set & settings : Mój dom, pokoj, wszyscy w domu, am 2201 w worku
Dawka : okolo ~35-45mg palone.
Doświadczenie:
1-Marijuana
2-Maczanki z dopalaczy
3-Gaz rozweselajacy
4-Mitseez(ketony)
5-Tetrazepam
6-Benzydamina
7-DMH + Dxm
8-BXM
9-Dxm
10-Alkohol
11-Tytoń
12-Kakao(w ilosciach rekreacyjnych)
13-Kofeina(w ilosciach rekreacyjnych)
14-Gaz do zapalniczek
15-Fungeez
16-LZD
17-Baclofen
18-Tramal
19-Nystatyna + dopalacze + THC
20-Lysiczka lancelowata + thc
21-2c-e
22-Poppers
23-JWH 210
24-Bufedron
25-GBL
26-Klonazepam
27-Haszysz
28-Alprazolam
29-4-ho-met
30-PFPP
31-Amfetamina
32-4-ho-mipt
33-5-meo-mipt
34-methoxetamina
35-URB-597
36-4-ho-det
37-Pramolan
38-Zolpidem
39-AM-2201
Witam was drogie ćpaki, pisze to dla was jako mała przestroga!
Cały dzień łaziłem z kumplem i wszędzie paliliśmy mieszanke na AM2201.
Mam wysoką tolerancje na to, i na THC.Bo dużo bucham.
Ale po ciężkim dniu wróciłem do domu i siedzie sobie spalony tak do 23:00.
I o 23:00 naszła mnie trzeźwa myśl by zapalić i iść spać! Nie znajdując nic do palenia, postanowiłem
na oko sobie nasypać AM'u. Wziąłem w ręce lufe z dużym cybuchem (przekroj 2cm),
wsypałem tam majeranek, no i sypłem AM, tyle co zawsze.
Myśl: Mam dużą tolerke, słabo mnie pierdolnie żeby odrazu zasnąć, więc sypne więcej, no i sypłem z 5x tyle co zawsze.
I wyszedłem na korytarz złapać bucha, co by to w domu nie smrodzić.
---- t + 1min
Po buchu, minęła minuta stwierdziłem że słabo wchodzi, musiałem nic proszku nie
spalić tylko majeran, więc złapałem drugiego, poczułem ten plastikowy chemiczny dym
w płucach, wypuściłem i BOOOOM!!!!! Je***ęcie jakby dostać młotkiem w czache!
Momentalnie ogarnąłem sie i wbiłem do domu by iść spać. Po wejściu do domu, stwierdziłem
że nie ma szans na sen, przy tak szalejącym sercu. Więc usiadłem przed komputerem,
zaczął sie robić dziwny, komiksowy, zaczął sie wyginać, czułem sie jak po MXE,
i to w sporej dawce. Zacząłem leciutko drżeć, coś jak po DXM..
Włączyłem gadu gadu i próbowałem sie dogadać z kumplem
ale po minucie pisania za szybko i w panicznym strachu że przedawkowałem, wyłączyłem gg.
Niepokój był przeogromny.
Serce zaczęło mi tłuc jak młot pneumatyczny, zacząłem sie stresować. I tu zaczął
się BADTRIP. Mówię sobie, nie ogarne, za mocno, ide na łóżko. Położyłem sie,
ale w ustach miałem taką pustynie, że język mi sie kleił do podniebienia %-D.
Zbierało mi sie na bełta, lecz zdążyłem wbić do ciemnej kuchni po szklanke z przegotowaną wodą.
Z mojego pokoju wpadało światło do kuchni.
Zawsze jestem ogarniętym facetem z jajami. Ale tym razem nie wiem co to było.
Poprostu nalałem 0,5 szklanki gorącej wody, i dolałem pół z kranu. Ściany w kuchni
mi falowały, zrobił sie typowo mroczny klimat, jak w Max Payn'ie , poprostu masakra.
Robiło mi sie coraz bardziej niedobrze, i mocno. Serce wali jak młot i pije z tej szklanki.
Nie wiem co mnie naszło, ale odkręciłem wode w kranie, patrze! A ona ma kolor gówna,
taka woda co jak stoi w rurach i zleci po paru dniach, jest wręcz pomarańczowa,
obrzydliwa i pływa w niej dużo różnych małych kawałeczków bóg wie czego.
Poprostu OCHYDA! Odrazu jak piorun do mojego umysłu wszedła myśl - PO CO JA
LAŁEM TĄ WODĘ Z KRANU! OTRUJĘ SIĘ!. Odrazu zacząłem wymiotować w kuchni,
a za ścianą wiedziałem że jest stara i brat niczego sie nie spodziewający.
W strasznej panice i lęku gorszej niż tej po benzydaminie, zacząłem krzyczeć i wołać matke na pomoc (sick!! WTF?!).
Wbija matka do kuchni %-D. Nie zapomne jej miny. Spojrzała sie na mnie spod byka,
i mówi że już prawie zasypiała a ja ją budze! I co mi sie stało wogóle?!.Że nie jestem sobą?!
Pokazuje szklanke że tam nalałem wody z kranu i się moge zatruć. Ona zapala światło,
odkręca wode w kranie, patrze a ona jest biała i czysta. MEGA FACEPALM. >www.youtube.com/watch?v=WWaLxFIVX1s<
Zdziwiłem się, przeprosiłem starą i powiedziałem że może iść spać,a ja tu posprzątam.
Znowu odruchy wymiotne, powstrzymuje je, i chce zabrać się do sprzątania.
Podchodzę ze ścierką, i znowu żygać mi się chce. Powiedziałem sobie że pierdole to,
I poszedłem do łózka. Leżąc na łóżku rozkminiłem że musze to posprzątać, więc ustawiłem
budzik na 3:30, jakbym zasnął. Jeszcze leżałem na łóżku, drżały mi nogi, ręce,
cały drżałem, i waliło mi serce. Byłem wystraszony swoim stanem. Pomyślałem
i odrazu wstałem po cukier ,wiedząc że zbije faze, mówiąc pod nosem "cukier,cukier,cukier,cukier" szukałem cukru
po kuchni. Znalazłem, zara 3 łyżeczki do szklanki i zalewam gotowaną wodą.
Wymieszałem, wziąłem pare łyków, aż mi sie żygać zachciało, to wróciłem na łóżko.
Leże znowu... czuje że mam kapcia, totalna sahara w ustach. Po 5 minutach nie wytrzymałem
i szukałem gumy do żucia w pokoju.
t+ 10-15min
Masakra. Otwieram oczy. Straciłem orientacje w terenie. Nawet nie wiedziałem w którym miejscu
na łóżku leżę. Patrze na ściane w pokoju. Nie ma ściany. Dotykam miejsca
gdzie powinna być ściana. Czuje opór. Myśl: Co jest kurwa?!, Próbuje wyostrzyć wzrok,
ale nic sie nie da zrobić. Wszystkie ściany i wogóle cały pokój zlewa mi sie ze sobą,
tworząc bóg wie co.Nawet po MXE tak mi się bardzo nie działo. Po 10 minutach wypatrywania,
opracowałem technike jednego oka. Jednym okiem widziałem lepiej o 20%, niż dwoma.
Jednym okiem szukałem szafki w pokoju (jest naprzeciwko łóżka, ale i tak nie mogłem dowidzieć).
Po jakimś czasie byłem w stanie zorientować się w której części pokoju jest szafka.
wstałem żeby sięgnąć gume.... I wziuuu!!! Zawiało, prawie sie wypierdoliłem na podłoge,
przy tym prawie wyskoczył mi bełt. Lekko rozstrzęsiony postawiłem 2 kroki i wziąłem gume.
Rzuciłem sie na łóżko. Leże.... Leże.... Coś mi kurwa zimno!! , Ale pizga.
Myśl : Może brat to idiota i zostawił otwarte okna na noc., Chce spojrzeć na okna...
Patrze.. Ale ich nie ma %-D. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie. Myśl: pie**olić okna.
Dobra.. Zimno mi... po paru minutach leżenia i myślenia co by zrobić żeby było cieplej.
Wpadłem na pomysł żeby ubrać bluze. Patrze na siebie.
Leże na kołdrze XDD Zacząłem załamywać się nad stanem swojego umysłu, że nie skapłem
się że mam kołdre pod sobą. Odrazu z prędkością światła wskoczyłem pod kołdrę
pod sobą i zrobiło mi sie ciepło. Potem wkręcałem sobie że mam zajebistą banie, ale nadal
czułem sie zjebanie, i cały drżałem i waliło mi serce. Gume wyplułem, bo była zbyt
miętowa . Po jakimś nieokreślonym czasie bliżej 30 minut usnąłem.
Po przebudzeniu napisałem z niedowierzaniem co sie wczoraj stało po kannabinoidzie,
Wstydze się swojego zachowania w kuchni. Nie wiem co powiem starej %-D
Wiem że już nie dawkuje na oko!!!!!!!!!!

Pomoc
Dodaj odpowiedź


Cytuj



















