Jump to content

Aktualności

Aktualności z całego świata!
NoMercy
Policjanci odkryli w podłodze wejście, które znajdowało się w kojcu dla psów. Wąskie przejście prowadziło do pomieszczenia, w którym wytwarzano metamfetaminę. Zbudowano tam specjalistyczny system produkcji narkotyku oraz chłodzenia i wentylacji obiektu. Funkcjonariusze zabezpieczyli linię produkcyjną narkotyków syntetycznych, a także przejęli m.in. naczynia laboratoryjne oraz ponad 200 litrów różnych substancji chemicznych.
 
 
 
Likwidacja laboratorium metamfetaminy, przejęcie urządzeń i prekursorów służących do jej produkcji oraz zatrzymanie 8 podejrzanych, w tym 2 „chemików”, to efekt ostatnich działań CBŚP i Prokuratury Krajowej. Do laboratorium prowadziło wąskie wejście znajdujące się w kojcu dla psów, tam znajdowała się linia produkcyjna narkotyku oraz system chłodzenia i wentylacji tajnego pomieszczenia. Podczas działań policjanci zabezpieczyli także narkotyki, broń, amunicję, pałki teleskopowe, noże, maczety oraz elementy wyposażenia policyjnego.

Sprawę prowadzą policjanci z Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.
W wyniku działań przeprowadzonych na terenie Zgorzelca oraz pobliskich miejscowości policjanci z Zarządów w Poznaniu i Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali 8 osób. Wówczas to, zabezpieczono narkotyki, tj. metamfetaminę, amfetaminę oraz marihuanę. Podczas działań przejęto także jednostkę broni palnej, amunicję, pałki teleskopowe, noże, maczety i elementy wyposażenia policyjnego (kajdanki, sygnalizację świetlno-dźwiękową, pałkę typu tonfa) oraz inne przedmioty mogące służyć do popełniania przestępstw.
W jednym z pomieszczeń gospodarczych na terenie powiatu zgorzeleckiego policjanci odkryli w podłodze wejście, które znajdowało się w kojcu dla psów. Wąskie przejście prowadziło do pomieszczenia, w którym wytwarzano metamfetaminę. Zbudowano tam specjalistyczny system produkcji narkotyku oraz chłodzenia i wentylacji obiektu. Funkcjonariusze zabezpieczyli linię produkcyjną narkotyków syntetycznych, a także przejęli m.in. naczynia laboratoryjne oraz ponad 200 litrów różnych substancji chemicznych, mogących służyć do wytwarzania narkotyków.

W trakcie działań wsparcia udzielili policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Zgorzelcu i Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, a także funkcjonariusze Dolnośląskiej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS).
Prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu przedstawił zatrzymanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, produkcji narkotyków oraz wprowadzania ich do obrotu na terenie Polski.
Decyzją sądu 5 podejrzanych zostało objętych środkiem zapobiegawczym w postaci tymczasowego aresztowania. Wobec pozostałych podejrzanych prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, dozorów Policji połączonych z zakazem kontaktu z określonymi osobami.
Realizacja jest kontynuacją śledztwa dotyczącego rozbitej zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem narkotyków z Holandii do Polski i innych krajów Unii Europejskiej oraz ich sprzedażą. Jak wynika z ustaleń członkowie gangu zajmowali się także wytwarzaniem narkotyków, tj.: tworzeniem laboratoriów metamfetaminy nazywanej „piko”.
 
 
Online-Mafia.pl

NoMercy
Funkcjonariusze zabezpieczyli około 4 kilogramów marihuany popakowanej w foliowe torebki. Dodatkowo znaleźli i zabezpieczyli 95 sztuk sadzonek konopi w różnej fazie wzrostu oraz 56 pojemników z wysadzonymi nasionami konopi. W wyniku przeszukania kryminalni ujawnili wiele dowodów świadczących, że uprawiano tam konopie.
 
 
 
Bardzo dobrze przygotowana akcja sierpeckich kryminalnych pozwoliła na zatrzymanie 48-latka podejrzanego o posiadanie znacznej ilości narkotyków. Policjanci zabezpieczyli około 4 kilogramów suszu roślinnego w postaci marihuany. Na posesji zatrzymanego ujawnili plantację konopi, zabezpieczając 95 sztuk sadzonek w fazie wzrostu oraz 56 pojemników z wysadzonymi nasionami konopi. Ponadto zatrzymano alkohol bez polskich znaków akcyzy oraz aparaturę służącą do jego produkcji. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany.

Policjanci z sierpeckiego wydziału kryminalnego ustalili mężczyznę, który na swojej posesji miał posiadać plantację konopi oraz duże ilości narkotyków. Ich informacje się potwierdziły.
Podczas przeszukania jednego z domów na terenie sąsiedniego powiatu funkcjonariusze zabezpieczyli około 4 kilogramów marihuany popakowanej w foliowe torebki. Dodatkowo znaleźli i zabezpieczyli 95 sztuk sadzonek konopi w różnej fazie wzrostu oraz 56 pojemników z wysadzonymi nasionami konopi.
W wyniku przeszukania kryminalni ujawnili wiele dowodów świadczących, że uprawiano tam konopie. Ponadto mundurowi zabezpieczyli znaleziony alkohol bez polskich znaków akcyzy oraz aparaturę służącą do jego produkcji.

Właściciel posesji, 48-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Dzięki dobrej pracy policjantów i prokuratorów zebrany został materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyźnie zarzutów dotyczących posiadania znacznej ilości narkotyków.
Ponadto wobec mężczyzny zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Dzięki skutecznej akcji sierpeckich policjantów, znaczne ilości narkotyków nie trafią do sprzedaży.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Policjanci wylegitymowali go i sprawdzili jego samochód oraz plecak. Podczas kontroli znaleźli w plecaku kilka pojemników z woreczkami, w których były m.in. kokaina, amfetamina, marihuana, haszysz, tabletki ecstasy oraz dopalacze. 
 
 
 
 
Na czarny rynek nie trafi ponad 600 porcji narkotyków i prawie 400 porcji dopalaczy. Funkcjonariusze do tej sprawy zatrzymali 34-letniego mieszkańca Gdańska, którzy usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających. Gdzie trzymał ogromny zapas narkotyków?

Kryminalni zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej zdobyli informację o mieszkańcu dzielnicy Brzeźno, który miał  mieć dużą ilość narkotyków.
„Funkcjonariusze podczas pracy nad tą sprawą ustalili tożsamość mężczyzny, jego adres oraz miejsca, w których często przebywał.”
- relacjonują mundurowi. 
Z tymi informacjami mogli przejść do działania. W miniony piątek zauważyli mężczyznę przy ul. Zakopiańskiej i podejrzewali, że może mieć przy sobie narkotyki. Policjanci wylegitymowali go i sprawdzili jego samochód oraz plecak. Podczas kontroli znaleźli w plecaku kilka pojemników z woreczkami, w których były m.in. kokaina, amfetamina, marihuana, haszysz, tabletki ecstasy oraz dopalacze. 
"Funkcjonariusze zabezpieczyli także telefon 34-letniego mieszkańca Brzeźna oraz kilka tysięcy złotych na poczet przyszłej kary.  Na miejscu policjanci z grupy dochodzeniowo śledczej przeprowadzili oględziny, a policyjny technik sporządził dokumentację fotograficzną."
Okazało się, że zabezpieczone pół kilograma  narkotyków to ponad 650 porcji, które nie trafią na czarny rynek. Zabezpieczone dopalacze to kolejne prawie 400 porcji. Mężczyzna jeszcze usłyszy zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. Sąd rozpozna także wniosek o jego tymczasowe aresztowanie.
Taka „kolekcja” może kosztować jego właściciela nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
 
 
ESKA.pl

NoMercy
Hiszpańskie służby zwróciły uwagę, że w ostatnim czasie narkogangi coraz częściej wysyłają haszysz na Półwysep Iberyjski nowym szlakiem przerzutowym, tzw. atlantyckim. Narkotyk nie płynie do Europy bezpośrednio przez Morze Śródziemne, ale wysyłany jest dłuższą trasą. Najpierw z Maroka dociera droga morską m.in. do Gwinei Bissau, Sierra Leone czy Senegalu. Następnie już drogą lądową trafia do Libii, a z niej do Europy.
 
 
 
Ze względu na ryzyko wyrzucenia nielegalnego ładunku lub przeładowania go na mniejsze łodzie motorowe o dużej mocy, służby celne zadecydowały o zatrzymaniu statku na pełnym morzu. Agenci dostali się na kuter z łodzi patrolowej „Sacre”. Nie obyło się bez dramatycznych chwil, choć nie za sprawą załogi kutra, a dużych fal. Przed „atakiem” dowódca łodzi patrolowej wypadł za burtę, ale dzięki szybkiej reakcji kompanów został uratowany i nie przerwano operacji.

Aresztowano włoskiego kapitana jednostki oraz mechanika i dwóch marynarzy z Senegalu. Wyładowany haszyszem kuter doprowadzono do portu w Las Palmas.
 
Nowy szlak
Śledczy ujawnili, że namierzenie próby przemytu tak dużego transportu haszyszu było możliwe w znaczniej mierze za sprawą wysiłków jednego z tzw. morskich biur dochodzeniowo-śledczych, utworzonych przez Agencję Podatkową we wszystkich przedstawicielstwach na wybrzeżu.
Ma to związek z rosnącym z każdym rokiem, przemytem haszyszu i kokainy drogą morską do Hiszpanii. Biura te analizują m.in. ruch i szlaki połowów w obszarach zagrożonych w celu wykrycia ewentualnych nielegalnych działań.
Hiszpańskie służby zwróciły uwagę, że w ostatnim czasie narkogangi coraz częściej wysyłają haszysz na Półwysep Iberyjski nowym szlakiem przerzutowym, tzw. atlantyckim. Narkotyk nie płynie do Europy bezpośrednio przez Morze Śródziemne, ale wysyłany jest dłuższą trasą. Najpierw z Maroka dociera droga morską m.in. do Gwinei Bissau, Sierra Leone czy Senegalu. Następnie już drogą lądową trafia do Libii, a z niej do Europy.

Haszysz płynął lub leciał do Hiszpanii
Druga operacja nie przyniosła tak spektakularnej konfiskaty narkotyków, jednak pozwoliła odkryć sprawną organizację przestępczą, przemycającą haszysz do Hiszpanii, a później do Francji klasyczną trasą „śródziemnomorską”. Działania, prowadzone pod kryptonimem Maasdam-Dragonfly, skupiły się na handlarzach dysponujących oficjalnymi firmami transportowymi w prowincjach Malaga, Pontevedra i Barcelona. Narkotyk ukrywany był między legalnym towarem, np. w pojemnikach z oliwą z oliwek. Głównymi odbiorcami tego haszyszu byli Francuzi, a część trafiała do Skandynawii.
Podczas akcji funkcjonariusze Gwardii Cywilnej zatrzymali 11 osób i przejęli ponad tonę haszyszu. Służbom udało się także przejąć dwie łodzie pontonowe o dużej mocy silników, wykorzystywane do przemytu haszyszu z Maroka do Hiszpanii. Zabezpieczono kilkanaście ciężarówek, furgonetek i dobrej klasy samochodów osobowych.
Śledczy odkryli, że z organizacją tą byli związani dwaj mężczyźni, którzy w wakacje ubiegłego roku zginęli w katastrofie helikoptera w gminie Sewilian Pedrera. Z ustaleń operacyjnych wynika, że obaj odpowiadali za przerzut haszyszu do Europy drogą lotniczą. Na terenie gminy Malaga Cares, w bardzo ustronnym i mało uczęszczanym miejscu, grupa zorganizowała swoją „bazę lotniczą”. Tam tankowano maszynę lub dokonywano niezbędnych napraw. Co ciekawe, sam narkotyk był przeładowywany do ciężarówek w innym miejscu.
 
 
TVP.info

NoMercy
Rynek internetowych zbiórek wszedł w 2021 r. z przytupem. Motorem okazały się spółki konopne. I tak np. Kombinat Konopny, który dzierżawi 40 hektarów gruntów koło Elbląga, gdzie prowadzi uprawy i przetwórstwo konopi włóknistych, pozyskał w maju prawie 5 mln zł w nowej prywatnej ofercie akcji.
 
 
 
 
Dotąd na największą hojność internautów mogły liczyć spółki konopne. Czy rekord zostanie pobity przez film? Rusza jedna z najgorętszych emisji crowdfundingowych w tym roku. To test dla branży.

Historie dopalaczowych bossów przez wiele miesięcy były jednymi z tematów, którymi interesowała się cała Polska, teraz staną się kanwą nowego filmu, który ma szansę stać się kinowym hitem. „Król dopalaczy" w reżyserii Pata Howla to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia rodem z gangsterskiego podziemia.
Film, który ma przedstawiać losy spektakularnej kariery założyciela imperium dopalaczy (w tę rolę wcieli się Tomasz Włosok), premierę będzie miał na przełomie II i III kwartału przyszłego roku. O ile pozyska 2,85 mln zł na produkcję. To właśnie tzw. inwestorzy społecznościowi mają sfinansować połowę kosztów tego filmu. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", we wtorek rusza kampania crowdfundingowa.
 
PŁYNĄĆ NA KONOPNEJ FALI
Rynek internetowych zbiórek wszedł w 2021 r. z przytupem. Motorem okazały się spółki konopne. I tak np. Kombinat Konopny, który dzierżawi 40 hektarów gruntów koło Elbląga, gdzie prowadzi uprawy i przetwórstwo konopi włóknistych, pozyskał w maju prawie 5 mln zł w nowej prywatnej ofercie akcji.
O 4,5 mln zł w ramach emisji crowdfundingowej na platformie Beesfund stara się spółka posła Piotra Liroya-Marca (stworzył markę LiRoyal, oferującą produkty konopne). Już pierwszego dnia zebrała jedną trzecią potrzebnej kwoty.
Twórcy „Króla dopalaczy", kryminalnego thrillera psychologicznego, chcą popłynąć na tej fali. Film z udziałem m.in. Łukasza Simlata i Weroniki Rosati, do którego zdjęcia rozpoczną się już w wakacje, ma kosztować w sumie 5,7 mln zł (druga połowa niezbędnej kwoty została już wniesiona przez koproducentów). Zebrana kwota zostanie przeznaczona m.in. na wynajęcie sprzętu i lokacji, budowę scenografii, wynagrodzenia realizatorów projektu czy koszty promocji i marketingu.
– Wszystkie akcje tej emisji są uprzywilejowane co do podziału majątku spółki. Oznacza to, że po zaspokojeniu zobowiązań spółki, związanych z realizacją produkcji, to inwestorzy crowdfundingowi uzyskają jako pierwsi środki z podziału majątku aż do wysokości wpłaconych kwot, a dopiero później założyciel – wskazuje Katarzyna Samson, producentka filmu.
Podobnie sytuacja wyglądać ma przy podziale zysków, który będzie się odbywał w proporcji inwestorzy: 75 proc., a założyciel 25 proc.
Internetowi inwestorzy mają więc czerpać z zysków ze sprzedaży biletów, z licencji dla platform streamingowych, czy płyt DVD. Twórcy „Króla dopalaczy" liczą, że film przyciągnie ok. 1,5 mln widzów.
 
„RÓJ" PRZETARŁ SZLAK
Produkcja, której dystrybucją zajmie się Next Film, według ekspertów ma potencjał, by stać się swego rodzaju inwestycyjnym dopalaczem dla kultury. Ten sektor coraz mocniej dostrzega bowiem w tzw. crowdinvestingu potencjał i szansę na wsparcie w realizacji swoich projektów.
„Król dopalaczy" nie przeciera może drogi dla innych twórców w dostępie do pieniędzy internautów, ale ma szansę stać się punktem zwrotnym dla finansowania dzieł szeroko rozumianej kultury z emisji crowdfundingowych. Inwestorzy społecznościowi mogą okazać się bowiem w przyszłości ważnym źródłem pozyskiwania kapitału choćby dla produkcji gier wideo, wydawania książek, a nawet organizacji wystaw czy spektakli.
 
Tomasz Kowcun, dyrektor ds. rozwoju biznesu na platformie Crowdway, wskazuje, że wsparcie tzw. crowdfundingu donacyjnego w przypadku inicjatyw kulturalnych jest już dość popularne i dotyczy np. nagrania płyty, zorganizowania koncertu czy pomocy zespołowi w zorganizowaniu tournée. Takie zbiórki przeważnie mają wartość do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ale co innego crowdinvesting – tu w grę wchodzą miliony złotych. W tym wypadku internauci inwestują, licząc na przyszłe zyski.
W Polsce pierwszą inicjatywą kulturalną nakierowaną na zwrot z inwestycji był film „Rój". Pionierska zbiórka odbyła się w 2020 r. i odniosła sukces. A inwestorzy stali się współwłaścicielami i współproducentami filmu.
– Nie bez znaczenia w tym wypadku był aspekt społecznościowy: projekty filmowe są niezwykle angażujące, zatem budowanie grona osób wspierających takie przedsięwzięcie pozwala na sprawny przebieg kampanii crowdfundingowej – tłumaczy Kowcun. – Crowdfunding w przypadku branży kinematograficznej może stanowić istotne źródło finansowania produkcji. Patrząc szerzej taki model finansowania projektów kulturalnych może zyskiwać na popularności – kontynuuje.
I zaznacza, że twórcom takie rozwiązanie daje niezależność wobec producentów i innych podmiotów, które mogłyby być odpowiedzialne za finansowanie. – Przez crowdfunding można znaleźć społeczność, o podobnych wartościach, która zagwarantuje potrzebny kapitał, a twórcy zachowają swobodę artystyczną – podkreśla nasz rozmówca.
 
REKORDOWA ZRZUTKA
Polscy twórcy gier planszowych oraz rodzima społeczność fanów takiej rozrywki po raz kolejny pokazują, że w internetowych zbiórkach nie ma dla nich niemożliwego. Najnowsza gra „Wiedźmin: Stary Świat" pobiła rekordy rodzimego crowdfundingu. Trwająca zrzutka zadziwia z dnia na dzień. Twórcy na polskiej platformie Zagramw.to ruszyli z kampanią, prosząc internautów o 100 tys. zł. Jednocześnie wystartowali z akcją na największej platformie – Kickstarterze, zwracając się o 1,1 mln zł wsparcia. W ciągu zaledwie kilkunastu minut oba cele zostały osiągnięte. W sumie na produkcję planszówki potrzebne było 1,2 mln zł. Tymczasem w piątek, na siedem dni przed końcem obu zbiórek, fani przelali na Zagramw.to i Kickstartera łącznie 21 mln zł. Premiera gry, za którą stoją firmy Go on Board oraz CD Projekt Red, zaplanowana jest na wiosnę 2022 r.
 
 
RP.pl

NoMercy
Układ między PiS a Kukiz’15 w postaci ustawy konopnej pojawia się w wyjątkowych okolicznościach. Mamy bowiem teraz do czynienia też z innymi inicjatywami legislacyjnymi, wycelowanymi w rekreacyjne palenie marihuany. W kwietniu br. Parlamentarny Zespołu ds. Legalizacji Marihuany złożył w Sejmie projekt ustawy, która też ma ułatwić hodowle konopi siewnych w Polsce, ale dodatkowo również znosi karę więzienia za posiadanie marihuany rekreacyjnej. Na własny użytek całkowicie legalne miałoby być trzymanie w kieszeni do 5 gramów marihuany.
 
 
Podobno szef PiS Jarosław Kaczyński doszedł do programowego porozumienia z Pawłem Kukizem. Efektem ma być zbiór ustaw, wśród których znajdzie się też regulacja, na którą od lat czekają hodowcy konopi siewnych w Polsce i pacjenci korzystający z medycznej marihuany.

Dzisiaj hodowcy konopi siewnych szacują, że z jednego hektara mogą mieć ok. 15 tys. zł przychodu. Może to i dużo, ale i tak z zazdrością patrzą na kolegów z Europy Zachodniej. Ci mogą o wiele bardziej rozpościerać biznesowe skrzydła. Bo pomaga im w tym prawo, a w Polsce przeszkadza. Jak słyszymy, niebawem mamy poznać szczegóły porozumienia programowego między Kukizem a Kaczyńskim. Wiadomo, że obaj liderzy umówili się na popieranie kilku ustaw. W tym konopnej, m.in. na nowo regulującej limit THC w konopiach siewnych.
 
Jest wstępna zgoda polskiego rządu na przepisy dotyczące polskich upraw marihuany medycznej oraz limitu THC w konopiach siewnych
– informował w kwietniu poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko.
To ten poseł rok temu złożył interpelację w sprawie wprowadzenia limitów zwartości THC w krwi prowadzących pojazdy na drodze. To on również prowadził negocjacje z PiS w sprawie umowy programowej.
 
Konopie siewne z większym limitem THC?
Polska ustawa konopna ma podnieść dopuszczalny obecnie poziom stężenia THC w konopiach siewnych z 0,2 do co najmniej 0,3 proc. To dla polskich hodowców znacząca zmiana, o którą apelowali od lat. Większy limit THC to po prostu możliwość skorzystania z większej liczby odmian konopi. Tym samym można być bardziej konkurencyjnym na europejskim rynku. I koniec też z niepotrzebną presją prawną. Zdarzały się historie z tymczasowym aresztowaniem polskiego rolnika, który nieznacznie w roślinach przekroczył limit 0,2 proc. THC. Dzięki tym zmianom będziemy świadkami jeszcze większego boomu w Polsce na konopie niż do tej pory. Tylko w latach 2012-2019 areał konopi siewnych w Polsce wzrósł pięciokrotnie do ok. 3000 ha –wynika z danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa,
 
Zdaje sobie doskonale z tego sprawę rząd.
Polskie rolnictwo i gospodarka mają szansę wykorzystać koniunkturę. Szansą dla tej sytuacji jest uruchomienie krajowych programów wsparcia sektora konopi przemysłowych we współpracy z Ministerstwem Rozwoju oraz Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego
– tak na interpelację Sachajko odpowiedziało rok temu Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
W Polsce nie brakuje też tych, którzy uważają, że limit THC w konopiach siewnych powinien wzrosnąć znacznie więcej niż do 0,3 proc. I wskazują przykłady Szwajcarii (do 1 proc. THC), czy Włoch (0,6 proc. THC).
U nas nie powinniśmy być w ogóle karani za poziom do 6 proc. THC. Powinien pójść głośny i właściwy sygnał do wszystkich ze strony Ministerstwa Zdrowia. Tymczasem w Polsce, jak się okaże, że plantacja rolnika ma stężenie na poziomie 0,23 proc. to wszystko trzeba zniszczyć
– zauważa Piotr Liroy-Marzec, którego spółka LiRoyal.pl S.A. za chwilę rusza z crowdfundingową emisją akcji.
 
 
Medyczna marihuana made in Poland
Ale to nie wszystkie zmiany, jakie ma zakładać wynegocjowana między PiS a Kukiz’15 ustawa. Nowe przepisy mają też umożliwić hodowlę polskim rolnikom medycznej odmiany marihuany. Tę w Polsce zalegalizowano już 1 listopada 2017 r., ale przepisy nie zezwalały na uprawę. Za to półki w aptekach uginają się pod ciężarek preparatów zagranicznych. Najlepiej bodaj na medycznej marihuanie w Polsce nauczyli się zarabiać Kanadyjczycy. Do polskich aptek medyczny susz sprowadzają m.in. takie kanadyjskie spółki jak The Green Organic Dutchman Holdings Ltd. czy Spectrum Cannabis (należąca do kanadyjskiej grupy kapitałowej Canopy Growth Corp.).
Medyczna marihuana dla Polaków jest tym samym hodowana za granicą: najczęściej w Danii i Niemczech. I przez ten cały czas polscy rolnicy nie potrafili zrozumieć, dlaczego władza przy tej okazji nie da im też zarobić. I dlaczego medyczna marihuana nie może być produkowana w Polsce? Okazuje się, że to też ma zmienić wynegocjowana ustawa konopna. Poseł Jarosław Sachajko już wcześniej zwracał uwagę, że dzięki temu końcowy produkt będzie znacznie tańszy, tym samym dostępny dla większej liczny pacjentów.
Medyczna marihuana jest bardzo rzadko przepisywana przez lekarzy ze względów ekonomicznych. Pacjenci są po prostu biedni i nie stać ich na tak drogie zakupy
– uważa Jarosław Sachajko.
 
 
A co z marihuaną rekreacyjną? Tutaj raczej nic się nie zmieni
Układ między PiS a Kukiz’15 w postaci ustawy konopnej pojawia się w wyjątkowych okolicznościach. Mamy bowiem teraz do czynienia też z innymi inicjatywami legislacyjnymi, wycelowanymi w rekreacyjne palenie marihuany. W kwietniu br. Parlamentarny Zespołu ds. Legalizacji Marihuany złożył w Sejmie projekt ustawy, która też ma ułatwić hodowle konopi siewnych w Polsce, ale dodatkowo również znosi karę więzienia za posiadanie marihuany rekreacyjnej. Na własny użytek całkowicie legalne miałoby być trzymanie w kieszeni do 5 gramów marihuany. Od 5 do 10 gramów traktowane byłoby jako wykroczenie i tym samym jedyną sankcją mógłby być mandat. Z kolei posiadający przy sobie więcej niż 10 gramów musieliby się liczyć z konsekwencjami karnymi.
Ta ustawowa propozycja zakłada też dopuszczenie hodowli marihuany rekreacyjnej w domu. Początkowo mówiło się o czterech krzakach liczonych na jedną, dorosłą osobę. Ale koniec końców stanęło na tym, że będzie ten zapis dotyczył gospodarstwa domowego. W podobnym kierunku podąża propozycja ustawowa Stowarzyszenia Wolne Konopie. Za chwilę zaczną zbiórkę 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem dekryminalizującym marihuanę. Teraz przy porozumieniu PiS i Kukiz’15 szanse na przyjęcie tych postulatów są coraz mniejsze. Partia Jarosława Kaczyńskiego nad konopiami właśnie się pochyliła i raczej tego drugi raz nie zrobi.
 
 
SpidersWeb.pl

NoMercy
Po wejściu nowelizacji ustawy w życie pracodawcy będą mogli kontrolować pracowników nie tylko pod kątem obecności alkoholu, ale także narkotyków, informuje ”Rzeczpospolita”. Pracodawca będzie mógł skontrolować stan trzeźwości nie tylko etatowych pracowników, ale także zleceniobiorców i współpracowników pracujących w modelu B2B. 
 
 
 
Zmiany w prawie umożliwią kontrolę stanu trzeźwości pracowników. Pracodawca będzie mógł w większym stopniu kontrolować również to, czy pracownicy nie są pod wpływem narkotyków. W tej chwili jest to praktycznie niemożliwe.

Pracodawcy będą mogli sprawdzać, czy pracownicy są pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Na nowe rozwiązania prawne czekali wszyscy. Projekt ustawy został przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii.
Prace nad rozwiązaniami prawnymi przyspieszyły w 2020 roku po serii wypadków autobusów komunikacji miejskiej w Warszawie. Okazało się, że kierowcy byli pod wpływem narkotyków.
W tej chwili pracodawcy mogą prowadzić kontrolę stanu trzeźwości w bardzo ograniczonym zakresie i dotyczy to praktycznie wyłącznie alkoholu. Zbadanie pracownika pod kątem obecności narkotyków jest praktycznie niemożliwe.
Stan trzeźwości pracownika może zostać sprawdzony przez pracodawcę tylko w sytuacji, kiedy jest już podejrzenie, że jest pod wpływem alkoholu. Ze względu na ochronę danych osobowy, regularne badanie trzeźwości, może w tej chwili firmę bardzo dużo kosztować.
Po wejściu nowelizacji ustawy w życie pracodawcy będą mogli kontrolować pracowników nie tylko pod kątem obecności alkoholu, ale także narkotyków, informuje ”Rzeczpospolita”.
Pracodawca będzie mógł skontrolować stan trzeźwości nie tylko etatowych pracowników, ale także zleceniobiorców i współpracowników pracujących w modelu B2B.
Kontrole będą mogły być regularne lub wyrywkowe. Z proponowanych zmian zadowoleni są pracodawcy.
Projekt ustawy powinien trafić do Sejmu już w trzecim kwartale 2021 roku. Wszystko wskazuje na to, że nowe prawo powinno zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku.
 
 
Money.pl

NoMercy
W różnych pomieszczeniach funkcjonariusze znaleźli narkotyki, wagę do ważenia środków odurzających oraz woreczki z zapięciem strunowym wykorzystywane do porcjowania. Łącznie policjanci zabezpieczyli 1,2 kg marihuany. Ponadto mężczyzna posiadał metaamfetaminę i MDMA, z których w wyniku podziału można by było uzyskać blisko 600 porcji handlowych.
 
 
 
Jeleniogórscy policjanci zatrzymali mężczyznę w związku z posiadaniem przez niego znacznej ilości narkotyków. W trakcie prowadzonych działań zabezpieczyli 1,2 kg marihuany oraz metaamfetaminę i MDMA. Wartość czarnorynkowa zabezpieczonych narkotyków oszacowana została na ponad 100 tysięcy złotych. Ponadto funkcjonariusze znaleźli i zabezpieczyli w mieszkaniu zatrzymanego rower utracony najprawdopodobniej w wyniku kradzieży. Teraz o dalszym losie mężczyzny decydować będzie sąd.

Policjanci Wydziału Prewencji i Wydziału Kryminalnego jeleniogórskiej komendy zatrzymali 38- letniego mężczyznę w związku z posiadaniem przez niego znacznych ilości środków odurzających.
Cała historia zaczęła się od zgłoszenia o zakłóceniu ciszy nocnej w jednym z mieszkań. Funkcjonariusze posiadali również informację, że mężczyzna, który tam mieszka najprawdopodobniej ma związek z przestępczością narkotykową. Kiedy zapukali do jego mieszkania, był on wyraźnie zdziwiony widokiem policjantów, jak również jego zachowanie wskazywało, że był zdenerwowany.
W związku z tym, iż w mieszkaniu wyraźnie czuć było zapach marihuany funkcjonariusze przystąpili do przeszukania. W różnych pomieszczeniach znaleźli narkotyki, wagę do ważenia środków odurzających oraz woreczki z zapięciem strunowym wykorzystywane do porcjowania. Łącznie policjanci zabezpieczyli 1,2 kg marihuany.

Ponadto mężczyzna posiadał metaamfetaminę i MDMA, z których w wyniku podziału można by było uzyskać blisko 600 porcji handlowych. Wartość czarnorynkowa zabezpieczonych narkotyków oszacowana została na ponad 100 tysięcy złotych. Policjanci w mieszkaniu zatrzymanego znaleźli i zabezpieczyli również rower, który najprawdopodobniej został utracony w wyniku kradzieży.
Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Za posiadanie znacznych ilości środków odurzających grozić mu może kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Obecnie policjanci wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tej sprawy, sprawdzają źródło pochodzenia zabezpieczonych środków odurzających oraz to, czy zatrzymany nie zajmował się ich dystrybucją.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Jednym z czołowych kurierów gangu był Gracjan U., oficjalnie pracujący jako kierowca samochodów ciężarowych i dostawczych. Mężczyzna został właśnie oskarżony przez śląskie „pezety” o przemyt znacznych ilości amfetaminy do Norwegii i marihuany z Hiszpanii do Polski. Gracjanowi U. grozi do 15 lat więzienia. Do tej pory śledczy skierowali do sądów już 21 aktów oskarżenia przeciwko 37 oskarżonym.
 
 
 
Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali dwóch członków gangu, który wprowadził do obrotu co najmniej tonę narkotyków. Przy gangsterach znaleziono 670 tys. zł w gotówce. Jednocześnie śląskie „pezety” skierowały do sądu akt oskarżenia przeciwko jednemu z najważniejszych kurierów tej ekipy. Gracjan U. przywoził marihuanę z Hiszpanii, a wywoził z kraju amfetaminę przeznaczoną na rynek norweski.

Śledczy nie ujawniają zbyt wielu informacji na temat roli, jaką zatrzymani mężczyźni pełnili w narkogangu. Na pewno czuli się wyjątkowo pewnie, gdyż pomimo regularnych akcji wymierzonych w członków grupy nie schowali gotówki trzymanej w mieszkaniach. Policjanci CBŚP znaleźli w sumie 670 tys. zł, które prokurator zabezpieczył na poczet przyszłych kar.
Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz obrotu znacznymi ilościami substancji psychotropowych i środków odurzających. Obydwaj mężczyźni zostali aresztowani.
Tym samym liczba podejrzanych w śledztwie Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach wzrosła do 130, z czego 83 osoby są aresztowane. Na początku tego roku liczba osób z zarzutami „zatrzymała się” na 110.
 
Sprzedali tonę narkotyków
Rozpracowana przez śląskie „pezety” i policjantów CBŚP grupa była nietypowa, ponieważ tworzyli ją przestępcy z Katowic, Kielc i Wrocławia. Z ustaleń śledczych wynika, że ekipa ta wprowadziła do obrotu co najmniej tonę substancji odurzających.
Gangsterzy mieli swoje laboratoria narkotyków syntetycznych, między innymi amfetaminy i mefedronu. Dwa z nich udało się śledczym zlikwidować.
Prawdopodobnie wytworzono tam co najmniej 200 litrów płynnej „amfy” oraz 200 kg „mefki”. Taka ilość narkotyków warta jest blisko 4 mln zł.
Grupa miała także swoje plantacje konopi indyjskich. Udało się namierzyć pięć z nich, w których rosło 2,4 tys. krzaków.
Wartość przejętej „trawki” oszacowano na 1 mln zł. Większość marihuany gang sprowadzał jednak z Hiszpanii i przemycał do Polski w ciężarówkach ze specjalnymi skrytkami.
Podejrzani wysyłali również amfetaminę do Norwegii, gdzie założyli własne siatki dilerskie, aby zwiększyć zyski.
 
Import z Hiszpanii i eksport do Norwegii
Jednym z czołowych kurierów gangu był Gracjan U., oficjalnie pracujący jako kierowca samochodów ciężarowych i dostawczych. Mężczyzna został właśnie oskarżony przez śląskie „pezety” o przemyt znacznych ilości amfetaminy do Norwegii i marihuany z Hiszpanii do Polski.
„Trawka”, z racji dużej objętości pakunków, przewożona była w specjalnych skrytkach w samochodach. Amfetamina zaś w paczkach z ubraniami. W ten sposób mężczyzna przewiózł na swoich trasach setki kilogramów narkotyków.
Gracjanowi U. grozi do 15 lat więzienia. Do tej pory śledczy skierowali do sądów już 21 aktów oskarżenia przeciwko 37 oskarżonym.
 
Ukryta kamera i pomoc z Norwegii
Nie bez znaczenia była pomoc służb norweskich. Tamtejsi policjanci ustalili operacyjnie, że polscy przestępczy przemycają tam amfetaminę, marihuanę i haszysz.
Nasi przestępcy stosowali bardzo prosty, wręcz bezczelny patent na dostawy narkotyków. Towar trafiał w przesyłkach na adresy skrytek pocztowych, z których odbierali go rezydenci gangu. Dlatego ekipa zasłużyła na nazwanie ich „listonoszami”.
Początkowo odbiorcami byli przede wszystkim Norwegowie, ale z czasem grupa uruchomiła własną sieć dystrybucji. Nasi przestępcy nie wiedzieli jednak, że od jakiegoś czasu są inwigilowani przez lokalne służby.
Ukryte kamery zarejestrowały „listonoszy” odbierających przesyłki z narkotykami. W taki też sposób wpadł Krzysztof W., domniemany boss gangu.
Norwegowie podzielili się swoimi ustalaniami z polskimi policjantami oraz prokuraturami i w 2018 r. śledztwo Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach ruszyło z kopyta.
 
 
TVP.info

×
×
  • Create New...