Jump to content

Welcome to Dopalamy.com!

You are currently viewing the forum as a guest, you do not have access to the full forum manual and a lot of material that can only be viewed by the registered new forum. Create an account and use a powerful knowledge source! By registering an account, you have a no-logs policy. We do not store private user data.

See what you gain by staying on our forum:

  • The ability to send private messages to other users
  • Participate in the full RC chat news
  • Access to partner subforum, contests, free samples

Don't wait, Sign Up today!


Aktualności

Aktualności z całego świata!

NoMercy
Funkcjonariusze łącznie zabezpieczyli 33,5 grama suszu roślinnego, 278 gramów dopalaczy oraz 5 sadzonek marihuany. Mężczyzna usłyszał 5 zarzutów. Grozi mu kara pozbawienia wolności do 10 lat. 
 
 
 
 
Dzięki intensywnym działaniom funkcjonariuszy z IV Komisariatu Policji KMP w Łodzi został zatrzymany 21-latek, który już usłyszał 5 zarzutów dotyczących przestępczości narkotykowej, naruszenia miru domowego oraz posiadania amunicji bez wymaganego zezwolenia. Mężczyzna najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie tymczasowym. Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Kryminalni z poleskiego komisariatu, krok po kroku sprawdzali uzyskane informacje dotyczące przestępstw narkotykowych. 27 stycznia 2021 roku, dzięki skrupulatnej analizie zebranych materiałów, trop doprowadził ich do jednego z lokali na ulicy Zielonej.
Będąc na miejscu ustalili, że jest to wyłączony z użytku pustostan. Funkcjonariusze wspólnie z administratorem budynku otworzyli drzwi. Okazało się, że wewnątrz lokalu znajdowało się pięć donic z sadzonkami marihuany. Nad roślinami zawieszone były trzy lampy, a na podłodze stały uruchomione wentylatory. W kilku miejscach był porozrzucany luzem susz roślinny.
Po dokładnym przeszukaniu pomieszczenia wyszło na jaw, że w szafce, w foliowych torebkach znajdowały się białe kryształki, które również mogły być substancjami zakazanymi.
Śledczy ustalili adres zamieszkania mężczyzny, odpowiedzialnego za przestępczy proceder. Już od progu mieszkania czuć było charakterystyczną woń marihuany. Drzwi otworzyła im kobieta, tłumacząc policjantom, że jej brat jest obecnie w pracy. Mając podejrzenie, że w mieszkaniu również znajdują się substancje zabronione, przeszukali wszystkie pomieszczenia.
W szafie na półkach pomiędzy złożonymi ubraniami stróże prawa znaleźli susz roślinny, a w biurku torebkę foliową z białymi kryształkami, pieniądze, wagę elektroniczną oraz jedną sztukę amunicji. Kryminalni pojechali do jego pracy. Tam 21-latek został zatrzymany, a następnie przewieziony do policyjnego aresztu.
Funkcjonariusze łącznie zabezpieczyli 33,5 grama suszu roślinnego, 278 gramów dopalaczy oraz 5 sadzonek marihuany. Mężczyzna usłyszał 5 zarzutów.
Odpowie za posiadanie znacznej ilości środków odurzających, wielokrotnego udzielania narkotyku, uprawę marihuany, naruszenie miru domowego oraz posiadanie bez wymaganego zezwolenia amunicji. Łodzianin, wcześniej notowany za podobne przestępstwo, w rozmowie z policjantami przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Grozi mu kara pozbawienia wolności do 10 lat.
 
 
InformacjeLodzkie.pl

NoMercy
Podczas przeszukania znaleźli blisko 320 gramów marihuany i amfetaminy oraz prawie 600 gramów dopalaczy. Dodatkowo zabezpieczyli dwa telefony komórkowe oraz wagi służące do porcjowania narkotyków. Zatrzymanemu mężczyźnie możne teraz grozić do 10 lat pozbawienia wolności.
 
 
 
 
Blisko kilogram środków odurzających miał świecianin zatrzymany w piątek przez policjantów. Teraz będzie się musiał tłumaczyć przed sądem.

Funkcjonariusze wydziału kryminalnego na podstawie swoich ustaleń dowiedzieli się, że mieszkaniec gminy Świecie może posiadać narkotyki.
W piątek mundurowi weszli do mieszkania 22-latka. - Podczas przeszukania znaleźli blisko 320 gramów marihuany i amfetaminy oraz prawie 600 gramów dopalaczy.
Dodatkowo zabezpieczyli dwa telefony komórkowe oraz wagi służące do porcjowania narkotyków - relacjonuje sierż. szt. Damian Ejankowski, oficer prasowy KPP w Świeciu. 
Policjanci zatrzymali 22-latka. Jeszcze tego samego dnia usłyszał on zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających.
Za to przestępstwo grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Decyzją prokuratora mieszkaniec gminy Świecie został objęty policyjnym dozorem. 
 
NSwiecie.pl
 

NoMercy
Piotr Chałupka spędził w areszcie śledczym 15 miesięcy – w Łodzi, Płocku i Warszawie. Podczas procesu w Sądzie Okręgowym w Łodzi został skazany na siedem lat i cztery miesiące więzienia. Na procesie w roli świadka wystąpił wspomniany tramwajarz, którzy zaznaczył, że nie ma nic wspólnego z przemytem narkotyków. 
 
 
 
 
Piotr Chałupka, 44-letni inżynier z Politechniki Łódzkiej, doznał wstrząsu, gdy w jego domu zjawili się policjanci CBŚ i oskarżyli go o przemyt narkotyków na wielką skalę. Twierdzi, że jest niewinny i został pomówiony przez małego świadka koronnego Damiana Sz., który pomylił go z inną osobą o tym samym imieniu i nazwisku. Mimo to sąd skazał go na ponad siedem lat więzienia.

Tego dnia, po którym życie 44-latka stało się ponurą groteską niemocy z powieści Kafki, pan Piotr nie zapomni do końca życia.
 
Przyszli policjanci CBŚ i zawieźli do Warszawy
- Do mojego domu w Ksawerowie 1 października 2018 roku weszli trzej policjanci CBŚ i przewieźli do Prokuratury Krajowej w Warszawie, gdzie usłyszałem zarzuty przemytu heroiny i marihuany, ukrytych w paczkach proszku do prania, z Niemiec do Polski. Oczywiście zarzut był absurdalny. Pomówił mnie Damian Sz., którego nie znałem. Podczas konfrontacji poprosiłem, aby powiedział, gdzie mieszkam i czym się zajmuję. Jego odpowiedź był krótka: „Przestań mącić mi w głowie” - wspomina Piotr Chałupka.
 
Doszło do koszmarnej pomyłki?
Jego zdaniem doszło do koszmarnej pomyłki. Otóż Damian Sz. miał zeznawać w śledztwie, że wskazany przez niego Piotr Chałupka jest tramwajarzem i jeździ czarnym autem. Okazało się, że w Ksawerowie i pobliskich Pabianicach mieszka jeszcze dwóch mężczyzn o tym samym imieniu i nazwisku. Jeden z nich był motorniczym i jeździł czarnym volkswagenem.
 
Wyszukał przemytnika w... mediach społecznościowych?
- Mogło być tak, że Damian Sz. na portalu społecznościowym znalazł tramwajarza i wskazał go jako przemytnika, zaś CBŚ przez pomyłkę zatrzymało mojego klienta – mówi broniący pana Piotra adwokat Bartłomiej Trętowski.
 
Surowy wyrok: ponad siedem lat więzienia
Piotr Chałupka spędził w areszcie śledczym 15 miesięcy – w Łodzi, Płocku i Warszawie. Podczas procesu w Sądzie Okręgowym w Łodzi został skazany na siedem lat i cztery miesiące więzienia. Na procesie w roli świadka wystąpił wspomniany tramwajarz, którzy zaznaczył, że nie ma nic wspólnego z przemytem narkotyków.
 
Wpłacił 60 tys. zł i musi meldować się na policji
Pan Piotr odzyskał wolność po wpłaceniu kaucji w wysokości 60 tys. zł. Dostał dozór policyjny i cztery razy w tygodniu musi meldować się na komendzie w Pabianicach. Czyni to rano – przed udaniem się do pracy na politechnice. Nie ukrywa, że sprawa ta zatruła życie i zdrowie jemu, żonie Agnieszce i 15-letniej córce Katarzynie.
 
Strach, trauma i gehenna
- Sprawa ta to dwa lata strachu, traumy i gehenny. Ja i moi bliscy byliśmy pod opieką lekarzy, którzy przepisali nam różne tabletki na poprawę zdrowia – przyznaje Piotr Chałupka.
 
Policjant wśród ławników, czyli proces od nowa?
Rozprawa odwoławcza jego i trzech innych skazanych miała się odbyć w czwartek 28 stycznia w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi. Nie odbyła, gdyż mecenas Sławomir Szatkiewicz zwrócił uwagę, że na procesie w Sądzie Okręgowym jeden z ławników – jako policjant – nie miał prawa zasiadać w składzie orzekającym. Dlatego Sąd Apelacyjny odroczył proces do czasu wyjaśnienia tej sprawy. Jeśli zarzuty się potwierdzą, proces ruszy od nowa w Sądzie Okręgowym.
 
 
DziennikLodzki.pl

NoMercy
Według Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która prowadziła śledztwo w tej sprawie, Juliusz N. sprzedawał dopalacze przez sieć dziewięciu sklepów: w Łodzi przy ul. Gdańskiej, ul. Nawrot i trzech przy ul. Rzgowskiej, a także w Zgierzu, Brzezinach, Piotrkowie Trybunalskim i Rawie Mazowieckiej. Dopalacze sprzedawano jako artykuły kolekcjonerskie pod tak zaskakującymi nazwami jak sól czyszcząca czy wyciągacz wilgoci.
 
 
 
Na ławie oskarżonych zasiądzie 56-letni Juliusz N., któremu prokuratura zarzuciła, że w Łodzi i regionie posiadał sieć sklepów, w których – m.in. w automatach - sprzedawano dopalacze. Czy to oznacza, że mamy do czynienia z kolejnym – po słynnym Dawidzie B. - „królem dopalaczy”?

Juliusz N. to znana postać łódzkiego świata kryminalnego. Prokuratorzy podkreślają, że był wiele razy karany – m.in. za zabójstwo, za które został skazany na 15 lat więzienia. Tym razem odpowie za handlowanie dopalaczami. Były one tak szkodliwe dla życia i zdrowia, że 25 osób zatruło się nimi i wylądowało w szpitalu. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi. Oskarżonemu jako recydywiście grozi do 12 lat więzienia.
 
Sieć sklepów z dopalaczami w Łodzi i regionie
Według Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która prowadziła śledztwo w tej sprawie, Juliusz N. sprzedawał dopalacze przez sieć dziewięciu sklepów: w Łodzi przy ul. Gdańskiej, ul. Nawrot i trzech przy ul. Rzgowskiej, a także w Zgierzu, Brzezinach, Piotrkowie Trybunalskim i Rawie Mazowieckiej. Dopalacze sprzedawano jako artykuły kolekcjonerskie pod tak zaskakującymi nazwami jak sól czyszcząca czy wyciągacz wilgoci.
 
Oficjalnie były to sklepy ze... śmiesznymi rzeczami
Oficjalnie dopalacze sprzedawano w sklepach z tzw. śmiesznymi rzeczami typu dulawki, zapalniczki, fajki wodne czy papierosy elektroniczne. Jednak – jak ustaliła prokuratura – wyroby te nie cieszyły się zainteresowaniem klientów, którzy skupiali się na zakupie dopalaczy. A ci którzy się nimi zatruli i trafili do szpitala, z pewnością nie było do śmiechu. Sprzedawcy zeznawali, że dopalacze były jedynym źródłem dochodu. Z ich relacji wynikało, że jak rano przychodzili do sklepu, to dopalacze już były. W ciągu dnia je sprzedawali, po czym zostawiali utarg i opuszczali sklepu. Nazajutrz pieniędzy już nie było, ale były kolejne dopalacze.
 
Automaty do sprzedaży dopalaczy
W niektórych sklepach pojawiły się automaty do sprzedaży dopalaczy. Aby otrzymać żądany produkt, trzeba było wrzucić monetę 5-złotową (tylko o takim nominale). Dopalacze były znacznie droższe. Dlatego kupujący zwracali się do sklepowego sprzedawcy, aby im zamienił banknoty na monety.
 
Oskarżony nie przyznał się do winy
Podczas przesłuchania Juliusz N. nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że prowadził sklepy z dulawkami, fajkami wodnymi itp., zaś jeśli sprzedawano w nich dopalacze, to czyniły to osoby, którym podnajmował powierzchnie handlowe.
Dawid B. zwany "królem dopalaczy" skazany na 5 lat
Przypomnijmy, że 31-letni Dawid B. zwany dotąd „królem dopalaczy” został prawomocnie skazany na pięć lat więzienia w listopadzie 2020 roku przez Sąd Apelacyjny w Łodzi.
 
 
DziennikLodzki.pl

NoMercy
Prokurator mazowieckich „pezetów”, który prowadzi śledztwo w sprawie opisywanej bandy przesłuchiwał Marka K. Policjanci opisują go krótko: „wielki steryd”. Po ogłoszeniu zarzutów gangster nagle zerwał się z krzesła i rzucił na prokuratora. Na szczęście śledczego odgradzała od „klienta” plastikowa przesłona, więc zdążył się cofnąć, choć nie uniknął ciosu od podejrzanego. Napastnik rzucał przedmiotami, które mu wpadły w ręce.
 
 
 
Blisko 100 tys. zł miał przy sobie Artur Ch. ps. Bazyl vel Gruby, domniemany boss gangu siedleckiego, który przed ubiegłoroczną Wigilią wybrał się na zakupy do stołecznej Galerii Mokotów. Towarzyszący mu adiutant – Paweł P. zabrał połowę wspomnianej sumy. Gangsterzy mieli pecha, bo tego samego dnia zakupy w tym centrum handlowym robił policjant stołecznego zarządu CBŚP.

Portal tvp.info dotarł do szczegółów zatrzymania dwóch groźnych gangsterów z grupy działającej głównie na terenie Siedlec, Łukowa, Mińska Mazowieckiego oraz Sokołowa Podlaskiego.
 W ciągu kilku lat banda zdominowała te tereny i zyskała monopol na handel narkotykami oraz dopalaczami. Gangsterzy wykorzystali też fakt, że stołeczne gangi, takie jak mokotowski, ożarowski czy szkatułowy są wciąż w rozsypce i nie musieli się im opłacać lub brać od nich „towaru”.

Od 2019 r. grupę siedlecką rozpracowują śledczy Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej razem z funkcjonariuszami CBŚP z Warszawy. Pierwsze uderzenie w bandę miało miejsce latem 2020 r., kiedy to zatrzymano pięciu sutenerów i zlikwidowano w kilku miejscowościach sześć lupanarów. Co ciekawe jeden z przybytków rozkoszy działał naprzeciwko lokalnej prokuratury.
 
 
Sieć „mieszkaniówek”
Gangsterzy byli przekonani, że wpadli na dobry sposób zamaskowania seksbiznesu. Założyli bowiem firmę, która oficjalnie zajmowała się wynajmem nieruchomości. Następnie wynajęli kilka lokali, głównie w Siedlcach, Mińsku Mazowieckim czy Łukowie, których właściciele nie mieli pojęcia, do czego posłużą. A to właśnie te mieszkania, były później wynajmowane prostytutkom.

„Panienki” musiały płacić za dzień wynajmu. W zależności czy była to kawalerka, czy mieszkanie dwupokojowe stawka wynosiła 200 lub 300 zł. Prostytutki nie musiały już oddawać gangsterom nawet części zarobku. A niektóre potrafiły zarobić 1,5-2 tys. zł dziennie.

Sutenerzy płacili nawet stosowne podatki za wynajem mieszkań, w których działały „mieszkaniówki”. Nie mieli też najmniejszego problemu z najemczyniami. Według informacji portalu tvp.info, dochodziło do sytuacji, że do sutenerów zgłaszały się chętne na pracę na ich terenie, ale musiały czekać aż ich konkurentki zwolnią lokale.
 
 
Inwigilacja
narkotykowe interesy. W tym czasie prokurator wraz z „cebesiami” gromadzili kolejne nagrania z podsłuchów ich „bezpiecznych telefonów”.

Jednak po jakimś czasie zniknął Artur Ch. ps. Gruby vel Bazyl, uważany przez prokuraturę za jednego z bossów gangu siedleckiego. Ten 34-letni bezrobotny o wykształceniu podstawowym, cieszył się dużą renomą w lokalnym półświatku. Skupił wokół siebie wielu młodych gangsterów. Mimo braków w wykształceniu, uchodził za dobrego organizatora.

W tym samym czasie co boss zniknął także Paweł P. ps. Paco, uważany za adiutanta „Grubego”. Policjanci warszawskiego zarządu CBŚP ustalili operacyjnie, że gangsterzy ci mogą się ukrywać razem. Obydwaj byli bardzo ostrożni, unikali jakichkolwiek kontaktów z bliskimi lub członkami grupy.
 
 
Zrobili prezent „cebesiom”
W sobotę 19 grudnia 2020 r., mimo pandemii, w stołecznej Galerii Mokotów było tłumy. Jednym z klientów centrum handlowego był funkcjonariusz warszawskiego zarządu CBŚP, który wybrał się tam razem z dzieckiem.

W pewnym momencie uwagę policjanta przykuło dwóch rosłych mężczyzn. Jeden z nich ubrany był w czerwony dres, znanego włoskiego domu mody. Bluza i spodnie tej marki kosztują 150 proc. miesięcznej pensji funkcjonariusza CBŚP.

Policjant zorientował się, że osobnik w czerwonym dresie to nie kto inny jak „Gruby”, którego razem z kolegami szukają od wielu tygodni. Zadzwonił do „firmy”, a potem śledził mężczyzn, aż do ich zatrzymania. Dla bezpieczeństwa klientów, policjanci wywabili obu gangsterów poza budynek galerii handlowej.

Artur Ch. i Paweł P. byli całkowicie zaskoczeni. Gangsterzy przyznali, że przyjechali kupić prezenty pod choinkę dla najbliższych. Trzeba przyznać, że najwyraźniej nie zamierzali oszczędzać na podarkach. „Gruby” miał przy sobie blisko 100 tys. zł w gotówce, a „Paco” około 50 tys. zł. Pieniądze zostały zabezpieczone na poczet przyszłych kar w przypadku skazania przed sąd. Gangsterzy zaś usłyszeli zarzuty między innymi kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz udziału w obrocie znacznymi ilościami narkotyków i dopalaczy. Trafili do aresztów.
 
 
Rzucił się na prokuratora
Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że po zatrzymaniu w listopadzie 2020 r. jednego z handlarzy narkotykami i dopalaczami z grupy siedleckiej, doszło do szokującego wydarzenia. Prokurator mazowieckich „pezetów”, który prowadzi śledztwo w sprawie opisywanej bandy przesłuchiwał Marka K. Policjanci opisują go krótko: „wielki steryd”. Po ogłoszeniu zarzutów gangster nagle zerwał się z krzesła i rzucił na prokuratora. Na szczęście śledczego odgradzała od „klienta” plastikowa przesłona, więc zdążył się cofnąć, choć nie uniknął ciosu od podejrzanego. Napastnik rzucał przedmiotami, które mu wpadły w ręce.

Wszystko trwało kilka sekund i po chwili do pokoju wpadli policjanci, którzy obezwładnili furiata. Ponoć podejrzany „wyszedł z nerwów”, gdy zorientował się, że zarzuty usłyszała także jego partnerka. Teraz doszły mu zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej prokuratora.
 
 
Trutka na szczury, aby lepiej „trzepało”
Jeśli chodzi o dopalacze, którymi handlował gang siedlecki, to były one wyjątkowo niebezpieczne. Już same bazowe chemikalia to syntetyczne kannabinoidy, które zdaniem ekspertów, mogą być nawet tysiąc razy silniejsze niż naturalna marihuana. Bardzo często towar pochodzący od jednego producenta, różni się składem chemicznym w różnych partiach. Zatrucie tego rodzaju dopalaczami może doprowadzić do ostrego zespołu wieńcowego, udaru mózgu i śmierci. Tym bardziej, że dla „podkręcenia” dopalaczy, dodaje się do nich na przykład tramadol (silny lek przeciwbólowy, należący do grupy leków opioidowych) czy kofeinę.

Siedleccy gangsterzy oferowali między innymi tak zwany fakehash, w skład którego wchodziły syntetyczne kannabinoidy oraz węza pszczela, dzięki której dopalacz miał konsystencję zbliżoną do haszyszu. Substancje psychoaktywne kupowali przez internet. Potem mieszali je i dawali testerowi do sprawdzenia jakości. Testerem nie mógł być każdy. Przestępcy wybierali przede wszystkim narkomanów, ćpających co najmniej od kilku lat.

– Kiedy okazało się, że jedna z partii „trzepie za słabo” i brzydko wygląda, gangsterzy wpadli na szatański pomysł. Do dopalacza dodali trutkę na szczury. Dzięki niej towar miał ładniejszy kolor-różowy i był znacznie mocniejszy. To cud, że nikt nie umarł po tym świństwie – opowiada jeden ze śledczych.
 
Dopalacze sprzedawane przez „siedleckich” były dosyć tanie. Gram, w zależności od rodzaju towaru, kosztował od 8 do 10 zł. Dlatego stać było na niego nawet nastolatków. A dilerzy z miast opanowanych przez gang, nie narzekali na brak klientów.

Obecnie zarzuty usłyszało ponad 40 osób związanych z gangiem siedleckim. Wielu zatrzymanych zdecydowało się na współpracę z organami ścigania i składają obecnie obszerne wyjaśnienia. A to oznacza kolejne zatrzymania i nowe zarzuty dla już ujętych gangsterów.
 
 
TVP.info

NoMercy
W związku z obecnym prawodawstwem powstają liczne paradoksy. Słyszymy o tym, że osoba leczy się w więzieniu tym, za co została skazana, legalne uprawy konopi siewnych są mylone z nielegalnymi, a ostatnio bezprecedensowo sąd umorzył postępowanie wobec pana, który uprawiał 5 roślin dla ciężko chorego syna. Są to typowe przykłady niedostosowania istniejącego prawa do rzeczywistości oraz braków określonych procedur postępowania i edukacji służb mundurowych. 
 
 
 
18 styczna Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany rozpoczął konsultacje społeczne na temat projektu ustawy dotyczącego depenalizacji marihuany. Czy czekają nas znaczące zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii? Założenia projektu są bardzo ambitne. Czy legalizacja marihuany w Polsce jest możliwa?

Posiadanie marihuany jest w Polsce nielegalne ze względu na ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. 
Przy posiadaniu niewielkiej ilości na własny użytek istnieje możliwość umorzenia sprawy jeszcze przed wszczęciem postępowania ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu.
Ustawa zakazuje także uprawy konopi innych niż włókniste, czyli zawierających powyżej 0.2% THC w jakichkolwiek częściach rośliny poza nasionami. Za posiadanie takiej rośliny grozi do 3 lat więzienia. Legalizacja marihuany wydaje się być aktualnie bardzo odległa.

 
Postulujemy: legalizacja posiadania 5 gram i uprawy 4 roślin na użytek własny
Konsultacje społeczne potrwają do 12 lutego, projekt ustawy zostanie złożony 20 kwietnia, będący dla sympatyków konopi symboliczną datą. Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany składa się z 16 posłów i posłanek. Podzielił się na 3 grupy pracujące nad kwestiami posiadania, medycznej marihuany oraz konopi włóknistej.
Projekt zakłada:
legalizację posiadania do 5 gramów suszu marihuany legalizację uprawy 4 krzaków marihuany na użytek własny zwiększenie dopuszczalnej zawartości THC w konopiach włóknistych do 0,3% usprawnienie ścieżki administracyjnej wymaganej do prowadzenia uprawy konopi włóknistych zwiększenie dostępności medycznej marihuany w aptekach i obniżenie jej cen refundację terapii konopnych w przypadku niektórych schorzeń (np. Parkinsona lub padaczki lekoodpornej) wprowadzenie nauki o medycznym wykorzystaniu konopi na uniwersytetach medycznych
 
Legalizacja marihuany – gra na dwa fronty
Kwestią legalizacji uprawy medycznej marihuany oraz podniesienia dopuszczalnej zawartości THC w roślinach uprawnych zajmuje się również podkomisja stała do spraw biogospodarki i innowacyjności w rolnictwie. Na portalu konopie.info.pl możesz przeczytać relację z ostatniego posiedzenia tej komisji. Udział w nim wzięli przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa, Ministerstwa Zdrowia oraz strona społeczna. Po stronie społecznej wypowiadali się rolnicy, przetwórcy i biznesmeni.
 
Legalizacja marihuany potrzebna od zaraz
W związku z obecnym prawodawstwem powstają liczne paradoksy. Słyszymy o tym, że osoba leczy się w więzieniu tym, za co została skazana, legalne uprawy konopi siewnych są mylone z nielegalnymi, a ostatnio bezprecedensowo sąd umorzył postępowanie wobec pana, który uprawiał 5 roślin dla ciężko chorego syna. Są to typowe przykłady niedostosowania istniejącego prawa do rzeczywistości oraz braków określonych procedur postępowania i edukacji służb mundurowych i organów kontrolnych.  Trzymamy więc kciuki za powodzenie prac komisji i mamy nadzieję, że marihuana zostanie wkrótce “odczarowana” i zalegalizowana.
 
 
Marihuana.info.pl

NoMercy
Funkcjonariusze zabezpieczyli łącznie ponad 1,7 kg marihuany, blisko 615 gramów amfetaminy oraz 5,5 grama kokainy. W tym samym mieszkaniu śledczy znaleźli również znaczną ilość pieniędzy. Obecnie śledczy ustalają źródło, z jakiego pochodziły zabezpieczone narkotyki i gotówka. Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii za posiadanie znacznej ilości środków odurzających przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.  
 
 
 
Kryminalni ze Starogardu Gdańskiego zorganizowali akcję, w wyniku której na czarny rynek nie trafi znaczna ilość środków odurzających. W ramach działań ukierunkowanych na zwalczanie przestępczości narkotykowej funkcjonariusze zabezpieczyli marihuanę, amfetaminę oraz kokainę. Policjanci zatrzymali również 39-letniego mężczyznę, do którego należały zabezpieczone narkotyki. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Za posiadanie znacznej ilości środków odurzających grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Wczoraj po południu (20.01.2021 r.) kryminalni ze Starogardu Gdańskiego podczas akcji ukierunkowanej na zwalczanie przestępczości narkotykowej zabezpieczyli prawie 2,5 kilograma różnego rodzaju środków odurzających. Narkotyki zostały odnalezione w jednym z budynków na terenie Starogardu Gdańskiego.
Interweniujący w tej sprawie policjanci w czasie przeszukania mieszkania znaleźli na podłodze w sypialni oraz w domowej siłowni worki, w których znajdował się susz roślinny oraz biały i żółty proszek.
W wyniku pracy operacyjnej i dokładnie zaplanowanych działań funkcjonariusze zabezpieczyli łącznie ponad 1,7 kg marihuany, blisko 615 gramów amfetaminy oraz 5,5 grama kokainy.

W tym samym mieszkaniu śledczy znaleźli również znaczną ilość pieniędzy. Obecnie śledczy ustalają źródło, z jakiego pochodziły zabezpieczone narkotyki i gotówka.
Kryminalni zatrzymali także 39-latka podejrzewanego o posiadanie znacznej ilości środków odurzających. Mężczyzna spędził noc w policyjnej celi.
Teraz mieszkaniec powiatu starogardzkiego usłyszy zarzuty, a policjanci wystąpią do sądu za pośrednictwem prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztu.
Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii za posiadanie znacznej ilości środków odurzających przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.

Apelujemy do osób, które mogą mieć kontakt z narkotykami lub dopalaczami, aby pamiętały, że są to środki odurzające i każde ich zażycie wiąże się z poważnym ryzykiem dla zdrowia, a nawet życia. Dbając o bezpieczeństwo naszych bliskich i przyjaciół, nie pozwólmy im przyjmować substancji, których pochodzenia i składu nie znają. Reagujmy i sami stanowczo odmawiajmy, gdy ktoś namawia nas do użycia tego typu środków. Nigdy nie wiemy, jak nasz organizm zachowa się po zażyciu nawet najmniejszej dawki takiej substancji chemicznej. Jeżeli ktokolwiek z Państwa podejrzewa, że ma do czynienia z osobą pod wpływem narkotyków, czy tzw. dopalaczy, powinien natychmiast wezwać pomoc lekarską oraz o sytuacji powiadomić Policję.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Ostatnie działania są kontynuacją międzynarodowej operacji o kryptonimie „Przebudzenie mocy”, o której więcej pisaliśmy w lutym ubiegłego roku, w komunikacie: Dzięki operacji „Przebudzenie mocy” narkotyki warte w hurcie ok. 90 mln zł nie trafią na rynek. Dotychczas w międzynarodowym śledztwie zatrzymano blisko 100 osób różnych narodowości, głównie w Polsce i Hiszpanii. Przejęto około 1,5 tony marihuany, 91 kg haszyszu, 43 kg kokainy. 
 
 
 
Kolejne 7 osób zatrzymanych podczas działań CBŚP pod nadzorem Prokuratury Krajowej w ramach operacji "Przebudzenie mocy". Działania są prowadzone we współpracy z hiszpańską Guardia Civil, a także za pośrednictwem oficera łącznikowego CBŚP, z Europolem i Eurojustem. Gang mógł działać w krajach UE wprowadzając do obrotu kilkanaście ton narkotyków, wartych setki mln zł. Zatrzymano już blisko 100 osób różnej narodowości, głównie w Polsce i Hiszpanii. Przejęto także ok. 1,5 tony marihuany, 91 kg haszyszu, 43 kg kokainy, a także 8 jednostek broni. Ponadto zlikwidowano na terenie Hiszpanii 27 plantacji konopi, gdzie rosło ponad 20 tys. krzewów, z których można by uzyskać blisko 2 tony marihuany.

Policjanci z Zarządu w Olsztynie Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzą wielowątkowe śledztwo, pod nadzorem Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku. Sprawa dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej o międzynarodowym zasięgu, zajmującej się wytwarzaniem, przemytem i wprowadzaniem do obrotu hurtowych ilości narkotyków, głównie marihuany. Narkotyki trafiały z Hiszpanii na teren innych krajów UE, w tym Niemiec, Królestwa Niderlandów, Danii oraz Polski.

W ostatnim czasie policjanci olsztyńskiego CBŚP wspierani przez funkcjonariuszy zespołu specjalnego z Zarządu w Poznaniu CBŚP oraz kontrterrorystów z SPKP w Olsztynie, przeprowadzili akcję na terenie województw wielkopolskiego i warmińsko-mazurskiego, gdzie zatrzymali 7 osób, w wieku od 35 do 45 lat. W działaniach wzięło udział ponad 100 funkcjonariuszy. Podczas przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli dokumentację, która będzie teraz szczegółowo analizowana przez śledczych oraz sprzęt elektroniczny, w tym telefony komórkowe, a także pieniądze na poczet przyszłych kar.

Śledczy podejrzewają, że rola zatrzymanych osób w całym procederze polegała na transporcie i przekazywaniu narkotyków, a także werbowaniu kierowców samochodów ciężarowych do udziału w przemytach hurtowych ilości narkotyków. Wszystkie osoby podejrzane usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a także przemytu znacznych ilości narkotyków oraz wprowadzania ich do obrotu na terenie innych państw UE. Na wniosek prokuratora, sąd tymczasowo aresztował wszystkich zatrzymanych na okres 3 miesięcy.

Ostatnie działania są kontynuacją międzynarodowej operacji o kryptonimie „Przebudzenie mocy”, o której więcej pisaliśmy w lutym ubiegłego roku, w komunikacie: Dzięki operacji „Przebudzenie mocy” narkotyki warte w hurcie ok. 90 mln zł nie trafią na rynek. Wtedy to CBŚP, wspólnie z hiszpańską Guardia Civil, przy wsparciu Europolu i Eurojustu, zatrzymało podejrzanych i przejęło duże ilości narkotyków. W sprawie ogromnego wsparcia udzielił oficer łącznikowy CBŚP przy Europolu, dzięki któremu możliwa była natychmiastowa wymiana informacji i koordynacja działań.

Dotychczas w międzynarodowym śledztwie zatrzymano blisko 100 osób różnych narodowości, głównie w Polsce i Hiszpanii. Przejęto około 1,5 tony marihuany, 91 kg haszyszu, 43 kg kokainy, a także 8 jednostek broni oraz zlikwidowano na terenie Hiszpanii 27 profesjonalnych plantacji konopi, gdzie rosło ponad 20 tys. krzewów w różnych fazach wzrostu. Z takiej ilości krzewów można by uzyskać blisko 2 tony marihuany.

Z ustaleń śledczych wynika, że w skład grupy wchodzili organizatorzy zarządzający całym procederem, dostawcy, magazynierzy i odbiorcy narkotyków, a także osoby werbujące kierowców ciężarówek, którzy pod przykrywką legalnie działających firm z branży transportowej, wykonywali transporty z przemytem.

Śledczy podejrzewają także, że grupa mogła działać od 2016 roku, wytwarzając, przemycając, a następnie wprowadzając do obrotu szacunkowo kilkanaście ton narkotyków, wartych setki milionów złotych. Obecnie trwa ustalanie jaka ilość narkotyków mogła zostać przemycona, a następnie wprowadzona do obrotu przez członków grupy.

Sprawa jest rozwojowa, możliwe są kolejne zatrzymania.
 
 
CBSP.Policja.pl

NoMercy
Jeśli chcemy podjąć leczenie konopiami indyjskimi, wystarczy że zadzwonimy do jednej z klinik. W zdecydowanej większości porani pierwszy wywiad zostaje przeprowadzony bezpłatnie. Może odbyć się online, telefonicznie bądź stacjonarnie, a czasem nawet i w domu pacjenta. Wtedy też zapada decyzja, czy kwalifikujemy się do leczenia, ponieważ nie wszystkie choroby przegrywają w walce z cannabis.
 
 
 
Leczenie medyczną marihuaną w Polsce jest legalne od 2017 roku. W związku z tym powstają kliniki, które specjalizują się w leczeniu tą rośliną. Gdzie się mieszczą? Ile kosztuje leczenie? Jak wygląda terapia? 

W Polsce mamy kilka klinik zajmujących się leczeniem (medyczną) marihuaną. Jest to skuteczna i naturalna forma dbania o nasz organizm. Skontaktowaliśmy się z większością z nich w celu zdobycia informacji na temat tego, jak wygląda taka terapia od A do Z.
 
Chcę zostać pacjentem – co powinienem zrobić?
Jeśli chcemy podjąć leczenie konopiami indyjskimi, wystarczy że zadzwonimy do jednej z klinik (pełen spis podany jest na końcu artykułu). W zdecydowanej większości porani pierwszy wywiad zostaje przeprowadzony bezpłatnie. Może odbyć się online, telefonicznie bądź stacjonarnie, a czasem nawet i w domu pacjenta. Wtedy też zapada decyzja, czy kwalifikujemy się do leczenia, ponieważ nie wszystkie choroby przegrywają w walce z cannabis. Warto mieć dokumentację naszej choroby. Jeśli takowej nie mamy, lekarz podczas rozmowy stwierdzi, czy jest w stanie pomóc. Wszystko poszło po myśli? Wtedy jesteśmy umawiani na wizytę (już płatną) i rozpoczynamy kurację.

Pierwsza wizyta
Pierwsza wizyta w takiej klinice trwa około 60 minut. Podczas niej jeszcze raz jest przeprowadzany szczegółowy wywiad. Lekarz ustala indywidualny dobór odmiany suszu i dawkowania. Niektóre kliniki uczą waporyzacji, tłumaczą jak poprawnie zaciągać się urządzeniem. Jedna z porani ma nawet Vaporoom. Jest to pomieszczenie, w którym możemy doświadczyć waporyzacji pod opieką lekarza i ratownika medycznego oraz swoich bliskich. Jesteśmy wtedy pod kontrolą kardiomonitora, żeby nie było absolutnie żadnych obaw. Bez wątpienia obecność rodziny dla starszych ludzi jest dużym wsparciem. Według nas jest to świetny pomysł. Ta klinika sprzedaje też waporyzatory z certyfikatem medycznym po cenie hurtowej.

Kolejne wizyty
Długość terapii jest zależna od choroby. W przypadku łagodniejszych schorzeń, pacjent może uporać się z problemami nawet po zrealizowaniu pierwszej recepty. Przy poważniejszych przypadkach, terapia trwa dłużej.
Po pewnym czasie oczywiście są przeprowadzane jeszcze raz badania, żeby sprawdzić jak organizm reaguje na leczenie. Lekarz ponownie pyta o ważne kwestie i przepisuje odpowiednie dawkowanie i odmianę medykamentu. Jeśli czujesz zdecydowaną poprawę i wydaje Ci się, że możesz zaprzestać przyjmowania leku, koniecznie skonsultuj się ze swoim prowadzącym. Samodzielnie nie powinno się przerywać leczenia.
Zależnie od kliniki, można wykupić pakiet kilku wizyt – wtedy cena za pojedynczą jest niższa.

Pomoc od Wolnych Konopi
Wolne Konopie także współpracują z lekarzami specjalizującymi się w leczeniu medyczną marihuaną, a także przychodniami. Stowarzyszenie pomoże Ci umówić wizytę w placówce. Co musisz zrobić? Jak możemy przeczytać na stronie internetowej, naprawdę niewiele:
Przygotuj historię leczenia choroby lub papier świadczący o diagnozie jednostki chorobowej,
Przygotuj swój numer PESEL,
Wypełnij formularz,
Zainstaluj aplikację Whatsup na swoim telefonie,
Zgłoś chęć odbycia wizyty pisząc pod adres: [email protected],
Postępuj zgodnie z zaleceniami.
Więcej szczegółów znajdziesz tutaj.
Spis klinik w Polsce [stan na 26.10.2020]
Spectra-Med – ul. Kochanowskiego 14a, Łódź Centrum Terapeutyczne Max Hemp – ul. Borowska 242, Wrocław CannabiClinic – ul. Powązkowska 44, Warszawa Medicana – Wołodyjowskiego 52, Warszawa oraz Wenecja 1, Kraków Medcann – Wojoska Polskiego 33, Konin Cannabis Clinic – Kilińskiego 114, Łódź  
 
CannabisNews.pl

NoMercy
Śledczy postawili Łukaszowi W ps. „Gekon” zarzuty dotyczące m.in. udziału w handlu znacznej ilości marihuany. Mężczyzna miał wprowadzić w latach 2012 – 2017 do obrotu co najmniej 6 kg tego narkotyku. W. został również oskarżony o udział w obrocie co najmniej 50 kg marihuany. „Gekon” był już wcześniej prawomocnie skazany za przestępstwa narkotykowe.
 
 
 
Łukasz W. ps. „Gekon”, znany we wrocławskim środowisku przestępczym, ponownie stanie przed sądem. Wrocławska prokuratura oskarżyła go o handel narkotykami.

Znany we wrocławskim przestępczym półświatku Łukasz W. został ponownie zatrzymany przez policję w ub.r., tuż po tym, jak opuścił areszt śledczy – przypomniał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Radosław Żarkowski.

Śledczy postawili „Gekonowi” zarzuty dotyczące m.in. udziału w handlu znacznej ilości marihuany. Mężczyzna miał wprowadzić w latach 2012 – 2017 do obrotu co najmniej 6 kg tego narkotyku.

W. został również oskarżony o udział w obrocie co najmniej 50 kg marihuany poprzez „umożliwienie” jej sprzedaży Mateuszowi S. Mężczyzna ten, zdaniem śledczych, płacił „Gekonowi” za „ochronę” 4 tys. zł miesięcznie przez co najmniej rok.

Prok. Żarkowski poinformował, że postępowanie przeciwko „Gekonowi” to element szerszego śledztwa prowadzonego przez wrocławską prokuraturę. - W toku tego postępowania zarzuty z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii postawiono blisko 90 osobom - wyjaśnił prokurator.
Do tej pory prawomocne wyroki skazujące zapadły w tej sprawie wobec 69 osób, a wobec kolejnych 17 osób skierowano akty oskarżenia do sądów we Wrocławiu i w Oleśnicy.

„Gekon” był już wcześniej prawomocnie skazany za przestępstwa narkotykowe.
 
 
TVP.pl

Tags

Dopalamy.com


dopalacze sklepy, opinie o sklepach z dopalaczami, sklepy z dopalaczami, dopalacze sklepy internetowe, dopalacze sklep internetowy, dopalacze sklep, gdzie kupić dopalacze, research chemicals, research chemicals shop, research chemicals opinions, research chemicals reviews, buy research chemicals, buy research chemicals online, kopen research chemicals, winkel research chemicals, Meningen research chemicals, beoordelingen research chemicals, kaufen research chemicals, Geschäft research chemicals, Meinungen research chemicals, Bewertungen research chemicals, comprar research chemicals, tienda research chemicals, comentarios research chemicals, opiniones research chemicals, 3-CMC, 4-CMC, 4-CEC, 3-CEC, 4-MMC, 4-EMC, 4-MEC, 3-MMC, 3-MEC, alfa-PVP, alpha-PVP, α-PVP, HEX-EN, NEH, MDPHP, HEP, NEP, MDPEP, alfa-pihp, alpha-pihp, alfa-php, alpha-php, a-PVT, pentedron,

Main

helpful links


Chatbox Clubs Calendar Ranking

Important Links

Most Important Links


News Chat unban Rank Advertisement Hall of Fame

Staff Team

List With Staff Members


×
×
  • Create New...