Jump to content

Aktualności

Aktualności z całego świata!
NoMercy
Policjanci znaleźli i zabezpieczyli ponad 9000 złotych mogące pochodzić z przestępstwa, 16 foliowych pakietów z marihuaną, mefedron oraz haszysz. W sumie ponad 6 kilogramów środków odurzających. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował już o tymczasowym aresztowaniu mężczyzn na 3 miesiące.
 
 
 
 
Kryminalni ze Śródmieścia zatrzymali dwie osoby podejrzane o posiadanie znacznej ilości środków odurzających. W mieszkaniu wynajmowanym przez braci policjanci znaleźli marihuanę, mefedron oraz haszysz. Lokal pełnił rolę magazynu służącego do przerzutu narkotyków. W sumie policjanci znaleźli i zabezpieczyli ponad 6 kilogramów środków odurzających. Za to przestępstwo zatrzymanym mężczyznom grozi teraz do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował już o tymczasowym aresztowaniu obu mężczyzn na 3 miesiące.

Praca operacyjna policjantów ze śródmiejskiego wydziału operacyjno-rozpoznawczego doprowadziła ich do jednego z mieszkań przy ulicy Szymczaka. To tam kryminalni namierzyli lokal wynajęty na tzw. słupa i służący jako magazyn przerzutowy dużych ilości narkotyków. Z posiadanych przez kryminalnych informacji wynikało, że do mieszkania  przychodzi regularnie dwóch mężczyzn.
Policjanci bardzo szybko ustalili także, kim są figuranci i zorganizowali zasadzkę. Cierpliwość i ponad 12-godzinne oczekiwanie przyniosły w końcu oczekiwany rezultat. Jak tylko mężczyźni weszli na klatkę schodową i zobaczyli policjantów, rzucili się do ucieczki. Bezskutecznie. Zostali błyskawicznie obezwładnieni i zatrzymani.
Chwilę później w obecności zatrzymanych kryminalni przystąpili do przeszukania wytypowanego wcześniej mieszkania. Narkotyki były dosłownie wszędzie, w podróżnej walizce, słoikach, torbie na zakupy, kartonie, rozsypane na stole, a nawet ukryte w lodówce.

Policjanci znaleźli i zabezpieczyli ponad 9000 złotych mogące pochodzić z przestępstwa, 16 foliowych pakietów z marihuaną, mefedron oraz haszysz. W sumie ponad 6 kilogramów środków odurzających.
Bracia w wieku 26 i 30 lat usłyszeli już zarzuty posiadania znacznej ilości środków odurzających, za co zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii grozi im teraz do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował już o tymczasowym aresztowaniu mężczyzn na 3 miesiące.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Mężczyzna usłyszał wczoraj, 24.06.2021 r., zarzut uprawy konopi w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Wczoraj też stanął przed oskarżycielem i sądem. Na podstawie zebranych materiałów dowodowych obciążających go został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Podejrzanemu grozi kara do 8 lat więzienia.
 
 
 
 
Trzy miesiące tymczasowego aresztu dla plantatora konopi - tak zdecydował sąd wobec 30-latka, którego zatrzymali policjanci z Pakości. Funkcjonariusze odkryli w jego garażu namiot z zabronionymi krzewami, a ilość zabezpieczonych środków przekracza 13 kg. Mężczyźnie grozi 8 lat pozbawienia wolności.

Pakoscy policjanci, po tym, jak kilka dni temu, 22.06.2021 r., uzyskali informację o miejscu uprawy zabronionych krzewów u konkretnej osoby, przystąpili do realizacji sprawy.
Pojechali na teren miejscowości gminy Pakość i wkroczyli do jednego z domów. Unoszący się zapach konopi doprowadził policjantów do pobliskiego garażu, do którego również zajrzeli. Ujawnili tam namiot, a w nim plantację konopi składającą się z 131 krzewów o wysokości do 15 cm. Był też susz roślinny o wadze ponad 11 kg.
Podczas działań policjantów na miejscu, pojawił się 30-letni właściciel garażu. Mężczyzna został zatrzymany do wyjaśnienia. Zabezpieczony susz roślinny o łącznej wadze ponad 13 kg trafił do badań do bydgoskiego laboratorium. Wstępne wyniki wykazały, że to środki zabronione ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii.
Mężczyzna usłyszał wczoraj, 24.06.2021 r., zarzut uprawy konopi w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Wczoraj też stanął przed oskarżycielem i sądem. Na podstawie zebranych materiałów dowodowych obciążających go został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Podejrzanemu grozi kara do 8 lat więzienia, przy czym już teraz wiadomo, że za przestępstwa, które mu się zarzuca trafi za kraty na nie mniej niż 3 lata.
Od początku roku policjanci na terenie powiatu inowrocławskiego ujawnili 94 przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. To o 31 więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Policjanci konsekwentnie ścigają tych, którzy posiadają, czy produkują, narkotyki i takie też działania są kontynuowane.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Ketamina - substancja psychotropowa, która może być stosowana wyłącznie w celach medycznych, przemysłowych lub prowadzenia badań. W Polsce od 2005 roku ketamina znajduje się w grupie II-P Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zgodnie z przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, za wywóz środków psychotropowych grozi grzywna i kara pozbawienia wolności do lat 5. 
 
 
 
Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu i z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową KWP zs. w Radomiu oraz funkcjonariusze Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego skontrolowali jedną z przesyłek znajdującą się w magazynie w Terminalu Cargo Lotniska Chopina, która wzbudziła wątpliwości. Jak się później okazało słusznie. Po jej otwarciu, funkcjonariusze ujawnili 50 sztuk termosów oryginalnie zapakowanych w pudełka, które okazały się przemytniczą skrytką. Mundurowi zdemontowali podstawę termosu. Wewnątrz każdego były ukryte woreczki foliowe z białym proszkiem. Wspomagał ich służbowy pies Draba z MUCS wyszkolony do wykrywania narkotyków, który zaznaczył podejrzany na palecie karton.

Wstępne badania spektrometrem wykazały, że podejrzany proszek jest substancją psychotropową, a przeprowadzona analiza w Centralnym Laboratorium Celno–Skarbowym potwierdziła wstępne wyniki. To ketamina - substancja psychotropowa, która może być stosowana wyłącznie w celach medycznych, przemysłowych lub prowadzenia badań.
Łącznie w 50 termosach znajdowało się 745 torebek foliowych z niedozwoloną substancją, której waga wynosiła 49 kg.
Dalsze postępowanie w sprawie prowadzą policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Radomiu pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota w Warszawie.

W Polsce od 2005 roku ketamina znajduje się w grupie II-P Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zgodnie z przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, za wywóz środków psychotropowych grozi grzywna i kara pozbawienia wolności do lat 5.
Po raz kolejny psi nos Służby Celno–Skarbowej bezbłędnie wywąchał podejrzane substancje, które próbowano przemycić w specjalnie do tego przygotowanych skrytkach.
 
 
Mazowiecka.Policja.gov.pl

NoMercy
Lubuska policja zapewnia, że wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z obowiązującymi procedurami – Wobec tej kobiety także zostało przeprowadzone takie sprawdzenie, w wyniku którego okazało się, że nie figuruje ona w rejestrze karnym. Postępowanie rekrutacyjne zostało przeprowadzone kompletnie, w związku z powyższym, nie możemy tu mówić o żadnym uchybieniu osób odpowiedzialnych za proces rekrutacji do Policji.
 
 
Jak przekazał dziennikarz RMF FM, kobieta skazana za przemyt ogromnej ilości narkotyków po zakończeniu wyroku znalazła pracę w szeregach polskiej policji.

Mateusz Sławek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. potwierdził, że w sierpniu 2020 roku do służby została przyjęta kobieta, która ma na swoim koncie wyrok za przemyt narkotyków. Została ona skazana przez sąd w Szwecji i karę odbyła poza granicami Polski. Jak podaje portal RMF 24, Polka przemyciła 102 kilogramy narkotyków.
Mimo wyroku kobieta bezproblemowo przeszła etap rekrutacji i sprawdzenie karalności kandydata w Krajowym Rejestrze Karnym.
Lubuska policja zapewnia, że wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z obowiązującymi procedurami – Wobec tej kobiety także zostało przeprowadzone takie sprawdzenie, w wyniku którego okazało się, że nie figuruje ona w rejestrze karnym. Postępowanie rekrutacyjne zostało przeprowadzone kompletnie, w związku z powyższym, nie możemy tu mówić o żadnym uchybieniu osób odpowiedzialnych za proces rekrutacji do Policji.
Wobec funkcjonariuszki wszczęto postępowanie dyscyplinarne i została ona zwolniona w środę 17 lutego. Policja zawiadomiła prokuraturę, która ma ustalić, czy kobieta powinna odpowiedzieć za poświadczenie nieprawdy. Jak wiadomo, nikt w gorzowskiej komendzie nie poniesie konsekwencji w związku z zatrudnieniem przemytniczki.
Portal RMF 24 wyjaśnia, że wyrok nie był wpisany w żaden rejestr. Według karty karnej kobieta nie była wcześniej skazana. W wyniku śledztwa uznano, że nie popełniła przestępstwa, jednak powinna odpowiednio wcześniej ujawnić tę informację. Sprawę umorzono, a byłej policjantce nie grozi żadna kara.
 
 
Online-Mafia.pl

NoMercy
Plantacja znajdowała się w specjalnie przygotowanym do tego pomieszczeniu, wyposażonym w urządzenia między innymi sterujące ogrzewaniem, oświetleniem, wentylacją, które potrzebne są do należytego wzrostu roślin. Łącznie na rynek nie trafi blisko 2 kg narkotyków o wartości czarnorynkowej ponad 100 tysięcy złotych.Policjanci wszystkich wydziałów nie ustają w walce z amatorami substancji zabronionych. Działania profilaktyczne mają uświadamiać dzieciom i młodzieży zagrożenia wynikające z kontaktu z narkotykami i dopalaczami.
 
 
Dolnośląscy policjanci tylko w miniony weekend zlikwidowali plantacje konopi indyjskich, zabezpieczyli duże ilości gotowych narkotyków i zatrzymali trzech kierowców prowadzących auta znajdując się pod wpływem środków zakazanych ustawą. Nie ma przyzwolenia w naszym kraju na posiadanie narkotyków, ich uprawę, sprzedaż, zażywanie. Przestępcy odpowiedzą przed sądem za swoje czyny.

Tylko jednego dnia policjanci wydziału kryminalnego komendy w Dzierżoniowie zatrzymali 5 mężczyzn, którzy popełnili przestępstwa narkotykowe. Mundurowi przejęli od nich ponad 800 porcji amfetaminy oraz krzewy konopi indyjskich, z których można było uzyskać ponad 4000 porcji marihuany.
Kryminalni z Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze w wyniku prowadzonych działań zatrzymali 34-letniego mężczyznę podejrzanego o uprawę ziela konopi, posiadanie znacznych ilości narkotyków oraz kradzież energii. Plantacja znajdowała się w specjalnie przygotowanym do tego pomieszczeniu, wyposażonym w urządzenia między innymi sterujące ogrzewaniem, oświetleniem, wentylacją, które potrzebne są do należytego wzrostu roślin. Łącznie na rynek nie trafi blisko 2 kg narkotyków o wartości czarnorynkowej ponad 100 tysięcy złotych. Ponadto funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna w celu prowadzenia nielegalnej uprawy dopuścił się również kradzieży energii elektrycznej.
Policjanci strzelińskiej drogówki zatrzymali 40-letniego kierowcę volkswagena, który prowadził samochód będąc pod wpływem środków odurzających. Wstępne badanie wykazało, że była to amfetamina. Sprawdzenie danych w policyjnej bazie potwierdziło również, że w chwili kontroli mężczyzna nie posiadł uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi.

Policjanci z Wałbrzycha natomiast zatrzymali jednego dnia dwóch kierowców, którzy prowadzili swoje samochody znajdując się pod wpływem środka zakazanego ustawą. Pierwszy nie tylko kierował pojazd pod wpływem narkotyków, ale też posiadał przy sobie marihuanę. Drugi podejrzewany jest o kierowanie pod wpływem metamfetaminy, którą z resztą schował w swoim aucie przed policjantami.
Policjanci wszystkich wydziałów nie ustają w walce z amatorami substancji zabronionych. Działania profilaktyczne mają uświadamiać dzieciom i młodzieży zagrożenia wynikające z kontaktu z narkotykami i dopalaczami. Osoby, które decydują się na posiadanie, udzielanie, uprawę, lub inne działania związane
z substancjami psychoaktywnymi, muszą liczyć się z konsekwencjami karnymi.
Przypomnijmy, że za posiadanie i uprawę narkotyków grozi kara do 3, a gdy przedmiotem przestępstwa jest ich znaczna ilość, nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Natomiast handel narkotykami zagrożony jest karą do 8, a gdy w grę wchodzi ich znaczna ilość nawet do 12 lat pozbawienia wolności.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Pierwsze działania miały miejsce w marcu na terenie powiatu bolesławieckiego w województwie dolnośląskim, kiedy to policjanci CBŚP przy wsparciu funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego przejęli zamknięte próżniowo worki foliowe zawierające 19 kg marihuany, ukryte w metalowej obudowie urządzenia do przemysłowego osuszania pomieszczeń, stanowiącego przewożony ładunek.
 
 
 
CBŚP zatrzymało 6 osób oraz we współpracy z francuskimi służbami przejęło 72 kg marihuany. Działania realizowano współpracując w ramach Europolu, a podczas jednej z akcji wsparcia udzieliła również dolnośląska KAS. Śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze narkotykowym nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Śledczy szacują, że wartość zabezpieczonych narkotyków to około 2,5 mln zł. Z takiej ilości narkotyków można by uzyskać około 72 tysiące porcji handlowych.

Policjanci Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prowadzą śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej o międzynarodowym charakterze, zajmującej się przemytem marihuany z Hiszpanii do Polski oraz Francji, a następnie wprowadzaniem jej do obrotu.
Z ustaleń śledczych wynika, że grupa rozpoczęła działalność w 2019 roku. Marihuana była ukrywana w ładunkach, w specjalnie do tego celu przygotowanych skrytkach w przewożonym towarze, a następnie przemycano ją drogą lądową przy wykorzystaniu legalnie działających firm transportowych.
Pierwsze działania miały miejsce w marcu na terenie powiatu bolesławieckiego w województwie dolnośląskim, kiedy to policjanci CBŚP przy wsparciu funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego przejęli zamknięte próżniowo worki foliowe zawierające 19 kg marihuany, ukryte w metalowej obudowie urządzenia do przemysłowego osuszania pomieszczeń, stanowiącego przewożony ładunek.
Sprzęt wraz z narkotykami był transportowany przez dwóch kierowców, którzy wszystko na to wskazuje, nie byli świadomi tego, że uczestniczą w przemycie nielegalnych substancji.
Na tym działania policjantów CBŚP się nie zakończyły i w ostatnim czasie funkcjonariusze przeprowadzili następną akcję, tym razem w powiecie krakowskim. Zatrzymali 6 podejrzanych, w wieku od 32 do 77 lat, mieszkańców województw małopolskiego i śląskiego. W wyniku przeprowadzonych przeszukań w miejscach zamieszkania zatrzymanych, jak również w użytkowanych przez nich samochodach, a także w magazynach, zabezpieczono kolejne 34 kg marihuany.
W ramach tej samej realizacji za pośrednictwem oficera łącznikowego CBŚP przy Europolu przekazano informację stronie francuskiej, na podstawie której francuskie służby w miejscowości Morvillars we wschodniej Francji, przejęły 19 kg marihuany. Transportujący towar, polski kierowca najprawdopodobniej także nie miał świadomości, że przewozi narkotyki.
Łącznie w ramach tej sprawy zarzuty usłyszało 6 osób i przejęto 72 kg marihuany o czarnorynkowej wartości około 2,5 mln zł. Z takiej ilości narkotyków można by uzyskać około 72 tysiące porcji handlowych. Podejrzanym w prokuraturze przedstawiono zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a także przemytu, posiadania i wprowadzania do obrotu znacznych ilości marihuany.
 
 
Online-Mafia.pl

NoMercy
Na trop przemytników wpadli funkcjonariusze CBŚP i Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu. W 2019 r. w Krakowie zatrzymali kurierów, którzy byli już gotowi na podróż do Szwecji z siedmioma litrami płynnej amfetaminy.
 
 
 
 
Kolejny członek gangu zajmującego się przemytem amfetaminy do Szwecji został oskarżony przez małopolskie „pezety” Prokuratury Krajowej. Jego grupa ukrywała płynną amfetaminę w śliwowicy. Potem kurier zmieniał się w chemika i między innymi w jednym z domów w Uppsali przerabiał narkotyk na klasyczny proszek. Dla pewności gangsterzy przemycali także niezbędne do tego chemikalia, a zwłaszcza stężony kwas siarkowy.

Cezary K. to piąta już osoba, którą oskarżono w tej sprawie. Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie zarzucił mężczyźnie „udział w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej dokonującej między innymi przemytu substancji psychotropowych w postaci płynnej amfetaminy z Polski na teren Królestwa Szwecji oraz przerób tej substancji na terytorium Królestwa Szwecji”. Oskarżonemu grozi do 15 lat więzienia.
Według śledczych, Cezary K. był zarazem kurierem jaki i chemikiem, który przerabiał płynną amfetaminę w siarczan, czyli proszek. Zamianą stanu skupienia narkotyku zajmowano się w Szwecji, aby zminimalizować ryzyko wpadko podczas przemytu towaru przez Bałtyk. A pomysł na „bezpieczny” przerzut był dosyć prosty: płynną amfetaminę wlewano do butelek z popularną śliwowicą. Dzięki temu przez dłuższy czas grupie udawało się uniknąć wpadki.
 
Śliwowica na „speedzie”
Na trop przemytników wpadli funkcjonariusze CBŚP i Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu. W 2019 r. w Krakowie zatrzymali kurierów, którzy byli już gotowi na podróż do Szwecji z siedmioma litrami płynnej amfetaminy.
Śledczy zaczęli analizować podróże zatrzymanych oraz ich kontakty. Okazało się, że ekipę przemytniczą tworzyli mieszkańcy Krakowa oraz okolic Gorlic i Miechowa. Grupa zaczęła swoją działalność w 2016 r. Kurierzy wyruszali do Szczecina, skąd promem płynęli do Ystad. Poza narkotykiem przemycali także chemikalia niezbędne do zamiany płynnej postaci amfetaminy w jej siarczan, w tym stężony kwas siarkowy.
Jeden z członków grupy miał w Szwecji rodzinę, dzięki czemu łatwo było przestępcom zorganizować „minilaboratorium”, a później sprzedawać towar lokalnym dilerom.
Z ustaleń śledztwa wynika, że gang przemycił łącznie 15 litrów amfetaminy, które zostały przerobione na 20 kg siarczanu. Co ciekawe, aby zdobyć pieniądze na zakup narkotyku, przestępcy wyłudzili z banków lub firm pożyczkowych prawie 80 tys. zł, a próbowali zgarnąć jeszcze 320 tys. zł, ale im się nie udało.
 
 
TVP.info

NoMercy
Używanie konopi indyjskich utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie, ale badaczy coraz bardziej martwi zwiększona w nich zawartość THC. Jak czytamy w raporcie: „Haszysz sprzedawany w Europie jest obecnie silniejszy niż wcześniej, a zawartość THC wynosi średnio od 20 do 28 proc., czyli prawie dwukrotnie więcej niż w przypadku marihuany”.
 
 
 
Rynki narkotykowe błyskawicznie dostosowały się do pandemicznych obostrzeń, kokainy konfiskuje się więcej niż kiedykolwiek wcześniej, a haszysz ma niebezpiecznie dużo THC. To niektóre z wniosków z najnowszego Europejskiego Raportu Narkotykowego.

Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) opublikowało kolejny roczny raport o substancjach psychoaktywnych w Europie. Europejski Raport Narkotykowy powstał na podstawie krajowych danych przedstawionych przez wszystkie kraje Unii Europejskiej oraz Turcję i Norwegię. Zgromadzone dane przedstawiają głównie 2019 rok, ale w raporcie uwzględniono też zeszłoroczne wydarzenia – czyli to, jak pandemia wpłynęła na rynek narkotykowy.
Okazuje się, że był on odporny na zakłócenia wywołane pandemią. „Handlarze narkotyków dostosowali się do ograniczeń w podróżowaniu i zamknięcia granic” – czytamy w dokumencie. I chociaż w pierwszych tygodniach wystąpiły lokalne niedobory narkotyków, to w ogólnym rozrachunku pandemia nie miała większego wpływu na samą ich dostępność.
To na razie wstępne wnioski, ale wydaje się, że produkcja szybko odnalazła się w pandemicznych obostrzeniach, a sprzedawcy i nabywcy „dostosowali się do sytuacji, zwiększając wykorzystanie szyfrowanych komunikatorów, aplikacji mediów społecznościowych, źródeł internetowych oraz usług pocztowych i dostaw do domu”. W pierwszym okresie pandemii spadło zainteresowanie narkotykami związanymi z rekreacją, np. MDMA. W to miejsce wzrosło zużycie substancji używanych w domu – autorzy przypuszczają, że to właśnie dlatego wzrosło spożycie psychodelików. Z tego samego powodu wzrosła konsumpcja alkoholu. Znoszenie obostrzeń odwróciło ten trend.
W pandemii pogorszyła się dostępność niektórych usług dla osób z problemami narkotykowymi. W efekcie w pierwszych miesiącach zamknięcia gwałtownie spadła liczba osób rozpoczynających leczenie. Zastosowanie telemedycyny stało się tylko częściowym rozwiązaniem, dostępnym nie dla każdego.
 
Więcej THC w haszyszu
Z liczącego 60 stron raportu dowiadujemy się też, że w całej Unii Europejskiej niemal 30 proc. dorosłych przynajmniej raz w życiu spróbowało narkotyków. Wskaźnik ten oznacza ok. 83 mln obywateli. Najczęściej wypróbowanym narkotykiem są konopie indyjskie, ale wskaźniki jednorazowego ich użycia znacznie się różnią między krajami. Na Malcie marihuanę kiedykolwiek paliło 4 proc. dorosłych, podczas gdy we Francji aż 45. W Polsce doświadczenie to ma za sobą więcej niż co dziesiąta osoba (12,1 proc.). Przy czym w ciągu całego ubiegłego roku sięgnęło po nią 7,7 proc. dorosłych Europejczyków. Dla kokainy wskaźnik ten wynosi 1,2 proc. MDMA i amfetaminę przyjmowało jeszcze mniej osób – odpowiednio 0,9 i 0,7 proc.
Używanie konopi indyjskich utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie, ale badaczy coraz bardziej martwi zwiększona w nich zawartość THC. Jak czytamy w raporcie: „Haszysz sprzedawany w Europie jest obecnie silniejszy niż wcześniej, a zawartość THC wynosi średnio od 20 do 28 proc., czyli prawie dwukrotnie więcej niż w przypadku marihuany”. Między innymi dlatego wzrasta liczba osób, które pierwszy raz rozpoczynają leczenie uzależnienia od tego narkotyku. Ogółem w 2019 roku takie specjalistyczne leczenie rozpoczęło ok. 111 tys. osób.
Drugim najczęściej używanym nielegalnie narkotykiem pozostaje kokaina. Przez cały 2019 rok państwa członkowskie skonfiskowały 213 ton tego środka, co dla tej substancji jest ilością rekordową. To wskazuje na jej rosnącą podaż na europejskim rynku. Wzrasta też liczba osób, które podejmują leczenie uzależnienia od kokainy – trend ten utrzymuje się od pięciu lat. Wszystko to zebrane razem według autorów raportu wskazuje na możliwość nasilenia się problemów z kokainą.
 
Coraz łatwiejszy dostęp
Liczbę tych, którzy ryzykownie używają w Europie opioidów, szacuje się na milion osób, z czego ponad dwie trzecie przypada tylko na cztery kraje: Francję, Niemcy, Włochy i Hiszpanię. W 2019 roku pół miliona osób było objętych programami leczenia substytucyjnego od tego narkotyku. Opioidy są odpowiedzialne za 76 proc. przypadków śmiertelnych przedawkowań w całej UE. A tych na terenie całej Unii było w 2019 roku ponad 5,1 tys., co stanowi trzyprocentowy wzrost względem roku wcześniejszego.
Tendencja wzrostowa utrzymuje się od dekady. Liczba zgonów z przedawkowania wzrasta zarówno w ujęciu ogólnym, jak i w rozbiciu na grupy wiekowe – jest ich coraz więcej pośród nastolatków oraz we wszystkich grupach powyżej 35. roku życia. Szczególny wzrost, bo aż 74 proc., widoczny jest w kategorii powyżej 50 lat. Dane przedstawione przez Polskę pochodzą z 2018 roku – wtedy z przedawkowania narkotyków zmarło u nas 199 osób.
W ostatnich latach wybór substancji staje się coraz większy, przez co zmienia się sposób ich przyjmowania. Efektem są problemy zdrowotne wynikające ze stosowania większej liczby substancji albo ich łączenia. Przykładem jest coraz częstsze stosowanie benzodiazepin, zarówno niezgodne z ich terapeutycznym zastosowaniem, jak i niezatwierdzonych do użytku medycznego nielegalnych wersji. Ich stosowanie w połączeniu z innymi substancjami, np. alkoholem lub opioidami, zwiększa ryzyko przedawkowań.
Popularność benzodiazepin jest na tyle niepokojąca, że obok Europejskiego Raportu Narkotykowego EMCDDA opublikowała oddzielny dokument na temat tych substancji. Celem publikacji jest wczesne ostrzeganie przed potencjalnie rozszerzającym się zagrożeniem oraz przygotowanie różnych stron do radzenia sobie z jego konsekwencjami zdrowotnymi i społecznymi.
Cały raport w języku polskim jest dostępny na stronie EMCDDA.
 
 
KrytykaPolityczna.pl

NoMercy
W przypadku medycznej marihuany dotyczy ona jedynego składnika psychoaktywnego, czyli zawartości THC. Inne parametry rośliny nie są brane pod uwagę. Doświadczeni grawerzy doskonale wiedzą, że górne szczyty roślin będą miały pod tym względem lepsze parametry niż te z dołu. Skoro każdy gram suszu – jak nakazuje standaryzacja – musi mieć taką samą zawartość THC, to zbiera się tylko po jedynym szczycie z każdej rośliny.
 
 
 
Efektem ostatniej politycznej ugody w Sejmie ma być ustawa konopna. Ale uprawa medycznej marihuany w Polsce dalej będzie finansowo nieopłacalna. O tym, dlaczego rozmawiamy z aktywistą konopnym i master growerem Pawłem „Teone” Leśnianskim.

Polska uprawa konopna ma być jednym z efektów politycznego dilu PiS z Kukizem. Dzięki proponowanym rozwiązaniom polscy rolnicy w końcu będą mogli konkurować ze swoimi kolegami z zachodniej Europy. Ale czy to oznacza, że powoli otwieramy drzwi do upraw medycznej marihuany w Polsce. Okazuje się, że niekoniecznie. 
O tym rozmawiamy z Pawłem „Teone” Leśnianskim, master growerem i doradcą konopnym, obecnie zatrudnionym w roli konsultanta w AgriHemp Holding (to grupa firm zajmujących się profesjonalną uprawą, przetwórstwem i sprzedażą hurtową konopi na potrzeby produkcji CBD, biomasy i nasiennictwa). Leśnianki jest też znanym aktywistą, organizatorem licznych marszów wyzwolenia konopi. Zajmuje się uprawą konopi od blisko 11 lat. Od 2018 r. koncentruje się na konopnych uprawach klasy premium.
Michał Tabaka, Bizblog.pl: Przed naszą rozmową zrobiłem sondę wśród znajomych, których zapytałem o to, ile ich zdaniem mógłby kosztować gram medycznej marihuany, jeśli ta byłaby produkowana w Polsce. Najwyższą propozycją, jaką usłyszałem, to było 5 zł. Ile to mogłoby być Twoim zdaniem?
Paweł „Teone” Leśnianski: Co najmniej 150-200 zł.
 
Słucham? To chyba jakiś ponury żart…
Wcale nie. To właśnie realizm, a nie fruwanie w obłokach. Medyczna marihuana traktowana jest jak lekarstwo. A ludzie zazwyczaj nie wiedzą, że inne leki też mają kosmiczne ceny. Jednak w większości przypadków tego nie odczuwają, bo dopłaca do nich państwo. 
 
Czyli niższą cenę mogłaby załatwić refundacja?
Na chwilę obecną uważam, że na przeszkodzie takiemu rozwiązaniu stoi dalej lęk przed marihuaną i zarzuty o sponsorowanie przez budżet zioła dla jego miłośników. Co ciekawe, tym samym osobom nie przeszkadza na przykład dopłacanie do morfiny.
I to przez brak dopłat od państwa za jednego grama trzeba byłoby zapłacić nawet 200 zł?
Zacznijmy od tego, że cenę 5 zł za gram możemy uzyskać w uprawie domowej, jak się to robi na własne potrzeby. Ma się w namiocie 10 roślin i wtedy można się zmieścić nawet w mniejszych kwotach niż 5 zł za gram. Jeżeli jednak mówimy o profesjonalnej produkcji medycznej marihuany, to musimy pamiętać przede wszystkim o jednym: jest to robione w takich samym reżimach i standardach, w jakich wytwarzane są inne lekarstwa. Mówimy o standardach GMP, czyli zbiorze reguł w poszczególnych procesach produkcji, a jeżeli chodzi o samą uprawę – standardy GAP, czyli Dobre Praktyki Rolnicze. 
 
To jest główne źródło tak astronomicznych kosztów?
Oczywiście. Obecnie metr kwadratowy uprawy w standardzie GMP to koszt od 12 do 15 tys. zł. Z kolei, żeby na poważnie w ogóle zaczynać z medyczną marihuaną potrzeba minimum tysiąc metrów kwadratowych. Na takiej powierzchni możemy zmieścić jakieś 5-6 tys. krzaków. Razem z wyposażeniem na start trzeba więc mieć co najmniej 20 mln zł. Ale to nie koniec. Dochodzą przecież jeszcze koszty produkcji. Muszą być cleanroomy, czyli pomieszczenia, do których nie przedostają się żadne zanieczyszczenia. Odpowiednio standaryzowany jest sam proces pakowania. To tak po prawdzie kolejne miliony złotych, które też trzeba zainwestować. Nie zapominajmy również, że w naszym kraju medyczna marihuana objęta jest 23-procentowym podatkiem VAT.

Dodatkowo pandemia pewnie wywołała presję cenową…
Konsultowałem ostatnio aktualne ceny upraw w standardzie GAP z osobami stawiającymi hale produkujące medyczną marihuanę w Macedonii i koszty takiego przedsięwzięcia poszły mocno w górę. Niektóre o połowę. Rok temu trzeba było liczyć 2 tys. euro za metr kwadratowy, a dzisiaj to już 3 tys. euro. Droższa jest stal, droższe nawozy. I nie zapominajmy przy tej okazji o coraz wyższych cenach energii w Polsce. 
No dobra. Trzeba bardzo głęboko sięgnąć do kieszeni, jeżeli chciałoby się uprawiać medyczną marihuanę. Ale ciągle nie rozumiem, dlaczego w Polsce na koniec gram miałby kosztować od 150 do 200 zł…
To bardzo proste. Z uprawianej rośliny możemy zerwać tylko jeden kwiat. Tutaj też wtrąca się standaryzacja. W przypadku medycznej marihuany dotyczy ona jedynego składnika psychoaktywnego, czyli zawartości THC. Inne parametry rośliny nie są brane pod uwagę. Doświadczeni grawerzy doskonale wiedzą, że górne szczyty roślin będą miały pod tym względem lepsze parametry niż te z dołu. Skoro każdy gram suszu – jak nakazuje standaryzacja – musi mieć taką samą zawartość THC, to zbiera się tylko po jedynym szczycie z każdej rośliny.
 
A co z resztą?
Zresztą w Polsce jest problem. Na przykład w Kanadzie reszta trafia na rynek komercyjny i rekreacyjny. Można wytwarzać tak chociażby olej RSO. Wtedy produkcja medycznej marihuany może się zbilansować finansowo i się bilansuje. W Polsce nie ma przepisów prawa, które by na to pozwoliły. Resztę rośliny trzeba po prostu wyrzucić. Legalnie nie można z niej nic więcej zrobić. Niestety, z moich rozmów z politykami, którzy obecnie pracują nad regulacjami dotyczącymi medycznej marihuany, wynika, że oni kompletnie nie zdają sobie z tego sprawy.
Chyba bardzo mało osób wie, że polski hodowca marihuany medycznej mógłby zerwać najwyższego kwiatka, a resztę musiałby wyrzucić do kosza…
Niestety, tak. Ludzie wypowiadający się publicznie o uprawie medycznej marihuany najczęściej nie mają o tym zielonego pojęcia. Nie wiedzą co to są standardy GMP, czy GAP. Nie wiedzą też, jak funkcjonuje rynek medycznej, co też w tej kwestii jest bardzo istotne. Co gorsza: niekiedy są wywoływani jako eksperci. Tymczasem ci ludzie najczęściej robią w głowie porównanie jeden do jednego, jeżeli chodzi o uprawy medycznej marihuany i domowe hodowle paru krzaków. A to dwie, zupełnie inne bajki. 
Zaczynam powoli rozumieć, dlaczego do Polski, kraju rolnego, z setkami hektarów ziemi uprawnej, sprowadzamy medyczną marihuanę z Kanady, a nie hodujemy jej sami…
Jeżeli teraz, teoretycznie, ruszyłaby polska fabryka medycznej marihuany, bez tych zmian w prawie, to nie ma szans, żeby to się spięło finansowo. Rzecz jasna tym samym sprowadzany z zagranicy susz będzie tańszy od tego krajowego. Nikt nie wejdzie w taki biznes przecież. Bez zmian legislacyjnych i systemu dopłat od państwa nie ma na to żadnych szans. 
 
Widzisz w najbliższym czasie szansę na zmianę tego stanu rzeczy?
Zacznijmy od tego, że polityka nie zależy od polityków, tylko od lobbystów, którzy na nich wpływają. Jestem przekonany, że zagraniczni lobbyści już działają na rzecz refundowania medycznej marihuany w Polsce. Sam na ich miejscu bym tak samo robił. Mamy swój produkt, a dzięki takiej pomocy rządu, uda nam się go więcej sprzedać. Bardzo proste. Jeszcze inną sprawą jest to, że PiS po prostu boi się marihuany, co rzecz jasna wynika z bardzo dużej niewiedzy i ktoś to odpowiednio wykorzystuje.
 
 
SpidersWeb.pl

×
×
  • Create New...