FORUM.DOPALAMY.COM: BadTrip po grzybach - FORUM.DOPALAMY.COM

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1

BadTrip po grzybach

#1 Użytkownik jest zalogowany   Greenboy 

  • Schizofrenik
  • Grupa: überModerator
  • Postów: 1113
  • Rejestracja: wto, 27 lip 10
  • gg:
    37750292

Napisano 28 lipiec 2010 - 03:32

*
Popularny

Chciałem wam opowiedzieć mój sen. Przyśniło mi się coś takiego:
Doświadczenie - mj, różne sqny, speed, koks, extasy, Greengo, grzyby
Info o mnie - Wiek 28 (Wtedy 18) / Waga 72 kg (Wtedy ok. 62) / Wzrost 176 (Wtedy ok. 173)
Set & Setting - Grzybowa polanka, samochód, nadmorskie miasteczko, wolne popołudnie spędzane z ziomkami, zero obowiązków
Co/ile - Grzyby (świeże, duże) 90 szt.

Historia z 2000 r. - dawno temu, więc opisy faktów mogą być niedokładne. Jeden z dwóch moich grzybowych badtripów. We wczesnojesienne sobotnie popołudnie ok. 15:00 wyjechałem z czwórką ziomków na polankę po grzybki. Polanka bogata, więc po 20 min wszyscy mieliśmy jakoś po 60 sztuk. W drodze do auta znalazłem jeszcze 10 i zjadłem od razu, bo "dzisiaj chciałem mieć dobrze." Wsiedliśmy do samochodu, wyjęliśmy kanapki, ketchup i przystąpiliśmy do kolekcjonowania trofeów. Kierowca (bo też żarł) dał mi jeszcze 10 od siebie, żeby móc prowadzić. ;) Ciągle mówiłem chłopakom, że "dzisiaj chcę mieć naprawdę dobrze." Pozostali dali mi po 5 od siebie. Razem 90.

Zrzuta na paliwo -> wyjazd do miasta -> tankowanie -> McDonalds - minęło ponad 1h od ekspozycji zanim z miasta ruszyliśmy nad morze - nasz cel. Koleś odpalił samochód i wtedy poczułem pierwszy powiew - jest dobrze. :E Do morza jest kilkadziesiąt km, to przez ten czas dobrze się wkręci. Świeże wchodzą szybciej i mocniej. Już przy wyjeździe z miasta czułem, że bania rośnie szybko, trochę boli brzuch, ale grzyby tak właśnie wchodzą, jest cieplej, wygodniej. W pewnym momencie jazdy (T~+2:00) zrozumiałem, że już jest grubo, skoro ziomki gadają o czymś, a ja nie wiem o czym. Spoglądam na drogę - znaki drogowe mijają nas chyba wolniej tak, jakby chciały, żeby się im przyjrzeć. Brecham się, bo wiem, skąd te myśli. Oglądam swoje ręce - trochę falują, ale dlaczego są takie czerwone? Ten samochód też jakiś większy się zrobił, jest więcej miejsca... Ktoś wysiadł? Nie, kurwa, przecież ciągle jedziemy. "O, kurwa!" - powiedziałem do siebie. Spojrzeli na mnie i pytają, co się stało. Powiedziałem "Nic. Myślałem, że..." i na chwilę urwał mi się wątek. Zaczęli się brechać i pytać, czy już "mam dobrze" Potwierdziłem z uśmiechem kiwając głową. Kierowca zapytał "Greenboy, co myślałeś?" (To znaczy zapytał inaczej, bo tylko tutaj jestem Greenboyem :E ) Powiedziałem mu "już nic", bo wiedziałem, że nie dam rady opisać mu tego tak, żeby w połowie zdania nie stracić wątku. Już było ostro, a dopiero się wkręcało.

Zastanawiałem się, czy ich już coś wzięło, nie potrafiłem tego ocenić. Zacząłem się bać, bo miałem już dobre cevy, urwania wątków myślowych, w ogóle nie kumałem o czym oni gadają, a oni - jakby nic. Nie rozmawiałem, bo nie wiedziałem, co powiedzieć. Kierowca spoglądał na mnie w lusterku i zapytał "Greenboy, zajebałeś się, co?" On wiedział :E , a ja już nie wiedziałem nawet, gdzie jesteśmy. Obrazy drogi i okolic były dla mnie znajome, ale nie wiedziałem, gdzie to miejsce się znajduje i jak to pokazać. Na mapie? Przecież nie mam żadnej mapy! Patrząc w podłogę samochodu zastanawiam się, co dalej będzie (i chyba tu jest początek badtripa), bo pałeru coraz więcej, a ja nie wiem, jak się podrapać po tyłku, bo strasznie swędzi, albo mi się zdaje. Złapię uchwyt nad boczną szybą i podniosę się, a drugą ręką podrapię..., ale czy ten uchwyt wytrzyma? Chyba nie, bo jest pęknięty. Jest pęknięty, czy nie, bo już kurwa nie widzę?! Podnoszę się na tym uchwycie, żeby zobaczyć, czy jest pęknięty? :) Patrzę, oglądam... "Greenboy, co ty kurwa robisz????" - zapytał koleś obok mnie. Usiadłem, chciałem coś powiedzieć, ale tylko machnąłem ręką uśmiechnąłem się, choć do śmiechu mi nie było, bo zaraz koniec trasy i będziemy wysiadać, a nie wiem, czy tego chcę.

(T~+2:30) Wysiadłem z trudem, długo to trwało (samochód 3-drzwiowy, siedziałem z tyłu). Twardy grunt i świeże powietrze polepszyły mi samopoczucie, ale ogólnie to już tak zrobiony byłem, że najchętniej zostałbym w tym samochodzie. Ten grunt też nie do końca sprawiał wrażenie twardego. Poszliśmy w stronę portu. Najgorsze, że po nich nie było nic widać, bo ciągle o czymś gadali, a ja skupiałem się na tym, żeby iść prosto i patrzeć prosto, bo gdy patrzyłem na te wszystkie pootwierane sklepy i turystów, to zapominałem o tym, że idziemy razem i albo zbaczałem z kursu, albo stawałem w miejscu. Ziomki wyczaili, że połamało mnie trochę, to żeby zachować kontakt ze mną rozmawiali ze mną, zadawali jakieś pytania, ale trudne to było. Najlepsze były pytania, na które można było odpowiedzieć to "tak" lub "nie" - proste. :E Zdaniami nie potrafiłem już mówić. Momentami nie poznawałem kumpli.

Usiedliśmy na ławce. Wszędzie grała muzyka, turyści chodzili dookoła, a ja siedziałem na maxa już zdołowany, bo usłyszałem "Kurwa, co my teraz z nim zrobimy?" Wiedziałem, że mówili o mnie. To pogłębiało doła. Chłopaki ruszyli do sklepu, bo sucho w gardle. Czasem wpadał mi jakiś film, cevy całkiem fajne, fraktale, łańcuszki różnych kolorów, figury, śmiejące się twarze - wszystkie w tym samym czasie, jak w jakiejś grze lub wizualizacji. Nie wiedziałem już, co to znaczy być w jakimś miejscu, a zrozumieć, jak płynie czas i co to znaczy, że dzisiaj jest sobota było mi trudno. Nie chciało mi się jeść, ani pić. Prędzej bym się wyrzygał, ale nie wiedziałem, co nacisnąć, żeby to zrobić, który przycisk... Otwierałem oczy, widziałem ich knujących. Po którymś takim odlocie odzyskałem trochę świadomości i zapytałem ich, czy idziemy dalej. Zbrechali się trochę i śmiali się jeszcze długo. Nie wiem ile czasu minęło ale chyba sporo, bo dwójka kumpli zdążyła wypić po piwie, a sączyli powoli.

Chwilę staliśmy na molo. Jest dość szerokie, a ja i tak bałem się, że wpadnę do wody. Masakra. Powaga. Jakieś statki pływają, ludzie przechodzą, bałem się wszystkiego poza moimi ziomkami. Koleś krzyknął "patrzcie, statek zawraca na ręcznym!" Nie wiedziałem, czy mówi poważnie, czy żartuje. Chore jazdy. Staliśmy w kółku, jeden coś powiedział i cofnął się krok do tyłu, drugi powiedział co innego i krok do tyłu, trzeci ? to samo. Kurwa, co się dzieje?! Poczułem, że muszę zrobić tak samo, tylko nie wiedziałem, co powiedzieć (taki film). :E Wiedziałem, że muszę to zrobić, bo stanie się coś złego. Napady lękowe miałem zajebiste. Powiedziałem "Nie wiem co powiedzieć" i zrobiłem krok do tyłu. Poczułem dumę, ale nic się nie stało, tylko usłyszałem "To lepiej nic już nie mów" i zaczęli się brechać, ja razem z nimi. Ktoś zapytał, czy wracamy do samochodu, na co z miejsca krzyknąłem, że tak. Poszliśmy. Te same uliczki i powróciły te same chore filmy. Baczność! Na wprost - patrz! Przechodząc obok tej ławki powiedziałem, że zabieram ją do domu. Buchnęliśmy takim śmiechem, że brechaliśmy się aż do samochodu.

Wejście do wózka było łatwiejsze, ale gdy usiadłem powróciły demony ciemności i znów miałem masę problemów. Dlaczego ten samochód jest taki krzywy? Jedziemy do przodu czy w bok, dlaczego nikt nic nie mówi, mieliśmy wypadek czy co? Ta myśl rozjebała mnie całkiem, bo zacząłem analizować jak powinien wyglądać samochód po wypadku, my po wypadku i czy mieliśmy ten wypadek. Zdawało mi się, że widzę nad schowkiem rozjebany telefon kierowcy. Jak on się rozwalił? Po wypadku? To jak my zadzwonimy po pogotowie. Ten samochód taki krzywy. Niewygodnie mi. Chora giera wkręca się na maxa i myślałem, że to wszystko jest naprawdę, że oni są tak spruci, że nawet nie kumają, że mieliśmy wypadek!!! O co tu kurwa chodzi??? Patrzę na swoje nogi i widzę, że są nierówne (jedno kolano dalej a drugie bliżej ? krzywo siedziałem). To utwierdziło mnie w przekonaniu, że mieliśmy crasha i że mam połamane nogi. To w ogóle nie było śmieszne.

2 km przed naszą wiochą krzyknąłem, że chyba jestem połamany i że muszę zaraz spróbować stanąć na nogach, bo nie wiem, czy umieram już, czy to jest naprawdę i o co tu w ogóle chodzi. Kierowca spękał i zatrzymał się. Wysiedliśmy. Na świeżym powietrzu poczułem się trochę lepiej - zapomniałem, co było samochodzie - inny świat. Stanąłem i powiedziałem "Nie wiem jak wy, ale ja idę lać". Teraz wkurwili się trochę na mnie, bo po tym wszystkim okazało się, że to tylko pełny pęcherz. Na świeżym powietrzu klimat całkiem inny, bardziej do ogarnięcia, chociaż tamta ławka ładnie mi porobiła. Rozeszliśmy się po domach planując kolejne spotkanie tym razem w domu, bo w domu są tylko dobre jazdy.

Od tamtego czasu miałem jeszcze jeden grzybowy badtrip, ale o tym kiedy indziej. Źle, a nawet bardzo źle zrobiłem jedząc więcej niż oni.

Zauważyłem, że grzyby trwale ryją baniak, dlatego od kilku dobrych lat nie kolekcjonuje ich.
"Jesteśmy ofiarami totalitarnego systemu!"
Fiesta
Dołączona grafika
Spoiler
14

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Garnek 

  • kozak
  • Grupa: Members
  • Postów: 456
  • Rejestracja: pon, 21 gru 09
  • LokalizacjaHolandia
  • gg:
    ---

Napisano 28 lipiec 2010 - 13:46

Dobrze opisany trip a raczej badtrip :mrgreen:
:ok:
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Cichy Bob 

  • Odszedł
  • Grupa: Zasłużony
  • Postów: 1423
  • Rejestracja: pią, 28 sie 09
  • Opening hours:0/0
  • gg:
    -

Napisano 08 sierpień 2010 - 10:33

Trip Raport pięknie oddał zaistniałą sytuację, choć pewnie i tak nie wszystko udało się opisać ;)

Cytat

Wejście do wózka było łatwiejsze, ale gdy usiadłem powróciły demony ciemności i znów miałem masę problemów. Dlaczego ten samochód jest taki krzywy? Jedziemy do przodu czy w bok, dlaczego nikt nic nie mówi, mieliśmy wypadek czy co? Ta myśl rozjebała mnie całkiem, bo zacząłem analizować jak powinien wyglądać samochód po wypadku, my po wypadku i czy mieliśmy ten wypadek. Zdawało mi się, że widzę nad schowkiem rozjebany telefon kierowcy. Jak on się rozwalił? Po wypadku? To jak my zadzwonimy po pogotowie. Ten samochód taki krzywy. Niewygodnie mi. Chora giera wkręca się na maxa i myślałem, że to wszystko jest naprawdę, że oni są tak spruci, że nawet nie kumają, że mieliśmy wypadek!!! O co tu kurwa chodzi???


Genialne oddanie natłoku myśli %-)
Ile ludzi podniosłoby rękę, że znało mnie - że znało takich setkę..

MOJE DOŚWIADCZENIE:
Spoiler
0

#4 Użytkownik jest zalogowany   Greenboy 

  • Schizofrenik
  • Grupa: überModerator
  • Postów: 1113
  • Rejestracja: wto, 27 lip 10
  • gg:
    37750292

Napisano 08 sierpień 2010 - 12:46

*
Popularny

Masz rację. Opisałem tu tylko sytuacje, których jestem pewien co do miejsca, czasu i chronologii, czyli bardzo mało. Pomijając odległą datę tripowania i dziury po innych używkach, miałem niesprawny rejestrator, przez co następnego dnia ziomkowie przypominali mi sytuacje, których w ogóle nie kojarzyłem. Do dziś jest ich sporo. Jeszcze przez kilka lat miałem flashbacki z różnymi rozkminami, np. jak wodziłem ręką po głowie, szukając pęknięć po tym fake'owym wypadku... głowa wydawała mi się taka dziwna, krzywa, zimna... językiem szukałem pęknięć szczęki i zębów, ale nie byłem w stanie tego ocenić, czy to górna szczęka, dolna, język, zęby i czy to wogóle jestem ja... próbowałem skupić się na czymś, ale odpływałem w inne miejsca... co zrobić, żeby język nie przeszkadzał... koleszka obok próbował wystraszyć mnie znienacka krzycząc coś, ale jakoś to do mnie nie dotarło... miałem inne sprawy... szukałem powodu, przez który nogi wydawały mi się nierówne, np. złamań... nic nie mówiłem do ziomków, ciągle rozgryzając co jest grane... nie było możliwości skupienia się na czymkolwiek przez dłużej niż kilka sekund... wracając do domu utykałem tak, jakbym faktycznie miał coś z nogami... może faktycznie jakoś krzywo siedziałem... miałem klucz od domu, a i tak nacisnąłem dzwonek %-) ... ojciec otworzył drzwi i nie zadawał pytań... i tak niezrozumiałby odpowiedzi... myślałem, czy powiedzieć rodzicom o wypadku... ale zdecydowanie nie teraz... położyłem się w domu... kojarzę włączone radio i to, że rozumiałem słowa, a nie rozumiałem zdań. Śmiesznie brzmiały radiowe rozmowy i chyba dopiero to poprawiło mi samopoczucie. Gostek mówił cos z takim przekonaniem, powagą i taką wszechogarniającą chęcią bycia zrozumianym przez słuchaczy... w moim przypadku jego zabiegi były bezcelowe... nie kumałem polskiego... już w tej chwili był to chyba mój jedyny problem... humor wracał na swoje miejsce... szkoda, że dopiero teraz. Trochę się uspokoiłem i skończyły się chore giery. Długo czekałem, zanim zasnąłem - jak zawsze po grzybach. Spida nie ma, ale myśli nie dają spokoju. Jest inaczej niż po innych używkach, w przypadku których, podczas peaku bywają myśli o zbliżającym się omdleniu lub innego typu utraty świadomości, mroczki z zaśnięciem włącznie. Ciągle czujesz, że jesteś świadomy i nic tego nie zmieni. Choć bywają odloty. Grzybki nie pozwalają zasnąć przez większość czasu działania. Nie stwierdziłem żadnych odstępstw od norm w pracy serca. Co nie znaczy, że ich nie było.
Rano dowiedziałem się, że nie było żadnego wypadku.
NEVER FUCKING AGAIN !!!
(a przynajmniej nie w takiej ilości) ]:->
Pozdrawiam.
"Jesteśmy ofiarami totalitarnego systemu!"
Fiesta
Dołączona grafika
Spoiler
3

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   HihU 

  • pan Prezes
  • Grupa: Zasłużony
  • Postów: 1852
  • Rejestracja: śro, 05 sie 09

Napisano 15 sierpień 2010 - 18:19

Dopiero teraz przeczytałem- bardzo ładnie to opisałeś, jestem pod wrażeniem.

Stawiam plusa i pisz więcej! :)
"Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, dawka stanowi truciznę.."
Moje wypowiedzi na tym forum to fikcja literacka ;)

0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   magicspace 

  • Member
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 12
  • Rejestracja: nie, 15 sie 10
  • LokalizacjaLublin

Napisano 21 sierpień 2010 - 07:38

Dla mnie badtrip po grzybach nie istnieje :)
0

#7 Użytkownik jest zalogowany   Greenboy 

  • Schizofrenik
  • Grupa: überModerator
  • Postów: 1113
  • Rejestracja: wto, 27 lip 10
  • gg:
    37750292

Napisano 10 kwiecień 2011 - 09:17

Do tamtej chwili dla mnie też nie istniał :)
"Jesteśmy ofiarami totalitarnego systemu!"
Fiesta
Dołączona grafika
Spoiler
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Boulala 

  • Member
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 13
  • Rejestracja: pią, 02 wrz 11

Napisano 11 grudzień 2011 - 22:56

Sorry że odkopuję, ale badtrip po grzyyybach istnieje, jak będę miał czas to opiszę pierwszy raz na grzybach i jednocześnie pierwszy badtrip :)
Funky user :)
0

#9 Użytkownik jest zalogowany   nessaya839 

  • kozak
  • Grupa: Members
  • Postów: 225
  • Rejestracja: sob, 16 paź 10

Napisano 11 grudzień 2011 - 23:50

Cytat

Koleś krzyknął "patrzcie, statek zawraca na ręcznym!" Nie wiedziałem, czy mówi poważnie, czy żartuje. Chore jazdy. Staliśmy w kółku, jeden coś powiedział i cofnął się krok do tyłu, drugi powiedział co innego i krok do tyłu, trzeci ? to samo. Kurwa, co się dzieje?! Poczułem, że muszę zrobić tak samo, tylko nie wiedziałem, co powiedzieć (taki film). :E Wiedziałem, że muszę to zrobić, bo stanie się coś złego. Napady lękowe miałem zajebiste. Powiedziałem "Nie wiem co powiedzieć" i zrobiłem krok do tyłu. Poczułem dumę, ale nic się nie stało


Ten fragment jest piękny :lol: Greene :E Biedaku wyobrażam sobie jak musiałeś się wtedy czuć :E
NOT FOR HUMAN CONSUMPTION
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1


Szybka odpowiedź

  

Podobne tematy Zwiń

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post
Popularny (nowe posty) Wielki badtrip! Raporty z podróży plotka 
  • 22 Odpowiedzi
  • 4289 wyświetleń
*Popularny (nowe posty) Załączniki Ssrooms / Shrooms - Badtrip bez ostrzezenia [MBZP+TFMPP] Raporty z podróży Guest_DamnFrequency_* 
  • 15 Odpowiedzi
  • 2313 wyświetleń