Skocz do zawartości


Ważne ogłoszenia!


Konkurs zakończony!


Najbardziej Lubiana Zawartość


#64546 [UWAGA] SYTUACJA NA FORUM

Napisany przez Fiesta włącz 19 styczeń 2012 - 23:49

Czyli te wydarzenia na forum od kilku, to nie przypadek! Ten prowokacyjny temat z głupim pytaniem, że niby jeszcze nie mam 18 lat i czy mogę zamawiać przez net substancję, to nie był przypadek! Miałem rację gdy odpisałem, że to prowokacja. Czyli aparat represji, totalitaryzm, zamordyzm przeszedł do ataku i chce już do końca zniszczyć naszą wolność!
.
Moi drodzy przyjaciele z tego naszego forum, tutaj nie chodzi o palenie trawki, tutaj nie chodzi o nasze dopalacze, bo tutaj chodzi o rzeczy najważniejsze w życiu każdego człowieka i w każdym społeczeństwie, bo tutaj chodzi o wolność, o demokrację, o prawa człowieka, o swobody obywatelskie. Co warte jest życie człowieka, gdy żyje nie wg swojej natury, tylko musi żyć w kajdanach? Moi przyjaciele, pamiętajcie, to my tutaj jesteśmy po stronie dobra, po stronie prawdy, wolności, natomiast nasi prześladowcy to zło, to więzienia, to niewola, to totalitaryzm i krzywdzenie dobrego człowieka. Też moi przyjaciele z aparatu przemocy, pamiętajcie że my tutaj na forum walczymy też o wasze prawa do wolności, o wasze swobody i o wasza godność, dlatego jeżeli tylko macie okazję, to nie wykonujcie rozkazów, jak tylko możecie, to udawajcie że nie widzicie niektórych rzeczy, bo gdy pilnie i gorliwie będziecie wykonywać rozkazy aparatu represji, to tym samym wspieracie system zła, to tym samym czynicie świat gorszym.
.
Do ludzie z aparatu represji. Jeżeli czujecie że macie rację, że robicie dobrze prześladując ludzi, to proszę wejść z nami w polemikę. Proszę tutaj stanąć do dyskusji, bo jeżeli macie rację, to nie bójcie się dyskusji. Nie jest żadnym argumentem, że ćpuna nikt nie przekona itp, bo raz, że użytkownicy dopalaczy to zdecydowanie nie ćpuni, ale co najważniejsze, tą dyskusję, tą debatę śledzić będą zwykli ludzie nie związani z forum i nie używający dopalaczy. Dla dla zwykłych Polaków proszę wytłumaczyć, dlaczego tak zaciekle prześladujecie ludzi, dlaczego więzienia w Polsce są przepełnione, oraz dlaczego nieustannie ograniczacie prawa człowieka i swobody? Członkowie aparatu represji, czyżby wasi szacowni, poważni i mądrzy szefowie, czyli czyżby władze naszego państwa, których rozkazy właśnie wykonujecie, to byli tak intelektualnie i moralnie mali, że boją się dyskusji z Polakami? Miejsce dyskusji nie musi być na tym forum. Przyjmuję każde zaproszenie do dyskusji w którymkolwiek miejscu w internecie, a nawet poza nim.
W histori bardzo często zło zwyciężało i świeciło triumfy, dlatego bardzo boję się o los ludzi prześladowanych, bardzo boję się, że system zła znowu będzie czynił bezkarnie ludziom krzywdę. Pamiętam dzień ogłoszenia stanu wojennego i moją wtedy bezsilność, że zło brutalnie zwycięża i niszczy uczciwych i mądrych ludzi, a w tej chwili wszystko to przeżywam jeszcze raz.
.
Pozdrawiam całe forum, pozdrawiam administrację i moderatorów. Dziękuję im za wspaniałą pracę. Dziękuję wszystkim użytkownikom naszego forum za te chwile radości, którymi mnie tak szczodrze tutaj obdarowaliście. Teraz nawet pamięć o zatargach i nieporozumieniach jest dla mnie czym słodkim i wspaniałym.


#26943 Wpływ b-k na psychikę.

Napisany przez TheQ włącz 20 styczeń 2011 - 00:49

Gwoli wstępu.
Beta-ketony stały się bardzo popularnymi substancjami (coś nowego/media/dostępność/opowieści), doszliśmy do momentu kiedy ludzie zaczęli się sami wzajemnie nakręcać. Coraz więcej ludzi bierze 'coś' nie znając działania, ani dokładnego składu. Jednak i krótkotrwałe, i długotrwałe zażywanie takich substancji prowadzi do poważnych zmian w psychice (szczególnie ludzi mniej doświadczonych). Nie opisze wpływu chemicznego na ludzki organizm, ponieważ nie chciałbym wprowadzić nikogo w błąd, ani nie mam wystarczającej wiedzy oraz źródeł, skupiam się na wpływie psychicznym...

1. Ciśnienie

Efekty po b-k są krótkotrwałe, za to bardzo intensywne na samym początku, później efekt zaczyna spadać i zaczyna się zjazd. Wywołuje to straszne ciśnienie na kolejne przeżycie tego samego efektu, z czasem przestaje się zauważać problem, bo ciśnienie jest coraz większe. W pewnym momencie życie na trzeźwo staje się bardzo trudne i jak nie ma się dostępu do danego środka zaczyna się brać wszystko co popadnie. Czasem zrobione 'zapasy' na kilka dni kończą się jednej nocy <nie mogę się oprzeć, żeby spróbować>. Przez ciśnienie bardzo łatwo znaleźć się w ciągu i nawet tego nie zauważyć.

2. Tolerancja

Tolerancja w przypadku tych używek wzrasta bardzo szybko. Zaczyna się 'dorzucanie', które i tak nie da tego samego efektu. W konsekwencji tego [+ ciśnienie], zaczyna się brać coraz większe dawki zamiast odstawić branie na pewien czas (miesiąc nie jest tak dużo jak wam się wydaje). Często przechodzi się przez to do mocniejszych używek, których wiele osób by wcześniej nie brało (działanie przeciwko sobie).


3. Znajomi

Na początku zażywania jest pięknie, każdy chce się z każdym dzielić, powstają tzw. 'wspólnoty' [ktoś fajnie określił to mianem 'współczesnych hippisów'], ludzie którzy odnajdują się w tych substancjach spotykają się coraz częściej i świetnie się dogadują. Potem dochodzi do spin. Każdy zaczyna obcinać coraz więcej, ludzie przestają się robić interesowni, naciągać wszystkich dookoła, okradać za plecami i stają się fałszywi wobec siebie. W pewnym momencie taka osoba zdaje sobie sprawię, że straciła kontakt ze znajomymi, którzy nie biorą.

4. Agresor

Człowieka na zjeździe bardzo łatwo wkurwić, czasem wkurwiają się o byle pierdoły. Taki efekt często utrzymuje się przez dłuższy czas po odstawieniu. Często agresja jest kierowana do osób niepraktykujących chemii rekreacyjnej. Wszystko nagle zaczyna stawać się problemem.
Scenka
/ Grupa znajomych przed rozpoczęciem zabawy
-To ile mam zrobić kresek
-Zrób 4
...
-A nie, jednak w sumie 5
-To ile mam kurwa zrobić, japierdole zdecydujcie się 
-Weź się kurwa człowieku opanuj
(...) <można się domyśleć jaka kłótnia wynika>
Koniec scenki

5. Zanik Emocji.

Najgorsza z cech. Wielu ludzi staje się po prostu pustymi. Nie potrafią się cieszyć z niczego bez używek, pójście gdziekolwiek bez kreski w kiblu wydaje się być niemożliwe, a efekt jest i tak krótkotrwały...
Scenka
/zajebista sytuacja, grzeje słońce, blanty w ręce, browarek, muzyka, kwintesencja weekendowego wyjazdu/
-Wiesz czego mi brakuje?
-Czeeego?
-Mefedronu
Koniec Scenki...

6. Psychozy

Psychozy są chyba najbardziej długotrwałym i najczęstszym efektem ubocznym, nasilają się zwykle przy odstawieniu. Występuje nawet u ludzi, którzy nie brali jakoś na potęgę i ciągnie się długi czas po odstawieniu. Cały czas wydaje Ci się, że ktoś chce Cię oszukać, niewinne spojrzenia stają się podejrzliwe, zaczyna się snuć teorie, które wydają się być bezsensowne, ale i tak w nie wierzysz. Do tego jeszcze bardzo znane "They Know..."
Scenka
/ X wraca po imprezie do domu, cały czas ma wrażenie, że ktoś go obserwuje
/ Po powrocie do domu sprawdza czy za lustrem nie ma kamery
/ Ogląda wszystkie miejsca w pokoju dokładnie czy nigdzie nie ma podsłuchów i nikt go nie obserwuje
/ Za łóżkiem znajduje kabel
~"Więc to jednak kurwa prawda"
/ Wkurwiony wyrywa kabel
/ To była tylko lampka nocna
Koniec Scenki

7. Omamy

Omamy najczęściej występują słuchowe. Zaczyna się słyszeć w pustym domu swoich znajomych, muzykę, rozmowy sąsiadów, płacz dziecka, wszystko co jest zdolna wygenerować Twoja psychika, a może wiele... Bezsenność, jaką powodują betaketony wpływa niekorzystnie na ten efekt, bo podczas ciszy zaczynają się coraz większe urojenia. Omamy prawie zawsze łączą się z psychozą. Są długotrwałym efektem, który nasila się po odstawieniu.
Scenka
/ X odstawił używki, mija już 4 dzień
/ Kładzie się spać i jak zwykle ma problemy ze snem na trzeźwo
/ Zaczyna słyszeć rozmowę rodziców z salonu
-To co teraz zrobimy?
-Pójdę tam i Go obudzę, musimy o tym z nim porozmawiać...
<zaczynają czytać posty X z [h] i je komentować>
/ X nie wytrzymuje psychicznie i idzie do rodziców.
/ Salon jest pusty
/ Sypialnia rodziców też jest pusta
/ X przypomina sobie, że rodziców od kilku dni nie ma w domu
Koniec Scenki

8. Sny

Kolejny efekt uboczny ciągnący się bardzo długo po odstawieniu. Sny zaczynają być psychodeliczne, męczące, dziwne i bardzo realne. Często wpływają bardzo negatywnie na psychikę i bardzo nakręcają umysł. Zdarza się zasypiać z przemęczenia w środku dnia i rzeczywistość zmienia się w sen. 'Ryje Banie'. Nie polecam doszukiwać się w nich przesłania albo sensu...




Dziękuję za uwagę, proszę mieć to na względzie zanim sięgniecie po jakąś substancję będącą beta-ketonem.
Mogłem zapomnieć o paru efektach ubocznych, ale będę starać się uzupełniać to wszystko w miarę regularnie.
Nie wszystkie efekty występują zawsze, najczęściej dotykają ludzi bez doświadczenia z używkami.

Know Your Body Know Your Mind Know Your Substance Know Your Source

Używajcie rozsądnie


#55252 Podziękowania od Greenboya

Napisany przez Greenboy włącz 14 październik 2011 - 17:31

Jak w temacie... ;) Chciałbym podziękować Wam wszystkim za mile spędzony tu czas. Pewnie jednych zdenerwowałem do białości i możliwe, że innych rozbawiłem do łez, jednak przyszedł na mnie czas. Nie mogę dalej ogarniać forum, skoro nie potrafię ogarnąć własnego życia. Odkąd jestem z Wami przestałem kolekcjonować, przestałem pić i poważnie podchodzę do rzucenia papierosów. To już jest sporo zmian. Poza tym rozwodzę się i przy okazji stracę mieszkanie, więc może być mi trudno zajmować się jeszcze forum. Kolekcjonujcie, póki możecie. Im później - tym mniejszą daje to frajdę. PA!


#20153 droga na detoks

Napisany przez smith włącz 22 listopad 2010 - 01:55

Głupota ludzka nie zna granic - o tym przekonał się chyba każdy. Większość z nas wie również, że środki psychoaktywne otwierają nam oczy i uczą o świecie, jakże niezbadanym dotychczas, nowych rzeczy. Moja przygoda zaczęła się od tak bezgranicznej głupoty, jakiej jeszcze w życiu wcześniej nie popełniłem, a przyniosła tak ważne spostrzeżenia i uświadomiła mnie tak bardzo, jak chyba żaden psychodelik, nauczyciel, doświadczenie, ani nic innego co mnie w życiu spotkało.

Otrzymawszy do doświadczeń jeden z lepszych preparatów 4-aco-DMT w ilości 100mg, przy zepsutej wadze zaryzykowałem podział na zdrowe oko i odmierzyłem 3 mniej więcej równe porcje preparatu. Po przeprowadzeniu doświadczenia przy użyciu jednej z nich, jako średnio doświadczony chemik, bez problemu byłem w stanie stwierdzić, iż reakcja nie zaszła. Pomyślałem - zły odczynnik, zwietrzały, oszukany, szkoda. Odstawiłem więc pracę i preparat na półkę wracając do rutynowego życia.

Niedawno, ciężko nawet mi w jakikolwiek sposób określić przyczynę mojego zachowania i idei, która przyszła mi do głowy w środku tygodnia, stwierdziłem, że zużyję pozostałą część nie działającego specyfiku tak - żeby go już nie było. I niech mi ktokolwiek powie, że byłą w tym choćby iskierka logiki lub tez normalnego myślenia dorosłego, odrobinę doświadczonego człowieka! Niech poda mi ktokolwiek jakieś wyjaśnienie przyczyny takiego pomysłu, a zrewanżuję się z przyjemnością. Ja takowej nie znajduję, poza jedną - głos z nieba/piekła/głębi źródła głupoty - jak kto woli to nazywać.

Zastosowałem pozostałą część 4-aco-DMT. Po prostu.

Nie spodziewając się niczego, położyłem się do łóżka. Zamiast snu jednak, zacząłem odczuwać znajome, przemiłe łaskotanie, a przed oczyma pojawiły się zielone fraktale. Miodzio. Po chwili jednak uzmysłowiłem sobie, że skoro reakcja zaszła, to znaczy, że zastosowana dawka około 66, a może i 70 mg jest dwu lub trzykrotnie przewyższająca bezpieczną! Zdecydowałem zwrócić ewentualna ilość która jeszcze być może nie została wchłonięta. Bezskutecznie. Było tak dobrze, że nawet palce w gardle nie zepsuły przyjemności na tyle, żeby zwymiotować. Próbując na przemian uspokoić się i zastanowić czy rzeczywiście jest się czego bać, to znowu jak najszybciej pozbyć się jakiejkolwiek ilości niebezpiecznej z układu spędziłem około godziny.

Zaczęło być źle. Czułem, że utrzymanie przytomności sprawia mi problem, zdecydowałem się więc sprowadzić brata. Zanim nadjechała kawaleria stan pogorszył się jeszcze bardziej. Resztkami sił poprosiłem, żeby wezwał karetkę. Ponieważ szpital znajduje się 3-5minut spacerkiem od miejsca eksperymentu, ratunek nadjechał już po 20 minutach. Przez ten czas, wisząc na szyi brata toczyłem morderczą walkę mając na celu tylko jedno - nie stracić przytomności. Udało się.

Przewieziony do szpitala, po kolejnych 10 minutach doczekałem się mojego wybawiciela - lekarza, człowieka, który istnieje na tym świecie właśnie po to, by ratować ludzkie życie - w ty momencie było to moje życie. Brat, nie będący w temacie dał lekarzowi kartę specyfikacji pFPP i Bufedronu - jedyne jakie mógł znaleźć wcześniej u mnie w domu. Cóż...tutaj zaczęła się jednak prawdziwa historia i lekcja od ukochanej 4-aco-DMT.

Lekarz nie raczył mnie zbadać, obejrzeć, właściwie niczego nie raczył, prócz podania mi kartki a4 z tabelkami i instrukcją niezwykle prostą:"proszę tu podpisać". Słyszę te słowa niemal codziennie i za każdym razem wywołują we mnie gniew. Nikt nigdy nie mówi co podaje drugiej osobie do podpisu, ograniczając się jedynie do suchego stwierdzenia-rozkazu:"proszę tu podpisać". Myślę że wtedy wydzieliła się niewielka doza adrenaliny pomagając mi utrzymać świadomość oraz pozycję w miarę pionową. Nie moglem mówić z powodu braku śliny i braku wody, której mi odmówiono, kiwnąłem więc tylko przecząco głową i wykrztusiłem "co to?" W odpowiedzi usłyszałem coś w stylu:"Oświadczenie, że poddaje się pan leczeniu fdshlkjdfh..." - nie rozumiałem. Nie moglem odczytać. Na pytanie lekarza co wziąłem próbowałem wymówić "4...ako...deemte". Lekarz na to:"To podpisze pan czy nie?!" Kiwnąłem przecząco po raz kolejny. Lekarz ponownie mówiąc coś poirytowanym głosem wyszedł z gabinetu zostawiając mnie samego. Miałem problemy z oddychaniem i brakiem wody nie wiedziałem co robić. Kolejna fala zdenerwowania przyniosła ponownie trochę sił. Wstałem i postanowiłem opuścić szpital - nie było tu dla mnie ratunku, ani nawet pomocy! Niestety znowu spotkała mnie niespodzianka - zamknięto przede mną drzwi szpitala na klucz! Zdezorientowany stałem na holu ściskając dowód osobisty w ręku i próbując złożyć myśli w najkrótszy chociażby logiczny ciąg informacji. Bez efektów. Po jakimś czasie rozpoczął się kolejny rozdział lekcji...

Przez zakluczone drzwi szpitala, od zewnątrz ktoś wszedł. Z upragnieniem szukałem twarzy brata, który mógłby mnie zabrać do domu, czułem już bowiem, że najgorsze fizyczne, było za mną. Zamiast wybawienia przyszedł duży pan i zapytał kim jestem. Grzecznie odpowiedziałem pytaniem:"A Pan kim jest?" Zobaczyłem niebieską blachę, usłyszałem tradycyjny bełkot:"Komenda blablabla beznazwiska" i prośbę o dowód. Poczułem się osaczony. 5 ratowników stojących dookoła, policjant zdenerwowany który stał tak blisko, że ocierał się o mnie, rozmowy lekarza i pielęgniarki, "czy można to uznać za niepoczytalność?" i brak umiejętności złożenia tych faktów w całość. Jedyne co wymyśliłem, to że jak oddam odwód, to uznają mnie za wariata i zrobią ze mną to co im się będzie podobało. Nie chciałem dać do ręki policjanta mojego dowodu. Znowu padł belkot:"zgodnie z punktem 60 ustawy blablabla, na wyraźne żądanie policjanta ma pan obowiązek okazać dowód. Czy rozumie pan?" Nie zrozumiałem. "Proszę powtórzyć" wyszeptałem sprawdzając czy aby na pewno jesteśmy na widoku kamery szpitalnej. Nie było ciężko zauważyć,że gdyby nie kamera, powtórzenie paragrafu miało by wymiar raczej fizyczny, ale udało się slownie. Dało mi to czas na przeanalizowanie tego co do mnie mówiono. Okazałem dowód...trzymając go kurczowo w dłoni. Był to błąd, który jeszcze bardziej rozgniewał pana władzę. Dowodu nie wypuściłem z dłoni do końca trzymając go tak mocno, że się złamał. W międzyczasie jeden z ratowników zadzwonił do oddziału toksykologii, aby zapytać z czym mają do czynienia (pytał o pFPP) za co chyba strasznie go polubiłem, bo był to pierwszy logiczny ruch służby zdrowia tamtej nocy! Co ciekawe wykonał go ratownik, a nie lekarz, nie policjant, nikt inny, mimo, że nikt nie wiedział co to jest pFPP, bufedron ani 4-aco-DMT! Ratownik przy mnie wyjaśnił policjantowi, że to psychoaktywna substancja i że jestem świadomy wszystkiego, tylko odstawiam przedstawienie. Spodobał mi się ten opis. Naprawdę polubiłem tego pana - profesjonalista. On sam mocno mnie okrzyczał, powiedział, że sam się tego nażarłem i w razie czego on nie będzie po mnie płakał. Znowu miał rację! Nadszedł czas na kolejny rozdział....

Pojawili się panowie z toksykologii. Mieli mnie zabrać, więc zgodziłem się żeby mnie zabrali na nosze i do karetki. Byle dalej z tamtego miejsca! Nie stawiałem oporu, wiedziałem, że tak napytam sobie tylko większej biedy, mimo to pan policjant, który wziął mnie pod rękę, nagle wykręcił mi ją do tyłu nadwyrężając bark. Nic to. W momencie kiedy przeszliśmy do innego pomieszczenia, gdzie były nosze usłyszałem zza pleców: "Tutaj już nie ma kamery!". Rzucono mnie na nosze twarzą w dół, poczułem kolano na kręgosłupie. Umysł mój pracował niewiarygodnie czysto jak na taką dawkę którą mu zaaplikowałem; w myślach miałem:"nie walcz, nie daj się sprowokować". Jestem na pewien całkowicie, że gdym stawiał opór, to nie wdostali by mnie na te nosze. Tak się nie stało. Poddałem się całkowicie. Nieudolne zakładanie kajdanek na moje ręce prawie mnie rozśmieszyło - prawdziwy przestępca bez problemowo by tego uniknął. Kajdanki jednak w niczym nie przypominały tych z amerykańskich filmów - są to po prostu plastikowe opaski zaciskowe raniące ręce przy zbyt mocnym założeniu. Byłem w karetce. Spokojniejszy.

Po jakimś czasie, ciężko określić jakim zorientowałem się, że prócz sanitariusza obok mnie, jest jeszcze ktoś z tyłu, kto próbuje zrobić mi zastrzyk! Zacząłem ruszać całym ciałem na tyle na ile moglem. Kajdanki zaczęły wrzynać się mocniej w moje nadgarstki. Zapytałem sanitariusza, czy ktoś jescze tam jest z tylu "Nie" - usłyszałem; "oprócz policjanta" - dodał z uśmiechem. Znowu poczułem się zagrożony. Co chwila czułem że osoba z tyłu próbowała mnie ukłuć w palec lub w udo! Sanitariusz dziwnie przysuwał się do mnie co jakiś czas, jakby odwrócić moją uwagę od tego co sie dzieje z tyłu! Co najgorsze - nie jechaliśmy prosto do szpitala toksykologicznego! Rozpoznałem kilka punktów na trasie i jestem pewien, ze zatoczyliśmy przynajmniej jedno niepotrzebne koło!

Wiem co pomyślisz teraz czytelniku - "ale bad trip". Proszę Boga, żebyś miał rację i żeby to, co wtedy zrozumiałem było bad tripem. Doszło do mnie, że ci młodzi ludzie chcą mi podać pawulon, lub coś innego, co wyłączyłoby moje serce przed dojazdem do szpitala. Nie było paniki. Oswoiłem się z myślą, że już nie żyję. Nie bałem się tego w ogóle - zwyczajnie - nadszedł mój czas. Nie moglem tylko pojąć jak to możliwe, że tak młodzi ludzie mogą dopuszczać się takich rzeczy. Było mi żal, smutno, przykro, współczułem im wyrzutów sumienia jakie kiedyś ich dopadną. Do końca życia nie zapomnę tamtych chwil. Zacząłem z jednym z nich rozmawiać; on pytał o mnie o prywatne rzeczy, co robię, ja zacząłem wypytywać o niego, ale nie powiedział. Poprosiłem wprost, że przecież i tak za chwile mnie nie będzie, nikomu nie powiem, wiec co mu szkodzi - nie powiedział. Kręciłem się do samego końca unikając atakującej co kilka minut igły. Dojechaliśmy.

Wyszli z samochodu. Zostałem sam na kilka sekund. Tylne drzwi karetki otworzyły się i usłyszałem ciche, takie, jakbym nie miał słyszeć, bezemocjonalne i suche: "ale to ja go zabije". Powiedziałem głośno:"tak, zabijesz mnie!ja będę miał za chwilę spokój, ale Ty z tym będziesz żył do końca życia!". Nie bałem się ani trochę. Zanim wyjęto nosze powiedziano jeszcze coś do mnie, ale nie pamiętam, coś, żebym leżał spokojnie. Uspokoiłem się.

W dżdżystą, całkiem ciepłą jak na tę porę roku noc przejechałem brzuchem do dołu przez brudny dziedziniec starych zabudowań. Wjechali ze mną do środka jakiegoś korytarza. Przy ciemnej recepcji stała tylko cicho blondynka...nawet ładna, uśmiechała się bardzo dziwnie. Nie prosiłem o pomoc - była z nimi. Dojechaliśmy do końca ponurego, ledwie oświetlonego korytarza jakiejś piwnicy. Rozwarto wielkie stalowe drzwi i wepchnięto nosze do wewnątrz. Pierwszy widok - nagi człowiek, półsiedząco krzyczy przywiązany do łóżka, około pięciu młodych ludzi w fartuchach chodzi spokojnie pomiędzy stołami i łóżkami uśmiechając sie tak samo dziwnie jak blondynka przy wejściu. Pomyślałem:"Cholera, ACO przestaje działać przeciwbólowo - będę czuł jak będą mnie kroić na organy. Kurwa jak w "Hostelu"!". Pielęgniarz przycisnął mi głowę do noszy, jeden z tamtejszych podszedł i zrobił zastrzyk w szyję. Usłyszałem jeszcze tylko kilka śmiechów. Cisza...


#45044 CRA-13; CB-13

Napisany przez 2Pac włącz 03 lipiec 2011 - 17:58

Co to jest CRA-13?

CB-13 jest to syntetyczny cannabinoidowy agonista receptorów CB1 (IC50 = 15 nM), oraz CB2 (IC50 = 98 nM).

Dołączona grafika

Pełna nazwa: 1-​naphthalenyl[4-​(pentylox)-​1-​naphthalenyl]-​methanone
Numer CAS: 432047-72-8

Jak wygląda i pachnie CRA-13?
Biały puder o chemicznym zapachu

Czas działania:
Czas działania waha się w przedziale 1,5-2h

Dawkowanie:
Tutaj nie mogłem znaleźć konkretnych informacji, zamieszczam takie jakie znalazłem na zagranicznym forum. Proszę się tymi informacjami nie sugerować!

Słabo 2-15mg
Średnio 15-30mg
Mocno 30-50mg
Bardzo mocno 50-80mg

Polecam zacząć badania nad substancją od dawek rzędu 5-10mg :ok:

Metody podania:
* Palone - waporyzacja, albo poprzez zrobienie własnej maczanki
* Jedzone - oczywiście jak to w przypadku innych kanna, trzeba to rozpuścić (czas działania wydłuża się tylko o 1/3)

Tolerancja
Tolerancja występuje bardzo szybko jak w przypadku AM-2201, nie zmienia się profil działania tylko jego czas.

Rozpuszczanie
W przypadku CRA-13 nie ma problemów z rozpuszczaniem jak w przypadku AM-2201, bez większych problemów rozpuścimy w spirytusie. Jednak polecam do rozpuszczania jakiegokolwiek kanna Aceton czda - cena to 12-15zł/litr.

Ceny:
Jak na razie tylko jeden sklep z RC w Polsce oferuje ten produkt w cenie 129,99zł za gram.

Status:
Legalne w Polsce


#40488 Dopalacze - haj na wyciągnięcie ręki (1/4)

Napisany przez A.K. włącz 03 maj 2011 - 20:46

Sklepy stacjonarne zaatakowały

Okres czerwiec 2008 - marzec 2009.

Specjalnie dla portalu i forum Dopalamy.com

Autor: A.K.

Wstęp

Wielu kolekcjonerów, którzy dopiero niedawno poznali dopalacze, albo się nimi poważniej zainteresowali, może nie wiedzieć jak to wszystko się zaczęło. Co spowodowało, że dopalacze stały się jednocześnie tematem tabu, jak i nośnym materiałem dla mediów? I jaka sieć była pierwsza? Postarałem się w pierwszej części możliwe dokładnie, a przy tym zwięźle opisać okoliczności pojawienia się dopalaczy w Polsce, oraz początkowych reakcji tak ze strony mediów jak i rządu.

Trafienie na nasz rynek

Gdybyśmy chcieli podać tylko jedną datę, choćby nawet roczną, która na lini czasu będzie wyznaczała początek ekspansji dopalaczy (oficjalnie nazywanych "produktami kolekcjonerskimi") w polsce, rok 2008 będzie pasował idealnie. Owszem, na długo przed pierwszymi sklepami stacjonarnymi, w sieci preżnie działały pojedyncze sklepy, z których jeden w krótkim czasie opanował rynek wchodząc ze swoją ofertą na rynek sprzedaży bezpośredniej. Jednocześnie, z każdym kolejno otwieranym sklepem, zwracając uwagę mediów oraz rządu. Od roku 2007 można było już bez problemu zakupić dopalacze w sklepach internetowych, jeśli tylko wiedzieliśmy jak odnaleźć stronę sklepu (np. po nazwie sieci, produktu). Jednak to rok 2008 jest dla nas ważny - w Łodzi (którą można było nazywać polskim Amsterdamem w latach 2008-2010) otwarto pierwszy sklep stacjonarny, należał do firmy World Wide Supplements, a także był pierwszym sklepem sieci Dopalacze.com. Warto w tym miejscu dodać, że już w czerwcu 2008 roku, Dopalacze.com pojawiły się na Global Gathering w Poznaniu - osoby które już wtedy kolekcjonowały, zapewne pamiętają galerię zdjęć namiotu z dopalaczami, jaka była dostępna na stronie sklepu.

Pierwsze stacjonarne sklepy tej sieci zaatakowały największe miasta, głównie wojewódzkie. Co teraz może dziwić, wtedy sklepy się reklamowały, choć z dozą ostrożności, obecne były banery reklamowe czy ulotki. Dla bezpieczeństwa wprowadzono, znane dzisiaj już wszystkim, pojęcia i informacje przyklejane na opakowania np. że produkt nie nadaje się do spożycia przez ludzi lub o zgłoszeniu się do lekarza w przypadku zażycia. Dopalacze się "kolekcjonowało", nawet kategorie produktów podzielono na sole do kąpieli, nawozy do kwiatów doniczkowych czy kadziedełka aromatyczne.

W krótkim czasie do Polski zawitały sieci Smile Shop czy Smartszop, który szczególnie wyraźnie zapisał się w pamięci kolekcjonerów, przede wszystkim dzięki swojemu właścicielowi - Dawidowi Bratko (w 2010 roku otrzymał od mediów przydomek "króla dopalaczy").

Okoliczności pojawienia się dopalaczy

Jak właściwie dopalacze trafiły do polski i omijając prawo trafiły na rynek? Europę takie produkty zdobyły jako "suplementy diety" (od 2000 roku zaczęły rozkwitać pierwsze poważne sieci), u nas poszło znacznie łatwiej. Produkty, dzięki wspomnianym etykietom ostrzegawczym, oficjalnie nie nadawały się do spożycia. Niestety, nasze sieci naklejały swoje etykiety na oryginalne opakowania, które z kolei miały nadrukowaną zupełnie inną treść, tyle, że w języku angielskim - "suplement diety". Według naszego prawa, każdy produkt spożywczy musi przejść odpowiednie testy w sanepidzie, co za tym idzie - uzyskać pozwolenie od Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Kiedy tylko GIS zauważył tą nieścisłość w informacji, oskarżając sieci z dopalaczami o błędne informowanie klienta, rozpoczął "krucjatę" przeciw dopalaczom. Kontrole inspektorów w sklepach, pierwsze zamknięcia stacjonarek oraz zainteresowanie rządu tym bezprecedensowym zjawiskiem - w państwie, gdzie panuje jedno z najbardziej restrykcyjnych w europie praw antynarkotykowych, można legalnie kupić narkotyk.

Narodziny samych dopalaczy, jako produktu, były także następstwem coraz popularniejszych substancji Research Chemicals, czyli nowych narkotyków. O nieznanym dokładnie działaniu, czy skutach zażywania. W tym czasie dostęp do takich sklepów był zastrzeżony dla wybranych, a żeby zdobyć namiar na jeden sklep - trzeba było się pokazać od dobrej strony na forum jak i konkurencyjnym portalu. W odpowiedzi na ich popularnośc pojawiły się gotowe mieszanki do palenia, sole do wciągania z dobrze dobranymi proporcjami i łatwe do dawkowania nawet bez wagi.

Pierwsze reakcje rządu i mediów

Początek 2009 roku. Polska poznała takie substancje jak osławione BZP (benzylopiperazyna, popularny składnik szeroko pojętych "pixów") czy syntetyczne kannabinoidy (stosowane w mieszankach ziołowych/kadzidełkach). Przeciętny Kowalski coraz cześciej słyszy i czyta o dopalaczach, ich toksyczności i niezbadanym dotąd wpływie na zdrowie. Bah, o nieznanym składzie większości z nich! Nagonka wkrótce przeistoczyła się w problem, który natychmiast trzeba zwalczyć. Racjonalne zastanowienie się nad sytuacją, musiało ustąpić oczekiwaniom publiki, także przerażonych rodziców. Wydarzenia tego okresu przebudziły narodowe przywary i naszą mentalność - strach przed wszystkim co obce oraz niechęć do dowiedzenia się czegoś więcej o danym problemie. Bez żadnych profesjonalnych badań, czy nawet dokładnych paru najpopularniejszych składników dopalaczy, zaczęły się prace sejmu nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. 20 Marca 2009 ujrzała światło dzienne nowa ustawa. Jak zapewniano w mediach - lepsza. Co zmieniono? Nic, poza dodaniem do listy substancji kontrolowanych oraz zakazanych nowych związków chemicznych oraz, bah, roślin. Wśród zdelegalizowanych środków znajdziemy rośliny będące składnikami ayahuasci, kaktusy zawierające meskalinę (m.in popularny San Pedro) czy wspomnianą BZP.

Spory wkład w wzniecaniu społecznego strachu przed nowym rodzajem używek, miała stacja TVN. Liczne reportaże oraz poświęcanie im w Faktach wiele uwagi, nawet przypominając stare i nieaktualne już informacje. Pamiętny jest też odcinek Rozmów w Toku o dopalaczach, który można oglądać jak dobrą komedię.

Oczywiście, nie należy udawać, że dopalacze były nieszkodliwe. Przeciwnie - BZP, mimo bardzo interesującego i mocnego działania, niezwykle mocno obciążało serce i układ krwionośny, a zjazd potrafił trwać kilkanaście godzin. Dla osób niedoświadczonych, oraz nieposiadających wiedzy o spożywanej substancji, nawet pojedynczy eksperyment mógł się skończyć tragicznie. Brawura nastolatków oraz chęć "zaszpanowania" przed kolegami, również doprowadziło do hospitalizacji.

Dopalacze stały się następnym rekwizytem partii politycznych w walce o głosy oraz jako temat zastępczy dla niewygodnych spraw. Według danych odnalezionych na wikipedii, w lutym 2009 roku działały, mimo już wtedy pewnych zmian w ustawie, 42 sklepy stacjonarne. Nikt wtedy chyba nie spodziewał się, że w przeciągu nieco ponad roku, liczba ta zwiększy się 30-krotnie. O tym jednak, w następnej części.


Bibliografia:
http://www.rynekzdro...zek,2153,6.html
http://galerie.money...ria,1404,0.html
http://onlinelibrary...s.1811/abstract
http://wiadomosci.ga..._na_legalu.html
http://www.abc.com.p...u/2009/0520.htm
http://www.codzienni..._prawne/103.pdf
http://wypalacze.com...iara-dopalaczy/
http://wyborcza.pl/1..._dopalacze.html
http://wiadomosci.ga...nad_ustawa.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dopalacze
http://www.trojmiast...row-n29721.html
... oraz wiele więcej stron oraz oczywiście nasz portal.


Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie, modyfikacja, publikacja, używanie w celach komercyjnych całości lub części artykułów
bez uprzedniej zgody jego autora - surowo zabronione.




#40620 Dopalacze - haj na wyciągnięcie ręki (2/4)

Napisany przez A.K. włącz 06 maj 2011 - 00:26

Chemicy na start - politycy do debaty

Okres marzec 2009 - grudzień 2009.

Specjalnie dla portalu i forum Dopalamy.com

Autor: A.K.

Wstęp

Wielu kolekcjonerów, którzy dopiero niedawno poznali dopalacze, albo się nimi poważniej zainteresowali, może niewiedzieć jak to wszystko się zaczęło. Co spowodowało, że dopalacze stały się jednocześnie tematem tabu, jak i nośnym materiałem dla mediów? W trakcie pisania drugiej części "Historii dopalaczy w Polsce 2008-2011", miałem nie lada problem z wybraniem tych parunastu najważniejszych zagadnień. A działo się wtedy wiele. Przecież nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii z marca 2009 roku, przyczyniła się do wysypu na rynek całej gamy nowych substancji oraz coraz to wymyślniejszych składów dopalaczy. Nie można zapomnieć o pierwszych ofiarach zatruć, choć nie zawsze do końca potwierdzonych, oraz badaniach składów. Zapraszam więc do lektury oraz podzielenia się Waszymi spostrzeżeniami z tego okresu.

Nowelizacja dobra na wszystko - eksperymenty sklepów po nowelizacji

Kiedy 8 maja 2009 roku weszła w życie znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, której zmiany uderzały w dopalacze, politycy odetchnęli z ulgą. Mieszanki ziołowe, takie jak legendarny już, Spice Gold czy Ex-Ses, oparte na zakazanych syntetycznych kannabinoidach m.in JWH-018 czy HU-210 trafiły do kategorii "Zakazany owoc" na stronie sklepu Dopalacze.com. Każda sieć musiała na nowo zdefiniować składy swoich produktów, zapędzić laborantów do działania oraz spełnić oczekiwania swoich klientów. Wiele ze sklepów powróciło z nowymi wersjami swoich produktów lub porównywało nowości do starych bestsellerów. Nie wszystkim jednak wyszło to na dobre, sieć Smartszop, która posiadała do maja 2009 roku świetną mieszankę Mad Dog, po zmianach składu bardzo zawiodła swoich klientów. Lepszym przykładem fatalnego startu może być seria mieszanek Smoke, jaką wprowadził Smile Shop. Efekty po spaleniu były niezwykle mizerne, a dym dusił.

Dobre mieszanki ziołowe, które zdecydowanie cieszyły się największą popularnością, były warunkiem egzystencji sklepu na rynku. Małe sieci (w tym okresie) takie jak Kolekcjoner.nl z mieszankami Hardcore Fantastic i Czeszący Grzebień czy Euforia z Magic Diamondem, wskoczyły na rynek ze wspomnianymi produktami i licznymi pozytywnymi ocenami. Szybko okazało się, że kolekcjonerzy oczekują głównie mocnego towaru, słabsze mieszanki prędko straciły popularność (poza wyjątkami, jak Natures Organic z Dopalaczy.com). Zdecydowanie najlepiej na wezwanie klientów odpowiedziały dwie sieci - Dopalacze.com atakując potężnym Taifunem oraz Smartszop kontratakując Zephyrem. Coraz rzadziej z utęsknieniem wspominano Spice'a, a jeśli już to z sentymentu.

Zdelegalizowanie BZP, co zaskakujące, miało pozytywny wpływ na nową gerenację tabletek. Pamiętne fatalne zjazdy oraz wiele nieprzyjmności w trakcie fazowania, odeszły w zapomnienie. Wszystkie sieci zaczęły eksperymentować nad składami. Początkowo rynek został zalany produktami na piperazynach, głównie pFPP oraz MeOPP, których opakowania ozdabiały specjalne oznaczenia lub naklejki z napisami: BZP FREE albo 100% New formula. Najliczniejsza rodzina pillsów pochodziła z lini Retro Pills, które zyskały średnią popularność. Głównie ze względu na nieprzyjmne zjazdy, choć lżejsze niż te po BZP. Cherries, Mind Candy czy Pink Champagnes - nieudany powrót znanych marek oraz wykorzystanie w kilku następnych produktach MBZP, pochodnej BZP spowodowało sięgnięcie do innych grup związków chemicznych. Największym sukcesem były tabletki na ketonach, w tym osławione kapsułki Amphibia i Doves (produkcji London Underground), dostępne w sieci Dopalacze.com.

Niewiele zaszło zmian w składzie starych proszków, za to doszło do niesłychanie szybkiego rozgłosu produktów na mefedronie. Charge+ ze Smartszopu i Ivory Wave z Dopalacze.com (które należały do starej generacji soli opartych o MDPV oraz flefedron) długo cieszyły się uznaniem jako dobre stymulanty, pobudzacze, jednak kolekcjonerzy chcieli czegoś więcej. Czegoś, co oferowały sole z mefedronem - ogromnej dawki euforii oraz empati, dobrego zamiennika dla nielegalnej kokainy czy metamfetaminy. Intensywne działanie, niosło za sobą, bardzo poważne, skutki uboczne - silne działanie uzależniające oraz odczuwalną przez przeciętnego kolekcjonera neurotoksyczność. Mimo to, sól Exclusive Kokolino od Smile Shopu, stała się bestsellerem. Wśród stosowanych w tym okresie substancji, równy udział miały MDPV oraz flefedron, znacznie rzadziej spotykano etylokatynon.

Rocznica dopalaczy

Kiedy sytuacja się ustabilizowała, a każda sieć wykreowała na nowo wizerunek i znalazła chodliwy asortyment, nastał czas swoistej stagnacji. O ile początek roku był obfity w sensacyjne doniesienia prasowe czy poważne rozważania nad zjawiskiem, to już wtedy swój głos w sprawie problemu szeroko pojętych używek zabrał prof. Jerzy Vetulani (znany z nieskrywanego poparcia dla racjonalnej polityki narkotykowej).

Zauważalny w trzecim kwartale roku był ponowny wzrost zainteresowania medialnego dopalaczami, choćby przez odkrycie amfetaminy w składzie produktów. Nie był to odosobniony przypadek, jednak najbardziej istotny dla rynku i jeden z głośniejszych. Rocznica dopalaczy to także wysyp informacji o zgonach czy zatruciach po dopalaczach, choć część doniesień o hospitalizacji przez dopalacze, po dokładnym badaniu, okazało się nieprawdziwe i powodem bardzo często było wymieszanie produktu z alkoholem lub narkotykami.

Szybki odzew laboratoriów oraz dostawców dopalaczy na zmiany spowodowane ustawą, pokazał skalę problemu z legalnymi używkami. Już wtedy politycy mówili o nieskuteczności takiej walki zdopalaczami, argumentem podstawowym były możliwości chemików oraz czas jaki mieli na opracowanie nowego składu, przed wejściem w życie nowelizacji. Proponowano m.in kompletny zakaz sprzedaży dopalaczy, lecz nikt nie miał pomysłu jak to zrobić. Mimo to, rok później od tam tych wydarzeń, rząd zrobiłto samo i dopisał na listę nowe substancje.

Pewnym zaskoczeniem dla wszystkich były wyniki śledztwa łódzkiej prokuratury, które trwało od września 2008 roku. Uznała ona, że produkty kolekcjonerskie nie szkodzą, odpowiedź natomiast uzasadniono wypowiedzią jednego z toksykologów. Stwierdził, że dopalacze nie stwarzają bezpośredniego zagrożenia życia, jednak w pewnych przypadkach mogą się okazać bardzo niebezpieczne.

Wszyscy kochają Piotra Domańskiego*

Latem 2009 roku, miało miejsce też przyjście na świat forum-dopalacze (dzisiaj portalu Dopalamy.com), częściowego spadkobiercy zamkniętego forum na stronie Dopalacze.com. Jednym z powodów zakończenia działalności pierwotnego forum była zawartość - dyskusje i informacje o nielegalnych już produktach. Początki były trudne, biorąc pod uwagę konkurencję (która od wielu lat istnieje na rynku i zapewniła sobie wiarygodność informacji), a także niewielu aktywnych użytkowników. W porównaniu do portalu konkurencyjnego, skupionego na substancjach psychoaktywnych w ogóle, nowy twór był wirtualną agorą dla kolekcjonerów. Miejsce swobodnej dyskusji o dopalaczach stopniowo zyskiwało na popularności, wpływając w małym stopniu na sprzedaż produktów - produkty, które dostały złe opinie, wielu kolekcjonerów sobie odpuszczało.

Na zakończenie niemniej ważne dwa akapity. Tego roku , szerokiemu gronu kolekcjonerów dał się poznać rzecznik prasowy sieci Dopalacze.com, Pan Piotr Domański. Nie zawsze z dobrej strony, jednak należy wiedzieć, że zawsze był skazany na rolę "tego złego" w kontakcie z mediami. Reprezentował największą wtedy sieć sklepów, podkreślał często legalność biznesu. Na większość pytań, jakie otrzymywał od nieraz wrednych dziennikarzy, odpowiedź była jedna: nasze produkty nie są do spożycia. Krytyka ze strony zainteresowanych była jednak bezpodstawna - niestety, ale tylko takie odpowiedzi były bezpieczne i na tyle łatwe do potwierdzenia, aby ich użyć. Należy też dodać, że jak dotąd Dopalacze.com jako jedyna sieć, posiadały profesjonalnego rzecznika prasowego.

Czwarty kwartał roku, to rozwój rynku do jego ostatecznej formy. Nowości było coraz więcej, sieci sklepów przybywało, co wiązało się z konkurencją, która z kolei była niezwykle miododajna. Premierytakich produktów jak mieszanki Konkret, Smart Shiva czy Magic Dragon, tabletki Doves Red i Polish Pupil no i proszki jak Dominator, jednoznacznie określiły pozycję na rynku oraz głównych graczy sceny - Dopalacze.com, Smartszop, Smile Shop oraz Kolekcjoner.nl. Choć sieci było już ponad 14, nadal pojawiały się nowe, wielkim uznaniem cieszył się m.in SmartXShop z Warszawy, który posiadał w asortymencie najmocniejsze produkty, ale oferował wyłącznie sprzedaż bezpośrednią w sklepie stacjonarnym, więc nie miał szans w ogólnym rozrachunku.

Bibliografia:
http://monar.info.pl/Article8655.html
http://wyborcza.pl/1...zne_ziolka.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dopalacze
http://www.tvnwarsza...,wiadomosc.html
http://wiadomosci.ga...ie_szkodza.html
http://wiadomosci.ga...odpowiedzi.html
http://poznan.gazeta...opalaczach.html
http://wyborcza.pl/1...ka_szalwie.html
http://wypalacze.com...iara-dopalaczy/
http://poznan.gazeta...y_z_apteki.html
http://uwaga.tvn.pl/...y,reportaz.html
http://poznan.gazeta...opalaczami.html
http://www.narkomani...alne-zagrozenie
http://www.youtube.c...h?v=gNZIdOnw31g
... oraz wiele więcej stron oraz oczywiście nasz portal.



Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, modyfikacja, publikacja, używanie w celach komercyjnych całości lub części artykułów bez uprzedniej zgody jego autora - surowo zabronione.



* Pozwoliłem sobie na wykorzystanie tytułu pewnego wątku z tamtego okresu, założonego przez Runnera o takim właśnie tytule.


#18641 Morskie KoKo (Upalacze.pl)

Napisany przez CinekMarcinek włącz 06 listopad 2010 - 02:14

NAzwa: Morskie Koko
OD: Upalacze.pl

Wygląd: Jasnobrązowy proszek z białymi malutkimi grudkami [bardzo mało białych grudek]
Zapach: Zapach jest taki słodkawy. Lekko duszny i mdły. Chemiczny :P
Smak: Lekko gorzki. Nie jest mocno gryzący ani palący. Wchodzi lepiej niż ścierwo.
Spływ: Nienajgorszy. Ja osobiście lubie niesmaczne spływy więc nawet troszke zbyt dobry spływ jak dla mnie :P Dla średniaków będzie idealny. Nowicjusz zawsze będzie narzekać.

Dobra.

1 opakowanie czyli 0.35 wygląda tak:
Dołączona grafika

Działanie porządane: Pobudzenie - nie jakiś chamski speed ale przyzwoity aby potańczyć itp.
Euforia - zajebiście się gada z ludźmi. Nawijka ,bajera itp. Chce się być w centrum uwagi. Czuje sie człowiek bardzo pewny siebie.
Naprawde idealna rzecz na impreze ,do ludzi itp. Wydaje mi się ,ze na sex też by się nadawało ale nie wiem jak ze wstawaniem u kapitana byłoby bo nie testowałem w tym zakresie jeszcze ale mam obawy ,ze chwile by trwało zabim by sie podniósł.
Włosy z tyłu głowy łapią jeżyka - lubie to :D

Po oczach troszke widać ale ja zwykle mam powiększone źrenice więc w moim przypadku nie rzucało się to w oczy :P Powiększenie źrenic jest ale nie 5zł.
Jedyne co to nalezy uważac przy ludziach zeby za szybko nie gadać :P Bo słowa naprawde szybko wylatują z ust :D

Działania niechciane: U mnie wystąpiło bardzo intensywne pocenie. Najwięcej na dłoniach ale to pewnie dlatego ,ze proszku dotknąłem palcami.
Lekkie szczękościski - ale da sie nad tym panować nie jak po ścierwie ,ze poźniej bolą zęby od gryzienia ich 12h.

Działania neutralne: brak apetytu :) Woda mineralna jest bardzo niesmaczna. Polecam pić poźniej coś smakowego bo woda wydaje sie obrzydliwa.
Papierosy średnio się pali. Dziwnie jakoś. Nie smakują za bardzo. Jednego tylko wypaliłem i stwierdziłem ,ze coś słabo sie pali.

Czas działania: Plus minus 4h. Peak trwa ok 1.5-2h i poźniej albo powtarzamy albo zostawiamy i po ok 2h wracamy do normalności
Ja wziąłem ok 18 jednego wężyka a poźniej po 20 poprawiłem 2gim.
Ok 24 większość efektów zeszła. Zostało lekkie pobudzenie bez euforii. Ok 2 w nocy już wydaje mi się ,ze bylbym w stanie usnąć jednak nie chciałem. Nie miałem takiej chęci :P
Usnąłem o 4 ale byłbym w stanie wcześniej spokojnie.

Zjazd: Obudziłem się czując się całkiem dobrze i bez zjazdu. Jedyne co zauważyłem ,ze juz ponad 2 butelki wody dziś wypiłem chociaż nie czuje suszenia ani nic ale jak zaczynam pić to naraz mi leci 1/4 butli.

Uwagi: Subiektywnie mi się wydaje ,ze najmocniejsze w tym są te białe grudki. Z resztki która mi została wezme to rozdziele na to białe i na to rudo-jasno-brązowe i zobacze.

Inne: Każdemu polecam spróbować chociaż raz bo nie działa zbyt długo i to jest jeden z największych plusów.
Jeśli sie komuś nie spodoba to nie złapie paniki ,ze jeszcze 12h tak będzie.
Raz otworzonej kapsułki nie zamykajcie ponownie i nie pierdolcie sie w przesypywanie do środka ponowne bo jak macie chociaż troszke spocone łapy to będziecie mieli poźniej problem bo sie zlepi i dupa.



Pomogłem ci? Nie bój się i daj mi plusika ->


#77883 Delegalizacja 2012

Napisany przez Niewinny włącz 17 wrzesień 2012 - 22:48

Dołączona grafika

W wyniku działań Państwowej Inspekcji Sanitarnej, ze względu na potencjał uzależniający, powodowanie zaburzeń zdrowia psychicznego, zachowania oraz zdrowia fizycznego, kontrolą ustawową objęte zostaną następujące substancje:



1. Syntetyczne kanabinoidy

a) JWH-015
b) JWH-098
c) JWH-251
d) JWH-307
e) AM-2201
f) 3-(4-hydroksymetylobenzollo)-1-pentyloindol


2. Pochodne katynonu:

a) 3-FMC
b) 3,4-DMMC
c) pentedron
d) bufedron
e) etkatynon
f) pentylon
g) MPBP
h) MPPP

3. Pochodne piperazyny:

a) DBZP
b) MeOPP


4. Analogi kokainy:

a) Dimetokaina
b) Flurotropakokaina


5. Pozostałe substancje chemiczne:

a) D2PM
b) PBP
c) 2-AT
d) MDPBP
e) 2-AI
f) MMDPEA







Źródło oraz szczegółowe informacje - http://www.mz.gov.pl...01209171553.pdf

Dołączona grafika




#61479 UR-144

Napisany przez MonsterPotato włącz 18 grudzień 2011 - 09:29

Dołączona grafika

Krasnolud zapewnia że jest podobne do jwh-018, ale porównania nie będzie bo tego jwh nie paliłem. Nie mam żadnych informacji na temat tej substancji, ale jestem już po testach i wypada całkiem nieźle. Kanna nie pale w ogóle, ostatnim kana jakie paliłem było jwh-081 pół roku temu.
Czas działania: 90-150 min (zależy ile wypalisz)
Wejście: +1min
Peak: +5min trwa jakieś 30-50min
Afterglow: +1h trwa od 30min do 90min

Otrzymałem ze znajomym z innego forum tą substancję, żółty kryształ i "fake hash" który zawiera wyżej wymieniony UR-144.
Jego zdjęcie:
Dołączona grafika

Dawki jakie zalecał krasnolud to max 50 mg fejk haszu a proszek na pierwszy raz nie więcej niż 3mg. (okazało się potem że są to x3 za duże dawki dla mnie)

Podzieliłem kostkę na 12 części, zrobiłem z jednej kulkę i władowałem do szklanej lufki. Wziąłem jednego bucha i efekty zaczęły napływać momentalnie. Tak naprawdę nie wiem ile go wypaliłem, bo nie spaliłem całej kulki. Nagle zaczęło rosnąć rozluźnienie. Moja skóra zaczęła falować a potem całe ciało, przyjemne uczucie. Śliny zero, cały czas musiałem popijać wodę bo strasznie sucho w gębie. Muzyka odgrywała bardzo ważną rolę, każda piosenka tworzyła unikalną atmosferę pokoju, czułem jej wibrację dobiegające z jego kąta. Po położeniu się i zamknięciu oczu, czuć lekką dysocjacje - jestem parę centymetrów za moim ciałem. Skóra zmieniła stan stały najpierw na płynny a potem gazowy. czułem jak po kawałku smugi dymu odrywały się od mojego ciała. Substancja działa trochę jak indyjka ze słabym genem sativy. Faza jest bardzo fizyczna, umysł pozostaje czysty. Po zaniknięciu efektów nie zostaje żadne zamulenie i tym podobne efekty, człowiek po prostu trzeźwieje. Substancja pokazała tak naprawdę całkowity potencjał z alkoholem, po paru piwach jak się zapali naprawdę nie idzie rozróżnić czy to normalne palenie czy nie.
Substancja bardzo ekonomiczna i bardzo mocna.

Efekty fizyczne: 8/10
Efekty psychiczne: 3/10
Moja ogólna ocena: 7/10
Moja ocena mixu z alkoholem: +8/10

Raport Lovmed'a:

Metoda przyjęcia: Palenie
Dawka: 35mg(fake hash)
Czas działania: ok. 2 godzin

Efekty czuć niemal natychmiastowo, czuje się bardzo zrelaksowany, bez strachu czy paniki jak miałem po JWH-210. Piwo dobrze smakuje, próbowałem zrobić coś na laptopie ale faza była zbyt duża, dlatego zdecydowałem się położyć i rozkoszować się muzyką. Są dwie godziny po teście i nadal czuć działanie. Zdecydowanie zapalę to jeszcze raz ale w mniejszych dawkach.
PROSZĘ UWAŻAĆ Z TĄ SUBSTANCJĄ!!!! JEST BARDZO MOCNA.


A teraz moje uwagi:
Trzeba bardzo uważać z dawkowaniem, łatwo jest przedawkować.
Mój raport gdy spaliłem zbyt dużo:

Ulepiłem kulkę z 1/12 i wsadziłem do szklanej lufki, dopełniając cybuch podbiałem. Paliłem wraz z innym żeńskim szczurkiem. Wzięliśmy po 4 buchy. Na początku śmialiśmy się ze wszystkiego po 5 min już nie było tak wesoło. Zrobiło się mocno dysocjacyjnie, miałem problem z oceną odległości poszczególnych rzeczy w pokoju. Ucichliśmy i w głowach każdego z nas zaczęły się kłębić myśli o śmierci. Serce nakuriwało niemiłosiernie w naszych klatkach piersiowych. W pewnym momencie zaczęliśmy już płakać, przytulając się do siebie i żegnać się ze światem. Panika, strach, żal do samego siebie, miliard myśli a jednocześnie zero. Przytulam ją, a ona nadal jest zbyt daleko by uspokoić moją duszę. Okropne doświadczenie.
Dominował czerwony kolor, krwisty...

Potem oczywiście przeszło, ale to było naprawdę okropne doświadczenie. Jeżeli szczurek byłby trzeźwy, a ja na takiej krzywej jeździe, na 100% skończyłoby się wezwaniem pogotowia.
Każdy musi nauczyć się odpowiedzialności, ja nauczyłem się jej w dramatyczny sposób.
Myślałem, że wystarczająco uważam z RC ale się przeliczyłem


#27652 Podstawy kontaktów z policją

Napisany przez ASZIA włącz 23 styczeń 2011 - 20:51

Jeśli nigdy nie miałeś niemiłych doświadczeń z funkcjonariuszami policji, prawdopodobnie nie wiesz jak w takich sytuacjach się zachować. Niniejszy poradnik napisany został w celu uświadomienia zwykłych ludzi o przysługujących im prawach. Nie jest idealny i będzie uaktualniany - prosimy więc o przysyłanie uwag.

1. Policjant przystępujący do pełnienia obowiązków musi posiadać i okazywać obywatelowi dowód iż jest policjantem. Jeżeli tego nie zrobił domagaj się tego przede wszystkim. Bez pokazania (w sposób umożliwiający przeczytanie i zapisanie danych) legitymacji i odznaki nie odpowiadaj nawet na pytanie o godzinę (nie musza pokazywać blach oddziały prewencji na demonstracjach - ale to wyjątkowa sytuacja, musza to zrobić ich dowódcy).

2. Masz prawo zapisać sobie numery identyfikacyjne (lub/i nazwiska) wszystkich policjantów, którzy w jakiejkolwiek sprawie i dowolny sposób się do ciebie zwracają. Zrób to, bo w zdenerwowaniu łatwo numer zapomnisz. Policjant nie ma prawa przeszkodzić ci w tym (w razie odmowy spisz numer boczny lub/i rejestracyjny radiowozu i wnieś skargę).

3. Jeżeli znajdujesz się we własnym lub cudzym mieszkaniu, żądaj nakazu rewizji wydanego przez prokuratora. Gdy wpuścisz policjanta bez tej czynności (np. na rozmowę), prawdopodobnie już nic nie zobaczysz, a jego tak łatwo się nie pozbędziesz.

4. Masz prawo do odmówienia otworzenia drzwi policjantowi, który nie ma nakazu rewizji. Jeśli chce cię przesłuchać, żądaj przysłania wezwania na piśmie przez pocztę.

5. Jeżeli nachodzi cię lub w inny sposób próbuje się z tobą skontaktować funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, odmawiaj jakichkolwiek rozmów z nim, zażądaj oficjalnego wezwania na piśmie. Nie wchodź z nim w żadne układy, nie umawiaj się telefonicznie na rozmowy. O każdej próbie kontaktu informuj natychmiast swoich znajomych, opisz sytuację i wyślij artykuł na Indymedia lub do najbliższej grupy ACK. Publiczne ujawnienie próby kontaktu czyni cię bezużytecznym jako źródło informacji.

6. Jeżeli policjant nie chce okazać ci nakazu rewizji, masz prawo wezwać policję (!) przez jej alarmowy numer 997 informując o najściu i - ewentualnie - próbie włamania.

7. Nie daj się zasypać słowami, oszukać prośbami, groźbami, mimiką, nabrać na sypane z głowy paragrafy. Twoje prawa są niezbywalne.

8. Pamiętaj, żeby nie dopuścić do bicia w następujących miejscach: pięty i wewnętrzna część stopy, owłosione części głowy, skronie, plecy w okolicach nerek, krocze i genitalia, splot słoneczny (część klatki piersiowej pomiędzy piersiami), kark i szyję. Są to uderzenia niezwykle bolesne, często niebezpieczne dla zdrowia i życia - a przy tym NIE ZOSTAWIAJĄ wyraźnych śladów (oczywiście bicie w tych miejscach jest przestępstwem). Jeżeli policjant zaczął cię bić, możesz być pewien że jest w tym dobrze wyszkolony! Stań przed lustrem i dokładnie zapamiętaj miejsca w które może kiedyś ktoś cię bić. Musisz działać instynktownie, bo na myślenie nie będziesz miał czasu. Zasłaniaj przede wszystkim głowę i nerki. Bez potomstwa można żyć, bez głowy lub nerek - nie.

9. Zapamiętuj jak najwięcej szczegółów twarzy policjantów. Musisz później umieć ich rozpoznać nawet w ciemności i w grupie innych, podobnych. NIE ZAPAMIĘTUJ STROJÓW!

10. Natychmiast po wyjściu z komisariatu w którym cię pobito zgłoś się na oględziny lekarskie. Są wykonywane - często niechętnie - o każdej porze dnia i nocy w placówkach Pogotowia Ratunkowego. (Otrzymujesz wówczas tzw. Kartę informacyjną z opisem obrażeń. Przed wejściem do lekarza dokładnie się obmacaj na całym ciele, ślady często wychodzą na 2 dzień a adrenalina i nerwy działają jak lek przeciwbólowy. Jeśli po kilku godzinach wyjdą nowe ślady - idź na badanie ponownie). Jeśli jesteś w dużym mieście - udaj się do zakładu medycyny sądowej (o adres zapytaj na pogotowiu lub w izbie przyjęć szpitala). Oględziny tam co prawda trochę kosztuje ale dokument jaki dostajemy stanowi już uznawany w sądzie dowód przestępstwa.

11. Jeżeli zostałeś wezwany w jakiejkolwiek sprawie jako świadek lub podejrzany, powinieneś iść na komendę z adwokatem lub innym świadkiem. Braku zaufanej osoby obeznanej w prawie możesz później bardzo żałować. Przesłuchujący może nie wyrazić zgody na jego obecność w trakcie przesłuchania. W takiej sytuacji powinien czekać na dole, aby w razie czego mógł reagować.

12. Nie odpowiadaj na pytania, jeżeli masz choćby najmniejsze podejrzenie, że mogą być użyte przeciwko tobie lub mogą posłużyć do tzw. "wrobienia". Pamiętaj: musisz wiedzieć w jakim charakterze jesteś przesłuchiwany - jako świadek nie możesz dać się złapać na kłamstwie (chyba że dot. ciebie - w swojej obronie możesz kłamać), jako podejrzany (czy w sądzie - oskarżony) możesz kłamać ile chcesz. Policjant jest w lepszej sytuacji - może kłamać cały czas. Dlatego nigdy mu nie ufaj, traktuj jak wroga.

13 Jeżeli podpiszesz jakikolwiek dokument na komendzie BARDZO DOKŁADNIE CAŁOŚĆ PRZECZYTAJ, jeśli się z czymś nie zgadzasz - nie podpisuj. Jeśli podpisujesz zeznania - podpisz zaraz pod tekstem oraz 2 raz na dole; żądaj zawsze kopii podpisywanego dokumentu. Pamiętaj, że muszą się na niej znaleźć ORYGINALNE podpisy przesłuchującego i Twój. Pamiętaj, że kserokopia dokumentu lub jej kalkowa odbitka NIE SĄ DOKUMENTAMI. Aby nimi się stały, muszą się na nich znajdować oryginalne podpisy. A NAJLEPIEJ NIC NIE PODPISUJ!

14. Natychmiast po popełnieniu przestępstwa przez policjanta złóż zawiadomienie o przestępstwie. Skieruj je do komendy rejonowej policji, na której terenie zdarzenie nastąpiło oraz do odpowiedniej Prokuratury najlepiej Okręgowej (warto również napisać skargę do komendanta wojewódzkiego policji i RPO - wszystkie adresy w książce telefonicznej). Jeżeli zrobisz to w innych komendach czy prokuraturach - czas reakcji może znacznie się wydłużyć (jednak czasami warto to zrobić - jest wtedy cień szansy na bezstronność). Pamiętaj by złożyć zawiadomienie jak najszybciej do obu tych instytucji, biorąc potwierdzenie wpłynięcia na kopii, lub zachowując dowód nadania. Wnioski o ściganie - zgłoszenia przestępstw napisz własnymi słowami, tak jak potrafisz, do prokuratury dołącz listę świadków (jeśli są) i ksero obdukcji lekarskiej.

Nie daj się później sprowokować do ich wycofania - może się to przypomnieć za 3, 5 a nawet 10 lat.

15. Nigdy nie składaj w takich przypadkach fałszywych ani niepełnych zeznań. Jeżeli nie wytrzymałeś i zacząłeś się bronić - napisz to, dodając wyjaśnienie powodów, inaczej wykorzystają to przeciwko tobie.

16. Składając doniesienie o przestępstwie weź ze sobą adwokata lub - jeśli cię na to nie stać - co najmniej jednego bezstronnego świadka. Zapowiedz, że żądasz jego obecności przez cały czas pobytu za murami komendy. Pamiętaj, że nie może to być członek najbliższej rodziny (rodzice, małżonek, dziadkowie, rodzeństwo). Od tego może zależeć twoje bezpieczeństwo. Jeżeli przesłuchujący nie zgodził się na jego obecność (na tym etapie nie powinien), niech czeka na dole komendy.

17. Jeżeli zostałeś kiedyś zatrzymany przez kontrolę drogową, zapewne policjant stwierdził "proszę otworzyć bagażnik". Pamiętaj, że nie ma do tego prawa, jeżeli nie posiada nakazu rewizji. Odsuń się od samochodu, wskaż rączkę od bagażnika i powiedz "Proszę zrobić to samemu, tu jest dźwignia otwarcia bagażnika, ja nie będę utrudniał". W większości przypadków policjant zrezygnuje z przeszukania. Jeżeli jednak nie, masz prawo złożyć zażalenie ze względu na przekroczenie uprawnień. Zażalenie takie będzie skuteczne jeżeli policjant niczego nie znajdzie - jeżeli szmuglujesz narkotyki, sam jesteś sobie winien.

18. Masz zapewnioną nietykalność (a nie tylko posłowie!) - nikt nie może np. przeszukiwać ciebie bez powodu - jeśli policjant to robi, żądaj protokołu przeszukania oraz numerów służbowych i powodu podjętych działań.

19. W 98% zgłaszanych spraw przeciwko policji uchodzi im na sucho... Jednak warto próbować, przynajmniej zaczną cię szanować a nie traktować jak bydło. Jeśli prokurator umorzył sprawę z urzędu - warto się odwoływać (masz na to 7 dni) lub próbować wnieść sprawę cywilną - to jednak kosztuje.

Informacja nt.zatrzymań przez policję - skrót

Policjanci w czasie legitymowania, zatrzymania, dokonywania kontroli są zobowiązani podać stopień, imię, nazwisko, nr służbowy ("blacha")lub pokazać legitymację służbową w taki sposób, byś miał możliwość odczytania i zapisania tych danych.

Policjant przystępując do ww. działań musi podać podstawę prawną i przyczynę podjętych działań. Policja może cię zatrzymać tylko po spełnieniu ww. warunków i to tylko wtedy, gdy zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Zatrzymany nie dyskutuj, nie stawiaj się, nie szarp się, nie wdawaj w dyskusje; jeśli cię biją staraj się zapamiętać bijących (stopnie, znaki szczególne etc).

"Normalne" zatrzymanie podczas manifestacji etc. zwykle nie trwa dłużej niż 2-6 h. Decyzja o zatrzymaniu (protokół) musi określać co do minuty godzinę zatrzymania. Prawo nie dopuszcza przekroczenia terminu 48h nawet o minutę. Tak długie zatrzymania się nie zdarzają. O dłuższym areszcie decyduje sąd, i twoja w tym głowa by przekonać sędziego że nie ma potrzeby do aresztowania (praca, nauka, jesteś nie karany, nie ukrywasz się etc.). Warunkiem dłuższego aresztowania jest formalne postawienie zarzutu.

Jeśli cię pobito - domagaj się lekarza, masz do tego prawo. Jeśli nie dopuszczono do wizyty lekarza, zrób obdukcję zaraz po wyjściu z komisariatu (pogotowie, szpital). Masz prawo złożyć skargę na zatrzymanie, odmówić składania zeznań, nic nie podpisywać, powiadomić kogoś o zatrzymaniu. Nie dzwoń do rodziny (po co ich denerwować) - poproś o telefon do znajomych - najlepiej nie zaangażowanych w sprawę.


#68843 The best of RC

Napisany przez Asinus włącz 31 marzec 2012 - 10:29

Oczywiście, że MDPV jest fenką. Tak jak wszystkie tu omawiane ketony. Jedno się wlicza w drugie.

Jeżeli nieobca jest ci teoria zbiorów to narysowałem jak zależność między fenkami a ketonami wygląda na zbiorach:

Dołączona grafika

Możemy rzecz jasna bardziej skomplikować grafikę dodając kolejne kategorie:

Dołączona grafika

Mam nadzieję, że teraz bardziej rozjaśniłem. :)


#65819 [Konkurs] Kolekcja artystycznie (KONIEC)

Napisany przez ayahuasca włącz 14 luty 2012 - 16:19

Co prawda miałam na serio ogromną kolekcję w klaserze... Wszystko pięknie ułożyłam na stole, poszłam po baterie do aparatu i jak wróciłam to zastałam to:

Dołączona grafika

Żaby wszystko pochłonęły... Co za nienażarte bestie...


#34296 Produkcja mieszanki ziołowej

Napisany przez A.K. włącz 07 marzec 2011 - 19:39

1) Po co taki temat?

Na pewno taki wątek przyda się nam wszystkim - tutaj będziemy dyskutować o tym, jak łatwo, szybko i przyjemnie zrobić upierdalac*a lub relaksujące zółko. Na początek wlepię wszystkie informacje o syntetycznych kannabinoidach z Podręcznika rc. Na pewno przyda się ta lista w jednym miejscu pod ręką.

Spoiler


2) Co jest najważniejsze w mieszance ziołowej?



Oczywiście, podstawą naszej mieszanki jest główny kannabinoid. Najważniejsze to wybrać taki, ktorego działanie będzie nam odpowiadać. Jeśli zależy nam na mocnej mieszance (silnie euforyzującej oraz dającej nutę psychodeli) polecam JWH-122, JWH-210 lub AM-2201.

Dla zwiększenia atrakcyjności naszej mieszanki, możemy dodać także drugi kanna, należy jednak pamiętać aby jego działanie nie wpływało na działanie głównego. Na początku przygody najlepiej będzie zrobić prostą mieszankę jedno-kannabinoidową.

3) Na jakim suszu najlepiej zrobić mieszankę?

Podkład - rzecz równie ważna co aktywna substancja. Ziele na którym zrobimy naszą mieszankę musi spełniać kilka warunków:

- pulchna konsystencja

- wysoka wchłanialność rozpuszczonego kannabinoidu

- łagody dym oraz aromat

Najlepiej sprawdza się susz tych ziół:

- Althaea officinalis, prawoślaz lekarski, marshmallow

- Verbascum thapsus, mullein, dziewanna

Dodatkiem, mogą być poniższe zioła, ale ze względu na niespełnianie warunków podkładu, używamy ich jako wypełniacza i urozmaicenia:

- Heimia Salicifolia, sinicuichi - drobno mielimy susz liści, dzięki temu dobrze połączy się z podkładem. Dym sinicuichi jest bardzo gęsty i mleczny, co zwiększy atrakcyjność palenia.

- Scutellaria Lateriflor, skullcap - zazwyczaj zakupiony susz jest już bardzo drobno zmielony. Dym skullcapa ma ciekawy smak i może nieco złagodzić chemiczny aromat mieszanki.

- Turnera Aphrodisiaca, damiana - klasyczny dodatek w mieszankach starej generacji. Ma bardzo "smaczny" i łagodny dym, doskonale wzbogaci naszą kompozycję.

Jeśli chcecie skorzystać z gotowych pomysłów na bardziej wyszukane i skomplikowane podkłady zapraszam do tego wątku - http://forum.dopalam...lasna-maczanke/ . Znajdziecie w nim kilka gotowych miksów oraz odnośniki do innych mieszanek etnobotanicznych.

4) W czym rozpuścić kannabinoid?

Mamy do wyboru w sumie dwie opcje:

- Spirytus rektyfikowany - najczęściej wykorzystywany w mieszankach domowej roboty.

- Aceton (propanon) - jego sprzedaż jest kontrolowana przez państwo dlatego jest ciężko dostępny, jednak w sklepach typu Castorama możemy znaleźć produkty, zawierające tylko aceton (lub z nieistotnymi uzupełniaczami) - wystarczy poszukać

Ważne jest aby odpowiednio dobrac proporcje kannabinoidu oraz rozpuszczalnika. Musi być łatwo obliczalna proporcja np. 100ml spirytusu na 1g kanna.

5) Jakie powinienem wybrać proporcje?

Tutaj wszystko zależy od użytego kanna, należy przed przystąpieniem do pracy samemu obliczyć ile mg kannabinoidu to standardowa jednorazowa dawka, po czym wyliczyć (zachowując proporcję) ile potrzebujemy suszu na ile mg/g kannabinoidu. W przypadku JWH-210 proporcja wygląda tak:

Słaba mieszanka 1g JWH na 50g suszu

Średnia mieszanka 1g JWH na 40g suszu

Mocna mieszanka 1g JWH na 25g suszu

6) No to jak zrobić mieszankę?

Najpierw odlewamy potrzebną ilość rozpuszczalnika. Radzę zacząć od niewielkiej ilości (30-60ml), po czym wsypać naszą substancję i mieszając poczekać aż się rozpuści w 100% - nie może zostać ani odrobinka, pamiętajcie - im lepiej się w tym etapie rozpuści kannabinoid, tym lepsza wchłanialność będzie. Polecam użyć do tego celu butelki, słoika, szczelnego pojemnika. Teraz kiedy mamy już roztwór równo i starannie polewamy nim nasz susz, np. na tacce lub w misce. Ale równie dobrze, możemy go wrzucić do naszego słoika. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak dobrze wymieszać wszystko, mieszankę rozsypać równomiernie i w cienkiej warstwie na płaskiej powierzchni (taca etc.) i pozostawić do odparowania rozpuszczalnika (broń Boże nie próbować palić mieszanki w takiej formie!). Możemy ją postawić na parapecie w słońcu, na kaloryferze czy przy kominku - dobrze też, jeśli powietrze w pomieszczeniu będzie suche.

Pewien kolekcjoner z naszego forum zastosował ciekawą taktykę (jak będzie chciał to się ujawni :P ) - otóż zamiast czekać na odparowanie, wstawił mieszankę do kuchenki mikrofalowej i stosując krótkie (2-5 sekundowe) serie (5-10 razy) w ciągu nispełna 2 minut miał gotową maczankę.


#18149 Kostka [Upalacze]

Napisany przez CinekMarcinek włącz 27 październik 2010 - 23:08

Nazwa: KOSTKA
Od: upalacze

Cena: 16.99zł/0.55g
Cena/jakośc: nieźle.

Zapach: dziwny, plastelinowo kocimiętkowy :D
Podczas palenia: Bardzo przypomina prawdziwą 'kostke' :) Posmak w ustach podobny.

W opakowaniu są 2 mniejsze kostki - kazda na 1 lufe.
Schodzi jedna taka lufka na kilka buchów.

Czas ładowania: Szybko 1-2min
Czas działania: >1h.
Poziom lotu: Mocny, mocno chillujący i słabo euforyczny. Typowy upierdalacz.

Opis:
Fajnie sie pali. Trzeba nagrzać troszke naszą kostke aby zaczęła wydobywać bardzo gęsty dym. O dziwo dym wchodzi dość łatwo w płuca.
Upierdala nieźle i na długo.
Znajomy posmak w ryju pomimo ,ze nie jest zasadniczo jakiś smaczny to wspomnienia nim wywołane są przyjemne.

Podsumowanie:
Niezła imitacja prawdziwej plastelinki.
Każdy powinien chociaż raz zawiesić na swojej choince.

W opakowaniu są dwa takie [ja dostałem w gratisie więc na fotce jest jedno ale jak kiedys kupowalem to wiem ,ze dwa takie są w 0.55g]
Dołączona grafika

Dołączona grafika

Pomogłem ci? Nie bój się dać mi plusika.


#24153 AM-2201; 1-(5-fluoropentyl)-3-(naphthalen-1-oyl)indole - opis oraz wątek ogólny

Napisany przez Cichy Bob włącz 25 grudzień 2010 - 20:34

Jako, że rodzina JWH nie jest jedyną interesującą rodziną kannabinoidów postanowiłem przybliżyć Wam substancję zaliczającej się do "egzotycznej", to jest mało popularnej i słabo poznanej przez polskich badaczy, rodziny AM-xxx. Póki co w Polsce było dostępne jedynie, nielegalne już, AM-694 - które nie zyskało popularności ze względu na dyskusyjną sprawę aktywności oraz wysokie wymagania (tj trudność) ewentualnego palenia jej. Związkiem, który ma wszelkie możliwości do wybicia się i zapoznaniu świata z ową, jakże ciekawą, rodziną substancji jest.. AM-2201.


AM-2201 jest kilkakrotnie mocniejsze od sławnego, nielegalnego już, JWH-018, zwanego także AM-678 - pod względem budowy chemicznej jest do niego bardzo podobne, co widać na załączonym obrazku:





am2201doam678.png
Jak widać, AM-2201 różni się od JWH-018 jedynie dodatkową cząsteczką fluoru.

 

Jeśli chodzi o działanie, AM-2201 jest mocnym, pełnym agonistą receptorów CB1 oraz CB2. Z wartościami Ki: 1.0nM dla receptorów CB1 oraz 2.6nM dla CB2 jest około 41 razy mocniejsze od Δ9-THC (41nM ± 2nM dla CB1 oraz 36nM ± 10nM dla CB2), około 9 razy mocniejsze od JWH-018 (9nM ± 5 dla CB1 i 2.9nM ± 2.6 dla CB2) i około 2 razy słabsze od JWH-210 (0,46nM dla CB1 oraz 0,69nM dla CB2).


AM-2201 JEST LEGALNE W POLSCE!


Istnieje możliwość, że AM-2201 metabolizuje się do trującego kwasu 3-fluoropropanowego, jednakże poza krótkimi przypuszczeniami bez żadnych źródeł/dowodów nie znalazłem na ten temat wzmianek.

Dawka rekreacyjna przy waporyzacji zaczyna się od 0,5mg, 1-2mg to taka typowa dawka - 4mg to według niektórych już ZA DUŻO. Warto zaznaczyć, że ze względu na drażniący, "chemiczny" smak oraz zapach substancji (ponoć zasługa obecności fluoru w cząsteczce) warto zrobić z niego maczankę - zalecane stężenie to
1 gram AM-2201 na 25 gram suszu, jest ono optymalne - działanie jest już odczuwalne po 1-2 buszkach.


Działanie AM-2201 zaczyna się od znacznego przyspieszenia akcji serca na wejściu (nie przestraszyć się!) a następnie (po około 3 minutach od zapalenia) pojawiają się efekty obejmujące:
- intensywną euforię
- delikatne efekty wizualne ("dziwnie" wyglądające przedmioty, wyjaskrawienie obrazu, falowanie krawędzi, wyostrzenie widzenia)
- suchość w jamie ustnej
- działanie przeciwbólowe (typowe dla kannabinoidów)
- psychodeliczne i/lub "kwaśne" myślenie i/lub "rozjaśnienie umysłu"
- filozoficzne/życiowe rozkminki
- wzmożony odbiór bodźców zewnętrznych
- relaks


Przedawkowanie AM-2201 skutkuje:
- stosunkowo mocnymi efektami wizualnymi (OEV'y, CEV'y a nawet rasowe halucynacje/wizje)
- znacznie podwyższoną temperaturą ciała
- odczuwanie "zimna" pomimo ciepła otoczenia
- wymioty oraz mdłości
- konwulsje
- panika
- stan skrajnie depresyjny
- nieuzasadniony niczym płacz
- paranoje
- trudności z oddychaniem
- przyspieszeniem pulsu (130 uderzeń na minutę w 4 minucie po spaleniu przez przypadek naraz 70mg - NIE RADZĘ PRÓBOWAĆ TAK WYSOKICH DAWEK, SĄ ONE JUŻ NIEBEZPIECZNE DLA NAWET NAJBARDZIEJ WYROBIONYCH BADACZY KANNABINOIDÓW!)

Szczyt działania AM-2201 utrzymuje się od 20 minut do 1,5 godziny, zazwyczaj są to okolice 1h, następnie substancja stopniowo puszcza pozostawiając po sobie charakterystyczną dla większości kannabinoidów senność.


UWAGA! POWYŻSZY TEKST JEST MEGO AUTORSTWA I NIE WYRAŻAM ZGODY NA PUBLIKOWANIE GO POZA PORTALEM DOPALAMY.COM.




#36074 [Metoksetamina] Lot inny niż wszystkie

Napisany przez Gość włącz 24 marzec 2011 - 12:04

Set & Setting
Lot miał miejsce u serdecznego znajomego A.K. (tak, tego popularnego ;)),
a dokładniej w salonie (ja spędziłam cały trip na kanapie w pozycji leżącej, A.K. tripował na fotelu %-))
pod nieobecność innych mieszkańców jego domu.
Dawka - 80 mg metoksetaminy (na puściutki żołądek) + skręt (tytoń + matex)
Wiek: 20 lat
Waga: 64 kg
Doświadczenie - z mxe żadne, poza tym 2 c-e, 2 c-p, 4 HO-met, mj, LSD, różne mieszanki ziołowe i sole, tramal

Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o locie innym niż wszystkie.

Zaczęło się to pewnej środy o godzinie ~11:00 przed południem, wtedy to załadowaliśmy z A.K. po 80 mg mxe, po czym A.K na szybko skręcił jointa z matexem, którego spaliliśmy jeszcze zanim mxe załadowało się na dobre :D

W moim przypadku ładowanie trwało jakieś 20-25 minut i pierwsze wrażenie miałam takie,
że czas "zgęstniał" i zaczął się "rozciągać" niczym wyżuta guma %-) Stał się niemal namacalny.
Idąc szybko za wskazówką kumpla zamknęłam oczy i rozłożyłam się wygodnie na kanapie, która wydała się niesamowicie wygodna i dzięki narzucie miałam wrażenie, że leżę na miękkiej owieczce :D

Koło 11:30 całkowicie poddałam się działaniu substancji i odleciałam w całkiem inny świat wyobraźni. Świadomość ciała przesuwała mi się w różne miejsca - najpierw do serca, które zdawało się bić mocniej niż zwykle, potem niżej, aż do nóg i w tym momencie wyobraźnia i mxe wzięły górę. Nogi zdawały się kurczyć i zniekształcać, potem to samo działo się z całą resztą ciała. Miałam wrażenie, że staje się przez chwilę całkiem innymi stworzeniami o różnych, dziwnych formach i kształtach. Poruszałam się w wyobraźni w wirze, który miałam w swojej głowie.
OEVów żadnych nie odnotowałam, bo byłam zbyt otumaniona proszkiem, żeby cokolwiek widzieć oczami wyobraźni.

Słowem - pokopało mnie mocno %-) Dźwięki z głośników zdawały się porywać mnie w jeszcze większy wir i zdawały się inne niż zwykle. Muzyka, której słuchaliśmy (Enigmatic Obsession, Shpongle, Sacred Spirit) nabierała innego, głębszego znaczenia.

Trwało to jakieś 2 godziny (tak się zagubiłam w czasie, że nie jestem w stanie dokładnie określić)
W międzyczasie od czasu do czasu otwierałam jedno oko. A.K. coś czasem mówił, ale ja i tak byłam w swoim świecie i nie wychwytywałam sensu jego słów.

Około godz.13:30, 14 Zaczęłam "schodzić na ziemię". Zaczęła docierać do mnie "rzeczywistość" i powoli przypominałam sobie kim jestem (przez chwilę zapomniałam nawet o swoim człowieczeństwie:)) i gdzie się znajduje. Otwarte okno zdawało się wprowadzać do salonu niezwykle mroźną temperaturę. Zachciało mi się sikać. Droga do ubikacji (niezwykle krótka) zdawała się być nie do pokonania. Gdy wstałam z kanapy okazało się, że grawitacja wcale nie jest tak jak normalnie, nogi miałam jak z waty i po drodze do ubikacji miałam wrażenie, że czas co chwilę zwalnia i przyspiesza - O co k.... chodzi?! - myślałam. - Przecież powinnam być już dawno trzeźwa!

Chwilka spędzona w ubikacji zamieniła się w jakąś godzinę w mojej głowie. Po powrocie znów kanapa + chęć skończenia
tripu. Ale ni ch***.

A.K. włączył telewizor. Nawet kreskówka wyglądała i brzmiała inaczej. Sens oglądanych obrazów ulatywał z głowy w mgnieniu oka... a może go wcale nie było? %-) Znów rozmowa. Jemu plątał się język, a ja odpowiadałam jakby resztką sił pojedynczymi słowami. Gg w komórce... wyglądało naprawdę dziwnie! Ale mimo wszystko odczuwałam wielką potrzebę, żeby pisać w tym czasie z chłopakiem - On mnie na pewno zrozumie - myslałam.

Koło godziny 14:30 włączyła się paranoja. "Przecież A.K. nie mieszka sam! Co jak domownicy zaraz wrócą! Nie dam rady otrzeźwieć! Aaa... Co teraz?!" Kilka razy w ciągu kolejnych dwóch godzin pytałam się A.K. do której mamy czas (do 17) i upewniałam się. Panicznie chcąc wytrzeźwieć szukałam na to sposobu.

Sensownym rozwiązaniem wydał mi się masaż energetyczny reiki. Zaczęłam przykładać ręcę... Po kilkunastu minutach, pomimo że poczułam się troszkę lepiej, stwierdziłam, że na nic się to nie zda.
Kolejnym pomysłem była medytacja. Usiadłam po turecku i zamknęłam oczy. Miałam wrażenie, że spływa na mnie energia z kosmosu i przepływa przez moje całe ciało. Ale to również średnio pomogło.

Koło godziny 16:00 zaczęłam odczuwać mdłości i jakieś 20 minut potem znalazłam się w ubikacji. Muszla sprawiała wrażenie, że zaraz do niej wpadnę. Zwróciłam herbatkę, którą wcześniej wypiłam i ku mojemu niezadowoleniu stwierdziłam, że wcale to nic nie dało. W głowie mi wirowało, wzrok się rozmywał, widziałam w miarę dobrze jedynie gdy patrzałam jednym okiem. Nogi w dalszym ciągu jak z waty. Byłam otumaniona.

Po wyjściu z ubikacji okazało się, że czas się zbierać. ok. godz. 16:40 zapakowaliśmy się do auta A.K. i pojechaliśmy na miasto. Ułożyłam się wygodnie w siedzeniu i stwierdziłam, że rozsądnym rozwiązaniem będzie przespać się po drodze. Przyszedł jednak jedynie półsen.

Było przyjemnie, dopóki nie musiałam otwierać oczu. Pojechaliśmy bowiem do centrum handlowego, lecz na parkingu okazało się, że brak jakichkolwiek miejsc, a na mieście było pełno korków. Podwiózł mnie zatem A.K. do moich rodziców (u których w tym czasie byłam w odwiedziny na kilka dni) koło 17:20 znalazłam się w bloku. Chwiejnym krokiem dostałam się do windy i myląc piętra pomaszerowałam cztery piętra do góry.

Gdy już znalazłam się w domu ku mojej uciesze zauważyłam, ze ojciec jest w łazience, powiedziałam tylko mamie "Jestem strasznie zmęczona, idę spać" i jak powiedziałam tak zrobiłam.
Leżałam jeszcze przez chwilę w łóżku patrząc jak mi się pokój w oczach rozmywa i zasnęłam.

Obudziłam się po jakichś trzech godzinach i wciąż lekko otumaniona zjadłam pierwszy posiłek tego dnia. Odczuwałam jeszcze lekkie mdłości, ale obyło się już bez żadnych rewelacji żołądkowych. Do pójścia spać byłam jeszcze troszkę słaba, ale na drugi dzień było już wszystko dobrze.

A.K. , następnym razem zapraszam z Whole'em na tripa do siebie. Zero strachu, że ktoś zaraz przyjdzie :)
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów
Pogubiona



#20851 PCP jest złe...

Napisany przez Gość włącz 29 listopad 2010 - 14:28

...


#68073 Paczka zatrzymana przez służby celne do sprawdzenia

Napisany przez Upalacze włącz 21 marzec 2012 - 17:25

Witam
Wyobrazcie sobie w marcu lub kwietniu ubiegłego roku UC przechwycił mi pakę z FB.Zapomniałam o tym fakcie-żadnych pism itp.Dwa dni temu wezwanie do UC w charakterze świadka o czyn określony w art.55 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.Powiem tak-szybko działają.


pytanie 1 czy wie Pan / przypuszcza dlaczego został wezwany
odpowiedz 1 Nie mam zielonego POJĘCIA , jestem zaskoczony

pytanie 2 czy zamawiał Pan .... / czy wie Pan co było w przesyłce
odpowiedz 2 Nie przypominam sobie abym w tym okresie coś zamawiał / nie zamawiałem wiec nie wiem co moglo być w przesyłce

pyt3 na pewno ?
odp 3 Nie przypominam sobie wydaje mi się że nic nie zamawiałem ,/ może ktoś dla żartu dla mnie coś zamówił ,


przewód UC zamknięty ..

sprawa umorzona z braku dowodów

Uwaga! (dodane przez: Greenboy)
Gdybyś miał jakieś punkty ostrzeżeń, za ten post wszystkie bym Ci usunął. :tulimy:



#40028 Paczka zatrzymana przez służby celne do sprawdzenia

Napisany przez sebek01 włącz 26 kwiecień 2011 - 17:42

zapytalem mailowo kumpla ktory troche siedzi w prawie i napisal mi cos takiego (wklejam bo moze sie komus przyda chociaz to tylko jego opinia a nie wyrocznia):


1. Radzilbym ostroznosc w zamawianiu dopalaczy ktore w skladzie maja substancje zabronione przez polskie prawo (od tych trzymalbym sie z daleka w ogole) lub te - ktore niedlugo zabronione beda (nowa ustawa wejdzie 14 dni po podpisaniu - i ogloszeniu jej w dzienniku ustaw - to nie jest duzo czasu). Poczta dziala roznie, a nikt nie chcialby w momencie odbioru przesylki stac sie nagle posiadaczem substancji zabronionej przez prawo a tym bardziej przylapanym na tym zaraz po odbiorze...(p

2. Polski wyskaz srodkow zabronionych zostal ostatnio nowelizowany w czerwcu 2010 r. Po tym czasie sklepy stacjonarne zmienily sklady oferowanych produktow i wycofaly to co bylo nielegalne. do czasu ich zamkniecia sprzedawne to bylo z powodzeniem. Sluzby panstwowe badaly legalnosc sprzedawanych rzeczy i mialy zwiazane rece bo nic zabronionego nie znaleziono (procz pojedynczych przypadkow gdzie trafily sie domieszki lub byly z niewiadomego zrodla - aczkolwiek bardzo medialne przypadki). W wiekszosci nadal te same rzeczy (przynajmniej z nazwy, bo ja skladow nie badalem bo sie na tym nie znam) sprzedawno i niektore - nadal sprzedaje sie z zagranicy.

3. ustawa z pazdziernika 2010 r. nie zdelegalizowala posiadania wiekszosci dopalaczy a jedynie w sposob wymijajacy - zabronila ich sprzedazy. Zabronic posiadania nie bylo mozliwosci bo polski rzad do konca nie wiedzial z czym ma do czynienia i co wschodzi w ich sklad. Od tamtego czasu zlecone byly badania ktore zdiagnozowaly jakie subtstancje czynne wchodza w sklad dopalaczy. Wykaz ten (efekt pracy) zostal wprowadzony w przyjetej ustawie z kwietnia br. ktora czeka na podpis prezydenta.

4. Osobom, ktore nabyly przez internet dopalacze trudno stawiac jakies zarzuty. Dopoki nie mamy do czynienia z zakwalifikowana substancja zabroniona przez prawo - dopoty nie robia nic zlego.

5. Urzad Celny przewytuje przesylki bo po pierwsze – weszy czy jest to legalne, a po drugie - chce powstrzymac naplyw tych substancji ktore lada moment beda zdelegalizowane. Nie zdziwilbym sie jakby po wejsciu z ustawy wiekszosc z tych ktorzy maja zatrzymane przesylki zostali poinformowali (lub wezwani) ze znaleziono w nich to i to i ze w zwiazku z delegalizacja - nastapil przepadek na rzecz skarbu panstwa i zniszczenie.To gra z czasem. Mozna rzec - kupujacy dopalacze omijaja prawo, wiec wladze panstwowe - zaczely chwytac sie narzedzi jakie maja...blokady.

6. wezwania do UC wynikaja najprawodobniej z proby uzyskania materialu dowodowego wobec sprawcy, poza tym musza kiedys w koncu powiadomic o zajeciu przesylki... jakby znaleziono w przesylce cos powazniejszego (a chyba najpierw badaja czy testy cos takiego wykazuja) to by sprawa toczyla sie raczej w ekspresowym tempie i nikt by tu nie chcial tu dopuscic aby delikwent sie kapnal, ze mu cos zatrzymali i moze byc goraco. A tu idzie przesylka 3 tygodnie...
Btw. Walka z nadawca takiej przesylki tez wydaje sie niejako bez sensu, polski zakaz sprzedazy dopalaczy ma zasieg terytorialny, sprzedawca zagraniczny moze miec go w nosie bo dziala zgodnie z prawem panstwa gdzie prowadzi dzialalnosc. Dopoki jednolite regulacje nie zostana wprowadzone w innych panstwach ue dopoty bedzie tak a nie inaczej.

7. dopalacze maja to do siebie, ze do konca nie wiesz co kupujesz, nie znasz dokladnego skladu. pamietac jednak nalezy, ze kupowane one byly w innym kraju europejskim,w ktorym, co do zasady sa przepisy sanitarne i antynarkotykowe na wzglednie podobnym poziomie (ue). Zaden rozsadny przedsiebioraca by nie przesylal droga pocztowa narkotykow bo by nie bylo tej calej otoczki ochronnej w ktorej sie znajduje (tj. Dzialanie zgodnie z prawem panstwa w ktorym prowadzi dzialalnosc). Przemyt narkotykow jest bowiem sciagany takze na podstawie miedzynarodowych konwencji i taki sprzedawca nie mialby jak sie przed tym obronic czy uciec.

8. uwazalbym na sytuacje typu – zamowilem dopalacze, UC je zatrzymal, wchodzi w zycie nowa ustawa i wzywaja mnie, ze maja przesylke z nielegalna substancja abym sie im tlumaczyl. Prawo co do zasady nie dziala wstecz, prawo karne – nigdy nie dziala wstecz. Jezeli wiec byla to legalna substancja, ktora stala sie nielegalna wobec zmiany prawa i w momencie zmiany tego prawa byla ona badana przez UC, to odbiorca nie moze miec z tego tytulu negatywnych konsekwencji. Nie jest sprawa UC co by z ta substancja zrobila dana osoba. Pisze aby uwazac, bo niektorzy funkcjonariusze publiczni w calej tej otoczce nagonki na dopalacze moga „zapomniec” kiedy jaka ustawa weszla w zycie.