Drodzy fani dopalaczy itp. Pisze swój pierwszy post na forum, ponieważ wydarzyło się coś niebywałego.
Zamówiłem w sklepie kolekcjoner.nl mieszanki ziołowe sztywny misza (2 paczki) oraz mocarz (również 2 paczki). Wraz z ziomkami skolekcjonowalismy 1 paczke sztywnego i mocarza, mieszając je oraz dodając nieco tytoniu (wyszło z tego około 3 gram mieszanki - 1gram sztywnego,1 mocarza, 1 tytku) - starczyło na 2 dni zabawy na lajcie. Ubaw na całego - normalne. Dodam, że kolekcjonowalismy te miszaneki jak jeszcze kolekcjoner.nl był otwarty w Polsce. Pozostałe 2 paczki leżały u mnie przez jakis tydzien po czym otworzyłem je i zmieszałem 0,25 g sztywnego z 0,15 tytoniu oraz troszeczkę mocarza, którego resztka pozostała z pierwszej paczki. Wraz z 2 koleżankami i kolegą poszlismy do kuchni, usiedlismy przy stole, skolekcjonowalismy 1 lufe tej mieszanki. Po 2-3 min po skolekcjonowaniu weszło na całego. Nikt nie umiał się ze sobą porozumiec (nawet odezwac), jedyne co było to smeich, rozgardiasz. Trwało to 10 min, po czym stało się cos niesamowitego, kazdy z nas odpłynął, nikt sie nie odzywał, zapadła grobowa cisza. Twarze kolegi i dwóch koleżanek - blade jak sciana, wzrok obłędny. Cos próbuje do nich zagaic - zero odzewu. Sam nie wiem co sie ze mną dzieje - warzywniak w głowie - totalny. Sciany falują, strach jak w horrorze, nadal nikt nic nie mówi, nikt sie nawet nie rusza - trwamy siedząc na krzesłach od chwili gdy spalilismy tą feralną lufę (czułem po ich spojrzeniach ze mają to samo w głowie, że nasze mózgi nadają na tych samych "częstotliwościach" - tak jak bysmy sie porozumiewali falami radiowymi i byli odcięci od reszty otaczającego nas świata). Siedzimy w takim marazmie przez około 45min - cały czas mam złe myśli, z chwili na chwilę jest coraz gorzej, nikt na siebie nie spogląda, jedynie ja próbuje ogarniac towarzystwo, jednak nie pytam co czują, mam za duży roz*****ol w mózgu. Jednak wiem co czują - mianowicie to samo co ja - totalny warzywniak, strach, obłęd, niepokój. Poprostu wiedziałem to, tak jakbym miał wgląd w ich odczucia. Nagle słyszymy pukanie do drzwi, przestraszone towarzystwo nieco sie ocknęło - a raczej jeszcze bardziej przeraziło, wtedy wiedziałem ze to jest bad trip i muszę ich uspokoic bo zwariują. Wstaje od stołu - nie wiem jakim cudem, idę przez korytarz, sciany falują, widze lekką mgiełke przed oczami, dochodzę do drzwi, słysze ze to sąsiedzi (studenci informatycy - amatorzy alkoholu, robią sobie jaja tak jak mają w zwyczaju po spożyciu nadmiernej ilosci napojów, które uznają za boskie). Nic się nie odzywam, ignoruje ich - zawsze skutkuje, po chwili już ich nie ma. Wracam do kuchni - "ekipa" nadal siedzi w tej samej pozycji - tylko są jeszcze bardziej bladzi i przerażeni. Siadam na miejscu, mówie ze to ci leszcze z mieszkania obok, staram się ich uspokoic - srednio mi się udaje, ale strach lekko przechodzi. Postanawiam, że spróbuje namówic "ekipę" na przeniesienie do pokoju, gdzie włącze jakąs czilującą muze (zwykle zapuszczam ambient - asura czy carbon based lifeforms - zawsze pomaga). Przemawiam do nich, wszsycy bez słowa, nadal przerażeni udają się do pokoju. Kolega z 1 koleżanką kładą się na łóżku. Widze że z kolegą troche gorzej - bledszy od niej, zamknął oczy - leży. Koleżanka ma otwarte oczy - kontakt tylko wzrokowy, ona lekko ogarnia sytuacje. Druga koleżanka - pobladła całkowicie. Nie usiadła, nie położyła się, kręci sie bez sensu po pokoju, lazi od sciany do sciany, od luzka do fotela. Ja sieda,m w fotelu, słucham muzy. Nagle koleżanka chodząca po pokoju, zatrzymuje się i z obłędem w oczach mówi do mnie: "w mieszkaniu są oby ludzie" - jej pierwsze słowa po spaleniu lufy (minęło chyba od tego czasu z 45 min). Pomimo, że nikogo poza nami nie było w mieszkaniu - mówie "ok, pójdę sprawdzic". Wychodze na korytarz, ona za mną, sprawdzamy łazienkę, drugi pokój, kuchnie - nikogo. W kuchni znajdujemy wodę, bierzemy po łyku, po czym koleżanka, ma odruch wymiotny i biegnie do kibla, zamyka się, słysze bełt. Myśle - bedzie dobrze, słyszę wodę cieknącą z kranu i płukanie ust. Jest z nią lepjej, myje żeby. Wracam do pokoju gdzie zostawilismy nieogarniającą parę. Leżą dalej, gosc nadal oczy zamknięte, panna, juz wiecej ogarnia, pyta sie czy cos sie stało, czy wszystko ok z drugą dzieweczyną. Siadam na krzesle, wkręcam sobie, że jestem co "ciemnej stronie fazy", że ten bad trip trwa niewiadomo jak długo... Muza leci, nagle już jest lepjej, siedzimy tak jeszcze z 10 minut w 1 chwili czuje ogarnięcie, radosc, szczęscie ze już przeszło, patrze na kolesia, otwiera oczy, kolezanka leżaca obok niego siada na łóżku, ogarnia się, druga koleżanka wraca z łazienki, nadal blada, ale juz w lepszym stanie, siada do laptopa- widze ze juz jest lepjej. Strach znika, cała nasza czwórka ogarnia się w tej samej chwili, czuję normalną fazę - taką jaką miałem zawsze po skolekcjonowaniu sztywnego miszy. Kolega stwierdza, że miał czterdziesto-godzinny trip (a trwało to maxymalnie 1 godzine i kilka minut), ja mówie że dopiero co wróciłem z księżyca, rzucam jakimis sucharami, spiewam piosenkę "ziggareten nach berlin" z "tygrysów europy" jest smiech, włączam jakis smieszny filmik na jt (przeróbkę misia uszatka
Moje pytanie do Was, zaawansowani kolekcjonerzy brzmi: Jak to jest możliwe, że paląc 1 lufe tego magicznego ziółka coś takeigo wogle się wydarzyło, takiego bad tripu i warzywniaka w głowie [rzez tak długi czas jeszcze nie miałem, pozostała trójka, potwierdza moj tekst. Dodam, że niegdys kolekcjonowalismy mieszanki sztywnego miszy wraz z konkretem w większych ilosciach - na wakacjach 2010 i zawsze było lepjej, chociaz lekkie bad tripy się zdarzały, ale nie cos takeigo,, a teraz była to wersja polska mieszanek sztywny misza i mocarz(słabszy od konkreta).

Pomoc
Dodaj odpowiedź

Cytuj






























