Jump to content

Welcome to Dopalamy.com!

You are currently viewing the forum as a guest, you do not have access to the full forum manual and a lot of material that can only be viewed by the registered new forum. Create an account and use a powerful knowledge source! By registering an account, you have a no-logs policy. We do not store private user data.

See what you gain by staying on our forum:

  • The ability to send private messages to other users
  • Participate in the full RC chat news
  • Access to partner subforum, contests, free samples

Don't wait, Sign Up today!


Aktualności

Aktualności z całego świata!

NoMercy
Policjanci zabezpieczyli łącznie 359 roślin i ponad 580 gramów suszu konopi. Czarnorynkowa wartość narkotyków, które można by było uzyskać z zabezpieczonych roślin i suszu, jak szacują kryminalni, wynosi ok 600 tys. złotych. Za posiadanie znacznej ilości środków odurzających polskie prawo przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.
 
 
Dwie pokaźne plantacje dozorowane przez fotopułapki i ponad 580 gramów suszu konopi zabezpieczyli policjanci w gminie Dobrzyń nad Wisłą. Czarnorynkową wartość środków odurzających, które można by było uzyskać z zabezpieczonych roślin i suszu, oszacowano na ok. 600 tys. złotych. Do tej pory funkcjonariusze zatrzymali 5 osób, podejrzewanych o uprawę konopi. Jednego ze sprawców sąd aresztował na trzy miesiące.

Funkcjonariusze z dobrzyńskiego posterunku i kryminalni z Lipna doprowadzili do zlikwidowania dwóch pokaźnych plantacji konopi indyjskich, na terenie gminy Dobrzyń nad Wisłą. W drugiej połowie czerwca ukrócili nielegalny proceder zabezpieczając 114 sztuk roślin z plantacji w Płomianach i ponad 200 roślin z poletek w Kamienicy.
Już następnego dnia funkcjonariusze przystąpili do działań, by zatrzymać osoby zamieszane w nielegalną uprawę. W domu jednego z podejrzewanych znaleźli sprzęt do uprawy roślin, susz konopi, rośliny i fotopułapki, które miały strzec uprawy przed nieproszonymi gośćmi.

Tego samego dnia zatrzymano do sprawy pierwszego podejrzanego - 25-letniego mieszkańca gminy Dobrzyń nad Wisłą. Kolejne osoby, 24 i 35-latka, policjanci zatrzymali dwa dni później, a jeszcze kolejnych dwóch 23-latków pod koniec lipca br. Wszystkie zatrzymane osoby są mieszkańcami gminy Dobrzyń nad Wisłą.
Policjanci zabezpieczyli łącznie 359 roślin i ponad 580 gramów suszu konopi. Czarnorynkowa wartość narkotyków, które można by było uzyskać z zabezpieczonych roślin i suszu, jak szacują kryminalni, wynosi ok 600 tys. złotych.

Pierwszego z zatrzymanych sąd objął już trzymiesięcznym aresztem. Policjanci nadal ustalają, kto jeszcze mógł być zamieszany w ten nielegalny proceder.
Za udział w zorganizowanej grupie przestępczej grozi kara do 5 lat więzienia. Za posiadanie znacznej ilości środków odurzających polskie prawo przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Popyt na substancje psychoaktywne nie zmienił się w istotny sposób. Marihuana, heroina, kokaina raczej bez większych zmian. Jedynie te substancje, które przyjmowane są zazwyczaj w czasie imprez, cieszyły się mniejszą popularnością, zwłaszcza MDMA. Jednocześnie zasoby na lokalnych rynkach, ze względu na trudności w przerzucie substancji między strzeżonymi granicami, poważnie się zmniejszyły.
 
 
Koronawirus zamknął granice państw, co znacznie utrudniło przemyt narkotyków. W jaki sposób rynki narkotykowe w Unii Europejskiej zaadaptowały się do wyjątkowych warunków? Czytamy raport unijnej agencji ds. narkotyków.

Trwająca pandemia przemeblowała życie zawodowe, społeczne, gospodarcze. To banał, powtarzany tak często, że dotarł już w najgłębsze zakamarki każdego biurka ustawionego w domu na potrzeby pracy zdalnej. Zastanawialiście się jednak, w jaki sposób pandemia koronawirusa zmieniła rynek narkotykowy? Odpowiedzi udziela raport EMCDDA, Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (unijnej agencji odpowiedzialnej za zbieranie danych na temat substancji psychoaktywnych), oraz Europejskiego Urzędu Policji.
„Należy spodziewać się, że gospodarcze skutki kryzysu doprowadzą do zwiększenia zagrożenia dla osób już narażonych na negatywny wpływ substancji psychoaktywnych i czarnego rynku – pisze we wstępie do raportu Alexis Goosdeel, dyrektor EMCDDA. – W świecie po pandemii możliwy jest wzrost agresywnej konkurencji i przemocy związanej z handlem narkotykami” – dodaje.
„Pandemia miała ogromny wpływ na nasze życie i spowolnienie gospodarcze. Jednak w światowym przemycie narkotyków oznak spowolnienia nie widać. Czarny rynek narkotykowy generuje potężne zyski, również w czasie pandemii. W pierwszej połowie 2020 roku w niektórych krajach UE zanotowaliśmy nawet wyższą liczbę substancji psychoaktywnych skonfiskowanych przez policję niż w odpowiadającym okresie poprzedniego roku” – dodaje Catherine De Bolle, szefowa Europolu.
 
Czarny rynek adaptuje się do trudnych warunków
Szybko po wprowadzeniu rządowych obostrzeń zamykających salony kosmetyczne i fryzjerskie w sieci pojawiły się informacje o możliwości odwiedzenia klienta w domu. Dopóki punkty usługowe nie zostały ponownie otwarte, fryzjerskie szare strefy działały w najlepsze. Dla branży zajmującej się urodą okres obostrzeń trwał kilka tygodni, dla nielegalnej branży narkotykowej okres obostrzeń trwa niemal na całym świecie od ponad stu lat.
Dlatego nic dziwnego, że rynek narkotykowy szybko zaadaptował się do pandemicznej rzeczywistości. „Globalne obostrzenia dotyczące podróży w wyniku pandemii COVID-19 miały chwilowy wypływ na rozstrój rynku narkotykowego i doprowadziły do niedoborów towaru i zwiększenia cen niektórych narkotyków, ale sytuacja bardzo dynamicznie się zmienia” – piszą autorzy raportu.
Te dynamiczne zmiany to między innymi zmiana sposobu dystrybucji towaru. Ze względu na ograniczenia nałożone na osobiste spotkania sprzedaż narkotyków przeniosła się niemal całkowicie do internetu. Wielu sprzedawców zrezygnowało ze spotkań z klientami i przerzuciło się na metodę nazywaną przez Europol „dead drop”. Klient zamawia substancję, a sprzedawca wskazuje miejsce publiczne, gdzie zostawia pakunek – na przykład przykleja go pod ławką w parku.
„Metoda ta jest wykorzystywana od dłuższego czasu w Rosji i krajach Europy Wschodniej takich jak Mołdawia czy Ukraina” – czytamy w raporcie. Przed rokiem publikowaliśmy na łamach Narkopolityki reportaż na temat skutków represyjnego prawa narkotykowego w Ukrainie. Alona Dumaszewa opisywała w nim szczegółowo między innymi kupowanie narkotyków w ukraińskim darknecie.
Autorzy unijnego raportu spodziewają się, że nowe formy sprzedaży przetestowane w czasie pandemii zostaną z nami długo po zniesieniu obostrzeń. Dostawy do domu, dead drop, ograniczenie kontaktu osobistego, rezygnacja z wymiany gotówkowej i płatności tradycyjnymi walutami – to wszystko zmiany, które pozwalają sprzedawcom lepiej ukryć się przed służbami zajmującymi się ściganiem przestępstw narkotykowych.
 
Pandemiczne wojny gangów
Popyt na substancje psychoaktywne nie zmienił się w istotny sposób. Marihuana, heroina, kokaina raczej bez większych zmian. Jedynie te substancje, które przyjmowane są zazwyczaj w czasie imprez, cieszyły się mniejszą popularnością, zwłaszcza MDMA.
Jednocześnie zasoby na lokalnych rynkach, ze względu na trudności w przerzucie substancji między strzeżonymi granicami, poważnie się zmniejszyły. Dlatego raport donosi, że w większości krajów substancje psychoaktywne podrożały. Chociaż w Holandii, gdzie produkowane są syntetyczne narkotyki, ceny spadły. Zadziałał prosty ekonomiczny mechanizm. Towar było trudniej wyprowadzić za granicę, więc powstała lokalna nadwyżka, którą producenci starali się sprzedać po obniżonej cenie na krajowym rynku.
Niedobory w towarze doprowadziły również do wzrostu konkurencji. Co to znaczy w warunkach czarnego rynku, gdzie relacje między przedsiębiorcami regulowane są nie umowami, tylko na zasadach przestępczych? Wzrost przemocy. Raport, którego współautorem jest Europol, donosi o wojnach gangów, do których miało dojść pomiędzy zorganizowanymi grupami przestępczymi w Danii, Finlandii, Francji i Szwecji. Ich przyczyną były braki w towarze.
 
Nie tylko unijny raport
Raport Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii i Europejskiego Urzędu Policji powstał w niezwykle krótkim czasie, w zaledwie kilka tygodni. Oparty jest na lokalnych raportach pochodzących z 26 krajów Wspólnoty. Nie jest jednak tak dokładny jak coroczny unijny raport, gdzie dane zbierane są regularnie przez kilka różnych instytucji w każdym z krajów UE.
Obraz, który wyłania się z raportu, nie pozwala też nie zauważyć zmian na poziomie doświadczeń użytkowników substancji psychoaktywnych. Na samym początku dyrektor EMCDDA zaznacza co prawda, że sprawa narkotyków to przede wszystkim kwestia zdrowotna, tymczasem raport oparty jest w ogromnej mierze na policyjnych danych, zatrzymaniach, przemycie, aresztowaniach.
W czasie pandemii prowadzony jest szereg innych badań, mających dać obraz wpływu tego szczególnego czasu na osoby używające substancji psychoaktywnych. Na początku maja Global Drug Survey uruchomiło swoje badanie ankietowe. Autorzy pytali, jak ankietowani radzą sobie ze stresem wywołanym przymusową izolacją i jaką rolę odgrywają w tym czasie substancje psychoaktywne. Obecnie ankieta jest już zamknięta, a badacze przygotowują raport na temat wyników. Jego publikację zapowiedzieli na koniec lipca.
 
 
KrytykaPolityczna.pl

NoMercy
Śledczy zabezpieczyli jego telefon, w nim kontakty do klientów. Nie potrafi o nich powiedzieć wiele, ale z każdym coś mu się kojarzy. Jedna kobieta zrobiła mu awanturę, bo mąż po zażywaniu dopalaczy zaklejał wszystkie szpary w drzwiach i oknach. Uważał, że jest ofiarą spisku i ktoś chce go zagazować.
 
 
 
To było prawdziwe śmiertelne żniwo. Latem 2018 roku w ciągu kilku dni po zażyciu dopalaczy zmarło 10 osób w Łodzi i Bełchatowie. Przed łódzkim sądem zaczął się proces czterech dilerów, którzy są oskarżeni o wprowadzanie śmiercionośnych substancji na rynek.

Oskarżeni to Damian N., Rafał N., Łukasz P. i Patryk K. Prokuratura zarzuca im, że z handlu dopalaczy uczynili sobie stałe źródło dochodu, czerpali z niego korzyści majątkowe nie bacząc na to, że powodują zagrożenie dla życia i zdrowia innych ludzi. Damian N., Patryk K. i Łukasz P. mieli doprowadzić do śmierci trzech osób!
Rafał N. nie przyznaje się do winy. Od momentu zatrzymania nie odpowiada na pytania śledczych. Damian N. przyznaje się częściowo: do handlowania dopalaczami, ale nie do spowodowania śmierci kogokolwiek. Mówi, że sam brał dopalacze, ale nie wiedział, co robią ludzie z substancjami, które od niego kupowali. Nikt mu się nie skarżył na to, co kupił. On sam także nie miał żadnych negatywnych skutków po ich spożyciu.
Łukasz P. też przyznaje się do posiadania i sprzedawania, ale nie do tego, by doprowadził do śmierci dwóch osób. Sam też zażywał i czuł się dobrze.
Zgoła inne doświadczenia ma Patryk K. Tym bardziej dziwi, że po tym, co go spotkało nadal zajmował się przestępczym procederem. Przed sądem odmówił składania wyjaśnień. W śledztwie opowiadał, że sam brał dopalacze. Ostatnio kiedy wziął, cudem uszedł z życiem. - Moja dziewczyna nie mogła mnie rano dobudzić. Miałem ciemną twarz, sine wargi, nie mogłem oddychać ani mówić, bełkotałem, charczałem. Wezwała pogotowie - opowiadał w śledztwie. Trafił na toksykologię do Instytutu Medycyny Pracy. Wyszedł stamtąd po pięciu dniach na własną prośbę. I… handlował dalej. Dlaczego to robił? Bo potrzebował pieniędzy. A za jeden dopalacz brał około 40 złotych. Nie sprzedawał tylko wtedy kiedy miał dorywczą pracę. Klientów nie brakowało. Potrafił załatwiać transakcję na ulicy między wizytą w aptece i kupieniem syropu dla córki a powrotem do domu.
Śledczy zabezpieczyli jego telefon, w nim kontakty do klientów. Nie potrafi o nich powiedzieć wiele, ale z każdym coś mu się kojarzy. Jedna kobieta zrobiła mu awanturę, bo mąż po zażywaniu dopalaczy zaklejał wszystkie szpary w drzwiach i oknach. Uważał, że jest ofiarą spisku i ktoś chce go zagazować.
Pamiętał mężczyznę, który zdaniem śledczych przez zażycie dopalacza kupionego u Patryka K., zmarł. - Nie uważam, żeby to się stało po dopalaczu, który mu sprzedałem - mówi oskarżony. - Kiedy do mnie przyjechał, taksówką, w nocy z piątku na sobotę, wyglądał jakby miał za mało towaru i potrzebował więcej - dla siebie albo dla kogoś. Pokłócił się z dziewczyną. Jechał na imprezę. Kiedy dawał mi pieniądze - należało się 40 zł - z kieszeni wyciągnął dilerki z innymi specyfikami, były tam kolorowe tabletki. Różne. W sprzedaży było wtedy około 50 różnych rodzajów dopalaczy - mówił Patryk K. Zapewnia, że kiedy usłyszał o kolejnych umierających osobach po zażyciu tych środków umierają to co miał, wyrzucił.
 
 
Fakt.pl

NoMercy
Główny Inspektor Sanitarny przestrzega, że do Polski trafił nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk - etazen. Przyjmuje się, że jest 60 razy mocniejszy niż morfina. Był oferowany jako dopalacz na terenie Łodzi w postaci szarego proszku. Narkotyk ten, będący zamiennikiem heroiny lub fentanylu, może również przybierać postać suszu do palenia, liquidu do e-papierosa oraz sprayu donosowego.
 
 
Zaledwie dziewięć przypadków zatruć środkami psychoaktywnymi odnotowano w pierwszym półroczu na terenie Lubelszczyzny. Lekarze potwierdzają, że na początku epidemii koronawirusa było takich pacjentów zdecydowanie mniej niż we wcześniejszym okresie. Jednak zaczęły się wakacje i te dane niestety są już nieaktualne. Wszystko wróciło do "normy".

- Ludzie zaczęli wyjeżdżać nad jeziora, życie społeczne wraca do normy. Może nie codziennie, ale co drugi dzień na oddziale zdarzają się nowe przypadki zatruć substancjami psychoaktywnymi. Głównie to właśnie dopalacze. Młodzi ludzie często nie wiedzą co zażywają, dlatego później niektórzy trafiają do szpitala. Przeważnie są przywożeni przez policję lub pogotowie, bo są pobudzeni, agresywni, stanowią zagrożenie dla siebie i innych. Część pacjentów nawet sama się zgłasza, bo są przerażeni reakcją swojego organizmu i szukają pomocy.
Zazwyczaj są to objawy ze strony układu krążenia, jak np. kołatanie serca czy wzrost ciśnienia - wyjaśnia Ewa Gołacka, zastępca kierownika oddziału toksykologii w szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie.
Główny Inspektor Sanitarny przestrzega, że do Polski trafił nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk - etazen. Przyjmuje się, że jest 60 razy mocniejszy niż morfina. Był oferowany jako dopalacz na terenie Łodzi w postaci szarego proszku. Narkotyk ten, będący zamiennikiem heroiny lub fentanylu, może również przybierać postać suszu do palenia, liquidu do e-papierosa oraz sprayu donosowego.
- W Lublinie jeszcze nie było żadnego pacjenta po zażyciu tego środka. Być może to kwestia czasu, choć mam nadzieję, że ludzie jednak będą kierować się rozsądkiem - dodaje lek. Gołacka.
Dodajmy, że w czasie epidemii koronawirusa na lubelskim oddziale toksykologii było zdecydowanie mniej pacjentów po zatruciach dopalaczami. - Sądzę, że spowodowane było to tym, że dostęp do środków psychoaktywnych był znacznie ograniczony. Poza tym sama izolacja przyczyniła się do tego, że młodzi ludzie siedzieli w domach pod okiem rodziców - podejrzewa zastępca kierownika oddziału.
Potwierdzają to statystyki inspekcji sanitarnej. W zeszłym roku odnotowano 82 przypadki zatruć dopalaczami na terenie woj. lubelskiego, przy czym dwie osoby (16-latek z Lublina i 37-latek z pow. ryckiego) zmarły po zażyciu dopalaczy.
Dla porównania w pierwszym półroczu 2020 roku, kiedy zaczęła się epidemia koronawirusa, było zaledwie 9 przypadków zatruć substancjami psychoaktywnymi. Dotyczą one siedmiu osób z pow. bialskiego i po jednej z pow. biłgorajskiego oraz zamojskiego. W tym roku jeszcze nie odnotowano żadnego zgonu z tego powodu.
A jak w czasie epidemii wyglądała sytuacja w Szpitalu Neuropsychiatrycznym, do którego trafią osoby uzależnione od narkotyków albo alkoholu?
- Mieliśmy zajęte około połowy łóżek, zarówno na całodobowym oddziale terapii uzależnienia od alkoholu, jak i na oddziale detoksykacyjnym, do którego trafiają osoby przewlekle, chronicznie uzależnione od narkotyków. Natomiast muszę powiedzieć, że na oddział zakaźny często przyjmowaliśmy pacjentów z kwarantanny, którzy w międzyczasie - ze względu na swoje uzależnienia - dostawali psychozy lub popadali w delirium (gorączkę alkoholową). Jeśli test na COVID-19 okazywał się ujemny, to trafiali na właściwe oddziały w celu dalszego leczenia - tłumaczy Piotr Dreher, dyrektor Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie.
 
 
KurierLubelski.pl

NoMercy
Przy użyciu specjalistycznego sprzętu laboratoryjnego i wykorzystaniu prekursorów z Polski i Chin wytwarzano narkotyki syntetyczne. Na jednej z linii produkowano czterokrotnie silniejszą w działaniu od amfetaminy – metamfetaminę. Kolejne linie służyły do produkcji amfetaminy oraz MDMA, czyli głównego składnika tabletek ecstasy. Służby zabezpieczyły ponad 300 kg narkotyków, w tym 171 litrów płynnej metafetaminy oraz 53 litry amfetaminy.
 
 
Polskie służby współpracujące z Europolem i Eurojustem rozbiły grupę przestępczą, która zajmowała się przemytem prekursorów służących do produkcji narkotyków. Zatrzymano siedem osób w tym Polkę oraz jej partnera, którzy są podejrzani o kierowanie całym procederem.

Policjanci z Bydgoszczy już dwa lata temu wpadli na trop grupy przemycającej prekursory do państw Europy Zachodniej. Funkcjonariusze ustalili, że dostawy były cykliczne, a docelowo trafiały one w inne miejsca, niż te wskazane w dokumentach przewozowych. Mundurowi podjęli więc za pośrednictwem Europolu i Eurojustu współpracę z policją oraz prokuraturą w Holandii, czego efektem było wszczęcie dwóch śledztw.
 
Zlikwidowane laboratoria
Dzięki międzynarodowym działaniom udało się zlikwidować dwa holenderskie laboratoria narkotyków syntetycznych pracujących na skalę przemysłową. Zlikwidowano również trzy linie produkcyjne, na których przy użyciu specjalistycznego sprzętu laboratoryjnego i wykorzystaniu prekursorów z Polski i Chin wytwarzano narkotyki syntetyczne. Na jednej z linii produkowano czterokrotnie silniejszą w działaniu od amfetaminy – metamfetaminę.
Kolejne linie służyły do produkcji amfetaminy oraz MDMA, czyli głównego składnika tabletek ecstasy. Służby zabezpieczyły ponad 300 kg narkotyków, w tym 171 litrów płynnej metafetaminy oraz 53 litry amfetaminy.
Zatrzymano także podejrzanych o udział w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej. Na terenie Wielkopolski ujęto obywatela Holandii oraz jego partnerkę Magdalenę B., którzy są podejrzani o kierowanie procederem. Para trafiła już na trzy miesiące do tymczasowego aresztu. Poza tym w Polsce zatrzymano pięć innych osób, a podobne działania podjęto w wobec osób podejrzanych o wytwarzanie narkotyków i przebywających obecnie w Holandii.
 
 
Wprost.pl

NoMercy
Z ustaleń prokuratury wynikało, że całą operacją mógł kierować 45-letni wówczas Sergiy G. Już w marcu 2017 roku wydano za nim list gończy, Europejski Nakaz Aresztowania i tak zwaną czerwoną notę Interpolu. Boss jednak skutecznie się wymykał organom ścigania. Wszystko wskazywało, że znalazł „azyl” w Hiszpanii, skąd wysyłał na wschód Europy haszysz z Maroka.
 
 
48-letni Siergiy G. został oskarżony przez rzeszowskie „pezety” Prokuratury Krajowej o kierowanie gangiem, który przemycał haszysz z Hiszpanii na Ukrainę. Narkotyk ukrywany był w luksusowych samochodach, a docelowo miał trafić do Rosji. Mafioso został zatrzymany w styczniu w Barcelonie, w której ukrywał się od blisko trzech lat.

Upadek Siergiya G., bossa jednego z ukraińskich gangów i rezydenta w Hiszpanii, zaczął się w lutym 2017 r. Wtedy to pogranicznicy z Terespola i Korczowej zatrzymali troje kurierów z ukraińskimi paszportami. Okazało się, że w samochodach, którymi jechali (BMW X6 oraz BMW X5), znajdowały się zrobione w progach skrytki zawierające łącznie ponad 237 kg haszyszu. Wartość narkotyku oszacowano na ponad dziewięć milionów złotych.
Śledczy z Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej ustalili, że narkotyki zostały zakupione w Hiszpanii i miały trafić do Rosji. Tam haszysz cieszy się od lat bardzo dużą popularnością.
 
Ukrywał się prawie trzy lata
Z ustaleń prokuratury wynikało, że całą operacją mógł kierować 45-letni wówczas Sergiy G. Już w marcu 2017 roku wydano za nim list gończy, Europejski Nakaz Aresztowania i tak zwaną czerwoną notę Interpolu. Boss jednak skutecznie się wymykał organom ścigania. Wszystko wskazywało, że znalazł „azyl” w Hiszpanii, skąd wysyłał na wschód Europy haszysz z Maroka. Trudno się spodziewać, aby ukrywając się, zrezygnował ze swojego źródła zarobku. Jednak w Polsce nie natrafiono już na transport haszyszu, który można by mu przypisać.
Boss został zatrzymany 22 stycznia tego roku na lotnisku w Barcelonie. Już 14 lutego przekazano go do Polski i prosto z lotniska trafił do więzienia w Rzeszowie.
 
Przed kilkoma dniami rzeszowskie „pezety” skierowały do Sądu w Przemyślu akt oskarżenia przeciwko gangsterowi.
Siergiy G. odpowie za „kierowanie na terenie Unii Europejskiej, Ukrainy i Rosji zorganizowaną grupą przestępczą dokonującą przemytu znacznej ilości narkotyków oraz usiłowania przemytu 237 kg żywicy konopi”. Ukraińcowi grozi do 20 lat więzienia oraz ponad milion złotych grzywny. Na proces będzie czekał za kratami
Wiosną ubiegłego roku, Sąd Okręgowy w Zielonej Górze skazał troje podwładnych bossa: Wiktora K., Jewhena S. i Olhę P. Pierwszy z mężczyzn usłyszał wyrok 8 lat więzienia, drugi – 7 lat. Obu wymierzono grzywny po 50 tysięcy złotych oraz obowiązek wpłacenia po 25 tysięcy złotych nawiązki na cele zapobiegania i zwalczania narkomanii. Olha P. została skazana 3 lata i 6 miesięcy więzienia oraz 25 tysięcy złotych grzywny.
 
 
TVP.info

NoMercy
Nawet jednorazowe użycie substancji odurzających lub innych uznanych za szkodliwe i niebezpieczne może być zagrożeniem dla zdrowia lub życia oraz prowadzić do problemów z prawem i związanych z tym wieloletnich konsekwencji. Alkoholu, narkotyków, czy dopalaczy nie da się wyeliminować, ale ważne jest, żeby młodzi ludzie wiedzieli, że mogą liczyć na pomoc nie tylko ze strony instytucji, ale również najbliższych osób.
 
 
Ponad 3 promile alkoholu miał w organizmie 16-latek z Inowrocławia, który trafił do szpitala. Alkohol, który chłopak spożywał w towarzystwie rówieśników, prawdopodobnie kupił im dorosły. Specjaliści ostrzegają, że okres wakacyjny to czas eksperymentowania młodych ludzi z używkami. Ale takie próby mogą skończyć się tragicznie.

Wolny czas sprawia, że młodzież może próbować tego co zakazane. Tak było w przypadku 16-latka z Inowrocławia, który z ponad trzema promilami alkoholu w organizmie trafił do szpitala. Według policji, napoje, które spożywał wraz z rówieśnikami, mogła kupić im osoba dorosła. W tym przypadku wystarczyła hospitalizacja, ale skutki spożywania alkoholu, narkotyków lub dopalaczy mogą skończyć się śmiercią.

- Najbardziej tragiczny jest przypadek 17-latka z Kcyni, gdzie nie są skończone jeszcze badania, ale raczej wszystko wskazuje na to, że było to zatrucie syntetycznymi narkotykami, środkami psychoaktywnymi, w tym kierunku idą badania – mówi Tomasz Kulesza z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy.

Według danych regionalnego sanepidu, statystyki są jednak porównywalne z tymi z zeszłego roku. W czerwcu 2019 roku było 8 zgłoszeń ze szpitali z województwa odnośnie zatrucia dopalaczami. W tym roku było takich zgłoszeń 10. Zazwyczaj są to osoby w wieku od 20 do 30 lat, ale zdarzają się też młodsze.

Natomiast wzrost dotyczy zażywania narkotyków twardych - w ubiegłym roku było 5 takich zgłoszeń, w tym roku już było ich 15. Statystyki podsumować będzie można we wrześniu, po zakończeniu sezonu wakacyjnego.
 
Dlaczego młodzi ludzie wybierają alkohol, narkotyki, czy dopalacze?
Przyczyn sięgania po używki jest bardzo dużo, ale jedną z nich jest chęć zabawy, większe rozprężenie, mniejsza uważność rodziców, czasem nuda, czasem trudności w nawiązywaniu relacji i organizacji czasu wolnego
- wymienia Justyna Boniecka, terapeuta ds. profilaktyki, BORPA Kapuściska. Nawet jednorazowe użycie substancji odurzających lub innych uznanych za szkodliwe i niebezpieczne może być zagrożeniem dla zdrowia lub życia oraz prowadzić do problemów z prawem i związanych z tym wieloletnich konsekwencji. Dlatego również w czasie wakacji policja przypomina o tym, jak niebezpieczne są wszelkiego rodzaju używki.

- Często jest tak, że w momencie kiedy ten młody człowiek potrzebuje pomocy, przede wszystkim tej medycznej, to lekarze nie wiedzą jak pomóc, bo nie wiedzą co zażył – podkreśla podkom. Lidia Kowalska z KWP w Bydgoszczy.

Alkoholu, narkotyków, czy dopalaczy nie da się wyeliminować, ale ważne jest, żeby młodzi ludzie wiedzieli, że mogą liczyć na pomoc nie tylko ze strony instytucji, ale również najbliższych osób. Dlatego dobrze jest rozmawiać z młodymi ludźmi o tym z kim przebywają, jak się czują i z czym być może sobie nie radzą.
 
 
TVP.pl

NoMercy
Oskarżonych jest czterech mężczyzn. Ciążą na nich zarzuty posiadania i handlu dopalaczami oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób. Handlarze mieli ze sobą współpracować. W ich asortymencie miały być m.in.: 3-CMC, 4-CMC, 3-MMC, hexen. W tej sprawie toczy się również proces przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie oskarżonymi są ich rzekomi partnerzy. 
 
 
Latem 2018 r. w ciągu zaledwie tygodnia zmarło 10 osób zatrutych dopalaczami. W Sądzie Okręgowym w Łodzi rozpoczął się proces w sprawie dilerów, którzy sprzedali niektórym z nich towar.

Latem 2018 r. media w całym kraju informowały o kolejnych zgonach osób zażywających dopalacze. Ludzie coraz częściej umierali, zwłaszcza w województwie łódzkim, gdzie na przełomie lipca i sierpnia w przeciągu zaledwie tygodnia zmarło 10 osób. 
Po tych wydarzeniach zatrzymano kilkanaście osób, a Prokuratura Krajowa przygotowała akt oskarżenia przeciwko 12 osobom. Dwa lata później w gmachu Sądu Okręgowego w Łodzi ważą się losy czterech z nich. Proces w tej sprawie rozpoczął się 20 lipca. 
 
Zarzuty dla handlarzy dopalaczami
Oskarżonych jest czterech mężczyzn. Ciążą na nich zarzuty posiadania i handlu dopalaczami oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób. To nie wszystko. 
Damiana N. obarczono śmiercią dwóch osób, które zmarły 23 lipca, i jednej 24 lipca. Dwóch mężczyzn i kobieta mieli zażyć towar kupiony u N. 
Towar Patryka K. miał według prokuratury poskutkować śmiercią jednego mężczyzny. 
Handlarze mieli ze sobą współpracować. W ich asortymencie miały być m.in.: 3-CMC, 4-CMC,3-MMC, hexen. W tej sprawie toczy się również proces przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie oskarżonymi są ich rzekomi partnerzy. 
 
"Naprawiam życie moim klientom"
Na sali rozpraw Rafał N. nie przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień i oznajmił, że będzie odpowiadał tylko na pytanie obrońcy. Równie milczący był w prokuraturze. W protokole z przesłuchania zanotowano dosłownie kilka zdań, m.in. "Naprawiam życie moim klientom". Łukasz P. przyznaje się do sprzedaży i posiadania, zaprzecza, by przyczynił się do śmierci.
Nie ukrywa, że handlował. Tłumaczy, że nie był najbardziej rozchwytywanym dilerem, bo obsługiwał tylko do godz. 22. - Nie wnikam, co ludzie z tym robią. Uważam, że moje dopalacze są bezpieczne. Sam ich używam. Nikt mi się nie skarżył - mówił w prokuraturze. 
 
Sam wylądował w szpitalu
Patryk K. przyznaje się do winy. Przed sądem nie składa wyjaśnień, ale sąd odczytuje, co powiedział w prokuraturze. Ma dzieci, ale zaznacza, że dopalacze zawsze trzymał w bezpiecznym miejscu. Do handlu zmusiła go sytuacja ekonomiczna. Któregoś razu towar kupił w internecie. Był opisany jako "produkt do badań chemicznych". - Jedną sztukę spróbowałem i wylądowałem w szpitalu - mówił. Pogotowie wezwała partnerka, bo K. miał mieć problemy z oddychaniem, ciemną twarz, sine wargi. Po pięciu dniach opuścił szpital na własne żądanie. 
Drugą działkę sprzedał klientowi z internetu. Trzecią zutylizował. 
Przekonuje, że mężczyzna, któremu sprzedał dopalacz, był bardzo zdenerwowany. A gdy odbierał od niego zamówienie, miał ze sobą także inne dopalacze. To o jego śmierć obwiniony jest handlarz. 
Damian N. przyznał się do posiadania i handlu, ale stanowczo sprzeciwia się, aby przyczynił się do czyjegoś zgonu. Nie chciał składać wyjaśnień ani odpowiadać na pytanie pytania kogokolwiek poza obrońcą. W prokuraturze wyjaśnił, że substancje kupował przez ogłoszenia zamieszczane w internecie. Po towar z dostawcą umawiał się np. w McDonaldzie przy autostradzie A1. 
Prokuratura zabezpieczyła telefon, którego używał do kontaktu z klientami i innymi handlarzami. Zapytany o listę kontaktów, opowiada - choć bez nazwisk - o swoich klientach: parze, która w środku nocy szła po towar spod stadionu Widzewa na ulicę Łagiewnicką, o mężczyźnie, który chciał płacić sprzętami z własnego domu, o tym, jak umówił się z klientką pod szpitalem i ku jego zdziwieniu z budynku wyszła kobieta w białym kitlu, najwyraźniej pracowniczka służby zdrowia. 
- Chciała potem kupić znacznie więcej, ale bałem się z nią spotykać - powiedział.  
Mężczyznom grozi do 12 lat więzienia.
 
 
Lodz.Wyborcza.pl

NoMercy
Mężczyzna przebywający w budynku ukrył się na strychu domu, gdzie zatrzymali go mundurowi. Funkcjonariusze w trakcie prowadzenia czynności po dostaniu się do budynku zabezpieczyli 189 roślin, z których można było uzyskać ponad 4 kg suszu marihuany. Dodatkowo zabezpieczyli 5 kg gotowego suszu, blisko 1,5 grama amfetaminy oraz specjalistyczny sprzęt do uprawy roślin tropikalnych .
 
 
Wspólne działania łódzkich i tuszyńskich policjantów doprowadziły do likwidacji plantacji konopi indyjskich w Tuszynie. Zatrzymano 25-letniego mężczyznę, który prowadził nielegalną uprawę. Łącznie zabezpieczono 189 krzaków konopi, 5 kg gotowego suszu, blisko 1,5 grama amfetaminy oraz specjalistyczny sprzęt do uprawy konopi.

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową KWP w Łodzi monitorując środowisko przestępcze uzyskali informację, iż w Tuszynie pod Łodzią jest prowadzona plantacja konopi indyjskich. 16 lipca 2020 roku około godz. 14.00 mundurowi zjawili się pod wskazanym adresem. Na miejscu stróże prawa wyczuli charakterystyczny zapach konopi indyjskich.
Nikt nie otwierał posesji, mimo, iż policjanci widzieli postać mężczyzny poruszającego się po domu. W tej sytuacji funkcjonariusze musieli działać dynamicznie i dostali się do budynku przez uchylone okna. Wewnątrz zobaczyli dwa pomieszczenia, w których prowadzona była uprawa konopi wyposażona w specjalny sprzęt. Mężczyzna przebywający w budynku ukrył się na strychu domu, gdzie zatrzymali go mundurowi.  
Kolejna nielegalna uprawa prowadzona była w pomieszczeniach gospodarczych na terenie posesji. Na miejscu zjawili się kryminalni z tuszyńskiego komisariatu i koluszkowskiej komendy policji. Jak się okazało, nielegalny proceder prowadził 25-letni mieszkaniec Gdańska. Policjanci pracowali do późnych godzin nocnych zabezpieczając dowody w tej sprawie.
Łącznie zabezpieczyli 189 roślin, z których można było uzyskać ponad 4 kg suszu marihuany. Dodatkowo zabezpieczyli 5 kg gotowego suszu, blisko 1,5 grama amfetaminy oraz specjalistyczny sprzęt do uprawy roślin tropikalnych.
Mężczyzna usłyszał zarzuty prowadzenia uprawy konopi indyjskiej, posiadania środków odurzających oraz przechowywania narzędzi do produkcji narkotyków.
Grozi za to kara do 10 lat pozbawienia wolności.W przeszłości 25-latek miał już konflikty z prawem. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Tryb. Na wniosek prokuratora sąd aresztował 25-latka na 3 miesiące.
 
 
RealneFakty.pl

NoMercy
Jak wnika z poczynionych w toku śledztwa ustaleń grupa działała w latach 2016 – 2019 na terenie niemal całej Polski i za pomocą sklepów internetowych, przy wykorzystaniu firm kurierskich, sprzedawała środki odurzające. Wstępne szacunki wskazują, że w okresie działania grupy, jej członkowie mogli rozprowadzić w ten sposób około 50 kg dopalaczy.
 
 
 
Zatrzymania członków grupy handlującej dopalaczami Na polecenie Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 7 osób podejrzanych o handel dopalaczami. Czynności zostały przeprowadzone na terenie województw mazowieckiego, świętokrzyskiego i pomorskiego. Zatrzymani to mieszkańcy Warszawy, Trójmiasta i kilku miejscowości na terenie województwa świętokrzyskiego, w wieku od 20 do 39 lat.

2 osoby tymczasowo aresztowane
Zatrzymanych doprowadzono do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, gdzie usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzenia do obrotu znacznych ilości dopalaczy oraz prania pieniędzy.
Na wniosek prokuratora, sąd został środek zapobiegawczy w postaci  tymczasowego aresztowania wobec 2 podejrzanych.
 
Ustalenia śledztwa
Jak wnika z poczynionych w toku śledztwa ustaleń grupa działała w latach 2016 – 2019 na terenie niemal całej Polski i za pomocą sklepów internetowych, przy wykorzystaniu firm kurierskich, sprzedawała środki odurzające. Wstępne szacunki wskazują, że w okresie działania grupy, jej członkowie mogli rozprowadzić w ten sposób około 50 kg dopalaczy.

Kilkadziesiąt paczek z dopalaczami
W toku realizowanych czynności funkcjonariusze przeprowadzili szereg przeszukań i zabezpieczyli amfetaminę, a także sprzęt elektroniczny, w tym komputery i telefony. Nadto policjanci przejęli kilkadziesiąt paczek zawierających dopalacze.
 
Mogli „zarobić” 1,4 miliona złotych
Dotychczas w sprawie występuje 9 podejrzanych. Wstępne ustalenia wskazują, iż grupa na przestępczej działalności mogła „zarobić” prawie 1,4 miliona złotych.
Sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczone są kolejne zatrzymania.

 
RealneFakty.pl

Tags

Dopalamy.com


dopalacze sklepy, opinie o sklepach z dopalaczami, sklepy z dopalaczami, dopalacze sklepy internetowe, dopalacze sklep internetowy, dopalacze sklep, gdzie kupić dopalacze, research chemicals, research chemicals shop, research chemicals opinions, research chemicals reviews, buy research chemicals, buy research chemicals online, kopen research chemicals, winkel research chemicals, Meningen research chemicals, beoordelingen research chemicals, kaufen research chemicals, Geschäft research chemicals, Meinungen research chemicals, Bewertungen research chemicals, comprar research chemicals, tienda research chemicals, comentarios research chemicals, opiniones research chemicals, 3-CMC, 4-CMC, 4-CEC, 3-CEC, 4-MMC, 4-EMC, 4-MEC, 3-MMC, 3-MEC, alfa-PVP, alpha-PVP, α-PVP, HEX-EN, NEH, MDPHP, HEP, NEP, MDPEP, alfa-pihp, alpha-pihp, alfa-php, alpha-php, a-PVT, pentedron,

Main

helpful links


Chatbox Clubs Calendar Ranking

Important Links

Most Important Links


News Chat unban Rank Advertisement Hall of Fame

Staff Team

List With Staff Members


×
×
  • Create New...