Chciałem wam opowiedzieć mój sen. Przyśniło mi się coś takiego:
To było w lato, tego roku. Kilka dni przed Woodstockiem umówiłam się z moim chłopakiem, że weźmiemy coś mocniejszego. Zgodził się. Zdziwiłam się, bo zazwyczaj tylko palimy, ale było to baaardzo pozytywne zdziwienie.
Pojechaliśmy na woodstock 2011. Rozłożyliśmy się na polu namiotowym razem z naszą ekipą. Było gorąco, grała muzyka, nie do opisania. Już na sam początek chłopak, którego nie znaliśmy, poczęstował nas czystym holendrem, który działał przez ponad 2-2,5 godziny. Ale to dopiero początek.
Poszliśmy na koncert. Całkowicie już trzeźwi. Po chwili jednak trzeźwość zaczęła nam doskwierać. Wróciliśmy więc do namiotu. Nikogo nie było. Uff... Weszliśmy do namiotu. Zaczęliśmy się kochać. Potem ubraliśmy się i wyciągnęłam to co trzeba. Miałam 40 tbl macintosh apple, na pół z Nim i 4 aco - dmt. Podzieliliśmy wszystko dokładnie po pół rozkruszyliśmy i wypiliśmy. Razem z piwem. Położyliśmy się obok siebie i zaczęliśmy czekać.
Muzyka ciągle grała, słyszeliśmy jak ludzie przechadzali się obok naszego namiotu, ale wgl nam to nie przeszkadzało.
Wzięliśmy około 21:00. Faza zaczęła się o 21:24. I... była nie do opisania. Najpierw leżeliśmy bez ruchu. Patrzyliśmy na niski sufit namiotu i oglądaliśmy twarze, wzorki i inne rzeczy powstałe na nim przez naszą wyobraźnię. Potem weszło uczucie miłości i speed'u naraz. Czułam się jak bogini. Jak Afrodyta. Rozebraliśmy się. Leżeliśmy nago. Miałam zamknięte oczy. Muzyka ciągle grała. Było mi tak cudownie. Tak cudownie w swoim ciele, zaakceptowałam je! Kochałam je! Chciałam się z nim kochać. Z własnym ciałem.
To było nie do opisania. Widziałam aury. Gdy tylko zamykałam oczy, milion myśli naraz przebiegało mi po głowie. Było mi gorąco, mimo, że była noc i byłam naga.
Zapaliłam papierosa. Usiadłam. Po raz pierwszy od chyba 3 godzin. Spojrzałam na mojego nagiego mężczyznę. Spostrzegłam, że na jego twarzy maluje się grymas po orgazmie, mimo, że leżał prawie bez ruchu. To cudowne. Po dopaleniu położyłam się na Niego. Nasze ciała dotykały się nawzajem. Był taki gorący. Wtapiałam się w Niego... Euforia pozostała jeszcze przez 0,5 godziny.
Łącznie po ok. 4 h faza już prawie minęła. Ubraliśmy się, zapaliliśmy papierosy, po czym poszliśmy spać. Ku naszemu zdziwieniu szybko zasnęliśmy i wyspaliśmy się.
Ogólnie polecam. To co napisałam wyżej, to tylko marna namiastka tego, co czułam.
Strona 1 z 1
Trip po mieszance
Udostępnij ten temat:
Strona 1 z 1
Szybka odpowiedź
Podobne tematy
| Temat | Forum | Autor | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|---|
|
Rozwiązanie konkursu na najlepszy trip raport 29.10.09
|
Raporty z podróży |
HihU
|
|
|
|
Konkretny bad trip
|
Luźne gadki |
Wiorec
|
|
|
|
Tripowa nuta na dxm
szukam :) |
Luźne gadki |
adimlody
|
|
|
|
Greengo - bad trip, że ... hej.
|
Raporty z podróży |
landzio
|
|
|
|
Kilka opisow tripow po 4-AcO-DMT.
|
Raporty z podróży |
Cichy Bob
|
|

Pomoc
Dodaj odpowiedź



Cytuj













