FORUM.DOPALAMY.COM: Niecodzienne spotkanie z DXM - FORUM.DOPALAMY.COM

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1

Niecodzienne spotkanie z DXM

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Kosaa 

  • Member
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: sob, 27 sie 11

Napisano 06 październik 2011 - 21:29

*
Popularny

Chciałem wam opowiedzieć mój sen. Przyśniło mi się coś takiego:
Niecodzienne spotkanie z DXM
03.10.2011r Set & Setting - w domku nawet cieplutko, tripujemy na łóżeczku i przed laptopem, późno dosyć
Dawka - 5,625mg/kg masy ciała, 450mg dekstrometorfanu, zapite sokiem jabłkowym + 5g korzenia imbiru żutego i połkniętego
Doświatczenie : ostatnie jedzonko, przed chwilką, godzina 19:42. Zjadłem 2 bułki, ser, szynka, roztopione w mikroweli i polane ketchupem + sos czosnkowy. Szybkie żarcie, po prostu :) Czekam aż mamusia przyjdzie z 'kijków' i ładujemy DXM. Ciekawe co mogę się po tym spodziewać, hehehe :) Będzie pięknie, muzyczka już ściągnięta. Przygotowuję sprzęt : komórka, muzyczka zrzucona na nią, pełna bateria, słuchawki, łóżeczko, ciepłka kołderka i soczek jabłkowy. Może bez miski się obejdzie, hehehe. Pozostaje czekać, taki plan. Łykam 5 tabletek, soczek :)
20:35 Wkładam 5 gram korzenia imbiru do ust i żuję. Ja pierdole. Ale ostry posmak, ale nie dobre, ale piecze w gardło, choćby chili, ale żuję dzielnie. Wyciskam cały sok, wysysam wszystko i wyrzucam resztki korzonka. Zapijam sokiem jabłkowym.
20:38 5 tabletek, pum. Zapite. Gładziutko, spokojnie :)
Muzyczkę sobie szybko zrzucę na komórkę. Ale jestem szczęsliwy, ja pierdole :) !
20:48 5 tabletek, poszło gładko. Ale zajebiście się czuję !!! Pozytyw nastawienie, cieplutko w środku :)
21:03 Mama wreszcie przyszła ! Doładowane 10 tabletek, mm już coś czuje :) Ciepełko w głowie, jakbym był trochę wypity alkocholem. Z pieskami na dwór hehe :)
21:40-22:00 Trochę mnie zaczyna mdlić, ale radzę sobie z tym. Myśl że wyrzucę to z siebie i zniszczę tripa pomogła mnie powstrzymać. Ciało zaczynam coraz mniej czuć, takie znieczulenie i mniejsza wrażliwość na bodźce fizyczne, przemyślenia związane z życiem. Muzyka przenosi w inny świat, świat marzeń :) Podczas tripu doszłem do ciekawego wniosku, mianowicie : Każdy ból ma swoje źródło, kiedy odkryjemy i pokochamy to źródło, ból minie :)
Czuję wewnętrzne parcie na głowę. Godzina 22:00 szczytujemy, trip osiągnął maksymalną moc. Spokojnie można ogarnąć, korzeń imbiru spisał się idealnie, nic nie gryzie ! Typowa substancja która przenosi nas w świat pustki, w pełne cudownie NIC i rozumiesz że nie ma czegoś takiego jak śmierć. Że życie nie ma początku ani końca, jest tylko TERAZ. Trochę czuję jakbym porządnie się nawalił alkoholem, podobnie mi oczy uciekają, nie możliwość skupienia wzroku w jednym miejscu, chelikopter w głowie ciągnący moją głowę w tył. Zacząłem medytować. Bardzo szybko sparaliżowało mi ciało i zaczęły pojawiać się przy zamkniętych oczach, choćby nicie które coś malują. Idę się wysikać, majetstatyczny robochód, nogi i ręce dziwnie układam, trzymam się czego popadnie żeby się nie wyjebać. Po prostu, jakbym był najebany, ale trochę inaczej (problemy z błędnikiem). Fajnie mi się leży i turla, zajebiście się przeciąga i nie czuć zbytnio ciała. Przyjemnie. Ciary fajnie się rozchodzą po ciele, zataczam się, gadka się nie kle. Zauważam swoją małość, jaki jestem maleńki w całym wszechświecie, czuję że wszyscy znikli i ten świat jest tylko moją częścią. To daje mi do zrozumienia, że trzeba bazować tylko na sobie i nauczyć się radzić ze swoimi problemami, trzeba zrozumieć własną egzystencję. Jebać. Jest tylko wieczność, a wieczność jest piękna. Świruje, obraz się trochę zamazuje. Odlatuje z muzyką, pasuje mi to :)
Fajna bania, niebytem jestem ! Jestem wszystkim i niczym, a może tym, czym chce być.
Czas nie ma znaczenia zbytniego, wszystko mnie pierdoli :) Nic nie obchodzi. Bajka, szkoda że taka szara. Chce mi się spać, a nie umiem spać. Godzina 22:30 idę sikać do kibla, trzymam się wszystkiego co popadnie, żeby się nie wyjebać. Dziwnie się patrzy, choćby wszystko się kołysało. Kłądę się, najmniejszy ruch sprawia przyjemność. Władca nocy, noc wcale nie jest taka straszna, to my robimy, że ona taka jest :)
Ciemność potrafi być równie piękna jak jasność :) Życie jest piękne, trzeba nauczyć się go doceniać a nie pierdolić i narzekać nieustannie jakie to nie jest złe. My robimy, że ono jest złe, wszystko zależy od nas bo to my, jesteśmy Bogiem. Trip przechodzi w trochę mroczniejszy, męczący 22:45. Już nie chce mi się słuchać muzyki, chce zostać w ciszy. Sam nastrajam sobie fazę, bo to ja jesem jej szefem, ja tym steruję.
23:10 przyjemnie, nie powiem ale nie ma halunów ani żadnych wizjii. Przypomina trochę alkohol ale inne. Leżę i z Shivą użenduję, fajnie się słucha mantr do Niego. Czuję się jak we śnie. Masturbować się nie da, nawet o tym nie myśl.
Faza powoli jakby traci na mocy, dalej robochód aktywny, zasypiam dopiero o godzinie 04:00. Godzina spania, budzę się i na praktyki. Małe problemy jeszcze z błędnikiem, ale wporzo. Czuję się w miarę wyspany, jak na godzinę i całą noc ruszania się i zabijania czasu.

Użytkownik Niewinny edytował ten post 02 luty 2012 - 19:30
Powód edycji Poprawiłem nazwę tematu

3

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Joe 

  • kozak
  • Grupa: Members
  • Postów: 291
  • Rejestracja: wto, 01 cze 10

Napisano 07 październik 2011 - 00:02

Wyświetl postUżytkownik Kosaa dnia 06 październik 2011 - 21:29 napisał

Władca nocy, noc wcale nie jest taka straszna, to my robimy, że ona taka jest :)


Ten tekst na długo utkwi w mojej głowie :ok:
0

#3 Guest_American_*

  • Grupa: Guests

Napisano 09 październik 2011 - 08:16

To jest bardzo dobry środek. Ostatnio jak wszedłem do apteki po dwóch paczkach to miałem wrażenie że jestem gdzieś w innym świecie. Inna planeta i całkowite odrealnienie. Gdy podszedłem do aptekarki i poprosiłem o 6 paczek Acodinu bo koledzy też chcieli aptekarka mi odmówiła sprzedaży ale namówiłem ją na sprzedanie 4 paczek. Rozmawiałem z nią z kilka minut bo kolejki niebyło i to była piękna rozmowa. Po Acodinie mam duża empatie i chęć rozmowy z innymi. Robochód żadko mi się włacza. Przeważnie mam jak po kokainie chód, pełen luz. Acodin skutecznie zabija objawy odstawienne po heroinie co jest czymś niezwykłym. Ogólnie środek polecam oby Nam go nie zakazali. :ok:
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Kosaa 

  • Member
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: sob, 27 sie 11

Napisano 11 październik 2011 - 18:00

10.10.2011r Set & Setting - ostatni posiłek ok 19:00, zupa pomidorowa z ryżem, będzie ewentualnie łatwo zwrócić w postaci 'pawia' :) Troszkę adrenaliny przed tripem, ale to chyba normalne :)) Ciemno, zimno, neutralne samopoczucie. Czekam na odpowiedni moment
Dawka - 5,625mg/kg masy ciała, 450mg dekstrometorfanu, zapite sokiem pomarańczowym + 7,4g korzenia imbiru żutego i połkniętego
Doświatczenie : korzonek w gębe, wyrzuty, wyssany, wypluta pozostałość, zapite sokiem ORANGE ? pomarańczowym :) Dzieci, pamiętajcie.. smak korzenia jak tak potwornie paskudny, tak przeraźliwie chujowy, że lepiej nie próbować tego w domu, tylko dla hardcorów hehe :D Bez soku, bardzo ciężko było by to wycyckać, hehe :) ! Poszło 450mg DXM na raz, godzina 20:25, zgrywam szybko muzyczkę, idę się wysrać i do wyra :) Jutro opiszę jak było ! Strzałka ;* udanego lotu, sobie życzę :)
A więc, po jakimś czasie, zacząłem czuć się dziwnie, dosyć niespokojnie ale z uśmiechem na ustach. Muzyczki lepiej się słuchało, wizualizacje były dobre (np kiedy wyobraziłem sobie korzeń imbiru, prawie się zerzygałem bo doskonale poczułem ten smak, kiedy wyobraziłem sobie smak truskawek, posmak truskawek wypełnił moje usta) miałem dobrą erekcję i ochotę się bzykać, no oczywiście nie zrobiłem sobie dobrze. Stan uspokojenia a jednocześnie niespokojność ciała fizycznego, dziwnie przepływająca energia przez ciało.
Jak szczytowałem, może półtora lub dwie godzinki po zaaplikowaniu, nie umiałem ogarnąć, nie przyjemnie dosyć, mocna dezorientacja i ogólne pierdolenie ciała, poważne problemy z błędnikiem, uczucie mocnego kołysania na łóżku.
Korzeń załatwił sprawę, nic nie swędziało, a więc nie było żadnych reakcji alergicznych.
Momentami myślałem że zwymiotuję, ale jakoś przetrzymałem. Medytować nawet dało by się po DXM, ale czy ja wiem, czy komuś by się chciało ? Mnie się nie chciało, więc słuchałem muzyki przez pierwsze półtora godzinki, później chciałem siedzieć w ciszy bo muzyka mnie nudziła, cisza była bardziej wciągająca. Zaczęły się pojawiać drobne zmiany przy zamkniętych oczach. Zasnąłem ok godziny 24:00 tak myślę, pobódka o 5 na praktyki, jestem zajebiście wyspany ! :) Pierwszy lot był bardziej intensywny i przyjemniejszy, ten mniej ale może zależne to jest od humoru, tego co się zjadło, pogody, nastawienia.
Czuję się jednak odnowiony, hehehe :) Szybko tego nie powtórzę, na pewno, chyba że w większej dawce żeby dojść do 3 plateau :)
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1


Szybka odpowiedź

  

Podobne tematy Zwiń

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post
Nowe odpowiedzi DXM i dodatki. Raporty z podróży Cichy Bob 
  • 3 Odpowiedzi
  • 707 wyświetleń
Nowe odpowiedzi Tripowa nuta na dxm
szukam :)
Luźne gadki adimlody 
  • 5 Odpowiedzi
  • 225 wyświetleń
Nowe odpowiedzi Spotkanie właścicieli, sympatyków, fanów ;-)
11.11.2010-czwartek-Warszawa
Ruch oporu Energy 
  • 10 Odpowiedzi
  • 774 wyświetleń
*Nowe odpowiedzi N.O. "Spotkanie po latach" :) Raporty z podróży Guest_mati2b_* 
  • 5 Odpowiedzi
  • 508 wyświetleń
Nowe odpowiedzi DXM + Troll
Czyli śmierć i jeszcze raz śmierć
Raporty z podróży aGlassOfMilk 
  • 4 Odpowiedzi
  • 1034 wyświetleń