FORUM.DOPALAMY.COM: Pierwsze spotkania z kodeiną - FORUM.DOPALAMY.COM

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1

Pierwsze spotkania z kodeiną

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Kosaa 

  • Member
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: sob, 27 sie 11

Napisano 27 sierpień 2011 - 22:05

*
Popularny

Chciałem wam opowiedzieć mój sen. Przyśniło mi się coś takiego:


Pierwszy raz, oko w oko z kodeiną.
19.08.2011r Set & Setting - grono przyjaciół, bojowe nastawienie, dobry humor, wolna muzyka, od 22:00
Dawka - 150mg kodeiny (płyn), 100 mg dimenhydrynatu doustnie / po godzinie 2 buchy trawy i piwko, rano kilka piwek na pobudkę hehe
Doświadczenie : Poszłem pod namiot do przyjaciela. Było nas czterech : P,D,T i ja.
Przed przyjazdem zrobłem ekstrakcję kodeiny z 2 paczek Antidolu 15, banalnie łatwa. Siadamy sobie grzecznie, zaczynamy rozpalać grila. Palę papierosa i uśmiecham się do T, to właśnie z nim mam tripować. Łykamy po 2 sztuki Aviomarinu. Odczekaliśmy z pół godziny. Odkorkowaliśmy buteleczkę w której była kodeina, nalaliśmy po równo do kieliszków i chlup, zapite sokiem grejfrutowym. Smak chemiczny, pachniało żabami, ale nie było takie złe jak czytałem. Palę papierosa, czekam na efekt. Może minęło pół godziny, muzyki zaczęło się słuchać coraz lepiej, ciało zaczęło się coraz bardziej rozluźniać. Nie było chęci na taniec, czystość myśli i całkowita kontrola. Coraz większy spokój nas ogarniać zaczął. Dosyć ciężkie powieki, ciało coraz mniej było czuć, przyjemnie się zrobiło. Nic nas nie obchodziło. Poczekaliśmy godzinkę, efekty nie były większe więc napiliśmy się piwka, wypaliliśmy trochę trawy i poszliśmy potańczyć. Po tym uderzamy spać. Zajebiste wizualuzacje wskakiwały. Zajebiście się spało! Zaskoczyła mnie czystość umysłu podczas tego tripu, nie ma jakichś nerwowych zachowań, jest po prostu błogi spokój i najchętniej położył byś się na materacu i popatrzył w gwiazdy :) Stan można porównać w jakimś stopniu do medytacji, jeżeli chodzi o wewntrzny spokój który następuje po zażyciu tej substancji. Rano spokój, choćby nigdy nic. Oczywiście zostało pare browarków, to sobie chlapnęliśmy, a co ! 150mg kodeiny to za mało, myślę że przy 300mg było by idealnie na jednego.

Drugi lot, poznając kodeinę.
19.08.2011r Set & Setting - wolna hata kumpla, dobre nastawienie, od 14:30, muzyka, następnie teren i domek
Dawka - 225mg kodeiny doustnie (płyn), 100mg dimenhydrynatu doustnie
Doświadczenie : zaczyna się spokojnie. Siedzę z przyjaciółmi, muzyczka gra, wygłupiamy się. Przyjeżdza T z którym mam tripować. Na poczekaniu ładujemy po 225mg kodeiny i po 2 tableki aviomarinu. Zapijam sokiem bananowym. Idziemy na papierosa. Siedzę na huśtawce, huśtam się. Po pół godziny, zaczyna robić się cieplutko i czyściutko w głowie. Stan powolutku wzrasta. Cieplutko w rękach i nogach. Ciało coraz luźniejsze i znowu bardzo spokojny się czuję.
Minęło trochę czasu i trochę zaczyna plątać się język, w buzi zaczyna robić się 'spokojnie'. Tak, dziwnie, bo jak może w ustach być spokojnie? Tak ! Po prostu spokojnie.
Matka K przyjechała, pakujemy się i wio w las. Siedzimy na budynkach, palimy papierosa i rozmawiamy. Nie chcę się gadać, co dobrze mi. Szczyt po jakiejś godzince może półtorej, trochę nieogaru i mam ochotę się położyć. Bardzo fajnie było by sobie poleżeć i posłuchać dobrej muzyki. Jezu tak mi dobrze i od razu myśl " następnym razem, biorę co najmniej 300mg ! " Gdyby ten stan był bardziej intensywny, byłby cudowny ! Na pewno nie wybiorę się już na spacer, jak będę brał kodeinę. To nie jest faza, po której można iść na spacer, tylko położyć się na wyrku i posłuchać dobrej muzyki ! Tak, było by idealnie !!
Ile trzyma? Sam nie wiem, dalej mnie grzeje :))


Kodeinowy błogostan spokoju.
24.08.2011r Set & Setting - hata przyjaciela, dobre nastawienie, następnie jazda na skuterku z przyjacielem do sklepu po fajki, czekanie na niego pod kościołem a finisz nad jeziorem Papierok
Dawka - 300mg kodeiny doustnie (płyn), 100mg dimenhydrantu doustnie
Doświadczenie : Ależ jestem podjarany. Dlaczego tak bardzo się cieszę, że znów będę obcować z kodeiną, substancją która tak bardzo uzależnia i może zniszczyć moje życie ?
Podjarany, że znów będę mógł poczuć ten spokój, to nieokreślone przyjemne ciepło i błogostan ! Przyjaciel przygotowuje sprzęt, robię ekstrakcję z 40 sztuk Antka. Coś ciężko poszło, ale daliśmy radę. Łykamy po 100mg dimenhydrantu, następnie za co pijemy ? Za udanego tripa i byle byśmy się nie wjebali ! Chlup, po kieliszku, równo rozlane, zapijamy z niecierpliwością sokiem pomarańczowym. Smak naszego specyfiku mogę porównać teraz do typowo chemicznego smaku tabletek, da się spokojnie przeżyć.
Patrzymy, godzina 15:00. Muzyczka, siedzimy sobie chwilkę. Po gdzieś 10 minutach, już czuję że jest mi coraz cieplej, przyjemne ciepło zaczyna we mnie wchodzić. Spokój, zaczyna coraz głębiej we mnie wchodzić, cudowny spokój ! Myśl, zanim się załaduje musimy posprzątać namiot. Sprzątamy, gdzieś może minęło już 20 minut, czuję że ładuje się coraz mocniej. Położyłem się na trawie, zamknąłem oczy. Mógłbym tak leżeć cały dzień, jaki spokój! Po kilku minutach wstaję, przyjaciel bierze mnie na skuter i jedziemy po fajki. Jedziemy, ja jako pasażer, zaczynam odczuwać już delikatny niepokój, przytulam go i mówię 'ale mnie pierdolnęło". Już trochę zaczynam żałować, że jadę z nim, a przecież mógłbym sobie teraz wygodnie leżeć na trawce i wczuć się w ten pogłębiający stan.
Zchodzimy z skuterka, mam iść do sklepu, zaczyna trochę plątać mi się język, zaczynam widzieć takimi skokami, śmieszne uczucie. Kupuję fajki i wode do picia, plątają mi się nogi, już mam lekkie zaburzenia błędnika a ciepło mi i przyjemnie, bardzo! Wychodzimy ze sklepu, jedziemy do P do domu, bo ma przecież obiad. Nie chce mi się nawet rozmawiać, oczy już mam ciężkie a szczyt już blisko. Zostawił mnie przy kościele, nie daleko jego domu. Siadam sobie na trawie, ale mi dobrze! Najchętniej bym się położył, ale lepiej nie, bo jeszcze ktoś mnie zobaczy i będą problemy. Siedzę grzecznie, odpalam papierosa. Palę, już czuję że to szczyt. Zalało mnie jeszcze mocniej ciepełkiem, obraz zaczął mi się pieprzyć przed oczami, takie teleporty miałem, ale do opanowania. Szczutujemy, mam neutralną minę ale mimo to, w środku spokój i uczucie jakbym miał zaraz się unieść, coś podobnego jak chelikopter kiedy pijemy alkohol. Minęło już może 50 minut, od czasu kiedy zapodaliśmy kodę, już jestem w niebie ! Teraz już wiem, co to znaczy błogostan po kodeinie, o którym każdy to mówi, bardzo charakterystyczny spokój z nutką radości. Mam ochotę się położyć, trochę się niecierpliwie bo przecież P miał już tutaj dawno być. Przyszedł po ok 20 minutach, kiedy miałem dosyć mocnego tripa.
Wstaję, ależ mi potwornie ścierpła noga ! Podpieram się wiosłem, bo nie ustanę na tej nodze, trwało to może kilka minut, wreszcie zacząłem iść. Wchodzę na skuter, jedziemy do T, nad Papierok, reszta ekipy już czeka. Przychodzimy, wolnym krokiem idę, trochę kołysze i ugina nogi, ciepło w środku rozchodzi się wszędzie, serce bije spokojnie, oddech mam wolny. Siadam sobie i tripuję, świetne uczucie ! Teraz jest godzina 20:25, dalej czuję trochę ciepła w głowie, lekki mułek jak w dzień po przepiciu alkoholem.
Chce mnie się spać, ale mimo to nie śpię. Myślę, kiedy znowu przywale, gdybym miał teraz przy sobie kodeinę, na pewno bym zażucił ją znowu! Więc, dochodzę do wniosku, że ona na prawdę kurewsko uzależnia i będzie trzeba uważać, bo ten most, na który weszliśmy, może się wreszcie zapaść, a jest bardzo kruchy. Myślę, że receptory które są odpowiedzialne za tripy na opiatach, muszą się wyrobić bardziej. Mimo to, już po trzecim razie, czuję że receptory są już dosyć dobrze wyczulone i pozwalają już odczuć efekty, które wywołuje ten środek. Na pewno, to nie ostatni trip. Na pewno, jeszcze będę do niej wracał ! Ale myślę, że nie częściej niż raz na dwa tygodnie. Czy warto, tak ryzykować, aby poczuć opioidowy haj ? Przekonamy się, ale jedno wiem na pewno. Jest to tak cudowna faza, że ciężko będzie nie załadować po raz kolejny. Na razie, zostanę przy dawce 300mg kodeiny. I obyśmy się nie wjebali w ten nałóg !
Jest godzina 20:55, czuje się jakbym miał gorączkę, boli trochę gardło, ciepło we łbie i na całym ciele ale to już mniej. Mam 38,3C czyli już gorączka się rozwija, ciekawe przez co mnie dopadła .. idę wziąć prysznic, wypić ciepłą herbatkę i jakąś tabletke łyknąć, oby pomogło. Amen!
3

#2 Użytkownik jest zalogowany   eXe 

  • uzależniony od forum
  • Grupa: Members
  • Postów: 679
  • Rejestracja: pon, 12 lip 10

Napisano 27 sierpień 2011 - 22:14

Wyświetl postUżytkownik Kosaa dnia 27 sierpień 2011 - 22:05 napisał

I obyśmy się nie wjebali w ten nałóg !


Wyświetl postUżytkownik Kosaa dnia 27 sierpień 2011 - 22:05 napisał

Jest to tak cudowna faza, że ciężko będzie nie załadować po raz kolejny.




Masz odpowiedz czy warto stary.
Let's do some drugs together !


Wszystkie moje wypowiedzi sa jedynie wymyslem mojej wyobrazni, nie maja nic wspolnego z rzeczywistoscia :)
2

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Greenboy 

  • Schizofrenik
  • Grupa: überModerator
  • Postów: 1122
  • Rejestracja: wto, 27 lip 10
  • gg:
    37750292

Napisano 27 sierpień 2011 - 22:33

Kosaa, stawiam plusa i do opisywania kolejnych tripów zapraszam do odpowiedniego działu. TUTAJ
"Jesteśmy ofiarami totalitarnego systemu!"
Fiesta
Dołączona grafika
Spoiler
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Kosaa 

  • Member
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: sob, 27 sie 11

Napisano 27 sierpień 2011 - 22:36

o jejku, to jakby można było, prosił bym o przeniesienie tego tekstu w odpowiedni temat :)
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Greenboy 

  • Schizofrenik
  • Grupa: überModerator
  • Postów: 1122
  • Rejestracja: wto, 27 lip 10
  • gg:
    37750292

Napisano 28 sierpień 2011 - 09:55

Wymyśl nazwę dla tematu. Potem zrobię tu porządek.
"Jesteśmy ofiarami totalitarnego systemu!"
Fiesta
Dołączona grafika
Spoiler
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Kosaa 

  • Member
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: sob, 27 sie 11

Napisano 29 sierpień 2011 - 17:30

Nazwą tematu może być po prostu 'Pierwsze spotkania z kodeiną" ;) DZIEKI ;)
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Greenboy 

  • Schizofrenik
  • Grupa: überModerator
  • Postów: 1122
  • Rejestracja: wto, 27 lip 10
  • gg:
    37750292

Napisano 29 sierpień 2011 - 19:36

:ok:
"Jesteśmy ofiarami totalitarnego systemu!"
Fiesta
Dołączona grafika
Spoiler
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Kosaa 

  • Member
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: sob, 27 sie 11

Napisano 02 wrzesień 2011 - 23:30

Czwarte podejście, dla królowy Kodeiny.
03.09.2011r Set & Setting - moja hata, nastawienie przeciwne łykaniu, nie mam ochoty zażywać dzisiaj
Dawka - 300mg kodeiny doustnie (płyn), 50mg dimenhydrantu doustnie
Doświadczenie : Stoję przed apteką, czekam na kumpla. Na zegarku patrzę, jeszcze 40 minut będę czekał .. apteka koło mnie, pieprzyć, już do niej cisnę wiadomo po co. Ojć, sam nie będę tripował, to wychodzę i dzwonię do przyjaciela "siemka, kupić Ci kode? ; hmmm.. no wiesz.. jasne :))) " więc nie namyślam się długo, wchodzę znowu do apteki :
- "dzień dobry, proszę 4 paczki antidolu 15"
- dzień dobry, po co ci tyle paczek ?
- aaa.. mama chciała :)))
- (babka daje) coś jeszcze?
- paczka aviomarinu był prosił :)))
Daje mi w łape co trzeba, ja płacę i wychodzę. Szczerze, nie mam ochoty tego żreć, ale cóż, już kupiłem to nic, zostaje czekać. Przychodzi kumpel, wiezie mnie do domu. Obiadek, ogiarniam sie, przyjeżdża przyjaciel. Robimy ekstrację, tym razem używamy filtrów do kawy, każdy osobno sobie ekstraktuje :)
Mamy co trzeba, wyciśnięte do zera, hlup ! Zapite jakimś napojem gównianym z aspartamem.. odpalamy papierosa i gadamy. Oczywiście 10 minut, już czuje, wchodzi gwałtowniej niż zwykle, aż ścierpła mi prawa ręka. Trochę niepokój mnie łapie, ale wali coraz mocniej. Ciężkie ślepka, mam ochotę się położyć, znowu kodeinowy spokój, wyjebane po całości :)) Idziemy do domku, minęło z 40 minut od zażycia. Zjadłem sobie karczek i trochę ziemniaków, przyjaciel coś tam wszamał odemnie i chilujemy sobie przed kompem. Fajnie spokój ogarnia, ciepełko, dziwne uczucie w głowie. Wszystko takie, choćby tego nie było, ciało trochę odłączone ale pełna kontrola. Wolniejsza gadka, przymglone oczka. Normalnie da się dogadać, ale troszkę wolniej :)) Dzisiaj już nie byłem tak senny jak zwykle, może jakiś wpływ na senność ma dimenhydrant, bo łyknęliśmy o 50mg mniej. Trip uważam za udany. Czy było warto ? Heh, za szybko do tego nie wrócę, troszkę portfel cierpi mi ostatnio :)
1

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Krychu 

  • Newbie
  • Pip
  • Grupa: Members
  • Postów: 2
  • Rejestracja: sob, 03 wrz 11

Napisano 03 wrzesień 2011 - 21:44

po co brac takie cos? Jebnij sobie sztacha benzyny to zobaczysz wtedy. nie rozumiem tego tutaj w ogole. kodeina jest glownie uzywana do lekow np na bole. Zapal sobie trawy i nic wiecej nie trzeba
-2

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   fokaoka 

  • swojak
  • Grupa: Members
  • Postów: 56
  • Rejestracja: czw, 03 mar 11

Napisano 08 wrzesień 2011 - 03:33

2 tygodnie zabawy z koda

i dawka razy 2

hehehe

dobry cpun sie zapowiada

enjoy i zwolni

szczerze.....................ile masz lat?
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Kosaa 

  • Member
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: sob, 27 sie 11

Napisano 30 wrzesień 2011 - 14:15

Tymczasem, kodeinowy trip.
27.09.2011r Set & Setting - bojowe nastawienie, zapodane pod kościołem a szczyt nad stawem do którego droga miała ok 3km
Dawka - 450mg kodeiny doustnie (płyn), 100mg dimenhydrantu doustnie
Doświadczenie : Robimy z T ekstrakcję u mnie z 6 paczek. Zajęło nam to trochę czasu, ciecz wlaliśmy do butelki po czym zakręciliśmy i udaliśmy się pod kościół, pod punkt naszej zbiórki. Dwa kieliszki, po równo i wio z moim kompanem. Wszedł pierwszy kieliszek dosyć dziwnie bo nie przyjemne w smaku, popite od razu jakimś gazowanym napojem. Od razu idzie po równo drugi kieliszek i po nim jeszcze jeden także poszło razem 6 kieliszków pełnych. Nic się nie zmarnowało. Zapiliśmy gazowanym napojem po czym nerwowa rozkmina, gdzie się udać. Trzeba iść gdzieś gdzie można się położyć, hmm to może nad staw ? Idealnie ! Ruszamy, idziemy powolutku w stronę wymierzonego nam celu, jak po 10 minutach zaczęliśmy już 'czuć' zbliżającą się fazę. No cóż, coraz cieplej, coraz mniej czuję nogi jak idę, coraz wolniej oddycham, coraz przyjemniej mi się robi. Wzrok robi delikatne teleporty i dziwnie się gada. Odpalamy papierosa, efekty coraz mocniejsze. Papierosa pali się bardzo przyjemnie. Kiedy doszliśmy nad straw, od razu się musiałem położyć na łonie natóry, minęło 30 minut od łyknięcia a ja już czuję opiatowego kopa który przybiera na mocy tak jak nigdy dotąd. Po 50 minutach czuję, że to jest to, to szczyt ! Nie ma porównania do dawek 300mg przy czym nie czuło się tego co teraz. Teraz intensywne szczęście, euforia, ciepło zalewające ciało, tonę w błogości, spokoju i tej cholernej radości gdzie przy czym mam zajebiście czysty umysł. Mam ochotę słuchać muzyki, rozmawiać o życiu. Natchnęło mnie trochę więc przeprowadziłem z moimi przyjaciółmi bardzo otwartą rozmowę dotyczącą każdego z nas, kto jaki jest, przeprosiliśmy się i zrozumieliśmy wreszcie, że należy pomagać jeden drugiemu i że nie należy komuś wmawiać co jest dobre a co złe, bo przecież każdy ma odmienne zadania w życiu, każdego cieszy coś innego w życiu. Tonąc w miłości, błogości, potwornym leniwym spokoju który jest tak piękny, mruczę sobie .. 'mmmm... mmmmmmm !' Tak mnie zajebiście, mogło by to trwać wiecznie ! Patrzę, przez zamknięte powieki, widzę jakieś obrazy, pokazują mi się dokładne obrazy które przedstawiają mnie moich znajomych, jakieś symbole o których nie miałem wcześniej nawet pojęcia i które nie wiem co znaczą.
Palę następne papierosy, bardzo mi smakują, tak bardzo jak nigdy wcześniej, przy wydechu delikatnie łechtają całe gardło i sprawia to miłą przyjemność. Intensywna błogość, trwała może 2 godzinki po czym powolutku stopniowo zaczynała opadać. Wtedy rozmawialiśmy dalej o życiu, podejmowaliśmy bardzo ważne decyzje dotyczące naszego życia, które były wcześniej przez nas ukrywane. Cudownie kręciła się rozmowa, każdy się aż wzruszył i cieszył się z szczęścia przyjaciela. Coś pięknego ! Takie spotkanie, bardzo potrafi zbliżyć ludzi ! Niesamowicie, kiedy faza spadała, przemyślenia dalej zostały w nas, to co wyciągnęliśmy z tej fazy, zostawimy dla siebie i postaramy się na pewno zmienić nasze życie. Wreszcie trzeba wziąć się w garść i przezwyciężyć siebie, naprawić nasze rodziny, zacząć kochać choćby własnego ojca i pogodzić go z mamą. Tak więc trip uważam ja i T za niesamowicie piękny i na pewno nie ostatni. Ten kto zaczyna z opiatami, nigdy z nimi z nie skończy. Są tak delikatne, tak piękne, a za razem potrafią dać tyle miłości, że świat stanie się dla Ciebie wreszcie pięknym, zaczniesz zauważać jakie życie jest piękne... opada wreszcie kurtyna ego i opiaty pokazują ludziom jak wygląda życie, bez masek którymi jest nasze ego, tak więc trzeba się postarać, żeby życie było piękne i cudowne, bez opiatów i nauczyć się niwelować w jak największym stopniu własne ego. Szczęścia i miłości kochani ! :)



Odnosząc się do powyższych wypowiedzi, forum to powstało żeby wymieniać się doświadczeniami związanymi z różnymi substancjami więc ja to robię.
Od razu dostaję odzywki

Cytat

po co brac takie cos? Jebnij sobie sztacha benzyny to zobaczysz wtedy. nie rozumiem tego tutaj w ogole. kodeina jest glownie uzywana do lekow np na bole. Zapal sobie trawy i nic wiecej nie trzeba

Osądzasz a nie wiesz nawet co to jest, w jaki sposób działa itd
Ja rozumiem, że można się od tego mocno uzależnić, że można zniszczyć sobie życie, ale wpaść możesz w dosłownie wszystko.
To tylko doświadczenie które ma nam pomóc w życiu, doświadczenie które pokazuje nam życie z innej strony i daje nam czasami rozwiązania
dotyczące naszych problemów. Najważniejsze to używać z 'głową' wszelkie używki, chociaż bardzo łatwo się w nich zatracić.
Tripujemy, następnie wyciągamy wnioski i pracujemy nad swoim życiem na trzeźwo.
Bo sztuką jest być szczęsliwym, pełnym miłości, bez żadnych wspomagaczy a one mogą być jedynie dodatkiem, rzadkim dodatkiem.
Wcale używki nie muszą być takie złe, jak to opisują. Czy to zapalić sobie trawy raz na dwa tygodnie czy walnąć kody raz w miesiącu.
Alkoholicy (większość) krytykują wszystko co jest odmienne od alkoholu, a dlaczego ? Bo jak człowiek czegoś nie zna, najwięcej krytykuje i osądza.
Wielu z tych, którzy palą trawe robią podobnie, trawa jest cudowna wszystko co inne od niej jest chujowe i największe zło. Ale nawet trawa, jak ją palisz
w nadmiarze ładnie potrafi popierdzielić w główce i niech nikt nie zaprzecza, bo dobrze wiemy jak z nią jest.
Wszystko może w głowie poprzewracać, wszystko dosłownie.
Ile mam lat ? Moja prywatna sprawa :)
Każdy ma inny punkt widzenia, każdy kieruje się czymś innym w życiu. Można powiedzieć swoje zdanie ale nie na siłę komuś coś starać się udowadniać.
Każdy lubi coś innego, inne przykładowo substancje, jedni kochają stymulanty, inni psychodeliki. Tego się nie przeskoczy, trzeba po prostu starać się zrozumieć najpierw, a nie z góry osądzać kogoś. Pozdrawiam cieplutko :)
2

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1


Szybka odpowiedź

  

Podobne tematy Zwiń

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post
Popularny (nowe posty) Pierwszego razu się nie zapomina.. Chit- Chat HihU 
  • 30 Odpowiedzi
  • 2319 wyświetleń
Nowe odpowiedzi Pierwsze jaranie Raporty z podróży nowak188 
  • 6 Odpowiedzi
  • 1294 wyświetleń
Nowe odpowiedzi Załączniki Pierwsze zamówienie w euforii:)
C.D.N
Kolekcje CJ. 
  • 1 odpowiedź
  • 784 wyświetleń
Popularny (nowe posty) Załączniki Cenzura w internecie. Pierwsze testy w tym tygodniu.
Start w kwietniu.
Aktualności z Polski CinekMarcinek 
  • 26 Odpowiedzi
  • 1700 wyświetleń
*Nowe odpowiedzi [DXM] Podejście pierwsze Raporty z podróży Guest_Matt_* 
  • 5 Odpowiedzi
  • 1307 wyświetleń