Jump to content

Welcome to Dopalamy.com!

You are currently viewing the forum as a guest, you do not have access to the full forum manual and a lot of material that can only be viewed by the registered new forum. Create an account and use a powerful knowledge source! By registering an account, you have a no-logs policy. We do not store private user data.

See what you gain by staying on our forum:

  • The ability to send private messages to other users
  • Participate in the full RC chat news
  • Access to partner subforum, contests, free samples

Don't wait, Sign Up today!

Aktualności

Aktualności z całego świata!

NoMercy
Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że w kołach ukryto prawie 7 kg marihuany, z których można by uzyskać prawie 7 tys. działek dilerskich. W ramach tej akcji łącznie zatrzymano 4 mieszkańców województwa lubelskiego w wieku od 25 do 46 lat, w tym dwóch kierowców.
 
 
 
CBŚP wspólnie z NOSG przejęło prawie 7 kg marihuany pochodzącej z przemytu. Narkotyki były ukryte w kołach. Zatrzymano łącznie 4 osoby, a w całym śledztwie ustalono, że podejrzani mogli przemycić blisko 48 kg marihuany o szacunkowej wartości hurtowej prawie 770 tys. zł, w ramach siedmiu transportów z Hiszpanii do Polski. Śledztwo nadzoruje białopodlaski ośrodek Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Białymstoku oraz funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej ustalili, że z Hiszpanii do Polski jedzie pojazd dostawczy, w którym mogą znajdować się środki odurzające.
Na terenie powiatu bialskiego w województwie lubelskim funkcjonariusze zatrzymali pojazd do kontroli. W przestrzeni ładunkowej odkryli cztery koła samochodowe, w których znajdowały się schowane foliowe pakunki próżniowe z zawartością suszu roślinnego.
Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że w kołach ukryto prawie 7 kg marihuany, z których można by uzyskać prawie 7 tys. działek dilerskich. W ramach tej akcji łącznie zatrzymano 4 mieszkańców województwa lubelskiego w wieku od 25 do 46 lat, w tym dwóch kierowców.
Śledztwo prowadzą funkcjonariusze białostockiego CBŚP, pod nadzorem Ośrodka Zamiejscowego w Białej Podlaskiej Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Z ich ustaleń wynika, że osoby mogły wykonać siedem transportów, w ramach których mogły przemycić do Polski z Hiszpanii, blisko 48 kg marihuany o szacunkowej wartości hurtowej prawie 770 tys. zł.
Osoby zatrzymane zostały doprowadzone do prokuratury, gdzie usłyszały zarzuty dotyczące wewnątrzwspólnotowego przewozu znacznych ilości środków odurzających. Za to przestępstwo może grozić kara nawet 15 lat pozbawienia wolności. Wszystkie osoby zatrzymane decyzją sądu zostały tymczasowo aresztowane.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Zatrzymani usłyszeli zarzuty - dwóch z nich jest oskarżonych o co najmniej siedmiokrotny przemyt suszu konopi indyjskich o łącznej wadze około 48 kilogramów i wartości blisko 2,8 miliona złotych. Dwaj pozostali usłyszeli zarzuty dokonania kilkukrotnych przemytów narkotyków z Hiszpanii do Polski. Śledztwo ma charakter rozwojowy.
 
 
 
Dzięki współpracy policjantów z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz funkcjonariuszy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymano czterech mężczyzn podejrzanych o przemyt narkotyków z Hiszpanii do Polski.

W samochodzie dostawczym, którym przemieszczali się mężczyźni, znaleziono siedem kilogramów marihuany, z których można było uzyskać siedem tysięcy działek dilerskich.
Zatrzymani usłyszeli zarzuty - dwóch z nich jest oskarżonych o co najmniej siedmiokrotny przemyt suszu konopi indyjskich o łącznej wadze około 48 kilogramów i wartości blisko 2,8 miliona złotych. Dwaj pozostali usłyszeli zarzuty dokonania kilkukrotnych przemytów narkotyków z Hiszpanii do Polski. Aresztowanym grozi kara pozbawienia wolności od 3 do 15 lat.
Na wniosek Ośrodka Zamiejscowego w Białej Podlaskiej Prokuratury Okręgowej w Lublinie sąd zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.
Z ustaleń CBŚP wynika, że mężczyźni zaplanowali przemyt oraz zabezpieczyli techniczną stronę działania - udostępnili samochody do jego przeprowadzenia, sfinansowali zakup narkotyków, który następnie rozliczyli i wskazali miejsce ich odbioru na terenie Hiszpanii. Kolejno odbierali marihuanę i zajmowali się dystrybucją na terenie Polski.
"Śledztwo ma charakter rozwojowy, prowadzone są intensywne czynności zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy" - poinformowało CBŚP.
 
 
PolskieRadio24.pl

NoMercy
Podczas dokładnego sprawdzania mieszkania funkcjonariusze znaleźli biały proszek spakowany w kilka worków. Dokładna analiza znalezionej substancji potwierdziła, że jest to amfetamina w ilości ponad 4,5 kg oraz mefedron. Sąd zadecydował o zastosowaniu wobec zatrzymanego środka zapobiegawczego w postaci 3-miesięcznego aresztu.
 
 
 
Trzy miesiące w areszcie spędzi młody Oleśniczanin, który usłyszał już postawione przez prokuratora zarzuty posiadania znacznych ilości narkotyków. Mężczyzna został zatrzymany przez oleśnickich kryminalnych w miejscu swojego zamieszkania, gdzie policjanci znaleźli ponad 4,5 kg amfetaminy oraz mefedron. Młodemu człowiekowi grozi teraz nawet do 10 lat więzienia.

Kryminalni z Oleśnicy podejrzewali, że jeden z mieszkańców miasta może posiadać środki odurzające w miejscu swojego zamieszkania. Ich przypuszczenia potwierdziły się, gdy dotarli pod wytypowany adres.
W środku znajdował się 18-letni Oleśniczanin. Podczas dokładnego sprawdzania mieszkania funkcjonariusze znaleźli biały proszek spakowanego w kilka worków. Dokładna analiza znalezionej substancji potwierdziła, że jest to amfetamina w ilości ponad 4,5 kg oraz mefedron.
Po zatrzymaniu 18-latka, podczas wykonywania czynności procesowych, policjanci rozpoznali, że ten sam młody człowiek dokonał kradzieży pieniędzy.
Zdarzenie miało miejsce jeszcze w listopadzie. Wówczas kamera monitoringu zarejestrowała, jak młody człowiek wyciąga z niezamkniętego samochodu portfel z pieniędzmi. Była w nim kwota ponad 3 tys. zł. Za ten czyn 18-latek również odpowie przed sądem.
W prokuraturze 18-latek usłyszał już zarzuty, odpowie on za posiadanie znacznej ilości środków odurzających, za co grozi mu kara do 10 lat więzienia, oraz za kradzież. Na wniosek policjantów poparty przez prokuratora sąd zadecydował o zastosowaniu wobec zatrzymanego środka zapobiegawczego w postaci 3-miesięcznego aresztu.
 
 
Policja.pl

NoMercy
“Profesor” to 68-letni magister chemii i były nauczyciel, o którym zrobiło się głośno w światowych mediach w 2014 roku, kiedy to został zatrzymany w Wielkiej Brytanii, gdzie media nazwały go ‘Polskim Walterem Whitem’. W toku prowadzonego śledztwa funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli substancje psychotropowe w postaci amfetaminy, MDA oraz dużych ilości prekursorów do wytwarzania narkotyków oraz materiały wybuchowe, broń palną i amunicję.
 
 
 
Prokurator Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku (4 grudnia 2020 roku) skierował do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia, przeciwko czternastu osobom wchodzących w skład zorganizowanych grup przestępczych zajmujących się produkcją amfetaminy i innych substancji psychotropowych. Oskarżeni to mężczyźni w wieku od 27 do 68 lat pochodzący z województwa pomorskiego, mazowieckiego i świętokrzyskiego. Pod nadzorem prokuratora Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku śledztwo w tej sprawie prowadzili funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji.

Zakres zarzutów
Prokurator Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku zarzucił oskarżonym udział w różnej konfiguracji w zorganizowanych grupach przestępczych kwalifikowany z art. 258 par. 1 k.k., oraz popełnienie 23 przestępstw narkotykowych w tym wytwarzanie  prekursora w postaci benzyometyloketonu (BMK) oraz znacznych ilości amfetaminy i innych substancji psychotropowych kwalifikowane z art. 53 ust 2 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, posiadanie znacznych ilości narkotyków kwalifikowane z art. 62 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.
Kolejne zarzuty dotyczą posiadania materiałów wybuchowych i innych przedmiotów, które mogły służyć do skonturowania kompletnych urządzeń wybuchowych, posiadania bez wymaganego zezwolenia 20 przedmiotów stanowiących broń palną i istotne części broni palnej oraz 980 sztuk różnego rodzaju amunicji do broni palnej kwalifikowane z art. 171 par. 1 kk oraz z art. 263 par. 2 kk.
Czyny zarzucane oskarżonym zagrożone są karą do 20 lat pozbawienia wolności. Ponadto oskarżonym grozi grzywna, przepadek przedmiotów służących do popełnienia przestępstw oraz przepadek równowartości korzyści majątkowych uzyskanych z popełnionych przestępstw.
Większość oskarżonych była już wcześniej karana, część z nich będzie odpowiadać przed Sądem w warunkach recydywy. Jak ustalił prokurator niektórzy z oskarżonych uczyniła sobie z popełnianych przestępstw stałe źródło dochodu, co będzie skutkowało zaostrzoną odpowiedzialnością karną.
 
„Profesor” produkował narkotyki
Jak ustalił prokurator, oskarżeni działali w okresie od stycznia 2016 roku do września 2018 roku. Produkcja narkotyków odbywała się przy wykorzystaniu różnych metod produkcji oraz skonstruowanych linii technologicznych opracowanych przez znanego w środowisku przestępczym oraz karanego w Polsce i poza granicami kraju chemika Ryszarda J. ps. „Profesor”.
“Profesor” to 68-letni magister chemii i były nauczyciel, o którym zrobiło się głośno w światowych mediach w 2014 roku, kiedy to został zatrzymany w Wielkiej Brytanii, gdzie media nazwały go ‘Polskim Walterem Whitem’.
Polak pracował w laboratorium ukrytym w bunkrze w Grantham. Według śledczych w ciągu 48 godzin był w stanie wyprodukować narkotyki ‘o niespotykanej dotąd czystości’ warte 4 miliony złotych.
Przez brytyjski sąd został skazany na 9 lat więzienia. Podobny wyrok usłyszał w Polsce, w 2003 roku. Sędzia Adam Kabziński tak skomentował proceder ‘Profesora’ – Żal ogromny, że ludzie z tak niebagatelną inteligencją, wielką wiedzą i obyciem w świecie, całą swoją energię spożytkowali na coś tak hańbiącego, jak produkcja narkotyków.
Słynny chemik w ręce policji wpadł ponownie w 2018 roku, kiedy to pomagał w tworzeniu wytwórni amfetaminy w Gdańsku.
 
Prokurator zabezpieczył 1,2 miliona złotych
Na poczet przyszłych kar o charakterze finansowym prokurator dokonał zabezpieczenia mienia w postaci nieruchomości i ruchomości o wartości prawie 1,2 miliona złotych.
W toku prowadzonego śledztwa funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli substancje psychotropowe w postaci amfetaminy, MDA oraz dużych ilości prekursorów do wytwarzania narkotyków oraz materiały wybuchowe, broń palną i amunicję.
 
 
Online-Mafia.pl

NoMercy
Część narkotyków sprzedawana przez grupe była „podrasowana”. Aby zwiększyć ich wagę czy moc, przestępcy dosypywali np. glukozę czy kofeinę. Stosowali także „zamienniki”, sprzedając dopalacze, będące słabszą pochodną mefedronu jako oryginalny towar. Podczas przeszukań mieszkań i pomieszczeń członków bandy, znaleziono 1,5 kg amfetaminy, kilkadziesiąt gramów marihuany, a także dwa pistolety i amunicję.
 
 
Funkcjonariusze CBŚP rozbili gang handlarzy narkotyków, w skład którego wchodzili kibole z Krakowa i Rzeszowa. Grupa handlowała głównie amfetaminą, mefedronem i tabletkami ecstasy, które trafiały w dużej części do środowiska pseudokibiców. Podczas obławy na gang kontrterroryści zatrzymali osiem osób, przejęli narkotyki i dwa pistolety.

Na trop gangu wpadli policjanci CBŚP z Krakowa, po tym jak w ich ręce wpadło dwóch mężczyzn, którzy przywieźli z Holandii pół kilograma kokainy oraz 0,6 kg 3-CMC (dopalacz będący pochodną mefedronu). Według funkcjonariuszy przechwycone narkotyki warte były ponad 180 tys. zł. Przemytnicy trafili do aresztu.

Analizując ich kontakty, funkcjonariusze odkryli, że zatrzymani byli powiązani z gangiem, w skład którego wchodzili kibole trzech drużyn, m.in. z Krakowa i Rzeszowa. Co ciekawe, za sprawą wspólnych interesów narkotykowych część członków grupy „zapomniała” o tym, że ich wspólnikami są wrogowie ze znienawidzonych klubów.

Ekipa działała co najmniej od 2019 r. na terenie województwa małopolskiego i podkarpackiego. Sprzedawała głównie amfetaminę, mefedron i tabletki ecstasy.
 
Rasowane narkotyki
Część narkotyków była „podrasowana”. Aby zwiększyć ich wagę czy moc, przestępcy dosypywali np. glukozę czy kofeinę. Stosowali także „zamienniki”, sprzedając dopalacze, będące słabszą pochodną mefedronu jako oryginalny towar.


W znacznej mierze klientami handlarzy byli pseudokibice.
W minionym tygodniu „cebsie” z Krakowa, wspierani przez kolegów z Rzeszowa i Opola oraz kontrterrorystów, zatrzymali osiem osób, z czego siedem należało do rozpracowywanej grupy. Podczas przeszukań mieszkań i pomieszczeń członków bandy, znaleziono 1,5 kg amfetaminy, kilkadziesiąt gramów marihuany, a także dwa pistolety i amunicję.

Policjanci przechwycili także tabletkarkę, przy pomocy której przestępcy produkowali ecstasy.
 
Wpadł herszt bandy
W Prokuraturze Okręgowej w Krakowie siedmiu osobom przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i udział w obrocie znacznymi ilościami narkotyków i dopalaczy. Podczas obławy wpadł także herszt kibolskiej „bandy ponad podziałami”. Wszystkim podejrzanym grozi do 15 lat więzienia.
 
 
TVP.info

NoMercy
Prokuratura ustaliła, że pieniądze z handlu dopalaczami były natychmiast wypłacane bądź przesyłane między rachunkami i trafiały na holenderskie lub czeskie konta Jana S. oraz były inwestowane w kolejne dostawy z Holandii i Chin. Na późniejszym etapie grupa coraz częściej korzystała z płatności kryptowalutą bitcoin, która zapewnia anonimowość transakcji i utrudnia ustalenie kwot przepływających przez wirtualny portfel.
 
 
 
Proces Jana S. znanego jako "Król dopalaczy" po raz drugi się nie rozpoczął. Powodem do odroczenia rozprawy w piątek była nieobecność jednego z oskarżonych, który nie stawił się mimo obowiązku stawiennictwa. Kiedy najwcześniej rozpocznie się proces?

Sprawa "Króla dopalaczy" miała rozpocząć się już 17 listopada, ale została odroczona ze względu na niedyspozycję jego obrońcy. Również z tego powodu spadły z wokandy kolejne terminy rozpraw.
11 grudnia proces miał w końcu się rozpocząć. Jan S. został doprowadzony do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga z aresztu śledczego w Piotrkowie Trybunalskim. Oskarżony był skuty zespolonymi kajdankami i ubrany w czerwony strój, którym oznacza się osadzonych uznanych za niebezpiecznych. Na ławie oskarżonych znaleźli się również jego ojciec Jacek S. oraz partnerka Paulina C.
Tym razem sędzia Agnieszka Brygidyr-Dorosz nie mogła otworzyć przewodu sądowego z uwagi na nieobecność czwartego z oskarżonych, którego stawiennictwo było obowiązkowe. Chodzi o Tobiasza N., który – zdaniem oskarżyciela publicznego – miał dla Jana S. prać za granicą pieniądze z dopalaczy. W aktach sprawy znalazła się notatka sporządzona 22 listopada przez funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Kędzierzynie-Koźlu. Sędzia Brygidy-Dorosz poinformowała, że Tobiaszowi N. wezwanie na rozprawę zostało doręczone osobiście, ale odmówił podpisania pokwitowania odbioru tego dokumentu.
 
"Nie ma wyłączeń z okazji świąt, ani innych sytuacji"
Adwokat Jana S., mecenas Antoni Kania-Sieniawski prosił sąd, by ten wyraził zgodę na rozkucie jego klienta i umożliwienie mu zdjęcia kurtki, bo "jest mu gorąco", ale sąd się nie zgodził. Sędzia nie wyraziła także zgody na widzenie "Króla dopalaczy" z jego partnerką i członkami rodziny, które miałoby się odbyć po rozprawie na terenie sądu.
Przed świętami już się nie zobaczą – podkreślał mecenas. Do jego wniosku przychylił się nawet prokurator, proponując, że mógłby takie spotkanie osobiście dozorować. Sąd nie znajduje przepisów, które by to uzasadniały. Nie ma wyłączeń z okazji świąt, ani innych sytuacji – podsumowała sędzia.
Proces najprawdopodobniej ruszy 15 stycznia 2021 r.
Prokuratura zarzuca Janowi S. popełnienie 17 przestępstw, w tym kierowanie w latach 2014-2020 zorganizowaną grupą przestępczą produkującą dopalacze, udzielającą środków psychoaktywnych i handlującą nimi, głównie za pośrednictwem sklepu internetowego "Predator-rc". Jan S. odpowie też m.in. za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ponad 16 tysięcy osób poprzez wprowadzenie do obrotu ponad 350 kilogramów dopalaczy.
 
Pralnia pieniędzy
Jego ojciec Jacek S., z zawodu adwokat, miał dla syna wziąć w leasing luksusowy samochód marki Audi model RS6 Avant Performance. Leasing opiewał na kwotę 567 tys. zł i był spłacany przez użytkownika auta Jana S., choć ten w tym okresie nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami. Według prokuratury, ojciec pomagał w ten sposób "Predkowi" (kolejny pseudonim "Króla Dopalaczy" - PAP) ukryć przestępne pochodzenie pieniędzy. Adwokat miał też użyczać synowi telefon komórkowy zarejestrowany na swoją kancelarię i ostrzegać go, wysyłając linki z informacjami o nowelizacji przepisów dotyczących handlu dopalaczami.
Urodzona w 1992 r. Paulina C., partnerka i matka dziecka Jana S., odpowie przed sądem za wprowadzanie dopalaczy do obrotu i pranie pieniędzy. Oficjalnie bezrobotna i nieposiadająca majątku kobieta miała być prawą ręką Jana S. Ustalono, że C. wielokrotnie dokonywała zakupu za gotówkę biżuterii, odzieży i galanterii. Pieniędzmi z dopalaczy zapłaciła także za operację plastyczną powiększania biustu, co kosztowało 15 ty. zł.
Tobiasz N., który nie stawił się w piątek w sądzie, jest oskarżony o to, że na prośbę Jana S. założył w Czechach spółkę mającą w rzeczywistości być pralnią pieniędzy zarobionych na dopalaczach.
Śledztwo, które zrujnowało imperium "Króla dopalaczy", zaczęło się od śmierci mieszkańca warszawskiego Targówka. 22 września 2017 r. w mieszkaniu przy ul. Malborskiej w Warszawie rodzina znalazła zwłoki 16-letniego Filipa. Chłopiec siedział przy biurku, wyglądał, jakby zasnął przed komputerem z głową opartą o blat. Chwilę wcześniej dzielił się ze znajomymi przez komunikator wrażeniami po zażyciu dopalaczy.
Przy zwłokach technicy kryminalni znaleźli 1,24 g środków opisanych jako "BUC" oraz inne substancje psychotropowe. Historia transakcji z jego konta bankowego wskazuje, że dopalacze ze strony "Predator-rc" zakupił sześć razy. Pieniądze wysyłał na konta osób powiązanych z "Predkiem".
Prokuratura ustaliła, że 16-latek zmagał się z zaburzeniami depresyjnymi, leczył się. Zażywaniem dopalaczy chwalił się rówieśnikom, którzy wiedzieli, że "testuje" niebezpieczne używki. Filip zmarł w wyniku zatrucia fentanylem zawartym w "BUC-ach". Po jego śmierci w sortowni firmy kurierskiej ujawniono kilka nieodebranych paczek, wysyłanych od nadawcy o fikcyjnych danych. W opakowaniach znaleziono m.in. BUC-3 i BUC-8.
Prokuratura ustaliła, że pieniądze od klientów trafiały na rachunek obywatela Ukrainy, a następnie były wypłacane na stacji benzynowej w okolicach Brwinowa lub w centrum Warszawy, przy ul. Dobrej. Tak udało się namierzyć "centrum dystrybucji dopalaczy". Na miejscu zabezpieczono kilkadziesiąt kilogramów substancji psychoaktywnych w tym torebki z "BUC-3" i "BUC-8", wagi, opakowania i komputery, na których ujawniono grafiki i opis 198 substancji sprzedawanych za pośrednictwem serwisu "Predator-rc".
Przy porcjowaniu i pakowaniu dopalaczy pracowali kuzyni "Predka" - Dominik G. i Patryk G. Z ich wyjaśnień wynika, że przychody "Predatora-rc" to kwoty od kilkunastu do 45 tys. zł dziennie. Sami otrzymywali 700-800 zł dniówki.
 
Płatności kryptowalutą bitcoin
Dzięki wnikliwej pracy operacyjnej przejęto kilka przesyłek z hurtową zawartością dopalaczy z Holandii. Ustalono, że tylko za pośrednictwem jednej z firm kurierskich "Król Dopalaczy" zamówił 700 kg śmiercionośnych substancji, a u chińskiego dystrybutora składał zamówienia na 100-kilogramowe dostawy substancji i prekursorów do tworzenia dopalaczy. Wartość jednego zamówienia wynosiła ponad 100 tys. dolarów. Paczki przychodziły m.in. na adres wirtualnego biura firmy założonej w 2016 r. przez Jana Krzysztofa S. o nazwie "Ball and Roll Sp. z o.o." z siedzibą w Galerii Ursynów.
Prokuratura ustaliła, że pieniądze z handlu dopalaczami były natychmiast wypłacane bądź przesyłane między rachunkami i trafiały na holenderskie lub czeskie konta Jana S. oraz były inwestowane w kolejne dostawy z Holandii i Chin. Na późniejszym etapie grupa coraz częściej korzystała z płatności kryptowalutą bitcoin, która zapewnia anonimowość transakcji i utrudnia ustalenie kwot przepływających przez wirtualny portfel.
Śledczy nie mają wątpliwości, że grupa "Króla dopalaczy" uczyniła sobie z przestępczej działalności stałe źródło dochodu. Sklep "Predator-rc" był liderem na rynku dopalaczy. Udało się to m.in. codziennym promocjom, zachęcającym do kupowania większych ilości dopalaczy za niższą cenę. "Predator-rc" szukał także chętnych do testowania nowych produktów, które miały być wysyłane bezpłatnie. Zaopatrywał w używki klientów z Europy, ale także z USA, Australii, Meksyku. Z zakupów u "Króla Dopalaczy" skorzystało – według prokuratury - 16 tys. użytkowników.
Od marca 2017 do maja 2018 r. sklep zarobił co najmniej 16,7 mln zł, a prokuratura szacuje, że w pozostałym okresie funkcjonowania grupy, mógł zarobić jeszcze 4 mln zł.
Po zatrzymaniach w 2018 r. "Predator" zawiesił działalność informując klientów o problemach technicznych. Wkrótce wyszło na jaw, że jeszcze w kwietniu 2018 r. Jan S. zorganizował przy ul. Puławskiej kolejną "sortownię" dopalaczy, zlikwidowaną półtora miesiąca później. Zatrzymani tam mężczyźni szczegółowo opisali swoją pracę.
Jeden z nich miał zacząć pracę w sortowni będąc jeszcze nastolatkiem. Według prokuratury "Król dopalaczy" zastraszał podwładnych i instruował, jakie wyjaśnienia powinni złożyć w przypadku zatrzymania przez policję. S. zapewniał im także pełnomocników, którzy – jak ustaliła prokuratura – mieli pilnować, żeby podejrzani nie naprowadzali śledczych na jego osobę.
Czynności Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Północ zbiegły się ze śledztwem Centralnego Biura Śledczego Policji, które namierzało paczki z dopalaczami wysyłane z Chin do Holandii, a następnie do Polski. Tylko po wejściu nowych przepisów, stawiających handel dopalaczami na równi z narkotykami, "Predek" zamówił 350 kg przesyłek.
Z aktu oskarżenia wynika, że "Król dopalaczy" pośrednio przyczynił się do śmierci 16-letniego Filipa z Warszawy, 15-letniego Damiana z Biłgoraju, 23-letniego Artura z Radomia i dwóch młodych Polaków: Mateusza i Krystiana, których ciała 12 lutego 2018 r. ujawniano w miejscowości Rugby w Wielkiej Brytanii. 18-letni Bartek ze Świdnika i Ania ze Strzelec Opolskich zostali odratowani w szpitalu. Wszyscy zatruli się fentanylem zawartym w "BUC-8".
"Król dopalaczy" po tym, jak media obiegła informacja o zatruciach sprzedawanym przez niego środkiem, zmienił etykiety do BUC-8 na takie, z których wynikało, że produkt nie nadaje się do spożycia. Dopalacze oficjalnie miały mieć przeznaczenie kolekcjonerskie lub doświadczalne. Według prokuratury, środki chemiczne były bezrefleksyjnie dystrybuowane, bez sprawdzania ich składu, a często wysyłano klientom inne chemikalia niż zamówione. Umieszczenie na opakowaniach informacji, że środek nie nadaje się do spożycia miało stworzyć pozory legalności działalności, a tym samym zniesienie odpowiedzialności sprawców – uważa prokuratura.
 
Poszukiwany dwoma listami gończymi
Oskarżyciel publiczny zebrał dowody świadczące o tym, że to właśnie Jan S. odgrywał kluczową rolę w grupie, zatrudniał ludzi, dzielił zadania i finanse. Według śledczych, nadzorował swój biznes nawet podczas zatrzymania w 2018 r. w Holandii, gdzie na terenie jednostki penitencjarnej miał dostęp do komunikatorów internetowych. Z notatek Jana S. prokuratura dowiedziała się, że planował zainwestować w mercedesa e63 AMG, bentley’a, stajnię oraz mieszkania "na słupa". Gotówką - 196 tys. zł - zapłacił za pięć luksusowych zegarków. Za wynajem mieszkania przy ul. Tamka w Warszawie płacił co miesiąc 11 tysięcy.
"Król Dopalaczy" był poszukiwany dwoma listami gończymi, w tym Europejskim Nakazem Aresztowania. Ukrywał się głównie w Holandii. Był tam nawet zatrzymywany w maju 2018 r., ale tamtejszy sąd nie zgodził się na jego aresztowanie i wyznaczył kolejny termin posiedzenia. W międzyczasie "Król" zniknął. Został zatrzymany 3 stycznia 2020 r. w Milanówku, w okolicach domu swoich rodziców.
2 grudnia 2020 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył inny proces Jana S. Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu oskarżył "Króla dopalaczy" o zlecenie zabójstwa ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro, a także nakłanianie do nękania funkcjonariuszy i usiłowanie wręczenia łapówek.
W sumie Jan S. odpowiada za 14 przestępstw. Nie przyznał się do zarzutów stawianych mu w oskarżeniu. "Zrozumiałem te słowa, natomiast treść zarzutów dotyka niedorzeczności" - oświadczył Jan S.
 
 
Dziennik.pl

NoMercy
W miejscowości Łazy, pow. piaseczyński na posesji w pomieszczeniach gospodarczych rosło 550 krzewów konopi, w różnych fazach wzrostu. Na gorącym uczynku zatrzymano pięciu mężczyzn narodowości wietnamskiej, m.in. podejrzanych o zorganizowanie plantacji oraz tzw. ogrodników.  Wobec wszystkich podejrzanych zastosowany został środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
 
 
 
Tym razem na cel policjanci CBŚP wzięli wietnamskie szajki, zajmujące się nielegalną uprawą konopi innych niż włókniste. W wyniku przeprowadzonych realizacji zatrzymano 6 osób, zlikwidowano 2 plantacje, na których rosło łącznie blisko 800 krzaków w różnej fazie wzrostu, zabezpieczono także marihuanę oraz profesjonalny sprzęt niezbędny do uprawy. Dalsze czynności w sprawie prowadzą policjanci z KPP w Otwocku i Piasecznie, pod nadzorem miejscowych prokuratur.

Policjanci z Zarządu w Warszawie Centralnego Biura Śledczego Policji, od jakiegoś czasu rozpracowywali międzynarodowy gang, zajmujący się nielegalną uprawą konopi innych niż włókniste. W jego skład wchodziły osoby narodowości wietnamskiej, które miały przypisane konkretne zadania, m.in. wyszukiwanie odpowiednich posesji, dostawy sprzętu i nawozów, podłączenia instalacji elektrycznej czy też bezpośredni nadzór nad uprawą.
Podjęte działania pozwoliły na przeprowadzenie dwóch realizacji, w trakcie których zlikwidowano dwie plantacje marihuany. Podczas prowadzonych akcji czynności wykonywali także funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie oraz Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. Policjanci z tych komend udzielili wsparcia m.in. podczas prowadzonych oględzin.
W miejscowości Łazy, pow. piaseczyński na posesji w pomieszczeniach gospodarczych rosło 550 krzewów konopi, w różnych fazach wzrostu. Na gorącym uczynku zatrzymano pięciu mężczyzn narodowości wietnamskiej, m.in. podejrzanych o zorganizowanie plantacji oraz tzw. ogrodników.

Z kolei na posesji w Duchnowie, pow. otwocki, w pomieszczeniach garażowych zabezpieczono 241 krzewów i gotową już marihuanę. Na miejscu zatrzymano mężczyznę narodowości wietnamskiej, doglądającego uprawy roślin.
Przy obu plantacjach zainstalowano specjalną instalację elektryczną, system lamp grzewczych niezbędny do zapewnienia prawidłowego wzrostu roślin oraz układ wentylacji i filtry. Ujawnione na miejscach przestępstwa zapasy nawozów, doniczek, ziemi i innego sprzętu świadczą, że uprawa roślin mogła się tam odbywać od jakiegoś czasu. W obydwu przypadkach zasilanie w energię elektryczną obiektów następowało w nielegalny sposób, co miało zmniejszyć koszty i ukryć przestępczy proceder.
Prokurator Prokuratury Rejonowej w Piasecznie przedstawił pięciu zatrzymanym zarzuty dotyczące uprawy konopi innych niż włókniste. Kolejnemu zatrzymanemu prokurator Prokuratury Rejonowej w Otwocku ogłosił zarzut uprawy konopi innych niż włókniste i posiadania środków odurzających. Wobec wszystkich podejrzanych zastosowany został środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
 
 
Policja.pl

NoMercy
W jednym z mieszkań zostało zabezpieczone 3,5 kilograma amfetaminy, 10 tabletek ekstazy oraz blisko 120 gramów marihuany. Osoby, które brały udział w przestępczym procederze to trzej mieszkańcy Piły. W związku z prowadzonym postępowaniem Sąd Rejonowy w Pile zadecydował o tymczasowym aresztowaniu jednego ze sprawców na okres trzech miesięcy.
 
 
 
Funkcjonariusze zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej zatrzymali 3 osoby związane z przestępczym procederem wytwarzania narkotyków, posiadania znacznej ilości, a także późniejszym ich obrotem. Dodatkowo zabezpieczono ponad 3,5 kg środków odurzających. Czarnorynkową wartość substancji wyceniono na blisko 80 tysięcy złotych.

Dobrze wykonana praca policjantów pionu kryminalnego pozwoliła wytypować miejsca oraz osoby, które nie tylko mogły posiadać znaczne ilości narkotyków, ale także zajmować się wprowadzaniem ich na czarny rynek. 24 listopada w ramach realizacji sprawy funkcjonariusze zatrzymali 4 osoby.
W jednym z mieszkań zostało zabezpieczone 3,5 kilograma amfetaminy, 10 tabletek ekstazy oraz blisko 120 gramów marihuany. Osoby, które brały udział w przestępczym procederze to trzej mieszkańcy Piły w wieku od 31 do 33 lat.
Zebrany przez policjantów materiał dowodowy pozwolił ustalić, że 31-letni mężczyzna wprowadził do obrotu znaczną ilość narkotyków w postaci ponad 10 kilogramów amfetaminy, za co grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Nabywcą jej był z kolei 33-latek, u którego zabezpieczono ponad 3,5 kg różnych substancji. Usłyszał on trzy zarzuty dotyczące posiadania substancji psychotropowej, wytwarzania narkotyków w postaci marihuany, a także wprowadzenia do obrotu znacznej ilości środków odurzających, które ostatecznie trafiły w ręce ostatniego z zatrzymanych mężczyzn. 32-letni mieszkaniec Piły odpowie za posiadanie znacznej ilości narkotyków, za co grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
W związku z prowadzonym postępowaniem Sąd Rejonowy w Pile zadecydował o tymczasowym aresztowaniu jednego ze sprawców na okres trzech miesięcy. Pozostali mężczyźni zostali objęci policyjnym dozorem i zakazem opuszczania kraju.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Z ustaleń śledczych wynika, że w latach 2015-2019 wprowadziła do obrotu ponad 700 kg tego narkotyku w postaci proszku oraz płynu, o szacunkowej wartości ok. 4,7 mln zł. Przestępcy handlowali także mniejszymi ilościami kokainy oraz heroiny. Łącznie, w śledztwie tym, jest 21 podejrzanych, ale śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania. 
 
 
 
Z ustaleń śledczych wynika, że w latach 2015-2019 wprowadziła do obrotu ponad 700 kg tego narkotyku w postaci proszku oraz płynu, o szacunkowej wartości ok. 4,7 mln zł. Przestępcy handlowali także mniejszymi ilościami kokainy oraz heroiny.

Pod koniec listopada, funkcjonariusze CBŚP zatrzymali w Warszawie, Grójcu, Legionowie i Terespolu siedmiu członków narkogangu. Kolejnych pięciu doprowadzono do prokuratury z aresztów i więzień.
Mazowieckie „pezety” Prokuratury Krajowej w Warszawie wespół z funkcjonariuszami CBŚP z Kielc rozpracowują gang, który zaopatrywał w narkotyki gangi z Warszawy, Grójca, Świebodzina, Zielonej Góry i Międzyzdrojów. Grupa specjalizowała się w handlu amfetaminą i prawdopodobnie dysponowała nawet kilkoma laboratoriami produkującymi „speed”.
Z ustaleń śledczych wynika, że w latach 2015-2019 wprowadziła do obrotu ponad 700 kg tego narkotyku w postaci proszku oraz płynu, o szacunkowej wartości ok. 4,7 mln zł. Przestępcy handlowali także mniejszymi ilościami kokainy oraz heroiny.
Pod koniec listopada, funkcjonariusze CBŚP zatrzymali w Warszawie, Grójcu, Legionowie i Terespolu siedmiu członków narkogangu. Kolejnych pięciu doprowadzono do prokuratury z aresztów i więzień.
W Mazowieckim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie cała dwunastka usłyszała zarzuty „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, udziału w obrocie znacznymi ilościami i narkotyków”.
Z ustaleń śledczych wynika, że ci podejrzani kupili lub sprzedali w sumie 330 kg amfetaminy. Na wniosek prokuratora ośmiu mężczyzn zostało aresztowanych. Wszystkim podejrzanym grozi do 12 lat więzienia.
To kolejne uderzenie w opisywany narkogang. Pod koniec 2019 r., podczas obławy na terenie woj. mazowieckiego oraz zachodniopomorskiego, policjanci CBŚP zatrzymali osiem osób. Usłyszeli oni zarzuty m.in. produkcji i wprowadzenia do obroty znacznych ilości amfetaminy.
Łącznie, w śledztwie tym, jest 21 podejrzanych, ale śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania.
 
 
 

NoMercy
Pasażer przyznał, że za jego fotelem znajduje się woreczek foliowy z zawartością suszu roślinnego. To był dopiero początek ich problemów. 32-letni kierowca został przebadany na zawartość w jego organizmie alkoholu i narkotyków. Oba wyniki były dodatnie. Mężczyznom grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
 
 
 
 
Dzięki zdecydowanej reakcji wobec nieodpowiedzialnego kierowcy sulęcińscy policjanci nie tylko wyeliminowali z drogi zagrożenie, jakie stwarzał dla innych uczestników, ale przede wszystkim zapobiegli wprowadzeniu do obrotu niemal 10 kilogramów narkotyków. Zaczęło się od przekroczenia prędkości, później okazało się, że kierowca jest nietrzeźwy, a na koniec w bagażniku auta funkcjonariusze ujawnili znaczne ilości marihuany.

We wtorek (24.11.2020 r.) policjanci sulęcińskiej drogówki kontrolowali przestrzeganie ograniczeń prędkości przez kierowców poruszających się krajową dwudziestką dwójką. Tuż po godzinie 20.00 ich uwagę zwróciło luksusowe auto. Osoba siedząca za kierownicą, zdecydowanie zbyt mocno wciskała pedał gazu.
Wykonany przy pomocy wideorejestratora pomiar wskazał przekroczenie dozwolonej prędkości o 42 kilometry na godzinę. Mundurowi zatrzymali pojazd do kontroli. Gdy tylko otworzyły się drzwi od strony kierowcy, poczuli woń marihuany. W aucie znajdowało się dwóch mężczyzn.
Pasażer przyznał, że za jego fotelem znajduje się woreczek foliowy z zawartością suszu roślinnego. To był dopiero początek ich problemów. 32-letni kierowca został przebadany na zawartość w jego organizmie alkoholu i narkotyków. Oba wyniki były dodatnie. Podczas przeszukania pojazdu, policjanci ujawnili także niewielką strunówkę z białym proszkiem.
Jednak to zawartość bagażnika okazała się być kluczowa. W jego wnętrzu znajdowało się łącznie ponad 10 kilogramów suszu roślinnego. Tester potwierdził, że była to marihuana. Mężczyźni zostali zatrzymani, a auto wraz z jego nielegalną zawartością zabezpieczone. Łączna waga ujawnionych narkotyków była bliska 10 kilogramów.
Zarówno 32-latek jak i jego 27-letni pasażer usłyszeli zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. Dodatkowo kierujący usłyszał zarzut kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości.
Na wniosek Policji i Prokuratury Rejonowej w Sulęcinie, sąd zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy. Mężczyznom grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
 
 
Online-Mafia.pl

Tags

Dopalamy.com


dopalacze sklepy, opinie o sklepach z dopalaczami, sklepy z dopalaczami, dopalacze sklepy internetowe, dopalacze sklep internetowy, dopalacze sklep, gdzie kupić dopalacze, research chemicals, research chemicals shop, research chemicals opinions, research chemicals reviews, buy research chemicals, buy research chemicals online, kopen research chemicals, winkel research chemicals, Meningen research chemicals, beoordelingen research chemicals, kaufen research chemicals, Geschäft research chemicals, Meinungen research chemicals, Bewertungen research chemicals, comprar research chemicals, tienda research chemicals, comentarios research chemicals, opiniones research chemicals, 3-CMC, 4-CMC, 4-CEC, 3-CEC, 4-MMC, 4-EMC, 4-MEC, 3-MMC, 3-MEC, alfa-PVP, alpha-PVP, α-PVP, HEX-EN, NEH, MDPHP, HEP, NEP, MDPEP, alfa-pihp, alpha-pihp, alfa-php, alpha-php, a-PVT, pentedron,

Main

helpful links


Chatbox Clubs Calendar Ranking

Important Links

Most Important Links


News Chat unban Rank Advertisement Hall of Fame

Staff Team

List With Staff Members


×
×
  • Create New...