Otóż, nie panikuje, nie sram żarem, etc - to tak na start.
Zaczynając, znajomy podbił do mnie po trochę kadzidła, bo wiedział że mam. Dałem mu - bo kolegą jestem, od tak. No i tu się zaczynają jego przygody. Przyłapali go, on twierdził że to są dopalacze - które kupił jeszcze w stacjonarkach gdy robił "zapasy" i to był ostatni woreczek. Policja wpadła mu na chate, i nic nie znaleźli oprócz "kadzidłowej lufki". Posiedział na dołku, wypytywali go o wszystkich którzy mają MJ na mieście (małe, około 10k mieszkańców) tylko nie o mnie. Zabrali mu telefon, a w nim są wiadomości w których mnie prosi o "jedynkę" albo o "2 woreczki". Czy powinienem ewakuować wszystkie moje zabawki które kupiłem na dwór aby chamy mi ich nie powinęły?
Jak się rozpatruje sprawa w takowej sytuacji?
Pozdro!

Pomoc
Dodaj odpowiedź


Cytuj




















