
Zapraszam wszystkich chętnych na Największe międzynarodowe Targi konopi
w Czechach które odbędą się 25-27 Listopada 2011. To wydarzenie odbędzie się na oficjalnym terenie wystawowym Praga Holesovice. Pierwsze targi konopne Cannafest odbyły się w listopadzie 2010. Wystawcy zaprezentowali wszystko, co z marihuany można wyprodukować: oleje, ubrania, słodycze, lody, ciastka, papier, tysiące odmian waporyzatorów itd itp. Kolejne wydanie Cannafest - w listopadzie 2011.
Cytat
Relacja Cannafest Praga 2010
Pierwszym, co rzucało się w oczy, poza zaskakującą wielkością samej hali, był wyraźny podział budynku na dwie częście dedykowane odmiennym typom stoisk – większa hala w całości wypełniona była przedstawicielstwami branż związanych z hodowlą. I jeżeli już na wrześniowym Cannabizzie można było być pod wrażeniem profesjonalizmu growerów, to skupiająca niemal połowę wszystkich stoisk dedykowana tylko im boczna hala nie pozostawiała już żadnych wątpliwości co do rozwoju i ekonomicznej siły profesjonalnego, w pełni rozwiniętego biznesu hodowlanego. Wśród wystawiających się w tej części budynku nie zabrakło największych seed banków (przede wszystkim holenderskiej czołówki – SensiSeeds, RoyalQueen Seeds, czy Paradise Seeds, ale także banków hiszpańskich – Kannabii, czy Dinafemu) i całej rzeszy firm zaopatrujących hodowców w mniej, lub bardziej niezbędne akcesoria – od nawozów i odżywek (Hesi, BioBizz,czy pozyskujący nawóz z nietoperzych odchodów Guanakolong), przez wszelkie możliwe lampy, systemy hydroponiczne (głównym sponsorem imprezy było Advanced Hydroponics of Holland), growboxy, aż do wentylatorów i pochłaniaczy zapachów. Co oczywiste – nie zabrakło firm lokalnych – przede wszystkim pionierskiego czeskiego GrowShopu. Jako, że w kwestii growingu jestem raczej laikiem, po pierwszej hali mogłem co najwyżej przechadzać się z rozdziawioną buzią, podziwiać unoszący się nad stoiskami reklamowy sterowiec EuroSales i uśmiechać się do hostess, najwięcej zaś czasu spędziłem w drugiej hali poświęconej „całej reszcie“ konopnego biznesu .
O ile sekcja growerska robiła wrażnie przede wszystkim chłodnym profesjonalizmem wystawców, o tyle druga przypominała fantastyczne skrzyżowanie wielgachnego sklepu z zabawkami, kolorowego festynu i tematycznego parku rozrywki, poświęconego w stu procentach wszelkim możliwym zastosowaniom konopi. Nie zabrakło więc firm produkujących konopne kosmetyki (przede wszystkim przodująca słoweńska Extravaganja, ale także kilka innych), ubrania (Grateful Hemp i Hemp Production – czeskie firmy oferujące naprawdę fajne konopne ciuchy, w cenach znacznie niższych niż podobne sklepy w Amsterdamie), czy, rzecz jasna, wszelkie możliwe akcesoria do palenia –ananasowe, czy przezroczyste bletki to już żadna egzotyka, za to niesłabnącym zainteresowaniem cieszył się sprzedawany na targach w specjalnej cenie kieszonkowy waporyzer VapBong.
Jak świetnie wiadomo, przeważająca większość miłośników konopi to niepoprawne łasuchy, sam nie stanowię od tej zasady wyjątku, więc z największym zainteresowaniem oddałem się testowaniu różnych konopnych smakołyków. Oprócz hitu poprzednich targów – zielonych, konopnych lodów(obtaczanych w nasionkach – pycha!) nie zabrakło kilku rodzajów serów z nasionkami, paru rodzajów konopnego piwa, ciemnego konopnego chlebka, świetnych, pożywnych ciasteczek, czekolady z nasionkami(dostępnej zresztą w Czechach w zwykłych sklepach spożywczych) – i mojego osobistego faworyta – konopnego masełka o ujmującej nazwie Hippa-Happa.
Cannafest nie ograniczał się jednak tylko do targów dla profesjonalnych hodowców, połączonych z wyprzedażą gadżetów – dla znaczenia i prestiżu imprezy najważniejsze były sekcje „zaangażowane“ - bądź w walkę o liberalizację przepisów narkotykowych, bądź w wyznaczanie i popularyzowanie nowych pól eksploatacji konopi. Swoje stoiska miały więc media (oficjalni parnterzy medialni – czeskie Konoptikum, Spliff, Hanf Journal i ukraińska Konopnaja Prawda), oraz organizacja pozarządowe – przede wszystkim ENCOD, organizatorzy niemieckiej HanfParade, oraz prężnie działające grupy czeskie – Legalizace.cz (wydające od niedawna interesesujący lifestyle'owy magazyn o takiej samej nazwie), oraz skupiona na dynamicznie się rozwijającej sferze medycznych zastosowań Konopí je lék.
Właśnie medyczne zastosowania konopi wydają się najbardziej obiecującym polem, przynajmniej dla Czech (niedawno wystartował tam pierwszy magazyn poświęcony tylko zastosowaniom medycznym - MediJane) – świadomi tego organizatorzy poświęcili tej sferze zastosowań cały niedzielny panel dyskusyjny, cieszący się zresztą wielką popularnością, szczególnie, wśród wcale licznej grupy odwiedzających targi seniorów (kolejny dowód, jak bardzo czeska mentalność różni się od polskiej). Pozostająca pod opieką organizatorów część wykładowa była zresztą jednym z najciekawszych punktó programu Cannafestu – wśród wykładających był m.in Andre Fürst, a wykłady obejmowały tematy od podsumowań sytuacji lokalnych (Szwacaria, Słowacja), przez podsumowanie działania hiszpańskich Cannabis Social Clubs (temat na osobny dłuuugi artykuł), szczegółowe przedstawienia technicznych zastosowań konopi (z naprawdę inspirującym wykładem Jana Bešika dot. zastosowania konopnych kompozytów w budownictwie), aż do wspomnianej rozbudowanej sekcji medycznej. Organizatorzy zadbali też o lżejsze atrakcje – główną scenę muzyczną(niestety nieco zagłuszaną gwarem z hali), zaplecze gastronomiczne, bardzo sympatyczny chillout-room, i kino (repertuar bez niespodzianek – stoner comedy i dokumenty legalizacyjne, tym o legalizace.cz). Warto też wspomnieć o naprawdę udanym oficjalnym piątkowym after-party w klubie Matrix na Žižkovie (ragga-jungle całą noc).
Pierwsza edycja Cannafestu była naprawdę udaną imprezą, pozwalającą bez obaw wyczekiwać następnej (zapowiedzianej na listopad 2011). Według ostrożnych szacunków organizatorów przez tereny targów przewinęło się niemal dwadzieścia tysięcy ludzi, nie odnotowano żadnych incydentów (nad bezpieczeństwem czuwała policja i dyskretna ochrona). Jako przybyszowi z Polski, oprócz podziwu godnego profesjonalizmu organizacji rzuciła mi się w oczy przede wszystkim spokojna, niemal familijna atmosfera targów – nie brakowało rodzin z dziećmi w wózkach i starszych osób, a lokalne media odniosły się do targów przychylnie i bez szukania sensacji – wyobraźmy sobie jaki wizerunek przyprawiłyby prasa i telewizja, gdyby podobną imprezę zorganizować u nas (haha!). Przeważającą część odwiedzających stanowili Czesi, choć nie zabrakło Słowaków,Niemców, czy nawet Hiszpanów. Dość niewielu było Polaków (zarówno wśród wystawiających jak i uczestników), niestety większość spotkanych rodaków nie zdawała sobie chyba do końca sprawy z charakteru imprezy, pytając mnie konfidencjalnym szeptem „o zmotanie czegoś, ziomek“. I tym humorystycznym akcentem zakończmy – do zobaczenia w przyszłym roku!
Robert Kania
Pierwszym, co rzucało się w oczy, poza zaskakującą wielkością samej hali, był wyraźny podział budynku na dwie częście dedykowane odmiennym typom stoisk – większa hala w całości wypełniona była przedstawicielstwami branż związanych z hodowlą. I jeżeli już na wrześniowym Cannabizzie można było być pod wrażeniem profesjonalizmu growerów, to skupiająca niemal połowę wszystkich stoisk dedykowana tylko im boczna hala nie pozostawiała już żadnych wątpliwości co do rozwoju i ekonomicznej siły profesjonalnego, w pełni rozwiniętego biznesu hodowlanego. Wśród wystawiających się w tej części budynku nie zabrakło największych seed banków (przede wszystkim holenderskiej czołówki – SensiSeeds, RoyalQueen Seeds, czy Paradise Seeds, ale także banków hiszpańskich – Kannabii, czy Dinafemu) i całej rzeszy firm zaopatrujących hodowców w mniej, lub bardziej niezbędne akcesoria – od nawozów i odżywek (Hesi, BioBizz,czy pozyskujący nawóz z nietoperzych odchodów Guanakolong), przez wszelkie możliwe lampy, systemy hydroponiczne (głównym sponsorem imprezy było Advanced Hydroponics of Holland), growboxy, aż do wentylatorów i pochłaniaczy zapachów. Co oczywiste – nie zabrakło firm lokalnych – przede wszystkim pionierskiego czeskiego GrowShopu. Jako, że w kwestii growingu jestem raczej laikiem, po pierwszej hali mogłem co najwyżej przechadzać się z rozdziawioną buzią, podziwiać unoszący się nad stoiskami reklamowy sterowiec EuroSales i uśmiechać się do hostess, najwięcej zaś czasu spędziłem w drugiej hali poświęconej „całej reszcie“ konopnego biznesu .
O ile sekcja growerska robiła wrażnie przede wszystkim chłodnym profesjonalizmem wystawców, o tyle druga przypominała fantastyczne skrzyżowanie wielgachnego sklepu z zabawkami, kolorowego festynu i tematycznego parku rozrywki, poświęconego w stu procentach wszelkim możliwym zastosowaniom konopi. Nie zabrakło więc firm produkujących konopne kosmetyki (przede wszystkim przodująca słoweńska Extravaganja, ale także kilka innych), ubrania (Grateful Hemp i Hemp Production – czeskie firmy oferujące naprawdę fajne konopne ciuchy, w cenach znacznie niższych niż podobne sklepy w Amsterdamie), czy, rzecz jasna, wszelkie możliwe akcesoria do palenia –ananasowe, czy przezroczyste bletki to już żadna egzotyka, za to niesłabnącym zainteresowaniem cieszył się sprzedawany na targach w specjalnej cenie kieszonkowy waporyzer VapBong.
Jak świetnie wiadomo, przeważająca większość miłośników konopi to niepoprawne łasuchy, sam nie stanowię od tej zasady wyjątku, więc z największym zainteresowaniem oddałem się testowaniu różnych konopnych smakołyków. Oprócz hitu poprzednich targów – zielonych, konopnych lodów(obtaczanych w nasionkach – pycha!) nie zabrakło kilku rodzajów serów z nasionkami, paru rodzajów konopnego piwa, ciemnego konopnego chlebka, świetnych, pożywnych ciasteczek, czekolady z nasionkami(dostępnej zresztą w Czechach w zwykłych sklepach spożywczych) – i mojego osobistego faworyta – konopnego masełka o ujmującej nazwie Hippa-Happa.
Cannafest nie ograniczał się jednak tylko do targów dla profesjonalnych hodowców, połączonych z wyprzedażą gadżetów – dla znaczenia i prestiżu imprezy najważniejsze były sekcje „zaangażowane“ - bądź w walkę o liberalizację przepisów narkotykowych, bądź w wyznaczanie i popularyzowanie nowych pól eksploatacji konopi. Swoje stoiska miały więc media (oficjalni parnterzy medialni – czeskie Konoptikum, Spliff, Hanf Journal i ukraińska Konopnaja Prawda), oraz organizacja pozarządowe – przede wszystkim ENCOD, organizatorzy niemieckiej HanfParade, oraz prężnie działające grupy czeskie – Legalizace.cz (wydające od niedawna interesesujący lifestyle'owy magazyn o takiej samej nazwie), oraz skupiona na dynamicznie się rozwijającej sferze medycznych zastosowań Konopí je lék.
Właśnie medyczne zastosowania konopi wydają się najbardziej obiecującym polem, przynajmniej dla Czech (niedawno wystartował tam pierwszy magazyn poświęcony tylko zastosowaniom medycznym - MediJane) – świadomi tego organizatorzy poświęcili tej sferze zastosowań cały niedzielny panel dyskusyjny, cieszący się zresztą wielką popularnością, szczególnie, wśród wcale licznej grupy odwiedzających targi seniorów (kolejny dowód, jak bardzo czeska mentalność różni się od polskiej). Pozostająca pod opieką organizatorów część wykładowa była zresztą jednym z najciekawszych punktó programu Cannafestu – wśród wykładających był m.in Andre Fürst, a wykłady obejmowały tematy od podsumowań sytuacji lokalnych (Szwacaria, Słowacja), przez podsumowanie działania hiszpańskich Cannabis Social Clubs (temat na osobny dłuuugi artykuł), szczegółowe przedstawienia technicznych zastosowań konopi (z naprawdę inspirującym wykładem Jana Bešika dot. zastosowania konopnych kompozytów w budownictwie), aż do wspomnianej rozbudowanej sekcji medycznej. Organizatorzy zadbali też o lżejsze atrakcje – główną scenę muzyczną(niestety nieco zagłuszaną gwarem z hali), zaplecze gastronomiczne, bardzo sympatyczny chillout-room, i kino (repertuar bez niespodzianek – stoner comedy i dokumenty legalizacyjne, tym o legalizace.cz). Warto też wspomnieć o naprawdę udanym oficjalnym piątkowym after-party w klubie Matrix na Žižkovie (ragga-jungle całą noc).
Pierwsza edycja Cannafestu była naprawdę udaną imprezą, pozwalającą bez obaw wyczekiwać następnej (zapowiedzianej na listopad 2011). Według ostrożnych szacunków organizatorów przez tereny targów przewinęło się niemal dwadzieścia tysięcy ludzi, nie odnotowano żadnych incydentów (nad bezpieczeństwem czuwała policja i dyskretna ochrona). Jako przybyszowi z Polski, oprócz podziwu godnego profesjonalizmu organizacji rzuciła mi się w oczy przede wszystkim spokojna, niemal familijna atmosfera targów – nie brakowało rodzin z dziećmi w wózkach i starszych osób, a lokalne media odniosły się do targów przychylnie i bez szukania sensacji – wyobraźmy sobie jaki wizerunek przyprawiłyby prasa i telewizja, gdyby podobną imprezę zorganizować u nas (haha!). Przeważającą część odwiedzających stanowili Czesi, choć nie zabrakło Słowaków,Niemców, czy nawet Hiszpanów. Dość niewielu było Polaków (zarówno wśród wystawiających jak i uczestników), niestety większość spotkanych rodaków nie zdawała sobie chyba do końca sprawy z charakteru imprezy, pytając mnie konfidencjalnym szeptem „o zmotanie czegoś, ziomek“. I tym humorystycznym akcentem zakończmy – do zobaczenia w przyszłym roku!
Robert Kania
Strona główna : http://en.cannafest.cz/
Galeria Cannafest Prague 2010 (19.-21.11.) LINK
Data zdarzenia
25 listopada - 27, 2011
Miejsce zdarzenia
Incheba Expo Praga Holesovice
Czas otwarcia dla wszystkich odwiedzających
25 piątek listopada 2011 11:00 - 19:00
Sobota 26 listopad 2011 11:00 - 20:00
Niedziela 27 listopada 2011 11:00 - 19:00
Ceny biletów
1 dzień bilet CZK 170 (EUR 7)
3 dni bilet CZK 340 (EUR 14)
Niepełnosprawnych DARMO
Dzieci do lat 14 w towarzystwie rodziców również DARMO
Zwiedzający poniżej 18 lat tylko wraz z osobą dorosłą!
Odwiedzających niepełnosprawnych muszą zidentyfikować przy pomocy ważnego warrantów.

Pomoc
Dodaj odpowiedź


Cytuj



















