczyć marihuaną.
Tego projektu już nic nie uratuje?
Wycofanie obecnego projektu i złożenie nowego z poprawkami uwzględniającymi rządowe propozycje – to zdaniem Jędrzeja Sadowskiego jedyne sensowne rozwiązanie. Nie jest jednak przesądzone, ze tak się stanie. Inna opcja to manifestacja klubu Kukiz’15, która miałaby polegać na tym, że w dniu głosowania nad ustawą politycy wstrzymają się od głosu.

Kolejnym krokiem byłaby edukacja sędziów i prokuratorów – mieliby łagodniej traktować podejrzanych i posiadanie czy kupowanie na czarnym rynku medycznych środków z marihuany. – Trzeba też wprowadzić jakieś kryteria oceny niebezpieczeństwa, np. kryterium oceny znacznych ilości. To jest teraz interpretowane bardzo surowo jako ilość wystarczająca do odurzenia kilkudziesięciu osób – zwraca uwagę Sadowski.
Tym bardziej, że wystarczy mieć jedną roślinę w doniczce, z której można zebrać 30 gramów suszu i już można być sądzonym za wytwarzanie znacznych ilości narkotyków. A pacjent potrzebuje kilku takich roślin, by zapewnić sobie nieprzerwany dostęp do leków.
 
 
CannabisNews.pl
Wojt
Wszystkie ostatnie przypały z zatruciem dopalaczami, mają jeden wspólny czynnik - handlarzem tfu osobą udostępniającą małoletnim dopalacze są młode dzieci, tak trzeba określić 15-latka który udostępnia tego typu środki, czy jak w tym przypadku 17-latek poczęstował młodsze osoby i usłyszy zarzut narażenia dwóch innych osób niepełnoletnich na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Udostępnianiem czy częstowaniem zajmują się coraz młodsi, przez co, możemy przez okres lata często słyszeć o tego typu przypadkach.
 
Policjanci z Bydgoszczy i Świecia wyjaśniają okoliczności, w jakich dwaj 16-latkowie z Pruszcza trafili do szpitala. Wszystko wskazuje na zatrucie nieznaną substancją. Do sprawy zatrzymano 17-letniego kolegę nastolatków, który usłyszał zarzut narażenia człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Wczoraj tj. 7 czerwca br. krótko przed godz. 19.00 policjanci ze Świecia otrzymali zgłoszenie, że na terenie miejscowości Pruszcz, w pobliżu dworca kolejowego przebywają nietrzeźwe osoby. Funkcjonariusze na miejscu zastali dwóch 16-latków i 17-latka, których stan i zachowanie wskazywały, że mogli zażyć jakąś substancję. Dwaj 16-latkowie, z uwagi na stan zdrowia, zgodnie z decyzją obsługi karetki, która była na miejscu, zostali przewiezieni do bydgoskiego szpitala.
Z ustaleń policjantów wynika, że młodzi mężczyźni jechali pociągiem wracając ze szkoły. W pociągu, wszyscy trzej wypalili jakąś substancję, którą dał im 17-latek.
Do wyjaśnienia sprawy włączyli się policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy.
Na podstawie zebranego materiału dowodowego zatrzymany do wyjaśnienia 17-latek usłyszał dzisiaj zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za przestępstwo to grozi kara do 3 lat więzienia.
 
 
Policja.pl
Wojt
Mieszanie leków z dopalaczami mogło się dla 16 latki skończyć śmiercią, lecz czy winny temu jest sprzedawca czy rodzicie którzy nie upilnowali chorej na padaczkę dziewczyny nie uprzedzając jej jakie skutki może przynieść taki mix bez kontroli? Idzie lato sezon ogórkowy i jeszcze nie jednokrotnie usłyszymy jakie dopalacze są złe i ile było przedawkowań, tylko zawsze winne są dopalacze czy może brak edukacji, brak umiaru, ostrożności i dorosłego podejścia do życia?
 
 
Leżeli nieprzytomni na chodniku, tuż przy jednej z głównych ulic w Bielawie. Gdy na miejsce dotarło pogotowie, jedną z nastolatek trzeba było reanimować: - Prawdopodobnie znów dopalacze - oceniają lekarze.
Niedzielne popołudnie. Ktoś na ulicy Piastowskiej w Bielawie zauważa trójkę leżących nastolatków. Dzieci są nieprzytomne. Jedna z dziewcząt nie oddycha. - Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. W stosunku do jednej z nastolatek prowadzona była reanimacja. Cała trójka trafiła do szpitali - informuje asp. sztab. Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy dolnośląskiej policji.

Groźna mieszanka
16-latka, znajdująca się w najcięższym stanie, została przetransportowana do szpitala we Wrocławiu. - Dziewczyna najprawdopodobniej brała leki przeciwpadaczkowe. Straciła przytomność, przestała oddychać i gdyby nie to, że ktoś wezwał pomoc już w tej chwili by nie żyła - relacjonował Tomasz Kanik, reporter TVN24. Życiu dwójki pozostałych nastolatków nic nie zagrażało.
Przy nastolatkach znaleziono foliowy woreczek. W środku było coś przypominającego susz roślinny. Materiał został zabezpieczony do badań. Choć specjaliści są zgodni: to prawdopodobnie dopalacze. Substancja będzie poddana badaniom.
- W badaniach toksykologicznych wyszły między innymi barbiturany. Te substancje powodują głównie stan otępienia, ale w przypadku dziewczyny dodatkowo nałożyć mogło się branie leków - przyznaje Bartłomiej Pacholczyk, lekarz ze szpitala powiatowego w Dzierżoniowie.
Zatrzymany nastolatek
Sprawę bada policja. - Prowadzimy czynności w kierunku stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia innych osób. Zatrzymaliśmy 15-latka, który udzielił nastolatkom nieznanej substancji. Sprawdzamy, skąd on ją miał - mówi Petrykowski. I dodaje: Chłopcem zajmie się sąd rodzinny.


 
Tvn24.pl