Jump to content

Aktualności

Aktualności z całego świata!
NoMercy
W Prokuraturze Okręgowej w Lublinie usłyszał zarzut wprowadzenia do obrotu znacznych ilości narkotyków. Za popełnione przestępstwo sąd zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
 
 
 
 
35 kilogramów marihuany oraz prawie 2 kilogramy mefedronu zabezpieczyli kryminalni z KWP w Lublinie. Narkotyki przechowywał 22-letni pseudokibic jednej z lubelskich drużyn sportowych. Został już tymczasowo aresztowany. Grozi mu kara nawet do 12 lat więzienia.

22-latek był zaskoczony gdy wychodząc z swojego mieszkania zobaczył policjantów. Kryminalni z z komendy wojewódzkiej wiedzieli, że znany im pseudokibic może mieć narkotyki.
W trakcie przeszukania u 22-latka zabezpieczyli około 35 kilogramów marihuany oraz prawie 2 kilogramy mefedronu. Narkotyki były szczelnie zapakowane, przygotowane do dalszej dystrybucji i wkrótce miały trafić na rynek.

Mężczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Na poczet przyszłych kar funkcjonariusze zabezpieczyli należacy do niego samochód osobowy marki Toyota, telefony komórkowe oraz pieniądze. 22-latek notowany był w przeszłości za groźby karalne, znieważenie i naruszenie nietykalności funkcjonariusza.

W Prokuraturze Okręgowej w Lublinie usłyszał zarzut wprowadzenia do obrotu znacznych ilości narkotyków. Za popełnione przestępstwo sąd zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Bardzo możliwe, że niebawem dojdzie też do zmiany przepisów, jeżeli chodzi o marihuanę u naszych zachodnich sąsiadów. Daniela Ludwig, komisarz niemieckiego rządu federalnego ds. środków odurzających, opowiedział się tym, żeby posiadanie przy sobie na własny użytek do 6 gramów marihuany przestałoby być przestępstwem.
 
 
 
W Polsce użytkownicy marihuany mogą beznamiętnie patrzeć w drzwi marszałek Sejmu Elżbiety Witek, które zablokowała inicjatywę społeczną Wolnych Konopi albo wzrok skierować w stronę Włoch, gdzie coraz bliżej do przyjęcia przepisów zezwalających na hodowlę do 4 krzaków w domu.
 
Parlamentarna Komisja Środowiska we Włoszech przyjęła projekt przepisów depenalizujących marihuanę i zezwalający na uprawę w domu na własny użytek do 4 krzaków. „Domowa uprawa marihuany jest niezbędna dla pacjentów, którzy potrzebują jej do celów terapeutycznych, a często nie mogą jej znaleźć, jak również do zwalczania handlu narkotykami i związanego z nim podziemia przestępczego” – przekonuje poseł sprawozdawca Mario Perantoni.
Przegłosowanie we włoskim parlamencie przygotowanego przez Komisję Środowiska projektu ustawy wcale jednak nie jest przesądzone. Na takie rozwiązanie prawne mocno krzywią się zwłaszcza reprezentanci tamtejszej Centroprawicy. „Lewica zatwierdza podstawowy tekst, który nieuchronnie skończy się zachęcaniem do używania narkotyków, jak również promowaniem niebezpiecznych zachowań, które zagrażają prawu do zdrowia zapisanemu w naszej Konstytucji” – uważają przedstawiciele narodowo-konserwatywnego ugrupowania Bracia Włosi.
 
Marihuana: USA daleko przed Europą
Nie wiadomo jak potoczą się losy włoskiego projektu, ale i tak na rynku marihuany Stany Zjednoczone zostawiły Europę daleko w tyle, na kilka co najmniej długości. W Kalifornii zielone światło dla medycznej marihuany zapalano już ćwierć wieku temu – w 1996 r. Teraz medyczna lub rekreacyjna jest zalegalizowana w blisko 40 stanach, a coraz głośniej mówi się o tym, że w tym kierunku pójdzie też prawo federalne – obowiązujące na terytorium całych USA. Np. w lipcu 2021 r. podpisano ustawę legalizującą rekreacyjną marihuanę w Connecticut. Stan Nowy Jork po otwarciu się na medyczną (2014 r.) teraz zrobił to samo z rekreacyjną. Z kolei w Południowej Dakocie legalizacja marihuany zatrzymała się na razie w sądzie.
Europa zaś do tego marihuanowego skoku dopiero się przygotowuje. Luksemburg, Szwajcaria i Holandia są już blisko procesu legalizacji. W dwóch ostatnich krajach wystartować ma pilotaż (w ciągu dwóch kat), w ramach którego marihuana może być legalnie produkowana, importowana i dystrybuowana wśród zarejestrowanych użytkowników. W czerwcu legalizacją marihuany zajął się również parlament w Portugalii. Tamtejsza Komisja Zdrowia ma przeprowadzić w tej sprawie przesłuchanie publiczne. Tymczasem badania pokazują, że jeden na dziesięciu Europejczyków pali marihuanę każdego roku, 25 proc. z nich przyznaje się do spróbowania tej używki co najmniej raz w życiu. Sprzedaż na nielegalnym rynku w Europie szacowana jest na ok. 11 mld euro każdego roku.
 
Niemcy: do 6 gramów jako wykroczenie administracyjne
Bardzo możliwe, że niebawem dojdzie też do zmiany przepisów, jeżeli chodzi o marihuanę u naszych zachodnich sąsiadów. Daniela Ludwig, komisarz niemieckiego rządu federalnego ds. środków odurzających, opowiedział się tym, żeby posiadanie przy sobie na własny użytek do 6 gramów marihuany przestałoby być przestępstwem i ścigane byłoby wyłącznie jako wykroczenie administracyjne. Na taki krok zresztą wcześniej decydowały się niektóre landy. Najbardziej liberalny w tej sprawie okazał się Berlin, gdzie można bez żadnych konsekwencji prawnych mieć przy sobie do 15 g. Zdaniem Ludwiga niemieccy konsumenci powinni mieć podobne prawo co w Portugalii: albo porady w terapii uzależnień albo grzywna.
 
Jest jasne, że marihuana nie jest tak niebezpieczna, jak kokaina czy heroina
– przekonuje komisarz rządu federalnego ds. środków odurzających.
Do ewentualnej zmiany prawa względem marihuany w Niemczech miałoby dojść po tamtejszych wyborach, które zaplanowano na ostatnią niedzielę września.
 
W Polsce nie ma politycznej zgody
A jak legalizacja marihuany ma się w Polsce? Nijak. Miała ruszyć akcja Stowarzyszenia Wolnych Konopi zbierania podpisów pod inicjatywą obywatelską dotyczącą depenalizacji marihuany. Chodzi o możliwość hodowania w domu czterech krzaków i posiadania przy sobie do 30 g – bez przykrych konsekwencji prawnych. Rok temu akcję zastopowała pandemia, a teraz marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Kancelaria Sejmu odrzuciła wniosek o zarejestrowanie komitetu koniecznego niezbędnego do dalszego zbierania podpisów pod obywatelską inicjatywą. W odpowiedzi aktywiści złożyli zawiadomienie do Sądu Najwyższego.
Bardzo możliwe, że podobny efekt – sejmowej zamrażalki – stosowany jest też w stosunku do złożonego w Sejmie już 20 kwietnia projektu ustawy przez Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany. Jego dalszy los jest nieznany. „Cały czas jest w zamrażalce sejmowej” – słyszymy od posłanki Beaty Maciejewskiej, szefowej parlamentarnego zespołu. Zawarte tam zapisy zakładają legalne posiadania na własny użytek do 5 g marihuany. Od 5 do 10 gramów traktowane byłoby jako wykroczenie i tym samym jedyną sankcją mógłby być mandat. Z kolei posiadający przy sobie więcej niż 10 gramów musieliby się liczyć z konsekwencjami karnymi. Zespół parlamentarny zaproponował też, żeby można było samemu hodować – do 4 krzaków na jedno gospodarstwo domowe.
 
 
SpidersWeb.pl

NoMercy
Podczas akcji zatrzymano 14 osób, a kolejnych 15 doprowadzono do prokuratury z zakładów karnych lub aresztów śledczych, gdzie byli osadzeni. W trakcie realizacji funkcjonariusze zabezpieczyli urządzenia mogące służyć do produkcji mefedronu oraz trzy dwustulitrowe beczki z substancją chemiczną, która jest poddawana analizie. 
 
 
 
Ustalenie 29 podejrzanych czy przejęcie sprzętu do produkcji mefedronu, to efekt akcji przeprowadzonej przez CBŚP, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Z zebranych informacji wynika, że niektórzy podejrzani mogą być powiązani z pseudokibicami różnych klubów sportowych. Śledczy zarzucają 11 osobom udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, z czego 5 jest podejrzanych o kierowanie gangiem.

Policjanci z Zarządu w Warszawie Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie wyjaśniają sposób działania zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym.
Z ustaleń śledztwa wynika, że gang mógł działać od kilku lat na terenie województwa mazowieckiego i lubelskiego, zajmując się produkcją, przemytem i wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości narkotyków, a także handlem bronią palną i czerpaniem korzyści z nierządu innych osób.
Z ustaleń policjantów wynika, że niektórzy nich mogą mieć powiązania z pseudokibicami różnych klubów sportowych m.in. z Warszawy, Zamościa czy Rzeszowa.
Na przełomie sierpnia i września policjanci przeprowadzili działania w Warszawie, jej okolicy, a także w Lublinie, Zamościu i innych miejscowościach. W realizacji uczestniczyło ponad 200 funkcjonariuszy z CBŚP i z Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji ,,BOA”.
Podczas akcji zatrzymano 14 osób, a kolejnych 15 doprowadzono do prokuratury z zakładów karnych lub aresztów śledczych, gdzie byli osadzeni. W trakcie realizacji funkcjonariusze zabezpieczyli urządzenia mogące służyć do produkcji mefedronu oraz trzy dwustulitrowe beczki z substancją chemiczną, która jest poddawana analizie.
W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie 11 podejrzanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, z czego 5 jest podejrzanych o kierowanie gangiem. Śledczy zarzucają podejrzanym m.in. przemyt, wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających lub substancji psychotropowych, czy posiadanie broni i udział w obrocie bronią palną.
 
 
Online-Mafia.pl

NoMercy
Podczas przeszukania pojazdu policjanci ujawnili worek foliowy z zawartością kryształków. Przeprowadzone wstępne badanie potwierdziło, że jest to ponad 2 kilogramy substancji psychoaktywnej 4-CMC. Mężczyzna był przez cały czas pobudzony. Bydgoszczanin został zatrzymany, po czym pobrano mu krew do badań w szpitalu i osadzono w policyjnym areszcie.
 
 
 
Bydgoscy policjanci zwalczający przestępczość narkotykową zatrzymali mężczyznę, który w pojeździe przewoził ponad 2 kilogramy substancji psychoaktywnej 4-CMC. Natomiast amfetaminę i inne podejrzane substancje funkcjonariusze znaleźli również w zajmowanym przez niego mieszkaniu. Na dodatek zabezpieczyli u niego broń palną, na którą nie miał zezwolenia. 40-latek został aresztowany na 3 miesiące.

Zarzuty posiadania znacznej ilości narkotyków oraz nielegalnego posiadania broni palnej usłyszał 40-letni bydgoszczanin, do którego doprowadzili policjanci z Wydziału dw. z przestępczością narkotykową i pseudokibiców bydgoskiej komendy.
Wszystko zaczęło się od ustaleń policjantów, którzy wpadli na trop 40-latka mającego związek z przestępczością narkotykową. Z ich wiedzy wynikało, że może on mieć znaczne ilości substancji zabronionych. Do zatrzymania mężczyzny doszło w środę, 08.09.2021 r., o godzinie 19.00 na drodze w podbydgoskiej Strzyżawie, gdy jechał samochodem.
Podczas przeszukania pojazdu policjanci ujawnili worek foliowy z zawartością kryształków. Przeprowadzone wstępne badanie potwierdziło, że jest to ponad 2 kilogramy substancji psychoaktywnej 4-CMC. Mężczyzna był przez cały czas pobudzony. To spowodowało dodatkowe podejrzenia co do prowadzenia pojazdu pod wpływem substancji zabronionych. Przeprowadzone badanie narkotesterem wykazało, że 40-latek kierował pojazdem pod działaniem kokainy. Tak zwaną działkę tego narkotyku miał również przy sobie.
Na tym jednak nie koniec. Policjanci pojechali do jego miejsca zamieszkania. Okazało się, że mężczyzna użytkuje dwa mieszkania. W jednym z nich funkcjonariusze zabezpieczyli pieniądze, biały proszek (1,3 kilograma amfetaminy) oraz 0,5 litra płynu, który podczas badań wstępnych również  wykazał cechy amfetaminy, a także kolejne przedmioty i substancje chemiczne, które zostaną poddane badaniom w policyjnym laboratorium kryminalistycznym, a które mogą świadczyć o wytwarzaniu zabronionych środków. Na dodatek w kartonie znajdującym się w pokoju policjanci znaleźli broń palną, na którą 40-latek nie miał pozwolenia oraz 100 sztuk amunicji.
Bydgoszczanin został zatrzymany, po czym pobrano mu krew do badań w szpitalu i osadzono w policyjnym areszcie.
Po zgromadzeniu materiału dowodowego mężczyzna usłyszał zarzuty, a następnie trafił do prokuratora, który wystąpił z wnioskiem do sądu o zastosowanie środka zapobiegawczego. Sąd po zapoznaniu się z aktami sprawy przychylił się do wniosku oskarżyciela i aresztował 40-latka na najbliższe 3 miesiące.
Bydgoszczaninowi grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Naszą skargę powinni rozpoznawać sędziowie SNu i ją albo uwzględnić albo oddalić, a pracownicy SNu od skarg na SN uznali, że pozostawia to bez żadnego trybu. Jest to oznaka niewiedzy urzędniczej, bądź osobistej lub systemowej niechęci wobec podjętych przez nas działań.
 
 
 
 
Nasza skarga do Sądu Najwyższego na zablokowanie przez marszałek Elżbietę Witek Inicjatywy obywatelskiej Wolnych Konopi nie trafiła do rozpatrzenia przez sędziów SN. Na tę chwilę ciężko powiedzieć na jakiej podstawie została podjęta decyzja o nieprzekazaniu skargi do Sądu Najwyższego.

Wygląda to niestety tak jakby urzędnik nie dopuścił w ogóle naszej skargi do sądu i sam stwierdził, ze Sąd Najwyższy się tym nie zajmuje. Skarga została wycofana przez panią Genowefę Glińską z zespołu ds korespondencji Sądu Najwyższego. Pani Genowefa jest przedstawicielem Ministerstwa “Sprawiedliwości”, którego szefem jest Zbigniew Ziobro. Naszym zdaniem sekretariat Sądu Najwyższego został przejęty przez polityków Zjednoczonej Prawicy, którzy “filtrują” korespondencję jaka trafia na biurka sędziów. Jest to złamanie wszelkich procedur i zasad i wskazuje to na to, że w Polsce demokracja przestała obowiązywać.
Poniżej przedstawiamy treść pisma od zespołu ds korespondencji SN:

Sytuacja jest absurdalna ponieważ tylko i wyłącznie do sędziów Sądu Najwyższego należy rozpatrywanie tego typu skarg. Zespół ds. korespondencji SN to dział zajmujący się skargami na działanie SN i nie jest w ich kompetencji nieprzekazywanie skarg skierowanych na działanie marszałkini RP.
Zgodnie z ustawa, naszą skargę powinien rozpoznać Sad Najwyższy w składzie 7 sędziów i albo ją uwzględnić albo oddalić, a pracownicy SNu od skarg na SN uznali, że pozostawia to bez żadnego trybu. Jest to oznaka niewiedzy urzędniczej, bądź osobistej lub systemowej niechęci wobec podjętych przez nas działań.
Wobec tego postanowiliśmy odpowiedzieć:

Zadzwoniliśmy do zespołu ds korespondencji SN i otrzymaliśmy informację, iż teraz Sędzina z Zespołu ds. korespondencji ma 30 dni na odpowiedź na nasze pismo. Sytuacja jest o tyle skomplikowana z naszej perspektywy, że to postępowanie w sprawie skargi jest zupełnie odformalizowane. Zapytaliśmy się o podstawę prawną ich działań i pozostawienia bez dalszych czynności naszej skargi i 30-dniowego terminu na odpowiedź. Uzyskaliśmy informację, iż powinniśmy “załatwić sobie profesjonalnego pełnomocnika”.
Obecnie sytuacja wygląda tak, że skargę wysłaliśmy 23 lipca i powinna być rozstrzygnięta w ciągu 30 dni od jej wpłynięcia. W tej chwili mamy 10 września, a przez kolejne 2 tygodnie mamy czekać na kolejną odpowiedź od działu SN, który nie jest w ogóle kompetentny do rozmów z nami. Okres na odpowiedź jest związany ze specyfiką tego postępowania a nie mechanizmami prawnymi za pomocą, których moglibyśmy wywrzeć konkretną presję, i które to mechanizmy obowiązywały odkąd istnieje prawo w Polsce w tym zakresie. Na chwilę obecną wydaje nam się, że jedynym rozsądnym wyjściem z tej sytuacji jest napisanie skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich i wyrażenie prośby o interwencję w sprawie.
Wolne Konopie
 
 
WolneKonopie.org

NoMercy
Przed kilkoma dniami funkcjonariusze CBŚP wkroczyli na teren posesji wynajmowanej przez 36-letniego mężczyznę. W pomieszczeniach gospodarczych natrafili na linię produkcyjną narkotyków syntetycznych oraz 9 kg mefedronu. W Prokuraturze Rejonowej Toruń Centrum-Zachód mężczyźnie przedstawiono zarzut wytwarzania znacznych ilości substancji psychotropowych. „Chemikowi”, który został aresztowany, grozi do 15 lat więzienia.
 
 
 
Dwie narkotykowe manufaktury produkujące mefedron i BMK zlikwidowali funkcjonariusze CBŚP w Toruniu i okolicach. Wpadł też 36-letni „chemik”, który tak sprytnie zorganizował pracę, że jedna linia produkcyjna wytwarzała odpowiednie prekursory, a druga – gotowy towar. Podczas przeszukań przejęto ok. 9 kg suszącego się mefedronu.

Mefedron, a właściwie pochodne tego popularnego dopalacza, także w Polsce sprzedaje się bardzo dobrze. Według niektórych bazujące na jego strukturze dopalacze, jak 3 MMC lub 4 MMC, są popularniejsze wśród młodych ludzi niż amfetamina i inne narkotyki syntetyczne.

Spożycie substancji rośnie także za sprawą dobrego środka do chemsex, czyli uprawiania seksu pod wpływem środków zwiększających doznania. U dilera gram tego towaru kosztuje ok 60-70 zł plus koszty dojazdu do klienta.

Internetowe sklepy z dopalaczami oferują 5 g takich substancji już od 200 zł.
Jakiś czas temu policjanci CBŚP z Bydgoszczy dostali cynk, że w Toruniu lub okolicach działa nowy producent oferujący mefedron. Namierzanie „chemika” i jego tzw. laboratorium zajęło jednak trochę czasu.
 
Rozdzielił produkcję na dwa „laboratoria”
Przed kilkoma dniami funkcjonariusze CBŚP wkroczyli na teren posesji wynajmowanej przez 36-letniego mężczyznę. W pomieszczeniach gospodarczych natrafili na linię produkcyjną narkotyków syntetycznych oraz 9 kg mefedronu.
Towar był mocno wilgotny, co oznacza, że powstał niedługo przed wkroczeniem policji.

Funkcjonariusze natrafili także na zestaw chemikaliów wykorzystywanych do produkcji BMK, który z kolei jest niezbędny w wytwarzaniu amfetaminy i jej pochodnych.

Na miejscu nie znaleziono części chemikaliów, bez których nie powstanie mefedron. Okazało się, że znajdowały się w piwnicy wynajętej w okolicach Torunia. Tam też działało „laboratorium” niezbędne do pierwszej fazy produkcji „mefki”.

W Prokuraturze Rejonowej Toruń Centrum-Zachód mężczyźnie przedstawiono zarzut wytwarzania znacznych ilości substancji psychotropowych. „Chemikowi”, który został aresztowany, grozi do 15 lat więzienia.
 
 
TVP.info

NoMercy
Z uwagi na konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, w tym realną obawą matactwa procesowego oraz grożącą podejrzanym surową karę na wniosek prokuratora wobec wszystkich oskarżonych stosowany jest środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Śledztwo w dalszym ciągu ma charakter rozwojowy, prokurator nie wyklucza dalszych zatrzymań. 
 
 
 
Prokurator Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie skierował do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko 6 osób w tym 5 członkom międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej dokonującej przemytu znacznych ilości narkotyków.

Dotychczas Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie skierował w tej sprawie 7 aktów oskarżenia wobec 21 osób wchodzących w skład tej samej grupy przestępczej. Część z oskarżonych została już prawomocnie skazana. Obecnie śledztwo prowadzone jest wobec 37 podejrzanych.
Postępowanie prowadzi Centralne Biuro Śledcze Policji i Karpacki Oddział Straży Granicznej.
 
Zakres zarzutów
Prokurator Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie oskarżył m.in. Pawła Ł. ps. „Master” lidera bojówki pseudokibiców „Jude Gang” o współkierowanie międzynarodową zorganizowaną grupą przestępczą kwalifikowane z art. 258 par. 3 kk. Grupa działała głównie w Krakowie oraz innych miejscowości na terenie Polski jak również na terytorium Hiszpanii, Niemiec i Holandii.
 
Przemycali  narkotyki
Kolejne zarzuty dotyczą dokonania przemytów marihuany w ilości ponad 2,7 tony o czarnorynkowej wartości prawie 55 milionów złotych kwalifikowane z art. 55 ust. 1 i 3 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Jak ustalił prokurator, oskarżeni dokonywali przemytów z Hiszpanii do Polski oraz z Niemiec do Polski.
 
Czyny te zagrożone są karą do 15 lat pozbawienia wolności.
Kolejne zarzuty dotyczą uczestniczenia na terenie Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Belgii oraz Niemiec w obrocie co najmniej 471 kilogramami marihuany o wartości nie mniejszej niż 9,4 miliona złotych kwalifikowane z art. 56 ust. 1 i 3 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.
Z uwagi na konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, w tym realną obawą matactwa procesowego oraz grożącą podejrzanym surową karę na wniosek prokuratora wobec wszystkich oskarżonych stosowany jest środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
 
Prokurator dokonał zabezpieczeń majątkowych i konfiskaty rozszerzonej
W toku śledztwa prokurator Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie dokonał zabezpieczeń majątkowych na mieniu oskarżonych na kwotę ponad 6,4 miliona złotych. Skorzystał w tym zakresie z wprowadzonych w 2016 r. przepisów dotyczących konfiskaty rozszerzonej i zabezpieczeń majątkowych, dzięki którym zabezpieczył 10 nieruchomości postaci działek, domów i apartamentów położonych w Kościelisku k. Zakopanego, Krakowie. Co do części nieruchomości zgromadzony materiał dowodowy wskazywał, że stanowią one faktyczną własność oskarżonych. Formalnie część z nieruchomości należała do osób trzecich. Ponadto prokurator dokonał zabezpieczenia majątkowego w postaci samochodu marki BMW X5 o szacunkowej wartości 130 tysięcy złotych.
 
Międzynarodowa współpraca
W ramach śledztwa doszło do powołania międzynarodowego wspólnego zespołu dochodzeniowo-śledczego JIT ze Stroną brytyjską. Korzystano również na bieżąco z pomocy EUROPOLU, jak również funkcjonariuszy Komendy Głównej Policji oraz Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białej Podlaskiej. Prokurator prowadził również bieżącą współpracę z hiszpańskimi organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości koordynowana przez EUROJUST.
 
Grupa przemyciła 15 ton marihuany o wartości 440 milionów złotych
Postępowanie prowadzone przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie zostało wszczęte w lipcu 2017 roku po zatrzymaniu przez CBŚP oraz Karpacki Oddział Straży Granicznej na gorącym uczynku osób, które dokonały przemytu z Niemiec do Polski 123 kilogramów marihuany.
W toku śledztwa prokurator wspólnie z funkcjonariuszami CBŚP oraz Karpackiego Oddziału Straży Granicznej i Placówki Straży Granicznej w Zakopanem ustalili, iż zorganizowana grupa przestępcza w latach 2011-2017, dokonała co najmniej 162 przemytów nie mniej niż 15 ton marihuany o wartości detalicznej nie mniejszej niż 440 milionów złotych. Przemyt odbywał się do Polski z takich krajów jak Holandia, Hiszpania i Niemcy. Ponadto prokurator ustalił, że grupa przemycała narkotyki z Hiszpanii do takich krajów jak Włochy, Belgia, Niemcy oraz Wielka Brytania. Środki odurzające były następnie wprowadzane przez grupę do obrotu na terenie Polski i innych krajów Unii Europejskiej.
Śledztwo w dalszym ciągu ma charakter rozwojowy, prokurator nie wyklucza dalszych zatrzymań.
 
 
Online-Mafia.pl

NoMercy
Przesyłka zawierała dwie torby foliowe hermetycznie zapakowane z zawartością suszu roślinnego koloru zielonego. Zawartość została zabezpieczona w całości i przekazana do Laboratorium Kryminalistycznego KSP na badania, które potwierdziły, że jest to marihuana. Za to przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 3 lata.
 
 
 
Policjanci z Wydziału Kryminalnego zatrzymali 19-latka podejrzanego o przemyt marihuany do Polski. „Towar” trafił do mężczyzny z Barcelony. Zatrzymany usłyszał zarzut w prokuraturze. Sąd w Pruszkowie zastosował wobec niego tymczasowy areszt na okres 2 miesięcy.

Policjanci pionu operacyjnego z Wydziału Kryminalnego ustalili, że na teren gminy Michałowice ma być dostarczona przesyłka z zawartością środków odurzających.
Wnikliwa praca operacyjna pozwoliła policjantom na ustalenie osoby, która miała być odbiorcą paczki. W celu zweryfikowania tych informacji kryminalni zapukali do drzwi mieszkania członka rodziny zatrzymanego. Tam znaleźli paczkę nadaną z Barcelony, a zaadresowaną na 19-latka. Mężczyzna został zatrzymany na terenie gminy Brwinów i trafił do policyjnego aresztu.
Przesyłka zawierała dwie torby foliowe hermetycznie zapakowane z zawartością suszu roślinnego koloru zielonego. Zawartość została zabezpieczona w całości i przekazana do Laboratorium Kryminalistycznego KSP na badania, które potwierdziły, że jest to marihuana.
Zebrany przez dochodzeniowców z Michałowic materiał dowodowy, trafił do Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie. Tam zatrzymany usłyszał zarzut zorganizowania i realizacji przewozu znacznej ilości środków odurzających.
Na wniosek policji i prokuratury Sąd Rejonowy w Pruszkowie zastosował wobec podejrzanego tymczasowy areszt na okres dwóch miesięcy. Za to przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 3 lata.
 
 
Kryminalki.pl

NoMercy
„Liczne firmy które produkowały i dystrybuowały opioidy w naszym narodzie robiły to nie przejmując się życiem ani nawet narodowym kryzysem, któremu pomagały rosnąć” - skomentowała wtedy prokurator generalna Nowego Jorku. Firmy mają dokonać pierwszych wpłat do końca września. 26 miliardów dolarów to maksymalna kwota jaką przekażą, ale jej ostateczna wysokość może być mniejsza. Wysokość odszkodowania będzie bowiem zależeć od tego ile stanów ostatecznie dołączy do tej ugody.
 
 
Trzy firmy dystrybuujące leki i produkująca je firma Johnson&Johnson ogłosiły, że będą kontynuować negocjowaną z poszczególnymi stanami ugodę, w ramach której zapłacą im gigantyczne odszkodowania. Są oskarżane o to, że swoim postępowaniem zaostrzyły kryzys opioidów, który od 20 lat dewastuje USA. Spłacanie miliardowych odszkodowań potrwa nawet 18 lat.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych koncerny farmaceutyczne przekonywały środowisko medyczne, że zapisywanie pacjentom opioidowych leków przeciwbólowych jest bezpieczne. Lekarze zaczęli je więc przepisywać częściej. Jakiś czas potem wyszło na jaw, że te leki są wysoce uzależniające. Według danych rządowych tylko w 2017 roku 1,7 miliona Amerykanów była od nich uzależniona. Opioidy – oprócz leków wlicza się do nich także heroinę i syntetyczny fentanyl – w ciągu ostatnich dwóch dekad kosztowały życie pół miliona Amerykanów, a kryzys uzależnienia od nich powoduje gigantyczne straty materialne, szacowane na 78,5 miliarda dolarów rocznie. Dane z zeszłego roku pokazują, że sytuacja na razie się nie poprawia.
21 lipca grupa prokuratorów generalnych z 14 stanów ujawniła, że prowadzą negocjacje w sprawie ugody z trzema dystrybutorami leków – McKesson Corp, AmerisourceBergen Corp, Cardinal Health Inc – oraz producentem J&J. Firmy te były obiektem tysięcy osobnych pozwów sądowych, w których były oskarżane o ignorowanie doniesień, że sprzedawane przez nich opioidy trafiają na czarny rynek i zbyt luźne procedury kontrolne oraz – w wypadku J&J – o ukrywanie negatywnych konsekwencji przepisywania ich pacjentom przez lekarzy w materiałach marketingowych. W ramach tej ugody firmy miały wypłacić stanom gigantyczne odszkodowanie – 21 miliardów dolarów w wypadku dystrybutorów i 5 miliardów w wypadku J&J – w zamian za hurtowe odrzucenie tych pozwów. Wypłacone przez nich pieniądze miały posłużyć na sfinansowanie walki ze skutkami tego kryzysu.
 
„Liczne firmy które produkowały i dystrybuowały opioidy w naszym narodzie robiły to nie przejmując się życiem ani nawet narodowym kryzysem, któremu pomagały rosnąć” - skomentowała wtedy prokurator generalna Nowego Jorku Letitia James - „Dzisiaj ich za to rozliczamy i dajemy dziesiątki miliardów dolarów społecznościom w całym kraju”. Na tej samej konferencji prasowej prokurator generalny Connecticut William Tong dodał, że „szczerze mówiąc na świecie nie ma tyle pieniędzy żeby wynagrodzić ból i cierpienie” spowodowane przez kryzys opioidowy, ale te pieniądza „pomogą tam, gdzie potrzebna jest pomoc”.
Jednym z warunków stawianych przez firmy farmaceutyczne było to, że dołączy do nich odpowiednia ilość stanów, które zrezygnują z pozwów ze swojego terytorium. Termin na podjęcie ostatecznej decyzji czy wchodzą w tę umowę minął w sobotę. Przedstawiciele dystrybutorów ogłosili wczoraj, że na ugodę zgodziły się 42 stany, dystrykt stołeczny Kolumbia i pięć terytoriów zależnych. W umowie było zapisane, że minimalna liczba to 44 stany, ale koncerny zdecydowały się, że i tak zgodzą się na tę umowę.
Odszkodowanie w ramach tej ugody będzie spłacane przez dystrybutorów przez najbliższe 18 lat. J&J swoją część ma spłacać przez 9 lat, z czego pierwsze 3,7 miliarda ma być przez nich spłacone w ciągu pierwszych trzech lat. Władze stanowe zapowiadają, że pieniądze koncernów zostaną przez nich użyte na leczenie uzależnionych, wsparcie dotkniętych przez kryzys rodzin, edukację antynarkotykową i inne programy społeczne. Prokurator generalny Północnej Karoliny Josh Stein, który był głównym negocjatorem tej ugody stwierdził, że liczba stanów która do niej dołączyła to „wyjątkowy pokaz jedności i poświęcenia rozwiązaniu tego problemu w całym kraju”.
 
Firmy mają dokonać pierwszych wpłat do końca września. 26 miliardów dolarów to maksymalna kwota jaką przekażą, ale jej ostateczna wysokość może być mniejsza. Wysokość odszkodowania będzie bowiem zależeć od tego ile stanów ostatecznie dołączy do tej ugody. Pozostałe osiem, które uważa ją obecnie za niewystarczającą, ma na to czas do 2 stycznia przyszłego roku. „Stany które się nie zapisały są nieodpowiedzialne” - stwierdził prokurator generalny Luizjany Jeff Landry - „Nie chcemy, żeby idealne było wrogiem dobrego”.
W ramach tej ugody ma powstać również niezależna organizacja nadzorcza, która będzie zbierała dane dotyczące handlu legalnymi opioidami. Te będą przekazywane zarówno producentom jak i władzom. Pomysłodawcy liczą, że pomoże to w ograniczeniu ilości opioidów, które trafiają na czarny rynek. Według obecnych szacunków od 21 do 29 proc. legalnych opioidów jest używane w sposób niezgodny z ich przeznaczeniem.
Same koncerny mimo zgody na tę ugodę nie chcą wziąć na siebie odpowiedzialności za kryzys. Twierdzą, że stawiane im zarzuty są nieprawdziwe. Podkreślają, że produkowane przez nich opioidy były zaaprobowane przez Federalną Administrację Leków i Jedzenie (FDA), która dopuszcza leki na rynek. Za ich nadmierne przepisywanie ich zdaniem odpowiadają wyłącznie lekarze oraz urzędnicy, którzy im na to pozwolili.
 
W tej umowie nie wziął również udziału należący do rodziny Sacklerów koncern Purdue Pharma LP, producent popularnego przeciwbólowego opioidu OxyContin. Podczas przesłuchania przed Komisją Nadzoru Izby Reprezentantów w grudniu zeszłego roku David i Kathe Sackler przeprosili za udział ich firmy w kryzysie, ale nie wzięli na siebie odpowiedzialności – co mocno zirytowało jej członków. „Patrzenie na wasze zeznania sprawia, że gotuje się we mnie krew” - powiedział im kongresman Jim Cooper - „Nie wiem czy w USA jest jakakolwiek rodzina, która jest bardziej zła od was”. Sama firma dostała od sądu i akcjonariuszy zgodę na reorganizację, która będzie obejmowała nie tylko zmianę nazwy ale także przekazanie ok. 10 miliardów dolarów społecznościom, które zostały poszkodowane przez kryzys opioidów.
Obecna ugoda jest drugą największą podobną ugodą w USA. Większa od niej była jedynie ugoda, którą 46 stanów zawarło w 1998 roku z koncernami tytoniowymi. W zamian za rezygnację z pozwów wynikających ze skutków palenia tytoniu koncerny zgodziły się wtedy na znaczne ograniczenia w swoim marketingu i zgodziły się zapłacić aż 246 miliardów dolarów odszkodowania.
 
 
Niezalezna.pl

NoMercy
Za setkę najmniej zapłacimy w granicach 6,50 zł. Chociaż co lepsze mogą kosztować nawet pod 8 zł. Za dwie setki z kolei trzeba już wysupłać z kieszeni co najmniej 14, ale nie więcej niż 16 zł. Jak ktoś ma jednak tej matematyki serdecznie dość, powinien skoncentrować się na butelkach o pojemności co najmniej pół litra. Wszak podatek cukrowy dotyczy napojów i alkoholi wyłącznie w butelkach do 300 ml.
 
 
 
Wyobraźmy sobie, że pół chleba jest po 5 zł, a cały tylko złotówkę droższy. Czy będzie się opłacało kupować połówkę? Taką samą filozofię mają rządzący, którzy cieszą się, że podatek cukrowy podniósł cenę alkoholowych „małpek”, ale zapominają, że półlitrówki zostały na dotychczasowych poziomach i są śmieszno-strasznie tanie.

Stowarzyszenie Wolne Konopie burzy się na zablokowanie przez marszałek Elżbietę Witek ich inicjatywy obywatelskiej zmierzającej do dekryminalizacji marihuany w Polsce. Wszystko było przygotowane do zbierania podpisów, ale druga osoba w państwie postanowiła jeszcze raz udowodnić, że zamrażarka sejmowa ma się cały czas doskonale, wystarczy ją tylko uruchomić.
 
„Nie możemy godzić się na takie traktowanie i z całych sił będziemy dążyć do tego aby respektowano nasze prawa i aby nie deptano godności i moralności” – komentuje dla Bizblog.pl wiceprezes Wolnych Konopi Jakub Gajewski. Stowarzyszenie składa skargę do Sądu Najwyższego za „odmowę przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Wolne Konopie na rzecz ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii”.
Przypuszczam, że los tej skargi, tak jak zresztą całej inicjatywy Wolnych Konopi – jest już po prostu przesądzony. Z jednego powodu: Polska coraz bardziej wódką stoi, a spożycie wysokoprocentowego alkoholu powoli wraca nas do lat 80. To jest sens burzyć ten konsumpcyjny „ład” i wprowadzać jakąś nową używkę? Przecież w 2020 r. Polacy wydali na alkohol blisko 40 mld zł – równowartość kosztów programu „Rodzina 500+”, już po rozszerzeniu na pierwsze dziecko. A że na wybory parlamentarne w 2023 r. trzeba zaplanować kolejne działania socjalne, mające znowu przynieść wyborczy zysk – to nie ma co ryzykować z jakąś tam marihuaną. Niech Polacy piją dalej, ile wlezie.
 
Dwie sety za 16 zł albo pół litra za 18 zł
Zwłaszcza że w wódkach możemy teraz przebierać do woli, przy okazji dbając o kondycję swojego portfela. Za setkę najmniej zapłacimy w granicach 6,50 zł. Chociaż co lepsze mogą kosztować nawet pod 8 zł. Za dwie setki z kolei trzeba już wysupłać z kieszeni co najmniej 14, ale nie więcej niż 16 zł. Jak ktoś ma jednak tej matematyki serdecznie dość, powinien skoncentrować się na butelkach o pojemności co najmniej pół litra. Wszak podatek cukrowy dotyczy napojów i alkoholi wyłącznie w butelkach do 300 ml. I tylko te nieznacznie zdrożały od stycznia. Ale większe pojemności są w takich samych cenach. Ich najwyraźniej inflacja jakimś cudem nie dotyczy.
Okazuje się, żeby dzisiaj w Polsce kupić pół litra wódki, o mocy w granicach 37-38 proc., trzeba wydać raptem 19 zł. Jeżeli byśmy chcieli tę samą pojemność uzyskać, kupując pięć oddzielnych setek – zapłacilibyśmy co najmniej z dwa razy więcej. Nieco droższe półlitrówki są po 20 zł, maksymalnie do 22-23 zł, czyli mając w kieszeni tylko 15 zł, można kupić dwie setki, albo poszukać gdzieś trzy złote i zdecydować się na pół litra. Przecież więcej znaczy lepiej.
 
Pandemia i alkoholowe pragnienia
Skoro sprzedaż alkoholu w Polsce przynosi tak ogromne pieniędzy, pozwalające opłacić największy program społeczny, to pozostawienie w spokoju cen alkoholi o pojemnościach powyżej 300 ml nie może być przypadkiem. Rządzący wszak muszą mieć na stole wszystkie dane. Też te z najnowszego raportu OECD wskazujące, że 43 proc. ankietowanych stwierdziło, że w trakcie pierwszego lockdownu zaczęło pić więcej alkoholu.
Według tego opracowania na jednego Polaka rocznie przypada średnio 11,7 litra czystego alkoholu. To znaczy, że każdy powyżej 15. roku życia w tygodniu wypija 2,4 butelki wina lub 4,5 litra piwa. I tak przez cały rok. Co najmniej raz w miesiącu upija się co trzeci dorosły (35 proc.). Ciekawe dane pokazał również przygotowany przez Medonet Narodowy Test Zdrowia Polaków 2021 76 proc,. kobiet i 87 proc. mężczyzn zadeklarowało w nim picie alkoholu. Wódkę codziennie ma pić 5 proc. mężczyzn w naszym kraju, ale 21 proc. Polaków przyznaje się do raczenia się nią kilka razy w miesiącu.
 
Polska z najtańszym alkoholem w UE
Ostatnie dane z Eurostatu potwierdzają, że w Polsce jest jeden z najtańszych alkoholi w całej UE. Podobnie na Węgrzech, w Rumunii i na Bułgarii. W 2020 r. w naszym kraju cena alkoholu stanowiła tylko 86,5 proc. unijnej średniej. Po drugiej stronie są takie kraje jak Finlandia (193 proc. średniej UE), Irlandia 181 proc.) i Szwecja (166 proc.).
 
 
SpidersWeb.pl

×
×
  • Create New...