Jump to content

Welcome to Dopalamy.com!

You are currently viewing the forum as a guest, you do not have access to the full forum manual and a lot of material that can only be viewed by the registered new forum. Create an account and use a powerful knowledge source! By registering an account, you have a no-logs policy. We do not store private user data.

See what you gain by staying on our forum:

  • The ability to send private messages to other users
  • Participate in the full RC chat news
  • Access to partner subforum, contests, free samples

Don't wait, Sign Up today!


Aktualności

Aktualności z całego świata!

NoMercy
Nieopodal posesji, w miejscu całkowicie ustronnym, pod zamaskowanym wejściem ukryta byłą podziemna uprawa konopi. Przykryte włazem wejście prowadziło do pomieszczenia. W ukrytym pomieszczeniu rosło 211 krzewów konopi indyjskich w ostatniej fazie wzrostu. Przy uprawie konopi wykorzystywany był specjalistyczny sprzęt oświetleniowo – grzewczy, który również został zabezpieczony.
 
 
 
Wyjątkowego odkrycia dokonali policjanci CBŚP w powiecie nyskim, gdzie pod ziemią znajdowało się ukryte pomieszczenie, a w nim plantacja konopi z 211 krzakami. Samo zatrzymanie podejrzanego o uprawę konopi i posiadanie marihuany było bardzo dynamiczne, ponieważ na widok policjantów CBŚP, wyskoczył on przez okno i zaczął uciekać. Po jego zatrzymaniu, prokurator z Prokuratury Okręgowej w Opolu przedstawił mu zarzuty.

Policjanci z Zarządu w Opolu Centralnego Biura Śledczego Policji ustalili, że na terenie powiatu nyskiego znajduje się plantacja konopi indyjskich. Policjanci dokładnie sprawdzili te informacje, a następnie przygotowali działania podczas, których zatrzymali mężczyznę.
Zanim jednak do tego doszło, podejrzany na widok policjantów wjeżdżających na teren wynajmowanej przez niego posesji, wyskoczył przez okno i zaczął uciekać. Po chwili pościgu został zatrzymany, a policjanci rozpoczęli przeszukanie posesji.
Wówczas to, okazało się, że w pomieszczeniach nie ma żadnej uprawy. Policjanci  znaleźli natomiast gotową już marihuanę. Sprawdzili dokładnie także teren wokół zabudowań.

Nieopodal posesji, w miejscu całkowicie ustronnym, pod zamaskowanym wejściem ukryta byłą podziemna uprawa konopi. Przykryte włazem wejście prowadziło do pomieszczenia, w którym znajdowała się profesjonalnie urządzona plantacja konopi, całkowicie niewidoczna dla osób postronnych.
W ukrytym pomieszczeniu rosło 211 krzewów konopi indyjskich w ostatniej fazie wzrostu. Przy uprawie konopi wykorzystywany był specjalistyczny sprzęt oświetleniowo – grzewczy, który również został zabezpieczony.
W Prokuraturze Okręgowej w Opolu podejrzanemu przedstawiono zarzuty prowadzenia nielegalnej uprawy konopi innych niż włókniste oraz posiadania środków odurzających. Na podstawie zebranego materiału i na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Opolu zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Śledczy odkryli, że dopalaczowy biznes rozkręciło grono znajomych i krewnych, na czele z dwiema kobietami: Moniką N. i Dagmarą L. Z ustaleń prokuratury wynika, że dilerki miały ustaloną cenę za działkę dopalaczy – 20 zł za porcję o wadze o 0,2 do 0,4 grama. Taka ilość wystarczała do jednorazowego odurzenia dwóch osób.
 
 
 
Katowickie „pezety” Prokuratury Krajowej oskarżyły pięciu mężczyzn o handel dopalaczami na terenie Zawiercia i okolic w latach 2018-2019. Po zażyciu niebezpiecznych substancji zmarły co najmniej cztery osoby, a 10 kolejnych trafiło do szpitali z objawami ciężkiego zatrucia.

To kolejny akt oskarżenia przeciwko grupie handlarzy dopalaczami, za sprawą których w Zawierciu i okolicach zatruciu tymi substancjami uległo co najmniej 20 osób. Cztery z nich zmarły, a 10 w ciężkim stanie wylądowało w szpitalach.
Po tej tragicznej serii sprawą zajęli się najpierw lokalni stróże prawa, a następnie brygada antynarkotykowa katowickiej komendy wojewódzkiej. Postępowanie nadzorował Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Śledczy odkryli, że dopalaczowy biznes rozkręciło grono znajomych i krewnych, na czele z dwiema kobietami: Moniką N. i Dagmarą L. Z ustaleń prokuratury wynika, że dilerki miały ustaloną cenę za działkę dopalaczy – 20 zł za porcję o wadze o 0,2 do 0,4 grama. Taka ilość wystarczała do jednorazowego odurzenia dwóch osób. Klientami kobiet byli także znajomi, bliżsi lub dalsi. Część towaru sprzedawał Bartosz M., krewniak Moniki N.
Dilerzy zaopatrywali się w dopalacze między innymi u Dariusza W. W 2019 roku mężczyzna był jednym z negatywnych bohaterów reportażu stacji TVN. Na filmie nakręconym telefonem komórkowym W. stwierdził, że towar, który sprzedaje „to jest śmierć”. Mężczyzna pokazywał reklamówkę wyładowaną workami z dopalaczami. Ustalono, że znajdowało się tam od dwóch do trzech kilogramów niebezpiecznych substancji psychoaktywnych.
 
Notoryczni dilerzy

Teraz przyszła pora na kolejnych „dilerów śmierci”. Śledczy oskarżył Marcina I., Krystiana J., Daniela N., Damiana P. i Jerzego G. o popełnienie 20 przestępstw. Mężczyźni zostali zatrzymani już po rozbiciu wspomnianej wcześniej szajki. Kupowali oni towar za pośrednictwem sklepów internetowych.

Podejrzani odpowiedzą za „udział w obrocie znacznymi ilościami dopalaczy, udzielanie nieodpłatne, sprzedaż i posiadanie dopalaczy, sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu konkretnych osób”. Grozi za to do 10 lat więzienia. Jeden z mężczyzn odpowie ponadto za „nieumyślne spowodowanie śmierci” jednego z klientów. W jego przypadku maksymalna wynosi do 15 lat więzienia.

Wcześniej, w walentynki 2020 roku, prokurator katowickich „pezetów” skierował do Sądu w Częstochowie akt oskarżenia wobec Dariusza W. oraz Moniki N., Dagmary L. i Bartosza M. Zarzucono im „udział w obrocie znacznych ilości dopalaczy, udzielanie nieodpłatne, sprzedaż i posiadanie dopalaczy, sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu konkretnych osób, składanie fałszywych zeznań oraz wywieranie wpływu na świadka postępowania za pomocą groźby bezprawnej”.

Co ciekawe, obie kobiety były zatrzymywane już w roku 2018, a ich sprawa trafiła do sądu. Czekając na wyrok, dalej handlowały dopalaczami.
 
 
TVP.info

NoMercy
Sąd umorzył warunkowo postępowanie karne wobec ich dzieci. Uznał, że rodzeństwo posiadało jedynie niewielkie ilości marihuany na własne potrzeby i społeczna szkodliwość tych czynów jest niewielka. Według sądu, w sprawie przedstawiono wiarygodne dowody jedynie na to, że Alan Z. posiadał 0,067 g marihuany, a pozostałe znalezione w domu narkotyki mogły należeć do jego ojca.
 
 
 
Na karę trzech i pół roku więzienia skazał w poniedziałek Sąd Okręgowy w Olsztynie Rafała Z. oskarżonego o prowadzenie plantacji marihuany. Oskarżony twierdził, że zajął się nielegalną uprawą konopi z powodu tragicznej sytuacji majątkowej swojej rodziny

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu po likwidacji przez policję dwóch plantacji marihuany, które znajdowały się w pomieszczeniach magazynowych na terenie Olsztyna. Według ustaleń Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe, uprawiano tam w sumie 634 rośliny konopi innych niż włókniste, z których następnie wytworzono ponad 5,5 kg marihuany.
Prokuratura oskarżyła w tej sprawie czteroosobową rodzinę: Rafała Z. i jego żonę Beatę oraz dwoje ich dzieci. Małżonkom zarzucono w akcie oskarżenia prowadzenie obu nielegalnych plantacji oraz wytwarzanie i posiadanie znacznej ilości marihuany. Ich syna Alana Z. oskarżono o posiadanie znacznych ilości środków odurzających, w tym ponad 140 g marihuany, a córka Nina Z. została oskarżona o posiadanie 0,3 g marihuany.
Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał Rafała Z. za winnego popełnienia zarzucanego czynu i skazał go na karę trzech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Jednocześnie sąd uznał, że mężczyzna prowadził plantacje marihuany samodzielnie.
W ocenie sądu, można jedynie przyjąć, że Beata Z., wiedząc o działalności męża, świadomie mu pomagała poprzez kilkukrotne podwiezienie go na miejsce, gdzie dokonywał uprawy. Dlatego sąd uznał, że jej rola była w tym procederze marginalna i zdecydował się nadzwyczajnie złagodzić wobec niej karę. Warunkowo zawiesił wykonanie kary roku pozbawienia wolności na okres trzech lat i oddał ją pod dozór kuratora sądowego. Ma też zapłacić 4,6 tys. zł grzywny. Małżonkowie mają dodatkowo do zapłaty nawiązki na rzecz Stowarzyszenia Monar.
Sąd umorzył warunkowo postępowanie karne wobec ich dzieci. Uznał, że rodzeństwo posiadało jedynie niewielkie ilości marihuany na własne potrzeby i społeczna szkodliwość tych czynów jest niewielka. Według sądu, w sprawie przedstawiono wiarygodne dowody jedynie na to, że Alan Z. posiadał 0,067 g marihuany, a pozostałe znalezione w domu narkotyki mogły należeć do jego ojca.
Sąd w ustnych motywach wyroku podkreślił, że nie dał wiary wyjaśnieniom Rafała Z., który twierdził, że zajął się uprawą konopi z uwagi na tragiczną sytuację majątkową swojej rodziny, w tym 100 tys. zł długu.
Sąd wskazał, że rodzina jeździła luksusowym Audi Q7 i posiada luksusowo wyposażony dom. W ocenie sądu, chęć szybkiego wzbogacenia się i wyjścia z długów nie uzasadniała łamania prawa, a w szczególności dokonywania zbrodni
- poinformował rzecznik prasowy SO w Olsztynie sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski.
 
Niezalezna.pl

NoMercy
W operacjach przeciw mafii 'Ndrangheta zarekwirowano prawie cztery tony kokainy w ramach europejskiej akcji "Operation Pollino". Przeszukania z grudnia 2018 okazały się jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. Włoska policja ocenia, że 'Ndrangheta kontroluje 60-80 proc. europejskiego rynku kokainy. Jest ona przemycana z Ameryki Łacińskiej w transportach bananów, ryżu czy drewna.
 
 
 
Ludzie mafii setkami osiedlają się w Niemczech, by stąd kierować europejskim rynkiem narkotyków. W czasach koronakryzysu przejmują upadające firmy. Zdaniem eksperta, niemieckie kary są dla mafii „śmiesznie niskie”.

W stan oskarżenia postawiono 14 mężczyzn, których ma osądzić sąd w Duesseldorfie. Główny zarzut: handel narkotykami. Chodzi między innymi o 680 kilogramów kokainy, po 36 000 euro za kilo. Wszyscy oskarżeni są zameldowani w Nadrenii Północnej-Westfalii, najbardziej zaludnionym kraju związkowym w Niemczech. Pięciu z nich najprawdopodobniej należy do kalabryjskiej grupy przestępczej 'Ndrangheta.
Oskarżeni mają paszporty włoskie, niemieckie, holenderskie, tureckie, marokańskie i portugalskie. Akta sprawy liczą 649 stron. Możliwe, że oskarżeni uznają, że obowiązuje ich omertà, czyli zmowa milczenia. Dlatego oskarżyciele pokładają nadzieje w zeznaniach świadka koronnego, 41-letniego Giuseppe T., który w 2015 zerwał z mafią i zdecydował się zeznawać przeciw byłym wspólnikom.
Z powodu pozytywnego testu na COVID-19 matki jednego z oskarżonych, już na samym początku procesu ogłoszono przerwę do 26 października. Sąd zdecydował bowiem, że w rozprawach muszą uczestniczyć wszyscy oskarżeni. David Schraven, dziennikarz śledczy i autor bestsellera "Mafia w Niemczech" uważa, że rodziny będą robić wszystko, by proces się przedłużał. Następnie co najmniej półtora roku trzeba będzie czekać na wyrok.
 
Kary nie odstraszają
Za handel narkotykami, pranie pieniędzy, przestępstwa podatkowe i wykroczenia z bronią oskarżonym grozi kara do 15 lat więzienia. Jednak zdaniem Schravena nie jest wykluczone, że dostaną tylko sześć lat, a wyjdą z więzienia już po czterech. Pokazują to dotychczasowe przypadki.
- Nasz system karny to dla grup mafijnych żart - uważa dziennikarz. - Oni wprawdzie liczą się z tym, że staną przed sądem, a nawet że zostaną skazani. Jednak kary w Niemczech są śmiesznie niskie. Nie odstraszają. Dla ludzi mafii nie są problemem. Przy odrobinie szczęścia przestępcy wyjdą na wolność nawet już po trzech latach, a koncepcja resocjalizacji w grupach przestępczych zupełnie się nie sprawdza - podkreśla Schraven.
W operacjach przeciw mafii 'Ndrangheta zarekwirowano prawie cztery tony kokainy w ramach europejskiej akcji "Operation Pollino". Przeszukania z grudnia 2018 okazały się jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. Włoska policja ocenia, że 'Ndrangheta kontroluje 60-80 proc. europejskiego rynku kokainy. Jest ona przemycana z Ameryki Łacińskiej w transportach bananów, ryżu czy drewna.
Oskarżeni stojący przed sądem w Duesseldorfie zajmowali się odbiorem narkotyku z portów w Holandii, by następnie rozprowadzać go w Niemczech i przesyłać dalej za wschodnią granicę. Rolę "słupów" pełnią właściciele włoskich restauracji w Niemczech. Oskarżonych reprezentuje w Duesseldorfie 40 obrońców.

Niemcy wygodne dla mafii
'Ndrangheta jest najsilniejszą z mafii funkcjonujących w Niemczech. Z 585 osób podejrzewanych przez policję o udział w zorganizowanej przestępczości, wymienionych w raporcie Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA), 344 ma należeć do kalabryjskiej mafii. Następne co do wielkości są sycylijska Cosa Nostra i Camorra z Kampanii.
- Niemcy są dobrym terenem dla grup przestępczych ze względu na swoją siłę gospodarczą, dobrą infrastrukturę komunikacyjną oraz społeczność osób o włoskich korzeniach - twierdzi BKA. Śledczy przyznają z kolei, że wielu członków mafii jest nieznanych władzom, bo czas spektakularnych akcji to już przeszłość. Brutalne morderstwo sześciu osób w 2007 w Duisburgu w ramach mafijnych porachunków należy do wyjątków.
Włoskie grupy przestępcze obecne są głównie w zachodnich i południowych landach, choć ostatnio coraz więcej mafijnych przestępstw ma miejsce na wschodzie Niemiec.
 
Mafia wykorzystuje pandemię
Pandemia, która opóźnia proces w Duesseldorfie, może stać się także utrudnieniem dla mafii ze względu na zahamowanie ruchu lotniczego i morskiego oraz z powodu czasowego zamykania granic. Jednak niestabilność gospodarcza może sprawić, że - jak podejrzewa BKA - 'Ndrangheta zbije kapitał na pandemii, tworząc na przykład czarny rynek trudno dostępnych towarów i organizując kradzieże na szeroką skalę.
Z dziennikarskiego śledztwa Davida Schravena wynika, że mafia już teraz przejmuje całe sieci upadających restauracji. Dla właściciela to czasem jedyny sposób na ratunek przed bankructwem. Może on tym samym zachować pracę, z jednym wyjątkiem: odtąd zyski są przekazywane na konto mafii. 
 
 
Interia.pl

NoMercy
Do urządzenia, niewiele większego od telefonu komórkowego, wprowadzana będzie próbka z podejrzaną substancją. Wewnątrz wyemitowana zostanie wiązka lasera, dzięki której środek wyemituje własne "widmo", czyli poświatę, którą posiadają wszystkie substancje chemiczne. Co ciekawe, z podobnym urządzeniem pracują już m.in. funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Gdańsku, którzy pełnią służbę na lotnisku.
 
 
 
Wykryją narkotyki, materiały wybuchowe i inne nielegalne substancje za pomocą... widma. Gdańscy pogranicznicy rozpisali właśnie przetarg na specjalne urządzenie, które pozwoli im w błyskawicznym tempie ustalić, czy substancja, którą znajdą podczas kontroli, jest niebezpieczna albo zakazana prawem.

- W ogłoszonym przetargu planujemy zakupić urządzenie, które identyfikuje nieznaną substancję, porównując jej widmo rozproszone z wzorcowymi widmami różnych substancji wgranymi w pamięć urządzenia. Taki obraz powstaje w wyniku emisji promieniowania wzbudzającego, najczęściej lasera - tłumaczy kmdr ppor. Andrzej Juźwiak z Morskiego Oddziału Straży Granicznej.
W praktyce (a zarazem w dużym uproszczeniu) oznacza to, że do urządzenia, niewiele większego od telefonu komórkowego, wprowadzana będzie próbka z podejrzaną substancją. Wewnątrz wyemitowana zostanie wiązka lasera, dzięki której środek wyemituje własne "widmo", czyli poświatę, którą posiadają wszystkie substancje chemiczne.
Wspomniane "widmo" zostanie następnie porównane z "bazą widm" wgraną do urządzenia. Na tej podstawie funkcjonariusze błyskawicznie będą w stanie określić, czy znaleziony w bagażu podręcznym biały proszek to rodzaj słodzika, czy może jednak np. kokaina albo materiał wybuchowy.
Wszystko to umożliwia tzw. spektroskopia Ramana. Jak informują eksperci, stosuje się ją do wykrywania składu chemicznego materiałów. Próbkę oświetla się jednokolorowym światłem, zaś interakcja światła charakteryzuje jej właściwości.
 
Materiał wybuchowy, narkotyk czy słodzik? Błyskawiczny wynik
- Warto dodać, że taka analiza jest najczęściej bezkontaktowa, a wynik uzyskuje się już po kilku sekundach - tłumaczy Andrzej Juźwiak.
Co ciekawe, z podobnym urządzeniem pracują już m.in. funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Gdańsku, którzy pełnią służbę na lotnisku.
Jeśli przetarg zakończy się pozytywnie, nowy zakup trafi do innej jednostki MOSG. Będzie wykorzystywany do identyfikacji nieznanych substancji, które zostaną ujawnione w czasie patroli, odpraw granicznych i kontroli jednostek pływających.
 
 
Trojmiasto.pl

NoMercy
Mefedron został zsyntetyzowany już w 1929 roku, jednak na długo słuch o nim zaginął. Pierwsze wspomnienia jego nazwy z ostatnich lat pochodzą z 2007 roku, gdy zaczęto o tym narkotyku dyskutować na forach internetowych. W 2008 roku francuska policja oddała do laboratorium próbki skonfiskowanych narkotyków. Funkcjonariusze byli pewni, że to ecstasy, okazało się jednak, że mefedron.
 
 
 
Mefedron to narkotyk od 2010 roku w Polsce nielegalny. Mefedron powoduje chwilowe polepszenie funkcji umysłowych i sprawności fizycznej i groźne skutki uboczne.

Mefedron nazywany jest również 4-MMMC. Mefedron uznawany jest za narkotyk rekreacyjny, tzn. spożywany od czasu do czasu, np. podczas imprez. Mefedron, w przeciwieństwie do m. in. marihuany, nie ma zastosowania medycznego.
 
Czym jest mefedron?
Mefedron jest narkotykiem psychoaktywnym o działaniu podobnym do amfetaminy, ecstasy i kokainy, jednak jest od nich tańszy, a efekty jego zażywania pojawiają się już po kilku sekundach. Mefedron należy do grupy stymulantów, czyli środków silnie pobudzających oraz do empatogenów, substancji wywołujących silne reakcje społeczne. Narkotyk ten czyni nawet z osób zamkniętych w sobie ludzi otwartych na nowe kontakty, towarzyskich.
Mefedron został zsyntetyzowany już w 1929 roku, jednak na długo słuch o nim zaginął. Pierwsze wspomnienia jego nazwy z ostatnich lat pochodzą z 2007 roku, gdy zaczęto o tym narkotyku dyskutować na forach internetowych. W 2008 roku francuska policja oddała do laboratorium próbki skonfiskowanych narkotyków. Funkcjonariusze byli pewni, że to ecstasy, okazało się jednak, że mefedron. W tym samym roku pojawiły się doniesienia o zidentyfikowaniu tej substancji w wielu innych krajach europejskich.
 
Mefedron: zażywanie
Mefedron może być przyjmowany w kilku postaciach: tabletek, proszku, kapsułek, kryształków. Najczęściej spożywany jest donosowo bądź doustnie – poprzez rozpuszczenie tabletki w napoju lub jej połknięcie.
 
Mefedron: działanie i objawy zażycia
Mefedron powoduje wzrost poziomu dopaminy w organizmie, a dopamina nazywana jest „hormonem szczęścia”. Podobnie jak serotonina, której poziom również wzrasta po przyjęciu mefedronu. W jego składzie znajduje się także proenkafilina, która działa przeciwbólowo i przeciwlękowo. Po takiej dawce różnych substancji człowiek jest więc pobudzony, gotowy do działania, pewien swoich możliwości. Może długo uczyć się, pracować, bawić i nie odczuwać zmęczenia.
Natomiast po zaprzestaniu zażywania mefedronu świat traci swoje narkotyczne barwy, staje się trudniejszy do zniesienia, zamiast pewności siebie pojawiają się lęk, niepokój. Z tych różnic wynika duży potencjał uzależniający mefedronu – szacuje się, że co trzecia osoba, która kiedykolwiek go spróbowała, uzależnia się od tej substancji.
 
Mefedron: skutki uzależnienia
Długotrwałe zażywanie mefedronu może prowadzić do wystąpienia paranoi, omamów, ataków paniki. Głośno było o jednym z takich przypadków w Polsce. 22-latka trafiła na oddział psychiatryczny w wyniku przyjęcia dopalacza, którego główny składnik stanowił właśnie mefedron. W szpitalu była przekonana, że personel medyczny czyha na jej życie, chce ją otruć, wywoływała więc u siebie wymioty, by tego uniknąć.
U osoby uzależnionej od mefedronu dochodzi także do zaburzenia koordynacji ruchowej, uzależnieni zapominają nawet o tym, jak wykonuje się ruchy automatyczne. Objawy uzależnienia od mefedronu w tej kwestii przypominają te charakterystyczne dla choroby Parkinsona. Ponadto, jako że będąc pod wpływem mefedronu nie odczuwa się głodu, masa ciała osób od niego uzależnionych często ulega obniżeniu.
Mefedron nadmiernie stymuluje ośrodkowyserca układ nerwowy, co może prowadzić do bólów głowy, przyspieszenia akcji serca, bezsenności. Narkotyk wciągany przez nos powoduje krwotoki z niego, uszkadza też tkanki i wewnętrzną strukturę nosa. Narkotyk wpływa również niekorzystnie na pracę nerek, i tętnic. Osoby regularnie przyjmujące mefedron często doświadczają nudności, wymiotów, zgrzytania zębami. Narkotyk jest także czynnikiem mogącym powodować depresję. Jedno z badań opublikowanych na łamach „British Journal of Pharmacology” sugeruje, że skutki jego zażywania mogą być groźniejsze niż w przypadku MDMA.
 
Jak wynika z jednego z badań, przeprowadzonego wśród osób zażywających mefedron:
- 67 procent z nich doświadczyło nadmiernej potliwości
- 51 procent zażywających mefedron skarżyło się na bóle głowy
- u 43 procent wystąpiło kołatanie serca
- 27 procent doświadczyło nudności
- 15 procent miało bardzo zziębnięte, niebieskie palce
Mefedron wstrzykiwany do organizmu zwiększa ryzyko złapania infekcji[KŁAMSTWO, mefedron ani ni ezwiększa, ani nie zmniejsza, to brak BHP iniekcji zwiększa - red. dopalamy], czasem tak groźnych jak HIV i wirusowe zapalenie wątroby typu C. Natomiast uszkodzenia żył powodują powstawanie ropni, zakrzepów, zgorzeli.
 
Mefedron a metadon
Choć nazwy są podobne, to dwie różne substancje. Mefedron, jak wspomniano na początku artykułu, nie ma zastosowania medycznego, natomiast metadon znajduje zastosowanie w lecznictwie. Należy do opiatów, czyli bardzo silnych leków przeciwbólowych, jest również stosowany w leczeniu uzależnienia od heroiny. To jej legalny substytut, podawany w ośrodkach leczenia uzależnień.
 
Mefedron: leczenie
Leczenie uzależnienia od mefedronu składa się z dwóch etapów. Najpierw konieczny jest detoks organizmu, oczyszczający go z tej substancji. Jako że jego objawy są niełatwe do zniesienia i powodują, że chętnie by się jednak po narkotyk znów sięgnęło, uzależnionym osobom podawane są środki farmakologiczne te objawy łagodzące i pomagające wytrwać na odwyku. Po detoksie następuje psychoterapia, której długość zależy od konkretnej osoby i jej reakcji na leczenie.
W czasie leczenia uzależnienia od mefedronu mogą być podawane leki łagodzące wynikłe na jego skutek inne problemy zdrowotne, takie jak depresja czy lęki.
 
 
 
Wprost.pl

NoMercy
Stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością narkotykową wpadli na trop grupy przestępczej. Zatrzymani mężczyźni zostali przewiezieni do Komendy Stołecznej Policji, gdzie wykonano z nimi czynności procesowe. Mężczyźni mają od 20 do 45 lat. Z ustaleń śledczych wynika, że osoby te na przestrzeni ostatnich lat mogły wprowadzić do obrotu co najmniej 240 kilogramów narkotyków.
 
 
 
Śledztwo prowadzone przez stołecznych policjantów z wydziału do walki z przestępczością narkotykową pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga zaowocowało kolejnymi zatrzymaniami w wyniku których wobec 8 osób zastosowano tymczasowy areszt, a wobec kolejnych 2 dozory policyjne. Mężczyźni podejrzewani m.in. o wprowadzanie do obrotu znacznej ilości narkotyków działali na terenie trzech powiatów województwa mazowieckiego i jednego powiatu śląskiego. W wyniku prowadzonych działań policjanci zabezpieczyli znaczne ilości narkotyków oraz środków odurzających.

Stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością narkotykową na trop grupy przestępczej zajmującej się m.in. wytwarzaniem, wprowadzaniem do obrotu oraz przemytem znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych wpadli ponad rok temu. Pomimo zatrzymania w grudniu ubiegłego roku 13 osób działających w jej szeregach, funkcjonariusze nadal intensywnie pracowali nad sprawą zbierając materiał operacyjny i procesowy, który wskazywał na to, że mają do czynienia z przestępczością narkotykową na szeroką skalę.
Efektem żmudnej pracy operacyjnej stołecznych „antynarkotykowców” było wytypowanie kolejnych mężczyzn mogących brać udział w tym przestępczym procederze oraz miejsc, gdzie mogą być przechowywane narkotyki. Przygotowane zostały działania, do których zaangażowani zostali policjanci z samodzielnego pododdziału kontrterrorystycznego w Warszawie.
Funkcjonariusze równocześnie weszli do kilkudziesięciu miejsc na terenie powiatów: ostrołęckiego, mławskiego, ostrowskiego i częstochowskiego. Zatrzymanych zostało kolejnych 14 mężczyzn, a w trakcie przeszukań pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych funkcjonariusze znaleźli m.in. marihuanę oraz mefedron. Na poczet przyszłych kar zabezpieczyli ponad 22 tys. zł, 130 dolarów USA oraz 90 Euro. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że odbiorcami narkotyków byli głównie mieszkańcy województwa mazowieckiego i śląskiego.

Zatrzymani zostali przewiezieni do Komendy Stołecznej Policji, gdzie wykonano z nimi czynności procesowe. Mężczyźni mają od 20 do 45 lat. Wszyscy usłyszeli zarzuty z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii - dotyczą one głównie przemytu, posiadania znacznej ilości narkotyków oraz ich obrotu. Wobec 8 mężczyzn sąd zastosował tymczasowy areszt, a 2 zostało objętych policyjnym dozorem. Za wprowadzenie do obrotu znacznych ilości narkotyków grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
To już kolejne osoby, które na swoim koncie mają obrót narkotykami na dużą skalę zatrzymane przez stołecznych policjantów z wydziału do walki z przestępczością narkotykową w ostatnim czasie. Łącznie w związku z tą sprawą policjanci zatrzymali 27 osób, które są podejrzewane o udział w grupie przestępczej zajmującej się m.in. rozprowadzaniem narkotyków na terenie województwa mazowieckiego.
Z ustaleń śledczych wynika, że osoby te na przestrzeni ostatnich lat mogły wprowadzić do obrotu co najmniej 240 kilogramów narkotyków.
 
 
Policja.pl

NoMercy
W wyniku swoich działań, kryminalni zabezpieczyli łącznie blisko 23 kilogramy narkotyków, z których można by było uzyskać około 160 000 „działek”. Ich czarnorynkowa wartość to kwota około 1 mln złotych. Policjanci zabezpieczyli również blisko 10 tys. złotych najprawdopodobniej pochodzące z przestępczego procederu.
 
 
 
Kryminalni z Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach zatrzymali dwóch mieszkańców powiatu, którzy w miejscach zamieszkania posiadali znaczne ilości środków odurzających. Zabezpieczono prawie 23 kilogramy nielegalnych substancji, wśród których znalazły się: marihuana, haszysz i amfetamina. Podejrzani zostali aresztowani na trzy miesiące.

Na początku października br., kryminalni z wadowickiej komendy zatrzymali 31-letniego mieszkańca gminy, u którego w miejscu zamieszkania znaleźli haszysz, marihuanę i amfetaminę.
Jedno z pomieszczeń budynku było przystosowane do uprawy konopi. Dodatkowo funkcjonariusze znaleźli 14 krzewów konopi indyjskich w różnej fazie wzrostu, które znajdowały się w pobliżu budynku. Policjanci zabezpieczyli łącznie ponad 16 kilogramów środków odurzających.
Kolejnego dnia, w ramach tego samego postępowania, funkcjonariusze przeszukali budynek mieszkalny oraz pomieszczenia gospodarcze u innego mieszkańca tej samej miejscowości, gdzie znaleźli poukrywane w różnych miejscach przetworzone i spakowane środki narkotyczne. Łącznie ponad 5200 gramów marihuany oraz ponad 1260 gramów haszyszu. Właściciel nielegalnych substancji, 33-letni mieszkaniec gminy Wadowice, trafił do pomieszczenia dla zatrzymanych.

W wyniku swoich działań, kryminalni zabezpieczyli łącznie blisko 23 kilogramy narkotyków, z których można by było uzyskać około 160 000 „działek”. Ich czarnorynkowa wartość to kwota około 1 mln złotych. Policjanci zabezpieczyli również blisko 10 tys. złotych najprawdopodobniej pochodzące z przestępczego procederu.
Mężczyźni zostali doprowadzeni do Prokuratury Rejonowej w Wadowicach, gdzie zostały im przedstawione zarzuty. Młodszy z mężczyzn usłyszał zarzut posiadania środków odurzających, ich uprawy oraz posiadania przyrządów służących do niedozwolonego wytwarzania środków odurzających, natomiast starszemu z mężczyzn przedstawiono zarzut posiadania narkotyków.

Podejrzani przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli na tę okoliczność obszerne wyjaśnienia. Za popełnione przestępstwa grozi im kara nawet do 10 lat więzienia. Sąd Rejonowy w Wadowicach na wniosek prokuratury zastosował wobec podejrzanych trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Sprawa jest rozwojowa, policjanci nie wykluczają dalszych zatrzymań.
 
 
Policja.pl

NoMercy
Akcję uderzenia w handlarzy narkotyków przeprowadzono z dużym rozmachem. Wzięło w niej udział 260 policjantów m.in. z CBŚP, BOA, z Komendy Stołecznej Policji i kilku innych komend wojewódzkich. Podczas akcji znaleziono 21 kg różnych narkotyków. Podczas przeszukań, funkcjonariusze znaleźli również elementu umundurowania i wyposażenia policji.
 
 
 
Arayik T., uważany za bossa polsko-ormiańskiego, został oskarżony przez podkarpackie „pezety” Prokuratury Krajowej o udział w obrocie 30 kg narkotyków, 17 litrami płynnej amfetaminy oraz 2 tys. tabletek ekstazy. Rozbicie grupy było możliwe dzięki operacji specjalnej CBŚP, w której uczestniczyli „przykrywkowcy”, którzy przeprowadzili kilka zakupów kontrolowanych „towaru”.

Rozbicie gangu 32-letniego Arayika T., to efekt kilkumiesięcznej operacji specjalnej CBŚP, pod nadzorem Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Śledczy ustalili, że grupa ta jest bardzo hermetyczna, a jej członkowie są bardzo ostrożni w czasie transakcji.

Gang zajmował się skupowaniem narkotyków od przemytników i producentów i sprzedawaniem ich z zyskiem kolejnym handlarzom. W swojej ofercie gangsterzy mieli przede wszystkich amfetaminę oraz marihuanę, ale nie gardzili także zarobkiem na mefedronie, kokainie czy haszyszu. Z ustaleń podkarpackich „pezetów” wynika, że litr płynnej amfetaminy sprzedawali za 15 tys. zł, kilogram marihuany za 24 tys. zł, a kilogram amfetaminy za 10 tys. zł. To przyzwoite ceny jak zakupy hurtowe.

Głównym dostawcą towaru dla grupy Arayika był 63-letni Zbigniew Ł., mający rozległe kontakty w międzynarodowym narkobiznesie. Mężczyzna uważany jest ponadto za drugiego lidera wspomnianej grupy.
 
„Przykrywkowcy” wchodzą do gry

Aby zyskać zaufanie polsko-ormiańskiego gangu, „przykrywkowcy” z CBŚP, musieli kilkakrotnie dokonać tzw. zakupu kontrolowanego. Udając handlarzy narkotyków, policjanci kupili w sumie 2,5 kg amfetaminy, 16 litrów płynnej amfetaminy oraz 3,5 kg marihuany. Podczas ostatniej transakcji, wczesną wiosną 2019 r., policjanci dokonali zatrzymań gangu.

Akcję uderzenia w handlarzy narkotyków przeprowadzono z dużym rozmachem. Wzięło w niej udział 260 policjantów m.in. z CBŚP, BOA, z Komendy Stołecznej Policji i kilku innych komend wojewódzkich. Podczas akcji znaleziono 21 kg różnych narkotyków. Podczas przeszukań, funkcjonariusze znaleźli również elementu umundurowania i wyposażenia policji.

Może to oznaczać, że gang zajmował się dodatkowo rabowaniem konkurentów lub szemranych biznesmenów metodą „na policjanta”. Udając stróżów prawa mogli kraść np. narkotyki czy pieniądze z nielegalnych interesów.

Zatrzymano wtedy 12 osób, w tym ormiańskiego bossa i jego wspólnika.
 
Gang przed sąd

Po blisko dwuletnim śledztwie prokurator Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko 20 gangsterom. Arayik T. odpowie zakierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, natomiast 12 osób zostało oskarżonych o udział w tym, gangu. Bossowi grozi 10 lat więzienia, jego podwładnym 5 lat. Gang miał działać od lutego 2018 r. do marca roku 2019.

Ale boss i pozostali oskarżeni, odpowiadają dodatkowo m.in. za „wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych. Ponadto 6 osób zostało oskarżonych o udział w obrocie środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi, natomiast jednemu z oskarżonych prokurator zarzucił posiadanie środków odurzających.

Przestępstwa narkotykowe zagrożone są karą do 12 lat pozbawienia wolności.
 
 
TVP.info

NoMercy
Dzięki doświadczeniu i profesjonalnie poprowadzonej akcji diler był przekonany, że trafił „złotego klienta”. Starał się być mimo to ostrożny. Wybrał miejsce na uboczu i przed transakcją obserwował swojego kupca. Na miejsce spotkania przywiózł wszystkie posiadane przez siebie środki, czyli ponad pół kilograma amfetaminy i prawie 1800 tabletek ecstazy.
 
 
 
Diler chciał sprzedać narkotyki przypadkowo spotkanemu mężczyźnie. Okazało się, że zaproponował je… policjantowi po służbie. Ten umiejętnie wszedł w rolę kupca i „handlarz” zaproponował mu „grubszy” interes. Na miejsce dobicia targu przywiózł cały swój towar – pół kilo amfetaminy i prawie 1800 tabletek ecstazy. Mężczyzna zamiast pieniędzy zobaczył jednak policyjne odznaki. Grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 10.

Umiejętności szybkiego podejmowania decyzji oraz dostosowywania się do dynamicznie zmieniającej się sytuacji to cechy niezbędne, aby być naprawdę dobrym w policyjnym fachu. Wykazał się nimi funkcjonariusz świebodzińskiej jednostki, do którego w sklepie podszedł obcy mężczyzna i zaproponował zakup narkotyków.
Policjant, który był w czasie wolnym od służby, błyskawicznie wszedł w rolę kupca i zgodził się na transakcję. W czasie „dogrywania interesu” dyskretnie powiadomił kolegów z wydziału kryminalnego i razem podjęli dalsze działania.
Dzięki doświadczeniu i profesjonalnie poprowadzonej akcji diler był przekonany, że trafił „złotego klienta”. Starał się być mimo to ostrożny. Wybrał miejsce na uboczu i przed transakcją obserwował swojego kupca.

Na miejsce spotkania przywiózł wszystkie posiadane przez siebie środki, czyli ponad pół kilograma amfetaminy i prawie 1800 tabletek ecstazy. Kiedy w trakcie dobijania interesu, jego auto zostało zablokowane przez inny pojazd, a zamiast gotówki za narkotyki zobaczył policyjne odznaki, był w szoku. Kompletnie zaskoczony nie potrafił wydusić słowa.
Prokuratura Rejonowa w Świebodzinie przedstawiła mu zarzuty związane z posiadaniem znacznych ilości środków odurzających, nabycie i przewóz wewnątrzwspólnotowy i przygotowanie do wprowadzenia do obrotu. 32-latek w przeszłości był już karany za podobne przestępstwa. Grozi mu kara pozbawienia wolności do 10 lat.
Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
 
 
Policja.pl

Tags

Dopalamy.com


dopalacze sklepy, opinie o sklepach z dopalaczami, sklepy z dopalaczami, dopalacze sklepy internetowe, dopalacze sklep internetowy, dopalacze sklep, gdzie kupić dopalacze, research chemicals, research chemicals shop, research chemicals opinions, research chemicals reviews, buy research chemicals, buy research chemicals online, kopen research chemicals, winkel research chemicals, Meningen research chemicals, beoordelingen research chemicals, kaufen research chemicals, Geschäft research chemicals, Meinungen research chemicals, Bewertungen research chemicals, comprar research chemicals, tienda research chemicals, comentarios research chemicals, opiniones research chemicals, 3-CMC, 4-CMC, 4-CEC, 3-CEC, 4-MMC, 4-EMC, 4-MEC, 3-MMC, 3-MEC, alfa-PVP, alpha-PVP, α-PVP, HEX-EN, NEH, MDPHP, HEP, NEP, MDPEP, alfa-pihp, alpha-pihp, alfa-php, alpha-php, a-PVT, pentedron,

Main

helpful links


Chatbox Clubs Calendar Ranking

Important Links

Most Important Links


News Chat unban Rank Advertisement Hall of Fame

Staff Team

List With Staff Members


×
×
  • Create New...