Ilość - 1 gram na dwie osoby, po 500 mg, wciągane kreski po ~100mg
Doświadczenie moje - mieszanki ziołowe, pixy na piperazynach i ketonach, dekstrometorfan, salvia divinorum, azotyn amylu, dimenhydrynat, amanita muscaria, zioła etnobotaniczne, marihuana, bromo-DragonFLY, mefedron, haszysz, 2C-C, 2C-E, LSA, pFPP, metedron, kodeina, 4-HO-MET, bufedron
Doświadczenie przyjaciela - marihuana, amfetamina, mieszanki ziołowe, pille z ulicy, mefedron, haszysz
Przyjaciel, na imię XZ, swego czasu wynajmował pokój u 2 znajomych, że akurat ich nie było wpadłem do niego z pakietem mefa. Na szybko zjadł coś, ja w czasie jak jadł sypałem kreski. Ok, gotowi, wciągamy! Poszło płynnie, pierwsze 2-3 minuty normalnie rozmawiamy jak się czujemy, w końcu mnie już wzięło, ale dość delikatnie, koledze natomiast w momencie opadły powieki i zaczął nawijać jak nie wiem, słyszymy że ktoś wszedł do mieszkania, więc chowamy się do pokoju kolegi. Jest problem, kolega marnie wygląda, ja już mam empatii i euforii więcej niż całe miasto razem wzięte. Problem pogłębia się bo musi iść pozmywać naczynia, jakoś się zbiera i idzie. Po niecałych 4 minutach wraca blady i mówi, że mu na chwilę stracił wzrok i dostał zawrotu głowy, szybko każę mu usiąść i wypić trochę wody, on jednak zaczyna palić (wypala 4 papierosy pod rząd). W międzyczasie wchodzi do nas właściciel mieszkania pogadać, a także na domiar złego wpada inny nasz znajomy. XZ dalej gada, o wszystkim, z wszystkimi, siedzi tylko na środku pokoju na ziemi (sic!) i rozmawia, po godzinie zbieramy się i wychodzimy do mnie. Po drodze mówi o tym, jak mu już fajnie i że nie podejrzewał takiego wyje* w kosmos. Po jakimś czasie trafiamy do mnie, zostało nam ok. 400mg, siadamy w moim pokoju, muzyczka leci w miarę cicho? siedzieliśmy tak ok. 3 godzin dociągając mefika i debatując o życiu i śmierci, ba, jako, że teoretycznie byliśmy ostro pokłóceni po mefie zapanowała ponownie przyjaźń, powiedzieliśmy sobie wszystko czego na trzeźwo byśmy nie powiedzieli :mrgreen: Nie wiem jak u XZ, ale u mnie serce normalnie pracowało, bez większego odczuwalnego ciśnienia i pulsu, za to pociliśmy się dość mocno, taki urok mefa. Rozstaliśmy się ok. 2 w nocy ze smutkiem? bo mefa zabrakło.
________________________________________________________________________________________
Ilość - 700mg, wciągałem kiedy tylko naszła ochota
Doświadczenie - w opisie
Siedząc w pokoju, wieczorem, z mefem w szufladzie pomyślałem, żeby sobie umilić jakoś to posiedzenie. Waga, sypiemy 70, 90,130, trudno, mam zasadę że nie zbieram z wagi. Sypło się, ciągniemy. Był to puder od aminowych, wchodzi troszkę dłużej u mnie od tego z kwiatka, ale euforia lepsza. Wchodzę na forum, muzyka w słuchawkach elektroniczna, dodam, że nie słucham takiej na trzeźwo, ale po mefie? taka muzyka to jak śpiew aniołów :mrgreen: Rozmowa na forum ze wszystkimi o wszystkim, radość, rozpiera* mnie od środka, debatuję o cudowności mefa nad innymi środkami itd. Po kilku godzinach jest 4 nad ranem i na gadulcu kończę 3 godzinną dyskusję z Hihem. Mefa już nie ma, a chęć nadal jest, nie pocę się specjalnie intensywnie ani nie odczuwam przyspieszonego pulsu, zasypiam ok. 5.30, do tego czasu cały czas w świadomości miałem jedną myśl "Ile bym dał za ostatnią, jedną kreseczkę".
________________________________________________________________________________________
Ilość - 350mg
Doświadczenie - w opisie
Było to niedawno, miałem w szufladzie ok 2 gram mefa więc czemu by nie mefić? Byłem już wtedy po 5 gramach w ciągu 4 tygodni, niewiele, a może za wiele? Jedną kreskę 100mg wciągnąłem wcześnie, ok 15, dla relaksu i uprzyjemnienia popołudnia. Drugą ok 16, malutka bo niedługo rodzice mieli wrócić, więc... 100mg bo co się będę ograniczał. Serce już lekko dawało dziwne znaki, ale euforia i ekstaza były ważniejsze niż "jakieś tam serce". Trzecia kreska... poszła o 18:22, dokładnie 150mg. I to była ta ostatnia kreska. Po 2 godz od jej przyjęcia serce weszło na wysokie obroty i do mniej więcej 22 miałem puls między 109-125 (skakał co też było dziwne). Wysłałem wtedy wiadomość do Cichego Boba (dzięki
Cytat
Zaczynasz odczuwać powoli niszczące działanie mefa,to które ja miałem w ciągu, niedługo (maks gdy zaśniesz) się wszystko powinno uspokoić, Jeśli przy następnym mefieniu też tak będzie (spróbuj bardziej uważać z dawkowaniem) to odpuść sobie mefik na najbliższy tydzień czy dwa
________________________________________________________________________________________
Ilość - 970mg
Doświadczenie - w opisie
Poranek 12 maja, klasycznie, szama, toaleta i na miasto za pracą. Chodził za mną od dłuższego czasu dzień właśnie spędzony na mefie, cały dzień w krainie szczęścia, radości, nie dopuszczałem do siebie myśli, że też chwil smutku i zwątpienia.13:10? godzina zero i początek, 150mg zgrabnie usypanej górki i w nos. Kilka minut na załadowanie? tak, sensem życia jest dbanie by szczęście było zawsze górą. Do godziny 14:00 czas zleciał nie wiem jak i na czym, wiem tylko jakie uczucie rządziło ? euforia. Jednak nic nie może wiecznie trwać więc ładuję 60mg w nos w nadziei, że wystarczy, i podziałało, faza jakby wróciła choć słabsza. Do godziny 20:50 przerobiłem jeszcze 380mg mefa, niuchając w nieregularnych odstępach czasu, już wtedy zauważyłem, że każda następna kreska jest coraz trudniejsza do opanowania. Efekty uboczne do tej godziny to głównie pocenie się dłoni oraz stóp. O czym przez ten czas myślałem? Wszystkim i niczym myśli się przeganiały, skoncentrowanie się na jednej rzeczy było nie lada wyczynem. Czas ten spędziłem do 17 korzystając z całego domu, potem już tylko pokój, forum-dopalacze i dyskusje na gadu oraz boxie formowym. 20:50 to piekielna godzina, wciągam 130mg i czuję że nos ma już dość, pocę się nieco więcej już całym ciałem, serce wskakuje na wyższe obroty choć nadal zaskakująco niskie. Ekstaza umysłu i duszy osiąga apogeum, rozmowa, pojedynczy gest to wielka frajda. I jest 22:15, wciągam już bez oporu, wcześniej się przed wciągnięciem zastanawiałem czy warto, na dodatek 160mg, głupia myśl mnie przekonała że skoro tripuje to już na maxa trzeba. Nos piecze, dusza się raduje, zaczyna pobolewać głowa ale myślę, że przejdzie. O 23:32 idzie ostatnia kreska w tej podróży, słabiutka 100mg. W jej trakcie z pewnością osiągnąłem najlepsze stany umysłu i ducha jakie można z mefa wycisnąć, tak mi się wydaję. Teraz, patrząc na zegarek widzę 00:25, serce już jest na "normalnych" mefowych obrotach, a chęć po następną kreskę chyba już mocniejsza nie może być. Jednak w końcu odezwał się rozsądek i odpowiedzialność - koniec.

Pomoc
Dodaj odpowiedź


Cytuj













