Skocz do zawartości

NEWSY

Aktualności z całego świata!

Wojt
Prężnie rozwijający się biznes, młodego 22-letniego mężczyzny zakończył się w dość niespodziewany dla niego sposób. Sprzedający był do tego stopnia zaoferowany sprzedażą, iż proponował sprzedaż produktów nieumundurowanym funkcjonariuszom. Produkty pochodziły ze znanego sklepu.
 
 
W toku prowadzonych czynności z informacji uzyskanych przez policjantów w Tarnowie usiłowały prowadzić działalność dwa punkty z dopalaczami. Oba sklepy zostały zlikwidowane, a sprzedający w nich dopalacze przebywają w zakładach karnych. W trakcie działań związanych z walką z tym procederem, tylko w tym roku tarnowscy policjanci przejęli ponad 10 tys. szt. dopalaczy, które mogły trafić na nasz rynek. Jest to niewątpliwy sukces, na który zapracowali policjanci Komisariatu Policji Tarnów-Centrum.

Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie cały czas monitorują i zwalczają przestępczość związaną z dopalaczami. Dzięki ciężkiej pracy funcjonariuszy już kilkukrotnie zatrzymywano osoby mające związek z tym procederem, które przyjeżdżały do Tarnowa i po zameldowaniu w hotelu, próbowały rozprowadzać dopalacze.
Tak było również w zeszłym tygodniu. Policjanci prowadzący rozpoznanie uzyskali informację o pojawieniu się kolejnej osoby, która handluje zakazanymi substancjami na ulicy. 22-latek sprzedawał dopalacze z samochodu w centrum miasta obok jednej z restauracji. Całkowicie zaskoczony chciał nawet sprzedać oferowane produkty nieumundurowanym policjantom.
Został przez nich zatrzymany, a podczas przeszukania ujawniono przy nim 20 woreczków z suszem koloru zielonego, oraz 21 woreczków z proszkiem koloru białego. Mężczyzna, mieszkaniec Krakowa został zatrzymany i przewieziony do komisariatu. Okazało się, że wynajmuje pokój w jednym z moteli na terenie Tarnowa. Tu w wyniku przeszukania zabezpieczono kolejne 20 woreczków z zielonym suszem i białym proszkiem. Podczas badania testerem narkotykowym zabezpieczonych substancji o nazwie „Cristal Power” i „Cristal Power M” wykryto organiczny związek chemiczny MDMA (ekstazy).
22-latek po przesłuchaniu został zwolniony. Usłyszał zarzut posiadania i rozprowadzania środków odurzających, które spenalizowane są w artykułach 59 i 62 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i zagrożone karą pozbawienia wolności do 10 lat. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Komisariat Policji Tarnów-Centrum.
 




Policja.pl

Wojt
Gdy Ty zastanawiasz się, jaki produkt legalny w Polsce kupić w Urugwaju zmieniają przepisy po skargach obywateli i podnoszą tym samym moc marihuany legalnie dostępnej dla każdego. Faktycznie, w pierwszym założeniu wyrób był sprzedawany maksymalnie o mocny 2% THC teraz zostanie to zmienione na 9%THC. 

 
 
 
Pięć miesięcy po legalizacji konopi do celów rekreacyjnych, w Urugwaju zarejestrowanych jest ponad 16.000 konsumentów konopi, którzy kupili już legalną trawkę w aptekach, a w samym lipcu liczba ta wzrosła o 5000 osób.

Obywatele Urugwaju mogą uprawiać konopie w domu lub zostać członkiem lokalnego klubu konopnego, w którym mogą otrzymać nawet 40g miesięcznie. Według danych dostępnych na stronie Regulation and Control of Cannabis, w Urugwaju jest obecnie zarejestrowanych 70 klubów konopnych.
Ponieważ wiele krajów na całym świecie liberalizuje prawo związane z używaniem i kupowaniem marihuany, świat patrzy właśnie na takie kraje jak Urugwaj, aby zobaczyć, jak rząd poradził sobie z nowym systemem i jakie napotkał przeszkody.
Legalizacja marihuany w Urugwaju
Urugwaj stał się pierwszym krajem na świecie, który zalegalizował sprzedaż konopi do celów rekreacyjnych, dając dostęp do legalnych konopi dla populacji liczącej 3,4 miliona osób.
Kampania na rzecz legalizacji konopi wskazywała, że legalizacja położy kres nielegalnemu handlu marihuaną i może uratować życie wielu osób, ponieważ konopie na czarnym rynku nie są w żaden sposób kontrolowane, więc dilerzy mogą mieszać ją ze składnikami, które są niebezpieczne dla zdrowia.
Od lipca rząd pracuje nad dostarczaniem wysokiej jakości konopi indyjskich dla zarejestrowanych użytkowników, chociaż w prawie nie jest jednoznacznie określone, które apteki mogą sprzedawać konopie.
W aptekach klienci weryfikowani są za pomocą odcisków palców i mogą otrzymać w nich hermetycznie zapakowane konopie, które są aż o 70$ tańsze, niż na czarnym rynku.
Dzięki rozdzieleniu Kościoła i rządu w tym katolickim kraju, Urugwaj stał się liderem liberalnej polityki w porównaniu do jej znacznie większych południowoamerykańskich sąsiadów.
Co ciekawe, sprzedaż medycznej marihuany jest w Urugwaju nielegalna, podczas gdy jest ona regularnie legalizowana w wielu innych krajach, w tym w USA i Kanadzie. Sprzedaż marihuany jest również zabroniona dla zagranicznych turystów.
Rząd dostarczy marihuanę o wyższym stężeniu THC
Podobno w 11 prowincjach nie ma żadnych sklepów, w których obywatele mogliby kupić konopie do celów rekreacyjnych. Z tego powodu rząd rozważa otwarcie specjalnych kiosków w tych obszarach, gdzie zarejestrowani użytkownicy mogliby kupić 5-cio gramowe saszetki z konopiami.
Moc legalnych konopi w Urugwaju nie zadowoliła jednak klientów. “Rząd popełnił błąd, ponieważ pierwsza partia wypuszczona na rynek miała jedynie 2% THC. […] Rząd szybko otrzymał tę wiadomość i podniósł zawartość THC do 9%.”
“Jakość marihuany jest tak wysoka, że dozwolone 40 gramów miesięcznie przekracza to, co mogłem sam spalić. Zawsze mam wystarczająco dużo, aby podzielić się z odwiedzającymi.” – powiedział jeden z Urugwajczyków pracujący z obcokrajowcami, którzy w poszukiwaniu pracy trafili do Urugwaju.
 
 
 
FaktyKonopne.pl

Wojt
Mały Turbo Pochłaniacz Wilgoci - to główny produkt  który był sprzedawany na terenie Wrocławia. Miał on pozwolić sprzedającym zarobić w cztery lata kwotę 6 750 000 zł. Większość zatrzymanych przyznała się do winy i sama wybrała dla siebie kare (jak śmiesznie by to nie brzmiało). Brak wiedzy z dziedziny prawa przez osoby zatrzymane, spowodował, że jeszcze przed sprawą sądową sami poddali się dobrowolnej karze.
 
 
 
Policjanci CBŚP wspólnie z prokuratorami Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą działającą na terenie Wrocławia i okolic. Do sprawy zatrzymano 19 osób podejrzanych o produkowanie i wprowadzanie do obrotu szkodliwych dla zdrowia i życia substancji tzw. „dopalaczy” - „narkotyków nowej ery”. W ostatnich dniach Prokuratura skierowała wobec nich akt oskarżenia do sądu.

Od kilkunastu miesięcy prokuratorzy i funkcjonariusze z wrocławskiego Zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji gromadzili dowody w sprawie przestępczego procederu, związanego z działalnością w latach 2013 - 2017 we Wrocławiu i innych miejscowościach jednej z grup, w której wiodące role pełnili - Bartłomiej W. ps. „Jankes”, Rafał H. o ps. „Sandał”, Jacek L. o ps. „Grzyb” i Jerzy K. o ps. „Kropa”.
Łącznie prokurator przedstawił zarzuty 19 osobom (w tym 2 kobietom). Oskarżeni mają od 23 do 40 lat i wszyscy są mieszkańcami Wrocławia. Są to osoby w większości znane organom ścigania, wielokrotnie karane, dla których pieniądze pochodzące z popełnianych przestępstw były głównym źródłem dochodu.
Oprócz liderów zorganizowanej grupy przestępczej aktem oskarżenia objęte zostały osoby pełniące drugorzędne role polegające na sprzedaży trujących substancji w punktach na terenie Wrocławia.

Siedmiu z oskarżonych przyznało się do stawianych zarzutów i zgodziło się, w zależności od pełnionej roli, na dobrowolne poddanie się odpowiedzialności karnej i wymierzenie im  kar pozbawienia wolności, grzywny czy obowiązku przepadku korzyści.

Warto podkreślić, że nawet osoby stojące na najniższym szczeblu hierarchii grupy przestępczej, wypełniające nawet incydentalne role jako sprzedawcy trujących substancji, świadomi zagrożenia jakie czynili,  zaproponowali dla siebie kary w wymiarze od dwóch lat bezwzględnego pozbawienia wolności.

Wszyscy oskarżeni są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która produkowała i wprowadzała do obrotu szkodliwą substancję o handlowej nazwie „Mały Turbo Pochłaniacz Wilgoci”. Jedna saszetka tego „pochłaniacza wilgoci” zawierała od kilkudziesięciu do nawet kilkuset miligramów substancji chemicznej o nazwie N-etylohexedron, który jest zaliczany do grupy syntetycznych katynonów. Jest to substancja o silnym działaniu psychoaktywnym. Zasadniczym sposobem działania katynonów jest pobudzanie ośrodkowego układu nerwowego. Katynony mają zdolność przenikania przez barierę krew-mózg, w związku z czym oddziałują bezpośrednio na komórki układu nerwowego. Pochodne katynonów o oddziaływaniu zbliżonym do kokainy i ekstazy.
Najczęściej opisanymi działaniami niepożądanymi katynonów są zaburzenia za strony układu sercowo-naczyniowego, nerwowego oraz zaburzenia psychiczne (w tym ostre psychozy). Katynony, u niektórych osób je zażywających, wywołują stan bezpośredniego zagrożenia życia. Skutki zażycia katynonów w postaci odwodnienia, rozpadu mięśni (rabdomioliza) z ostrą niewydolnością nerek oraz niewydolność wątroby, w ciągu kilku dni mogą doprowadzić do niewydolności wielonarządowej i śmierci.
Z doświadczenia klinicznego biegłego opiniującego w tej sprawie, a jednocześnie lekarza zespołu specjalistycznego pogotowia ratunkowego wynika, że osoby przyjmujące tzw. dopalacze, coraz częściej stykają się z pochodnymi katynonów. Po przyjęciu tych związków prezentują najczęściej dramatyczny obraz skrajnego pobudzenia z halucynacjami, agresją, zburzeniami koordynacji ruchowej, z szeregiem zaburzeń somatycznych takich jak: przełomy nadciśnieniowe, hipertermia, zaburzenia rytmu serca z bardzo szybką akcją serca.
N-etyloheksedron stanowi substancję niebezpieczną dla życia lub zdrowia ludzi w rozumieniu art. 165 par. 1 pkt 2 kodeksu karnego.
Z ustaleń śledczych wynika, że oskarżeni mogli wprowadzić do obrotu co najmniej 225 000 opakowań „dopalaczy” o rynkowej wartości nie mniejszej niż 6 750 000 zł.
Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął 11 grudnia 2017 roku do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
 
 
 
Policja.pl

Wojt
Funkcjonariusze zlikwidowali kolejny sklep z dopalaczami, podczas prowadzonego przeszukania zabezpieczono 350 opakowań sugerujących, że jest to "Talizman" lub "Amulet". Zabezpieczone produkty wyceniono na 10,000 złotych czyli około 29 złotych za produkt.
 
 
 
 
Kryminalni z bytomskiej komendy zlikwidowali w centrum miasta sklep z dopalaczami. Policjanci przejęli ponad 350 sztuk opakowań. Ich wartość oszacowano na ponad 10 tysięcy złotych. W ręce policjantów wpadł 22-letni chorzowianin.

Policjanci z bytomskiej komendy zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej wpadli na trop sklepu, w którym sprzedawano dopalacze.

Lokal znajdował się w jednej z kamienic w centrum Bytomia. Obserwacja tego miejsca utwierdziła stróżów prawa, że mają do czynienia z nielegalnie działającym sklepem.

W mieszkaniu policjanci zatrzymali 22-latka oraz znaleźli, ponad 350 sztuk opakowań z dopalaczami o wartości ponad 10 tysięcy złotych. Okazało się, że mieszkanie było wynajmowane, a lokatorzy urządzili sobie z niego miejsce na handel dopalaczami. 

Teraz biegli wypowiedzą się czy substancje zawarte w zabezpieczonych środkach są zakazane. Od wyników analizy będzie zależało dalsze postępowanie w tej sprawie. Zatrzymanemu chorzowianinowi może grozić nawet do 10 lat więzienia.
 
 
 
Slaska.policja.gov.pl

Wojt
To już jedna z ostatnich spraw sądowych Dawida B. właściciela nieistniejącej już marki Smart Szop, w styczniu poznamy prawdopodobnie sentencje wyroku. W sprawie obecnie zeznawał kierownik firm Smart Szop. Zaprzeczył on dotychczasowym doniesieniom, jakoby w firmie były rozdawane dopalacze aby testowali je pracownicy.
 
 

Dobiega końca - trwający od dwóch lat - proces Dawida B. zwanego królem dopalaczy. W środę w Sądzie Okręgowym - podczas wideokonferencji - zeznawali ostatni świadkowie.
Byli to: 29-letni Michał Ch., którego przesłuchano w Sądzie Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz 31-letni Maciej M., który na pytania odpowiadał z Sądu Okręgowego w Toruniu.

Gdy wybuchła afera z dopalaczami w 2010 roku pierwszy z nich studiował w Uniwersytecie Medycznym w Łodzi (był na trzecim roku) i podczas wakacji dorabiał sobie w firmie Dawida B. przy ul. Rewolucji 1905 roku. Zeznał, że pracował na produkcji pakując proszki i susze, które sprzedawano jako tzw. artykuły kolekcjonerskie.
"Nie zażywałem dopalaczy i nikt w firmie nie dawał nam ich do testowania. Pracowaliśmy w maseczkach ochronnych. Jako pracownicy byliśmy dokładnie sprawdzani czy nie wynosimy z firmy produktów" - mówił Michał Ch.

Maciej M. był zaś kierownikiem, który zatrudniał pracowników oraz robił rozliczenia finansowe. O tym, że dopalacze są szkodliwe dla zdrowia, że zdarzają się zatrucia i pobyty w szpitalach dowiedział się z telewizji. Świadek wyjaśnił, że sklepy z dopalaczami - oprócz Łodzi - były w Zgierzu, Grudziądzu, Tomaszowie Mazowieckim i Piotrkowie Trybunalskim.
Kolejna rozprawa odbędzie się w styczniu.
 
 
 
DziennikŁódzki.pl

Wojt
Funkcjonariusze zwalczający przestępczość narkotykową, udaremnili dostarczenie do jednego z lokali przesyłki zawierającej przygotowane do sprzedaży blisko 50 sztuk różnych dopalaczy, zwykła codzienna dostawa, aby wyeliminować straty w przypadku przejęcia. Produkty znane w całej Polsce, od pewnej "renomowanej" firmy, dostępne są na zawołanie. Nie zawierają one substancji zakazanych.
 
 
Katowiccy policjanci z wydziału antynarkotykowego cały czas sprawdzają i weryfikują informacje o miejscach, gdzie mogą być sprzedawane tzw. dopalacze. Wczoraj wspólnie z pracownikami sanepidu skontrolowali sklep przy ulicy Grażyńskiego w Katowicach. Podczas działań przejęli 49 opakowań substancji psychoaktywnych. Przejęte środki zostaną teraz poddane szczegółowej analizie laboratoryjnej. Od jej wyników będzie zależało dalsze postępowanie w tej sprawie.
Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Katowicach cały czas skrupulatnie weryfikują i sprawdzają informacje o miejscach, gdzie rozprowadzane są dopalacze.

Antynarkotykowi uzyskali informację, że takie środki mogą być sprzedawane w jednym z lokali na ulicy Grażyńskiego.
Policjanci natychmiast po uzyskaniu tej informacji, wspólnie z pracownikami sanepidu wkroczyli do akcji i przeprowadzili tam kontrolę. Podczas przeszukania lokalu  znaleziono 49 sztuk opakowań produktów, które mogą powodować zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego. Pracownicy sanepidu zabezpieczyli te środki.
Przejęte specyfiki zostaną poddane analizie w laboratorium, celem określenia dokładnego składu tych substancji. Od wyników analizy będzie zależało dalsze postępowanie w tej sprawie. Warto zaznaczyć, że sklep funkcjonował zaledwie kilka dni i dzięki szybkiej akcji policjantów i pracowników sanepidu już został zlikwidowany. 

 


Śląska.policja.gov.pl

Wojt
Co się musi wydarzyć aby pozwolono Tobie czy osobie Ci bliskiej leczyć się naturalnymi lekami? Odpowiem Ci, musisz się wyprowadzić z Polski. Jeżeli zachoruje Ktoś z Twoje rodziny a Ty będziesz chciał pomóc - możesz skończyć w pudle a osoba chora w tym czasie zdąży umrzeć z powodu nie wydolności lub przeżuty "zjedzą" cały organizm. Zatrzymanym którzy wieźli olej RSO dla chorej matki, pozwolono wyjść za kaucją w wysokości 50.000 złotych dopiero! gdy matka dla której wieźli lek... umarła gdy Ci siedzieli w areszcie.
 
 
Dziś o 9:30 w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze odbyła się rozprawa dotycząca Jakuba Gajewskiego i Państwa Dołeckich, którzy zostali oskarżeni o przywiezienie do Polski nielegalnego oleju RSO. Za przywiezienie nielegalnego oleju z konopi grozi im od 3 do 15 lat pozbawienia wolności.

Od 3 do 15 lat pozbawienia wolności za olej z konopi
Przypomnijmy – 21 czerwca 2015r. samochód Ewy i Dariusza Dołeckich został zatrzymany przez Straż Graniczną w Jeleniej Górze. W trakcie kontroli celnicy znaleźli przy nich 1,2 litra oleju RSO. Badania wykazały obecność tetrahydrokannabinolu (THC), który w Polsce jest nielegalny.
Dariusz i Ewa Dołeccy przyznali, że olej został sprowadzony z Holandii w celu leczenia chorej na raka trzustki mamy Dariusza Dołeckiego. Pomimo tego, Sąd w Jeleniej Górze zdecydował o tymczasowym aresztowaniu rodziców Andrzeja Dołeckiego, prezesa Wolnych Konopi.

Podczas pobytu w areszcie, matka Dariusza Dołeckiego zmarła, a Sąd zgodził się wypuścić Państwa Dołeckich z aresztu pod wpłaceniu 50.000zł kaucji. W sumie spędzili w areszcie 82 dni za chęć pomocy chorej na raka matce.
“Aresztowano moją Matkę i Ojca. Spędzą miesiące jak nie lata w więzieniu za to, iż próbowali nieść pomoc swoim najbliższym – Matce a mojej Babci.” – napisał na Facebooku Andrzej Dołecki w dniu aresztowania jego rodziców.
Aresztowanie Jakuba Gajewskiego za 900g oleju RSO

Dwa miesiące wcześniej zatrzymano wiceprezesa Wolnych Konopi – Jakuba Gajewskiego, który próbował przewieźć przez granicę 900g oleju RSO. Podobnie jak Państwo Dołeccy został zatrzymany i usłyszał zarzut przemytu nielegalnych substancji.
“W toku śledztwa prokuratura ustaliła, że wszystkie czynności prowadzone przeze mnie lub Państwa Dołeckich wiązały się z pomocą osobom śmiertelnie chorym i wynikały tylko i wyłącznie z chęci ratowania zdrowia i życia. Prokurator zaproponował Nam dobrowolne poddanie się karze i wyrok w zawieszeniu, 2 na 5 lat + grzywna.” – pisze na Facebooku Jakub Gajewski.

Państwu Dołeckim i Jakubowi Gajewskiemu Sąd zaproponował wyrok w zawieszeniu – 2 na 5 lat oraz grzywnę, jednak nie przyjęli oni tej propozycji i oddali swój los w ręce Wysokiego Sądu.
“Po przerobieniu można z tego uzyskać kilka do kilkunastu tysięcy porcji handlowych, środka odurzającego” – stwierdził Andrzej Wieja z Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze.
Jakub Gajewski i Państwo Dołeccy nie przyznają się do winy
Dziś podczas rozprawy Jakub nie przyznał się do winy. Olej nie został bowiem sprowadzony z zamiarem “przerobienia go na kilkanaście tysięcy porcji handlowych”, ale w celu uśmierzenia bólu, odczuwanego przez mamę Dariusza Dołeckiego, która już wcześniej przyjmowała olej, dzięki czemu nowotwór przestał rozsiewać się po organizmie, a pacjentka czuła się znacznie lepiej. Kiedy terapia została przerwana, nastąpił nawrót.
Wniosek o umorzenie sprawy
Adwokaci oskarżonych złożyli dziś wniosek o “umorzenie sprawy, argumentując, że byłoby to zgodne z porządkiem prawnym i społeczną sprawiedliwością” – mogliśmy usłyszeć podczas transmisji na żywo prowadzonej przez Panią Dorotę Gudaniec.
“Znajdujemy się w sytuacji kuriozalnej, która według obowiązujących przepisów w ogóle nie powinna mieć miejsca. Ta sprawa powinna się skończyć szybciej, niż się zaczęła. Nie ma podstaw, aby ukarać Państwa Dołeckich, jak i Pana Kubę. Ktoś, kto się przyjrzy tej sprawie zobaczy, ze Jakub Gajewski zamawiał zupełnie inne rzeczy, a zupełnie inne do niego przyszły i na podstawie tego, co ktoś do niego wysłał, próbuje udowodnić się jego Winę. […] Pan Dołecki ratował swoją mamę. Każdy z nas zrobiłby dokładnie to samo na jego miejscu […] Kto by nie ratował ukochanej osoby na wszelkie sposoby? […] Liczę na to, że sprawa zostanie oddalona, ponieważ nie ma jakichkolwiek podstaw, aby uznać Państwa Dołeckich i Pana Gajewskiego za winnych. – powiedział w transmisji na żywo Piotr Liroy Marzec.
“Liczymy na to, że dowody […] potwierdzą wersję naszych klientów. Liczymy na to, że Sąd po zapoznaniu się z tymi dowodami i wysłuchaniu wyjaśnień Państwa Dołeckich oraz Pana Dołeckiego wyda sprawiedliwe, słuszne i przede wszystkim odpowiadające prawu orzeczenie” – powiedział dziś przed rozprawą Adwokat oskarżonych.
Nastroje po rozprawie
Po rozprawie mogliśmy obejrzeć kolejną relację prowadzoną przez Panią Dorotę Gudaniec.
“Jesteśmy już po rozprawie. Generalnie nastawienie jest pozytywne. Mamy wrażenie, że zarówno sędzia jak i prokurator jest ewidentnie po naszej stronie, tzn. po stronie Jakuba i Dołeckich, ale jest niedosyt. Jedenastego będzie druga rozprawa, gdzie przesłuchiwani będą wszyscy świadkowie.” – powiedziała Dorota Gudaniec.
Już za kilka dni odbędzie się kolejna rozprawa. Trzymamy kciuki za Jakuba i Dołeckich oraz wierzymy w sprawiedliwość w naszym kraju. Wierzymy, że Sąd wykaże się empatią, obiektywnością i sprawiedliwością i zdecyduje się na umorzenie sprawy. Bo kto nie zaryzykowałby sprowadzenia leku, aby pomóc ukochanej osobie?




FaktyKonopne.pl

Wojt
Jak co roku, funkcjonariusze dokonują zniszczenia narkotyków. Ogromne papierowe worki, wypełnione po brzegi zawierały: 280 kg marihuany, 12 kg amfetaminy i 8 kg mdma, kokainy i dopalaczy to wszystko pod nadzorem kryminalnych, znalazło się w piecu.
 
 
Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy spalili 300 kg różnych narkotyków. W piecu spłonęły: marihuana, amfetamina i inne psychotropy. Policjanci mogli je zniszczyć po prawomocnych wyrokach sądów.

 
Magazyn substancji psychotropowych i środków odurzających znajduje się w jednym z budynków Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Tu, do czasu zakończenia postępowań karnych, trafiają zabezpieczone przez policjantów substancje i środki, których posiadanie jest zakazane.

Narkotyki po specjalistycznych badaniach wykonanych w policyjnych laboratoriach, trafiają w zalakowanych pakietach do magazynu. Tam pozostają do czasu prawomocnych wyroków, w którym sąd orzeka o ich zniszczeniu.

W asyście kryminalnych z komendy wojewódzkiej  worki z narkotykami zostały przetransportowane konwojem do spalarni. Chwilę później, w obecności nadzorujących wszystko funkcjonariuszy, worki wypełnione 280 kg marihuany12 kg amfetaminy i 8 kg MDMA, Kokainy i dopalaczy znalazło się w piecu.


 
 

Policja.pl
 

Wojt
Zatrucie, głupota, ludzka naiwność takimi słowami można by opisywać dzisiejszą młodzież która, aby umilić sobie czas jest gotowa nawet do szpitala trafiając na oddział odtruć, zachować sobie dopalacze. Tym razem młody mężczyzna schował sobie towar... nie zgadniesz gdzie...
 
 
 
 
Pacjent kliniki ostrych zatruć, który został przywieziony przez pogotowie, bo był agresywny po zażyciu dopalaczy, zapas substancji odurzającej miał schowany pod... napletkiem. Personel dowiedział się o tym, gdy foliówka z proszkiem wyleciała pacjentowi podczas cewnikowania na oddziale.

Zdarza się, że pacjenci chowają takie środki w odbycie, ale najczęściej próbują je ukryć w bieliźnie. Nie wiadomo po co to robią, bo personel nie przeszukuje ubrań pacjentów.
Zdarza się jednak, że dopalacz podczas przebierania chorego w szpitalne ubrania wyleci mu z kieszeni albo chory sam się nim pochwali lekarzom, informując czym się odurza i gdzie taki środek kupił.
Tzw. nowe narkotyki, które zostawiają pacjenci, lekarze zatrzymują w klinice w celach dydaktycznych, aby pokazywać je podczas organizowanych szkoleń, albo wyrzucają do klozetu. Pacjenci po odtruciu nie dopominają się o nie, bo zwykle nie pamiętają, że takie srodki przy sobie mieli.
Zdarzało się w łódzkiej historii zatruć dopalaczami, że pacjenci, którzy zostali wypisani z kliniki, jeszcze przed wyjściem z budynku przyjmowali dopalacz, który mieli zachomikowany w kieszeni, i kilka minut później wracali na oddział z powodu zatrucia. Po zatruciu dopalaczami najczęściej hospitalizowani się mężczyźni między 20. a 30. rokiem życia.
 
 
 
 
ExpressIlustrowany.pl

Wojt
CBŚP zlikwidowało linie produkującą modne ostatnio pixy Supermany czy choćby Batmany. Zabezpieczono tabletkarkę oraz blisko 3 kilogramy MDMA w którego produkowane były tabletki. Jak oceniają biegli z tej ilości narkotyku mogło powstać blisko 25 tysięcy tabletek. Wszyscy zatrzymani trafili na 3 miesiące do aresztu.


 
Policjanci CBŚP zlikwidowali w Legnicy wytwórnię tabletek ekstazy. Produkowano tam tabletki z logo „YOU TUBE”, „SUPERMAN”, „BATMAN” czy „TRANSFORMERS”. Policjanci zabezpieczyli elektryczną tabletkarkę wraz z metalowymi stemplami, tabletki ekstazy oraz 3 kilogramy gotowej substancji zawierającej MDMA. Z takiej ilości preparatu można by wyprodukować około 25 tysięcy tabletek ekstazy o czarnorynkowej wartości 250 tysięcy złotych. Do sprawy zatrzymano trzy osoby.

Policjanci z Zarządu w Bydgoszczy CBŚP wpadli na trop produkcji tabletek ekstazy. Zebrany materiał wskazywał, że nielegalny proceder odbywał się w Legnicy. W likwidacji wytwórni brali udział także policjanci z KMP w Legnicy. Tam też zostali zatrzymani dwaj mężczyźni podczas wytwarzania narkotyków. W trakcie działań jeden z podejrzanych zaatakował policjanta, próbując w ten sposób utorować sobie drogę ucieczki. Wówczas policjant użył broni służbowej, raniąc napastnika w nogę. Ten natychmiast trafił pod opiekę lekarską. Pomocy lekarskiej udzielono także zaatakowanemu funkcjonariuszowi.  Do sprawy zatrzymano również 31-letnią kobietę.
Podczas przeszukania pomieszczeń piwniczno-magazynowych policjanci znaleźli i zabezpieczyli narzędzia i przedmioty wykorzystywane do wytwarzania tabletek zawierających MDMA, tj.: elektrycznej tabletkarki wraz z metalowymi stemplami, 7 kilogramów substancji proszkowych wypełniających i koloryzujących, pojemniki z tworzywa sztucznego, blender, maseczki przeciwpyłowe, filtry, sita, wagi elektroniczne, kilkaset pustych woreczków strunowych i gotowe tabletki zawierające MDMA.
Z ustaleń śledczych wynika, że w tej wytwórni prawdopodobnie na masową skalę produkowane były tabletki  z logo „YOU TUBE, SUPERMAN, BATMAN, TRANSFORMERS”. W trakcie przeszukania ujawniono 3 kilogramy gotowej substancji zawierającej MDMA, z której można by wyprodukować około 25 tysięcy tabletek ekstazy o czarnorynkowej wartości 250 tysięcy złotych.

W Prokuraturze Rejonowej w Legnicy troje zatrzymanych usłyszało zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się wytwarzaniem substancji psychotropowych i ich dystrybucją.

Dodatkowo jednemu z nich prokurator przedstawił zarzut dokonania czynnej napaści na funkcjonariusza Policji. Sąd Rejonowy w Legnicy zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.
 
 
 
Policja.pl

×