
Flower power był moim pierwszym dopalaczem. Kosztował 35 zł/1g. Brałem w ciemno, bo nie znalazłem żadnych informacji o tym specyfiku - poza tym, że istnieje iksde. Spaliłem z kumplem jakieś 0,4g. Osobiście nie polecam - jedyny efekt to zawiecha i lenistwo - nic się ciekawego po tym nie dzieje. Ani się nie chce z nikim gadać, ani nie ma żadnych rozkmin, po prostu chce się siedzieć na miejscu i gapić w jeden punkt. Może to by było prędzej dobre do medytacji, ale przez to spotęgowanie lenistwa mam wątpliwości, czy i do tego by się nadawało. W każdym razie ja już po Flower Power nie sięgnę, i będę się rozglądał za innymi substancjami. Jestem ciekaw, czy ktoś na tym forum to kolekcjonował, i jakie są Wasze opinie.

Pomoc
Dodaj odpowiedź

Cytuj













