Skocz do zawartości


Ważne ogłoszenia!

Komentuj i oceniaj artykuły w dziale NEWSY!

Wszelkie sugestie i propozycje kieruj na alienoslaw@gmail.com


Najbardziej Lubiana Zawartość


#64546 [UWAGA] SYTUACJA NA FORUM

Napisany przez Fiesta włącz 19 styczeń 2012 - 23:49

Czyli te wydarzenia na forum od kilku, to nie przypadek! Ten prowokacyjny temat z głupim pytaniem, że niby jeszcze nie mam 18 lat i czy mogę zamawiać przez net substancję, to nie był przypadek! Miałem rację gdy odpisałem, że to prowokacja. Czyli aparat represji, totalitaryzm, zamordyzm przeszedł do ataku i chce już do końca zniszczyć naszą wolność!
.
Moi drodzy przyjaciele z tego naszego forum, tutaj nie chodzi o palenie trawki, tutaj nie chodzi o nasze dopalacze, bo tutaj chodzi o rzeczy najważniejsze w życiu każdego człowieka i w każdym społeczeństwie, bo tutaj chodzi o wolność, o demokrację, o prawa człowieka, o swobody obywatelskie. Co warte jest życie człowieka, gdy żyje nie wg swojej natury, tylko musi żyć w kajdanach? Moi przyjaciele, pamiętajcie, to my tutaj jesteśmy po stronie dobra, po stronie prawdy, wolności, natomiast nasi prześladowcy to zło, to więzienia, to niewola, to totalitaryzm i krzywdzenie dobrego człowieka. Też moi przyjaciele z aparatu przemocy, pamiętajcie że my tutaj na forum walczymy też o wasze prawa do wolności, o wasze swobody i o wasza godność, dlatego jeżeli tylko macie okazję, to nie wykonujcie rozkazów, jak tylko możecie, to udawajcie że nie widzicie niektórych rzeczy, bo gdy pilnie i gorliwie będziecie wykonywać rozkazy aparatu represji, to tym samym wspieracie system zła, to tym samym czynicie świat gorszym.
.
Do ludzie z aparatu represji. Jeżeli czujecie że macie rację, że robicie dobrze prześladując ludzi, to proszę wejść z nami w polemikę. Proszę tutaj stanąć do dyskusji, bo jeżeli macie rację, to nie bójcie się dyskusji. Nie jest żadnym argumentem, że ćpuna nikt nie przekona itp, bo raz, że użytkownicy dopalaczy to zdecydowanie nie ćpuni, ale co najważniejsze, tą dyskusję, tą debatę śledzić będą zwykli ludzie nie związani z forum i nie używający dopalaczy. Dla dla zwykłych Polaków proszę wytłumaczyć, dlaczego tak zaciekle prześladujecie ludzi, dlaczego więzienia w Polsce są przepełnione, oraz dlaczego nieustannie ograniczacie prawa człowieka i swobody? Członkowie aparatu represji, czyżby wasi szacowni, poważni i mądrzy szefowie, czyli czyżby władze naszego państwa, których rozkazy właśnie wykonujecie, to byli tak intelektualnie i moralnie mali, że boją się dyskusji z Polakami? Miejsce dyskusji nie musi być na tym forum. Przyjmuję każde zaproszenie do dyskusji w którymkolwiek miejscu w internecie, a nawet poza nim.
W histori bardzo często zło zwyciężało i świeciło triumfy, dlatego bardzo boję się o los ludzi prześladowanych, bardzo boję się, że system zła znowu będzie czynił bezkarnie ludziom krzywdę. Pamiętam dzień ogłoszenia stanu wojennego i moją wtedy bezsilność, że zło brutalnie zwycięża i niszczy uczciwych i mądrych ludzi, a w tej chwili wszystko to przeżywam jeszcze raz.
.
Pozdrawiam całe forum, pozdrawiam administrację i moderatorów. Dziękuję im za wspaniałą pracę. Dziękuję wszystkim użytkownikom naszego forum za te chwile radości, którymi mnie tak szczodrze tutaj obdarowaliście. Teraz nawet pamięć o zatargach i nieporozumieniach jest dla mnie czym słodkim i wspaniałym.


#26943 Wpływ b-k na psychikę.

Napisany przez TheQ włącz 20 styczeń 2011 - 00:49

Gwoli wstępu.
Beta-ketony stały się bardzo popularnymi substancjami (coś nowego/media/dostępność/opowieści), doszliśmy do momentu kiedy ludzie zaczęli się sami wzajemnie nakręcać. Coraz więcej ludzi bierze 'coś' nie znając działania, ani dokładnego składu. Jednak i krótkotrwałe, i długotrwałe zażywanie takich substancji prowadzi do poważnych zmian w psychice (szczególnie ludzi mniej doświadczonych). Nie opisze wpływu chemicznego na ludzki organizm, ponieważ nie chciałbym wprowadzić nikogo w błąd, ani nie mam wystarczającej wiedzy oraz źródeł, skupiam się na wpływie psychicznym...

1. Ciśnienie

Efekty po b-k są krótkotrwałe, za to bardzo intensywne na samym początku, później efekt zaczyna spadać i zaczyna się zjazd. Wywołuje to straszne ciśnienie na kolejne przeżycie tego samego efektu, z czasem przestaje się zauważać problem, bo ciśnienie jest coraz większe. W pewnym momencie życie na trzeźwo staje się bardzo trudne i jak nie ma się dostępu do danego środka zaczyna się brać wszystko co popadnie. Czasem zrobione 'zapasy' na kilka dni kończą się jednej nocy <nie mogę się oprzeć, żeby spróbować>. Przez ciśnienie bardzo łatwo znaleźć się w ciągu i nawet tego nie zauważyć.

2. Tolerancja

Tolerancja w przypadku tych używek wzrasta bardzo szybko. Zaczyna się 'dorzucanie', które i tak nie da tego samego efektu. W konsekwencji tego [+ ciśnienie], zaczyna się brać coraz większe dawki zamiast odstawić branie na pewien czas (miesiąc nie jest tak dużo jak wam się wydaje). Często przechodzi się przez to do mocniejszych używek, których wiele osób by wcześniej nie brało (działanie przeciwko sobie).


3. Znajomi

Na początku zażywania jest pięknie, każdy chce się z każdym dzielić, powstają tzw. 'wspólnoty' [ktoś fajnie określił to mianem 'współczesnych hippisów'], ludzie którzy odnajdują się w tych substancjach spotykają się coraz częściej i świetnie się dogadują. Potem dochodzi do spin. Każdy zaczyna obcinać coraz więcej, ludzie przestają się robić interesowni, naciągać wszystkich dookoła, okradać za plecami i stają się fałszywi wobec siebie. W pewnym momencie taka osoba zdaje sobie sprawię, że straciła kontakt ze znajomymi, którzy nie biorą.

4. Agresor

Człowieka na zjeździe bardzo łatwo wkurwić, czasem wkurwiają się o byle pierdoły. Taki efekt często utrzymuje się przez dłuższy czas po odstawieniu. Często agresja jest kierowana do osób niepraktykujących chemii rekreacyjnej. Wszystko nagle zaczyna stawać się problemem.
Scenka
/ Grupa znajomych przed rozpoczęciem zabawy
-To ile mam zrobić kresek
-Zrób 4
...
-A nie, jednak w sumie 5
-To ile mam kurwa zrobić, japierdole zdecydujcie się 
-Weź się kurwa człowieku opanuj
(...) <można się domyśleć jaka kłótnia wynika>
Koniec scenki

5. Zanik Emocji.

Najgorsza z cech. Wielu ludzi staje się po prostu pustymi. Nie potrafią się cieszyć z niczego bez używek, pójście gdziekolwiek bez kreski w kiblu wydaje się być niemożliwe, a efekt jest i tak krótkotrwały...
Scenka
/zajebista sytuacja, grzeje słońce, blanty w ręce, browarek, muzyka, kwintesencja weekendowego wyjazdu/
-Wiesz czego mi brakuje?
-Czeeego?
-Mefedronu
Koniec Scenki...

6. Psychozy

Psychozy są chyba najbardziej długotrwałym i najczęstszym efektem ubocznym, nasilają się zwykle przy odstawieniu. Występuje nawet u ludzi, którzy nie brali jakoś na potęgę i ciągnie się długi czas po odstawieniu. Cały czas wydaje Ci się, że ktoś chce Cię oszukać, niewinne spojrzenia stają się podejrzliwe, zaczyna się snuć teorie, które wydają się być bezsensowne, ale i tak w nie wierzysz. Do tego jeszcze bardzo znane "They Know..."
Scenka
/ X wraca po imprezie do domu, cały czas ma wrażenie, że ktoś go obserwuje
/ Po powrocie do domu sprawdza czy za lustrem nie ma kamery
/ Ogląda wszystkie miejsca w pokoju dokładnie czy nigdzie nie ma podsłuchów i nikt go nie obserwuje
/ Za łóżkiem znajduje kabel
~"Więc to jednak kurwa prawda"
/ Wkurwiony wyrywa kabel
/ To była tylko lampka nocna
Koniec Scenki

7. Omamy

Omamy najczęściej występują słuchowe. Zaczyna się słyszeć w pustym domu swoich znajomych, muzykę, rozmowy sąsiadów, płacz dziecka, wszystko co jest zdolna wygenerować Twoja psychika, a może wiele... Bezsenność, jaką powodują betaketony wpływa niekorzystnie na ten efekt, bo podczas ciszy zaczynają się coraz większe urojenia. Omamy prawie zawsze łączą się z psychozą. Są długotrwałym efektem, który nasila się po odstawieniu.
Scenka
/ X odstawił używki, mija już 4 dzień
/ Kładzie się spać i jak zwykle ma problemy ze snem na trzeźwo
/ Zaczyna słyszeć rozmowę rodziców z salonu
-To co teraz zrobimy?
-Pójdę tam i Go obudzę, musimy o tym z nim porozmawiać...
<zaczynają czytać posty X z [h] i je komentować>
/ X nie wytrzymuje psychicznie i idzie do rodziców.
/ Salon jest pusty
/ Sypialnia rodziców też jest pusta
/ X przypomina sobie, że rodziców od kilku dni nie ma w domu
Koniec Scenki

8. Sny

Kolejny efekt uboczny ciągnący się bardzo długo po odstawieniu. Sny zaczynają być psychodeliczne, męczące, dziwne i bardzo realne. Często wpływają bardzo negatywnie na psychikę i bardzo nakręcają umysł. Zdarza się zasypiać z przemęczenia w środku dnia i rzeczywistość zmienia się w sen. 'Ryje Banie'. Nie polecam doszukiwać się w nich przesłania albo sensu...




Dziękuję za uwagę, proszę mieć to na względzie zanim sięgniecie po jakąś substancję będącą beta-ketonem.
Mogłem zapomnieć o paru efektach ubocznych, ale będę starać się uzupełniać to wszystko w miarę regularnie.
Nie wszystkie efekty występują zawsze, najczęściej dotykają ludzi bez doświadczenia z używkami.

Know Your Body Know Your Mind Know Your Substance Know Your Source

Używajcie rozsądnie


#55252 Podziękowania od Greenboya

Napisany przez Greenboy włącz 14 październik 2011 - 17:31

Jak w temacie... ;) Chciałbym podziękować Wam wszystkim za mile spędzony tu czas. Pewnie jednych zdenerwowałem do białości i możliwe, że innych rozbawiłem do łez, jednak przyszedł na mnie czas. Nie mogę dalej ogarniać forum, skoro nie potrafię ogarnąć własnego życia. Odkąd jestem z Wami przestałem kolekcjonować, przestałem pić i poważnie podchodzę do rzucenia papierosów. To już jest sporo zmian. Poza tym rozwodzę się i przy okazji stracę mieszkanie, więc może być mi trudno zajmować się jeszcze forum. Kolekcjonujcie, póki możecie. Im później - tym mniejszą daje to frajdę. PA!


#20153 droga na detoks

Napisany przez smith włącz 22 listopad 2010 - 01:55

Głupota ludzka nie zna granic - o tym przekonał się chyba każdy. Większość z nas wie również, że środki psychoaktywne otwierają nam oczy i uczą o świecie, jakże niezbadanym dotychczas, nowych rzeczy. Moja przygoda zaczęła się od tak bezgranicznej głupoty, jakiej jeszcze w życiu wcześniej nie popełniłem, a przyniosła tak ważne spostrzeżenia i uświadomiła mnie tak bardzo, jak chyba żaden psychodelik, nauczyciel, doświadczenie, ani nic innego co mnie w życiu spotkało.

Otrzymawszy do doświadczeń jeden z lepszych preparatów 4-aco-DMT w ilości 100mg, przy zepsutej wadze zaryzykowałem podział na zdrowe oko i odmierzyłem 3 mniej więcej równe porcje preparatu. Po przeprowadzeniu doświadczenia przy użyciu jednej z nich, jako średnio doświadczony chemik, bez problemu byłem w stanie stwierdzić, iż reakcja nie zaszła. Pomyślałem - zły odczynnik, zwietrzały, oszukany, szkoda. Odstawiłem więc pracę i preparat na półkę wracając do rutynowego życia.

Niedawno, ciężko nawet mi w jakikolwiek sposób określić przyczynę mojego zachowania i idei, która przyszła mi do głowy w środku tygodnia, stwierdziłem, że zużyję pozostałą część nie działającego specyfiku tak - żeby go już nie było. I niech mi ktokolwiek powie, że byłą w tym choćby iskierka logiki lub tez normalnego myślenia dorosłego, odrobinę doświadczonego człowieka! Niech poda mi ktokolwiek jakieś wyjaśnienie przyczyny takiego pomysłu, a zrewanżuję się z przyjemnością. Ja takowej nie znajduję, poza jedną - głos z nieba/piekła/głębi źródła głupoty - jak kto woli to nazywać.

Zastosowałem pozostałą część 4-aco-DMT. Po prostu.

Nie spodziewając się niczego, położyłem się do łóżka. Zamiast snu jednak, zacząłem odczuwać znajome, przemiłe łaskotanie, a przed oczyma pojawiły się zielone fraktale. Miodzio. Po chwili jednak uzmysłowiłem sobie, że skoro reakcja zaszła, to znaczy, że zastosowana dawka około 66, a może i 70 mg jest dwu lub trzykrotnie przewyższająca bezpieczną! Zdecydowałem zwrócić ewentualna ilość która jeszcze być może nie została wchłonięta. Bezskutecznie. Było tak dobrze, że nawet palce w gardle nie zepsuły przyjemności na tyle, żeby zwymiotować. Próbując na przemian uspokoić się i zastanowić czy rzeczywiście jest się czego bać, to znowu jak najszybciej pozbyć się jakiejkolwiek ilości niebezpiecznej z układu spędziłem około godziny.

Zaczęło być źle. Czułem, że utrzymanie przytomności sprawia mi problem, zdecydowałem się więc sprowadzić brata. Zanim nadjechała kawaleria stan pogorszył się jeszcze bardziej. Resztkami sił poprosiłem, żeby wezwał karetkę. Ponieważ szpital znajduje się 3-5minut spacerkiem od miejsca eksperymentu, ratunek nadjechał już po 20 minutach. Przez ten czas, wisząc na szyi brata toczyłem morderczą walkę mając na celu tylko jedno - nie stracić przytomności. Udało się.

Przewieziony do szpitala, po kolejnych 10 minutach doczekałem się mojego wybawiciela - lekarza, człowieka, który istnieje na tym świecie właśnie po to, by ratować ludzkie życie - w ty momencie było to moje życie. Brat, nie będący w temacie dał lekarzowi kartę specyfikacji pFPP i Bufedronu - jedyne jakie mógł znaleźć wcześniej u mnie w domu. Cóż...tutaj zaczęła się jednak prawdziwa historia i lekcja od ukochanej 4-aco-DMT.

Lekarz nie raczył mnie zbadać, obejrzeć, właściwie niczego nie raczył, prócz podania mi kartki a4 z tabelkami i instrukcją niezwykle prostą:"proszę tu podpisać". Słyszę te słowa niemal codziennie i za każdym razem wywołują we mnie gniew. Nikt nigdy nie mówi co podaje drugiej osobie do podpisu, ograniczając się jedynie do suchego stwierdzenia-rozkazu:"proszę tu podpisać". Myślę że wtedy wydzieliła się niewielka doza adrenaliny pomagając mi utrzymać świadomość oraz pozycję w miarę pionową. Nie moglem mówić z powodu braku śliny i braku wody, której mi odmówiono, kiwnąłem więc tylko przecząco głową i wykrztusiłem "co to?" W odpowiedzi usłyszałem coś w stylu:"Oświadczenie, że poddaje się pan leczeniu fdshlkjdfh..." - nie rozumiałem. Nie moglem odczytać. Na pytanie lekarza co wziąłem próbowałem wymówić "4...ako...deemte". Lekarz na to:"To podpisze pan czy nie?!" Kiwnąłem przecząco po raz kolejny. Lekarz ponownie mówiąc coś poirytowanym głosem wyszedł z gabinetu zostawiając mnie samego. Miałem problemy z oddychaniem i brakiem wody nie wiedziałem co robić. Kolejna fala zdenerwowania przyniosła ponownie trochę sił. Wstałem i postanowiłem opuścić szpital - nie było tu dla mnie ratunku, ani nawet pomocy! Niestety znowu spotkała mnie niespodzianka - zamknięto przede mną drzwi szpitala na klucz! Zdezorientowany stałem na holu ściskając dowód osobisty w ręku i próbując złożyć myśli w najkrótszy chociażby logiczny ciąg informacji. Bez efektów. Po jakimś czasie rozpoczął się kolejny rozdział lekcji...

Przez zakluczone drzwi szpitala, od zewnątrz ktoś wszedł. Z upragnieniem szukałem twarzy brata, który mógłby mnie zabrać do domu, czułem już bowiem, że najgorsze fizyczne, było za mną. Zamiast wybawienia przyszedł duży pan i zapytał kim jestem. Grzecznie odpowiedziałem pytaniem:"A Pan kim jest?" Zobaczyłem niebieską blachę, usłyszałem tradycyjny bełkot:"Komenda blablabla beznazwiska" i prośbę o dowód. Poczułem się osaczony. 5 ratowników stojących dookoła, policjant zdenerwowany który stał tak blisko, że ocierał się o mnie, rozmowy lekarza i pielęgniarki, "czy można to uznać za niepoczytalność?" i brak umiejętności złożenia tych faktów w całość. Jedyne co wymyśliłem, to że jak oddam odwód, to uznają mnie za wariata i zrobią ze mną to co im się będzie podobało. Nie chciałem dać do ręki policjanta mojego dowodu. Znowu padł belkot:"zgodnie z punktem 60 ustawy blablabla, na wyraźne żądanie policjanta ma pan obowiązek okazać dowód. Czy rozumie pan?" Nie zrozumiałem. "Proszę powtórzyć" wyszeptałem sprawdzając czy aby na pewno jesteśmy na widoku kamery szpitalnej. Nie było ciężko zauważyć,że gdyby nie kamera, powtórzenie paragrafu miało by wymiar raczej fizyczny, ale udało się slownie. Dało mi to czas na przeanalizowanie tego co do mnie mówiono. Okazałem dowód...trzymając go kurczowo w dłoni. Był to błąd, który jeszcze bardziej rozgniewał pana władzę. Dowodu nie wypuściłem z dłoni do końca trzymając go tak mocno, że się złamał. W międzyczasie jeden z ratowników zadzwonił do oddziału toksykologii, aby zapytać z czym mają do czynienia (pytał o pFPP) za co chyba strasznie go polubiłem, bo był to pierwszy logiczny ruch służby zdrowia tamtej nocy! Co ciekawe wykonał go ratownik, a nie lekarz, nie policjant, nikt inny, mimo, że nikt nie wiedział co to jest pFPP, bufedron ani 4-aco-DMT! Ratownik przy mnie wyjaśnił policjantowi, że to psychoaktywna substancja i że jestem świadomy wszystkiego, tylko odstawiam przedstawienie. Spodobał mi się ten opis. Naprawdę polubiłem tego pana - profesjonalista. On sam mocno mnie okrzyczał, powiedział, że sam się tego nażarłem i w razie czego on nie będzie po mnie płakał. Znowu miał rację! Nadszedł czas na kolejny rozdział....

Pojawili się panowie z toksykologii. Mieli mnie zabrać, więc zgodziłem się żeby mnie zabrali na nosze i do karetki. Byle dalej z tamtego miejsca! Nie stawiałem oporu, wiedziałem, że tak napytam sobie tylko większej biedy, mimo to pan policjant, który wziął mnie pod rękę, nagle wykręcił mi ją do tyłu nadwyrężając bark. Nic to. W momencie kiedy przeszliśmy do innego pomieszczenia, gdzie były nosze usłyszałem zza pleców: "Tutaj już nie ma kamery!". Rzucono mnie na nosze twarzą w dół, poczułem kolano na kręgosłupie. Umysł mój pracował niewiarygodnie czysto jak na taką dawkę którą mu zaaplikowałem; w myślach miałem:"nie walcz, nie daj się sprowokować". Jestem na pewien całkowicie, że gdym stawiał opór, to nie wdostali by mnie na te nosze. Tak się nie stało. Poddałem się całkowicie. Nieudolne zakładanie kajdanek na moje ręce prawie mnie rozśmieszyło - prawdziwy przestępca bez problemowo by tego uniknął. Kajdanki jednak w niczym nie przypominały tych z amerykańskich filmów - są to po prostu plastikowe opaski zaciskowe raniące ręce przy zbyt mocnym założeniu. Byłem w karetce. Spokojniejszy.

Po jakimś czasie, ciężko określić jakim zorientowałem się, że prócz sanitariusza obok mnie, jest jeszcze ktoś z tyłu, kto próbuje zrobić mi zastrzyk! Zacząłem ruszać całym ciałem na tyle na ile moglem. Kajdanki zaczęły wrzynać się mocniej w moje nadgarstki. Zapytałem sanitariusza, czy ktoś jescze tam jest z tylu "Nie" - usłyszałem; "oprócz policjanta" - dodał z uśmiechem. Znowu poczułem się zagrożony. Co chwila czułem że osoba z tyłu próbowała mnie ukłuć w palec lub w udo! Sanitariusz dziwnie przysuwał się do mnie co jakiś czas, jakby odwrócić moją uwagę od tego co sie dzieje z tyłu! Co najgorsze - nie jechaliśmy prosto do szpitala toksykologicznego! Rozpoznałem kilka punktów na trasie i jestem pewien, ze zatoczyliśmy przynajmniej jedno niepotrzebne koło!

Wiem co pomyślisz teraz czytelniku - "ale bad trip". Proszę Boga, żebyś miał rację i żeby to, co wtedy zrozumiałem było bad tripem. Doszło do mnie, że ci młodzi ludzie chcą mi podać pawulon, lub coś innego, co wyłączyłoby moje serce przed dojazdem do szpitala. Nie było paniki. Oswoiłem się z myślą, że już nie żyję. Nie bałem się tego w ogóle - zwyczajnie - nadszedł mój czas. Nie moglem tylko pojąć jak to możliwe, że tak młodzi ludzie mogą dopuszczać się takich rzeczy. Było mi żal, smutno, przykro, współczułem im wyrzutów sumienia jakie kiedyś ich dopadną. Do końca życia nie zapomnę tamtych chwil. Zacząłem z jednym z nich rozmawiać; on pytał o mnie o prywatne rzeczy, co robię, ja zacząłem wypytywać o niego, ale nie powiedział. Poprosiłem wprost, że przecież i tak za chwile mnie nie będzie, nikomu nie powiem, wiec co mu szkodzi - nie powiedział. Kręciłem się do samego końca unikając atakującej co kilka minut igły. Dojechaliśmy.

Wyszli z samochodu. Zostałem sam na kilka sekund. Tylne drzwi karetki otworzyły się i usłyszałem ciche, takie, jakbym nie miał słyszeć, bezemocjonalne i suche: "ale to ja go zabije". Powiedziałem głośno:"tak, zabijesz mnie!ja będę miał za chwilę spokój, ale Ty z tym będziesz żył do końca życia!". Nie bałem się ani trochę. Zanim wyjęto nosze powiedziano jeszcze coś do mnie, ale nie pamiętam, coś, żebym leżał spokojnie. Uspokoiłem się.

W dżdżystą, całkiem ciepłą jak na tę porę roku noc przejechałem brzuchem do dołu przez brudny dziedziniec starych zabudowań. Wjechali ze mną do środka jakiegoś korytarza. Przy ciemnej recepcji stała tylko cicho blondynka...nawet ładna, uśmiechała się bardzo dziwnie. Nie prosiłem o pomoc - była z nimi. Dojechaliśmy do końca ponurego, ledwie oświetlonego korytarza jakiejś piwnicy. Rozwarto wielkie stalowe drzwi i wepchnięto nosze do wewnątrz. Pierwszy widok - nagi człowiek, półsiedząco krzyczy przywiązany do łóżka, około pięciu młodych ludzi w fartuchach chodzi spokojnie pomiędzy stołami i łóżkami uśmiechając sie tak samo dziwnie jak blondynka przy wejściu. Pomyślałem:"Cholera, ACO przestaje działać przeciwbólowo - będę czuł jak będą mnie kroić na organy. Kurwa jak w "Hostelu"!". Pielęgniarz przycisnął mi głowę do noszy, jeden z tamtejszych podszedł i zrobił zastrzyk w szyję. Usłyszałem jeszcze tylko kilka śmiechów. Cisza...


#40620 Dopalacze - haj na wyciągnięcie ręki (2/4)

Napisany przez A.K. włącz 06 maj 2011 - 00:26

Chemicy na start - politycy do debaty

Okres marzec 2009 - grudzień 2009.

Specjalnie dla portalu i forum Dopalamy.com

Autor: A.K.

Wstęp

Wielu kolekcjonerów, którzy dopiero niedawno poznali dopalacze, albo się nimi poważniej zainteresowali, może niewiedzieć jak to wszystko się zaczęło. Co spowodowało, że dopalacze stały się jednocześnie tematem tabu, jak i nośnym materiałem dla mediów? W trakcie pisania drugiej części "Historii dopalaczy w Polsce 2008-2011", miałem nie lada problem z wybraniem tych parunastu najważniejszych zagadnień. A działo się wtedy wiele. Przecież nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii z marca 2009 roku, przyczyniła się do wysypu na rynek całej gamy nowych substancji oraz coraz to wymyślniejszych składów dopalaczy. Nie można zapomnieć o pierwszych ofiarach zatruć, choć nie zawsze do końca potwierdzonych, oraz badaniach składów. Zapraszam więc do lektury oraz podzielenia się Waszymi spostrzeżeniami z tego okresu.

Nowelizacja dobra na wszystko - eksperymenty sklepów po nowelizacji

Kiedy 8 maja 2009 roku weszła w życie znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, której zmiany uderzały w dopalacze, politycy odetchnęli z ulgą. Mieszanki ziołowe, takie jak legendarny już, Spice Gold czy Ex-Ses, oparte na zakazanych syntetycznych kannabinoidach m.in JWH-018 czy HU-210 trafiły do kategorii "Zakazany owoc" na stronie sklepu Dopalacze.com. Każda sieć musiała na nowo zdefiniować składy swoich produktów, zapędzić laborantów do działania oraz spełnić oczekiwania swoich klientów. Wiele ze sklepów powróciło z nowymi wersjami swoich produktów lub porównywało nowości do starych bestsellerów. Nie wszystkim jednak wyszło to na dobre, sieć Smartszop, która posiadała do maja 2009 roku świetną mieszankę Mad Dog, po zmianach składu bardzo zawiodła swoich klientów. Lepszym przykładem fatalnego startu może być seria mieszanek Smoke, jaką wprowadził Smile Shop. Efekty po spaleniu były niezwykle mizerne, a dym dusił.

Dobre mieszanki ziołowe, które zdecydowanie cieszyły się największą popularnością, były warunkiem egzystencji sklepu na rynku. Małe sieci (w tym okresie) takie jak Kolekcjoner.nl z mieszankami Hardcore Fantastic i Czeszący Grzebień czy Euforia z Magic Diamondem, wskoczyły na rynek ze wspomnianymi produktami i licznymi pozytywnymi ocenami. Szybko okazało się, że kolekcjonerzy oczekują głównie mocnego towaru, słabsze mieszanki prędko straciły popularność (poza wyjątkami, jak Natures Organic z Dopalaczy.com). Zdecydowanie najlepiej na wezwanie klientów odpowiedziały dwie sieci - Dopalacze.com atakując potężnym Taifunem oraz Smartszop kontratakując Zephyrem. Coraz rzadziej z utęsknieniem wspominano Spice'a, a jeśli już to z sentymentu.

Zdelegalizowanie BZP, co zaskakujące, miało pozytywny wpływ na nową gerenację tabletek. Pamiętne fatalne zjazdy oraz wiele nieprzyjmności w trakcie fazowania, odeszły w zapomnienie. Wszystkie sieci zaczęły eksperymentować nad składami. Początkowo rynek został zalany produktami na piperazynach, głównie pFPP oraz MeOPP, których opakowania ozdabiały specjalne oznaczenia lub naklejki z napisami: BZP FREE albo 100% New formula. Najliczniejsza rodzina pillsów pochodziła z lini Retro Pills, które zyskały średnią popularność. Głównie ze względu na nieprzyjmne zjazdy, choć lżejsze niż te po BZP. Cherries, Mind Candy czy Pink Champagnes - nieudany powrót znanych marek oraz wykorzystanie w kilku następnych produktach MBZP, pochodnej BZP spowodowało sięgnięcie do innych grup związków chemicznych. Największym sukcesem były tabletki na ketonach, w tym osławione kapsułki Amphibia i Doves (produkcji London Underground), dostępne w sieci Dopalacze.com.

Niewiele zaszło zmian w składzie starych proszków, za to doszło do niesłychanie szybkiego rozgłosu produktów na mefedronie. Charge+ ze Smartszopu i Ivory Wave z Dopalacze.com (które należały do starej generacji soli opartych o MDPV oraz flefedron) długo cieszyły się uznaniem jako dobre stymulanty, pobudzacze, jednak kolekcjonerzy chcieli czegoś więcej. Czegoś, co oferowały sole z mefedronem - ogromnej dawki euforii oraz empati, dobrego zamiennika dla nielegalnej kokainy czy metamfetaminy. Intensywne działanie, niosło za sobą, bardzo poważne, skutki uboczne - silne działanie uzależniające oraz odczuwalną przez przeciętnego kolekcjonera neurotoksyczność. Mimo to, sól Exclusive Kokolino od Smile Shopu, stała się bestsellerem. Wśród stosowanych w tym okresie substancji, równy udział miały MDPV oraz flefedron, znacznie rzadziej spotykano etylokatynon.

Rocznica dopalaczy

Kiedy sytuacja się ustabilizowała, a każda sieć wykreowała na nowo wizerunek i znalazła chodliwy asortyment, nastał czas swoistej stagnacji. O ile początek roku był obfity w sensacyjne doniesienia prasowe czy poważne rozważania nad zjawiskiem, to już wtedy swój głos w sprawie problemu szeroko pojętych używek zabrał prof. Jerzy Vetulani (znany z nieskrywanego poparcia dla racjonalnej polityki narkotykowej).

Zauważalny w trzecim kwartale roku był ponowny wzrost zainteresowania medialnego dopalaczami, choćby przez odkrycie amfetaminy w składzie produktów. Nie był to odosobniony przypadek, jednak najbardziej istotny dla rynku i jeden z głośniejszych. Rocznica dopalaczy to także wysyp informacji o zgonach czy zatruciach po dopalaczach, choć część doniesień o hospitalizacji przez dopalacze, po dokładnym badaniu, okazało się nieprawdziwe i powodem bardzo często było wymieszanie produktu z alkoholem lub narkotykami.

Szybki odzew laboratoriów oraz dostawców dopalaczy na zmiany spowodowane ustawą, pokazał skalę problemu z legalnymi używkami. Już wtedy politycy mówili o nieskuteczności takiej walki zdopalaczami, argumentem podstawowym były możliwości chemików oraz czas jaki mieli na opracowanie nowego składu, przed wejściem w życie nowelizacji. Proponowano m.in kompletny zakaz sprzedaży dopalaczy, lecz nikt nie miał pomysłu jak to zrobić. Mimo to, rok później od tam tych wydarzeń, rząd zrobiłto samo i dopisał na listę nowe substancje.

Pewnym zaskoczeniem dla wszystkich były wyniki śledztwa łódzkiej prokuratury, które trwało od września 2008 roku. Uznała ona, że produkty kolekcjonerskie nie szkodzą, odpowiedź natomiast uzasadniono wypowiedzią jednego z toksykologów. Stwierdził, że dopalacze nie stwarzają bezpośredniego zagrożenia życia, jednak w pewnych przypadkach mogą się okazać bardzo niebezpieczne.

Wszyscy kochają Piotra Domańskiego*

Latem 2009 roku, miało miejsce też przyjście na świat forum-dopalacze (dzisiaj portalu Dopalamy.com), częściowego spadkobiercy zamkniętego forum na stronie Dopalacze.com. Jednym z powodów zakończenia działalności pierwotnego forum była zawartość - dyskusje i informacje o nielegalnych już produktach. Początki były trudne, biorąc pod uwagę konkurencję (która od wielu lat istnieje na rynku i zapewniła sobie wiarygodność informacji), a także niewielu aktywnych użytkowników. W porównaniu do portalu konkurencyjnego, skupionego na substancjach psychoaktywnych w ogóle, nowy twór był wirtualną agorą dla kolekcjonerów. Miejsce swobodnej dyskusji o dopalaczach stopniowo zyskiwało na popularności, wpływając w małym stopniu na sprzedaż produktów - produkty, które dostały złe opinie, wielu kolekcjonerów sobie odpuszczało.

Na zakończenie niemniej ważne dwa akapity. Tego roku , szerokiemu gronu kolekcjonerów dał się poznać rzecznik prasowy sieci Dopalacze.com, Pan Piotr Domański. Nie zawsze z dobrej strony, jednak należy wiedzieć, że zawsze był skazany na rolę "tego złego" w kontakcie z mediami. Reprezentował największą wtedy sieć sklepów, podkreślał często legalność biznesu. Na większość pytań, jakie otrzymywał od nieraz wrednych dziennikarzy, odpowiedź była jedna: nasze produkty nie są do spożycia. Krytyka ze strony zainteresowanych była jednak bezpodstawna - niestety, ale tylko takie odpowiedzi były bezpieczne i na tyle łatwe do potwierdzenia, aby ich użyć. Należy też dodać, że jak dotąd Dopalacze.com jako jedyna sieć, posiadały profesjonalnego rzecznika prasowego.

Czwarty kwartał roku, to rozwój rynku do jego ostatecznej formy. Nowości było coraz więcej, sieci sklepów przybywało, co wiązało się z konkurencją, która z kolei była niezwykle miododajna. Premierytakich produktów jak mieszanki Konkret, Smart Shiva czy Magic Dragon, tabletki Doves Red i Polish Pupil no i proszki jak Dominator, jednoznacznie określiły pozycję na rynku oraz głównych graczy sceny - Dopalacze.com, Smartszop, Smile Shop oraz Kolekcjoner.nl. Choć sieci było już ponad 14, nadal pojawiały się nowe, wielkim uznaniem cieszył się m.in SmartXShop z Warszawy, który posiadał w asortymencie najmocniejsze produkty, ale oferował wyłącznie sprzedaż bezpośrednią w sklepie stacjonarnym, więc nie miał szans w ogólnym rozrachunku.

Bibliografia:
http://monar.info.pl/Article8655.html
http://wyborcza.pl/1...zne_ziolka.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dopalacze
http://www.tvnwarsza...,wiadomosc.html
http://wiadomosci.ga...ie_szkodza.html
http://wiadomosci.ga...odpowiedzi.html
http://poznan.gazeta...opalaczach.html
http://wyborcza.pl/1...ka_szalwie.html
http://wypalacze.com...iara-dopalaczy/
http://poznan.gazeta...y_z_apteki.html
http://uwaga.tvn.pl/...y,reportaz.html
http://poznan.gazeta...opalaczami.html
http://www.narkomani...alne-zagrozenie
http://www.youtube.c...h?v=gNZIdOnw31g
... oraz wiele więcej stron oraz oczywiście nasz portal.



Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, modyfikacja, publikacja, używanie w celach komercyjnych całości lub części artykułów bez uprzedniej zgody jego autora - surowo zabronione.



* Pozwoliłem sobie na wykorzystanie tytułu pewnego wątku z tamtego okresu, założonego przez Runnera o takim właśnie tytule.


#40488 Dopalacze - haj na wyciągnięcie ręki (1/4)

Napisany przez A.K. włącz 03 maj 2011 - 20:46

Sklepy stacjonarne zaatakowały

Okres czerwiec 2008 - marzec 2009.

Specjalnie dla portalu i forum Dopalamy.com

Autor: A.K.

Wstęp

Wielu kolekcjonerów, którzy dopiero niedawno poznali dopalacze, albo się nimi poważniej zainteresowali, może nie wiedzieć jak to wszystko się zaczęło. Co spowodowało, że dopalacze stały się jednocześnie tematem tabu, jak i nośnym materiałem dla mediów? I jaka sieć była pierwsza? Postarałem się w pierwszej części możliwe dokładnie, a przy tym zwięźle opisać okoliczności pojawienia się dopalaczy w Polsce, oraz początkowych reakcji tak ze strony mediów jak i rządu.

Trafienie na nasz rynek

Gdybyśmy chcieli podać tylko jedną datę, choćby nawet roczną, która na lini czasu będzie wyznaczała początek ekspansji dopalaczy (oficjalnie nazywanych "produktami kolekcjonerskimi") w polsce, rok 2008 będzie pasował idealnie. Owszem, na długo przed pierwszymi sklepami stacjonarnymi, w sieci preżnie działały pojedyncze sklepy, z których jeden w krótkim czasie opanował rynek wchodząc ze swoją ofertą na rynek sprzedaży bezpośredniej. Jednocześnie, z każdym kolejno otwieranym sklepem, zwracając uwagę mediów oraz rządu. Od roku 2007 można było już bez problemu zakupić dopalacze w sklepach internetowych, jeśli tylko wiedzieliśmy jak odnaleźć stronę sklepu (np. po nazwie sieci, produktu). Jednak to rok 2008 jest dla nas ważny - w Łodzi (którą można było nazywać polskim Amsterdamem w latach 2008-2010) otwarto pierwszy sklep stacjonarny, należał do firmy World Wide Supplements, a także był pierwszym sklepem sieci Dopalacze.com. Warto w tym miejscu dodać, że już w czerwcu 2008 roku, Dopalacze.com pojawiły się na Global Gathering w Poznaniu - osoby które już wtedy kolekcjonowały, zapewne pamiętają galerię zdjęć namiotu z dopalaczami, jaka była dostępna na stronie sklepu.

Pierwsze stacjonarne sklepy tej sieci zaatakowały największe miasta, głównie wojewódzkie. Co teraz może dziwić, wtedy sklepy się reklamowały, choć z dozą ostrożności, obecne były banery reklamowe czy ulotki. Dla bezpieczeństwa wprowadzono, znane dzisiaj już wszystkim, pojęcia i informacje przyklejane na opakowania np. że produkt nie nadaje się do spożycia przez ludzi lub o zgłoszeniu się do lekarza w przypadku zażycia. Dopalacze się "kolekcjonowało", nawet kategorie produktów podzielono na sole do kąpieli, nawozy do kwiatów doniczkowych czy kadziedełka aromatyczne.

W krótkim czasie do Polski zawitały sieci Smile Shop czy Smartszop, który szczególnie wyraźnie zapisał się w pamięci kolekcjonerów, przede wszystkim dzięki swojemu właścicielowi - Dawidowi Bratko (w 2010 roku otrzymał od mediów przydomek "króla dopalaczy").

Okoliczności pojawienia się dopalaczy

Jak właściwie dopalacze trafiły do polski i omijając prawo trafiły na rynek? Europę takie produkty zdobyły jako "suplementy diety" (od 2000 roku zaczęły rozkwitać pierwsze poważne sieci), u nas poszło znacznie łatwiej. Produkty, dzięki wspomnianym etykietom ostrzegawczym, oficjalnie nie nadawały się do spożycia. Niestety, nasze sieci naklejały swoje etykiety na oryginalne opakowania, które z kolei miały nadrukowaną zupełnie inną treść, tyle, że w języku angielskim - "suplement diety". Według naszego prawa, każdy produkt spożywczy musi przejść odpowiednie testy w sanepidzie, co za tym idzie - uzyskać pozwolenie od Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Kiedy tylko GIS zauważył tą nieścisłość w informacji, oskarżając sieci z dopalaczami o błędne informowanie klienta, rozpoczął "krucjatę" przeciw dopalaczom. Kontrole inspektorów w sklepach, pierwsze zamknięcia stacjonarek oraz zainteresowanie rządu tym bezprecedensowym zjawiskiem - w państwie, gdzie panuje jedno z najbardziej restrykcyjnych w europie praw antynarkotykowych, można legalnie kupić narkotyk.

Narodziny samych dopalaczy, jako produktu, były także następstwem coraz popularniejszych substancji Research Chemicals, czyli nowych narkotyków. O nieznanym dokładnie działaniu, czy skutach zażywania. W tym czasie dostęp do takich sklepów był zastrzeżony dla wybranych, a żeby zdobyć namiar na jeden sklep - trzeba było się pokazać od dobrej strony na forum jak i konkurencyjnym portalu. W odpowiedzi na ich popularnośc pojawiły się gotowe mieszanki do palenia, sole do wciągania z dobrze dobranymi proporcjami i łatwe do dawkowania nawet bez wagi.

Pierwsze reakcje rządu i mediów

Początek 2009 roku. Polska poznała takie substancje jak osławione BZP (benzylopiperazyna, popularny składnik szeroko pojętych "pixów") czy syntetyczne kannabinoidy (stosowane w mieszankach ziołowych/kadzidełkach). Przeciętny Kowalski coraz cześciej słyszy i czyta o dopalaczach, ich toksyczności i niezbadanym dotąd wpływie na zdrowie. Bah, o nieznanym składzie większości z nich! Nagonka wkrótce przeistoczyła się w problem, który natychmiast trzeba zwalczyć. Racjonalne zastanowienie się nad sytuacją, musiało ustąpić oczekiwaniom publiki, także przerażonych rodziców. Wydarzenia tego okresu przebudziły narodowe przywary i naszą mentalność - strach przed wszystkim co obce oraz niechęć do dowiedzenia się czegoś więcej o danym problemie. Bez żadnych profesjonalnych badań, czy nawet dokładnych paru najpopularniejszych składników dopalaczy, zaczęły się prace sejmu nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. 20 Marca 2009 ujrzała światło dzienne nowa ustawa. Jak zapewniano w mediach - lepsza. Co zmieniono? Nic, poza dodaniem do listy substancji kontrolowanych oraz zakazanych nowych związków chemicznych oraz, bah, roślin. Wśród zdelegalizowanych środków znajdziemy rośliny będące składnikami ayahuasci, kaktusy zawierające meskalinę (m.in popularny San Pedro) czy wspomnianą BZP.

Spory wkład w wzniecaniu społecznego strachu przed nowym rodzajem używek, miała stacja TVN. Liczne reportaże oraz poświęcanie im w Faktach wiele uwagi, nawet przypominając stare i nieaktualne już informacje. Pamiętny jest też odcinek Rozmów w Toku o dopalaczach, który można oglądać jak dobrą komedię.

Oczywiście, nie należy udawać, że dopalacze były nieszkodliwe. Przeciwnie - BZP, mimo bardzo interesującego i mocnego działania, niezwykle mocno obciążało serce i układ krwionośny, a zjazd potrafił trwać kilkanaście godzin. Dla osób niedoświadczonych, oraz nieposiadających wiedzy o spożywanej substancji, nawet pojedynczy eksperyment mógł się skończyć tragicznie. Brawura nastolatków oraz chęć "zaszpanowania" przed kolegami, również doprowadziło do hospitalizacji.

Dopalacze stały się następnym rekwizytem partii politycznych w walce o głosy oraz jako temat zastępczy dla niewygodnych spraw. Według danych odnalezionych na wikipedii, w lutym 2009 roku działały, mimo już wtedy pewnych zmian w ustawie, 42 sklepy stacjonarne. Nikt wtedy chyba nie spodziewał się, że w przeciągu nieco ponad roku, liczba ta zwiększy się 30-krotnie. O tym jednak, w następnej części.


Bibliografia:
http://www.rynekzdro...zek,2153,6.html
http://galerie.money...ria,1404,0.html
http://onlinelibrary...s.1811/abstract
http://wiadomosci.ga..._na_legalu.html
http://www.abc.com.p...u/2009/0520.htm
http://www.codzienni..._prawne/103.pdf
http://wypalacze.com...iara-dopalaczy/
http://wyborcza.pl/1..._dopalacze.html
http://wiadomosci.ga...nad_ustawa.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dopalacze
http://www.trojmiast...row-n29721.html
... oraz wiele więcej stron oraz oczywiście nasz portal.


Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie, modyfikacja, publikacja, używanie w celach komercyjnych całości lub części artykułów
bez uprzedniej zgody jego autora - surowo zabronione.




#18641 Morskie KoKo (Upalacze.pl)

Napisany przez CinekMarcinek włącz 06 listopad 2010 - 02:14

NAzwa: Morskie Koko
OD: Upalacze.pl

Wygląd: Jasnobrązowy proszek z białymi malutkimi grudkami [bardzo mało białych grudek]
Zapach: Zapach jest taki słodkawy. Lekko duszny i mdły. Chemiczny :P
Smak: Lekko gorzki. Nie jest mocno gryzący ani palący. Wchodzi lepiej niż ścierwo.
Spływ: Nienajgorszy. Ja osobiście lubie niesmaczne spływy więc nawet troszke zbyt dobry spływ jak dla mnie :P Dla średniaków będzie idealny. Nowicjusz zawsze będzie narzekać.

Dobra.

1 opakowanie czyli 0.35 wygląda tak:
Dołączona grafika

Działanie porządane: Pobudzenie - nie jakiś chamski speed ale przyzwoity aby potańczyć itp.
Euforia - zajebiście się gada z ludźmi. Nawijka ,bajera itp. Chce się być w centrum uwagi. Czuje sie człowiek bardzo pewny siebie.
Naprawde idealna rzecz na impreze ,do ludzi itp. Wydaje mi się ,ze na sex też by się nadawało ale nie wiem jak ze wstawaniem u kapitana byłoby bo nie testowałem w tym zakresie jeszcze ale mam obawy ,ze chwile by trwało zabim by sie podniósł.
Włosy z tyłu głowy łapią jeżyka - lubie to :D

Po oczach troszke widać ale ja zwykle mam powiększone źrenice więc w moim przypadku nie rzucało się to w oczy :P Powiększenie źrenic jest ale nie 5zł.
Jedyne co to nalezy uważac przy ludziach zeby za szybko nie gadać :P Bo słowa naprawde szybko wylatują z ust :D

Działania niechciane: U mnie wystąpiło bardzo intensywne pocenie. Najwięcej na dłoniach ale to pewnie dlatego ,ze proszku dotknąłem palcami.
Lekkie szczękościski - ale da sie nad tym panować nie jak po ścierwie ,ze poźniej bolą zęby od gryzienia ich 12h.

Działania neutralne: brak apetytu :) Woda mineralna jest bardzo niesmaczna. Polecam pić poźniej coś smakowego bo woda wydaje sie obrzydliwa.
Papierosy średnio się pali. Dziwnie jakoś. Nie smakują za bardzo. Jednego tylko wypaliłem i stwierdziłem ,ze coś słabo sie pali.

Czas działania: Plus minus 4h. Peak trwa ok 1.5-2h i poźniej albo powtarzamy albo zostawiamy i po ok 2h wracamy do normalności
Ja wziąłem ok 18 jednego wężyka a poźniej po 20 poprawiłem 2gim.
Ok 24 większość efektów zeszła. Zostało lekkie pobudzenie bez euforii. Ok 2 w nocy już wydaje mi się ,ze bylbym w stanie usnąć jednak nie chciałem. Nie miałem takiej chęci :P
Usnąłem o 4 ale byłbym w stanie wcześniej spokojnie.

Zjazd: Obudziłem się czując się całkiem dobrze i bez zjazdu. Jedyne co zauważyłem ,ze juz ponad 2 butelki wody dziś wypiłem chociaż nie czuje suszenia ani nic ale jak zaczynam pić to naraz mi leci 1/4 butli.

Uwagi: Subiektywnie mi się wydaje ,ze najmocniejsze w tym są te białe grudki. Z resztki która mi została wezme to rozdziele na to białe i na to rudo-jasno-brązowe i zobacze.

Inne: Każdemu polecam spróbować chociaż raz bo nie działa zbyt długo i to jest jeden z największych plusów.
Jeśli sie komuś nie spodoba to nie złapie paniki ,ze jeszcze 12h tak będzie.
Raz otworzonej kapsułki nie zamykajcie ponownie i nie pierdolcie sie w przesypywanie do środka ponowne bo jak macie chociaż troszke spocone łapy to będziecie mieli poźniej problem bo sie zlepi i dupa.



Pomogłem ci? Nie bój się i daj mi plusika ->


#77883 Delegalizacja 2012

Napisany przez Niewinny włącz 17 wrzesień 2012 - 22:48

Dołączona grafika

W wyniku działań Państwowej Inspekcji Sanitarnej, ze względu na potencjał uzależniający, powodowanie zaburzeń zdrowia psychicznego, zachowania oraz zdrowia fizycznego, kontrolą ustawową objęte zostaną następujące substancje:



1. Syntetyczne kanabinoidy

a) JWH-015
b) JWH-098
c) JWH-251
d) JWH-307
e) AM-2201
f) 3-(4-hydroksymetylobenzollo)-1-pentyloindol


2. Pochodne katynonu:

a) 3-FMC
b) 3,4-DMMC
c) pentedron
d) bufedron
e) etkatynon
f) pentylon
g) MPBP
h) MPPP

3. Pochodne piperazyny:

a) DBZP
b) MeOPP


4. Analogi kokainy:

a) Dimetokaina
b) Flurotropakokaina


5. Pozostałe substancje chemiczne:

a) D2PM
b) PBP
c) 2-AT
d) MDPBP
e) 2-AI
f) MMDPEA







Źródło oraz szczegółowe informacje - http://www.mz.gov.pl...01209171553.pdf

Dołączona grafika




#27652 Podstawy kontaktów z policją

Napisany przez ASZIA włącz 23 styczeń 2011 - 20:51

Jeśli nigdy nie miałeś niemiłych doświadczeń z funkcjonariuszami policji, prawdopodobnie nie wiesz jak w takich sytuacjach się zachować. Niniejszy poradnik napisany został w celu uświadomienia zwykłych ludzi o przysługujących im prawach. Nie jest idealny i będzie uaktualniany - prosimy więc o przysyłanie uwag.

1. Policjant przystępujący do pełnienia obowiązków musi posiadać i okazywać obywatelowi dowód iż jest policjantem. Jeżeli tego nie zrobił domagaj się tego przede wszystkim. Bez pokazania (w sposób umożliwiający przeczytanie i zapisanie danych) legitymacji i odznaki nie odpowiadaj nawet na pytanie o godzinę (nie musza pokazywać blach oddziały prewencji na demonstracjach - ale to wyjątkowa sytuacja, musza to zrobić ich dowódcy).

2. Masz prawo zapisać sobie numery identyfikacyjne (lub/i nazwiska) wszystkich policjantów, którzy w jakiejkolwiek sprawie i dowolny sposób się do ciebie zwracają. Zrób to, bo w zdenerwowaniu łatwo numer zapomnisz. Policjant nie ma prawa przeszkodzić ci w tym (w razie odmowy spisz numer boczny lub/i rejestracyjny radiowozu i wnieś skargę).

3. Jeżeli znajdujesz się we własnym lub cudzym mieszkaniu, żądaj nakazu rewizji wydanego przez prokuratora. Gdy wpuścisz policjanta bez tej czynności (np. na rozmowę), prawdopodobnie już nic nie zobaczysz, a jego tak łatwo się nie pozbędziesz.

4. Masz prawo do odmówienia otworzenia drzwi policjantowi, który nie ma nakazu rewizji. Jeśli chce cię przesłuchać, żądaj przysłania wezwania na piśmie przez pocztę.

5. Jeżeli nachodzi cię lub w inny sposób próbuje się z tobą skontaktować funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, odmawiaj jakichkolwiek rozmów z nim, zażądaj oficjalnego wezwania na piśmie. Nie wchodź z nim w żadne układy, nie umawiaj się telefonicznie na rozmowy. O każdej próbie kontaktu informuj natychmiast swoich znajomych, opisz sytuację i wyślij artykuł na Indymedia lub do najbliższej grupy ACK. Publiczne ujawnienie próby kontaktu czyni cię bezużytecznym jako źródło informacji.

6. Jeżeli policjant nie chce okazać ci nakazu rewizji, masz prawo wezwać policję (!) przez jej alarmowy numer 997 informując o najściu i - ewentualnie - próbie włamania.

7. Nie daj się zasypać słowami, oszukać prośbami, groźbami, mimiką, nabrać na sypane z głowy paragrafy. Twoje prawa są niezbywalne.

8. Pamiętaj, żeby nie dopuścić do bicia w następujących miejscach: pięty i wewnętrzna część stopy, owłosione części głowy, skronie, plecy w okolicach nerek, krocze i genitalia, splot słoneczny (część klatki piersiowej pomiędzy piersiami), kark i szyję. Są to uderzenia niezwykle bolesne, często niebezpieczne dla zdrowia i życia - a przy tym NIE ZOSTAWIAJĄ wyraźnych śladów (oczywiście bicie w tych miejscach jest przestępstwem). Jeżeli policjant zaczął cię bić, możesz być pewien że jest w tym dobrze wyszkolony! Stań przed lustrem i dokładnie zapamiętaj miejsca w które może kiedyś ktoś cię bić. Musisz działać instynktownie, bo na myślenie nie będziesz miał czasu. Zasłaniaj przede wszystkim głowę i nerki. Bez potomstwa można żyć, bez głowy lub nerek - nie.

9. Zapamiętuj jak najwięcej szczegółów twarzy policjantów. Musisz później umieć ich rozpoznać nawet w ciemności i w grupie innych, podobnych. NIE ZAPAMIĘTUJ STROJÓW!

10. Natychmiast po wyjściu z komisariatu w którym cię pobito zgłoś się na oględziny lekarskie. Są wykonywane - często niechętnie - o każdej porze dnia i nocy w placówkach Pogotowia Ratunkowego. (Otrzymujesz wówczas tzw. Kartę informacyjną z opisem obrażeń. Przed wejściem do lekarza dokładnie się obmacaj na całym ciele, ślady często wychodzą na 2 dzień a adrenalina i nerwy działają jak lek przeciwbólowy. Jeśli po kilku godzinach wyjdą nowe ślady - idź na badanie ponownie). Jeśli jesteś w dużym mieście - udaj się do zakładu medycyny sądowej (o adres zapytaj na pogotowiu lub w izbie przyjęć szpitala). Oględziny tam co prawda trochę kosztuje ale dokument jaki dostajemy stanowi już uznawany w sądzie dowód przestępstwa.

11. Jeżeli zostałeś wezwany w jakiejkolwiek sprawie jako świadek lub podejrzany, powinieneś iść na komendę z adwokatem lub innym świadkiem. Braku zaufanej osoby obeznanej w prawie możesz później bardzo żałować. Przesłuchujący może nie wyrazić zgody na jego obecność w trakcie przesłuchania. W takiej sytuacji powinien czekać na dole, aby w razie czego mógł reagować.

12. Nie odpowiadaj na pytania, jeżeli masz choćby najmniejsze podejrzenie, że mogą być użyte przeciwko tobie lub mogą posłużyć do tzw. "wrobienia". Pamiętaj: musisz wiedzieć w jakim charakterze jesteś przesłuchiwany - jako świadek nie możesz dać się złapać na kłamstwie (chyba że dot. ciebie - w swojej obronie możesz kłamać), jako podejrzany (czy w sądzie - oskarżony) możesz kłamać ile chcesz. Policjant jest w lepszej sytuacji - może kłamać cały czas. Dlatego nigdy mu nie ufaj, traktuj jak wroga.

13 Jeżeli podpiszesz jakikolwiek dokument na komendzie BARDZO DOKŁADNIE CAŁOŚĆ PRZECZYTAJ, jeśli się z czymś nie zgadzasz - nie podpisuj. Jeśli podpisujesz zeznania - podpisz zaraz pod tekstem oraz 2 raz na dole; żądaj zawsze kopii podpisywanego dokumentu. Pamiętaj, że muszą się na niej znaleźć ORYGINALNE podpisy przesłuchującego i Twój. Pamiętaj, że kserokopia dokumentu lub jej kalkowa odbitka NIE SĄ DOKUMENTAMI. Aby nimi się stały, muszą się na nich znajdować oryginalne podpisy. A NAJLEPIEJ NIC NIE PODPISUJ!

14. Natychmiast po popełnieniu przestępstwa przez policjanta złóż zawiadomienie o przestępstwie. Skieruj je do komendy rejonowej policji, na której terenie zdarzenie nastąpiło oraz do odpowiedniej Prokuratury najlepiej Okręgowej (warto również napisać skargę do komendanta wojewódzkiego policji i RPO - wszystkie adresy w książce telefonicznej). Jeżeli zrobisz to w innych komendach czy prokuraturach - czas reakcji może znacznie się wydłużyć (jednak czasami warto to zrobić - jest wtedy cień szansy na bezstronność). Pamiętaj by złożyć zawiadomienie jak najszybciej do obu tych instytucji, biorąc potwierdzenie wpłynięcia na kopii, lub zachowując dowód nadania. Wnioski o ściganie - zgłoszenia przestępstw napisz własnymi słowami, tak jak potrafisz, do prokuratury dołącz listę świadków (jeśli są) i ksero obdukcji lekarskiej.

Nie daj się później sprowokować do ich wycofania - może się to przypomnieć za 3, 5 a nawet 10 lat.

15. Nigdy nie składaj w takich przypadkach fałszywych ani niepełnych zeznań. Jeżeli nie wytrzymałeś i zacząłeś się bronić - napisz to, dodając wyjaśnienie powodów, inaczej wykorzystają to przeciwko tobie.

16. Składając doniesienie o przestępstwie weź ze sobą adwokata lub - jeśli cię na to nie stać - co najmniej jednego bezstronnego świadka. Zapowiedz, że żądasz jego obecności przez cały czas pobytu za murami komendy. Pamiętaj, że nie może to być członek najbliższej rodziny (rodzice, małżonek, dziadkowie, rodzeństwo). Od tego może zależeć twoje bezpieczeństwo. Jeżeli przesłuchujący nie zgodził się na jego obecność (na tym etapie nie powinien), niech czeka na dole komendy.

17. Jeżeli zostałeś kiedyś zatrzymany przez kontrolę drogową, zapewne policjant stwierdził "proszę otworzyć bagażnik". Pamiętaj, że nie ma do tego prawa, jeżeli nie posiada nakazu rewizji. Odsuń się od samochodu, wskaż rączkę od bagażnika i powiedz "Proszę zrobić to samemu, tu jest dźwignia otwarcia bagażnika, ja nie będę utrudniał". W większości przypadków policjant zrezygnuje z przeszukania. Jeżeli jednak nie, masz prawo złożyć zażalenie ze względu na przekroczenie uprawnień. Zażalenie takie będzie skuteczne jeżeli policjant niczego nie znajdzie - jeżeli szmuglujesz narkotyki, sam jesteś sobie winien.

18. Masz zapewnioną nietykalność (a nie tylko posłowie!) - nikt nie może np. przeszukiwać ciebie bez powodu - jeśli policjant to robi, żądaj protokołu przeszukania oraz numerów służbowych i powodu podjętych działań.

19. W 98% zgłaszanych spraw przeciwko policji uchodzi im na sucho... Jednak warto próbować, przynajmniej zaczną cię szanować a nie traktować jak bydło. Jeśli prokurator umorzył sprawę z urzędu - warto się odwoływać (masz na to 7 dni) lub próbować wnieść sprawę cywilną - to jednak kosztuje.

Informacja nt.zatrzymań przez policję - skrót

Policjanci w czasie legitymowania, zatrzymania, dokonywania kontroli są zobowiązani podać stopień, imię, nazwisko, nr służbowy ("blacha")lub pokazać legitymację służbową w taki sposób, byś miał możliwość odczytania i zapisania tych danych.

Policjant przystępując do ww. działań musi podać podstawę prawną i przyczynę podjętych działań. Policja może cię zatrzymać tylko po spełnieniu ww. warunków i to tylko wtedy, gdy zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Zatrzymany nie dyskutuj, nie stawiaj się, nie szarp się, nie wdawaj w dyskusje; jeśli cię biją staraj się zapamiętać bijących (stopnie, znaki szczególne etc).

"Normalne" zatrzymanie podczas manifestacji etc. zwykle nie trwa dłużej niż 2-6 h. Decyzja o zatrzymaniu (protokół) musi określać co do minuty godzinę zatrzymania. Prawo nie dopuszcza przekroczenia terminu 48h nawet o minutę. Tak długie zatrzymania się nie zdarzają. O dłuższym areszcie decyduje sąd, i twoja w tym głowa by przekonać sędziego że nie ma potrzeby do aresztowania (praca, nauka, jesteś nie karany, nie ukrywasz się etc.). Warunkiem dłuższego aresztowania jest formalne postawienie zarzutu.

Jeśli cię pobito - domagaj się lekarza, masz do tego prawo. Jeśli nie dopuszczono do wizyty lekarza, zrób obdukcję zaraz po wyjściu z komisariatu (pogotowie, szpital). Masz prawo złożyć skargę na zatrzymanie, odmówić składania zeznań, nic nie podpisywać, powiadomić kogoś o zatrzymaniu. Nie dzwoń do rodziny (po co ich denerwować) - poproś o telefon do znajomych - najlepiej nie zaangażowanych w sprawę.


#68843 The best of RC

Napisany przez Asinus włącz 31 marzec 2012 - 10:29

Oczywiście, że MDPV jest fenką. Tak jak wszystkie tu omawiane ketony. Jedno się wlicza w drugie.

Jeżeli nieobca jest ci teoria zbiorów to narysowałem jak zależność między fenkami a ketonami wygląda na zbiorach:

Dołączona grafika

Możemy rzecz jasna bardziej skomplikować grafikę dodając kolejne kategorie:

Dołączona grafika

Mam nadzieję, że teraz bardziej rozjaśniłem. :)


#65819 [Konkurs] Kolekcja artystycznie (KONIEC)

Napisany przez ayahuasca włącz 14 luty 2012 - 16:19

Co prawda miałam na serio ogromną kolekcję w klaserze... Wszystko pięknie ułożyłam na stole, poszłam po baterie do aparatu i jak wróciłam to zastałam to:

Dołączona grafika

Żaby wszystko pochłonęły... Co za nienażarte bestie...


#18149 Kostka [Upalacze]

Napisany przez CinekMarcinek włącz 27 październik 2010 - 23:08

Nazwa: KOSTKA
Od: upalacze

Cena: 16.99zł/0.55g
Cena/jakośc: nieźle.

Zapach: dziwny, plastelinowo kocimiętkowy :D
Podczas palenia: Bardzo przypomina prawdziwą 'kostke' :) Posmak w ustach podobny.

W opakowaniu są 2 mniejsze kostki - kazda na 1 lufe.
Schodzi jedna taka lufka na kilka buchów.

Czas ładowania: Szybko 1-2min
Czas działania: >1h.
Poziom lotu: Mocny, mocno chillujący i słabo euforyczny. Typowy upierdalacz.

Opis:
Fajnie sie pali. Trzeba nagrzać troszke naszą kostke aby zaczęła wydobywać bardzo gęsty dym. O dziwo dym wchodzi dość łatwo w płuca.
Upierdala nieźle i na długo.
Znajomy posmak w ryju pomimo ,ze nie jest zasadniczo jakiś smaczny to wspomnienia nim wywołane są przyjemne.

Podsumowanie:
Niezła imitacja prawdziwej plastelinki.
Każdy powinien chociaż raz zawiesić na swojej choince.

W opakowaniu są dwa takie [ja dostałem w gratisie więc na fotce jest jedno ale jak kiedys kupowalem to wiem ,ze dwa takie są w 0.55g]
Dołączona grafika

Dołączona grafika

Pomogłem ci? Nie bój się dać mi plusika.


#36074 [Metoksetamina] Lot inny niż wszystkie

Napisany przez Gość włącz 24 marzec 2011 - 12:04

Set & Setting
Lot miał miejsce u serdecznego znajomego A.K. (tak, tego popularnego ;)),
a dokładniej w salonie (ja spędziłam cały trip na kanapie w pozycji leżącej, A.K. tripował na fotelu %-))
pod nieobecność innych mieszkańców jego domu.
Dawka - 80 mg metoksetaminy (na puściutki żołądek) + skręt (tytoń + matex)
Wiek: 20 lat
Waga: 64 kg
Doświadczenie - z mxe żadne, poza tym 2 c-e, 2 c-p, 4 HO-met, mj, LSD, różne mieszanki ziołowe i sole, tramal

Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o locie innym niż wszystkie.

Zaczęło się to pewnej środy o godzinie ~11:00 przed południem, wtedy to załadowaliśmy z A.K. po 80 mg mxe, po czym A.K na szybko skręcił jointa z matexem, którego spaliliśmy jeszcze zanim mxe załadowało się na dobre :D

W moim przypadku ładowanie trwało jakieś 20-25 minut i pierwsze wrażenie miałam takie,
że czas "zgęstniał" i zaczął się "rozciągać" niczym wyżuta guma %-) Stał się niemal namacalny.
Idąc szybko za wskazówką kumpla zamknęłam oczy i rozłożyłam się wygodnie na kanapie, która wydała się niesamowicie wygodna i dzięki narzucie miałam wrażenie, że leżę na miękkiej owieczce :D

Koło 11:30 całkowicie poddałam się działaniu substancji i odleciałam w całkiem inny świat wyobraźni. Świadomość ciała przesuwała mi się w różne miejsca - najpierw do serca, które zdawało się bić mocniej niż zwykle, potem niżej, aż do nóg i w tym momencie wyobraźnia i mxe wzięły górę. Nogi zdawały się kurczyć i zniekształcać, potem to samo działo się z całą resztą ciała. Miałam wrażenie, że staje się przez chwilę całkiem innymi stworzeniami o różnych, dziwnych formach i kształtach. Poruszałam się w wyobraźni w wirze, który miałam w swojej głowie.
OEVów żadnych nie odnotowałam, bo byłam zbyt otumaniona proszkiem, żeby cokolwiek widzieć oczami wyobraźni.

Słowem - pokopało mnie mocno %-) Dźwięki z głośników zdawały się porywać mnie w jeszcze większy wir i zdawały się inne niż zwykle. Muzyka, której słuchaliśmy (Enigmatic Obsession, Shpongle, Sacred Spirit) nabierała innego, głębszego znaczenia.

Trwało to jakieś 2 godziny (tak się zagubiłam w czasie, że nie jestem w stanie dokładnie określić)
W międzyczasie od czasu do czasu otwierałam jedno oko. A.K. coś czasem mówił, ale ja i tak byłam w swoim świecie i nie wychwytywałam sensu jego słów.

Około godz.13:30, 14 Zaczęłam "schodzić na ziemię". Zaczęła docierać do mnie "rzeczywistość" i powoli przypominałam sobie kim jestem (przez chwilę zapomniałam nawet o swoim człowieczeństwie:)) i gdzie się znajduje. Otwarte okno zdawało się wprowadzać do salonu niezwykle mroźną temperaturę. Zachciało mi się sikać. Droga do ubikacji (niezwykle krótka) zdawała się być nie do pokonania. Gdy wstałam z kanapy okazało się, że grawitacja wcale nie jest tak jak normalnie, nogi miałam jak z waty i po drodze do ubikacji miałam wrażenie, że czas co chwilę zwalnia i przyspiesza - O co k.... chodzi?! - myślałam. - Przecież powinnam być już dawno trzeźwa!

Chwilka spędzona w ubikacji zamieniła się w jakąś godzinę w mojej głowie. Po powrocie znów kanapa + chęć skończenia
tripu. Ale ni ch***.

A.K. włączył telewizor. Nawet kreskówka wyglądała i brzmiała inaczej. Sens oglądanych obrazów ulatywał z głowy w mgnieniu oka... a może go wcale nie było? %-) Znów rozmowa. Jemu plątał się język, a ja odpowiadałam jakby resztką sił pojedynczymi słowami. Gg w komórce... wyglądało naprawdę dziwnie! Ale mimo wszystko odczuwałam wielką potrzebę, żeby pisać w tym czasie z chłopakiem - On mnie na pewno zrozumie - myslałam.

Koło godziny 14:30 włączyła się paranoja. "Przecież A.K. nie mieszka sam! Co jak domownicy zaraz wrócą! Nie dam rady otrzeźwieć! Aaa... Co teraz?!" Kilka razy w ciągu kolejnych dwóch godzin pytałam się A.K. do której mamy czas (do 17) i upewniałam się. Panicznie chcąc wytrzeźwieć szukałam na to sposobu.

Sensownym rozwiązaniem wydał mi się masaż energetyczny reiki. Zaczęłam przykładać ręcę... Po kilkunastu minutach, pomimo że poczułam się troszkę lepiej, stwierdziłam, że na nic się to nie zda.
Kolejnym pomysłem była medytacja. Usiadłam po turecku i zamknęłam oczy. Miałam wrażenie, że spływa na mnie energia z kosmosu i przepływa przez moje całe ciało. Ale to również średnio pomogło.

Koło godziny 16:00 zaczęłam odczuwać mdłości i jakieś 20 minut potem znalazłam się w ubikacji. Muszla sprawiała wrażenie, że zaraz do niej wpadnę. Zwróciłam herbatkę, którą wcześniej wypiłam i ku mojemu niezadowoleniu stwierdziłam, że wcale to nic nie dało. W głowie mi wirowało, wzrok się rozmywał, widziałam w miarę dobrze jedynie gdy patrzałam jednym okiem. Nogi w dalszym ciągu jak z waty. Byłam otumaniona.

Po wyjściu z ubikacji okazało się, że czas się zbierać. ok. godz. 16:40 zapakowaliśmy się do auta A.K. i pojechaliśmy na miasto. Ułożyłam się wygodnie w siedzeniu i stwierdziłam, że rozsądnym rozwiązaniem będzie przespać się po drodze. Przyszedł jednak jedynie półsen.

Było przyjemnie, dopóki nie musiałam otwierać oczu. Pojechaliśmy bowiem do centrum handlowego, lecz na parkingu okazało się, że brak jakichkolwiek miejsc, a na mieście było pełno korków. Podwiózł mnie zatem A.K. do moich rodziców (u których w tym czasie byłam w odwiedziny na kilka dni) koło 17:20 znalazłam się w bloku. Chwiejnym krokiem dostałam się do windy i myląc piętra pomaszerowałam cztery piętra do góry.

Gdy już znalazłam się w domu ku mojej uciesze zauważyłam, ze ojciec jest w łazience, powiedziałam tylko mamie "Jestem strasznie zmęczona, idę spać" i jak powiedziałam tak zrobiłam.
Leżałam jeszcze przez chwilę w łóżku patrząc jak mi się pokój w oczach rozmywa i zasnęłam.

Obudziłam się po jakichś trzech godzinach i wciąż lekko otumaniona zjadłam pierwszy posiłek tego dnia. Odczuwałam jeszcze lekkie mdłości, ale obyło się już bez żadnych rewelacji żołądkowych. Do pójścia spać byłam jeszcze troszkę słaba, ale na drugi dzień było już wszystko dobrze.

A.K. , następnym razem zapraszam z Whole'em na tripa do siebie. Zero strachu, że ktoś zaraz przyjdzie :)
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów
Pogubiona



#20851 PCP jest złe...

Napisany przez pqnk włącz 29 listopad 2010 - 14:28

...


#68073 Paczka zatrzymana przez służby celne do sprawdzenia

Napisany przez Upalacze włącz 21 marzec 2012 - 17:25

Witam
Wyobrazcie sobie w marcu lub kwietniu ubiegłego roku UC przechwycił mi pakę z FB.Zapomniałam o tym fakcie-żadnych pism itp.Dwa dni temu wezwanie do UC w charakterze świadka o czyn określony w art.55 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.Powiem tak-szybko działają.


pytanie 1 czy wie Pan / przypuszcza dlaczego został wezwany
odpowiedz 1 Nie mam zielonego POJĘCIA , jestem zaskoczony

pytanie 2 czy zamawiał Pan .... / czy wie Pan co było w przesyłce
odpowiedz 2 Nie przypominam sobie abym w tym okresie coś zamawiał / nie zamawiałem wiec nie wiem co moglo być w przesyłce

pyt3 na pewno ?
odp 3 Nie przypominam sobie wydaje mi się że nic nie zamawiałem ,/ może ktoś dla żartu dla mnie coś zamówił ,


przewód UC zamknięty ..

sprawa umorzona z braku dowodów

Uwaga! (dodane przez: Greenboy)
Gdybyś miał jakieś punkty ostrzeżeń, za ten post wszystkie bym Ci usunął. :tulimy:



#59893 Walka z Urzędem Celnym i Sanepidem

Napisany przez Upalacze włącz 03 grudzień 2011 - 19:50

Boszeee kurwa ja już nie wytrzymuje... masz kurwa 5 innych jeszcze lepszych i zaufanych sprzedawców... którzy nie robią wałków a Tyn i tak kurwa płacze coś co właściwie wyszło na dobre %-)


i tak wszyscy wiedza że jesteś z konkurencji wiec daj już sobie spokuj

5 innych dostawco w huj droższych z tym samym badz podobnym asortmentem i duzo minejszym wyborem

i tak niedlugo powrocimy a wtedy ceny beda jeszcze niższe

wiec ciesz sie jeszcze tylko chwile rówku

i jesesmy jedynym sklepem ktory przyjmuje strzal na klate bo wszyskie inne po wpadkach sie zamykaja i otwieraja pod nowa nazwa majac klientów w dupie i wypoerdalajac ich na siano ale to też dla Ciebie rowie nic nie znaczy

pozdro


#54543 Val Cox [funny-factory.eu]

Napisany przez Gość włącz 07 październik 2011 - 02:57

Nazwa: Val Cox :D :D
Od: funny-factory.eu

Wygląd: biały proszek



Czas działania: peak krótki, ale ogólnie całkiem niezły czas :)
Efekt działania: stymulacja + wyjątkowo u mnie straszna empatia %-)

Zjazd:
Się okaże, ale podejrzewam, że od normy nie odbiega. Zjazd to zjazd ;) Ogólnie teraz trochę się śpiący poczułem, jednak wypiłem browarka. Ale to tyle :brawo: Nie wiem jak będzie za parę godzin, ale na razie jest wyjątkowy lajcik, żadnych krzywych jazd Oczywiście o śnie zapomnijcie :)

Opis:
No więc powiem wam wziąłem Coxa tak na spróbowanie. Na początek kreseczka 160mg. Bardzo szybko się ładuje, wręcz natychmiast i wszystko rozpoczyna się stymulacją, raz większą raz mniejszą, trochę falami, taki stan trwa mniej więcej 30 minut. Potem - chęć gadania z ludźmi niesamowita (uważajcie bo łatwo powiedzieć za dużo). Niestety chęć dociągania również straszna. I dociąganie daje rezultaty %-) Nie przedłużając, empatia przeokrutna, niestety sól szybko puszcza, ale przy dociągnięciu wszystko wraca, ale im więcej dociągacie tym krótsze działanie.

Uwagi:
Uważajcie z tym, bo mocno wkręca

Wady i zalety:
+empatia duuuża (chociaż czasem to minus)
+stymulacja na poziomie idealnym (dla mnie, ale jak kto lubi jazdy typu mdpv czy etylo to raczej nie bardzo)
+fajne samopoczucie, cudownie się z ludźmi gada, choć jak są trzeźwi to was wezmą za jebniętych %-)
+można miarowo dociągać i spokojnie starczy na całą noc

-krótki peak
-chęć dociągania straszna
-szczypie w nocha
-na wejściu stanowczo niepokój, choć może to moja indywidualna sprawa

i coś co nie wiem, czy za plus czy za minus uznać - stan ućpania, w którym nie kontrolujecie czasem gadki :) wiem że dla niektórych to zaleta dla innych wada. Idealne na podryw %-)

Podsumowanie:
Typowa dobra jakościowo sól, na imprezy idealna. Ja żałuję, że tak głupio testowałem w domu przy kompie, bo podrywm miałbym po tym zajebisty %-) Niestety peak krótki, choć można dociągać i wszystko wraca. Ogólnie, dla mnie, bardzo polecam :) Wyjątkowo słuszny środek do utwardzania gipsu ;)

Inne:
Drodzy zaawansowani badacze i kolekcjonerzy. Od miesiąca nic nie testowałem, więc jak macie sporą tolerkę, może na was podziałać dużo slabiej, pamiętajcie.


NAJWAŻNIEJSZE:
To w jaki sposób to działa na mnie wcale nie znaczy ,ze podziała tak samo na ciebie.
Dla ciebie może okazać się za mocne!
Pamiętaj o tym!


Ogólnie chyba muszę Was ostrzec %-) Miałem taką fazę po tym, że zadzwoniłem do byłej, a co najgorsze zadzwoniłem do matki :fp: Pozytyw jest taki, że zejścia żadnego schizującego nie mam, nawet trochę spałem, ale wiochy narobiłem mocnej. Ale ze mnie taki niedzielny kolekcjoner to mam nauczkę. Mówię Wam, sam sobie bym walnął w ryj. Natomiast produkt, jak najbardziej zasługuje na pochwałę :)


#40028 Paczka zatrzymana przez służby celne do sprawdzenia

Napisany przez sebek01 włącz 26 kwiecień 2011 - 17:42

zapytalem mailowo kumpla ktory troche siedzi w prawie i napisal mi cos takiego (wklejam bo moze sie komus przyda chociaz to tylko jego opinia a nie wyrocznia):


1. Radzilbym ostroznosc w zamawianiu dopalaczy ktore w skladzie maja substancje zabronione przez polskie prawo (od tych trzymalbym sie z daleka w ogole) lub te - ktore niedlugo zabronione beda (nowa ustawa wejdzie 14 dni po podpisaniu - i ogloszeniu jej w dzienniku ustaw - to nie jest duzo czasu). Poczta dziala roznie, a nikt nie chcialby w momencie odbioru przesylki stac sie nagle posiadaczem substancji zabronionej przez prawo a tym bardziej przylapanym na tym zaraz po odbiorze...(p

2. Polski wyskaz srodkow zabronionych zostal ostatnio nowelizowany w czerwcu 2010 r. Po tym czasie sklepy stacjonarne zmienily sklady oferowanych produktow i wycofaly to co bylo nielegalne. do czasu ich zamkniecia sprzedawne to bylo z powodzeniem. Sluzby panstwowe badaly legalnosc sprzedawanych rzeczy i mialy zwiazane rece bo nic zabronionego nie znaleziono (procz pojedynczych przypadkow gdzie trafily sie domieszki lub byly z niewiadomego zrodla - aczkolwiek bardzo medialne przypadki). W wiekszosci nadal te same rzeczy (przynajmniej z nazwy, bo ja skladow nie badalem bo sie na tym nie znam) sprzedawno i niektore - nadal sprzedaje sie z zagranicy.

3. ustawa z pazdziernika 2010 r. nie zdelegalizowala posiadania wiekszosci dopalaczy a jedynie w sposob wymijajacy - zabronila ich sprzedazy. Zabronic posiadania nie bylo mozliwosci bo polski rzad do konca nie wiedzial z czym ma do czynienia i co wschodzi w ich sklad. Od tamtego czasu zlecone byly badania ktore zdiagnozowaly jakie subtstancje czynne wchodza w sklad dopalaczy. Wykaz ten (efekt pracy) zostal wprowadzony w przyjetej ustawie z kwietnia br. ktora czeka na podpis prezydenta.

4. Osobom, ktore nabyly przez internet dopalacze trudno stawiac jakies zarzuty. Dopoki nie mamy do czynienia z zakwalifikowana substancja zabroniona przez prawo - dopoty nie robia nic zlego.

5. Urzad Celny przewytuje przesylki bo po pierwsze – weszy czy jest to legalne, a po drugie - chce powstrzymac naplyw tych substancji ktore lada moment beda zdelegalizowane. Nie zdziwilbym sie jakby po wejsciu z ustawy wiekszosc z tych ktorzy maja zatrzymane przesylki zostali poinformowali (lub wezwani) ze znaleziono w nich to i to i ze w zwiazku z delegalizacja - nastapil przepadek na rzecz skarbu panstwa i zniszczenie.To gra z czasem. Mozna rzec - kupujacy dopalacze omijaja prawo, wiec wladze panstwowe - zaczely chwytac sie narzedzi jakie maja...blokady.

6. wezwania do UC wynikaja najprawodobniej z proby uzyskania materialu dowodowego wobec sprawcy, poza tym musza kiedys w koncu powiadomic o zajeciu przesylki... jakby znaleziono w przesylce cos powazniejszego (a chyba najpierw badaja czy testy cos takiego wykazuja) to by sprawa toczyla sie raczej w ekspresowym tempie i nikt by tu nie chcial tu dopuscic aby delikwent sie kapnal, ze mu cos zatrzymali i moze byc goraco. A tu idzie przesylka 3 tygodnie...
Btw. Walka z nadawca takiej przesylki tez wydaje sie niejako bez sensu, polski zakaz sprzedazy dopalaczy ma zasieg terytorialny, sprzedawca zagraniczny moze miec go w nosie bo dziala zgodnie z prawem panstwa gdzie prowadzi dzialalnosc. Dopoki jednolite regulacje nie zostana wprowadzone w innych panstwach ue dopoty bedzie tak a nie inaczej.

7. dopalacze maja to do siebie, ze do konca nie wiesz co kupujesz, nie znasz dokladnego skladu. pamietac jednak nalezy, ze kupowane one byly w innym kraju europejskim,w ktorym, co do zasady sa przepisy sanitarne i antynarkotykowe na wzglednie podobnym poziomie (ue). Zaden rozsadny przedsiebioraca by nie przesylal droga pocztowa narkotykow bo by nie bylo tej calej otoczki ochronnej w ktorej sie znajduje (tj. Dzialanie zgodnie z prawem panstwa w ktorym prowadzi dzialalnosc). Przemyt narkotykow jest bowiem sciagany takze na podstawie miedzynarodowych konwencji i taki sprzedawca nie mialby jak sie przed tym obronic czy uciec.

8. uwazalbym na sytuacje typu – zamowilem dopalacze, UC je zatrzymal, wchodzi w zycie nowa ustawa i wzywaja mnie, ze maja przesylke z nielegalna substancja abym sie im tlumaczyl. Prawo co do zasady nie dziala wstecz, prawo karne – nigdy nie dziala wstecz. Jezeli wiec byla to legalna substancja, ktora stala sie nielegalna wobec zmiany prawa i w momencie zmiany tego prawa byla ona badana przez UC, to odbiorca nie moze miec z tego tytulu negatywnych konsekwencji. Nie jest sprawa UC co by z ta substancja zrobila dana osoba. Pisze aby uwazac, bo niektorzy funkcjonariusze publiczni w calej tej otoczce nagonki na dopalacze moga „zapomniec” kiedy jaka ustawa weszla w zycie.



#52377 Hippie flipping. Na szczycie szczytów

Napisany przez gluciorro włącz 15 wrzesień 2011 - 14:22

Chciałem wam opowiedzieć mój sen. Przyśniło mi się coś takiego:
Dawkowanie: 25mg 4-Aco-DMT; 100mg MDMA

Set and setting: Od dawna planowany i wyczekiwany trip na zakończenie lata - połączenie psychodelika i MDMA. 11 września roku pańskiego 2011 uraczył nas upalną, prawdziwie letnią pogodą - tak jakby lato chciało się z nami pożegnać najlepiej jak potrafi.
Na miejsce celebracji wybraliśmy tzw. alfa-góry - niewielkie wzniesienia otoczone łąkami, położone kawałek za miastem.
Tripujemy w doborowym, przyjacielskim gronie 6 osób. Wszyscy nastawieni bardzo pozytywnie i podekscytowani - ten trip miał być zwieńczeniem, ukoronowaniem naszego psychodelicznego lata miłości, wiedzieliśmy, że mamy spodziewać się czegoś niezwykłego.

***
Jest piękne niedzielne przedpołudnie. Wszyscy uczestniczy tripa spotykają się w mieszkaniu Tęczowej. To tutaj sporządzamy wodny roztwór, z którego przy pomocy strzykawki odmierzamy po 25mg 4-Aco-DMT na głowę. Zależy nam na czasie (wieczorem tego samego dnia wybieram się do teatru), więc postanawiamy zażyć go jeszcze w domu – stwierdzamy, że zapewne załaduje się nam akurat kiedy dojdziemy na miejsce przeznaczenia. Dokładnie o 12.00 każdy wypija swoją część lekko gorzkiego roztworu.

Ku naszemu zdziwieniu, tym razem psychodelik instaluje się w naszych organizmach wyjątkowo szybko. Już 5 minut po zażyciu zaczyna się coś dziać. Kulminacja wejścia – to uczucie dziwności, osłabienie fizyczne, lekkie mdłości – dosięgają nas w trakcie drogi przez miasto, co jest wyjątkowo nieprzyjemne. Wiemy jednak, że warto się przemęczyć, bo gdy dotrzemy na miejsce, z pewnością zrobi się cudownie.

Po jakiś 30 minutach drogi dochodzimy do celu – rozległa łąka obok torów kolejowych, a za nimi pagórki i las iglasty. Jak cudownie paść w objęcia miękkiej trawy! Wszędzie pełno pajęczyn, robaków, ale to nie przeszkadza, to nawet przyjemne – zanurzamy się w naturze. Zapewne przez ten nieprzyjemny początek, wciąż czuję jednak lekki dyskomfort i odczuwam niewielkie mdłości. Postanawiam przejść się po łące. Bezbrzeżne przestrzenie porośnięte trawą zachęcają do dryfowania w nich, po chwili jednak zaczyna mi doskwierać lejący się z nieba żar. W tym czasie moi towarzysze wdrapali się na wzniesienie po drugiej stronie torów – machają do mnie stamtąd i wołają mnie.

Kiedy docieram na szczyt pagórka, moim oczom ukazuje się zapierający dech w piersiach widok, który udaje mi się skomentować tylko dosadnym ‘o kuuurwa!’. Rozległy widok na łąkę, z której tu i ówdzie ‘wyrastają’ baloty siana i olbrzymie stare wierzby. Do tego owiewający ciało przyjemny wiatr. Tak, wiem, że wreszcie znaleźliśmy swoje miejsce, teraz trip rozwinie skrzydła!

Dołączona grafika

Wpatruję się w panoramę przed nami, w chmury. O dziwo, nie obserwuję wielkich zmian wizualnych, jedynie kolory są znacznie intensywniejsze i generalnie wszystko bardziej podkręcone, piękniejsze. Wszystko nabiera głębokiego, symbolicznego znaczenia. Zwykłe gesty, w rodzaju podania mi butelki wody przez przyjaciółkę – wydają się bardzo znaczące – to przecież przekazanie życiodajnego płynu przez archetypową kobietę archetypowemu mężczyźnie, gdzieś na szczycie świata. Siedząc ze skrzyżowanymi nogami na tym wzniesieniu, oddaję się tej pięknej, ujmującej magii świata i myślę sobie – czyż nie jesteśmy kimś w rodzaju współczesnych szamanów, duchowych poszukiwaczy? Tak właśnie się czuję.

Tęczowa z wyrazem czystej radości na twarzy mówi, że czuje się idealnie, że nie wyobraża sobie, żeby mogło być jeszcze lepiej. ‘W takim razie zaraz wyjdziemy poza granicę twojej wyobraźni’ – mówię, wyjmując z kieszeni woreczki z kryształkami MDMA. Sam nie wiem jeszcze nawet, jak bardzo mam rację.

Po zjedzeniu kryształów (które w stanie podwyższonej wrażliwości zmysłowej smakowały okropnie i omal nie doprowadziły mnie do wymiotów) wszyscy rozkładamy śpiwory i w dalszym ciągu na szczycie pagórka czekamy na to, co stanie się dalej. Trwamy w bardzo przyjemnym, radosnym i mistycznym stanie – zastanawiamy więc, czy w ogóle coś się wydarzy, czy coś się zmieni.

Jednak powoli zaczynam odczuwać TO coś w sobie (a jest to uczucie zupełnie nie do opisania, wszelkie moje słowa tutaj będą tylko marnymi namiastkami i próbami oddania tego)… Głęboko w moim wnętrzu, zaczyna rozlewać się jakaś energia. Święta, boska, mistyczna siła zaczyna mnie wypełniać. Miłość krąży w mojej krwi. Jestem świątynią! Moje ciało jest uświęcone, doskonałe, jest idealną formą wypełnioną duchem. Boże, jeszcze nigdy, nigdy nie czułem się tak dobrze sam ze sobą. Czuję się bardzo czystko, klarownie, przejrzyście. Zupełnie nie czuję się odurzony żadną substancją, czuję, że to jest naturalne, wypływające z mojego wnętrza. Jestem hipertrzeźwy, jestem hipersobą! Nawiązałem kontakt ze swoim najgłębszym ja, ze swoją duszą w czystej postaci. Jestem bóstwem, jestem wszechwiedzący, doskonały, jestem wibracją energii.

To przeżycie to zupełnie nowa jakość, niż po prostu połączenie efektów MDMA i psychodelika. To najczystsza rozkosz istnienia, po prostu szczyt szczytów, apogeum dobra, piękna, radości, miłości, magii, empatii, zmysłowości. Celebracja życia. Czuję się perfekcyjnie, idealnie, chcę, żeby to trwało całą wieczność. Inni przeżywają to samo. Tęczowa leży na uboczu zupełnie bez kontaktu, płacząc ze szczęścia. Potem mówi nam, że była naprawdę blisko omdlenia z rozkoszy. Na twarzach wszystkich maluje się wyraz najwyższego uniesienia. Dziewczyny wyglądają tak pięknie! Strea krzyczy: ‘Czuję się bardziej sobą niż kiedykolwiek! Jestem Atlantydą!’.

W pewnym momencie słyszymy dziwny huk, jakby wystrzału, a zaraz potem skamlanie jakiegoś zwierzęcia. To straszne, trudno nam znieść cierpienie żywej istoty. Ale to także ważna lekcja o życiu, które składa się także z cierpienia. Wyzwolić z niego można się tylko wykraczając poza swoje ego i stapiając się z Miłością.

Do tej pory czułem się tak świetnie w swoim ciele, że nie myślałem nawet o kontakcie z kimkolwiek, ale kiedy Ven mówi, że potrzebuje naszej bliskości, przytulam się do niej i to także jest doskonałe. Wkrótce dołącza do nas cała reszta i tworzymy wibrującą, świetlistą kulę połączonej energii. Owiewa nas cudowny wiatr, niosący w sobie Miłość, którą obdarza nas Wszechświat. Do tego przyjemny dotyk słońca na skórze. Jak to dobrze, że mamy zmysły, że możemy to wszystko odczuwać, cieszyć się z tego. Jesteśmy boskimi stacjami odbiorczymi. Ale także nadajnikami. Każda cząsteczka mojego ciała krzyczy z radości, cieszy się, że żyje. Jakimi ogromnymi szczęściarzami jesteśmy, że istniejemy!

Jakimi ogromnymi szczęściarzami jesteśmy, że mamy siebie wzajemnie! W tym momencie trip wkracza w fazę empatii, która osiąga niespotykany wcześniej wymiar. Jedno spojrzenie w czyjeś oczy wystarczy, by odczytać jego emocje, uczucia, problemy. Nasze relacje kolejny raz bardzo się umacniają. Ale także zmieniają się, idą do przodu. Rozwiązują się pewne problemy, otwieramy się na pewne rzeczy. To działa jak totalne oczyszczenie na wszystkich wymiarach egzystencji.

Przypuszczalnie po jakiś 1,5-2h od zażycia MDMA mój trip zaczyna słabnąć. Ale o dziwo, Strea dopiero w tym momencie przeżywa apogeum. Zwija się na ziemi i jęczy w spazmach ekstremalnego duchowego orgazmu. Stopniowo jednak wszyscy lądujemy na ziemi, chociaż jest to lądowanie nadzwyczaj łagodne. Wciąż czujemy się świetnie, psychicznie i fizycznie. Jesteśmy pełni energii, w dobrym humorze, oczyszczeni, rześcy, o klarownych umysłach. Rozmawiamy, przytulamy się, słuchamy muzyki i wszystko to jest bardzo przyjemne.

Ok. 17, czyli 5 godzin od zażycia 4-Aco-DMT i niecałe 4 godziny od zażycia MDMA, wracam do domu. Świat mijany po drodze jest przepiękny. Czuję się na tyle rześki i trzeźwy, że o 18 bez żadnych problemów siadam za kółko samochodu i jadę na zaplanowany spektakl teatralny. Do samej nocy pozostaję jednak w dobrym nastroju, po prostu szczęśliwy. Nie mogę wyjść z wrażenia nad tym, co spotkało nas tego dnia. Mimo wielu wcześniejszych tripów na psychodelikach i MDMA, ich połączenie tworzy niewyobrażalną nową jakość – psychodeliki wyciągają to co najlepsze z MDMA, zaś MDMA to co najlepsze z psychodelików…


#40757 Dopalacze - haj na wyciągnięcie ręki (3/4)

Napisany przez A.K. włącz 07 maj 2011 - 22:56

Wróg publiczny numer jeden

Okres styczeń 2010 - październik 2010.

Specjalnie dla portalu i forum Dopalamy.com


Autor: A.K.

Wstęp

Wielu kolekcjonerów, którzy dopiero nie dawno poznali dopalacze, albo się nimi poważniej zainteresowali, może nie wiedzieć jak to wszystko się zaczęło. Co spowodowało, że dopalacze stały się jednocześnie tematem tabu, jak i nośnym materiałem dla mediów?

Przed Wami drodzy kolekcjonerzy trzecia część "Historii dopalaczy w Polsce 2008-2011", zdecydowanie najbardziej interesująca oraz maksymalnie wyładowana wiedzą. Wyjątkowa także z innego powodu – objętości oraz bibliografii, wykorzystane zostało ponad 58 artykułów prasowych – newsów, prowokacji i reportaży nawet felieton się trafił. Zapraszam więc do części właściwej!

Epidemia euforii zalewa kraj… oraz pierwszych hospitalizowanych

… po zażyciu dopalaczy, które ściągnęły uwagę mediów. W jednym momencie wszystkie stacje telewizyjne rozpoczęły wyścig o coraz to lepsze i najlepiej sensacyjne wiadomości o produktach kolekcjonerskich. Wyraźnie dało się odczuć powagę problemu oraz jego skalę. Zbyt duża część klientów sklepu to osoby poniżej 18roku życia. W regionalnych periodykach można znaleźć coraz bardziej niepokojące zgłoszenia. Sporą popularnością były akcje społeczne i wiece np. uczniowie szkół gimnazjalnych albo licealnych organizowali protesty przed sklepami dopalaczy. Organizatorzy takich akcji nie mieli problemu ze znalezieniem miejsca dla swojego spektaklu, sklepów było już ponad 200, i w błyskawicznym tempie otwierano nowe. Spotykaliśmy tak wymyślne z nazwy sklepy jak FunFactoory, a nieco później nawet w pełni przygotowane do kolekcjonowania na miejscu jak znany EnergySpot.

W marcu wszyscy doznaliśmy szoku pourazowego, doszło do najbardziej nieoczekiwanej przez nikogo zapowiedzi. Informacja o bardzo możliwym, jeszcze w 2010 roku, pojawieniu się "dopalaczomatów". Po usłyszeniu takiej wiadomości nie mogło być innej reakcji jak szok. Stacje telewizyjne za swój priorytet uznały na bieżąco informować o pladze dopalaczy oraz odważnej postawie, minister zdrowia Ewie Kopacz. Po znacznej aktywności medialnej w roku 2009, były minister zdrowia Marek Balicki teraz widocznie zwolnił tępo dyskusji. Warte wspomnienia są jego niezwykle krytyczne wypowiedzi na temat, nadchodzącej znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Obok gorącej debaty nad rozrastającym się problemem legalnych używek, w tle, coraz głośniej zaczęto dyskutować o depenalizacji marihuany. W niezwykle krótkim czasie narkotyki stały się tematem nie tylko sensacyjnym, ale także prowokującym do poważnej dyskusji i zerwania z tabu. Środowiska entuzjastów konopi, wsparte przez wykonawców reggae, skandują o zagrożaniach jakie płyną z ich zażywania. Szczególnie znany jest utwór Bas Tajpana, w którym łączy dopalacze z Babilonem, wypuszczone na rynek w celu zamydlenia oczu. Media niechętnie wspominały o tegorocznym Marszu Wyzwolenia konopi.

Trzeci nośny temat tego okresu to wszystkim znany mefedron,k tóry jest jedną z przyczyn nadchodzącej zmiany. W Polsce są osoby borykające się z uzależnieniem od mocy mefistofelesa (jak był nazywany), zzagranicy natomiast napływają doniesienia o ofiarach śmiertelnych - wiedziano, że 4-MMC zostanie zdelegalizowany od dłuższego czasu, więc nikogo nie dziwiła ta nagonka. Społeczność gustująca w stymulantach, skupiona w sieci, porównywała działanie mefedronu do najgroźniejszych narkotyków - kokainy i metamfetaminy.

Krótko, acz treściwie, będzie o forum-dopalacze.com. Wzrost zainteresowania mediów dopalaczami, przyciągnął uwagę rzeszy fanów, pragnących zwiększyć obroty. Kto chciał skosztować mieszanki ziołowej czy innego typu rozweselacza, mógł uzupełnić wiedzę na forum czytając posty, których było ponad 11 tysięcy. Moderatorami forum z końcem roku 2009 oraz początkiem 2010 zostali, kolejno, Cichy Bob oraz A.K., którzy do dzisiaj działają na forum, oraz, nieobecny już, Bolek_12535 nieco później. Co więcej – od czerwca zaczęto śmielej rozmawiać o nadchodzącej ewolucji forum do formy portalu, jaki dzisiaj dobrze znamy.

Cisza przed nowelizacją


Lato2010, wszystkie osoby w jakikolwiek sposób związane z dopalaczami, oczekują nadchodzącej nowelizacji ustawy. Naloty oraz kontrole w stacjonarnych punktach sprzedaży są na porządku dziennym, wykorzystywano je m.in do narażania sklepów na straty czy przeszkody w dostępie do dopalaczy. Takie akcje, skierowane w dostępność produktów, chętnie przeprowadzano w pierwszy lub ostatni dzień roku szkolnego, oczywiście w celu ochrony uczniów.

W trakcie okresu wakacyjnego postępował dalszy wzrost liczby działających sklepów stacjonarnych, szacuje się ich liczbę na około 300 w sierpniu. Istotny jest fakt istenienia budek z dopalaczami, które znajdowały się np. w byłych kioskach. Towarzyszyły im swoje nazwy jak "U Bobbyego" czy "Smoke Shop", a same sklepy oferowały nieraz asortyment nawiązujący nazwą albo opakowaniem do znanych marek. Choć nie tylko budki stosowały ten zabieg - sieć Coffeeshop Devil oferowała mieszankę Misza, kojarzącą się ze Sztywnym Miszą od Kolekcjonera.nl. Sieć Dopalacze.com ucierpiała już w czerwcu, tracąc swojego rzecznika prasowego, Piotra Domańskiego.

Sytuacji nie ułatwiały stale napływające doniesienia o zgonach, równie przerażające były zgłoszenia zatruć. W celu przeciwdziałania dalszemu wzrostowi liczby narkotyzujących się nastolatków, w szkołach rozwieszano plakaty "Dopalacze mogą Cię wypalić!" (w ramach akcji rozpoczętej w 2009 roku). Jednak paniczna obawa o młodych, często doprowadzała do przekazywania błędnych informacji o substancjach (obecnych w dopalaczach). Szczególnie na cel obrano sobie opisy działania, które niejednokrotnie przedstawiały same negatywne skutki przyjęcia. Powodem kompromitacji autora takiego tekstu, było także wliczanie roślin (będących przedmiotem badań etnobotaniki) czy subiektywne podejście do tematu.

Na kilka dni przed ostatecznym rozwiązaniem kwestii dopalaczy, usłyszeliśmy niepokojące wiadomości z polskiego Amsterdamu, czyli Łodzi. Bito na alarm o licznych przyjęciach zatrutych, bah, podkręcano atmosferę mówiąc o przypadkach "stałych pacjentów", którzy mają za sobą kilka hospitalizacji. Kontrowersyjna odpowiedź (skierowana do bydgoskich prawników) prezydenta Bydgoszczy, Konstantego Dombrowicza, to właściwie jednozdaniowe podsumowanie początku końca dopalaczy: "To będziemy działać wbrew prawu".

Triumf rządu, radość rodziców, przeprowadzki na południe


W obliczu wyborów samorządowych, grzechem byłoby nie przypomnieć swoim wyborcom, o sukcesach w walce z demoralizującym wrogiem. Posiłkując się aktualnymi wiadomościami, po cichu startowała kampania, przy okazji utrzymując wysoki poziom strachu przed dopalaczami.

Wydarzenie zaplombowania w całej Polsce ponad 1300 sklepów, to ewenement. Zjawisko w skali światowej, nie mające nigdzie wcześniej miejsca. Państwo uwzględniające się w poczet kapitalistycznych gospodarek oraz stopniowo liberalizowanego prawa, na bakier wszystkiemu zamyka legalnie działające firmy. Dodam w tym miejscu, dla równowagi i wiarygodności tekstu, że dopalacze faktycznie stały się problemem, pomijając już procent "dopalonych" nastolatków. Wpłynęły negatywnie na kontakty dzieci z rodzicami, izolowanie się i kłamstwa dotyczącego celu wyjścia z domu - to tylko niektóre przykre zachowania wynikające z połączenia problemów dorastania oraz ogólnodostępnych używek.

Nie należy zapomnieć, że zatrucia są także skutkiem fatalnego systemu edukacji antynarkotykowej, jej metaforycznym synonimem. Ciągle nauczanie polega na zastraszaniu słuchaczy, poprzez wystawianie na środek sali byłego narkomana. Historię jego życia wszyscy znamy: w młodości średni uczeń, przeciętniak, mający jakieś pomysły i towarzyski, pewnego dnia próbuje marihuany. Potem poszło z górki bla bla bla. Naiwna historia, połączona z omawianiem samych negatywnych, często skrajnie, skutków zażywania narkotyków. Taka metoda przekazywania wiedzy nikogo nie przekona, aby przestał się interesować narkotykami. Nic jednak w tej sprawie nie poczyniono i zmian do dzisiaj nie widać.

Król dopalaczy, szef Smartszopu Dawid Bratko, w październiku udziela pamiętnego wywiadu dla stacji TVN, w którym stwierdził, że uważa swoich klientów za idiotów. Spekulowano czy przypadkiem nagranie nie jest sprytnie zmontowane, jednak nic nie zostało wyjaśnione. Zaraz po tym wydarzeniu sieć Dopalacze.com wystosowała oficjalne oświadczenie, w którym zupełnie odcina się od jakichkolwiek powiązań z Dawidem Bratko i jego poglądami.

Dobiciem leżącego były prowokacje prasy, wykonane po zamknięciu wszystkich sklepów i zakazanie zerwania plomby (rozpoczęcia sprzedaży), oraz oświadczenia adwokatów, mówiące o odmowach sklepom pomocy i obrony w sądzie. Ustawa, która niedługo potem weszła w życie, zabroniła sprzedaży produktów kolekcjonerskich, wzbogaciła listę środków nielegalnych o następne substancje (m.in mefedron). W tej sytuacji, część sklepów jeszcze przed ustawą, przeniosła się do Czech i na Słowację, a sprzedaż zakwitła w sieci. 6 października premier Donald Tusk przypieczętował los dopalaczy, mówiąc poważnie: Żarty się skończyły, ludzie umierają.

Okres wyczekiwania na nowelizację spędziliśmy już na nowym forum oraz profesjonalnym portalu. Doszło także do zmian w składzie administracyjnym forum, uzupełnionym o betamodów (moderator w okresie próbnym) Niewinnego, Lsk i Greenboya. Portal natomiast szybko wzmocniła prężnie działająca redakcja w składzie Niewinny (tłumacz wiadomości z zagranicy), Muhamed (newsy, recenzje) oraz A.K. (naczelny). Dobrym objawem była spora aktywność w kategori Kultura oraz regularne newsy wrzucane przez Muhameda.



Bibliografia:
http://lex.pl/serwis/du/2010/0962.htm
http://katowice.gaze...opalaczami.html
http://wiadomosci.ga...opalaczami.html
http://wiadomosci.ga...opalaczami.html
http://wiadomosci.wp...1c436&_ticrsn=5
http://www.gk24.pl/a...ZALIN/572794369
http://forum.dopalam...la-happy-pinka/
http://wiadomosci.ga...skonczyly_.html
http://finanse.wp.pl...1c437&_ticrsn=3
http://rzeszow.gazet...otwieramy_.html
http://trojmiasto.ga...__Dowioze_.html
http://lublin.gazeta...y_walczyc_.html
http://www.wprost.pl...pi-w-Warszawie/
http://www.plotek.pl..._dopalacze.html
http://rzeszow.gazet..._szkolnego.html
http://www.tvn24.pl/...,wiadomosc.html
http://www.emetro.pl..._dopalaczy.html
http://wiadomosci.ga..._dopalaczy.html
http://wyborcza.pl/1...opalaczach.html
http://wiadomosci.ga..._bezprawie.html
http://krakow.gazeta...on_Tajfuna.html
http://www.mmgorzow....czy-206950.html
http://krakow.gazeta...dopalaczom.html
http://www.wr.piotrk...d=53&Itemid=108
http://wyborcza.pl/1...opalaczami.html

... oraz wiele więcej stron oraz oczywiście nasz portal.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, modyfikacja, publikacja, używanie w celach komercyjnych całości lub części artykułów bez uprzedniej zgody jego autora - surowo zabronione.