Jump to content

Aktualności

Aktualności z całego świata!
NoMercy
Amerykanie podkreślają, że tabletka nie będzie tworzyć nowych cech fizycznych w organizmie i chodzi tu po prostu o "zwiększenie określonych cech wydajności u żołnierza, które zazwyczaj obniżają się wraz z wiekiem". Rzecznik SOCOM-u dodaje, iż tabletka będzie dostępna także dla cywili.
 
 
 
 
Amerykańskie dowództwo operacji specjalnych (SOCOM) spodziewa się, iż już w 2022 r. rozpocznie kliniczne testy specjalnej tabletki, dzięki której amerykańscy żołnierze będą mogli dłużej cieszyć się lepszym zdrowiem podczas służby w tamtejszym wojsku.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to tabletka "ma potencjał, aby autentycznie spowolnić starzenie i tym samym zapobiec występowaniu kontuzji, co byłoby prawdziwym przełomem", mówi Lisa Sanders, dyrektor działu naukowo-technologicznego w amerykańskim dowództwie operacji specjalnych.
Swoje trzy grosze dodaje też rzecznik prasowy SOCOM-u. Jak mówi, zakończono już badania dotyczące dawkowania i bezpieczeństwa leku, a teraz czas na sprawdzenie jego wydajności.
Amerykanie podkreślają, że tabletka nie będzie tworzyć nowych cech fizycznych w organizmie i chodzi tu po prostu o "zwiększenie określonych cech wydajności u żołnierza, które zazwyczaj obniżają się wraz z wiekiem". Rzecznik SOCOM-u dodaje, iż tabletka będzie dostępna także dla cywili, a wśród jej pozytywnych efektów ma być "zwiększona wydajność u człowieka, w tym lepsza wytrzymałość i szybsza rehabilitacja po odniesionej kontuzji".
Co ciekawe, armia USA wydała na ten cel "tylko" 2,8 mln dol od 2018 r. To niezbyt dużo w porównaniu do innych programów wojskowych Pentagonu liczonych często w dziesiątkach czy setkach mln dol. 
Amerykanom przy projekcie pomaga też specjalistyczna firma biotechnologiczna MetroBiotech i jak zauważa rzecznik SOCOM-u, mimo że dowództwo "trzyma się z daleka od inżynierii genetycznej", to widzi "ogromny komercyjny potencjał dla produktów, które pozwolą na unikanie kontuzji, spowolnią starzenie i usprawnią sen".
Trzymamy więc kciuki za udane testy, bo pewnie sporo osób chętnie dodałoby taką tabletkę do swojej codziennej diety.
 
 
KomputerSwiat.pl

NoMercy
Pośród miast, których ścieki omawiano w Europejskim Raporcie Narkotykowym, jest Kraków. Z przebadanych próbek wynika, że w ubiegłym roku krakowiacy najchętniej sięgali po amfetaminę. Wskaźnik spożycia wyniósł 5,49 mg na tysiąc osób na jeden dzień. W porównaniu z 2019 r. wzrosło tam spożycie tego narkotyku, tak samo jak kokainy, konopi indyjskich i MDMA.
 
 
 
W pandemii w Krakowie wzrosła konsumpcja kokainy i MDMA, spadło za to użycie metamfetaminy. Informacje takie mamy dzięki analizie składu ścieków. Tego typu badania pozwalają m.in. na określanie trendów w spożyciu substancji psychoaktywnych i prowadzi je coraz więcej europejskich miast.

W czerwcu Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii opublikowało swój doroczny raport. Część danych przestawionych w dokumencie pochodzi z analizy składu chemicznego próbek ścieków z 82 miast w 18 krajach Unii Europejskiej.
Autorzy dokumentu komentują pandemiczny rok 2020: z analizy ścieków płynie taki wniosek, że poziom używania większości narkotyków mógł być ogólnie niższy podczas pierwszego lockdownu, ale po jego zniesieniu wrócił do normy. Z porównania lat 2019 i 2020 wynika, że konsumpcja większości narkotyków była podobna w jednym i w drugim roku. Tendencja ta jednak nie dotyczy metamfetaminy i MDMA – analizy ścieków sugerują, że spożycie tych środków spadło. Słabsze zainteresowanie tym drugim narkotykiem potwierdzili respondenci w badaniach internetowych.
 
Czego jeszcze dowiadujemy się z badania ścieków mieszkańców europejskich miast?
Ogólne dane są rozbite na pewne bardziej szczegółowe informacje. I tak w przypadku kokainy, spośród miast, które przeprowadzały badania zarówno w 2019, jak i 2020 r., w 19 zgłoszono wzrost, w 14 sytuację stabilną, a w 16 spadek. Najnowsze dane wskazują, że kokaina staje się coraz bardziej popularna w miastach Europy Wschodniej, chociaż poziomy jej wykrywalności są ciągle niskie.
Wyniki dotyczące pozostałych substancji są podobnie zróżnicowane: w jednych miastach konsumpcja wzrasta, w drugich spada, jeszcze w innych nic się nie zmienia – ogólnoeuropejskiej tendencji brak. Inne wnioski z kolei płyną z zestawienia danych dla tych miast, w których konsekwentnie badano ścieki od 2011 r. W tym okresie we wszystkich dziesięciu z nich zanotowano wzrost spożycia kokainy. Jeśli chodzi o wskaźniki używania MDMA, to są one szczególnie wysokie w Amsterdamie. Jak tłumaczą autorzy raportu, prawdopodobnie odzwierciedla to jego pozycję jako popularnego celu turystycznego i jednej z europejskich stolic nocnego życia.
Pośród miast, których ścieki omawiano w Europejskim Raporcie Narkotykowym, jest Kraków. Z przebadanych próbek wynika, że w ubiegłym roku krakowiacy najchętniej sięgali po amfetaminę. Wskaźnik spożycia wyniósł 5,49 mg na tysiąc osób na jeden dzień. W porównaniu z 2019 r. wzrosło tam spożycie tego narkotyku, tak samo jak kokainy, konopi indyjskich i MDMA. Spadła natomiast konsumpcja metamfetaminy. Pod kątem spożycia każdej z tych substancji Kraków znajduje się daleko za liderami. W przypadku kokainy przoduje Antwerpia z wynikiem 1174 mg.
Badania ścieków, które pozwalają oszacować na podstawie ich składu spożycie substancji psychoaktywnych, prowadzi się od 2000 r. Jako pierwsi analizę taką w czterech miastach przeprowadzili włoscy naukowcy. Po ponad 20 latach badania takie mniej lub bardziej regularnie prowadzi się niemal w setce miast Unii Europejskiej.

Ścieki bardziej miarodajne niż ankiety
Dzięki czemu możliwe jest określenie ogólnej skali używania narkotyków na określonym terenie? Odpowiedź jest prosta. – Jeśli przyjmujemy narkotyki, to też je wydalamy w postaci śladowych ilości samej substancji i metabolitu. W wodach ściekowych bada się wedle ściśle określonej metodologii zawartość samego narkotyku i metabolitu, czyli produktu przemiany narkotyku w organizmie. Na podstawie wiedzy dotyczącej metabolizmu danej substancji szacuje się poziom jej używania – tłumaczy Michał Kidawa, starszy specjalista z Centrum Informacji o Narkotykach i Narkomanii w Krajowym Biurze ds. Przeciwdziałania Narkomanii.
Kidawa tłumaczy, że wynikiem takich badań jest ogólnikowy wskaźnik ilości spożytej substancji w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców w ciągu jednego dnia. – To jest wskaźnik umowny i polega na stosowaniu pewnych uogólnionych założeń i punktów odniesienia. Na jego podstawie możemy ogólnie określić trendy lub zmiany w używaniu substancji na danym terenie – wyjaśnia Kidawa.
Ekspert zaznacza, że tak uzyskane informacje należy stosować jako uzupełnienie danych zebranych z innych źródeł, ponieważ badania ścieków mają wiele ograniczeń. – Poza wskazaniem ogólnych tendencji badania wód ściekowych nie odpowiedzą nam na pytania o charakterystykę grup użytkowników, dróg przyjmowania substancji, nie pokażą zróżnicowania ze względu na ilość i częstotliwość przyjmowania substancji czy czystości narkotyków. Ale zebrane informacje są dobrym punktem wyjściowym do dalszych, pogłębionych analiz – mówi ekspert.
Ograniczenia te odnoszą się m.in. do wyboru czasu i miejsca badania. Bo żeby można było porównywać wyniki z różnych okresów, to analizy trzeba robić w podobnych warunkach, tzn. tego samego dnia tygodnia czy na tym samym obszarze. W weekend w centrach miast jest więcej gości, więc sobotnie wyniki będą znacznie różniły się od tych z początku tygodnia. Problematyczne może też być oszacowanie liczby ludności na obszarze, z którego odprowadzane są ścieki. – Nie można posłużyć się tylko wskaźnikiem osób zamieszkujących dany obszar, bo rejestr zameldowanych nie odzwierciedla sytuacji faktycznej. Dlatego jednym z pomysłów na dopracowanie badania ścieków jest oszacowanie liczby osób obecnych na danym obszarze na podstawie aktywności z telefonów komórkowych – wyjaśnia Kidawa.
I dodaje, że badanie ścieków ma jedną znaczącą przewagę nad ankietowaniem użytkowników: jest obiektywne. – Problem jest taki, że nigdy nie wiemy, czy osoby mówią nam prawdę. To może zależeć od wielu czynników, np. od nastawienia społecznego do narkotyków. Bo jeśli w danym okresie dominuje potępianie, to mniej osób będzie się dzielić swoimi doświadczeniami – mówi ekspert. Ponadto wielokrotnie zdarza się, że przyjmowana substancja psychoaktywna w rzeczywistości jest inna niż ta, którą ankietowany deklaruje – nie wynika to ze złej woli ankietowanego, ale raczej z faktu, że nie zawsze wie, jaką substancję przyjmował.
O miarodajności zbieranych w ten sposób danych mogą świadczyć m.in. wyniki prowadzonych równolegle badań o innym charakterze. – Z Europejskiego Raportu Narkotykowego dowiedzieliśmy się o spadku konsumpcji substancji na początku pandemii. Podobne informacje otrzymaliśmy na podstawie wywiadów eksperckich z osobami zaangażowanymi w pracę z użytkownikami narkotyków, kiedy próbowaliśmy ocenić wpływ pandemii na problem narkotyków i narkomanii – wyjaśnia specjalista.
 
 
KrytykaPolityczna.pl

NoMercy
W latach 2017-2018 wyhodowali nie mniej niż 800 roślin konopi innych niż włókniste, a następnie wprowadzili do obrotu uzyskaną z nich marihuanę o wadze nie mniejszej niż 24 kg i wartości nie mniejszej niż 720 tysięcy zł. Prokurator żądał surowszych kar, jednak ostatecznie Anna T. została skazana na 3 lata i 8 miesięcy więzienia. Adrian T. usłyszał wyrok 4 lat więzienia. Ponadto muszą wpłacić grzywnę po 6 tysięcy złotych każdy. 
 
 
Toruński sąd skazał Adriana T. oraz jego matkę Annę T., którzy wspólnie prowadzili plantację konopi indyjskich. Zarówno kobieta, jaki i jej syn trafią do więzienia.

Adrianowi T. prokurator zarzucił także odpłatne i nieodpłatne udzielanie w latach 2017-2018 marihuany innym osobom oraz posiadanie znacznej ilości środków odurzających w postaci marihuany o wadze 46 g. Oskarżonym groziła kara do 15 lat pozbawiani wolności.
Od stycznia 2019 r. do końca kwietnia 2019 (Kiedy to zostali zatrzymani) wyhodowali ponad 628 roślin konopi innych niż włókniste. Uprawa ta mogła dostarczyć ponad 18 kg suszu roślinnego marihuany o wartości ponad 560 tysięcy zł.
W latach 2017-2018 wyhodowali nie mniej niż 800 roślin konopi innych niż włókniste, a następnie wprowadzili do obrotu uzyskaną z nich marihuanę o wadze nie mniejszej niż 24 kg i wartości nie mniejszej niż 720 tysięcy zł (Licząc 30 złotych za gram marihuany).
Oskarżeni posiadali przyrządy i narzędzia służące do niedozwolonego wytwarzania, przetwarzania i przerobu środków odurzających. Były to między innymi: transformatory, lampy, filtry, wentylatory, termometry, doniczki, wagi elektroniczne.
W toku śledztwa uzyskano szereg dowodów potwierdzających sprawstwo oskarżonych. Zabezpieczono susz roślinny, przesłuchano szereg świadków oraz uzyskano opinie biegłych.
Prokurator żądał surowszych kar, jednak ostatecznie Anna T. została skazana na 3 lata i 8 miesięcy więzienia. Adrian T. usłyszał wyrok 4 lat więzienia. Ponadto muszą wpłacić grzywnę po 6 tysięcy złotych każdy. Na poczet kary skazanym zaliczono okres tymczasowego aresztowania.
 
 
Online-Mafia.pl

NoMercy
Policja kupującemu może, np. zabrać zakupiony susz i upomnieć, że jest on nielegalny. Nic więcej się nie stanie, o ile rewidowany nie ma przy sobie kilogramów “trawki”. Dlatego też powstał pomysł, by przeprowadzić eksperyment, swoisty pilotaż mający sprawdzić, czy taka legalna sprzedaż ma sens. Na jesień tego roku miał się rozpocząć proces legalnych dostaw do coffee shopów, w 10 miastach Niderlandów. Samorządy w tym tygodniu powiedziały jednak nagłe Nie.
 
 
 
Wiele wskazuje na to, iż wizja legalnej marihuany w Królestwie Niderlandów coraz bardziej się oddala. Pilotażowy program, swoisty eksperyment z konopiami w dziesięciu miastach krainy tulipanów, został odłożony w czasie na okres bliżej nieokreślony.

Legalna marihuana
Władze w Królestwie Niderlandów są niezwykle pragmatyczne. Ustawodawca wie, iż nie uda się zwalczyć w kraju chęci zapalenia skręta dla rozluźnienia. Od wielu lat bowiem popularne “zioło” dostępne jest w coffee shopach. Ten miękki narkotyk jest w Holandii nielegalny, ale wedle ustawy opiumowej jego posiadanie w niewielkich ilościach i sprzedaż w ściśle określonych punktach jest niepenalizowana. Mówiąc inaczej, policja kupującemu może, np. zabrać zakupiony susz i upomnieć, że jest on nielegalny. Nic więcej się nie stanie, o ile rewidowany nie ma przy sobie kilogramów “trawki”.
 
Krok dalej
Mimo braku penalizacji proces sprzedaży i uprawy narkotyku jest prowadzony w większości poza wzrokiem władz. To zaś, jak można się domyśleć, nie podoba się rządowi. Pojawił się więc pomysł, by zalegalizować całkowicie marihuanę. Tak, by cały proces od uprawy, poprzez dostawy do sklepu, po spalenie jej przez klienta był w pełni legalny i przejrzysty. Co to ma dać? Po pierwsze legalne uprawy są nadzorowane przez państwo. Nie ma więc mowy o sztucznym wzmacnianiu, czy, np. trującej chemii dodawanej do roślin. Wszystko jest więc naturalne i bezpieczniejsze niż niepewny towar od dilera. Po drugie, legalny produkt można opodatkować, więc jak dziwnie by to nie zabrzmiało, państwo mogłoby czerpać zyski z handlu narkotykami. Po trzecie legalna sprzedaż pozwala wreszcie ustalić, ile dokładnie  marihuany wypalają Holendrzy.
 
Pilotaż
Dlatego też powstał pomysł, by przeprowadzić eksperyment, swoisty pilotaż mający sprawdzić, czy taka legalna sprzedaż ma sens. Na jesień tego roku miał się rozpocząć proces legalnych dostaw do coffee shopów, w 10 miastach Niderlandów. Samorządy w tym tygodniu powiedziały jednak nagłe Nie. Gminy nie wycofują się z projektu. Władze lokalne nadal go popierają, wskazują jednak, iż jest jeszcze na niego zbyt wcześnie. Nie chodzi tu bynajmniej o kwestie społeczne, a ustawowe. Między innymi z racji epidemii, rząd nie przywiązywał do tej sprawy zbyt dużej wagi i na raptem kilkadziesiąt dni przed rozpoczęciem eksperymentu, nieznane są jeszcze dokładnie wszystkie wytyczne. Istnieje nadal zbyt wiele niewiadomych. Ponadto na przeszkodzie stoją również kwestie techniczne. Wybrani przez rząd hodowcy konopi potrzebują bowiem również więcej czasu, by dostarczyć wysokiej jakości towar, tak by mógł on konkurować z tym jaki oferują nielegalni sprzedawcy.
 
 
GlosPolski.nl

NoMercy
To on miał kierować przed kilku laty grupą zaopatrującą w haszysz rosyjskie grupy przestępcze i część rodzimego rynku. W Rosji „hasz” wciąż jest jednym z najbardziej popularnych narkotyków i można na nim dużo zarobić. W przemycie tego narkotyku na Wschód specjalizują się gangi z Ukrainy, Łotwy oraz Litwy.
 
 
 
Po prawie roku procesu Sąd Okręgowy w Przemyślu nie miał najmniejszych wątpliwości: 49-letni Sergiy G. z Ukrainy kierował gangiem, który przemycał haszysz z Hiszpanii na Ukrainę i dalej do Rosji. Za kierowanie grupą przestępczą wymierzono mu „raptem” pięć lat więzienia. Jednak bossowi mina zrzedła, gdy sąd podliczył, ile mu się „należy” za zorganizowanie przerzutu 237 kg narkotyku w 2017 r. Tu nie było taryfy ulgowej – 10 lat odsiadki, 200 tys. zł grzywny i „na deser” 50 tys. zł na zwalczanie i zapobieganie narkomanii. Karała łączna wyniosła 11 lat.

Prokuratorzy z podkarpackich „pezetów” nie kryli zadowolenia z decyzji sądu. Tym bardziej, że 49-letni Siergiy G. jest prawdopodobnie ostatnim z członków grupy, którą od lat rozpracowywali śledczy. A było to dosyć trudne, ponieważ ekipa była dość hermetyczna, a komplet informacji o transportach miał boss.
To on miał kierować przed kilku laty grupą zaopatrującą w haszysz rosyjskie grupy przestępcze i część rodzimego rynku. W Rosji „hasz” wciąż jest jednym z najbardziej popularnych narkotyków i można na nim dużo zarobić.
W przemycie tego narkotyku na Wschód specjalizują się gangi z Ukrainy, Łotwy oraz Litwy.
Ponoć G. znalazł dobry sposób na zarobek. Dzięki częstym pobytom w Hiszpanii nawiązał kontakt z przemytnikami marokańskiego haszyszu.
Na Półwyspie Iberyjskim narkotyku tego jego pod dostatkiem, a w dodatku prawdopodobnie jest najtańszy w Europie. Problemem jest tylko dowieźć go do kraju i do odbiorców. A to trasa przez całą niemal Europę.
Wydawało się, że bardzo dobrym pomysłem na bezpieczny przerzut będzie ukrycie paczek z haszyszem w samochodach dobrych marek– tak, by jadący nim „turyści” nie budzili podejrzeń. Bo jak można podejrzewać parę wracającą z uroczych wakacji nad Morze Śródziemnym, w dodatku jadącą samochodem dobrej klasy? Nic bardziej mylnego.

Odlotowa pamiątka z Hiszpanii
Zimną 2017 r. funkcjonariusze Straży Granicznej w Terespolu i Korczowej zatrzymali do kontroli BMW X6 i BMW X5 na ukraińskich tablicach rejestracyjnych. Trudno uwierzyć, że była to rutynowa kontrola lub przypadek zadecydował o sprawdzeniu tych właśnie aut.
Pogranicznicy szybko odkryli specjalnie skonstruowane skrytki umieszczonych w progach samochodów. Wydobyli z nich 237 kg czystego haszyszu. Wartość narkotyku oszacowano na ponad 9 mln zł.
Zaraz po tej akcji wspomniany wyżej Ukrainiec postanowił zniknąć z widoku organów ścigania. Tym bardziej, że jakimś trafem Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie ustalił już kilka tygodni później, że to on kierował próbą przerzucenia narkotyku do Rosji.
 
 
TVP.info

NoMercy
Po dotarciu na miejsce, w pomieszczeniach policjanci zabezpieczyli susz roślinny, foliowe torby z białym proszkiem, płynną substancję oraz kosze grzewcze, jakich używa się przy produkcji amfetaminy. Okazuje się, że z zabezpieczonych przez funkcjonariuszy 7 litrów płynnej amfetaminy można było wytworzyć ponad 20 kilogramów narkotyku.
 
 
 
Stołeczni policjanci we współpracy z mazowieckimi funkcjonariuszami zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających, nielegalnej uprawy narkotyków, a także ich przetwarzania. Podczas akcji śledczy zabezpieczyli m.in. 7 litrów płynnej amfetaminy oraz 5 kg narkotyków w tym amfetaminy, kokainy i marihuany.

Policjanci stołecznego Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową wspólnie z funkcjonariuszami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu ustalili, że na jednym z parkingów w Dziekanowie Leśnym ma dojść do transakcji narkotykowej.
W trakcie obserwacji miejsca, gdzie miało dojść do przekazania narkotyków, zauważyli saaba, a przy nim dwóch mężczyzn w wieku 36 i 47 lat. 36-latek przekazał bańkę wypełnioną żółtym płynem 47-latkowi i odebrał od niego pieniądze.
Policjanci wkroczyli do akcji w momencie wymiany, a obaj mężczyźni zostali zatrzymani. Zabezpieczono pojemnik, z jak się okazało po badaniach laboratoryjnych, 4-litrami płynnej amfetaminy. W trakcie przeszukania 36-latka znaleźli też dwie torebki z marihuaną. Ponadto w trakcie sprawdzenia samochodu, którym przyjechał, policjanci zabezpieczyli trzy telefony komórkowe oraz 14 tysięcy złotych, które mężczyzna otrzymał od 47-latka.
Saab trafił na policyjny parking, natomiast policjanci udali się z zatrzymanymi do miejsc ich zamieszkania. Podczas przeszukania warszawskiego mieszkania 47-latka zabezpieczyli wagi elektroniczne oraz plastikowe pudełka z zawartością amfetaminy, kokainy i kwasu solnego. W trakcie przeszukania miejsca zamieszkania 36-latka została zabezpieczona nieznana substancja, która została przekazana do dalszych badań.
Śledczy ustalili, że 36-latek wspólnie z 49-letnim znajomym wynajmuje również magazyn pod Toruniem, w którym obaj przechowują narkotyki. Po dotarciu na miejsce, w pomieszczeniach policjanci zabezpieczyli susz roślinny, foliowe torby z białym proszkiem, płynną substancję oraz kosze grzewcze, jakich używa się przy produkcji amfetaminy. Okazuje się, że z zabezpieczonych przez funkcjonariuszy 7 litrów płynnej amfetaminy można było wytworzyć ponad 20 kilogramów narkotyku, który potem miałby trafić do nabywców na czarnym rynku.
Ponadto dalsze ustalenia zaprowadziły policjantów do miejscowości pod Zieloną Górą, gdzie mieszkał 49-latek. Podczas przeszukania zabezpieczyli plantację konopi, na której rosło aż 718 krzewów, a także susz, który okazał się marihuaną. 49-latek również został zatrzymany.
Mężczyźni usłyszeli zarzuty wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających, nielegalnej uprawy narkotyków, a także ich przetwarzania. Decyzją sądu zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesiące.
 
 
Warszawa.TVP.pl

NoMercy
Policjanci znaleźli i zabezpieczyli ponad 9000 złotych mogące pochodzić z przestępstwa, 16 foliowych pakietów z marihuaną, mefedron oraz haszysz. W sumie ponad 6 kilogramów środków odurzających. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował już o tymczasowym aresztowaniu mężczyzn na 3 miesiące.
 
 
 
 
Kryminalni ze Śródmieścia zatrzymali dwie osoby podejrzane o posiadanie znacznej ilości środków odurzających. W mieszkaniu wynajmowanym przez braci policjanci znaleźli marihuanę, mefedron oraz haszysz. Lokal pełnił rolę magazynu służącego do przerzutu narkotyków. W sumie policjanci znaleźli i zabezpieczyli ponad 6 kilogramów środków odurzających. Za to przestępstwo zatrzymanym mężczyznom grozi teraz do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował już o tymczasowym aresztowaniu obu mężczyzn na 3 miesiące.

Praca operacyjna policjantów ze śródmiejskiego wydziału operacyjno-rozpoznawczego doprowadziła ich do jednego z mieszkań przy ulicy Szymczaka. To tam kryminalni namierzyli lokal wynajęty na tzw. słupa i służący jako magazyn przerzutowy dużych ilości narkotyków. Z posiadanych przez kryminalnych informacji wynikało, że do mieszkania  przychodzi regularnie dwóch mężczyzn.
Policjanci bardzo szybko ustalili także, kim są figuranci i zorganizowali zasadzkę. Cierpliwość i ponad 12-godzinne oczekiwanie przyniosły w końcu oczekiwany rezultat. Jak tylko mężczyźni weszli na klatkę schodową i zobaczyli policjantów, rzucili się do ucieczki. Bezskutecznie. Zostali błyskawicznie obezwładnieni i zatrzymani.
Chwilę później w obecności zatrzymanych kryminalni przystąpili do przeszukania wytypowanego wcześniej mieszkania. Narkotyki były dosłownie wszędzie, w podróżnej walizce, słoikach, torbie na zakupy, kartonie, rozsypane na stole, a nawet ukryte w lodówce.

Policjanci znaleźli i zabezpieczyli ponad 9000 złotych mogące pochodzić z przestępstwa, 16 foliowych pakietów z marihuaną, mefedron oraz haszysz. W sumie ponad 6 kilogramów środków odurzających.
Bracia w wieku 26 i 30 lat usłyszeli już zarzuty posiadania znacznej ilości środków odurzających, za co zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii grozi im teraz do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował już o tymczasowym aresztowaniu mężczyzn na 3 miesiące.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Mężczyzna usłyszał wczoraj, 24.06.2021 r., zarzut uprawy konopi w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Wczoraj też stanął przed oskarżycielem i sądem. Na podstawie zebranych materiałów dowodowych obciążających go został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Podejrzanemu grozi kara do 8 lat więzienia.
 
 
 
 
Trzy miesiące tymczasowego aresztu dla plantatora konopi - tak zdecydował sąd wobec 30-latka, którego zatrzymali policjanci z Pakości. Funkcjonariusze odkryli w jego garażu namiot z zabronionymi krzewami, a ilość zabezpieczonych środków przekracza 13 kg. Mężczyźnie grozi 8 lat pozbawienia wolności.

Pakoscy policjanci, po tym, jak kilka dni temu, 22.06.2021 r., uzyskali informację o miejscu uprawy zabronionych krzewów u konkretnej osoby, przystąpili do realizacji sprawy.
Pojechali na teren miejscowości gminy Pakość i wkroczyli do jednego z domów. Unoszący się zapach konopi doprowadził policjantów do pobliskiego garażu, do którego również zajrzeli. Ujawnili tam namiot, a w nim plantację konopi składającą się z 131 krzewów o wysokości do 15 cm. Był też susz roślinny o wadze ponad 11 kg.
Podczas działań policjantów na miejscu, pojawił się 30-letni właściciel garażu. Mężczyzna został zatrzymany do wyjaśnienia. Zabezpieczony susz roślinny o łącznej wadze ponad 13 kg trafił do badań do bydgoskiego laboratorium. Wstępne wyniki wykazały, że to środki zabronione ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii.
Mężczyzna usłyszał wczoraj, 24.06.2021 r., zarzut uprawy konopi w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Wczoraj też stanął przed oskarżycielem i sądem. Na podstawie zebranych materiałów dowodowych obciążających go został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Podejrzanemu grozi kara do 8 lat więzienia, przy czym już teraz wiadomo, że za przestępstwa, które mu się zarzuca trafi za kraty na nie mniej niż 3 lata.
Od początku roku policjanci na terenie powiatu inowrocławskiego ujawnili 94 przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. To o 31 więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Policjanci konsekwentnie ścigają tych, którzy posiadają, czy produkują, narkotyki i takie też działania są kontynuowane.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Ketamina - substancja psychotropowa, która może być stosowana wyłącznie w celach medycznych, przemysłowych lub prowadzenia badań. W Polsce od 2005 roku ketamina znajduje się w grupie II-P Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zgodnie z przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, za wywóz środków psychotropowych grozi grzywna i kara pozbawienia wolności do lat 5. 
 
 
 
Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu i z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową KWP zs. w Radomiu oraz funkcjonariusze Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego skontrolowali jedną z przesyłek znajdującą się w magazynie w Terminalu Cargo Lotniska Chopina, która wzbudziła wątpliwości. Jak się później okazało słusznie. Po jej otwarciu, funkcjonariusze ujawnili 50 sztuk termosów oryginalnie zapakowanych w pudełka, które okazały się przemytniczą skrytką. Mundurowi zdemontowali podstawę termosu. Wewnątrz każdego były ukryte woreczki foliowe z białym proszkiem. Wspomagał ich służbowy pies Draba z MUCS wyszkolony do wykrywania narkotyków, który zaznaczył podejrzany na palecie karton.

Wstępne badania spektrometrem wykazały, że podejrzany proszek jest substancją psychotropową, a przeprowadzona analiza w Centralnym Laboratorium Celno–Skarbowym potwierdziła wstępne wyniki. To ketamina - substancja psychotropowa, która może być stosowana wyłącznie w celach medycznych, przemysłowych lub prowadzenia badań.
Łącznie w 50 termosach znajdowało się 745 torebek foliowych z niedozwoloną substancją, której waga wynosiła 49 kg.
Dalsze postępowanie w sprawie prowadzą policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Radomiu pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota w Warszawie.

W Polsce od 2005 roku ketamina znajduje się w grupie II-P Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zgodnie z przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, za wywóz środków psychotropowych grozi grzywna i kara pozbawienia wolności do lat 5.
Po raz kolejny psi nos Służby Celno–Skarbowej bezbłędnie wywąchał podejrzane substancje, które próbowano przemycić w specjalnie do tego przygotowanych skrytkach.
 
 
Mazowiecka.Policja.gov.pl

×
×
  • Create New...