Jump to content

Aktualności

Aktualności z całego świata!
NoMercy
Policjanci zabezpieczyli 117 kg marihuany, 7 tys. tabletek ecstasy oraz 3 kg MDMA. Narkotyki były już zapakowane w mniejsze paczki i przygotowane do dalszej dystrybucji. Śledczy wstępnie oszacowali wartość zabezpieczonych substancji na ponad 5 mln zł. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej (w tym jednej kierowania tą grupą) oraz udziału w przemycie znacznymi ilościami narkotyków. Grozi za to do 15 lat więzienia.
 
 
52-letni Turek, uważany za bossa polskiego gangu narkotykowego oraz jego dwaj polscy kompani zostali zatrzymani w Holandii, podczas akcji lokalnej policji, CBŚP i w asyście prokuratora dolnośląskich „pezetów”. Wszyscy gangsterzy byli od 2019 r. poszukiwani Europejskimi Nakazami Aresztowania. Ich gang miał przemycić do Polski setki kilogramów narkotyków m.in. marihuany, kokainy, MDMA i amfetaminy.

Turek, który stał na czele narkogangu, przez lata mieszkał w Polsce, a w nielegalnym biznesie wykorzystywał dobre kontakty ze swymi rodakami z Holandii. Mężczyzna opuszczał nasz kraj w pośpiechu, po tym jak w wakacje 2018 r. funkcjonariusze CBŚP i prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, zdecydowali się na uderzenie w jego grupę.
Najpierw na przejściu granicznym w Świecku zatrzymano mężczyznę, który przewoził w samochodzie ponad 65 kg różnego rodzaju narkotyków m.in. marihuanę oraz kokainę.
To był sygnał dla funkcjonariuszy CBŚP, którzy wkroczyli jednocześnie do kilku obiektów na terenie Wielkopolski. Policjanci nie działali po omacku. Ich celem był magazyn grupy, który mieścił się w wynajętej hali. Przypominał klasyczną hurtownię. Na półkach i na podłodze poukładane były torby i paczki, z różnego rodzaju narkotykami. Łącznie policjanci zabezpieczyli 117 kg marihuany, 7 tys. tabletek ecstasy oraz 3 kg MDMA. Narkotyki były już zapakowane w mniejsze paczki i przygotowane do dalszej dystrybucji. Śledczy wstępnie oszacowali wartość zabezpieczonych substancji na ponad 5 mln zł. Straty gangu zwiększyło dodatkowo przejęcie ponad 300 tys. zł w gotówce.
 
Kierunek Holandia

Niecały rok później za 52-letnim (obecnie) Turkiem oraz kilkoma jego kompanami wydano Europejskie Nakazy Aresztowania. Boss i jego zaufani podwładni ukrywali się, ale wg. śledczych, nie zrezygnowali z działalności. W dalszym ciągu organizowali dostawy narkotyków do Polski.

W ofercie mieli ponoć także amfetaminę w płynie oraz bardzo wysokiej czystości MDMA, głównego składnika tabletek ecstasy.

Na trop gangsterów wpadli przed jakimś czasem funkcjonariusze wrocławskiego zarządu CBŚP. Okazało się, że boss i dwóch innych ściganych, mieszkają w Holandii. Śledczy porozumieli się z miejscową policją. Zresztą policjanci CBŚP i prokurator, rozpracowujący opisywany gang, nie odmówili sobie „przyjemności” udziału w ujęciu poszukiwanych mężczyzn.

Zatrzymanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej (w tym jednej kierowania tą grupą) oraz udziału w przemycie znacznymi ilościami narkotyków. Grozi za to do 15 lat więzienia. Holenderski sąd aresztował podejrzanych na 3 miesiące. A obecnie trwa procedura sprowadzenia ich do Polski.
 
Obława w Hadze

Śledczy z Polski nie ograniczyli się jednak tylko, do asystowaniu przy zatrzymaniach. W ramach realizacji Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego (END) niderlandzka Policja w asyście CBŚP, przeprowadziła 9 przeszukań na terenie Hagi, w których wzięło udział ponad 80 policjantów. Przejęto 250 litrów substancji chemicznej, którą jest najprawdopodobniej amfetamina w płynie lub jeden z prekursorów do jej produkcji.

Na podstawie wniosków polskich śledczych, zabezpieczono również mienie podejrzanych warte ponad 700 tys. euro w tym nieruchomości, samochody oraz gotówkę.

Dotychczas w toku śledztwa zatrzymano 29 osób, a 12 z nich zostało aresztowanych.
 
 
TVP.info

NoMercy
W Górzynie woj. lubuskie, powiat żarski na terenie prywatnej posesji w styczniu 2021 zlikwidowano kolejne laboratorium, przejmując kilkaset kg substancji chemicznych. Po przeprowadzeniu dokładnych analiz w CLKP okazało się, że jest to 337 kg mefedronu oraz znaczna ilość półproduktów służących do produkcji tego narkotyku.
 
 
 
Zlikwidowane 3 laboratoria narkotyków syntetycznych, przejęcie blisko 879 kg mefedronu, zatrzymanie 15 osób, w tym 3 tzw. chemików, to efekt działań lubuskiego CBŚP. Śledztwo prowadzi Prokuratura Krajowa z Poznania, a wcześniejsze czynności wykonywała Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji wynosi ponad 43 mln zł. W wyjaśnieniu sprawy udział brali także funkcjonariusze z CLKP, KWP z Gorzowa Wlkp. oraz Straży Pożarnej z Gorzowa Wlkp. i Gubina.

Policjanci z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z Wydziałem Śledczym Prokuratury Okręgowej w Zielonej Góry rozbili zorganizowaną grupę przestępczą działającą na terenie woj. lubuskiego. Z ustaleń śledztwa wynika, że członkowie gangu zajmowali się produkcją i wprowadzaniem do obrotu hurtowych ilości narkotyków w postaci mefedronu oraz amfetaminy. Jak wstępnie oszacowano z tego procederu mogli uzyskać kilkadziesiąt milionów złotych zysku.
Policjanci CBŚP rozpracowywali tę grupę od ponad roku i w tym czasie zlikwidowali 3 laboratoria produkujące narkotyki syntetyczne, przejmując blisko 879 kg mefedronu, 3,5 kg marihuany oraz blisko 4 tys. litrów substancji płynnych i stałych przekazanych do badań laboratoryjnych.
W trakcie przeszukania hali produkcyjnej w Zielonej Górze w maju 2020 r. policjanci odkryli laboratorium, w którym trwał proces wytwarzania narkotyków syntetycznych. Skala na jaką były wytwarzane substancje psychotropowe była ogromna. Zabezpieczono blisko 375 kg mefedronu, 1100 litrów substancji, z których można wyprodukować narkotyk oraz urządzenia wchodzące w skład profesjonalnej linii służącej do produkcji tej substancji.

W Górzynie woj. lubuskie, powiat żarski na terenie prywatnej posesji w styczniu 2021 zlikwidowano kolejne laboratorium, przejmując kilkaset kg substancji chemicznych. Po przeprowadzeniu dokładnych analiz w CLKP okazało się, że jest to 337 kg mefedronu oraz znaczna ilość półproduktów służących do produkcji tego narkotyku.
Natomiast na terenie Gubina w woj. lubuskim w czerwcu br. zabezpieczono kolejną linię produkcyjną narkotyków oraz ok. 3 tys. litrów substancji płynnych i ponad 200 kg substancji stałych. Dotychczas w wyniku przeprowadzonych szczegółowych badań przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji w Warszawie potwierdzono wśród zabezpieczonych substancji 167 kg mefedronu. W trakcie likwidacji laboratorium zabezpieczono sprzęt oraz urządzenia świadczące o tym, że narkotyki mogły tam być wytwarzane na dużą skalę od kilku miesięcy. O wielkości wytwórni może świadczyć fakt, że jej oględziny prowadzone były przez blisko dobę przez kilkunastu funkcjonariuszy, w tym przez biegłych z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim. Stężenie szkodliwych dla zdrowia oparów substancji, w pomieszczeniach było tak duże, że do ich wentylacji konieczne było zaangażowanie jednostek Straży Pożarnej z Gorzowa Wielkopolskiego oraz z Gubina.

W trakcie czynności zabezpieczono również pistolet maszynowy, broń palną krótką oraz kilka tysięcy sztuk amunicji.
Łącznie podczas przeprowadzonych akcji zatrzymano 15 osób, w tym m.in. 3 tzw. chemików oraz 3 osoby podejrzane o zorganizowanie tego przestępczego procederu. Tylko w trakcie ostatnich działań zatrzymano 5 osób w wieku od 27 do 38 lat. W akcji brali udział funkcjonariusze z Zespołów Specjalnych CBŚP z Poznania, Wrocławia i Gorzowa Wlkp. Warto zaznaczyć, że z zabezpieczonych substancji chemicznych na poszczególnych laboratoriach, stanowiących prekursory narkotyków można by było uzyskać kolejne co najmniej 134 kg mefedronu.

Zatrzymani, w Prokuraturze Okręgowej w Zielonej Górze usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wytwarzania czy posiadania znacznych ilości substancji psychotropowych. Zgodnie z przepisami prawa jest to zbrodnia zagrożona karą od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek CBŚP i Prokuratury zastosował wobec 9 podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie należące do podejrzanych warte blisko 350 tys. zł.
Aktualnie śledztwo prowadzi Wydział Zamiejscowy Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu wspólnie z policjantami CBŚP.
 
 
CBSP.Policja.pl

NoMercy
Komendant CBŚP podał, że w okresie pandemii zmienił się sposób funkcjonowania grup. - Zaczęły inwestować w małe statki powietrzne, które pozwalają na przemieszczanie się po Europie bez ograniczeń, bez kontroli granicznej. Ustaliliśmy, że z taką grupą mamy do czynienia na terenie Polski - powiedział Paweł Półtorzyski.
 
 
 
W Zielonej Górze wylądowała awionetka, na której pokładzie znajdowało się 73 kg marihuany. Gen. insp. Jarosław Szymczyk, komendant główny policji, przekazał, że awionetka była zakupiona przez zorganizowaną grupę przestępczą specjalnie po to, aby z Hiszpanii do Polski dostarczać nią narkotyki.

73 kg marihuany wartej ponad 3,6 mln zł, a przemyconej samolotem z Hiszpanii do Polski, przejęło CBŚP przy wsparciu KWP w Gorzowie Wlkp. Policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, jak się okazało, obydwaj byli pilotami awionetki Śledztwo nadzoruje zachodniopomorska Prokuratura Krajowa, na wniosek której podejrzani zostali aresztowani Funkcjonariusze Wydziału w Zielonej Górze Zarządu w Gorzowie Wlkp. Centralnego Biura Śledczego Policji i Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. ustalili, że z Hiszpanii do Polski mogą być przemycane drogą lotniczą narkotyki.
Funkcjonariusze CBŚ poczekali aż awionetka bezpiecznie wyląduje na lotnisku pod Zieloną Górą (woj. lubuskie), a potem ją skontrolowali. Podczas kontroli okazało się, że w torbach umieszczonych w jej tylnej części, znajdują się próżniowo zapakowane pakunki z marihuaną o wadze 73 kg.
- Torby z narkotykami wypełniały awionetkę, aż po dach - powiedział podczas konferencji prasowej nadinsp. Paweł Półtorzycki, komendant Centralnego Biura Śledczego Policji.
Z takiej ilości narkotyków można by uzyskać nawet 73 tysiące porcji dilerskich, które na "czarnym rynku" byłyby warte ponad 3,6 mln zł. Śledczy zabezpieczyli do sprawy samolot, którego szacunkowa wartość to ponad 900 tysięcy złotych - informuje CBŚP.
 
Na pokładzie awionetki było ponad 73 kg marihuany. Piloci zostali zatrzymani
W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn w wieku 63 i 51 lat, pilotów, którzy zdążyli rozpocząć przeładunek towaru z awionetki do podstawionego na lotnisko samochodu.
Gen. insp. Jarosław Szymczyk, poinformował, że awionetkę zakupiła grupa przestępcza po to, aby z Hiszpanii do Polski dostarczać nią narkotyki. Podkreślił, że tego typu sytuacja była "wyjątkowa i bez precedensu w historii polskiej policji".
Jak informuje CBŚP, metoda działania podejrzanych polegała na tym, że startowali z lotniska dla małych samolotów w Polsce, a następnie lecieli przez Niemcy i Francję do Hiszpanii. Zależnie od warunków pogodowych lądowali także na małych lotniskach znajdujących się na terenie tych krajów i w razie potrzeby tam nocowali. "Po dotarciu na miejsce oraz załadowaniu towaru, w ten sam sposób wracali do Polski. Jednorazowo byli w stanie przetransportować kilkadziesiąt kilogramów ładunku. Cała operacja zajmowała kilka dni" - czytamy w komunikacie CBŚP.
Komendant CBŚP podał, że w okresie pandemii zmienił się sposób funkcjonowania grup. - Zaczęły inwestować w małe statki powietrzne, które pozwalają na przemieszczanie się po Europie bez ograniczeń, bez kontroli granicznej. Ustaliliśmy, że z taką grupą mamy do czynienia na terenie Polski - powiedział Paweł Półtorzyski.
Śledztwo nadzoruje zachodniopomorska Prokuratura Krajowa. Zatrzymanym grozi kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności. Na razie obaj podejrzani trafili do aresztu. CBŚP zapowiada, że sprawa jest rozwojowa.
 
KGP: w pierwszym półroczu zabezpieczono blisko 10 ton narkotyków
W pierwszym półroczu polscy policjanci zabezpieczyli blisko 10 ton narkotyków, z czego ponad 6 ton zabezpieczyło Centralne Biuro Śledcze Policji - powiedział Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk.
Podczas konferencji szef Oddziału FBI w Warszawie agent specjalny Michael Malsch podał statystki dotyczące międzynarodowej operacji prowadzonej we współpracy z polskimi organami ścigania. - Zostało sprzedanych ponad 12 tys. specjalnych urządzeń do ponad 300 grup przestępczych w ponad 100 krajach. Dokonano 800 aresztowań, zabezpieczono 8 ton kokainy, 22 tony marihuany, 2 tony metamfetaminy oraz 6 ton chemicznych prekursorów. Zabezpieczono także 250 sztuk broni oraz walutę o wartości 48 milionów dolarów - wyliczył agent Malsch.
 
 
Onet.pl

NoMercy
W mieszkaniu na jednym z bielskich osiedli, które zajmował zatrzymany, stróże prawa znaleźli blisko 10 kilogramów marihuany i prawie 200 tabletek ecstasy. Narkotyki zostały zabezpieczone, a podejrzewany o ich posiadanie mieszkaniec powiatu bielskiego trafił do policyjnej izby zatrzymań.  Za to przestępstwo może spędzić w więzieniu nawet 10 lat.
 
 
 
Policyjni wywiadowcy i śledczy z referatu antynarkotykowego zatrzymali 27-latka podejrzanego o posiadanie znacznych ilości narkotyków. Stróże prawa w zajmowanym przez niego mieszkaniu ujawnili blisko 10 kilogramów marihuany i prawie 200 tabletek ecstasy. Sąd na wniosek śledczych aresztował 27-latka na 3 miesiące.

W ubiegły wtorek wieczorem policyjni wywiadowcy patrolowali bielskie Leszczyny. Ich uwagę zwróciło nerwowe zachowanie kierowców jednego z pojazdów, jaki zatrzymał się obok radiowozu, czekając na zmianę świateł. Stróże prawa postanowili skontrolować osobowego opla.
Podczas legitymowania kierowcy okazało się, że nie ma prawa jazdy, ponieważ jest objęty sądowym zakazem prowadzenia pojazdów. Mężczyzna był wyraźnie zaniepokojony dociekliwością stróżów prawa. Szybko wyszło na jaw, że jego lista występków jest znacznie dłuższa.
W trakcie kontroli drogowej policjanci ujawnili przy 27-letnim mieszkańcu powiatu bielskiego kilka porcji marihuany. O zatrzymaniu powiadomili śledczych z referatu antynarkotykowego bielskiej komendy.

Po sprawdzeniu mężczyzny w policyjnych bazach danych okazało się, że kierowca opla figuruje już w policyjnych kartotekach w związku ze swoimi wcześniejszymi kłopotami z prawem, dlatego postanowili dokładniej mu się przyjrzeć.

W mieszkaniu na jednym z bielskich osiedli, które zajmował zatrzymany, stróże prawa znaleźli blisko 10 kilogramów marihuany i prawie 200 tabletek ecstasy. Narkotyki zostały zabezpieczone, a podejrzewany o ich posiadanie mieszkaniec powiatu bielskiego trafił do policyjnej izby zatrzymań.
Po nocy spędzonej w policyjnym areszcie został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków.
Sąd na wniosek śledczych zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy. Za to przestępstwo może spędzić w więzieniu nawet 10 lat.
 
 
Slaska.Policja.gov.pl

NoMercy
W ramach współpracy między gangami, wzięli udział w przetransportowaniu na terenie jednego z krajów Unii Europejskiej ponad 450 kilogramów metamfetaminy o wartości kilkunastu milionów euro. Gram tego narkotyku w detalu kosztuje nawet 100 euro, co zwiększa wycenę wspomnianego ładunku nawet kilkakrotnie.
 
 
 
 
To było sprytnie zarządzane i dobrze przygotowane logistycznie gangsterskie przedsięwzięcie. Polscy handlarze narkotyków uruchomili w Hiszpanii plantację marihuany, którą przemycali do Polski i Niemiec. W tym ostatnim kraju kupowali z kolei kokainę, sprzedawaną w ojczyźnie. A jakby tego było mało w ramach współpracy z innym z gangów znad Wisły, przemycili 450 kg metamfetaminy wartej kilkanaście milionów euro.

Za przedsięwzięcie to odpowiadała grupa kilku handlarzy narkotyków, którzy rozkręcili biznes wynajmując w Hiszpanii magazyn, w którym uruchomili uprawę marihuany. Rosło tam do 600 krzaków konopi indyjskich, które kilka razy do roku były zbierane, po czym mieszane z „trawką”, którą nasi gangsterzy kupowali dodatkowo od parających się tym lokalnych klanów.

Następnie w zaciszu magazynu pakowano hermetyczne worki zawierające po kilkanaście kilogramów marihuany, do specjalnych skrytek w ciężarówkach, zamówionych, aby dowiozły do kraju legalny towar.
 
Marihuana trafiała do magazynów w Niemczech lub w Polsce.
Według oficjalnych informacji śledczych z Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie, gang przemycił w ten sposób co najmniej 50 kg „trawki”, z czego 30 kg zostało przejętych podczas jednego z kursów. Można się domyślać, że rzeczywista skala przerzutu marihuany z Hiszpanii była o wiele, wiele większa.
 
Znacznie rozszerzyli narkomenu

Bohaterowie tej historii szybko zorientowali się, że największe pieniądze mogą zarobić dzięki dywersyfikacji źródeł i rodzajów narkotyków, które będą mieli w swojej ofercie. Porozumieli się z inną grupą europejskich narcos, od których kupowali kokainę oraz pewne ilości amfetaminy. Te narkotyki były przeznaczone na rynek rodzimy.

Nie można raczej mówić, aby narkotykowa korporacja przerzuciła duże ilości opisywanych substancji, ponieważ ich wartość wyceniono na kilkaset tysięcy złotych. Sam kilogram kokainy, o w miarę dużej czystości kosztuje u holenderskich hurtowników ok. 23-24 tys. euro. A amfetamina, tracącą na popularności na rzecz dopalaczy oraz MDMA, też nie należy do zbyt drogich.

Gangsterom jednak się w końcu poszczęściło. W ramach współpracy między gangami, wzięli udział w przetransportowaniu na terenie jednego z krajów Unii Europejskiej ponad 450 kilogramów metamfetaminy o wartości kilkunastu milionów euro. Gram tego narkotyku w detalu kosztuje nawet 100 euro, co zwiększa wycenę wspomnianego ładunku nawet kilkakrotnie.
 
Koniec marzeń

Szczecińskie „pezety” zakończyły prowadzone z Warmińsko – Mazurskim Oddziałem Straży Granicznej śledztwo w sprawie nietypowych dystrybutorów. Prokurator oskarżył siedem osób o m.in. kierowanie oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej, przemyt znacznych ilości narkotyków oraz wprowadzenie do obrotu znacznych ilości narkotyków. Grozi za to do 15 lat więzienia. W ubiegłym roku o przemyt marihuany oskarżono również dwóch członków tej grupy, którzy wpadli z towarem.

Śledczy pochwalili się, że w czasie postępowania udało się zabezpieczyć w sumie ponad 600 kilogramów różnych narkotyków o czarnorynkowej wartości prawie 60 milionów złotych.

W celu skutecznego ścigania międzynarodowej grupy przestępczej Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Szczecinie nawiązał ścisłą współpracę z organami wymiaru sprawiedliwości kilku krajów Unii Europejskiej. Co do doprowadziło m.in. do odkrycia „polskiej” plantacji oraz kontrahentów przestępców.
 
 
TVP.info

NoMercy
Narkotykowy "biznesmen" został zatrzymany 18 lipca na Rynku Głównym, u wylotu ulicy Floriańskiej. Miał przy sobie 10 woreczków z pentedronem. W wynajmowanym przez niego mieszkaniu w rejonie Rynku Głównego, policjanci znaleźli dopalacze w postaci pentedronu, 3MMC, BMK oraz wypełniacze typu benzokainę i lidokainę.
 
 
 
Małopolscy policjanci zlikwidowali domową wytwórnię środków psychoaktywnych i zatrzymali 28-letniego mieszkańca Olsztyna. Sprawca usłyszał zarzuty wprowadzenia do obrotu znacznych ilości substancji psychotropowych, a także czerpania korzyści majątkowej z ich sprzedaży.

Funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, od dłuższego czasu deptali po piętach mężczyźnie, który handlował nielegalnymi "prochami" na krakowskim Rynku. W wyniku żmudnych, długotrwałych i szeroko zakrojonych czynności operacyjnych ustalili, że 28-latek z Olsztyna, od października 2019 roku sprzedawał obcojęzycznym turystom mieszankę dopalaczy (pentedron, 3MMC, BMK) oraz tzw. wypełniaczy (benzokainy i lidokainy), twierdząc, że jest to najwyższej klasy kokaina. Za działkę białego, niebezpiecznego dla życia i zdrowia proszku inkasował do 400 zł. Diler w obawie przed zdemaskowaniem oszustwa, wybierał klientów wśród nietrzeźwych cudzoziemców, czasowo przebywających w Krakowie.

Wpadł "na robocie"

Narkotykowy "biznesmen" został zatrzymany 18 lipca na Rynku Głównym, u wylotu ulicy Floriańskiej. Miał przy sobie 10 woreczków z pentedronem. W wynajmowanym przez niego mieszkaniu w rejonie Rynku Głównego, policjanci znaleźli dopalacze w postaci pentedronu, 3MMC, BMK oraz wypełniacze (benzokainę i lidokainę), z których mógł uzyskać ok. 100 działek dilerskich o czarnorynkowej wartości sięgającej 30 tys. zł. Ponadto policjanci zabezpieczyli sztabki złota oraz pieniądze w różnych walutach o równowartości 200 tys. zł, ukrywane przez niego w sejfie wynajętym w firmie świadczącej usługi depozytowe.

Zatrzymany usłyszał łącznie 34 zarzuty handlu oraz wprowadzenia do obrotu znacznych ilości substancji psychoaktywnych, z czego uczynił sobie stałe źródło dochodu. Podejrzany przyznał się do popełnienia przestępstw i złożył wyjaśnienia. Prokuratora Okręgowa w Krakowie zastosowała wobec 28-latka środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 10 tys. zł, dozoru Policji oraz zakazu opuszczania kraju. Za popełnione przestępstwa grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Sprawa ma charakter rozwojowy i planowane są dalsze zatrzymania osób zaangażowanych w nielegalny proceder.
 
 
TVP.pl

NoMercy
Obawy celników potwierdził służbowy pies — spaniel Betty. Wyszkolona do poszukiwania narkotyków czworonożna celniczka wywąchała coś w środku obrazu. Kiedy celnicy zdjęli górną warstwę "dzieła", zobaczyli w środku skrytkę z prostokątną niebieską plastikową torbą z białym proszkiem. 
 
 
 
 
Od razu dwie próby przemytu narkotyków udaremnili ukraińscy celnicy na lotnisku w Kijowie. Dwóch Brazylijczyków próbowało przewieźć prawie 2 kg kokainy, jeden połknął kapsułki z substancją odurzającą, drugi — schował je do obrazu Matki Boskiej. Znalazł je służbowy pies.

Nietypowe znalezisko czekało na pracowników Ukraińskiej Służby Celnej w środę. Na kijowskim lotnisku "Boryspil" zatrzymano dwóch Brazylijczyków w wieku 21 i 29 lat, którzy przylecieli z Turcji, a w stolicy Ukrainy mieli przesiadkę na kolejny lot. Celnicy zostali powiadomieni, że mężczyźni są podejrzewani o przemyt.
U 21-letniego Brazylijczyka wykryto narkotyki podczas sprawdzenia bagażu. W trakcie rutynowej kontroli służb celnych zaniepokojenie wzbudził obraz Matki Boskiej. Najprawdopodobniej, został stworzony przez przemytnika, ponieważ z jednej strony przyklejony był wytatuowany mężczyzna, z kolei z innej — Matka Boża. Według celników, pośrodku było miejsce na to, żeby coś ukryć.
 
Ponad 1 kg kokainy w obrazie Matki Boskiej
Obawy celników potwierdził służbowy pies — spaniel Betty. Wyszkolona do poszukiwania narkotyków czworonożna celniczka wywąchała coś w środku obrazu. Kiedy celnicy zdjęli górną warstwę "dzieła", zobaczyli w środku skrytkę z prostokątną niebieską plastikową torbą z białym proszkiem. Ważyła ponad 1 kg. Jak wykazało ekspresowe badanie, była to kokaina.
 
Klasyczny "połykacz"
Celnicy udaremnili też próbę przemytu narkotyków u 29-letniego Brazylijczyka. Mężczyzna został wytypowany do kontroli na lotnisku ze względu na nerwowe zachowanie i niespójne wyjaśnienia. W bagażu mężczyzny nie było niczego podejrzanego, ale funkcjonariusze chcieli się upewnić, że nie przemyca on niczego w swoim organizmie.
29-latek został skierowany do szpitala, w którym wykonano badanie tomograficzne jamy brzusznej. 29-letni Brazylijczyk okazał się klasycznym "połykaczem" - w jego organizmie znaleziono 90 kapsułek z kokainą.
 
Grozi im 15 lat więzienia
Lekarze musieli interweniować, aby wyciągnąć 90 owalnych kapsułek, które znajdowały się w jego jelicie. Zajęło to ponad trzy godziny. Narkotyki ważyli 965 g. Za przemyt narkotyków obu mężczyznom grozi grzywna oraz kara pozbawienia wolności do lat 15.
 
 
O2.pl

NoMercy
Podczas przeszukania pomieszczenia i podejrzanych, policjanci znaleźli łącznie blisko kilogram marihuany. Wszyscy zatrzymani znani są już stróżom prawa, a jeden z nich był notowany za przestępstwa narkotykowe. Podejrzani zostali zatrzymani i przewiezieni do policyjnego aresztu, a narkotyki przekazane do laboratorium.
 
 
 
Dąbrowscy kryminalni przechwycili blisko kilogram substancji psychoaktywnych oraz zatrzymali 5 mieszkańców Dąbrowy Górniczej podejrzanych o przestępstwa narkotykowe. Wszyscy usłyszeli już zarzuty. Za posiadanie znacznych ilości narkotyków grozi kara nawet do 10 lat więzienia.

Zaraz po upalnym weekendzie, gorąco zrobiło się na jednym z dąbrowskich osiedli. Stróże prawa z Wydziału Kryminalnego dąbrowskiej komendy wpadli na trop kilku mężczyzn, którzy mogli posiadać znaczne ilości narkotyków i nimi handlować.
Kryminalni ustalili miejsce transakcji i na gorącym uczynku przyłapali 5 mężczyzn w wieku 28-32 lat. Zatrzymanie pierwszego z nich miało miejsce na przystanku autobusowym zaraz po zakupie narkotyków.
Kolejni mężczyźni wpadli podczas nielegalnego procederu w mieszkaniu jednego z nich. Podczas przeszukania pomieszczenia i podejrzanych, policjanci znaleźli łącznie blisko kilogram marihuany. Wszyscy zatrzymani znani są już stróżom prawa, a jeden z nich był notowany za przestępstwa narkotykowe.
Podejrzani zostali zatrzymani i przewiezieni do policyjnego aresztu, a narkotyki przekazane do laboratorium kryminalistycznego. Na podstawie zebranych materiałów dowodowych wszyscy dąbrowianie usłyszeli zarzut posiadania znacznych ilości narkotyków, dwóch z nich dodatkowo odpowie za handel substancjami psychoaktywnymi.
Policja i prokuratura wnioskowały o tymczasowe aresztowanie podejrzanych. Sąd przychylił się i zadecydował, że 3 z nich najbliższe trzy miesiące spędzi za kratkami, a dwaj pozostali zostaną objęci policyjnym dozorem oraz poręczeniem majątkowym. Grozi im kara do 10 lat więzienia.
 
 
Slaska.Policja.gov.pl

NoMercy
Grupa Łukasza W. i Michała W. działała od 2013 do 2018 r. Wprowadziła do obrotu 480 tysięcy saszetek dopalaczy, zarabiając na tym 14,4 mln zł. Obrońcy oskarżonych podkreślali, że w tamtym czasie same organy ścigania nie były zdecydowane, jak traktować handel dopalaczami. Podczas procesu oskarżeni twierdzili, że nie wiedzieli, iż robią coś zabronionego.
 
 
 
Gekon i Michalina zostali skazani za handel dopalaczami. Wraz z nimi wyrok usłyszało kilkunastu członków zorganizowanej grupy przestępczej, która handlowała m.in. w punkcie na ul. Stawowej. Przez kilka lat swojej działalności grupa sprzedała 480 tysięcy saszetek z dopalaczami. Wraz z rozbitą kilka lat wcześniej grupą Jankesa z ul. Oleśnickiej miała duży wpływ na rynek dopalaczy we Wrocławiu.
 
Wyrok w procesie grupy przestępczej handlującej dopalaczami zapadł w piątek, 16 lipca, przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu. Oskarżonych było kilkunastu członków grupy, którym prokuratura zarzucała handel substancjami odurzającymi potocznie nazywanymi dopalaczami. Przestępcza działalność prowadzona była głównie w punkcie na ul. Stawowej, ale sprzedaż odbywała się także na ulicach "z plecaka".
Michał W. ps. Michalina został skazany na karę 6 lat pozbawienia wolności i grzywnę 60 tys. zł. Drugi z szefów gangu, Łukasz W. ps. Gekon na 5 lat i 6 miesięcy i grzywnę 50 tys. zł. Sąd orzekł również przepadek korzyści majątkowej pochodzącej z przestępstwa - w przypadku obu mężczyzn po 7,2 mln zł.
"To te dwie osoby stały na czele tej grupy przestępczej i to one organizowały jej działalność: koordynowały, decydowały o cenach sprzedawanych substancji, a także sprawowały nadzór nad innymi członkami grupy, którzy znajdowali się w niżej w hierarchii" - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Łukasz Franckiewicz.
Pozostali członkowie gangu Michaliny i Gekona usłyszeli wyroki skazujące od 1 roku i 3 miesięcy więzienia do 3 lat, kary grzywny oraz przepadek zarobionych na przestępstwie pieniędzy.
Większość oskarżonych odpowiadała z art. 165, par. 1, pkt 2 Kodeksu karnego, który mówi o sprowadzaniu niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez produkcję lub wprowadzanie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji oraz z art. 258 Kodeksu karnego, który dotyczy udziału i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Kilku oskarżonych odpowiadało także za pranie pieniędzy.
 
Wyrok jest nieprawomocny.
"Jako prokurator i jako człowiek jestem zadowolony. Jako prokurator, bo sąd wszystkich uznał za winnych. Te kary są wyważone i dosyć surowe. Oczywiście, niższe niż te, które wnioskowałem, ale uważam, że są jak najbardziej sprawiedliwe. Kierujący grupą dostali: 6 lat i 5,5 roku, a żadna z osób nie ma warunkowo zawieszonej kary pozbawienia wolności. A jako człowiek jestem zadowolony, bo to domknięta klamra: nie ma Stawowej, nie ma Oleśnickiej i to jest chyba to najważniejsze" - komentował po ogłoszeniu wyroku prokurator Łukasz Kudyk z Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej.
 
 
GazetaWroclawska.pl

NoMercy
W sumie przestępcy próbowali przemycić około pół tony kokainy. Na czarnym rynku w Irlandii taka ilość narkotyku może być warta nawet 30 mln funtów (ok. 160 mln złotych). Irlandzkie Narodowe Biuro ds. Zwalczania Narkotyków i Przestępczości Zorganizowanej Garda poinformowało, że prowadzone jest śledztwo w sprawie przemytu do kraju znacznych ilości substancji zabronionych.
 
 
 
Niezwykłego odkrycia dokonały w środę holenderskie służby. W kontenerach z Ameryki Południowej znaleziono bryły przypominające węgiel. Okazało się, że to zupełnie inna substancja, warta na czarnym rynku blisko 41 mln dolarów.

Kontenery z Ameryki Południowej, których zawartość opisano jako "węgiel drzewny", trafiły drogą morską do portu w Rotterdamie kilka tygodni temu. Stamtąd miały zostać przetransportowane do Irlandii. Zawartość przesyłki zwróciła jednak uwagę miejscowych funkcjonariuszy.
W kontenerach znajdowało się 2 tys. worków z "węglem drzewnym". Przy pomocy skanera rentgenowskiego i psów tropiących, policjanci dokonali jednak zaskakującego odkrycia. Okazało się, że część toreb zawierała kokainę.
"Wyekstrahowanie narkotyku z produktu, w którym był ukryty, zajmie co najmniej kilka dni, o ile nie dłużej" – poinformowali chemicy z irlandzkiego laboratorium kryminalistycznego.
W sumie przestępcy próbowali przemycić około pół tony kokainy. Na czarnym rynku w Irlandii taka ilość narkotyku może być warta nawet 30 mln funtów (ok. 160 mln złotych).
Irlandzkie Narodowe Biuro ds. Zwalczania Narkotyków i Przestępczości Zorganizowanej Garda poinformowało, że prowadzone jest śledztwo w sprawie przemytu do kraju znacznych ilości substancji zabronionych. Przechwycenie transportu kokainy ma być krokiem milowym w kierunku aresztowania sprawców.
"To znaczny postęp w wysiłkach na rzecz rozbicia zorganizowanych grup przestępczych, podejrzanych o udział w imporcie kokainy i innych narkotyków do Irlandii" – podkreślił John O'Driscoll z irlandzkiej policji.
Operacje antynarkotykowe prowadzone przez siedem krajów Unii Europejskiej, w tym Irlandię, koordynuje Morskie Centrum Analiz i Operacji. Szef organizacji Michael O'Sullivan powiedział w rozmowie z telewizją RTÉ, że irlandzkie grupy przestępcze odgrywają wiodącą rolę w imporcie kokainy do Europy. Wartość rynku tego narkotyku na Starym Kontynencie szacowana jest na ok. 14 mld euro (ok. 64 mld złotych).
Hiszpańska policja dokonała podobnej konfiskaty kilka tygodni temu. 862 kilogramy kokainy zamaskowane były jako węgiel drzewny. Według lokalnych urzędników, wykorzystano "złożony proces chemiczny", aby nadać narkotykom "bardzo podobną formę i kolor" jak węgiel drzewny. Wyeliminowano także "charakterystyczny zapach kokainy", co miało utrudnić wykrycie jej przez psy tropiące.
 
 
O2.pl

×
×
  • Create New...